Zaskakujące wyniki wyborów w Chile. Dąbrowski: trudno będzie o porozumienie ws. nowej konstytucji

Gospodarz audycji „Republica Latina” o sprawie domniemanej śmierci Jesusa Santricha, wyborach w Chile, strajkach w Kolumbii i sprzeciwie kibiców z tego kraju wobec organizacji Copa America.

Zbigniew Dąbrowski o niejasnościach wokół losu Jesusa Santricha,  byłego przywódcy Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii – Armii Ludowej. Pojawiła się informacja o jego śmierci. Tymczasem niedawno pozytywnie został rozpatrzony wniosek o jego ekstradycję do USA.

Osoby sprawujące władzę w Wenezueli gwarantują Santrichowi nietykalność.

Omówione zostają ponadto wyniki wyborów parlamentarnych i lokalnych w Chile. Jak relacjonuje gospodarz audycji „Republica Latina”, można mówić o „politycznym trzęsieniu ziemi”. Do parlamentu dostała się duża liczba kandydatów niezależnych, a partie centrowe poniosły porażkę. Pracownie sondażowe błędnie przewidziały wynik wyborów.

Osiągnięcie porozumienia w konwencie konstytucyjnym będzie dość trudne do osiągnięcia.

W Kolumbii nie ustają protesty. Nic nie zapowiada porozumienia strajkujących z rządem.

Zbigniew Dąbrowski mówi również o proteście kolumbijskich kibiców przeciwko organizacji w tym kraju wraz z Argentyną tegorocznego turniej Copa America. Impreza została przełożona z roku ubiegłego z powodu pandemii.

CONMEBOL nalega, by teraz impreza odbyła się zgodnie z planem.

Poruszony zostaje także temat sporu między Peru a Boliwią na tle tańców.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Protesty w Kolumbii. Dąbrowski: Do wczoraj zanotowano 42 ofiary śmiertelne, z czego 41 cywili i jednego policjanta

Zbigniew Dąbrowski o protestach w Kolumbii: ich przyczynach, możliwych inspiracjach i brutalnym tłumieniu przez siły porządkowe.

Przez Kolumbię przetaczają się protesty przeciwko prezydentowi Ivanowi Duque. W mediach, szczególnie tych zbliżonych do rządu, pojawiają się przypuszczenia, że za protestami ktoś stoi. Według nich

Za nimi może stać Armia Wyzwolenia Narodowego, czyli organizacja partyzantka, która nie chce podpisać porozumienia pokojowego z rządem.

Mówi się też o inspiracji Nicolasa Maduro. Zbigniew Dąbrowski stwierdza, że nie jest to niemożliwe.

Reżimowi Nicolasa Maduro na pewno zależy na destabilizacji sytuacji w krajach które nie są z nim sprzymierzone.

Protesty negatywnie się odbijają na krajowej gospodarce. Kolumbijczycy skarżą się na złą sytuację. Protesty są brutalnie pacyfikowane. Według oficjalnych danych tamtejszego odpowiednika RPO

Do wczoraj zanotowano 42 ofiary śmiertelne protestów, z czego 41 cywili i jednego policjanta. 168 osób zaginionych, które gdzieś po prostu znikły.

Jak wyjaśnia prowadzący audycji „Republica Latina” ludzi do protestów popycha ubóstwo, bezrobocie, brak perspektyw dla młodych. Ci ostatni najbardziej odczują skutki lockdownu.

42,5 procent mieszkańców Kolumbii znajduje się poniżej poziomu ubóstwa. Jest to wzrost o 6,8 procent w porównaniu do ubiegłego roku, czyli w takich liczbach bezwzględnych 3,5 miliona osób.

Mimo podpisanego porozumienia z FARC Kolumbia pozostaje krajem przemocy. Dąbrowski wskazuje, że wystawiono 2,5 mln mandatów w związku z Covidem.

Policja atakowała całe miasta i dzielnice, odcinając prąd, blokując media społecznościowe, aby ukryć swoje działania.

Nagrania z policyjnych pacyfikacji udostępniane są w mediach społecznościowych. Przywódca armii kolumbijskiej wyraził w nagranym przez siebie wideo swój podziw dla policjantów. Nazwał ich bohaterami w czerni, zachęcając do kontynuowania obecnej strategii. Wskazuje się, że przemoc szczególnie dotyka czarnoskórych i indiańskich mieszkańców Kolumbii.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dąbrowski: Wielu Wenezuelczyków nie stać na to, aby leczyć siebie i bliskich

Gospodarz audycji „Republica Latina” o sytuacji epidemicznej w Brazylii i Wenezueli oraz o wyborach prezydenckich w Ekwadorze.

[related id=139824 side=right] Zbigniew Dąbrowski przybliża sytuację epidemiczną w Wenezueli, która jest „bardzo nieciekawa”. Pracownicy służby zdrowia krytykują pominięcie medyków w systemie rozdziału szczepionek. Te ostatnie otrzymali funkcjonariusze sektorów siłowych i dygnitarze reżimu Nicolasa Maduro. Na dodatek do kraju sprowadzono jedynie pół miliona szczepionek.

Wielu Wenezuelczyków nie stać na to, aby leczyć siebie i swoich bliskich.

W szpitalach publicznych nie ma miejsc, a prywatne kliniki są dla wielu za drogie. Kraj jest w złym stanie. Ludzie zbierają pieniądze na leczenia na platformach crowfundingowych.

Tymczasem w Ekwadorze trwa kampania wyborcza przez II turą wyborów prezydenckich. Głosowanie odbędzie się 11 kwietnia.

Jak pokazują ostatnie sondaże wyborcze obydwaj kandydaci idą niemal łeb w łeb.

W pierwszej turze wyborów najwięcej głosów otrzymał Andrés Arauz, namaszczony przez byłego prezydenta  Rafaela Correę na następcę. Lewicowy populista zdobył 33 proc., czyli o 13 punktów procentowych więcej od swego konserwatywnego kontrkandydata  Guillermo Lasso.

Dziennikarz podkreśla, że od tego, kto zwycięży zależy kierunek, w jakim kraj ten pójdzie. Dodaje, że gdyby wygrał przedstawiciel prawicy to musiałby dogadać się on ze zdominowanym przez zwolenników Rafaela Correi parlamentem.

ZwycięstwoAndrésa Arauza oznaczać będzie powrót do lewicowo populistycznej polityki jego poprzednika i mentora. Zaś zwycięstwo  Guillermo Lasso kontynuację reform wolnorynkowych prowadzonych pod komando Międzynarodowego Funduszu Walutowego przez obecnego prezydenta kraju Lenina Moreno.

Podczas gdy w Wenezueli medycy krytykują pominięcie ich w szczepieniach to w brazylijskim Belo Horizonte strajkują miejscowe prostytutki.

Tysiące brazylijskich prostytutek jest dotkniętych zamknięciem hoteli.

Przedstawicielki „najstarszego zawodu świata” podkreślają, że powinny się znaleźć w priorytetowej grupie szczepień, gdyż ich sposób zarabiania na życie wiąże się z kontaktem z wieloma różnymi ludźmi. Rządowe priorytety nie uwzględniają jednak prostytutek, zaś sam proces szczepień się wydłuża. Kraj ciężko odczuwa II falę koronawirusa.

W Brazylii z powodu koronawirusa zmarło 332 tysiące osób. W liczbach bezwzględnych jest to drugi kraj na świecie, który przewyższają tylko Stany Zjednoczone Ameryki Płn.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dąbrowski: prezydent Dominikany chce wybudować mur na granicy z Haiti

Mur na Haiti i Wenezuelczycy w Peru. Zbigniew Dąbrowski o problemie nielegalnej imigracji oraz o procesie byłego prezydenta Peru.

Leżąca na wyspie Haiti Republika Dominikańska znana jest jako turystyczny raj. Nie wszyscy jednak wiedzą, jak mówi Zbigniew Dąbrowski, że kraj ten zmaga się z imigracją ze strony swojego jedynego sąsiada- Republiki Haiti, zajmującej zachodnią część wyspy.

Na dziesięć i pół miliona mieszkańców Republiki Dominikany przypada, aż pół miliona Haitańczyków żyjących u swojego wschodniego sąsiada.

Rezultatem  jest wzrost handlu narkotykami, czy też szmugiel kradzionych aut na haitańską stronę wyspy. Jak rozwiązać problem nielegalnych imigrantów? Dzięki murowi przedzielającemu wyspę.

Prezydent Republiki Dominikany, Luís Abinader najwyraźniej pozazdrościł byłemu prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi świetlanych pomysłów.

Wielu Dominikańczyków uważa obecność swych zachodnich sąsiadów za dotkliwą. Haitańczycy zajmują miejsca w przychodniach i szpitalach. Aż 30  proc. kobiet na dominikańskich porodówkach to Haitanki.

Mur będzie miał podwójne ogrodzenie obwodowe w najbardziej konfliktowych sekcjach i prostą w pozostałych, a także czujniki ruchu, kamery rozpoznające twarz, radary i systemy promieniowania podczerwonego.

Przyczyną imigracji jest dysproporcja między oboma krajami- gdy Haiti jest jednym z najbiedniejszych krajów na zachodniej półkuli, Dominikana zarabia na turystyce. Prezydent Abinader zapowiedział obok budowy muru inwestycje w budowę szpitali po haitańskiej stronie granicy.

Problem nielegalnych imigrantów doskwiera także Peru do którego przybywają głównie Wenezuelczycy. Ci ostatni, zdaniem kandydata na prezydenta Peru Daniel Salaverry’ego, „to ludzie chorzy i nie ma już dla nich żadnego rozwiązania”.

Przedstawiciel partii Somos Perú zapowiedział, że jeśli tylko wygra wybory prezydenckie, natychmiast wydali ze swojego kraju każdego nielegalnego imigranta.

Polityk wezwał Nicolasa Maduro, aby wysłał statki do odbioru swych obywateli. Tymczasem Peru sądzi swego byłego prezydenta- Alberta Fujimoriego. Zarzuca mu się udział w śmierci pięciu kobiet i poważnych obrażeniach 1301 kolejnych.  Chodzi o przymusową sterylizację kobiet, której dokonywano za jego rządów.

Rządząc Perú, Fujimori ogłosił w 1995 roku na kongresie w Chinach, że jego rząd podejmie plan, aby biedne peruwiańskie kobiety mogły decydować o liczbie dzieci, które chcą mieć. Po rozpoczęciu jego stosowania, prasa donosiła o organizowaniu kampanii podwiązywania jajowodów w społecznościach chłopskich w andyjskich obszarach kraju i zaczęła zbierać skargi od kobiet, które twierdziły, że zostały wysterylizowane bez ich wiedzy.

Według Biura Rzecznika Praw Obywatelskich przeprowadzono ponad 200 000 sterylizacji i 22 000 wazektomii, choć dokładnie nie wiadomo, ile przeprowadzono bez wiedzy ubezpładnianych. Obecnie była głowa państwa odsiaduje już wyrok 25 lat więzienia za dwa zabójstwa popełnione przez wojsko podczas jego rządów. 82-latek nie uczestniczy w procesie i sądzi, że nie powinien być sądzony. Oskarżenie to nie jest bowiem częścią zarzutów, za jakie poddano go ekstradycji z Chile.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Zbigniew Dąbrowski: W Wenezueli w pierwszej kolejności szczepieni są lekarze, pracownicy bezpieki i członkowie rządu

Jak wkurzyć kubański reżim? Kto chce śmierci prezydenta Kolumbii? Zbigniew Dąbrowski o piosence kubańskich raperów, groźbach kolumbijskich partyzantów i szczepieniach w Wenezueli.

W Wenezueli ruszają szczepienia na koronawirusa. Wśród priorytetowo szczepionych są poza personelem medycznym są pracownicy „sektora społecznego”, czyli głównie sił bezpieczeństwa. W pierwszej kolejności szczepieni też są deputowani parlamentu oraz Nicolas Maduro z rodziną.

Do grona zaszczepionych Wenezuelczyków raczej nie dołączy Juan Guaidó […]. W dniu wczorajszym biuro Contraloría General, czyli wenezuelskiego odpowiednika Najwyższej Izby Kontroli pozbawił go bowiem praw publicznych.

Uznawany przez Stany Zjednoczone i większość państw UE za p.o. prezydenta Wenezueli Guaidó został ukarany za niezłożenie deklaracji majątkowej w terminie. Wcześniej w 2019 r. opozycjonistę oskarżono o poświadczenie nieprawdy w deklaracji majątkowej i łapówkarstwo. Grozi mu utrata praw publicznych.

Przez 15 lat nie będą mogli startować w wyborach.

W sąsiedniej Kolumbii trwa zaś wojna domowa. Seuxis Pausias Hernández Solarte znany jako Jesús Santrich, będący członkiem kontynuujących walkę z rządem rozłamowców z FARC, nagrał wideo w którym grozi śmiercią prezydentowi  Ivanowi Duque.

Te groźby spotkały się z potępieniem większości polityków kolumbijskich.

Prezydent Kolumbii podkreślił, że nie ugnie się przed groźbami i nie zamierza negocjować z przestępcami. Jesús Santrich oskarża głowę państwa o łamanie porozumienia zawartego między rządem a partyzantami. Zbigniew Dąbrowski przypomina, że imię podpisanego w 2016 r. pokoju FARC została rozwiązana, a dawni partyzanci zostali parlamentarzystami. Przyznaje, iż zarzuty względem obecnej głowy państwa nie są bezpodstawne.

Ivan Duque jest przyjacielem byłego prezydenta Kolumbii Álvaro Uribe, który był całkowicie przeciwko porozumieniom.

Na Kubie wszędzie są hasła „Ojczyzna albo śmierc” będące zawołaniem kubańskiej rewolucji. Niedawno grupa kubańskich raperów wypuściła do Internetu utwór „Ojczyzna i życie”. Krytykują oni nierówność panującą na wyspie. Wskazują oni, że ideały José Martíego, czy Che Guevary zostały zamienione na dolary.

Zdaniem artystów ta rewolucja nic dobrego nie przyniosła.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Wenezuela sprzedaje swe spółki. Zbigniew Dąbrowski: Okazuje się, że nacjonalizacja nie przyniosła pozytywnych skutków

Zbigniew Dąbrowski o tym, jak Nicolas Maduro radzi sobie z brakiem pieniędzy w budżecie oraz o spornym wyniku wyborów w Ekwadorze, a także o nowym prezydencie Boliwii i kubańskiej szczepionce.

Jak informuje Zbigniew Dąbrowski, w Wenezueli chaviści upaństwawiali wszystko co mogli, najczęściej bez odszkodowań. Obecnie Nicolas Maduro doszedł do wniosku, że nie jest to dobre wyjście.

Okazuje się, że spółki nacjonalizowane przez dekady wcale nie przynoszą takich pozytywnych skutków, a wręcz przeciwnie.

Dąbrowski zauważa, że przemysł wydobywczy został przejęty przez państwo na długo prze Hugo Chavezem. Przykładem spółki, która nie zyskała na obsadzeniu jej ludźmi związanymi z rządem jest Petróleos de Venezuela, S.A.

Ta kura znosząca złote jaja została zarżnięta i de facto teraz do PDVSA trzeba dokładać.

Rząd nie ma pieniędzy, więc postanowił zacząć sprzedawać państwowe przedsiębiorstwa. Szansę na ich przejęcie mają firmy z Chin, Iranu, Rosji, czyli polityczni przyjaciele Nicolasa Maduro.

[related id=136600 side=right] Tymczasem w Ekwadorze trwa napięcie polityczne przed II turą wyborów prezydenckich. Nie wiadomo bowiem wciąż, kogo za kontrkandydata będzie mieć Andrés Arauz. Dotąd spodziewano się zajęcia drugiego miejsca przez Yaku Péreza, działacza na rzecz środowiska naturalnego i ludności rdzennej. Obecnie jednak według nieoficjalnych wyników wyborów, do II tury przeszedł Guillermo Lasso. Obaj kandydaci mówią o sfałszowaniu wyborów. Jak wyjaśnia rozmówca Jaśminy Nowak:

Różnica pomiędzy obydwoma kandydatami jest minimalna i wynosi 0,36%: Lasso otrzymał bowiem 19,74% głosów, zaś Pérez 19,38%. […] W piątek obydwaj zgodzili się na to żeby w 16 prowincjach z 24 przeprowadzić ponowne wybory.

Jednak Lasso obecnie wycofuje się z tych ustaleń, sugerując, że ponowne liczenie głosów może mieć mniejszą skalę, a nawet może go nie być w ogóle. Nie umknęło to uwadze Péreza, który stwierdził jego kontrkandydat jest oszustem, podobnie jak Narodowa Rada Wyborcza. Popierający go Indianie zapowiedzieli marsz na stolicę.

W Boliwii po odsunięciu od władzy Eco Moralesa przez rok tymczasową prezydent była Jeanine Áñez. Kraj w tym czasie został mocno dotknięty przez pandemię Covid-19, z którą rząd sobie nie radził. Obecnie prezydentem jest Luis Arce, będący wcześniej przez 14 lat ministrem gospodarki w rządzie Moralesa. Były prezydent ma szanse na otrzymanie ułaskawienia z rąk obecnego.

Tymczasem kubański rząd wprowadza tymczasem własną szczepionkę o nazwie Suweren 02. Będący jeszcze w fazie badań szczepionka ma zostać udostępniona za darmo.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Najgorsza fala przemocy w Kolumbii od rozwiązania FARC. Dąbrowski: Partyzanci i gangi walczą o szlaki eksportu kokainy

Zbigniew Dąbrowski o wyborach prezydenckich w Ekwadorze, kolumbijskich partyzantach i ich związkach z reżimem Maduro oraz o sytuacji humanitarnej w Wenezueli.

Zbigniew Dąbrowski komentuje wybory prezydenckie w Ekwadorze. W ostatnią niedzielę miała miejsce I tura. Kandydatem, który może się okazać czarnym koniem tych wyborów jest Carlos Ranulfo Pérez Guartambel. Ten pochodzący z ludu Cañari polityk, znany szerzej jako Yaku Pérez, nie jest, jak zaznacza Dąbrowski, „nawiedzonym indiańskim ekstremistą”, a wręcz przeciwnie.

Otrzymał on gruntowne wykształcenie, jest doktorem prawa sądowego i specjalizuje się w prawach ludności tubylczej (indiańskiej), prawa ochrony środowiska, prawa karnego i kryminologii.

Swoją agendę Pérez miał okazję wcielić w życie jako prefekt prowincji Azuay. Przez półtorej roku kierowania prowincją Yaku Pérez realizował programy proekologiczne i prospołeczne, takiej jak: zalesienie terenów gatunkami natywnymi, ustawa mająca na celu całkowite wyeliminowanie opakowań plastikowych na terenie prowincji, czy promocja roweru jako głównego środka komunikacji w miastach. Były już prefekt jest kandydatem lewicowego ruchu Pachakútik, który za cel stawia sobie wpisanie do konstytucji Ekwadoru wielonarodowości. Chodzi im także o ochronę środowiska naturalnego i ludności tubylczej. Kontrkandydatem Péreza jest Andrés Arauz, który oskarżany jest przez tego pierwszego o chęć wprowadzenia chavizmu w Ekwadorze. Arauz temu zaprzecza, a tymczasem

Przez samych chavistów Yaku Pérez uważany jest za konia trojańskiego amerykańskiej prawicy i Stanów Zjednoczonych.

Prowadzący Studio Latina przedstawia także sytuację w sąsiedniej Kolumbii, gdzie trwa walka z rebeliantami. O wspieranie rozłamowców z FARC oskarżana jest Wenezuela.

Prezydent Kolumbii Iván Duque ogłosił w poniedziałek utworzenie elitarnego dowództwa do zwalczania partyzantów dysydentów z FARC, rebeliantów z ELN i handlarzy narkotyków, którzy według rządu znaleźli schronienie w Wenezueli.

Według prezydenta Duque członkami Kartelu Słońc są przedstawiciele wenezuelskiej generalicji. Zbigniew Dąbrowski przypomina, że w sierpniu 2019 r. kilkudziesięciu byłych partyzantów FARC wyłamało się z porozumienia z rządem rozpoczynając nową rebelię, zwaną zwaną Drugą Marquetalią.

Dysydenci, ELN i gangi zajmujące się handlem narkotykami pochodzenia paramilitarnego walczą obecnie o szlaki eksportu kokainy, dochody z nielegalnego wydobycia i wymuszeń w Kolumbii, która przechodzi najgorszą falę przemocy od czasu rozbrojenia FARC.

Caracas zaprzecza oskarżeniom Bogoty. Administracja Nicolasa Maduro zerwała stosunki z Kolumbią po tym, jak Duque uznał  Juana Guido za p.o. prezydenta Wenezueli. Ma ona przy tym większe problemy niż relacje z zachodnim sąsiadem, gdyż Wenezulczyków trapi bieda. Jak informuje dziennikarz:

W Wenezueli znajduje się trzy razy więcej ludzi ubogich niż na Haiti, kraju Ameryki Łacińskiej, będącym synonimem regionalnego ubóstwa, który w przeszłości cierpiał z powodu największego kryzysu gospodarczego, politycznego i nierówności społecznych.

Rok temu ONZ ostrzegał, że kraj ten znajduje się w trzeciej fazie kryzysu humanitarnego. Według wydanego przez Organizację raportu:

Większość mieszkańców tego południowoamerykańskiego kraju cierpi na wysoki poziom ostrego niedożywienia, nadmiernej śmiertelności i wymaga programów pomocowych.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Zbigniew Dąbrowski: Maduro ogłosił, że jego kraj jest w posiadaniu cudownego leku na Covid-19

Zbigniew Dąbrowski o odcięcie się dotychczasowej partii FARC od korzeni, kontynuacji konfliktu w Kolumbii oraz protestach przeciwko prezydentowi Brazylii i deklaracji przywódcy Wenezueli.

 

W Kolumbii, jak donosi Zbigniew Dąbrowski, partia wywodząca się lewicowej partyzantki FARC (Fuerzas Armadas Revolucionarias de Colombia) porzuciła swoją dotychczasową nazwę odcinając się od działań rozłamowców, którzy kontynuują walkę zbrojną z państwem.

Była kolumbijska organizacja partyzancka FARC postanowiła pogrzebać swoją dotychczasową nazwę związaną z wojną domową w polityce i od ostatniej niedzieli nosi nazwę Partii Ludowej.

Dotąd Rewolucyjna Alternatywna Siła Ludowa (Fuerza Alternativa Revolucionaria del Común) zachowywała akronim kojarzący się z Rewolucyjnymi Siłami Zbrojnymi Kolumbii. Przyczyny zmiany nazwy tłumaczył na zjeździe partii w Medellín członek jej kierownictwa Fancy Orrego:

Zgadzamy się, że nazwa FARC budzi opór w wielu sektorach kolumbijskiego społeczeństwa, dlatego też zdecydowaliśmy (…), że nazywać się będziemy Partido Comunes.

Jak wyjaśnia prowadzący audycji República Latina, partia chce zmienić swój wizerunek przed wyborami prezydenckimi w 2022 r. Pierwsze wybory założonej w 2017 r. formacji nie wypadły dla niej korzystne. Obecnie ma ona zapewnione po 10 miejsc w obu izbach kolumbijskiego parlamentu na mocy porozumienia zawartego między partyzantką a rządem.

Według przywódców Partido Comunes co najmniej 250 byłych partyzantów zginęło w spirali przemocy, która nastąpiła po podpisaniu pokoju. Za atakiem stoją dysydenci i inne ugrupowania zbrojne, które nadal podsycają konflikt z nieskończonymi zasobami finansowymi pochodzącymi z handlu narkotykami i nielegalnego wydobycia minerałów.

Tymczasem w sąsiedniej Brazylii trwają protesty przeciwko prezydentowi Jairowi Bolsanaro, któremu zarzuca się „fatalne zarządzanie pandemią”  i opóźnienie kampanii szczepień „w kraju, zajmującym drugie miejsce na świecie pod względem liczby ofiar śmiertelnych koronawirusa”. Brazylijska głowa państwa krytykowana jest nie tylko ze strony lewicy, ale także przez partie prawicowe, których poparciu Bolsanaro zawdzięcza zwycięstwo w wyborach. Jak zaznacza Zbigniew Dąbrowski:

Sam Bolsonaro wielokrotnie minimalizował dotkliwość koronawirusa, który nazwał „grypą”. Ponadto zakwestionował skuteczność szczepionek i zalecił „wczesne leczenie” lekami, których skuteczność nie została udowodniona. Krytykował także środki izolacji społecznej, ich skutki ekonomiczne i stosowanie masek.

Cudowny sposób na koronawirusa mają za to północni sąsiedzi Brazylii, a przynajmniej tak twierdzi przywódca Wenezueli. W niedzielę Nicolás Maduro ogłosił, że jego kraj posiada „cudowne kropelki” José Gregorio Hernándeza. Carvativir, jak nazywa się ten specyfik, postawić ma na nogi  chorego na Covid-19 zaledwie dziesięcioma kropelkami.

Jak twierdzą sami niezależni wenezuelscy lekarze […] istnieją dane, potwierdzające, że ma on działanie przeciwko koronawirusowi poprzez pośredni mechanizm stymulujący odpowiedź immunologiczną na stres, ale […] są to jedynie wstępne wyniki badań.

A.P.

Dąbrowski: Nieuznawany przez Brazylię rząd Nicolasa Maduro ogłosił, że pomoże Brazylijczykom w walce z koronawirusem

Zbigniew Dąbrowski o zmaganiu się Brazylii z Covid-19 i wenzuelskiej pomocy oraz o kandydatce na prezydenta Peru Keiko Fujimori i jej chęci ułaskawienia ojca.

W Peru Keiko Fujimori, córka byłego prezydenta Alberta Fujimoriego zapowiedziała, że ułaskawi swojego ojca, jeśli zostanie głową państwa. Jak przypomina Zbigniew Dąbrowski

Alberto Fujimori został skazany na 25 lat więzienia za korupcję i zbrodnie przeciwko ludzkości za czasów swoich rządów.

Liderka Fuerza Popular [Siła Ludu – przyp. red.] dodała, że jeśli sama nie wygra wyborów, zwróci się z prośbą do nowej głowy państwa o ułaskawienie 82-latka. Rządzący w latach 1990-2000 Alberto Fujimori został ułaskawiony w 2017 r. przez prezydenta Pedro Pablo Kuczynskiego, jednak decyzję tą podważył sąd. Prowadzący República Latina sądzi, że Keiko Fujimori nie wygra najbliższych wyborów prezydenckich podobnie, jak nie udało się jej w 2011 i 2016.

Sondażom prezydenckim przewodzi młody konserwatywny polityk i były piłkarz George Forsyth, którego popiera 17 proc. Peruwiańczyków.

Sondaże dają Fujimori 8 proc. poparcia, ale jak wskazuje Zbigniew Dąbrowski, aż 71 proc. ankietowanych zadeklarowało, że nie odda na nią głosu. Jedna czwarta respondentów nie wie na kogo zagłosuje. Tymczasem sąsiednia Brazylia mierzy się z epidemią koronawirusa:

Druga fala koronawirusa zalała szpitale w brazylijskim stanie Amazonas na północy kraju i praktycznie wyczerpała ich rezerwy tlenu.

Nieuznawany przez przez Brazylię za prezydenta Wenezueli Nicolas Maduro ogłosił, że wyśle pomoc do miasta Manaus. Pierwsze ciężarówki, jak napisał na swym Twitterze, szef MSZ w rządzie Maduro Jorge Arreaza, już wyruszyły.

Nie wiadomo jednak, o ilu ciężarówek chodzi, ani czy prezydent Jair Bolsanaro wyraził na to zgodę. Żadna z stron nie wypowiedziała się jeszcze w tej sprawie. Mimo, że wysłała pomoc do południowych sąsiadów

Wenezuela stoi w obliczu załamania własnego systemu opieki zdrowotnej w związku z brakiem środków medycznych lub materiałów ochronnych przeciwko 19 co jest częścią najgłębszego kryzysu gospodarczego w najnowszej historii.

Jak komentuje rozmówca Jaśminy Nowak, Maduro jest bardzo hojny dla innych, ale dla własnych obywateli już nie.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dąbrowski: Ameryka Łacińska będzie długo i nierównomiernie wychodzić z kryzysu

Gospodarz audycji „Republica Latina” omawia gospodarcze perspektywy regionu latynoamerykańskiego i kwestię szczepień przeciw SARS-Cov-2.

 

Zbigniew Dąbrowski mówi o prognozach makroekonomicznych  dla Ameryki Łacińskiej. Po wygaśnięciu pandemii koronawirusa w regionie spodziewany jest nierównomierny wzrost gospodarczy, słabiej rozwijać się mają kraje rządzone przez populistów, zwłaszcza Brazylia, Meksyk i Argentyna, omijane przez zagranicznych inwestorów.

Poziom rozwoju z roku 2018 Ameryka Łacińska ma osiągnąć dopiero za 3 lata.

W regionie przybyło 30 milionów bezrobotnych, ponowne zatrudnienie znajdą, według przewidywań, 23 miliony z nich.

Gospodarz „Republica Latina” mówi o kontrowersjach wokół zachowania głównego twórcy antyepidemicznej strategii meksykańskiego rządu., który zlekceważył obowiązujące restrykcje, spędzając urlop nad morzem, na dodatek bez maseczki.

W Meksyku odnotowano do tej pory 1,5 mln zachorowań i 130 tys. ofiar śmiertelnych. Władze zdają się tym nie przejmować.

Z kolei w Chile 13% społeczeństwa nie planuje się szczepić przeciw koronawirusowi, zaś 28% uważa ją za ryzykowną.

Kilku chilijskich deputowanych zgłosiło postulat, by szczepienia na SARS-Cov-2 stały się obowiązkowe.

Wskazując na przyczyny dużych rozmiarów epidemii w regionie latynoamerykańskim zwraca uwagę m.in. na styl życia oparty na bardzo intensywnych kontaktach społecznych. Dodatkowo, tamtejsza służba zdrowia nie udźwignęła wyzwań związanych z pandemią.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.