Trzeci w ciągu ostatnich miesięcy atak terrorystyczny w Londynie. Co najmniej siedem osób zginęło, a 48 zostało rannych

Zamachowcy wjechali samochodem dostawczym w ludzi na moście, następnie wysiedli z pojazdu i zaatakowali przechodniów nożami. Policja opanowała sytuację w ciągu ośmiu minut od zgłoszenia incydentu.

Do szpitala przyjęto już 48 osób – poinformowały w niedzielę rano londyńskie służby ratunkowe. Mniej poważne rany wielu innych osób opatrywano na miejscu zdarzenia. Poprzedni bilans mówił o 30 hospitalizowanych.

Według oświadczenia policji metropolitalnej w Londynie, pierwsze informacje o incydencie zostały przekazane służbom krótko po 22 czasu lokalnego (23 czasu polskiego), kiedy świadkowie relacjonowali, że duży samochód dostawczy wjechał w grupę przechodniów na moście London Bridge.

[related id=”20272″]

Jak dodano, po chwili zgłoszono także drugi incydent na pobliskim targu Borough Market, gdzie kilka osób zostało zaatakowanych przez nożowników. Według ustaleń policji, oba zdarzenia były elementem tego samego ataku.

Podczas krótkiego briefingu dla mediów w niedzielę rano, komisarz Mark Rowley podkreślił, że „nasza wiedza na temat tego incydentu cały czas rośnie”.

Szef londyńskich antyterrorystów potwierdził, że zamachowcy najpierw wjechali samochodem w ludzi przebywających na moście, a następnie wysiedli z pojazdu i zaatakowali przechodniów nożami. Wśród poszkodowanych znalazł się m.in. funkcjonariusz brytyjskiej policji transportowej, który jest w „poważnym, ale nie zagrażającym życiu” stanie.

Mark Rowley dodał, że uzbrojeni funkcjonariusze zastrzelili wszystkich trzech zamachowców w ciągu zaledwie ośmiu minut od pierwszego zgłoszenia.

Komentując spekulacje medialne o tym, że sprawcy mieli na sobie kamizelki z materiałami wybuchowymi, komisarz zaznaczył, że okazały się one atrapami i nie stwarzały zagrożenia.

Jednocześnie zaapelował także do mieszkańców Londynu o unikanie okolicy mostu London Bridge i targu Borough Market, „aby pozwolić służbom ratunkowym zająć się tym incydentem”.

Policja planuje w kolejnych dniach zwiększyć obecność funkcjonariuszy na ulicach Londynu.

Borough Market i okolice mostu London Bridge to popularne miejsce spotkań towarzyskich w Londynie. W rejonie znajduje się kilkadziesiąt pubów i restauracji, które są w weekend zapełnione zarówno mieszkańcami Londynu, jak i turystami odwiedzającymi brytyjską stolicę.

[related id=”20341″ side=”left”]

Wbrew wcześniejszym doniesieniom nie potwierdziły się informacje o trzecim incydencie w rejonie Vauxhall, położonym w odległości ok. pięciu kilometrów na południowy zachód od London Bridge.

Brytyjska premier Theresa May, która krótko po ataku przybyła do swojej kancelarii na Downing Street, podkreśliła w oświadczeniu, że „koszmarny incydent w Londynie jest traktowany jako potencjalny atak terrorystyczny”. Po wydaniu oświadczenia, policja metropolitalna w Londynie potwierdziła, że oba incydenty traktowane są jako zamachy terrorystyczne.

Szefowa rządu weźmie w niedzielę rano udział w posiedzeniu sztabu kryzysowego COBRA, w którym najprawdopodobniej będą uczestniczyć także m.in. minister spraw wewnętrznych Amber Rudd, minister zdrowia Jeremy Hunt i najwyżsi rangą przedstawiciele brytyjskiej policji, w tym szefowa londyńskiej policji komisarz Cressida Dick.

– Chcę wyrazić swoją wdzięczność policji i służbom ratunkowym, które są na miejscu. Nasze myśli są z tymi, którzy zostali dotknięci przez te okropne wydarzenia – zaznaczyła premier.

Również burmistrz Londynu Sadiq Khan potępił sobotni zamach terrorystyczny w Londynie, nazywając go „świadomym i tchórzliwym atakiem na niewinnych londyńczyków”. Jak podkreślił, „nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich aktów barbarzyństwa”. Powiedział, że „myślami jest ze wszystkimi dotkniętymi” wydarzeniami w pobliżu London Bridge i Borough Market oraz zapewnił, że także weźmie udział w niedzielnym posiedzeniu rządowego sztabu kryzysowego COBRA.

– Sytuacja wciąż jest rozwojowa i apeluję do wszystkich londyńczyków i osób odwiedzających nasze miasto o zachowanie spokoju i czujności – zaapelował, prosząc o zgłaszanie wszystkich podejrzanych sytuacji policji.

Z kolei brytyjska minister spraw wewnętrznych Amber Rudd stwierdziła w niedzielę rano, że sobotni zamach terrorystyczny w Londynie to „straszliwy atak w serce naszej stolicy, wymierzony w ludzi, którzy cieszyli się wieczorem z rodziną i przyjaciółmi”.

Amber Rudd, która jest odpowiedzialna m.in. za politykę bezpieczeństwa i walkę z terroryzmem, podkreśliła, że „jest niezwykle dumna z policji i służb ratunkowych, które tak szybko odpowiedziały (na pierwsze doniesienia) i które będą nieustannie pracowały nad trwającym śledztwem w sprawie tego okropnego aktu”. – Myślami jestem z ofiarami i wszystkimi dotkniętymi tym incydentem – zapewniła.

Polska ambasada w Wielkiej Brytanii poinformowała w nocy w serwisie społecznościowym Twitter, że „monitoruje wydarzenia w Londynie” i zaapelowała do Polaków o śledzenie informacji udzielanych przez londyńską policję metropolitalną.

Jak podkreślono, osoby, które znalazły się w pobliżu zamachów, mogą skontaktować się ze służbami konsularnymi pod numerem telefonu +44 2030789621.

Do zamachu doszło na zaledwie cztery dni przed czwartkowymi wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii. Lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn zapowiedział w nocy z soboty na niedzielę, że jego ugrupowanie wstrzyma się w niedzielę od prowadzenia kampanii wyborczej.

Sobotni atak to trzeci poważny incydent terrorystyczny w Wielkiej Brytanii na przestrzeni kilku miesięcy.

Wcześniej, w marcu br., w zamachu na Westminster Bridge w Londynie zginęło sześć osób, a 49 zostało rannych. Pod koniec maja doszło zaś do ataku w Manchesterze, gdzie po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande zamachowiec-samobójca wysadził się w powietrze w pobliżu wejścia do hali. 22 osoby zginęły, a ponad 120 zostało rannych.

Po zamachu w Manchesterze poziom zagrożenia atakiem terrorystycznym został podniesiony do najwyższego, „krytycznego”, który oznacza, że „kolejny zamach jest możliwy w każdej chwili”. Po kilku dniach został jednak obniżony do czwartego w pięciostopniowej skali, „poważnego”, zgodnie z którym „atak jest wysoce prawdopodobny”.

PAP/WJB/JN

Zamach we wschodnim Afganistanie: 18 osób zginęło w ataku bombowym na konwój. Większość zabitych to cywile

Według afgańskiego MSZ, celem zamachu była grupa strażników, zapewniających ochronę amerykańskim siłom w Choście, jednak większość ofiar śmiertelnych ataku to osoby cywilne.

– Co najmniej 18 osób zginęło w sobotę w ataku samochodu-pułapki na konwój sił bezpieczeństwa w mieście Chost we wschodnim Afganistanie – poinformował przedstawiciel afgańskiego MSW.

Zamachowiec-samobójca wjechał samochodem wyładowanym materiałami wybuchowymi w pojazdy konwoju. Do ataku doszło na drodze niedaleko głównego dworca autobusowego w prowincji Chost. W wyniku eksplozji zniszczonych zostało kilkanaście sklepów i kilka samochodów – napisała agencja Associated Press.

Jak sprecyzował rzecznik afgańskiego MSW Nadżib Danisz, celem zamachowca była grupa strażników, zapewniających ochronę amerykańskim siłom w Choście, ale większość ofiar śmiertelnych ataku stanowią cywile.

Sześć innych osób, również cywilów, w tym dwoje małych dzieci, zostało rannych.

Na razie nikt nie przyznał się do zamachu, ale talibscy rebelianci wzmogli swe ataki na afgańskie siły bezpieczeństwa od ogłoszenia w kwietniu wiosennej ofensywy.

Zamach nastąpił w pierwszym dniu ramadanu, muzułmańskiego miesiąca postu.

PAP/LK

Anna Łabuszewska: Spokój w rosyjskim obozie władzy po zamachu w Sankt Petersburgu został zakłócony w sposób zaskakujący

– Zamach w Sankt Petersburgu podczas pobytu w nim prezydenta Władimira Putina świadczy o tym, że służby nie panują nad sytuacją – powiedziała w Popołudniu Radia Wnet dziennikarka Anna Łabuszewska.

Zdaniem analityczki Ośrodka Studiów Wschodnich, Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej nie kontroluje w sposób dostateczny sytuacji w Rosji. W opinii Łabuszewskiej poniedziałkowy zamach w petersburskim metrze podczas pobytu w tym mieście prezydenta Rosji, jest wystarczającym potwierdzeniem jej hipotezy.

– Nie zapanowano nad sytuacją, pomimo zastosowania wielu środków bezpieczeństwa.

Dziennikarka w rozmowie z przedstawicielem Radia Wnet zauważyła, że zamach w rosyjskim metrze jest drugim wydarzeniem w ciągu ostatnich dwóch tygodni, który zakłóca spokój Władimira Putina w ważnym dla niego momencie. Za rok bowiem odbędą się wybory prezydenckie w Rosji:

[related id=”10500″]

Obóz władzy chciałby, żeby Putin wygrał wybory. W tym celu układany jest scenariusz kampanii, który ma propagować spokój, jaki panuje w Federacji Rosyjskiej. […] Spokój został jednak zakłócony w sposób zaskakujący dla rosyjskiego obozu władzy – podkreśliła.

W opinii Łabuszewskiej, po ostatnich dwóch zajściach (tj. zamachu w rosyjskim metrze oraz protestach przeciwko korupcji) przepisy dotyczące organizacji antyrządowych mogą się zaostrzyć.

K.T.

Płk wywiadu Piotr Wroński: Zakładam, że poniedziałkowy zamach w petersburskim metrze to rozgrywka wewnątrzrosyjska

Zauważmy, że wszystko rozegrało się zaraz po antyputinowskich protestach. Stworzy to okazję do siłowego zdławienia opozycji – powiedział w Poranku Wnet emerytowany funkcjonariusz Agencji Wywiadu.

Gość Witolda Gadowskiego rozważał także inne możliwe wyjaśnienia poniedziałkowego zamachu: – Rosjanie zaangażowali się, jak zwykle dość brutalnie, w dwie wojny, i to może być efekt tych wojen. Być może starszy szef mafii, Władimir Władimirowicz Putin, pokłócił się z jakimś młodszym szefem mafii, który po 20 latach chce starszego szefa usunąć. Nie można również wykluczyć ataku islamskiego. W Rosji jest więcej radykalnych islamistów, niż ISIS kiedykolwiek sobie liczyło.

W kontekście kondolencji spływających do Rosji z całego świata Piotr Wroński ostrzegał: – W 2003 r. rozmawiałem z Litwinienką, który przewidywał, że Rosja będzie robić wszystko, aby w świat poszła informacja: patrzcie, my jesteśmy tacy sami jak wy. My też jesteśmy ofiarami. To nie jest tak, że jesteśmy imperium zła. – Tymczasem, według naszego gościa – dla Rosjan nie liczą się ludzie, pracowałem przy nich przez ponad 20 lat. To są cyniczni, brutalni, bardzo pragmatyczni ludzie.

[related id=”9193″]

Uczestniczący w rozmowie Stanisław Michalkiewicz komentował mechanizm funkcjonowania terroryzmu: – Nadużywamy obecnie słowa 'terroryzm’ na określenie czegoś jakoby nowego. Tymczasem jest to po prostu jedna z wojennych strategii krajów słabszych, które nie chcą się pogodzić z miejscem, jakie 100 lat temu wyznaczyli im kierownicy Imperium Brytyjskiego. Jednym z podstawowych celów jest przenoszenie konfliktu na terytorium wroga, żeby go skonfundować, zmusić do rozciągnięcia swoich sił.

Przypomnę zamach w Madrycie. W rezultacie tego zamachu, dokonanego nakładem bardzo niewielkich sił ludzkich i materialnych, całkiem duże państwo europejskie zmieniło o 180 stopni swoją politykę. Wymuszanie na nim podobnych zmian tradycyjnymi środkami byłoby ogromną operacją – zauważył redaktor Michalkiewicz.

Jan Bogatko: Wciąż nie posiadamy wielu podstawowych informacji dotyczących przebiegu tragicznego zamachu w Berlinie.

-Nie wiadomo, jak się nazywa Polak, który został znaleziony w szoferce. Nie wiemy, w jaki sposób zginął. Kanclerz Merkel niespodziewanie też zachowuje milczenie – w Poranku Wnet mówił Jan Bogatko.  

Nasz korespondent w Niemczech kontynuował swą relację: –  Policja zatrzymała 23 letniego Pakistańczyka, który przybył do Niemiec w sylwestra 2015 roku. Jednostka policyjna SEK podjęła operację na byłym lotnisku Tempelhof w Berlinie, gdzie obecnie znajduje się obóz dla uchodźców.

 

Wątek polski zajął w relacjach niemieckiej prasy niepokojąco dużo miejsca: – Informacja o polskich tablicach rejestracyjnych jest silnie eksponowana. Ludzie słuchający informacji pobieżnie słyszą: „polska ciężarówka wjechała w tłum na jarmarku”.To pasuje do obrazu pijanego polskiego kierowcy, który zboczył z trasy.

 

Nasz korespondent wskazywał ponadto, że zamach w Berlinie nie był zdarzeniem zaskakującym dla wszystkich: – Służby amerykańskie już przed kilkoma dniami przestrzegały przed wyjazdem do Niemiec, a szczególnie przed uczestnictwem w świątecznych jarmarkach.

AA