Nie ma żadnego skażenia radioaktywnego:ani na Ukrainie, ani w Polsce – Program Wschodni z 18 kwietnia 2020 r.

W Programie Wschodnim: O mitach dotyczących skażenia radioaktywnego w Polsce i na Ukrainie, epidemii koronawirusa na Ukrainie i w Rumunii, schwytaniu rosyjskiego szpiega i o ukraińskiej „Mriji”-An 225

Goście Programu Wschodniego:

Marek Sierant – bloger, publicysta  East Side View;

Halina Kozynkiewicz – dr n.med. Wiceprezes  Stowarzyszenia Lekarzy Polskiego Pochodzenia;

Taras Maciuk – Prezes organizacji „Zlote Lwy Czarnej Sotni”;

Serhij Dmitriejew – Zwierzchnik Służby medycznej Prawosławnej Cerkwi Ukrainy, kapelan wojskowy;

Eugeniusz Sało – Kurier Galicyjski;

Anton Heraszczenko –  Wiceminister spraw wewnętrznych Ukrainy;

Iryna Kamińska – dziennikarka, matka Aminy Okujewej;

Wojciech Jankowski – korespondent Radia WNET na Ukrainie.


Prowadzący: Paweł Bobołowicz

Realizator: Franciszek Żyła


Państwowa Służba ds Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy, https://kyiv.dsns.gov.ua/ua/Nadzvichayni-podiyi/18321.html?fbclid=IwAR1vq5r4snXNPcYlXAGG8ZJP58GXJlnQyDB9GQhVL46fPgeQ-ThzeYPMCuY

Marek Sierant opowiada o czasie Świąt Wielkanocnych oraz o zjawiskach mających miejsce na Ukrainie.

„Obchodzę święta wg kalendarza juliańskiego i rzymskokatolickiego. Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał to powiedzenie, które towarzyszy już od Wielkiej Soboty” – mówi. Marek Sierant opowiada o zwyczajach, które związane są ze świętami Wielkiej Nocy. Nie ma wielkich różnic w tradycjach wielkanocnych pomiędzy obu wyznaniami. Na Ukrainie jednak koszyki wielkanocne są nie tylko symboliczne: świeci się pęta kiełbasy, jajka, a nawet wino.

Tłumacząc zjawisko pożarów na Ukrainie Marek Sierant komentuje: Pożary się odnawiają, dlatego że lasy mają ogromne podłoże torfu. Jeśli torf się zapali, można go jedynie przygasić, a nie ugasić całkowicie. Ogień przemieszcza się pod ziemią i może wybuchnąć kilka kilometrów dalej. Ale nawet pożary lasów w strefie czarnobylskiej nie wywołują zwiększonego promieniowania radioaktywnego.

Halina Kozynkiewicz mówi o sytuacji epidemiologicznej spowodowanej koronawirusem. Na Ukrainie potwierdzono 5006 przypadków zakażenia koronawirusem. 133 osoby zmarły, 275 zostało wyleczonych.

Testy, które są wykonywane nie są prawidłowe. Nie ma testów, nie ma chorych. Na szczęście mamy szpitale dla dzieci i kobiet w ciąży. Nie ma dobrego wyszkolenia dla lekarzy, nie ma zabezpieczenia, czyli maseczek, rękawiczek i kombinezonów.

Nie wszyscy rozumieją czym jest izolacja i kwarantanna. Kontrolujemy i pomagamy seniorom, którzy są w grupie ryzyka. Mamy dobry kontakt z innymi organizacjami – mówi gość „Programu Wschodniego”.

Stowarzyszenie Lekarzy Polskiego Pochodzenia na Ukrainie otrzymało kombinezony i przyłbice ochronne od ukraińskiej organizacji „Złote Lwy Czarnej Sotni”

Taras Maciuk mówi o współpracy obywateli Ukrainy w czasie pandemii koronawirusa.

Ludzie mają się zjednoczyć, bez względu na religię, czy z jakiego kraju pochodzą. Europa pokryła się koronawirusem. Ludzie powinni działać wspólnie – twierdzi.

Jak dodaje: Aktualnie przekazujemy kombinezony na potrzeby punktów felczerskich w wioskach, żeby medycy mogli odwiedzać emerytów z różnymi schorzeniami – chorobami serca, podwyższonym ciśnieniem, cukrzycą. Są różne sytuacje. Medyk musi mieć zabezpieczenie. Pomagamy również neurochirurgii w szpitalu aleksandriwskim, codziennie wozimy 300 obiadów, dzięki restauracjom, które pomagają w dostarczaniu posiłków dla lekarzy. Dostarczyliśmy już 7500 obiadów. Sądzę, że jest to konkretny rezultat. Połączyli się przedsiębiorcy, którzy myślą o zwykłych ludziach. Widzimy, że nie udaje się to niektórym państwowym działaczom, dlatego jako obywatele swojego kraju, jako ludzie, którzy kochają Ukrainę i jej obywateli, musimy się łączyć i pomagać.

Ojciec Serhij Dmitriejew opowiada o sytuacji medycyny na Ukrainie i problemach w walce z koronawirusem, także na froncie.

Na Ukrainie jest wiele innych chorób nie związanych z koronawirusem. Kraj nie jest gotowy na wojnę biologiczną. Sytuacja jest bardzo niebezpieczna. Jak zaznacza: Na front pojechałem dzięki pomocy wolontariuszyPojechałem tam z lekarzami i zawiozłem potrzebne leki.

Eugeniusz Sało mówi o życiu we wsi Krysowice, w której połowę mieszkańców stanowią Polacy.

W Mościskach nie odnotowano zakażenia koronawirusem. Ludzie, którzy poddawani są testom to ci, którzy wrócili z zagranicy. Wiele osób pracowało w Polsce i innych państwach Europy. Samochody policyjne patrolują sytuację i reagują na większe grupy osób, które nie przestrzegają zasad. Święta Wielkanocne będą odbywały się w domach rodzinnych – mówi gość „Programu Wschodniego”.

Anton Heraszczenko wiceminister spraw wewnętrznych Ukrainy komentuje sprawę zatrzymania  Walerija Szajtanowa generałą SBU, który podejrzany jest o współprace z rosyjskim wywiadem.

(Szajtanow – red.) Współpracował co najmniej od 2014, a mógł i wcześniej. Olbrzymim problemem jest sprawdzenie do jakich informacji miał dostęp. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy musi teraz przeanalizować, jakie porażki były w pracy naszego kontrwywiadu związane z przekazywaniem informacji przez Szajtanowa do Rosji. Wiem, że jest opinia naszych pracowników, że cały szereg naszych operacji nie udał się, bo Rosjanie o nich wiedzieli przez Szajtanowa. Wszystkie te dywersje muszą być teraz sprawdzone. Adam Osmajew zgodził się zagrać rolę przynęty. Zrobiono tak, jakby doszło do jego zabicia i zostały przekazane fotografie generałowi Szajtanowi z rzekomego miejsca zabójstwa Adama Osmajewa. To była inscenizacja zabójstwa, żeby przekonać Szajtanowa i zleceniodawców o tym, że wszystko jest w porządku.

Iryna Kamińska mówi o zabójstwie swojej córki Aminy Okujewej, czeczeńskiej i ukraińskiej wojskowej z polskimi korzeniami

„To wszystko jest ze sobą związane. To jest oczywiste. Gdy teraz sięga to tak wysokiego poziomu i są realizowane takie operacje to jest nadzieja, że wszystko zostanie wyjaśnione. To wszystko jest powiązane z FSB” – mówi Kamińska. Dowody jednoznacznie obciążają zatrzymanych w sprawie zabójstwa mojej córki. Nie tylko odciski palców, ale materiały genetyczne które odpowiadają temu co było na narzędziu zbrodni na tym automacie.

Wojciech Jankowski pod kolumną Zygmunta Augusta w Augustowie

Wojciech Jankowski przedstawia raport dotyczący koronawirusa we Lwowie i Rumunii

We Lwowie odnotowano 228 osób zakażonych koronawirusem oraz 8 przypadków śmiertelnych. W Rumunii odnotowano 337 zakażeń koronawirusem, 28 osób zmarło.

Wojciech Jankowski rozmawiał również z ukraińskim grajkiem, który mówił o nadziei na to, że pandemia koronawirusa dobiegnie końca. Tak, jak wszyscy boi się, ale twierdzi, że ludzie odkrywają swoje dusze i zdejmują maski ciesząc się ze spotkania z rodziną.


Posłuchaj całego „Programu Wschodniego” już teraz!


 

Repetowicz: Ludzie w Iranie zdecydowanie nie chcą wojny. Jest szansa na deeskalację konfliktu

Iran wzywa do izolacji USA na Bliskim Wschodzie. Jakie państwa potępiły zabicie gen. Sulejmaniego? Czy możliwe jest rozwiązanie problemów, które doprowadziły do eskalacji? Odpowiada Witold Repetowicz.


Witold Repetowicz, dziennikarz, który właśnie powrócił z Iranu, opowiada o tym, co działo się podczas ostatnich dni jego pobytu w Teheranie, w tym o konferencji Teheran Dialog Forum 2020:

Było to dość duże wydarzenie dyplomatyczne, Iran prowadzi dość szeroko zakrojoną ofensywę dyplomatyczną […] Ideą tej inicjatywy jest budowanie systemu zbiorowego bezpieczeństwa w regionie, w opozycji do obecności Amerykańskiej. […] To był duży sukces dyplomatyczny Iranu. Z drugiej strony odbywała się wielka demonstracja w związku z zabiciem gen. Sulejamniego.

Jak dodaje, demonstracja była oczywistym sprzeciwem przeciw amerykańskiej polityce na dalekim wschodzie, jednak Irańczycy nie chcą wojny:

Ludzie w Iranie boją się wojny […] zdecydowanie nie chcą wojny, chcą deeskalacji, mówię również o ludziach, którzy są przeciwni systemowi obecnie panującemu w Iranie, a jest ich bardzo dużo. Jednak nie chcą oni, aby system został rozwiązany w wyniku jakiegoś ataku militarnego i rozlewu irańskiej krwi.

Wśród mieszkańców Iranu przeważa nastawienie, że do wojny nie dojdzie. Ostrzał amerykańskich baz w Iraku był przedstawiany jako wielki sukces Persów:

Nie czuć ze strony irańskich władz tego, aby zostały one rzucone na kolana […] Akurat takie postawienie tej sprawy było dosyć pozytywne, gdyż stwarza pewną drogę do deeskalacji, a na tym powinnno zależeć wszystkim. […] Deeskalacja jest jedną kwestią, natomiast rozwiązanie problemów, które doprowadziły do eskalacji to jest druga kwestia. Na razie nie widac perspektyw, by te problemy zostały rozwiązane. Trzeba zrozumienia z obu stron.

Wracając do konferencji Teheran Dialog Forum 2020, Witold Repetowicz podkreśla, iż Iran wzywał państwa regionu do izolacji Stanów Zjednoczonych:

Iran pokazał, że ma narzędzia, które powodują wpływ tego państwa na inne państwa regionu, które liczą się z Iranem. Wyrazem tego było dość powszechne potępianie zabicia gen. Sulejmaniego również przez przedstawicieli Turcji, co jest dość symptomatyczne. […] Widać dużą determinację szyickiej strony Irakijczyków do usunięcia amerykanów z terytorium Iraku. […] To wszystko jest jeszcze otwarte, natomiast sądzę że nie są zamknięte drzwi do jakiegoś dialogu.

Dziennikarz dodaje, że rząd Irański mocno kontroluje sytuację w kraju i jest w stanie zmobilizować obywateli do działania, co było widać po demonstracji zorganizowanej po zabiciu gen. Sulejmaniego.

A.M.K.

Ambasador RP w Szwajcarii: „Lista Ładosia” dobrze dokumentuje fakt ratowania Żydów przez Polaków. Zawiera 3262 nazwiska

Ludzi uratowanych przez Ładosia było ok. 10 tysięcy. Dziennikarz z Izraela badający tę sprawę, Eldad Beck, dotarł do nowych dokumentów i zaprezentował nieznane fakty pomocy Żydom przez polskie MSZ.


Jakub Kumoch, ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Szwajcarii mówi o „Liście Ładosia” przedstawionej niedawno przez Instytut Pileckiego. Publikacja ta jest imiennym spisem 3262 osób pochodzenia żydowskiego uratowanych przez Poselstwo RP w Szwajcarii we współpracy z organizacjami żydowskimi. Artykuł, który ukazał się ostatnio w Israeli Hayom English, jest według ambasadora pierwszym tak mocnym przyznaniem przez izraelską gazetę faktu, że rząd RP na uchodźstwie ratował Żydów:

Przede wszystkim dziennikarz z Izraela Eldad Beck, berliński korespondent dziennika Israeli Hayom English wyszedł poza „Listę Ładosia”. Dotarł on do tak zwanych depesz Ładosia, czyli depesz, które były wysyłane przez cały okres wojny z polskiego poselstwa […] które bardzo dobrze dokumentują holocaust, a po drugie pokazują ogrom wysiłku polskiego MSZ-u na rzecz ratowania Żydów.

Lista Ładosia jest listą ponad 3 tysięcy osób, które otrzymały sfabrykowane, nielegalne paszporty latynoamerykańskie wystawiane przez Poselstwo RP w Szwajcarii:

Na liście znajdują się aktualnie 3262 nazwika, jednak lista ciągle rośnie. Wiemy że takich ludzi było ok 10 000. Aleksander Ładoś, który był ambasadorem w Szwajcarii w latach 40-45 ratował ludzi również na inne sposoby i to właśnie pokazuje artykuł w Israeli Hayom.

Od samego początku operacje ratunkowe prowadzone przez Aleksandra Ładosia cieszyły się ogromnym wsparciem polskiego rządu:

To nie jest tak, że tylko jedna Ambasada Polska wpadła na pomysł wydawania paszportów i ratowania w ten sposób ludzi. Wiedział o tym rząd od bardzo wczesnej fazy, wiedziało o tym dwóch kolejnych ministrów spraw zagranicznych. Wspierały to też inne placówki i instytucje państwa polskiego.

Jak zaznacza ambasador RP w Szwajcarii, w całej akcji zauważalne są bardzo bliskie relacje polskiego rządu i organizacji żydowskich:

Co najmniej dwie duże organizacje, w tym Światowy Kongres Żydów bardzo blisko współpracowały z Ambasadą Polski w Bernie. […] Eldad Beck w swoim śledztwie pokazał fakty […] czasem przerastają one to w co do tej pory wierzyłem. Nie wiedziałem na przykład, że polski rząd próbował ewakuować wszystkich swoich żydowskich obywateli z Włoch w czasie wojny.

Jakub Kumoch dziwi się, iż pomimo tylu dowodów i materiałów źródłowych pojawiają się słowa o udziale Polaków w holocauście, które padły z ust prezydenta Rosji Władimira Putina:

Nie ma to tak naprawdę żadnego historycznego znaczenia, jest to jedynie polityczne bagno […] tekst Izraelski ma wartość historyczną, bo zawiera kilkaset dokumentów i pokazuje, że jak się usiądzie nad udokumentowaną polityka Polską z czasów II wojny światowej wobec Żydów, to uzyskuje się zupełnie inne konkluzje, niż jak się próbuje po prostu Polskę obrazić.

Gazety w Szwajcarii w kontekście wypowiedzi Putina, podobnie jak te w naszym kraju wyrażają niedowierzanie i oburzenie:

Mówię tu o gazetach, które wcale nie są jakoś Polsce szczególnie przychylne. […] Putin nikogo nie przekonał, mówienie o tym, że pakt Ribbentrop-Mołotow nie podzieli Europy, to jest nie do przyjęcia. […] To jest taki absurd, że nikt w żadnym zachodnim kraju tego nie weźmie na poważnie […] Wszystkie gazety piszą, że pakt Ribbentrop-Mołotow to sojusz Rosji z Niemcami, który podzielił europę.

A.M.K.

Parys: Słowa Putina są częścią dużej międzynarodowej operacji. Kłamstwo jest zwykłym narzędziem rosyjskich polityków

Od lat relacje polsko-rosyjskie są zamrożone. Słowa Putina wpisują się w Rosyjską narrację oraz ukazują dalszy kierunek polityki Moskwy. Najbliższe lata mają być trudne.


Prezydent Rosji Władimir Putin skrytykował ostatnio wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Stwierdził on, że podstawą tego konfliktu nie był niemiecko-rosyjski pakt Ribbentrop-Mołotow, podkreślał, iż armia ZSRR wkraczając do Polski, nie walczyła z regularnym wojskiem oraz szeroko krytykował Polskę, oskarżając ją o współudział w wybuchu II wojny światowej.

Zdaniem Jana Parysa, socjologa, i byłego minister obrony narodowej, nieprzypadkowe słowa Putina są częścią dużej międzynarodowej operacji, w ramach której Polska ma być jedynie narzędziem. Stosunki polsko-rosyjskie od lat nie układają się pomyślnie, głównie za sprawą naszego wschodniego sąsiada:

Od kilku lat relacje polsko-rosyjskie są zamrożone. Strona rosyjska od kilku lat w sposób bardzo konsekwentny nie chciała prowadzić żadnego dialogu. […] Na początku 2016 roku delegacja MSZ wysłało delegację do Moskwy, proponując dialog na szczeblu technicznym, czyli wiceministrów. Delegacja pozostała bez Rosyjskiej odpowiedni, nie było rewizyty. Z tego co wiemy, była to osobista decyzja Putina, aby ignorować Polskę jako kraj, który prowadzi politykę prozachodnią, proukraińską, samodzielną i nie chce akceptować interesów rosyjskich.

Gość „Poranka WNET” podkreśla, że rosyjscy politycy oraz media od lat próbują fałszować historię i kłamstwa w ich ustach nie są niczym nadzwyczajnym:

Kłamstwo i oszustwo jest zwykłym narzędziem rosyjskich polityków używantym na codzień. Trzeba przykładać do tego wagę, bo tym razem wypowiedział się sam Putin a nie jacyś posłowie czy dziennikarze […] przypomina to pewnego rodzaju salwę propagandową rakiet atomowych wystrzelonych w naszym kierunku, jednak świat nie da się na to nabrać, bo ludzie nadal pamiętają II wojnę światową, nadal żyją jej świadkowie.

Pierwsza wypowiedź Putina pojawiła się 19 grudnia, co oznacza, iż rząd czekał z odpowiedzią aż 10 dni. Jak zauważa Jan Parys, święta mogły zaburzyć normalną pracę niektórych urzędów, ale można było to zrobić „trochę wcześniej”:

BBC, które jest wyrazicielem stanowiska rządu brytyjskiego, reagowało twardo, jednoznacznie i bardzo szybko. Z Polskiej strony były takie cienkie, słabe protesty ze strony niskich urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Gość „Poranka WNET” popiera oświadczenie, które opublikowała Kancelaria Premiera Mateusza Morawieckiego, w którym możemy przeczytać o kłamstwach Putina oraz m.in. że krytyka traktatu wersalskiego, którą Putin przedstawił, jest krytyką prawa do samostanowienia narodów.

Premier skupił się na płaszczyźnie historycznej, już nie dotykał kwestii prawno-międzynarodowych, które też można by wyeksponować […] Rząd chciał dać tutaj dowód swojej stanowczości używając takich słów [o kłamstwach prezydenta rosji – przyp. red.]. Powinniśmy w tej chwili dążyć do tego, aby upowszechnić prawdziwą wiedzę o przyczynach, przebiegu i skutkach II wojny światowej.

Były minister obrony narodowej ma nadzieję, że polscy naukowcy zdołają w maju, z okazji rocznicy zakończenia II wojny światowej wydać i upowszechnić zbiór dokumentów po angielsku, francusku i niemiecku:

Dokumenty i źródła. Nie może być tak, że najważniejsze prace o II wojnie światowej polscy historycy pisali, będąc na emigracji w Wielkiej Brytanii. Właściwie od czasów Pobóg-Malinowskiego [„Najnowsza historia polityczna Polski 1864-1945” – przyp. red] nikt wielkich prac na temat drugiej wojny nie napisał. Jestem strząśnięty tym, że polskie wydziały prawa i historii na uniwersytetach mają czas atakować rząd, natomiast nie mają czasu przygotować antologii tekstów po angielsku na temat prawnych aspektów i strat w drugiej wojnie.

Jan Parys zauważa, że polscy naukowcy w dużej mierze nie interesują się prawdą, tylko wojną ideologiczną i nie spełniają swojego powołania:

To pokazuje, że są oni kompletnie oderwani od państwa polskiego, nie identyfikują się z Rzeczpospolitą.

Wracając do wypowiedzi Władimira Putina, gość Łukasza Jankowskiego zauważa, iż każdy taki rosyjski krok ma badać wrażliwość opinii publicznej na zachodzie, jej spolegliwość i prorosyjskość polityków zachodnich:

Jeżeli w Polsce mamy polityków opozycyjnych, którzy w tym momencie atakują rząd, to też jest na korzyść Rosji. […] To nie jest moment na to, żeby osłabiać pozycję polskiego rządu, to jest moment, w którym potrzebuje on wsparcia. […] Politycy mogą wewnątrz kraju toczyć spory na temat spraw wewnętrznych, natomiast na zewnątrz trzeba pamiętać, że świat to jest gra interesów.  […] Świat jest konkurencją państw, a nie grą przyjaciół. Nie wolno ustawiać się w roli dywersanta polskiego rządu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K.

Ks. Pawło Honczaruk, Aleh Auczinnikau, Ajder Mużdabajew, Swjatosław Bojko – Program Wschodni z 7 grudnia 2019 r.

W Programie Wschodnim: O spotkaniu Putina i Łukaszenki w Soczi, o formacie normandzkim w Paryżu, Krymie oraz o kapelanach wojskowych i grupie poetyckiej Wołyń, a także premiera zespołu Szyrokij Łan

Goście Programu Wschodniego:

Aleh Auczinnikau – współorganizator akcji Białoruś to nie Rosja, rzecznik prasowu białoruskiego opozycyjnego ruchu Razem na Ukrainie;

Ajder Mużdabajew – dziennikarz telewizji Tatarów krymskich na Ukrainie;

Michajło Honchar – ekspert do. spraw energetycznych;

Prof. Lech W. Szajdak – Instytut Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN w Poznaniu;

Ks. Pawło Honczaruk – kapelan chrześcijańskiej służby ratowniczej.

Swiatosław Bojko – lider zespołu Szyroki Łan


Prowadzący: Paweł Bobołowicz

Realizator: Franek


Część pierwsza:

Aleh Auczinnikau mówi o spotkaniu Putina i Łukaszenki w Soczi. „Niech żyje Polska, niech żyje Białoruś” – mówi gość „Programu Wschodniego”.
Dzisiaj w Soczi odbywa się spotkanie tzw. prezydentów Łukaszenki i Putina. Jutro podpisanie nowej umowy, która zakłada stworzenie nowego rządu, parlamentu i sojuszniczego państwa. „Akcja protestów na Białorusi odbywa się na placu październikowym w Mińsku. W Kijowie pochodem ruszamy, aby zniszczyć flagę rosyjską i portrety tzw. prezydentów” – twierdzi. Jak dodaje: Putin wywiera wielką presję na Łukaszenkę, co planuje również w stosunku do Zełenskiego, aby osłabić ich wspólną pozycję. Społeczeństwo ukraińskie obawia się utraty niepodległości Białorusi, gdyż pojawiłby się wielokilometrowy front na północy, zagrażający nie tylko Ukrainie, ale również Polsce.

Ajder Mużdabajew opowiada o sytuacji Krymu mówiąc, że pojawia się on coraz mniej w politycznych rozmowach i mediach, co jest wielkim zaniedbaniem Zachodu i zwycięstwem Władimira Putina. „Doszło do skutecznej realizacji planu aneksji Krymu. Putin zmusza do zapomnienia o Krymie, ale tam wszystko się zaczęło i wszystko się zakończy” – twierdzi rozmówca. Jak dodaje: Zaskakuje mnie, dlaczego politycy, tak mało mówią o Krymie, a społeczeństwo Ukraińskie za nim tęskni. Zarówno poprzedni prezydent Poroszenko, jak i Zełenski nie podejmują ważnych decyzji, które pozwoliłyby na wzmocnienie sytuacji Ukrainy na arenie międzynarodowej. „Może jeszcze 4 lata temu należało stworzyć organy władcze Krymu, które reprezentowałyby go na świecie. Od 1783 roku Rosja nie robi nic innego oprócz wypierania krymskiej ludności” – zaznacza.

Ważne jest przestrzeganie praw narodu rdzennego. Konstytucja musi zachować język i tradycję ludności. Rosja nie ma żadnych praw historycznych i politycznych, jeśli chodzi o Ziemię krymską. Ukraina i Putin mają zupełnie inne cele, celem Putina jest odebranie Krymu, zaś Ukrainy – obrona – zaznaczył rozmówca.

Michajło Honchar mówi o prowadzonych konsultacjach dotyczących importu gazu. „Rosyjska strona przedstawia to tak, że rozpoczęły się obustronne negocjacje. Putin będzie starać się narzucić polityczny format dotyczący kwestii gazowych. Rosyjskie wpływy są ukierunkowane na pragmatyzację, ale Ukraina dobrze wie, co znaczy gazowy biznes” – twierdzi gość „Programu Wschodniego”.


Ks. Pawło Honczaruk komentuje wojnę trwającą na Ukrainie. Wszystko zaczęło się od Majdanu, który walczył o godność. „Kiedy zaczęła się wojna, organizowałem wszelkie pomoce, gdy zaczęli wracać ranni żołnierze zauważyłem, że potrzebna jest również pomoc duchowa. Od 2016 roku jestem kapelanem. Kiedy przekracza się ostatnią bramkę, gdzie odczuwa się śmierć, rzeczywistość się zmienia. Nie ma różnicy jakiej jesteś konfesji, każdy potrzebuje Bożego Miłosierdzia” – opowiada. Wojna na Ukrainie się wzmacnia, linia frontu wciąż się porusza. To, co dzisiaj dzieje się na Ukrainie, to „walka o mózg”.

Świat żyje w swoim świecie. Kiedy ktoś żyje dla swego komfortu, z czasem nie chce wracać do tego, co mu ten komfort zakłóca. Media muszą podawać to, co jest dla świata bardziej atrakcyjne, tym samym ludzie zapominają o prawdzie – mówi ks. Pawło Honczaruk.

Prof. Lech W. Szajdak opowiada o grupie poetyckiej Wołyń. Jak podkreśla: Każdy w grupie mają swoją drogę. W ich twórczości ważny jest dialog między społecznością polsko-ukraińską. Poeci znali język ukraiński. Gość „Programu Wschodniego” mówi o wydarzeniach z życia jego ojca, który był jednym ze współzałożycieli grupy Wołyń.

Muzyka zespołu Szyrokij Łan prezentowana w „Programie Wschodnim”:

Перший офіційний кліп гурту „Широкий Лан” на пісню „Татові на небо” 

4 канал, Оксана Забужко, Тельнюк: Сестри та Широкий Лан представляють прем’єру відеокліпу на пісню «Рядок з автобіографії»

Заповіт · Широкий Лан


Posłuchaj całego „Programu Wschodniego” już teraz!


 

Przez trwającą w Jemenie wojnę ponad 2 mln ludzi zostało bez dachu nad głową. W kraju szaleje ogromna epidemia cholery

Ponad 80% mieszkańców Jemenu pilnie potrzebuje pomocy żywnościowej i medycznej. Panuje tam ogromny głód, żniwo zbierają śmiertelne choroby, a przez zamknięte granice ludzie nie mają dokąd uciec.

 

Beata Błaszczyk, dziennikarka, tłumaczka, założycielka Stowarzyszenia Szkoły dla Pokoju mówi o trwającej od 1713 dni wojnie w Jemenie, o której świat zdaje się nie pamiętać, oraz o tym, co ta wojna ze sobą niesie:

To jest niewyobrażalny głód, choroby, z każdym miesiącem dochodzą kolejne. Chyba każdy z nas słyszał o największej znanej w historii epidemii cholery. W tej chwili doszła jeszcze gorączka krwotoczna denga. Do tego dochodzą bomby, które spadają wszędzie. Mówi się, że ponad 80% mieszkańców Jemenu pilnie potrzebuje pomocy żywnościowej i medycznej.

Jak podkreśla gość „Poranka WNET”, ciężko tu o konkretne liczby osób poszkodowanych. Szacuje się, że ok. 2 miliony osób w wyniku działań wojennych straciły dach nad głową:

Z dnia na dzień wywróciło się życie do góry nogami. […] Ludzie, którzy uszli z życiem, najczęściej wędrują w stronę stolicy, bo wydaje się, że tam będzie łatwiej, będzie można znaleźć pomoc […] mamy ok. 3 milionów uchodźców wewnętrznych.

W Jemenie od ponad 2 lat trwa blokada granic. Granice morskie, lądowe oraz powietrzne są kontrolowane przez Arabię Saudyjską. Jedyną możliwością na opuszczenie kraju jest przemyt:

W Jemenie przez tę najwęższą cieśninę nazywaną bramą łez przemyt zawsze się odbywał. Głównie przez malusieńskie miasto Mocca, od tego portu kawa wzięła swoją nazwę. […] Ludzie się jakoś próbują przedostać.

Głód jest jednym z największych problemów ogarniętego wojną Jemenu. Zdesperowani ludzie, szczególnie na północy kraju jedzą gotowane, roztarte liście winorośli:

Liście winorośli roztarte na papkę daje się jeść, daje się oszukać głód, jednak później na ciele pojawia się makabryczna wysypka, której nie ma czym leczyć.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K.

Bogatko: Niemieckie odszkodowanie z 1995 roku dla przymusowych robotników w wysokości 405 marek to oczywiście wstyd

W Niemczech wydano książkę, która traktuje o potrzebie wypłaty reparacji wojennych Polsce i Grecji. Autorzy stwierdzają, że Polska nigdy nie zrzekła się odszkodowań od Niemiec, a jedynie od NRD.


Jan Bogatko, korespondent Radia WNET w Niemczech mówi o wydanej niedawno w Berlinie książce Karla Heinza Rotha i Hartmuta Ruebnera, która traktuje o niemieckich winach reparacyjnych na przykładzie Polski i Grecji:

Ta książka jest granatem rzuconym w uczestników dyskusji o tym, czy Polsce należą się odszkodowania wojenne […]

Clou książki jest ogrom strat, które Polska i Grecja poniosły w wyniku Niemieckich działań wojennych oraz fakt, iż należałoby za owe straty zapłacić:

Trzeba by w reszcie Niemcy zdały sobie sprawę z tego, że mają niezapłacony i to bardzo wysoki rachunek wobec dwóch państw, które tak bardzo ucierpiały podczas drugiej wojny światowej, a z tych dwóch państw najbardziej ucierpiała Polska i o tym piszą Karl Heinz Roth i Hartmut Ruebner.

Pytanie, które stawiają autorzy książki, to jaki rachunek za zniszczenia wystawią Polacy. Przypominają, iż o odszkodowaniach mówiono przy okazji rocznicy Powstania Warszawskiego i wybuchu II wojny światowej oraz o fakcie, iż od 2017 roku pracuje w Polskim sejmie komisja, która ma ostatecznie obliczyć wysokość strat:

Spekulacje sięgają od 800 miliardów Euro do 2 bilionów euro. […] Aby przywołać straty i zniszczenia, które dokonały się podczas wojny, wystarczy przejść z przedwojennymi zdjęciami po Warszawie.

W Niemczech uważa się, że kwestia żądań jest w Polsce tematem ściśle wewnętrzno-politycznym. Wychodzą oni z założenia, iż nie ma prawnych podstaw do żadnych roszczeń Polskich czy Greckich pod adresem Niemiec:

Karl Heinz Roth i Hartmut Ruebner uważają, iż jest to zarówno prawnie, jak i pod względem polityki historycznej całkowicie nieodpowiedzialne. […] Autorzy Polski stwierdzają, że wprawdzie PRL w 1953 roku zrezygnowła z reparacji, ale tylko wobec NRD i absolutnie nie wobec Niemiec.

Autorzy przypominają także, iż niemieckie rządy nigdy nie były chętne do wypłacania żadnych roszczeń dla ofiar III Rzeszy. Dopiero gdy dochodziło do bardzo ostrych dyskusji, sporów i dywagacji udawało się uzyskać pieniądze od naszego zachodniego sąsiada:

Dopiero w 1995 roku […] ponad milion, dokładnie 1060689 poszkodowanych z Polski, byłych więźniów, robotników przymusowych i innych prześladowanych po raz pierwszy otrzymało odszkodowanie w wysokości 405 marek na głowę. To jest oczywiście wstyd. Autorzy piszą, że ten wstyd jest w ostrym kontraście do olbrzymiej liczby ofiar.

A.M.K.

Repetowicz: Nie przeceniałbym wagi wyeliminowania al-Baghdadiego, ISIS nie opiera się na przywództwie a ideologii

Korespondent Radia WNET podkreśla, że dalsze postępy wojsk tureckich mogą oznaczać koniec chrześcijaństwa w Syrii.

 

Witold Repetowicz mówi o wielostronnym  konflikcie w Syrii. Stwierdza, że do jego końca jest bardzo daleko. Nie nastąpiła likwidacja nieuznawanej przez Damaszek  administracji w Syrii południowo-wschodniej,  chociaż Rosjanie ogłosili, że SDF się wycofał. Repetowicz podkreśla, ze wojska syryjskie nie są obecne na terenach na wschód od Qamişlo.

Turcja cały czas prze na południe [..] Jeżeli Turcja dojdzie do Tel-Tamer, to będzie koniec chrześcijaństwa w dolinie rzeki Habur. Mam nadzieję,że do tego nie dojdzie.

Dziennikarz przypomina, że do 2015 r. te tereny były niemal całkowicie chrześcijańskie. Witold Repetowicz odnosząc się do niedawnej śmierci szefa tzw. Państwa Islamskiego,  wyraża pogląd, że jest ona przeceniana:

Państwo Islamskie opiera się na ideologii, nie na przywództwie.

Korespondent twierdzi, że obecność al-Baghdadiego  w pobliżu granicy syryjsko-tureckiej, gdzie przywódca Państwa Islamskiego został znaleziony przez Amerykanów, jest mocnym dowodem współpracy Ankary z ISIS. Przytacza też inne przesłanki na poparcie swojej tezy.

Dalej, Witold Repetowicz zapewnia, iż współpraca amerykańsko-kurdyjska trwa nadal, mimo ostatnich oskarżeń  o zdradę, wysuwanych wobec Donalda Trumpa przez Kurdów.

Pytany o ewentualną presję na rządy państw europejskich  ze strony Kurdów mieszkających na Starym Kontynencie, Repetowicz nie przypuszcza, żeby Europa była narażona na kurdyjskie akty terroru.

Pytany na koniec o emocje towarzyszące mu w strefie wojny, gość „Kuriera w samo południe” odpowiada, że w kluczowych momentach skupia się, by jak najlepiej zarejestrować  obserwowane wydarzenia:

iż nie odczuwa wtedy strachu, tylko skok adrenaliny.

A.W.K

Repetowicz: Bandy protureckich dżihadystów dokonują grabieży i mordów w strefie okupacyjnej w Syrii

Zawieszenie broni w Syrii nie zostało wdrożone, Turcy kontynuują działania wojenne. Kurdowie nie zamierzają się poddać, choć mają świadomość, że nie ochroni ich społeczność międzynarodowa.


Witold Repetowicz, dziennikarz zajmujący się tematyką Bliskiego Wschodu, prosto z Erbilu w Kurdystanie Irackim, opowiada o sytuacji w Rożawie, gdzie zostało wdrożone zawieszenie broni.

Od 9 października toczy się wojna, mimo że dwukrotnie ogłaszane były zawieszenia broni […] Faktem jest to, że zawieszenie broni nie zostało wdrożone, cały czas toczą się walki.

Przedwczoraj gość „Poranka WNET” był w wiosce Soda, znajdującej się 15 km od miasta Serekanie. Był on świadkiem ataku Turków przy użyciu czołgów i artylerii.

Niestety zdobyli oni tę wioskę. W ostatniej chwili udało mi się z niej wydostać dzięki grupie Amerykańskich specjalsów.

Nikt na razie nie wie, jak będzie realizowane porozumienie rosyjsko-tureckie, które jest korzystniejsze aniżeli umowa między USA a Turcją:

Jest to niestety dość przykre, że Amerykanie ustanowili warunki, które były gorsze dla Kurdów, niż Rosjanie. Jednak to porozumienie z Rosją także nie jest korzystne dla Kurdów […] Ustanawia Turecką strefę okupacyjną […] W tej strefie bandy protureckich dżihadystów dokonują grabieży i mordów w strefie okupacyjnej. Zachowują się jak dzikie zwierzęta.

Do wczoraj Kurdowie nie wycofywali się z terenów i stawiali opór pod Serekanie. Jak zaznacza Repetowicz, Kurdowie są wystawieni na działanie bandytów, którzy „grabią, biją, torturują i mordują”, podkreśla przy tym, że są to oddziały podlegające dowództwu Tureckiemu:

Poniekąd Sojusz Północnoatlantycki ponosi odpowiedzialność za tych dzihadystycznych bandytów rekrutujących się z takich organizacji jak Al-Kaida czy Państwo Islamskie i dokonujących masowych zbrodni na tych terenach.

Niewiele wskazuje na to, aby Kurdowie wycofywali się ze wszystkich miejsc. Uciekają oni jedynie z terenów okupowanych bądź zagrożonych okupacją Turków:

Kurdowie nie zamierzają tego robić dobrowolnie, tylko tam, gdzie pojawiają się Turcy. […] Turcja nie liczy się z żadnymi ostrzeżeniami czy krytyką międzynarodową. Używali już w tej wojnie białego fosforu, czyli broni chemicznej i nie spotkały ich za to żadne konsekwencje. […] Ci ludzie [Kurdowie – przyp. red.] mają świadomość tego, że żadna społeczność międzynarodowa na terenach okupowanych przez Turcję ich nie ochroni.

Ponadto redaktor mówi o zabójstwie Abu Bakr al-Baghdadiego:

Nikt nie ma tutaj wątpliwości, że tureckie służby specjalne umożliwiły terroryście ucieczkę do Idlibu. To nie dziwne, że wybrał sobie to miasto, żeby przedostać się szybko do Turcji.

Dodaje, iż to Kurdowie zasugerowali terroryście wybrać miejscowość, co okazało się później zasadzką. Witold Repetowicz zauważa, że wskazuje to na ścisłą współpracę Kurdów z USA, mimo zdrady tych drugich na tych pierwszych.

K.T. / A.M.K.

Repetowicz: Turcy w Syrii łamią wszelkie konwencje, bombardując szpitale, ambulanse oraz mordując służby medyczne

– Nikt tu nie wierzy w to, że Turcja przestraszy się słów i sankcji. Tutaj ludzie liczą na czyny i konkretne akcje podjęte przez Europę i USA. – zaznacza Witold Repetowicz.


Witold Repetowicz, dziennikarz zajmujący się tematyką Bliskiego Wschodu, prosto z północno-wschodniej Syrii, terenów kontrolowanych przez siły Kurdyjskie, komentuje sytuacje na froncie:

Jestem w Al-Kamiszli. Od 2 dni Turcja nie ostrzeliwuje już miasta, ludzie wreszcie wyszli na ulice. Rozmawiałem z jednym z mieszkańców, była to dla nich nowość, bo wbrew steoretypowi, że w Syrii od lat trwa wojna, to w tej części kraju wojny właściwie nie było. […] Ci ludzie przeżywają to po raz pierwszy, jakby nie patrzeć, za sprawą członka NATO.

Jak zauważa gość korespondent, NATO to sojusz, który dużo mówi o wartościach, a którego członek zaatakował ludność cywilną. W mieście panuje w tej chwili spokój, ale w innych częściach północno-wschodniej trwają ciężkie walki o największe miasta, które dzielnie się bronią, w tym Serekanie:

Jest ono zacięcie bronione przez Kurdów i ich sojuszników — Syryjskich Sił Demokratycznych. Turcja łamie wszelkie standardy prawa międzynarodowego. Wczoraj rozmawiałem z szefową Kurdyjskiego Czerwonego Półksiężyca, która pytała, czy bombardowanie ambulansów, punktów medycznych, uniemożliwianie oparzenia rannych jest zgodne z prawem międzynarodowym […] właśnie to Turcja robi.

Turcja uniemożliwiła Kurdyjskiemu Czerwonemu Półksiężycowi dostęp do miasta Serekanie w celu niesienia pomocy rannym:

W mieście Turcy zbombardowali szpital, dwa ambulanse Kurdyjskiego Czerwonego Półksiężyca zostały porwane przez siły Tureckie, a załogi ambulansów prawdopodobnie zostały zamordowane przez tych bandytów.

Sytuacja w miejscach atakowanych przez Turcję jest bardzo ciężka. Kurdowie boją się, że miasto Kobane zostanie zaatakowane przez Turcję:

Było ono przed laty zajęte w 60% przez ISIS. Od obrony tego miasta zaczęła się kontrofensywa, która doprowadziła do zniszczenia Państwa Islamskiego.

W walkach z ISIS zginęło 12 tysięcy żołnierzy Syryjskich Sił Demokratycznych. Mieszkańcy Syrii rozczarowani są postawą Zachodu:

Nikt tutaj nie ma najmniejszych wątpliwości, iż Turcja przyszła na odsiecz państwa Islamskiego. Ok 6000 terrorystów z ISIS przetrzymywanych jest przez Kurdów i Turcja wyraźnie bombarduje okolice obozów, aby osłabić strażników i umożliwić ucieczki terrorystów z Państwa Islamskiego i Al-Kaidy.

Jak dodaje Witold Repetowicz, w Syrii każdy zgodnie twierdzi, iż deklaracje i zapowiedzi sankcji na Turcji są nic niewarte:

Nikt tu nie wierzy w to, że Turcja przestraszy się słów i sankcji. Tutaj ludzie liczą na czyny i konkretne akcje podjęte przez Europę i USA. […] W Syrii nadal są wojska Amerykańskie i Francuskie i to na ich działanie czekają mieszkańcy, a nie na słowa, które nie mają znaczenia. Turcja może ustąpić jedynie pod wpływem kija, a nie słów.

Gość „Poranka WNET” jestem przekonany, że gdyby stacjonujące tam siły USA zaczęły działania militarne, to Turcja zatrzymałaby się i nie zaryzykowałaby konfrontacji. Na koniec dodaje, że w obronie miasta Al-Kamiszli, w którym się aktualnie znajduje, poległo już kilkanaście osób:

Dzisiaj odbędzie się pogrzeb osób jadących cywilnych konwojem humanitarnym, który Turcy zbombardowali, zabijając 14 osób, w tym dwoje dziennikarzy.

A.M.K.