Aleksander Bondarjew: Wojny Rosji z Ukrainą nie będzie. Putin chce gwarancji od USA, że Ukraina nie będzie w NATO

Czemu mają służyć rosyjskie wojska przy granicy z Ukrainą? Dziennikarz o interesach rozgrywanych w kontekście tego kraju oraz o wyborach prezydenckich we Francji.

Aleksander Bondarjew komentuje sytuacji na granicy rosyjsko-ukraińskiej. Wokół Ukrainy Rosją koncentruje siły zbrojne. Bondarjew przypomina, że o ruchach wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą pisał na początku listopada Washington Post. Kilka dni później do Moskwy przyjechał były amerykański ambasador w Rosji i obecny dyrektor CIA Bill Burns. Spędził tam dwa dni spotykając się z szefami rosyjskich służb.

Później w prasie amerykańskiej i europejskiej zaczęto mówić o tych ruchach [wojsk].

Niezależni eksperci podkreślają, że nie ma tam tylu wojsk, jak na wiosnę. Według naszego gościa ruchy Rosji mają wywrzeć nacisk na państwa NATO, aby te nie wspierały Ukrainy. Jak przypomina

W 2008 r. Obama zrobił wszystko żeby Ukraina nie dostała tej przepustki do NATO.

Także obecnie Amerykanie nie chcą, żeby Ukraina była dla nich obciążeniem. Bondarjew ocenia, że samej wojny nie będzie ze względu na brak efektu zaskoczenia w przypadku możliwego ataku. Mówi także o kampanii prezydenckiej we Francji. Wiec Érica Zemmoura został zaatakowany przez Antifę. Kandydat został uderzony z pięści w twarz.

Dr Bartosiak: toczy się wojna nowej generacji – są nowe domeny, np. cybernetyczna, elektromagnetyczna, czy kosmiczna

Gościem „Poranka Wnet” jest dr Jacek Bartosiak, który mówi o polskiej strategii obronności. Według eksperta ds. geopolityki należy ją w dużej mierze zreformować.


Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet – kolejnym, i zarazem ostatnim jej przystankiem jest Warszawa. Gościem „Poranka Wnet”, prosto ze stolicy jest dr. Jacek Bartosiak, który mówi o polskiej strategii obronności. Według eksperta ds. geopolityki należy w dużej mierze zreformować tę strategię w kontekście możliwego konfliktu, który w przyszłości wybuchnie. Konieczna będzie reorganizacja sił zbrojnych.

Armia powinna być mniejsza – znacznie mniej etatów, trzeba odbarczyć od służb tyłowych, od logistyki, która może być cywilna, zwiększyć komponent bojowy poprzez zwiększenie zdolności, niekoniecznie liczby.

W procesie usprawniania polskich sił zbrojnych pieniądze nie są największym problemem – Rzeczpospolita nie może w tym sektorze narzekać na brak funduszy. Gość „Poranka Wnet” sądzi, że należy przemyśleć zakupy naszych sił zbrojnych, ponieważ w jego opinii strategia wojenna nie jest sprecyzowana.

Komponent wojskowy musi być stały, w pełni skompletowany, nie szkieletowy, bez mobilizacji, poborów – rozstrzygnięcia w potencjalnym konflikcie będą szybkie.

Niezwykle istotnym jest fakt, iż Polska musi przygotować się do konfliktu o zupełnie innym charakterze niż te znane dotychczas – wymaga to prężnego rozwoju na wielu płaszczyznach. Niektóre z nich są areną konfliktu już w tym momencie.

Toczy się wojna nowej generacji – są nowe domeny cybernetyczne, elektromagnetyczna, kosmiczna, w których tez trzeba się odnaleźć.

Ekspert podkreśla, że nie wiadomo, do jakiegoś konfliktu się przygotowujemy – dodatkowo zaciera się granica między wojną a pokojem, co powoduje znaczącą niepewność.

Nie będzie to wojna światowa – taka, jaką znamy z XX wieku.

Jacek Bartosiak zaznacza też powinno dojść do poprawy płac członków armii, co wraz z jej unowocześnieniem przyczyniłoby się do zwiększenia prestiżu. Kluczowe jest też jego zdaniem odpowiednia jakość szkoleń.

Ważne jest odpowiednie wychowanie żołnierzy i decydentów politycznych.

Rozwój sił zbrojnych oraz ogólnego podejścia do nich jest w Polsce zdaniem dra Bartosiaka hamowany przez konflikty interesów wewnętrznych.

Wszyscy w RP mają dobrą wolę, lecz niestety paradygmat utrwalonych interesów często przeważa nad tymi, którzy chcą zmian idących z duchem czasu.

Gość „Poranka Wnet” komentuje również działania Talibów w Afganistanie, w kontekście podejścia do prowadzenia współczesnej wojny.

Talibowie dysponowali narzędziami dokalibrowanymi do ich sposobu walczenia – zdominowali pętlę decyzyjną. Ktoś sprzątał w tych bazach, byli szpiedzy – byli dobrze poinformowani.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Etiopski Kościół Ortodoksyjny: Od początku konfliktu w regionie Tigraj w masakrach zginęło 78 księży

Jak relacjonuje naoczny świadek, duszpasterz z kościoła Adi’Zeban Karagiorgisdo: „Niektórych zabijano nawet w trakcie prowadzenia nabożeństw czy odprawiania mszy”.

Jak podaje „The Telegraph”, z informacji Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego wynika, że w od czasów konfliktu w Tigraj z rąk żołnierzy etiopskich i erytrejskich śmierć poniosło ponad 78 duchownych.

Według brytyjskich dziennikarzy, duchowni zostali zabici przez żołnierzy etiopskich i erytrejskich podczas licznych masakr w skonfliktowanym regionie Tigraj.

O jednym z takich pogromów opowiedział powiedział naoczny świadek zabójstw, duszpasterz z kościoła Adi’Zeban Karagiorgisdo. Jak przekazał brytyjskiemu dziennikowi etiopski duchowny:

Po zburzeniu budynków kościelnych i klasztornych armia rozpoczęła polowanie na duchownych. Niektórych zabijano nawet w trakcie prowadzenia nabożeństw czy odprawiania mszy – komentuje starszy ksiądz.

Duchowny wspomina zdarzenie, do którego doszło 9 stycznia, podczas gdy w lokalnej parafii rozpoczęto nabożeństwo ku czci Matki Boskiej. Adi’Zeban Karagiorgisdo opisuje zbrodnie, jakich dopuścili się etiopscy wojskowi:

Nagle pojawiło się ośmiu etiopskich żołnierzy.(…) Wyciągnęli spośród służby liturgicznej 12 młodych chłopaków, w wieku od 15 do 20 lat. Zabrali ich na zewnątrz i zabili.

Jednakże, nie dłużej niż miesiąc później, 1 lutego doszło do kolejnej masakry. Jak opisuje ten sam świadek:

Przyszło ich dwunastu. Wtargnęli na plebanię kościoła Gergera Maryam, gdzie zgromadziło się sześciu księży, w tym ja. Bez słowa zaczęli strzelać i odjechali. Wszyscy moi przyjaciele nie żyją, ja cudem ocalałem – mówi ksiądz.

W Tigraj, z powodu niestabilnej sytuacji tysiące ludzi zdecydowało się opuścić swoje domy. Pomoc uciekinierom niosą m.in. miejscowe zakonnice, które w pobliżu stolicy regionu, Mekelie, stworzyły dla nich specjalne dormitoria. W niektórych z nich przebywa jednocześnie nawet po 65 osób. W regionie Tigraj siostry prowadzą łącznie 23 ośrodki tego typu. Jak relacjonuje dziennikarzom „The Guardian” jedna z zakonnic:

W okolicznych wsiach codziennie żołnierze zabijają setki ludzi. Nasi podopieczni od miesięcy nie mają wystarczającej ilości jedzenia, koców, lekarstw, brakuje nawet wody. Szpitale zostały splądrowane lub zrównane z ziemią, ciała zmarłych pożerają hieny. Kobiety w każdym wieku są nieustannie gwałcone, w biały dzień, na oczach rodziny, mężów. Odcina się im ręce, nogi… Zastanawiam się, czy ci, którzy to robią, to jeszcze ludzie.

Co więcej, oprócz wspomnianych zbrodni żołnierze obu państw dopuszczają się również blokowania dostępu do pomocy humanitarnej. Dowody w tej sprawie, po wielu próbach zebrała ekipa CNN. Dziennikarze amerykańskiej telewizji dotarli do północnej części Tigraj, gdzie wbrew zobowiązaniu rządu Abiy Ahmeda z 26 kwietnia do wycofania wojsk erytrejskich, żołnierze, w etiopskich mundurach, blokują konwoje z pomocą.

Według materiału sfilmowanego przez operatorów CNN Erytrejczycy ograbiali wozy z pomocą humanitarną, zastraszając przy tym wolontariuszy w punktach dystrybucji żywności i punktach pomocy medycznej.

Kolejnymi ofiarami prześladowań w Etiopii są dziennikarze. Sprawa rozpoczęła się od odebrania akredytacji korespondentowi „The New York Times”, Simonowi Marksowi, po jego reportażach poświęconych ofiarom napaści seksualnych i nadużyć etiopskich i erytrejskich żołnierzy.

Dalszym ciągiem cenzurowania konfliktu było aresztowanie sześciu dziennikarzy z lokalnych mediów. Po zatrzymaniu etiopskich redaktorów, aresztowano też dziennikarzy międzynarodowych stacji informacyjnych i operatorów kamer, w tym pracownika Reutersa.

Sytuację pogarszającej się wolności słowa i prasy w Etiopii komentuje m.in. zastępca redaktora zagranicznego w „The New York Times”, Michael Slackman:

To głęboko rozczarowujące, że laureat Pokojowej Nagrody Nobla dąży do uciszenia niezależnej prasy.

Od początku operacji wojskowych w regionie Tigraj, premier Etiopii zablokował dostęp zagranicznym dziennikarzom do obszarów walk, a także zlecił aresztowanie kilkunastu etiopskich dziennikarzy pracujących dla BBC, Reutera, Agence France Press, „Financial Times” i „New York Times”.

N.N.

Źródło: Vatican News/Stacja 7/media

Ks. Paś: liczne internetowe publikacje Państwa Islamskiego opisywały pandemię jako karę boską za to, jaki jest Zachód

Jak co wtorek, w „Kurierze w Samo Południe” przedstawiciele „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” przybliżają słuchaczom najnowsze informacje związane m.in. ze światową społecznością Chrześcijan.

W najnowszym „Kurierze w Samo Południe” ks. dr Andrzej Paś opowiada m.in. o bieżącej działalności Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. Rozmówca Jaśminy Nowak wskazuje, że trwająca pandemia koronawirusa odcisnęła swoje piętno na wielu lokalnych społecznościach chrześcijańskich na świecie:

Żadne wydarzenie we współczesnej historii nie wpłynęło tak na ludność świata jak pandemia Covid-19. Bez względu na rasę, kolor skóry czy wyznanie – pandemia dosłownie zdewastowała strukturę zdrowia publicznego i wstrząsnęła tradycyjnymi kanałami w gospodarce światowej i zarządzaniu. Często z głębokimi konsekwencjami dla Praw Człowieka, w tym prawa do wolności religijnej.

Ks. dr Andrzej Paś porusza temat coraz bardziej aktywnych w dobie pandemii organizacji terrorystycznych. Członkowie ugrupowań przestępczych wykorzystują m.in. spowodowane pandemią problemy władz centralnych do wzmożenia swoich działań w różnych regionach:

Kilka rządów afrykańskich, przytłoczonych pandemicznymi wyzwaniami, przesunęło siły wojskowe i siły bezpieczeństwa aby wesprzeć potrzeby opieki zdrowotnej. Szczególnie w pierwszych miesiącach grupy terrorystyczne, czyli dżihadyści wykorzystali rozproszoną uwagę rządów do nasilenia swoich ataków i umocnienia zdobyczy terytorialnych – relacjonuje gość Radia WNET.

Jak dodaje przedstawiciel „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” organizacje terrorystyczne wykorzystują również strach przed pandemią, do manipulacji opinią publiczną i poszerzania swoich szeregów:

Pandemia została również wykorzystana przez ekstremistów do rekrutacji nowych członków. Liczne internetowe publikacje Al-Ka’idy i tzw. Państwa Islamskiego czy Boko Haram opisywało Covid-19 jako karę boską za to jaki jest Zachód, nazywając go „dekadenckim Zachodem”. Obiecywały odporność na wirusa, zapewniały dżihadystom miejsce w Raju.

Gość „Kuriera w Samo Południe” dotyka również tematu pandemicznych teorii spiskowych, które stanowią jedno ze źródeł dyskryminacji wielu mniejszości religijnych, nie tylko Chrtześcijan:

W Internecie mnożyły się teorie spiskowe twierdzące, że to Żydzi spowodowali pandemię. W Indiach takie same zarzuty kierowano do mniejszości muzułmańskiej. A w takich państwach jak Chiny, Niger, Turcja czy Egipt winą za Covid-19 obarczono Chrześcijan – mówi ks. dr Paś.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Małgorzata Gosiewska: Rosja nie wycofuje się z działań wojennych. Próbuje sprowokować Ukrainę tak, jak wcześniej Gruzję

Wicemarszałek Sejmu komentuje wycofanie się rosyjskich wojsk znad granicy ukraińskich oraz podsumowuje swoją wizytę na Ukrainie.

Widziałam miejscowości opuszczone, w których nie toczy się życie- zniszczone domy.

Małgorzata Gosiewska podsumowuje swoją wizytę na Ukrainie. Zobaczyła w niej jak Słowiańsk, Mariupol i inne zniszczone w czasie działań wojennnych miasta, które teraz odżywają, choć konflikt się nie skończył.

Ta sztuczna granica porozbijała rodziny.

Wicemarszałek Sejmu mówi także o tych, którzy są po drugiej stronie granicy. Wskazuje, że wierzyli oni w Rosję i w to, że pomoże ona im funkcjonować. Jednak zamiast tego

Jedyne co im daje Rosja to wojna.

Na terenach separatystycznych republik panuje bieda i bandyterka. Ukraina zaś rozwija się lepiej lub gorzej. Gosiewska, odnosząc się do wycofania się wojsk rosyjskich spod granic ukraińskich ocenia, że nie jest to koniec.

Gość Poranka Wnet wskazuje, że Kijów musi zweryfikować swoje sojusze i zobaczyć od kogo płynie wsparcie.

Małgorzatę Gosiewską czeka na Ukrainie jeszcze spotkanie z rodzinami ludzi przebywających w rosyjskiej niewoli. Nie wiadomo, co się z nimi dzieje i gdzie są. Rozmówczyni Łukasza Jankowskiego kontynuuje temat wsparcia dla Ukrainy na forum międzynarodowym.

 Polityk komentuje także sytuację w polskim Sejmie. Krytykuje nadużywanie wniosków formalnych przez opozycję.

Trzymajmy się zasad, trzymajmy się prawa. Nie róbmy spektakli na mównicy, tylko normalnie pracujmy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Sadłowski: Rosja pokazuje Zachodowi, że rozwiązanie sprawy Ukrainy może nastąpić wyłącznie według interesu Kremla

Dr Michał Sadłowski o agresywnej polityce Rosji względem Ukrainy oraz reakcji naszych sąsiadów na ruch rosyjskich wojsk blisko ukraińskiej granicy.

Dr Michał Sadłowski przedstawia długoletnią politykę rosyjską względem Donbasu, gdzie od lat trwa wojna. Wyjaśnia, że celem Kremla jest utrzymanie wpływu na Ukrainę. Zaangażowanie w Donbasie ma osłabić wpływ sił prounijnych w tym kraju i wzmocnić obóz prorosyjski.

[related id=134595 side=right] Nasz gość wyjaśnia, że celem Władimira Putina jest danie zachodniemu światu znać, że wszelkie zmiany na Ukrainie muszą się odbywać z uwzględnieniem interesów rosyjskich. Obecnie opada już napięcie związane z otruciem i aresztowaniem Aleksieja Nawalnego. Nie zmieni się za to obecność rosyjska w Górskim Karabachu. Moskwa wykorzystała fakt, iż świat zachodni był zajęty innymi problemami niż konflikt azersko-ormiański.

Tymczasem w Dobasie rodzą się ludzie, którzy mają już tylko jedno obywatelstwo- rosyjskiej. W społeczeństwie ukraińskim panuje napięcie. Prezydent Zełenski próbuje odzyskać poparcie nadwątlone m.in. przypadkami korupcji.

Dr Sadłowski sądzi, że Polska powinna wspierać Ukrainę na drodzę zbliżenia z Unią Europejską.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Ks. dr Boguszewski: Bez wyznawców Chrystusa Bliski Wschód by spłonął. Syryjczycy nie przetrwaliby, gdyby nie wiara

Dyrektor or warszawskiego biura stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie apeluje o pomoc dla Syrii, w obliczu panującego tam wielkiego głodu i bezrobocia.

Biskupi syryjscy podkreślają, że ich kraj przeżuywa bardzo głodne święta wielkanocne.

Ks. dr Mariusz Boguszewski  opowiada o tym, jak wygląda sytuacja humanitarna w Syrii. Przed Wielkanocą maronicki metropolita Aleppo zwrócił uwagę na panujący tam głód i bezrobocie. Jak powiedział:

Gdyby nie wiara, wielu ludzi nie dałoby rady przetrwać. Jedyną ich nadzieją jest Zmartwychwstały Chrystus.

Duchowny zapewnia, że stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie pomaga, w miarę możliwości, potrzebującym mieszkańcom Syrii bez względu na deklarowaną przynależność religijną. Jak wskazuje, pandemia koronawirusa i utrudniona możliwość przyjazdu jest dla miejscowych bardzo bolesna.

Syria to mały kraj, ale potrzenbujących jest wielu. W ich imieniu dziękuję za każdą złotówkę wsparcia.

Rozmówca Jaśminy Nowak przywołuje przykład Iraku, gdzie część miejscowych chrześcijan po wizycie papieża Franciszka stanowczo zadeklarowała chęć pozostania w kraju, pomimo wszelkich przeciwności, bądź w przypadku emigrantów, jak najszybszego powrotu. Wyraża nadzieję, że podobny scenariusz będzie możliwy w Syrii.

Bez chrześcijan Bliski Wschód będzie płonąć. Są oni nadzieją dla tamtejszych ludzi, a dla nas powinni być wyrzutem sumienia. Nie możemy zapomnieć o tamtym świecie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Jak odzyskać – nie odebrać – Polskę z rąk (obecnych) polityków / Jan Azja Kowalski, „Kurier WNET” nr 1/2021

Tacy ludzie, którzy umieją utrzymać swoją pozycję wyłącznie przez kontrolowanie dostępu do Centrali, tworzą piękną egipską piramidę niewolniczej podległości w swojej partii i państwie.

W poprzednich dwóch numerach „Kuriera WNET” pisałem o niedomaganiach strukturalnych naszego państwa. Przedstawiłem podstawowe wady i zaproponowałem, co zrobić, żeby Polskę przekształcić ustrojowo. Z obecnego żerowiska partii i klik niby-samorządowych – w państwo obywatelskie bez biurokratycznego garbu. Nawet zaproponowałem partię, która powinna tego dokonać. I nazwę: Chrześcijańska Partia Wolnych Polaków.

Mam dla niej program, który przedstawiłem kiedyś w książeczce Wojna, którą właśnie przegraliśmy. A nawet zasady ustrojowe, czyli Konstytucję V Rzeczypospolitej. Projekt, którą półtora roku temu zaprezentowałem na łamach naszego miesięcznika. Dlatego piszę: odzyskać Polskę, a nie odebrać.

Już kiedyś przecież Polskę mieliśmy w swoich rękach. Polskę obywatelską i wolną. I Rzeczpospolitą, do której tradycji i filozofii odwołuje się właśnie środowisko Mediów Wnet.

Mieliśmy ją w swoich rękach przez długich 200 lat. I zmarnowaliśmy to. Najpierw sami pozwoliliśmy się zdemoralizować, a potem jeszcze przekupić przez wrogów. Wrogów naszej chrześcijańskiej wolności i Rzeczypospolitej. A potem, gdy wyzwalaliśmy się po 200 latach niewoli (formalnej trochę krócej), pozwoliliśmy przejąć władzę nad państwem głowom ukształtowanym przez zaborców. Mentalnym wyznawcom biurokracji i niewolenia poddanych. Gdyby poza naszym środowiskiem było w Polsce więcej zwolenników Pierwszej, a nie Drugiej Rzeczypospolitej, łatwiej byłoby teraz zrozumieć i pokonać nędzę naszego mentalnego zniewolenia.

Najmądrzejsze pomysły pozostaną jednak fantasmagorią autora, jeśli nie udzieli on odpowiedzi na podstawowe pytanie: jak tego dokonać? Mądrze ględzić możemy do śmierci lub końca naszego zniewolonego świata. Z drobną poprawką, że wszystko zaczyna się w głowie. Najpierw musimy wiedzieć, co chcemy osiągnąć, aby potem zastosować odpowiednie do tego narzędzia. Bez skrótów jednak, które zamiast do celu, prowadzą na manowce.

I tu, jakkolwiek byśmy po naszym pięknym państwie chodzili, w końcu dochodzimy do ściany, której na imię „samoobsługa systemu”. Starsi znają to z czasów komuny.

Samoobsługa postkomunizmu również działa znakomicie. Wychwytuje bezbłędnie liderów społecznych i kupuje ich za partyjne profity.

Często sami – rzekomo społeczni – liderzy jedynie pozorują działania. Pokazują się jako wielcy społecznicy, bojownicy o sprawę, po to, żeby jakaś partia, najlepiej partia władzy, zaproponowała im biorące miejsce na liście wyborczej. W ostateczności miejsce w spółce skarbu państwa lub radzie nadzorczej.

Przez ostatnie 30 lat wyglądało to tak, że powstanie nowej formacji politycznej, mającej dokonać wielkich rzeczy, ogłaszano w telewizji. Lider lub liderzy nowego pomysłu informowali Polaków o wielkiej obywatelskiej akcji, w którą powinni się włączyć, im samym – liderom – pozostawiając niekwestionowane przywództwo. Zawsze jednak były to odgórne inicjatywy. Ze szczytnymi hasłami i mglistym programem politycznym, często nieznanym dobrze nawet liderom. Skąd później brali się członkowie nowych formacji? Sami się zgłaszali. Rzekomo reprezentując „teren” i uszczęśliwiając Centralę, zadowoloną z faktu posiadania ludzi w terenie.

Liderem lokalnym formacji zostawał ten, kto szybciej złożył ofertę Centrali. Często człowiek, który tylko w swojej głowie był liderem lokalnej społeczności. A w przystąpieniu do nowej inicjatywy upatrywał przyszłych korzyści materialnych dla siebie i lokalnej kliki kolesiów.

Tacy ludzie zawsze działają na rzecz umocnienia centralizacji państwa, ponieważ utrzymać swoją pozycję mogą wyłącznie poprzez kontrolowanie dostępu do Centrali. I tworzą piękną egipską piramidę niewolniczej podległości w swojej partii i państwie.

To jest właśnie ściana, o którą rozbijają się wszelkie próby naprawy naszego pięknego kraju. Co zatem możemy zrobić? Jedną logiczną rzecz – dostosować strukturę naszej Chrześcijańskiej Partii Wolnych Polaków do pomysłu, który chcemy zrealizować. A chcemy zdecentralizowanej, odbiurokratyzowanej, wolnej i obywatelskiej Rzeczypospolitej. Zarządzanej na poziomie państwa przez silny i ograniczony rząd. A na poziomie lokalnym – przez samych obywateli, oddanych swojemu środowisku, a nie jakiejkolwiek partii politycznej. Zatem struktura naszej partii również musi być zdecentralizowana i silna lokalnie. Powinna się składać z mnóstwa inicjatyw lokalnych, zebranych pod sztandarem wspólnej sprawy. Sztandarem, którego nie można zmienić.

A ludzie? Dla wszystkich mniejszych i większych bolszewików mentalnych i rzeczywistych to był zawsze największy problem. Mieli piękne programy, do których człowiek nigdy nie dorastał. Dlatego dla realizacji swoich wizji dopuszczali się niewolenia i mordowania opornych.

My, chrześcijanie, pragnący mieć wpływ również na swoją ojczyznę ziemską, zanim przeniesiemy się do tej niebieskiej, odrzucamy takie pomysły.

Każdy kto jest lgbt, niech działa w lgbt. Każdy socjalista niech działa w partii socjalistycznej. W naszej chrześcijańskiej partii chcemy wyłącznie chrześcijan w pełni rozumiejących naukę Jezusa Chrystusa. I akceptujących każdy punkt Dekalogu. I, co najistotniejsze, niezależnych materialnie od obecnej, centralistycznej struktury władzy. I pieniędzy naszych zewnętrznych wrogów.

Jeżeli sami uwierzymy w słuszność naszej idei, pozostanie nam tylko przekonanie wyborców o różnych poglądach społecznych i religijnych, że realizacja naszej wizji zapewni im lepsze życie tu i teraz.

Jan A. Kowalski

Felieton Jana Kowalskiego pt. „Jak możemy odzyskać Polskę z rąk polityków” znajduje się na s. 13 marcowego „Kuriera WNET” nr 81/2021.

 


  • Marcowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jana Kowalskiego pt. „Jak możemy odzyskać Polskę z rąk polityków” na s. 13 marcowego „Kuriera WNET” nr 81/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Repetowicz: Do Górskiego Karabachu powoli wraca życie. Ormianie czują się opuszczeni i zdradzeni przez Zachód

Rosjanie znów mają okazję grać rolę protektora chrześcijan, tak jak to było w 2016 r. w Syrii – komentuje korespondent. Mówi o dużej skali zniszczeń, które są skutkiem eskalacji konfliktu.

 

Witold Repetowicz relacjonuje, jak wygląda sytuacja w Górskim Karabachu po podpisaniu porozumienia:

Powoli wraca życie, ludzie przybywają z powrotem do Stepanakertu. Niestety są duże zniszczenia, odbudowa pochłonie wiele środków.

Ormianie opuszczają obszar oddany na mocy porozumienia Azerbejdżanowi. Gość „Kuriera w samo południe” zwraca uwagę, że przybyli oni tam jeszcze przed upadkiem Związku Sowieckiego.

Żaden Ormianin nie wyobraża sobie życia pod panowaniem Baku. Część mieszkańców Górskiego Karabachu zapowiada dalszą walkę.

Gość „Kuriera w samo południe” opowiada o dziejach obecności Ormian na spornym z Azerbejdżanem terytorium. Istnieją materialne dowody na ich osadnictwo już w I w. n.e.

Jak ocenia Witold Repetowicz, bierność Zachodu wobec konfliktu azersko-ormiańskiego jest poważnym błędem.

Dzieje się kolejna niesprawiedliwość dziejowa. Rosjanie znów mają okazję grać rolę protektora chrześcijan, tak jak to było w 2016 r. w Syrii.

Ormianie po raz kolejny czują się opuszczeni i zdradzeni.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Pomóżmy ubogim w Aleppo i walczącej z powodziami Afryce

80% ludności Aleppo walczy z głodem. Sytuacja jest jeszcze gorsza, niż wtedy, gdy na miasto spadały bomby. Na skutek powodzi w Afryce zginęły setki osób, a tysiące straciły dom.

 

Wojciech Zięba mówi o działalności Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata. Relacjonuje, że najuboższe państwa afrykańskie zmagają się z plagą szarańczy i powodziami.

W wyniku powodzi we wschodniej i centralnej Afryce zginęły setki osób, spłynęło tysiące domów, a nawet całe pola uprawne leżące na zboczach gór. Lawiny błotne zrywały również mosty.

Rozmówca Jana Olendzkiego relacjonuje, że pogorszeniu uległa sytuacja humanitarna w Syrii.

80% ludności Aleppo walczy z głodem. Sytuacja jest jeszcze gorsza, niż wtedy, gdy na miasto spadały bomby.  Ludzie są doprowadzeni do takiej rozpaczy, że pojawiła się fala samobójstw, zwłaszcza wśród ojców rodzin.

Gość Radia WNET dodaje, że w Aleppo, nadal pogrążonym w wodzie, nie ma prądu, wody i żywności, a niemal wszystkie zakłady pracy wstrzymały funkcjonowanie:

Mieszkańcy Aleppo rano nie wiedzą, czy będą mogli coś zjeść. Żyją z dnia na dzień.

Rozmówca Jana Olendzkiego prosi o pomoc finansową dla ośrodka dożywiającego dzieci. mówi o programie „Adopcja Serca”, polegającym na objęcie patronatem duchowym i materialnym konkretnego, potrzebującego dziecka.

Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata MAITRI można finansowo wesprzeć przelewając pieniądze na konto:

Konto złotowe:  08 1240 1747 1111 0010 9045 8067
Konto walutowe w euro:  35 1240 1747 1978 0010 9045 8269

Więcej informacji znajdą Państwo na stronie internetowej adopcjaserca.pl.