Rynek energetyczny na Ukrainie opiera się na powiązaniach oligarchów i polityków; coraz większą rolę gra na nim Rosja

Korupcja, powiązania biznesowe z Rosją. Ukraiński rząd kupujący rosyjskie paliwa – to tezy szokującego raportu ukraińskich ekspertów. Więcej już w najbliższym, czerwcowym „Kurierze Wnet” (27 maja).

Na ukraińskim rynku oleju napędowego  coraz większą rolę odgrywa Rosja, a w tle stoi szara eminencja ukraińskiej polityki Wiktor Medwedczuk  – przyjaciel Putina, były współpracownik Kuczmy  i Janukowycza. Wynika to z raportu ukraińskiego centrum naukowo-badawczego z 2016 roku, do którego dotarł Paweł Bobołowicz.

Jego najistotniejsza część poświęcona jest mechanizmom kupowania rosyjskiego oleju napędowego dostarczanego na Ukrainę za pomocą infrastruktury dawnego rurociągu „Przyjaźń” wprost z rosyjskiej Samary. Oznacza to, że Ukraińcy wciąż kupują rosyjski olej napędowy. Paradoksalnie trafia on między innymi do ukraińskich sił zbrojnych, które przecież bronią się przed rosyjskim atakiem na wschodzie Ukrainy.

Przez rurociąg, kiedyś „Przyjaźn”, a dziś  „Prykarpatzachidtrans”, może płynąć 100 tys. ton oleju napędowego miesięcznie, czyli ponad jedna czwarta ukraińskiego zapotrzebowania na to paliwo.

Przez lata trwała walka pomiędzy Rosją a Ukrainą o przejęcie tego rurociągu. Cały czas zmieniały się struktury własnościowe. Rurociąg przechodził z rąk do rąk, ale ostatecznie po ukraińskim Majdanie stał się rosyjski, a właściwie szwajcarski. Przejęła go szwajcarska spółka International Trading Partners AG, której właścicielem jest obywatel Niemiec Aliszer Szefer, który jest mocno powiązany z ukraińską elitą polityczną – Blokiem Opozycyjnym (dawną Partią Regionów byłego prezydenta Wiktora Janukowycza), ale też z partią Petra Poroszenki.

 

Szerzej na ten temat, w tym o zamówienia zakupu oleju napędowego dla ukraińskich służb bezpieczeństwa i wojska, a także o polskich wątkach, będzie można przeczytać w artykule Pawła Bobołowicza w najnowszym „Kurierze Wnet”, który dostępny będzie już jutro (w sobotę 27 maja) na Jarmarku Wnet.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy oraz do lektury.

JN

Prezydent USA Trump spotkał się z szefem MSZ Rosji Siergiejem Ławrowem w atmosferze skandalu po zwolnieniu szefa FBI

Spotkanie Trump-Ławrow prezydent ocenił jako „bardzo dobre”. Rosyjski minister ujawnił, że dotyczyło „reeskalacji konfliktu w Syrii” i nie dotyczyło sankcji nałożonych na Rosję po aneksji Krymu.

Spotkanie Trump–Ławrow było amerykańsko-rosyjskim spotkaniem najwyższego szczebla od czasu objęcia władzy przez nowego, 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Prezydent USA Donald Trump ocenił jako „bardzo dobre” swoje środowe spotkanie z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, który wcześniej przeprowadził też rozmowy z amerykańskim sekretarzem stanu Rexem Tillersonem.

Ławrow, kierujący rosyjską dyplomacją od roku 2004, przybył do Waszyngtonu po dłuższej nieobecności, która jest jednym z objawów poważnego pogorszenia się stosunków amerykańsko-rosyjskich w wyniku agresywnych poczynań Moskwy wobec swoich sąsiadów, w tym aneksji Krymu i podsycania konfliktu w Donbasie na wschodzie Ukrainy.

Poprzednio Ławrow gościł z wizytą w stolicy USA w sierpniu 2013 roku. W spotkaniu rosyjskiego ministra z prezydentem Trumpem w Białym Domu uczestniczył Siergiej Kislak, ambasador Federacji Rosyjskiej w Waszyngtonie i jeden z głównych bohaterów kontrowersji związanych z kontaktami otoczenia Trumpa z przedstawicielami Kremla.

Wychodząc ze spotkania z prezydentem Trumpem, szef rosyjskiej dyplomacji minął się w drzwiach i pozował do fotografii z Henrym Kissingerem, legendarnym byłym sekretarzem stanu i byłym doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego w republikańskich administracjach prezydenta Richarda Nixona i Geralda Forda.

Po spotkaniu z Trumpem Ławrow poinformował na konferencji prasowej w ambasadzie Rosji, że rozmowa dotyczyła przede wszystkim planu deeskalacji konfliktu w Syrii. Sam Trump po rozmowach oświadczył, że przemoc w Syrii musi się zakończyć i „wszyscy pracują nad tym, aby osiągnąć ten cel”.

Szef rosyjskiej dyplomacji wyjaśnił, że rozmowa o sytuacji w Syrii koncentrowała się głównie na wprowadzeniu tak zwanych stref bezpieczeństwa na obszarze objętym konfliktem, zgodnie z planem przedstawionym przez sekretarza stanu USA Tillersona. Ławrow zastrzegł, że rozmowa z Trumpem nie dotyczyła sankcji nałożonych na Rosję. Sankcje nałożono po zaanektowaniu przez Rosję ukraińskiego Krymu w roku 2014.

Ławrow dodał, że Trump stawia na „pragmatyczne (…) wzajemnie korzystne” relacje między Waszyngtonem a Moskwą. Ocenił, że obecna amerykańska administracja składa się z „ludzi czynu”, a dialog z nią jest „wolny od ideologii, która utrudniała relacje z Białym Domem (prezydenta Baracka) Obamy”.

Rosyjski minister poinformował, że Trump i prezydent Rosji Władimir Putin spotkają się w lipcu w Hamburgu podczas szczytu G20.

Wcześniej w Waszyngtonie, w środę rano czasu miejscowego, o sposobach rozwiązania konfliktu w Syrii oraz o problemach w amerykańsko-rosyjskich stosunkach dwustronnych, w tym o przygotowaniu spotkania na szczycie Putin-Trump, Ławrow rozmawiał ze swoim amerykańskim odpowiednikiem, Tillersonem.

Wśród najważniejszych tematów rozmów szefów dyplomacji USA i Rosji był konflikt na Ukrainie i możliwości zakończenia wojny domowej w Syrii – jak poinformował Ławrow rosyjskich dziennikarzy po spotkaniu.

Spotkanie Tillerson-Ławrow było rewizytą i służyło przełamaniu lodów po tym, jak Tillerson po wizycie w Moskwie w ubiegłym miesiącu stwierdził, że stosunki amerykańsko-rosyjskie znalazły się w najniższym punkcie od „zakończenia zimnej wojny”.

Wizyta Ławrowa w Waszyngtonie, zapowiadana w mediach jako „wydarzenie tygodnia”, została całkowicie przyćmiona niespodziewaną decyzją prezydenta Trumpa o natychmiastowym zwolnieniu we wtorek dyrektora FBI Jamesa Comeya.

[related id=”17925″]

Ławrow, zapytany przez dziennikarzy podczas poprzedzającej rozmowy z Tillersonem sesji fotograficznej o zwolnienie Comeya, udał zdziwienie: „Dyrektor FBI został zwolniony?” – zapytał z kamienną twarzą Ławrow. „Chyba żartujecie, chyba żartujecie” – powtórzył po angielsku szef rosyjskiej dyplomacji.

Żart Ławrowa oburzył amerykańskich komentatorów i niektórych kongresmenów jako nietaktowny, jeśli się weźmie pod uwagę, że Ławrow był w siedzibie amerykańskiego resortu spraw zagranicznych, a zwolnienie Comeya jest kojarzone w Waszyngtonie z dochodzeniem w sprawie mieszania się Rosji w amerykański proces wyborczy.

PAP/Moro

Władimir Putin podczas defilady na placu Czerwonym: Wojsko rosyjskie jest zdolne odeprzeć każdą potencjalną agresję

Putin powiedział, że Rosja jest gotowa do współpracy w walce z terroryzmem, ekstremizmem, neonazizmem i innymi zagrożeniami, które powinny doprowadzić do konsolidacji społeczności międzynarodowej.

Siły zbrojne Rosji zdolne są odeprzeć wszelką potencjalną agresję – zapewnił we wtorek prezydent Rosji Władimir Putin podczas defilady wojskowej na Placu Czerwonym w Moskwie z okazji 72 rocznicy zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami.

Mówiąc o okolicznościach II wojny światowej, Putin oświadczył, że przeciwko ZSRR skierowane zostały wówczas „najsilniejsze uderzenia” i zaznaczył: „Jednak nie było i nie będzie siły, która mogłaby ujarzmić nasz naród”.

Powiedział też, że doświadczenie II wojny skłania do czujności i zaznaczył, że „siły zbrojne Rosji gotowe są odeprzeć wszelką potencjalną agresję”. Dodał także, że „samo życie wymaga podwyższania potencjału obronnego” Rosji.

„Rosyjski żołnierz gotów jest także dziś, jak i we wszystkich epokach, do tego, by mężnie i bohatersko dokonywać wielkich czynów i ponosić wszelkie ofiary dla swojej ojczyzny i swojego narodu” – stwierdził. Zapewnił, że tacy żołnierze i oficerowie znajdują się teraz na placu Czerwonym i podkreślił: „kraj jest z was dumny!”.

Rosyjski prezydent zaznaczył w wystąpieniu, że do skutecznej walki z „terroryzmem, ekstremizmem, neonazizmem i innymi zagrożeniami” niezbędna jest konsolidacja całej społeczności międzynarodowej. „Jesteśmy otwarci na taką współpracę” – zapewnił.

W defiladzie na placu Czerwonym wzięli udział przedstawiciele wszystkich rodzajów sił zbrojnych Rosji, jednak część lotniczą parady odwołano ze względu na złą pogodę. Przez plac przemaszerowali żołnierze i kadeci uczelni wojskowych, żołnierze Zachodniego Okręgu Wojskowego i brygady piechoty morskiej Floty Północnej, Gwardii Narodowej (Rosgwardii), a także Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

Największą uwagę przyciągnął po raz pierwszy uczestniczący w defiladzie sprzęt wojskowy używany w Arktyce, w charakterystycznych biało-szarych barwach maskujących. Były to wyrzutnie rakiet TorM2-DT i zestawy przeciwlotnicze Pancyr-SA. Również po raz pierwszy pojawiły się na defiladzie czołgi T-72B3, będące zmodernizowaną wersją czołgów T-72B, wyposażone m.in. w mocniejszy silnik i udoskonalone systemy celownicze.

Przez plac Czerwony przejechały pojazdy opancerzone Tigr, transportery z napędem na sześć kół Tajfun-K (Kamaz) i Tajfun-M. W zmechanizowanej części parady wzięły udział także gąsienicowe wozy bojowe Kurganiec-25, bojowe wozy piechoty BMP-3 i czołgi T-14 Armata. Zaprezentowano samobieżne haubice Koalicja SW i MSTA-S, rakiety operacyjno-taktyczne Iskander-M, systemy rakiet przeciwlotniczych Buk-M2 i zestawy przeciwlotnicze Pancyr-S.

Na plac wyjechały także transportery opancerzone desantu Rakuszka i wozy bojowe desantu BMD-4M; następnie pojawiły się systemy rakietowe S-400 Triumf i wyrzutnie rakiet Jars. Kolumnę zamykały transportery opancerzone Bumerang.

O tym, że lotnicza część defilady nie odbędzie się, resort obrony Rosji powiadomił w ostatniej chwili; wcześniej planowano przelot nad Moskwą ponad 70 samolotów i śmigłowców. Jeszcze w poniedziałek przedstawiciele sił zbrojnych podkreślali, że udział w defiladzie wezmą rosyjscy piloci, którzy uczestniczyli w operacji wojskowej w Syrii.[related id=”17529″ side=”left”]

W Petersburgu z kolei w defiladzie nie wzięły udziału okręty bojowe. Źródła w armii cytowane przez dziennik „Kommiersant” poinformowało, że powodem jest pogorszenie się pogody. Media zaś podawały wcześniej, że okręty opuściły przystań i wyrażały przypuszczenie, że zostały one wezwane z Petersburga w związku z pojawieniem się w pobliżu wód terytorialnych Rosji amerykańskiego niszczyciela USS Carney.

Odwołanie w Moskwie lotniczej części parady jest poważnym rozczarowaniem dla tych mieszkańców, którzy mimo bardzo chłodnej pogody – zaledwie kilka stopni Celsjusza – zgromadzili się wzdłuż głównych arterii, by podziwiać przejazd sprzętu wojskowego. Media podawały wcześniej, że na rozpędzenie chmur nad Moskwą przeznaczono 100 mln rubli (1,7 mln USD).

Łącznie w defiladach wojskowych w blisko 30 miastach Rosji uczestniczyło we wtorek około 90 tysięcy żołnierzy. Telewizja państwowa pokazała też defiladę z udziałem sprzętu wojskowego, jaka odbyła się w Doniecku, na ogarniętym konfliktem zbrojnym wschodzie Ukrainy.

PAP/LK

Dr Zasztowt: Ceną mediacji rosyjskiej na Bliskim Wschodzie ma być zniesienie sankcji za atak na Ukrainę i aneksję Krymu

Bardzo dobre relacje rosyjsko-tureckie nie całkiem odpowiadają rzeczywistości, pokojowy plan Putina i Erdogana nie odniósł, jak dotąd, sukcesu, a w Syrii przepaść między władzą a opozycją nie zanikła.

Dr Konrad Zasztowt z Wydziału Orientalistycznego UW mówił o spotkaniu prezydentów Erdogana i Putina w Soczi. Według niego, obu przywódcom zależy na pokazaniu, że ich polityka zagraniczna przynosi sukcesy: m.in. budowania nowych sojuszy, rozwiązywania problemów międzynarodowych. Jednak, zdaniem orientalisty, narracja mediów przedstawiająca kontakty Turcji z Rosją jako bardzo dobre, jest trochę przekłamana.

Między tymi państwami jest parę poważnych spraw spornych. Główną kością niezgody stanowi konflikt syryjski. Istnieją nieuzgodnione kwestie gospodarcze, konfliktu może też wywołać współpraca energetyczna – ponad 60 procent gazu trafiającego do Turcji to gaz rosyjski, nadmiernie uzależnia Turcję od Rosji.

Doktor Zasztowt poruszył również sprawę konfliktu syryjskiego. W Soczi Putin i Erdogan rozmawiali o konkretnym wspólnym planie dotyczącym uregulowania konfliktu w Syrii. Stwierdził, że nie można mówić o wielkim sukcesie pokojowego planu Putina i Erdogana, jednak rozmowy o nim trwają nadal. Zdaniem gościa Radia Wnet, mimo że strony konfliktu w Syrii spotkały się ponownie, jednak przepaść między opozycjonistami a Asadem  jest tak duża, że jedynym sukcesem, o jakim można mówić, jest sam fakt ich spotkania.

Specjalista od spraw wschodnich zauważył, że dla Syryjczyków z działań Turcji i Rosji nic nie wynika, jednak Rosja osiągnęła wizerunkowy sukces dzięki zaangażowaniu w konflikt syryjski. Pokazała Zachodowi, że jest ważnym graczem na arenie międzynarodowej. Władimir Putin oczekiwał, że uda mu się pójść na układ z Donaldem Trumpem. Zdaniem eksperta, ceną za  pomoc rosyjską na Bliskim Wschodzie mają być ustępstwa Zachodu w sprawie Ukrainy:  kwestia zniesienia sankcji oraz akceptacja aneksji Krymu.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

Rosja: Stopień prześladowania przez władzę miarą sukcesu opozycji. Widać, że Nawalny jest realnym zagrożeniem dla Putina

Dr hab. Agnieszka Legucka opowiadała o opozycji w Rosji i przybliżyła postać Aleksieja Nawalnego – rosyjskiego publicysty i działacza opozycyjnego, który stanowi konkurencję dla Władimira Putina.

Gość „Programu Wschodniego” Radia Wnet”, dr hab. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych powiedziała, że Aleksiej Nawalny jest „postacią nietuzinkową”, którą warto obserwować w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich w Rosji:

Aleksiej Nawalny powiedział, że nie wycofa się z kampanii prezydenckiej i będzie startował w wyborach. Jego atutem są dobrze zorganizowane protesty antykorupcyjne. Na 12 czerwca zapowiada ich kolejną falę. Nawalny przekonuje do siebie coraz większą grupę Rosjan. Płynie na  fali nacjonalistycznego ducha.

Dr Legucka mówiła również o filmie opublikowanym przez Fundację Walki z Korupcją Aleksieja Nawalnego. Dokument pokazuje metodę zdobycia gigantycznego majątku przez premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa.

Rozmówczyni Wojciecha Jankowskiego stwierdziła, że chociaż film mówi o tym, w jaki sposób premier Dmitrij Miedwiediew doszedł do gigantycznego majątku, w rzeczywistości jest atakiem na najwyższe organy państwowe Rosji, a zarazem pośrednią krytyką Władimira Putina. Pokazuje ogromną skalę skorumpowania rosyjskiego rządu, a przez to uświadamia ludziom, jak bardzo są oszukiwani.

Elektorat opozycjonisty stanowi głównie młodzież, która często chce wyjechać na Zachód, nie widząc nadziei na dobre życie w Rosji. Nawalny mówi wprost: jeśli nie wprowadzimy zmian w rządzie, nic w Rosji się nie zmieni. Nie przestaje walczyć, także na gruncie prawnym.

Aleksiej Nawalny jest regularnie atakowany i szykanowany przez rząd, ponieważ stanowi rzeczywiste, wielkie zagrożenie dla Władimira Putina.

Miarą sukcesu opozycji w Rosji jest to, w jaki sposób traktuje ją władza. Nawalny zagraża Putinowi, dlatego ma tak trudną sytuację w Rosji. Jego funkcjonowanie jest bardzo utrudnione, ostatnio został zaatakowany też fizycznie – powiedziała dr Legucka.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

Kreml: Prezydenci Rosji i USA rozmawiali dziś m.in. o konflikcie w Syrii. Zamierzają się spotkać podczas szczytu G20

Prezydent Putin w rozmowie telefonicznej z Donaldem Trumpem wezwał do powściągliwości i obniżenia poziomu napięcia sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Postanowiono dążyć do rozwiązań dyplomatycznych.

Przywódcy Rosji i USA rozmawiali o konflikcie w Syrii. Ustalili, że nastąpi „aktywizacja dialogu pomiędzy ministrami spraw zagranicznych, w celu poszukiwania wariantów pozwalających wzmocnić warunki przerwania działań bojowych, sprawić, by rozejm był trwały i możliwy do kontrolowania” – głosi komunikat Kremla.

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow i sekretarz stanu USA Rex Tillerson mają „informować przywódców o postępie osiągniętym w tym kierunku” – zapowiedziano w oświadczeniu.

[related id=”12726″]

Putin podczas rozmowy z Trumpem wezwał do powściągliwości i obniżenia obecnego poziomu napięcia na Półwyspie Koreańskim. „Porozumiano się w kwestii nawiązania współpracy zorientowanej na rozwiązania dyplomatyczne w ramach całościowego uregulowania problemu” – przekazał Kreml.

Biały Dom potwierdził ze swej strony, że Trump i Putin rozmawiali o współdziałaniu w celu zakończenia konfliktu w Syrii i uzgodnili, że „wszystkie strony muszą zrobić, co tylko mogą w celu zakończenia przemocy”. Temat współpracy przeciwko Państwu Islamskiemu (IS) w regionie Bliskiego Wschodu również pojawił się w rozmowie, którą strona amerykańska określiła jako „bardzo dobrą”. USA zapowiedziały także, że skierują swego wysłannika na rozmowy w sprawie Syrii, które odbędą się w stolicy Kazachstanu Astanie w środę i czwartek.

Jak podkreślił w komunikacie Kreml, prezydenci zgodzili się co do potrzeby dalszych kontaktów telefonicznych. Wtorkowa rozmowa była trzecią z kolei od czasu objęcia przez Donalda Trumpa urzędu prezydenta w styczniu. Zarazem była pierwszą od przeprowadzonych w kwietniu przez USA ostrzałów rakietowych bazy syryjskich sił rządowych Szajrat w prowincji Idlib. Rosja określiła te ostrzały jako akt agresji i naruszenie prawa międzynarodowego.

Prezydenci Rosji i USA dotąd jeszcze nie spotkali się osobiście. Szczyt G20 w Hamburgu odbędzie się w dniach 7-8 lipca.

PAP/JN

Rosja: Rozmowy Angeli Merkel z Władimirem Putinem nie przyniosą przełomu w relacjach Rosja – Niemcy; podtrzymają dialog

Wizyta kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Rosji jest, zdaniem obserwatorów w Moskwie, potrzebna obu stronom, by sondować sytuację międzynarodową i kontynuować współpracę w energetyce i handlu.

Przed wtorkowym przyjazdem niemieckiej kanclerz do Soczi na zaproszenie prezydenta Władimira Putina komentatorzy wiązali zapowiedziane rozmowy przede wszystkim ze stosunkami Rosji z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi.

Niemcy w osobie Angeli Merkel, nadal pretendujące do zajmowania w Unii Europejskiej pozycji lidera, próbują sondować grunt w kwestii przyszłej polityki UE wobec Moskwy – oceniał w rozmowie z „Kommiersantem” Konstantin Kosaczow, szef komisji spraw międzynarodowych Rady Federacji (wyższej izby parlamentu Rosji). Zwrócił uwagę, że podczas gdy inne kluczowe dla UE sprawy międzynarodowe – takie jak Brexit czy relacje z USA – powoli się stabilizują, to temat stosunków z Rosją „nadal jest w stanie turbulencji”.

[related id=”15903″]

Obserwatorzy w Moskwie podkreślali w ostatnich dniach, że w wizycie Merkel liczy się dla Rosji „czynnik amerykański”. Putin chce, by Merkel podzieliła się z nim wrażeniami „z pierwszej ręki” o prezydencie USA Donaldzie Trumpie, z którym, w przeciwieństwie do gospodarza Kremla, spotkała się już osobiście – oceniła „Niezawisimaja Gazieta”. „Nie jest wykluczone, iż rosyjski prezydent otrzyma od niemieckiej kanclerz jakieś ważne przesłanie. Czy związane ono będzie z dalszym wywieraniem presji na Rosję, czy też będzie miało charakter czysto informacyjny, dotyczący dalszych kroków administracji USA, tego na razie nie wiadomo” – zastanawiał się autor publikacji.

Kontekstem wizyty jest też sytuacja polityczna w samych Niemczech. Według źródła w rosyjskich instytucjach państwowych, na które we wtorek powołuje się „Kommiersant”, strona rosyjska ocenia, że wizyta kanclerz związana jest z wrześniowymi wyborami do Bundestagu. Merkel „zależy na pokazaniu, że podtrzymuje dialog z Moskwą” – uznało to źródło.

Jednak i strona rosyjska, zdaniem „Niezawisimej Gaziety”, bierze pod uwagę wynik niemieckich wyborów, które – jak wskazują sondaże – może wygrać kierowana przez Merkel partia CDU. Wizyta kanclerz to inwestycja w stosunki rosyjsko-niemieckie po wyborach; Merkel znów staje się w ocenie Putina „politykiem potrzebnym, z którym znów trzeba będzie mieć do czynienia” – wskazała „NG”.

Kreml informował przed wizytą Merkel, że tematem rozmów będą stosunki rosyjsko-niemieckie, w tym współpraca w energetyce i handlu, a także kwestie międzynarodowe. Wśród tych ostatnich wymieniono realizację porozumień mińskich, których celem jest uregulowanie konfliktu na wschodzie Ukrainy.

Po raz ostatni Putin i Merkel rozmawiali o konflikcie w Donbasie jesienią 2016 roku. Wówczas w Berlinie odbył się szczyt z udziałem przywódców „czwórki normandzkiej” – Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy.

PAP/JN

Anna Łabuszewska: Spokój w rosyjskim obozie władzy po zamachu w Sankt Petersburgu został zakłócony w sposób zaskakujący

– Zamach w Sankt Petersburgu podczas pobytu w nim prezydenta Władimira Putina świadczy o tym, że służby nie panują nad sytuacją – powiedziała w Popołudniu Radia Wnet dziennikarka Anna Łabuszewska.

Zdaniem analityczki Ośrodka Studiów Wschodnich, Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej nie kontroluje w sposób dostateczny sytuacji w Rosji. W opinii Łabuszewskiej poniedziałkowy zamach w petersburskim metrze podczas pobytu w tym mieście prezydenta Rosji, jest wystarczającym potwierdzeniem jej hipotezy.

– Nie zapanowano nad sytuacją, pomimo zastosowania wielu środków bezpieczeństwa.

Dziennikarka w rozmowie z przedstawicielem Radia Wnet zauważyła, że zamach w rosyjskim metrze jest drugim wydarzeniem w ciągu ostatnich dwóch tygodni, który zakłóca spokój Władimira Putina w ważnym dla niego momencie. Za rok bowiem odbędą się wybory prezydenckie w Rosji:

[related id=”10500″]

Obóz władzy chciałby, żeby Putin wygrał wybory. W tym celu układany jest scenariusz kampanii, który ma propagować spokój, jaki panuje w Federacji Rosyjskiej. […] Spokój został jednak zakłócony w sposób zaskakujący dla rosyjskiego obozu władzy – podkreśliła.

W opinii Łabuszewskiej, po ostatnich dwóch zajściach (tj. zamachu w rosyjskim metrze oraz protestach przeciwko korupcji) przepisy dotyczące organizacji antyrządowych mogą się zaostrzyć.

K.T.

Rosja, Petersburg: Jest pewne, że wybuch na stacji metra to zamach terrorystyczny. Są ofiary śmiertelne i ranni

W poniedziałek w petersburskim metrze doszło do dwóch wybuchów, w których zginęło dziesięć osób, a rannych zostało pięćdziesiąt – powiedział gubernator Sankt Petersburga, Gieorgij Połtawczenko.

Pierwszy wybuch, o którym informowano, nastąpił na stacji metra Siennaja Płoszczad’ – największym węźle przesiadkowym w petersburskim metrze. Łączą się tam trzy stacje kolei podziemnej. Stacja znajduje się na głębokości 55 metrów.

Telewizja Rossija 24 pokazała wagon z wyrwanymi drzwiami, zakrwawionych ludzi i zadymiony peron. Przedstawiciel rosyjskiej prokuratury generalnej, Aleksandr Kuriennoj, w wypowiedzi przekazanej przez media uznał wybuch za zamach terrorystyczny.

W najbliższym czasie razem z kolegami z organów ścigania będziemy pracować nad tym, by zminimalizować następstwa tego aktu terrorystycznego, a także wyjaśnić wszelkie okoliczności, które pomogły w jego przeprowadzeniu – powiedział portalowi RBK.

W Petersburgu przebywał również prezydent Rosji Władimir Putin. Podczas wizyty w tym mieście przeprowadził m.in. rozmowy z prezydentem Białorusi Alaksandrem Łukaszenką. Putin spotkał się z szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji i poinformował, że władze rozpatrują różne warianty zdarzenia, w tym o charakterze terrorystycznym.

Agencja Interfax podała, że domniemany napastnik został nagrany na monitoringu. Bomba domowej roboty, wypełniona ostrymi metalowymi przedmiotami, m.in. gwoździami, miała być umieszczona w walizce pozostawionej w metrze.

Przy stacji Siennaja Płoszczad’ znajduje się wiele karetek pogotowia. Kończy się ewakuacja pasażerów metra.

Do drugiego wybuchu miało dojść na stacji Technologiczeskij Institut.

Metro w Moskwie wzmocniło środki bezpieczeństwa. Napływają doniesienia o zamknięciu wszystkich stacji metra.

PAP/jn

Bućko: Łukaszenkę trzeba traktować jak dyktatora, nie mówić, że on chce się wymknąć Putinowi. To jest namiestnik Putina

– Na Białorusi represje były, są i będą, dopóki rządzi Łukaszenka. Ludzi się wykańcza po prostu tym, że się ich zwalnia z pracy z wilczym biletem – mówił dziennikarz Marek Bućko w Poranku Wnet.

 

Dziennikarz od lat śledzący sytuację polityczną na Białorusi stwierdził, że represje nie są niczym nowym. Niemniej wydarzenia w Mińsku określił jako największe od 2010 roku: – Stan na niedzielę wieczór to łącznie około tysiąca zatrzymanych i aresztowanych. Zobaczymy, jakie wyroki będą zapadać, bo z paragrafu o organizowanie masowych zamieszek to może być nawet 7-8 lat więzienia.

Jego zdaniem, jest to bardzo duży cios dla tamtejszej opozycji: – W zasadzie prawie wszyscy aktywni działacze wylądowali w aresztach. Opozycja będzie się długo zbierać, niezależnie od radykalizacji sprzeciwów. Brak struktur organizacyjnych nie pozwoli skutecznie demonstrować.

Redaktor zauważył, że wśród protestujących było dużo emerytów, rencistów i inwalidów: – Wyszedł żelazny elektorat Łukaszenki. Oni rzeczywiście żyją już w takiej biedzie, że mają dosyć. – Agresję wobec nich rozmówca Radia Wnet określił jako próbę zdyscyplinowania elektoratu, który zaczął wymykać się spod kontroli.

Ryszard Czarnecki, poproszony o ocenę sytuacji, stwierdził: – Poważnym problemem dla Unii, ale przede wszystkim dla Polski, jest to, że spora część opozycji białoruskiej jest w wymiarze politycznym bardzo prorosyjska. Alternatywa dla Łukaszenki w sensie geopolitycznym jawi się bardzo niedobrze.[related id=”8657″]

Innego zdania jest Marek Bućko: – Opozycja od dawna nie jest prorosyjska. Nie znam żadnych przykładów, oprócz komunistów. Opozycja białoruska jednym głosem krzyczy, że jest zagrożenie niepodległości Białorusi ze strony Putina. To jest Ruch o Wolność, Europejska Białoruś i inne organizacje.

Eurodeputowany, zapytany o możliwość wpłynięcia na Aleksandra Łukaszenkę przez Brukselę, odparł: – Presja na pewno ze strony Komisji Europejskiej będzie. Jest pytanie, czy Unia będzie chciała spychać Łukaszenkę do narożnika, ale być może będzie musiała. Problemem Unii jest to, że dokonuje otwarcia, ale nie kontroluje, czy prezydent Białorusi spełnia zobowiązania.

Do antyrządowych demonstracji doszło również w Rosji. Osoby wychodzące na ulice uzasadniają to oburzeniem wobec olbrzymiego majątku Dmitrija Miedwiediewa: – To, co ujawnił Nawalny, ma duży oddźwięk w Rosji. Myślę, że to uderzyło w wizję świata Rosjan – że Putin jako car może kraść, ale jego ministrowie już nie. Myślę, że stąd ten mimo wszystko autentyczny odzew, a opozycja nie jest na tyle zorganizowana, żeby wyprowadzić na ulice tysiące ludzi – komentował Marek Bućko.

Ryszard Czarnecki zwrócił uwagę, że w środowisku KGB jest dużo osób, które chciałyby usunąć Władimira Putina i Dmitrija Miedwiediewa, a nie mogąc uderzyć w samego Putina, próbują zaatakować Miedwiediewa.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

WJB