Wiceszef MSZ: Z łatwością mogę sobie wyobrazić, że działania Rosji przerodzą się w globalny konflikt

Po incydencie na Morzu Azowskim szansa na zatrzymanie budowy gazociągu Nord Stream II jest większa niż kiedykolwiek – mówi w Poranku Wnet Bartosz Cichocki, wiceszef polskiej dyplomacji.

 

 

Głównym tematem rozmowy Krzysztofa Skowrońskiego z Bartoszem Cichockim podsekretarzem stanu w MSZ odpowiedzialnym za wschodni kierunek naszej dyplomacji jest agresywna polityka Rosji wobec Ukrainy w kontekście ataku rosyjskiej marynarki wojennej na okręty należące do Kijowa.

– Sytuacja na Morzu Azowskim to nie tylko zagrożenie w obszarze obronności, ale również w obszarze handlu międzynarodowego. Sytuacje, kiedy Rosja bez zgody Ukrainy wybudowała most kerczeński, nie jest wyjątkiem, ponieważ na Morzu Bałtyckim, również powstaje bez zgody państw sąsiednich rosyjska infrastruktura krytyczna w postaci gazociąg Nord Stream II. Zasadne jest więc pytanie, czy ta infrastruktura nie będzie wykorzystywana do działań wymierzonych w porządek międzynarodowy, jak to ma miejsce na Morzu Azowskim – opowiada. I podkreśla: – Stanowisko UE tylko w bardzo zawoalowany sposób odnosi się do strony materialnych konsekwencji wobec Rosji, jest to jednak stanowisko wspólne i to w tym tkwi jego siła – zaznacza gość Poranka Wnet.

Zdaniem Bartosza Cichockiego zwiększenie zaangażowania wojsk USA w Polsce, jest jedną z najlepszy odpowiedzi na działania Putina w naszym regionie: Pojawia się pytania, czy jeżeli wojska amerykańskie stacjonowałyby w Polsce to, czy Rosja pozwoliłaby sobie na takie działanie w naszym bezpośrednim sąsiedztwie. (…) Z łatwością mogę sobie wyobrazić sytuację, w której kryzys wokół morza azowskiego przerodzi się w wojnę o wymiarze światowym.

– W reakcji na działania Rosji możemy zrobić dwie konkretne rzeczy. Po pierwsze zatrzymać budowę Nord Stream II oraz doprowadzić do wprowadzenia do Polski znacznych sił amerykańskich na stałe. Rosja chce podważyć porządek międzynarodowy przy pomocy sił militarnych. Trzeba takie działania powstrzymać – zaznacza wiceszef polskiej dyplomacji.

Gość Poranka Wnet podkreśla jakie niebezpieczeństwo dla całego regionu stanowi budowa kolejnych nitek gazociągu Nord Stream i wskazuje, że obecnie jest szansa na pokrzyżowanie projektów Kremla: Nigdy nie byliśmy tak blisko zatrzymania budowy gazociągu Nord Stream II. Po pierwsze jest możliwość rewizji dyrektywy gazowej UE. Po drugie mamy decyzję Danii o niezgodzie na budowę rurociągu na swoich wodach terytorialnych, która może nie zatrzyma budowy, ale znacznie ją opóźnić. Do tego dochodzą amerykańskie sankcje.

W sprawie listu pani ambasador Mosbacher zostało powiedziane o trzy razy za dużo, więc ja nie będę dodawał nic swojego. Ten incydent nie zakłóci naszych projektów, które są niezwykle istotne – uważa Bartosz Cichocki.

ŁAJ

Amerykański rezonans po szczycie w Helsinkach: Rozmowa przebiegła gorzej niż spodziewali się tego pesymiści

Największym skandalem w Stanach Zjednoczonych po spotkaniu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem okazuje się wymiana rosyjskich szpiegów na amerykańskich dyplomatów.

 

Irena Lasota w Poranku WNET przybliżyła słuchaczom atmosferę panującą w Waszyngtonie. Spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem wywołało bardzo duży rezonans w Stanach Zjednoczonych.

Jak mówi nasza korespondentka, można było się spodziewać, że niektórzy komentatorzy polityczni i demokraci będą atakować Donalda Trumpa, ale nie było oczywiste, że zrobią to również republikanie.

– Już przed wyjazdem uprzedzano, że prezydent USA jedzie się spotkać z bardzo mądrym, wyrachowanym, sprytnym i przygotowanym liderem, więc i sam Trump powinien się lepiej przygotować i może więcej polegać na swoich doradcach, ale rozmowa przebiegła jeszcze gorzej niż spodziewali się pesymiści.

– Nie ma notatek z tego spotkania, więc nie wiadomo, co kto komu powiedział. Z tej sytuacji korzysta już rosyjska propaganda, która ogłasza, że prezydent Trump zgodził się na to czy na tamto. A Trump nie pamięta na co się zgodził, za to wspomina miłą atmosferę.

Zapraszamy do wysłuchania całej korespondencji.

Zawiedzione nadzieje Ukrainy po spotkaniu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na szczycie w Helsinkach

Na Ukrainie oczekiwano, że na szczycie w Helsinkach wyraźnie zabrzmią sprawy związane z rosyjską agresją, że Trump upomni się o Krym, Donbas czy malezyjski samolot. Ale tak się nie stało…

Niektórzy mieli nawet nadzieję, że zostanie poruszona sprawa bezprawnie przetrzymywanych ukraińskich więźniów, w tym reżysera Ołeha Sencowa.

Ukraiński dyplomata i politolog Bohdan Jaremenko na antenie Espreso TV stwierdził, że być może to brak doświadczenia, a może wiedzy, lub inne nieznane przyczyny spowodowały, że Trump na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu wystąpił jako „numer dwa” i faktycznie oddał inicjatywę Putinowi i stronie rosyjskiej. Ekspert zwraca uwagę, że co prawda trzy aspekty spraw ukraińskich były ogłoszone na konferencji prasowej przywódców USA i FR, ale wszystkie trzy przedstawił Putin.

Pierwszą z nich była sprawa Krymu. Przy czym to Putin zaznaczył, że istnieje różnicą w tej sprawie pomiędzy nim a Trumpem, który uznaję aneksję Krymu za bezprawną. Putin stwierdził: „Uważamy, że my przeprowadziliśmy referendum w pełnie zgodni z prawem międzynarodowym.” Ukraińscy komentatorzy przy okazji zwracają uwagę, że Putin, być może nie świadomie, tym samym przyznał się, że to właśnie Rosja przeprowadziła referendum na Krymie.

Drugą kwestia ukraińską był konflikt na wschodzie Ukrainy, ale tu znów Putin stwierdził, że trzeba domagać się wykonania ustaleń mińskich, ale tylko od Kijowa.

Trzecią była kwestia Nord Stream, przy czym tu jak zauważa ukraiński ekspert, można było faktycznie odczuć, ze ta sprawa była omawiana w sposób, który brał pod uwagę ukraiński interes – czyli kwestię zabezpieczenia tranzytu gazu przez Ukrainę. Dopiero kilka dni po szczycie wynikła kwestia referendum w sprawie Donbasu.

Według agencji Bloomberg na szczycie Trump – Putin w Helsinkach prezydent Federacji Rosyjskiej zaproponował, by na Donbasie zostało przeprowadzone referendum i dał czas Trumpowi na przemyślenie tej propozycji. Oficjalnie Kreml nie potwierdził, przedstawienia takiej propozycji, chociaż rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że były omawiane nowe idee co do rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy.

W oczywisty sposób takie ogłaszanie rezultatów szczytu wywołało obawy Ukrainy, więc ukraińskie MSZ zwróciło się w sprawie ich wyjaśnienia do strony amerykańskiej. Biały Dom oficjalnie nie odnosi się do sprawy referendum, a cytowane źródła w amerykańskiej dyplomacji przypominają, że taki środek jak referendum nie był ustalony w ramach tzw. porozumień mińskich.

Według politologa Jewhena Mahdy sprawa referendum może być elementem wojny informacyjnej. Właściwie nie ma bowiem żadnych pewnych wskazań co do omawiania tego tematu, a mimo to stał się on jednym z głównych elementów komentarzy po szczycie.

Jaremenko zwraca natomiast uwagę, że nie wiadomo jakie miałyby być pytania w tym hipotetycznym referendum i czy dotyczyłoby ono odłączenia się od Ukrainy, uzyskania autonomii, czy też przyłączenia do Rosji, a może uzyskania niepodległości. Nie wiadomo też czy miałoby dotyczyć tylko okupowanych terenów, czy całych obwodów ługańskiego i donieckiego.

Ukraińska redakcja BBC opublikowała materiał, w którym zadaje też inne kluczowe pytania – kto miałby głosować w referendum – czy wszyscy, którzy tam mieszkali, czy ci, którzy tam zostali. Na kontrolowanych przez Ukrainę terenach mieszka 4,4 mln ludzi, na terenach tzw ludowych republik 3 mln. 1,5 mln ludzi opuściło swoje domy, ale nie wszyscy opuścili tereny obwodów, 430 tys. osób wyjechało do Rosji.

Na Ukrainie nie istnieje też podstawa prawna do przeprowadzanie takiego referendum – wymagałoby to działania ze strony ukraińskiego parlamentu. Warto też zauważyć, że według badań grupy Rejting większość Ukraińców (61 procent respondentów) jest przeciwko nadaniom części Donbasu specjalnego statusu. Taki wariant wspiera 21 procent respondentów.

Gdyby Jarosław Kaczyński był taki jak Władimir Putin, Adam Michnik byłby teraz tam, gdzie Anna Politkowska

Uważam, że głównym celem takich porównań jest wybielanie Władimira Putina – powiedziała Irena Lasota, odnosząc się do wypowiedzi Michnika, który obawia się bardziej rządów Kaczyńskiego niż Putina.

Dzisiejsza rozmowa z Ireną Lasotą w Poranku WNET dotyczyła wypowiedzi Adama Michnika dla czeskiej telewizji. W wywiadzie miał powiedzieć: „Prawdę mówiąc, jeżeli chodzi o Polskę, to ja się bardziej obawiam rządów partii Jarosława Kaczyńskiego niż Putina, chociaż Putina nie noszę w sercu i uważam, że to polityk bardzo niebezpieczny zarówno dla Rosji, jak i dla świata”.

Irena Lasota powiedziała, że przypomina jej to wywiady Adama Michnika dla prasy amerykańskiej jeszcze za życia i prezydentury Lecha Kaczyńskiego oraz po wyborach prezydenckich wygranych przez Andrzeja Dudę i parlamentarnych wygranych przez PiS. Michnik mówił w nich bardzo podobne rzeczy – że w Polsce nadchodzi zmierzch demokracji itd. Jak do tej pory, dwa lata po objęciu rządów przez PiS, nie odnotowano żadnego przypadku więźnia politycznego. Dziwne, że nie zważając na to, Adam Michnik powtarza te swoje „poglądy, obawy, histerie”.

Po tym, jak w jednym z artykułów w amerykańskiej prasie Adam Michnik porównał Jarosława Kaczyńskiego do Władimira Putina, znany amerykański historyk w wywiadzie udzielonym Irenie Lasocie powiedział, że gdyby Kaczyński był taki jak Putin, Michnik byłby tam, gdzie Anna Politkowska, której kolejna rocznica śmierci niedawno minęła.

„Uważam, że głównym celem takich porównań jest wybielanie Władimira Putina” – tak Irena Lasota skwitowała tego rodzaju wypowiedzi Adama Michnika. Jeżeli Kaczyński jest gorszy od Putina, a nikogo nie zamknął, nikt nie zginął za rządów PiS-u, to z Putinem można rozmawiać, należy zdjąć sankcje z Rosji itd. To, że w wywiadzie Michnika nie ma nic o zabójstwach Politkowskiej, Niemcowa i dziesiątków innych, ani o wojnie, którą Putin rozpoczął, i okupacji Krymu, wskazuje na to, że redaktor Michnik nie wie, co mówi, albo pamięta swoje miłe spotkania z Putinem. Miały one miejsce na specjalnych seminariach, na które przyjeżdżali apologeci polityki rosyjskiej.

Słowa Adama Michnika – zdaniem Ireny Lasoty – najlepiej wyśmiać lub zignorować. Zwróciła też uwagę, że on musi pojechać do Czech, żeby powiedzieć takie bzdury. Świadczy to o zmierzchu tego „niegdyś bardzo wpływowego polityka, który wiele lat udawał, ze jest dziennikarzem”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z Irena Lasotą w Poranku WNET, a w niej także o ostatnich działaniach prezydenta USA Donalda Trumpa.

JS

Czy kwestia ukraińska będzie ceną rozwiązania konfliktu z Koreą Północną?

Władimir Putin i dyplomacja rosyjska próbują ugrać coś na kryzysie wokół Korei Północnej i wykorzystać to w konflikcie z Ukrainą o Donbas.

14 września rozpoczynają się w Rosji i na Białorusi ćwiczenia wojskowe Zapad 2017. Na Ukrainie od 7 do 23 września też trwają ćwiczenia – Rapid Trident. Biorą w nich udział także żołnierze NATO. Duże dyskusje wywołała obecność na manewrach 57 wojskowych z Mołdawii, gdyż prorosyjski prezydent tego kraju nie zgodził się na ich wysłanie na Ukrainę. Pomimo to rząd mołdawski żołnierzy wysłał. W tym czasie mołdawski prezydent odbywa wiele spotkań z rosyjskimi delegacjami, co relacjonuje na swoim profilu na Facebooku. Z kolei w Gruzji mają miejsce manewry Agile Spirit, podczas których komandosi z NATO oraz z Gruzji i Ukrainy ćwiczą w górach możliwości desantowe.

Być może w innych okolicznościach nie zwracalibyśmy uwagi na takie nagromadzenie wojskowych ćwiczeń. Trudno jednak nie patrzeć na nie w kontekście sytuacji wokół Korei Północnej, która w pełni pokazuje swoje możliwości bojowe. Widać już, kto może, przynajmniej politycznie, skorzystać na konflikcie na Półwyspie Koreańskim. Szczególnie aktywna stała się Rosja.

Władimir Putin stwierdził ostatnio, że Korea Północna ma nie tylko rakiety średniego zasięgu, ale też dalekosiężną artylerię i systemy zaporowego ognia, wobec których nie można zastosować systemów przeciwrakietowych. Tym samym prezydent Rosji podważył politykę Donada Trumpa i próbował pokazać, że świat ma ograniczone możliwości militarnego osłabienia Korei i obrony przed jej atakiem. Powiedział też, że w Korei będą jeść trawę, ale nie zrezygnują z programu atomowego. Wymusza to, jego zdaniem, prowadzenie z Koreą dialogu i podważa sensowność nakładania na nią kolejnych sankcji.

Pojawia się tutaj wątek ukraiński. Putin twierdzi bowiem, że oczekiwanie wprowadzenia sankcji na Koreę jest śmieszne. Wcześniej Stany Zjednoczone zastosowały sankcje w stosunku do Rosji i Chin. Sankcje przeciwko Rosji USA wprowadziły z powodu jej postępowania wobec Ukrainy, przede wszystkim aneksji Krymu. [related id=37343]

W tym samym czasie na forum ONZ Rosja zgłosiła pomysł wprowadzenia do Donbasu sił pokojowych. Jeszcze kilka dni temu jednoznacznie opowiadała się przeciwko takiemu rozwiązaniu. Jego inicjatorem była strona ukraińska już w 2015 roku. Potem do tego wielokrotnie powracała, co Rosja jednak bojkotowała.

Według ukraińskich ekspertów w rosyjskiej propozycji nie chodzi o rozwiązanie konfliktu na Ukrainie, ale o umocnienie w nim pozycji Rosji. Ta po pierwsze stawia się w pozycji kraju niebiorącego udziału w konflikcie na Ukrainie. Może więc chcieć, żeby jej żołnierze uczestniczyli w zapowiadanej misji pokojowej. Ukryty, ale faktyczny agresor stałby się wtedy rozjemcą. Po drugie misja miałaby być zlokalizowana nie na terenie całego Donbasu, a na linii frontu. Utrwalałoby to istnienie tzw. republik ludowych, ich związki z Rosją i na lata blokowałoby możliwość odzyskania ich terenów przez Ukrainę.

Jeszcze 2 września Rosja na misje pokojową w Donbasie nie chciała się zgodzić. Trudno więc nie łączyć zaostrzania się konfliktu koreańskiego ze wzmożeniem aktywności dyplomacji rosyjskiej. Putin może przy tej okazji załatwiać swoje interesy w innych częściach świata. Udało mu się to już raz w Syrii. Zaangażowanie Rosji w walkę przeciwko Państwu Islamskiemu, po krótkim okresie izolacji na forum międzynarodowym, wprowadziło ją w grono światowych liderów decydujących o bezpieczeństwie całego świata.

Co ciekawe, do dzisiaj nie rozstrzygnięto kwestii, kto stoi za finansowaniem Państwa Islamskiego i stworzeniem światowej sieci terroryzmu. Trudno nie zauważyć, że aktywność islamskich terrorystów ostatecznie okazała się dla Rosji politycznie bardzo korzystna. Podobnie – fala imigrantów szturmujących Europę.

Dziś niechętnie przypomina się, że głównym partnerem ekonomicznym i politycznym Korei Północnej przez lata były Rosja i Chiny. Teraz starają się wykazać, że to one mogą doprowadzić do pokoju. Pytanie, za jaką cenę i czy tą ceną nie będzie kwestia ukraińska – a tak to właśnie jest postrzegane na Ukrainie.

Felietonu Pawła Bobołowicza można wysłuchać w części drugiej Poranka WNET z Puław.

JS

Putin: wyłączne zwiększanie presji na KRLD mylne i bez perspektyw. BRICS-ku nowym horyzontom strategicznego partnerstwa

„Zdaniem Rosji, rachuby, że uda się zahamować próby rakietowo-jądrowe KRLD wyłącznie poprzez presję na Pjongjang, są mylne i pozbawione perspektyw”-napisał Putin przed szczytem BRICS w Chinach.

[related id=36289]Artykuł ten został opublikowany w piątek na oficjalnym portalu Prezydenta Federacji Rosyjskiej oraz w czołowych wydaniach prasowych w krajach należących do ugrupowania BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki).

W tekście podpisanym przez przywódcę Rosji podkreślono, że sytuacja na Półwyspie Koreańskim „balansuje na grani zakrojonego na szeroką skalę konfliktu”. Kreml, podobnie jak Pekin, jest zaniepokojony rozwojem sytuacji wokół KRLD i stoi na stanowisku, że „problemy regionu można rozwiązać bez stawiania warunków wstępnych, poprzez dialog wszystkich zainteresowanych stron”.

„Prowokacje, naciski, wojownicza i obraźliwa retoryka wobec Pjongjangu” nie przyniesie pozytywnych rezultatów. „To droga donikąd” – zaznaczył Putin.

Rosyjski prezydent przypomniał, że Chiny i Rosja opracowały mapę drogową wskazującą na porządek działań. które powinny być wdrożone, aby stopniowo zmniejszyć napięcie i uruchomić mechanizmy „trwałego pokoju oraz bezpieczeństwa”.

Tekst Putina został opublikowany w przededniu spotkania na szczycie przywódców ugrupowania BRICS, jakie odbędzie się w dniach 3-5 września w Chinach.

Problemy poruszone w artykule dotyczą zasadniczo tego spotkania, m.in idei stworzenia platformy BRICS do badań nad energią (BRICS Energy Research Platform) czy rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości.

Spośród zagadnień międzynarodowych Putin odniósł się jedynie do sytuacji wokół Korei Płn. oraz do konfliktu Syrii, które to problemy stanowią też ważne zagadnienia dla gospodarzy spotkania – władz Chin.

Jeśli chodzi o konflikt w Syrii, Putin zaznaczył, że „między innymi dzięki wysiłkom Rosji terroryści otrzymali potężny cios”, a sytuacja w tym kraju „ulega stopniowej poprawie”. Wezwał do kontynuacji walki z międzynarodowym terroryzmem i „stworzenia szerokiego, antyterrorystycznego frontu działającego w oparciu o uznawane ogólnie normy prawa międzynarodowego z centralną rolą ONZ”.

PAP/MoRo

Putin: Zaostrzanie sankcji nie zaszkodziło mocno Rosji; są sfery, w których Moskwa może współpracować z USA

Prezydent Władimir Putin w trakcie dorocznej telekonferencji z obywatelami przekonywał w czwartek, że sankcje w małym stopniu zaszkodziły Rosji oraz że zależy jej na normalizacji stosunków z USA.

[related id=”4879″]

Podczas czterogodzinnego maratonu pytań i odpowiedzi Władimir Putin przyznał, że liczba Rosjan żyjących poniżej progu ubóstwa wzrosła do 13,5 procent. Oświadczył jednak, że recesja została przezwyciężona i nastąpiło przejście do okresu wzrostu gospodarczego. Powołał się na pozytywne wskaźniki, m.in. wzrost PKB przez kolejne trzy kwartały i spadek inflacji do poziomu 4,1 procent.

Putin przyznał, że sankcje gospodarcze zaszkodziły Rosji, ale dodał, że jego zdaniem nie w sposób znaczący. – Większy wpływ wywarła na nas światowa koniunktura i spadek cen na nasze tradycyjne towary: ropę, gaz, przemysł metalurgiczny, chemiczny – ocenił. Zapewnił także, że Rosja zawsze stykała się z sankcjami: – Wprowadzano je, gdy odczuwano konkurencję, po to, by powstrzymywać Rosję. Nie byłoby aneksji Krymu, to wymyślono by coś innego.

Ostatnią propozycję zaostrzenia sankcji wobec Rosji, która pojawiła się w Senacie USA, Putin ocenił jako przejaw wewnętrznej walki politycznej w Ameryce. Zastanawiając się nad powodem, dla którego pojawił się ów projekt, zaznaczył, że „nie dzieje się nic nadzwyczajnego”.

[related id=”19758″ side=”left”]

Przypomniał także, że rząd Rosji przedłużył do końca roku embargo na produkty z krajów zachodnich. Dodał następnie: – Będziemy patrzeć, jak układać się będą stosunki z krajami, które wprowadzają ograniczenia wobec naszej gospodarki. (…) Jeśli nasi partnerzy będą znosić ograniczenia wobec naszej gospodarki, to my także będziemy to robić, ponieważ inaczej zetkniemy się z problemami w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Jako sfery współpracy z USA rosyjski prezydent wymienił kontrolę nad nierozprzestrzenianiem broni jądrowej, walkę z biedą i negatywnymi skutkami dla ekologii. Zapewnił, że Rosja nie uważa Stanów Zjednoczonych za wroga i jest zainteresowana tym, by relacje dwustronne powróciły do normalnego stanu. – Mamy wielką nadzieję na konstruktywną rolę USA w uregulowaniu kryzysu na południowym wschodzie Ukrainy – podkreślił.

Mówiąc o konflikcie zbrojnym w Donbasie, Putin zapowiedział, że Rosja „będzie czynić wszystko, by wesprzeć ludzi tam, niezależnie od jakichkolwiek czynników zewnętrznych”.

Jednak za region najważniejszy dla przyszłości Rosji, a także jej zdolności obronnych gospodarz Kremla uznał Arktykę. Wskazał, że do 2050 roku około 30 procent ropy i gazu będzie wydobywanych w Arktyce. – Specjaliści wiedzą, że amerykańskie atomowe łodzie podwodne dyżurują na północy Norwegii, czas lotu rakiet do Moskwy to 15 minut. Powinniśmy wiedzieć i widzieć, co się tam dzieje – podkreślił.

Wśród obecnych celów rosyjskiej operacji wojskowej w Syrii Putin wymienił podwyższenie zdolności bojowych syryjskich sił zbrojnych. Wówczas siły rosyjskie wycofają się do swych baz na terytorium Syrii – lotniczej Hmejmim i morskiej w porcie Tartus. W razie konieczności rosyjskie lotnictwo mogłoby okazywać siłom syryjskim „bieżące wsparcie w walce z organizacjami terrorystycznymi”.

Prezydent Rosji ocenił, że operacja w Syrii przyniosła rosyjskiej armii „bezcenne doświadczenie” działania w warunkach bojowych, a przemysł obronny mógł w jej trakcie sprawdzić nowe rodzaje broni. Zapewnił, że siły zbrojne Rosji zyskały nową jakość.

W trakcie już 15. telekonferencji z obywatelami Putin nie ujawnił, czy będzie się ubiegał o kolejną kadencję na wyborach prezydenckich w marcu przyszłego roku. Pytany, kogo widziałby jako swego następcę, odpowiedział, że „to powinien określić wyborca”.

Rosyjski prezydent reagował zaskoczeniem na pojawiające się w trakcie konferencji skargi na niskie pensje, złe warunki mieszkaniowe i brak gwarantowanych prawem usług medycznych. Zapewnił jednocześnie, że wie o tym, jak w Rosji żyje się zwykłym ludziom.

Tradycyjnie Putin odpowiadał na liczne pytania i postulaty dotyczące problemów lokalnych, obiecywał interwencję, udzielał rad, odpowiadał na pytania dzieci. Nie obyło się także bez pytania o jego życie prywatne, które tym razem dotyczyło wnuków. Putin wyjaśnił, że niedawno urodził mu się drugi wnuk i że obie jego córki mieszkają w Rosji, zajmują się edukacją i nauką i stronią od polityki.

PAP/JN

 

Ujawniono tajny raport Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). To dowód na ingerencję Kremla w amerykańskie wybory

Ujawniony w poniedziałek tajny raport wskazuje, że ingerencja rosyjskiego wywiadu w infrastrukturę amerykańskich wyborów była o wiele poważniejsza niż wcześniej podejrzewano.

Raport Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), ujawniony przez portal The Intercept, nie pozostawia wątpliwości, że to agenci rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU przeprowadzili cyberataki na infrastrukturę wyborczą Stanów Zjednoczonych, w tym na system informatyczny przedsiębiorstwa produkującego oprogramowanie stosowane w maszynach do głosowania. Dodatkowo agenci GRU wysłali do przynajmniej 100 przedstawicieli lokalnych komisji wyborczych szereg maili, które miały na celu wyłudzić dane osobowe lub „opanować” zaatakowany komputer poprzez dołączony w pliku wirus.

Autentyczność raportu ujawnionego przez The Intercept redakcja portalu potwierdziła niezależnie.

[related id=”18132″]

Raport NSA, poświęcony analizie metod stosowanych przez GRU w czasie kampanii przed amerykańskimi wyborami prezydenckimi w ubiegłym roku, nie zawiera ocen ani tego, czy i w jakim stopniu zabiegi te miały wpływ na wynik amerykańskich wyborów.

Jak stwierdza redakcja mającego opinię lewicowego portalu The Intercept, ujawniony raport NSA drastycznie kłóci się z zapewnieniami prezydenta Rosji Władimira Putina, który przed tygodniem powiedział, że „Rosja jako państwo nigdy nie ingerowała i nie zamierza ingerować w wybory za granicą”.

Putin po raz pierwszy nie wykluczył jednak, że cyberataki w czasie kampanii wyborczej, obejmujące m.in. ataki na system informatyczny Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC), mogły być przeprowadzone przez „patriotycznie nastawionych” rosyjskich hakerów.

The Intercept nie ujawnił źródła pochodzenia supertajnego raportu analityka NSA, jednak zdaniem mediów poszlaki wskazują, że portal otrzymał go od 25-letniej Reality Leigh Winner, zatrudnionej przez prywatną firmę Pluribus International Corporation. Firma ta, na podstawie zawartej umowy, pracuje na rzecz federalnej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego.

Winner, która w przeszłości służyła w amerykańskich siłach powietrznych, została aresztowana przez agentów FBI w sobotę. Oskarżono ją o złamanie ustawy o szpiegostwie (Espionage Act) przyjętej przez Kongres w 1917 roku i wielokrotnie od tego czasu nowelizowanej. Jeśli sąd federalny uzna Winner winną, grozi jej kara do 10 lat więzienia.

JN

Danuta Lemoyne: Zaproszenie Władimira Putina do Wersalu było elementem kampanii parlamentarnej Emmanuela Macrona

Gościem Poranka Wnet była Danuta Lemoyne – dyrektor polsko-francuskiej szkoły w Paryżu. Głównym tematem rozmowy były zbliżające się wybory parlamentarne oraz spotkanie Emmanuela Macrona z Putinem.

Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego w Poranku Wnet powiedziała, że we Francji nadal panuje duży zamęt, a zbliżające się wybory 11 i 18 czerwca dodatkowo go potęgują:

– Nie wiemy, w jakim kierunku Francja pójdzie – czy prezydent Emmanuel Macron otrzyma większość parlamentarną. We wszystkich sferach panuje we Francji chaos.

Polska w szczególności śledzi relacje francusko-rosyjskie:

– Zaproszenie Władimira Putina do Francji było ogromnym zaskoczeniem. Można podejrzewać, że nowemu prezydentowi może zależeć na osłabieniu NATO, jednak na ten moment są to tylko przypuszczenia.

Na spotkaniu prezydentów Macrona i Putina głównym tematem miały być sprawy związane z LGBT.

– Francuzi podkreślali, że Macron będzie walczył o te kwestie podczas rozmowy z Putinem.

Danuta Lemoyne odniosła się również do innych tematów, które były poruszane podczas spotkania, m.in. sankcji, wymiany gospodarczej i wzajemnych relacji:

– Mówi się, że ta przyjaźń francusko-rosyjska wróci do protokołu dyplomatycznego. Poprawa relacji z Rosją została bardzo ciepło przyjęta przez Francuzów. Moim zdaniem w tych spotkaniach chodzi jednak głównie o to, aby Emmanuel Macron zaistniał jako opozycja do prezydenta François Hollande’a.

Gość Radia Wnet skomentowała również stosunek mediów francuskich do prezydenta Donalda Trumpa:

– Prezydent Ameryki nie cieszy się sympatią we Francji. Francuzi podchodzą do niego sceptycznie, a dla mainstreamu jest on wcieleniem samego zła. Podobnie sceptyczne są tzw. media niezależne, które we Francji zaczynają dopiero się tworzyć.

Danuta Lemoyne powiedziała też, że Macron wykorzystuje klęskę Marine Le Pen:

– Główny cel Macrona to walka o większość parlamentarną i wizyta Władimira Putina ma temu służyć. Wszyscy wiedzą, jakie były sympatie Marine Le Pen względem Rosji – w ten sposób Macron zagrodził drogę sympatykom Frontu Narodowego. Prawica została całkowicie rozbita.

Na zakończenie rozmowy Danuta Lemoyne opowiedziała o prowadzonej przez siebie polskiej szkole we Francji. Placówka sama się finansuje, jest otwarta zarówno dla dzieci i młodzieży, jak i dla dorosłych. Jej celem jest promowanie języka polskiego i polskiej kultury.

– Daliśmy szansę wszystkim zainteresowanym kulturą polską. Mamy przedszkole, szkołę podstawową, a także zajęcia dla dorosłych. To miejsce, które pomaga zrozumieć Francuzom, jacy jesteśmy my, Polacy, bo tej wiedzy brakuje we Francji.

JN

Emmanuel Macron: Jesteśmy za wzmocnieniem partnerstwa z Rosją w walce z terroryzmem oraz w sferze ekonomicznej

Prezydent Francji Emmanuel Macron gościł w poniedziałek w Wersalu prezydenta Rosji Władimira Putina. Przywódcy obu państw zgodnie stwierdzili, że należy zacieśniać współpracę w walce z terroryzmem.

– Naszym absolutnym priorytetem jest walka z terroryzmem i likwidacja ugrupowań terrorystycznych, w tym zwłaszcza Daesh (Państwa Islamskiego). To nić przewodnia naszych działań w Syrii i opierając się na tym – poza pracami, które prowadzimy w ramach koalicji – chciałbym, abyśmy wzmocnili nasze partnerstwo z Rosją – oświadczył Emmanuel Macron.

Opowiedział się za demokratyczną transformacją w Syrii, zakładającą „zachowanie państwa syryjskiego”. Ostrzegł także, że jakiekolwiek użycie broni chemicznej w tym rozdartym wojną kraju pociągnie za sobą natychmiastową odpowiedź Francji.

[related id=”21542″]

– Z naszej strony istnieje bardzo jasna czerwona linia i jest nią użycie przez kogokolwiek broni chemicznej – podkreślił.

Jak relacjonuje Reuters, Emmanuel Macron opowiedział się także za wzmocnieniem ekonomicznego partnerstwa z Rosją.

Władimir Putin powiedział, że Francja i Rosja – które zaangażowały się w syryjski konflikt po przeciwnych stronach – mają ustanowić oficjalne delegacje, których zadaniem będzie zacieśnienie współpracy w walce z terroryzmem. Podkreślił konieczność zachowania syryjskiej państwowości jako elementu niezbędnego w walce z terroryzmem.

Na konferencji prasowej Władimir Putin dementował, jakoby rosyjskie władze ingerowały w przebieg francuskich wyborów prezydenckich. Powiedział, że jego spotkanie w marcu z szefową Frontu Narodowego Marine Le Pen, która była rywalką Emmanuela Macrona w wyborach, nie oznaczało próby wpływania na proces wyborczy. Dodał, że nie widzi nic złego w spotkaniach z zagranicznymi politykami opowiadającymi się – jak Le Pen – za zbliżeniem z Rosją.

Rosyjski przywódca zaznaczył, że w rozmowie z nim Macron nie poruszył tematu domniemanej ingerencji Rosji w wybory.

Na konferencji Emmanuel Macron wskazał jednak, że takie finansowane przez Kreml media, jak portal Sputnik czy telewizja RT (Russia Today), w czasie francuskiej kampanii wyborczej przekazywały fałszywe wiadomości (fake news) na jego temat. Określił te media jako „organy wpływu, propagandy, i to kłamliwej propagandy”. Dlatego – dodał – słuszne było objęcie dziennikarzy tych mediów zakazem wstępu do jego sztabu wyborczego.

Emmanuel Macron powiedział, że wspomniał o rosyjskich ingerencjach w wybory w rozmowie telefonicznej, jaką przeprowadził z Putinem po zwycięstwie wyborczym 7 maja. „Kiedy raz coś powiem, zwykle tego nie powtarzam” – dodał.

[related id=”20659″ side=”left”]

Zapowiedział również „stałą czujność” w sprawie przestrzegania w Rosji praw człowieka, w tym praw osób LGBT.

Do informacji o prześladowaniu homoseksualistów w Czeczenii, która jest częścią Federacji Rosyjskiej, francuski prezydent odniósł się w następujących słowach:

– Prezydent Władimir Putin wskazał, że podjął wiele inicjatyw w sprawie osób LGBT w Czeczenii, włączając w to kroki zmierzające do ustalenia całej prawdy na temat działań władz lokalnych i uregulowania spraw najbardziej drażliwych.

Obaj przywódcy wypowiedzieli się także w sprawie konfliktu na Ukrainie. Putin ocenił, że sankcje nałożone przez Zachód na Rosję w żaden sposób nie przyczyniają się do jego rozwiązania. Macron zaproponował szybkie – w najbliższych dniach albo tygodniach – przeprowadzenie dyskusji na temat konfliktu ukraińskiego w ramach formatu normandzkiego, który obejmuje Rosję, Ukrainę, Niemcy i Francję. Za tym samym opowiedział się Putin.

Prezydent Francji oświadczył, że jego pierwsza rozmowa z Władimirem Putinem była szczera i że pozwoliła ona obu przywódcom zaznaczyć punkty, w których się nie zgadzają.

Okazją do wizyty prezydenta Rosji we Francji było otwarcie zorganizowanej w Wersalu pod Paryżem wystawy dotyczącej 300. rocznicy wizyty w tym kraju cara Piotra Wielkiego. Konferencję prasową zorganizowano w największej sali pałacu królewskiego, zwanej Galerią Wielkich Bitew. Mierzy ona 120 metrów długości i 13 metrów szerokości i upamiętnia czternaście wieków zwycięstw militarnych Francji aż do czasów napoleońskich.

PAP/JN