Repetowicz: Turcja tak jak inne reżimy autorytarne wykorzystuje Interpol do ścigania swoich przeciwników politycznych

Co w Turcji grozi za posiadanie literatury kurdyjskiej? Czy kraj ten wykorzystuje Interpol do zastraszania Kurdów przed organizowaniem protestów?


W sobotę 16 listopada w Warszawie policja zatrzymała Kurda, który przez Turcję został umieszczony na liście poszukiwanych czerwoną notą Interpolu. Dziennikarz Witold Repetowicz uważa, iż jest to kolejny przypadek wykorzystywania przez „reżimy autorytarne” listy Interpolu do ścigania swoich przeciwników politycznych:

Takie przypadki miały niestety również miejsce w przeszłości […] Cihana Tunc przebywa w polsce od kilku lat, w lutym 2018 roku dostał status uchodźcy […] jest uchodzcą w rozumieniu konwencji Genewskiej […] za tą samą działalność w związku którym był ścigany i dostał status uchodźcy w polsce, za te same czyny Turcja postanowiła wystąpić do państwa Polskiego o jego wydanie.

Według gościa „Poranka WNET” system Interpolu jest dziurawy i wykorzystywany przez reżimy autorytarne. Przytacza przy tym powody, dla których Cihana Tunc jest ścigany przez Turcję:

Chodziło o udział w demonstracji legalnej partii w 2008 roku w Turcji i o posiadanie literatury kurdyjskiej, która w Turcji jest w dużej mierze zakazana […] Za to wszystko chciano Tuncowi dać 9 lat więzienia.

Wniosek Turcji Repetowicz nazywa skandalicznym i jest przekonany, że do ekstradycji nie dojdzie. Uważa, że państwo Polskie odpowiednio zareagowało na tę sytuację:

Sąd wczoraj orzekł, że zamiast aresztu, Tunc może wyjść za poręczeniem.

Jak uważa reporter wojenny, działanie Turcji miało być zemstą i próbą zastraszenia Kurdów, w kontekście protestów, które przeprowadzają w Warszawie pod ambasadą Turcji. Natomiast w okolicach chrześcijańskiego miasta Tel Tamer w Syrii cały czas trwają walki:

Przeciwko Turkom i protureckim bandom, wśród których jest wielu byłych członków Al-Kaidy i państwa islamskiego […] Tel Tamer i okolice to były miejscowości założone przez chrześcijan, którzy uciekali przed 1916 rokiem przed ludobójstwem w Turcji i teraz znowu muszą uciekać przed Turcją.

A.M.K.

Czarnecki: Opozycja pójdzie do wyborów prezydenckich skłócona i podzielona [VIDEO]

Ryszard Czarnecki o rekonstrukcji rządu Prawa i Sprawiedliwości: „Konstrukcja rządu może być trochę inna. Bardziej efektywna” — mówi. Dodaje, że Mateusz Morawiecki będzie stał na czele Rady Ministrów.

 

W Warszawie dzieją się same istotne rzeczy, zwłaszcza że finiszujemy z przygotowaniami do powołania nowego rządu, który będzie zatwierdzony w najbliższym czasie przez ścisłe władze Prawa i Sprawiedliwości. Mam nadzieję, że jest to tylko kwestia dni – mówi gość „Poranka WNET”.

Dodaje, że głęboko wierzy, że ministrowie, którzy sprawdzili się w tym roku w rządzie, w nim pozostaną. „Moim zdaniem Minister Sprawiedliwości wykonał kawał bardzo dobrej roboty. Myślę, że szefem resortu spraw zagranicznych nadal będzie Jacek Czaputowicz, gdyż koncentruje się on na działalności dyplomatycznej, a nie na działalności medialnej” – podkreśla rozmówca.

Ten sam premier, ten sam lider politycznego obozu – to się nie zmienia, natomiast konstrukcja rządu zapewne może być trochę inna, bardziej efektywna. Prawdopodobne jest również powołanie resortu, który będzie pełnił funkcję dawnego Ministerstwa Skarbu.

Uważam, że powołanie do Trybunału Konstytucyjnego osoby, która ma doświadczenie legislacyjne w Sejmie, nie jest żadnym grzechem ani polityczną zbrodnią. Dobrze, że sięgamy do przeszłości, dobrze, że życiorysy osób, które pełnią funkcje publiczne, są prześwietlane. Mówię o konkretnym przypadku człowieka, który dużo zrobił dla zastąpienia wymiaru sprawiedliwości. Uważa, że jeżeli Piotrowicz miał grzechy na sumieniu, swoją działalnością publiczną je zmazał – zaznacza rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego.

Ryszard Czarnecki, przybliżając sprawę Mariana Banasia, mówi, że w jego interesie będzie to, żeby oczyścił się z zarzutów. Dodaje, że na pewno nie może trwać to w nieskończoność, im szybciej nastąpi odparcie zarzutów, tym lepiej.

Mówiąc o Donaldzie Tusku, rozmówca twierdzi, że jego decyzja kompletnie go nie zaskoczyła. „Od półtora roku głosiłem, że Tusk nie wystartuje w wyborach, gdyż będzie się obawiał porażki z urzędującym prezydentem. Nie chcę powiedzieć, że stchórzył, ale to decyzja pragmatyczna i realistyczna. Tusk ma traumę po przegranych wyborach prezydenckich, gdzie w sondażach bardzo mocno prowadził z ówczesnym prezydentem Warszawy, tymczasem przegrał miażdżąco aż 8 punktów procentowych” – mówi Ryszard Czarnecki.

Gość „Poranka WNET” podkreśla, że PiS nie zajmuje się opozycją. „Zajmujemy się pracą, kampanią naszego kandydata na prezydenta, natomiast opozycja pójdzie do tych wyborów skłócona i podzielona” – twierdzi.

A.M.K./M.N.

Święto Niepodległości w Warszawie. Sprawdź jakie będą wydarzenia, ich trasy i zmiany w komunikacji

Jak co roku ulicami stolicy przejdą różne marsze i odbędą się rozmaite wydarzenia z okazji symbolicznej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Oznacza to wyłączenie części ulic z ruchu.

Trzy przemarsze i Bieg Niepodległości zajmą ulice Warszawy 11 listopada br. Dzień wcześniej świętować będzie MON organizujący w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu oraz 31 innych miastach w Polsce  pikniki „Służymy Niepodległej”.

Najbardziej znany przemarsz, Marsz Niepodległości wyruszy jak co roku z Ronda Dmowskiego o godz. 15. Wcześniej o godz. 13.30 uczestnicy odmówią różaniec, a o godz. 14 nastąpi oficjalne rozpoczęcie X edycji Marszu Niepodległości przez Roberta Bąkiewicza. MN  przejdzie Alejami Jerozolimskimi i zakończy się na Błoniach Stadionu Narodowego. W tym roku idzie on pod maryjnym hasłem „Miej w opiece naród cały”.

Kontrmanifestacje zapowiadają środowiska lewicowe. Demonstracja pod hasłem „Za Wolność Waszą i Naszą!” wyruszy o godzinie 15:00 z placu Unii Lubelskiej. Wedle planu, ma ona potrwać do godziny 17:00.

Osobny marsz w stolicy ma mieć prowadzić Prezydent RP Andrzej Duda. Tym razem przejść ma on Krakowskim Przedmieściem, inaczej niż w zeszłym roku, kiedy jego trasa pokrywała się z tą Marszu Niepodległości.

Tegoroczny Bieg Niepodległości startować będzie na wysokości Urzędu Marszałkowskiego Województwa na alei Niepodległości. Jak informuje strona Biegu:

Dalej trasa skręca w ulicę Przepadek, następnie generała Kazimierza Pułaskiego. W następnym etapie prowadzi przez Aleje Armii Poznań, ul. Księcia Mieszka I, Aleje Solidarności, ul. Murawa, Słowiańską, Szelągowską, Winogrady, Za Cytadelą. Ponownie przez Aleje Armii Poznań i aleję Niepodległości — gdzie na wysokości Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego nr 2 znajduje się META.

Trasa Biegu Niepodległości tradycyjnie liczy 10 km.

A.P.

Waś o „Czajce”: Wykorzystywana jest sytuacja, w której awaria jest pretekstem do wydojenia kasy. Kwota jest przesadzona

– Bardzo dobrze, że weszło CBA, tylko szukają nie tego, co trzeba, a przedmiot poszukiwań jest olbrzymi. To cała oczyszczalnia […] – dodaje Janusz Waś.


Inżynier Janusz Waś komentuje wkroczenie CBA do stołecznego ratusza i Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, które ma związek z awarią oczyszczalni „Czajka”:

Ostrzegałem, że według mnie cała „Czajka” jest skokiem na kasę. Teraz będą odbywały się mniejsze skoki na kasę przy naprawie chłamu, który został nam zafundowany.

Nadmienia, że w oficjalnym komunikacie MPWiK wodociągi podsumowują koszty naprawy rurociągu na poziomie 23 mln złotych, które uważa za mocno przesadzoną kwotę:

Rurociąg to dwie rury stalowe po 100 metrów każda. Razem 200 metrów rury. Jeśli 23 miliony podzielimy przez 200 metrów, to otrzymujemy 115 tysięcy za metr sześcienny zwykłej stalowej rury [….] Nie jest to instalacja promu kosmicznego, tylko normalna robota instalacyjna […] Jeśli nawet metr sześcienny takiej rury kosztuje 10 tysięcy zł, robota drugie 10 tysięcy, przy czym oczywiście grubo przesadzam, to mamy 20 tysięcy za metr, a nie 115 tysięcy.

Następnie inżynier tłumaczy proces naprawy, który nie jest ani nadzwyczajnie skomplikowany technologicznie:

Firmy w tym wyspecjalizowane robią to na bieżąco. Żaden cud. Znowu wykorzystywana jest sytuacja, w której awaria jest pretekstem do wydojenia kasy.

Janusz Waś już we wrześniowej rozmowie dla Radia WNET przewidział, że zamiast dokonać gruntownej zmiany, decydenci będą starali się częściowo naprawiać rurociąg, co z góry skazane jest na porażkę oddaloną w czasie:

Ten rurociąg wykonany jest ze złych elementów. Istniejące rury nie nadają się na rurociąg ciśnieniowy. […] Tymczasem znowu robi się kawałek tego rurociągu stalowego i łączy się go z nieodpowiednim wodociągiem już wykonanym, który znajduje się pod betonem. […] Naprawia się tylko to, co się rozwaliło, chce się dosztukować do tego, co jest i to się nie sprawdzi moim skromnym zdaniem, albowiem stal i rury wykonane z żywic pracują inaczej. Połączyć się tego bezpośrednio nie da, więc trzeba wymyślić jakieś dziwne połączenie między nimi, co musi kosztować, ale nie tyle aby całośc kosztowała 115 tysięcy złotych za metr.

Gość Poranka „WNET” podkreśla, iż skoro kawałek rurociągu nie zdał egzaminu, to czemu zostawia się na dalszym odcinku to samo rozwiązanie, wydając na to ogromne pieniądze:

Bardzo dobrze, że weszło CBA, tylko szukają nie tego, co trzeba, a przedmiot poszukiwań jest olbrzymi. To cała oczyszczalnia na pół miliona metrów sześciennych na dobę, której… nie ma. W sposób nielegalny Warszawa zrzuca nieoczyszczone ścieki do Wisły.

A.M.K.

Śpiewak: W Warszawie sądy administracyjne stały się maszynką do uwalania decyzji komisji reprywatyzacyjnej [VIDEO]

Jan Śpiewak o dzikiej reprywatyzacji w Warszawie, tym jak sądy jej bronią i jak skazują ludzi za nazywanie jej po imieniu oraz roli warszawskiego ratusza w obalaniu decyzji komisji reprywatyzacyjnej.

Jan Śpiewak opowiada o skazaniu go przez sąd za słowa o „dzikiej reprywatyzacji”. Wyrokiem sądu  musi zapłacić grzywnę w wysokości 5 tys. złotych i opublikować przeprosiny za użycie wspomnianego sformułowania, kiedy opisywał działania mecenasa Jerzego Szaniawskiego. Przeproszenie mają znajdować się przez dwa tygodnie na jednym z portali internetowych. Po rabacie wyceniono umieszczenie takiej informacji na 221 tys. złotych.

To sformułowanie było w powszechnie używane przez media […] To są po prostu wyroki, które można uznać za przemoc sądową w stronę obywateli.

Według sądu słowa Śpiewaka mogły poniżyć Szaniawskiego w oczach opinii publicznej. Skazany nie uważa, żeby kogoś zniesławił. Nasz gość opowiada w „Poranku WNET” o działalności Szaniawskiego w obrębie „dzikiej reprywatyzacji”:

Kupuje roszczenia od swoich klientów […] Kupił za bardzo niewielką sumę.

Śpiewak zauważa, że obecnie mamy do czynienia już nie z rządami prawa, ale z „rządami przez prawo”, tzn. „prawo stało się narzędziem w rękach sądów”, które uzurpują sobie kompetencje innych władz. W taki właśnie sposób przy braku ustawy reprywatyzacyjnej „sądy administracyjne wymyśliły sobie sposób oddawania”. Obecnie sądy rozstrzygają na korzyść tych, których majątek komisja reprywatyzacyjna uznała za nielegalnie przejęty. Robią tak wbrew precedensom sądowym i orzeczeniom Trybunału Konstytucyjnego. Działacz społeczny zwraca uwagę, że decyzji komisji zaskarżają nie tylko sami zainteresowani, co byłoby zrozumiałe, ale również warszawski Ratusz.

Ci ludzie [sędziowie – przyp. red.] kryją potężny układ biznesowy, który w Warszawie dorobił się miliardów. Gdyby decyzje komisji utrzymały się w mocy, to, by oznaczało, że bardzo wiele majątków z przeszłości byłoby zagrożonych, ale też majątki przyszłe.

Nasz gość mówi o rozprawie dotyczącej kamienicy na Nabielaka 9, gdzie mieszkała Jolanta Brzeska. Zwraca uwagę na zaangażowanie kancelarii Dubois, związanej z Ratuszem, w obronę przestępców takich jak Marek M., który kupił prawa do nieruchomości wartej miliony za 1,5 tys. zł.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Łukasz Korwin: TVP nie jest zainteresowana realizacją dokumentu na temat ocalonego z Holocaustu

Łukasz Korwin o dokumencie na temat Bronisława Erlicha, który przeżył Zagładę dzięki pomocy Polaków i próbach zdobycia środków na ten projekt.

Łukasz Korwin opowiada o produkcji filmu dokumentalnego dotyczącego Bronisława Erlicha, warszawskiego Żyda ocalonego z Holocaustu.

Na swojej drodze ku ocaleniu spotkał wielu Polaków, gdyby spotkał choć jednego Polaka, który by nie chciał mu pomóc, tylko zadenuncjować, […] to pana Erlicha nie byłoby wśród nas.

Podkreśla, że losy tego człowieka przeczą tezie jakoby Polacy „wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Mówi o pomocy, jaką ukrywającemu się Żydowi udzielił adwokat Józef Siewaszewicz, załatwiając mu fałszywe aryjskie dokumenty. Polak został zamordowany przez Niemców za pomaganie Żydom.

Reżyser prowadzi akcję zbiórki pieniędzy [która jest dostępna tutaj] na ponowne wydanie książki autobiograficznej Bronisława Erlicha „Bronisław Erlich — żydowskie dziecko Warszawy” oraz na film dokumentalny, który chce o nim zrobić. Jednak z projektem są pewne problemy. Zgłoszony TVP projekt filmu, został nieformalnie odrzucony przez telewizję publiczną po miesiącach oczekiwania na decyzję o koprodukcji. Powody nie są jasne.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Lisicki: Ludzie, którzy przez ostatnie cztery lata zarzucali Polsce brak demokracji, teraz powinni to odszczekać

Paweł Lisicki o stabilności i reprezentatywności nowo wybranego Sejmu, czym dla opozycji będzie Senat i kogo KO może wystawić w wyborach prezydenckich, a także o prozie Olgi Tokarczuk.

Znaczący sukces Prawa i Sprawiedliwości […] Mimo wszystkich sił zgromadzonych przez opozycję; mimo opowieści o końcu demokracji […] ta propaganda zakończyła się niepowodzeniem. To rzecz chyba najważniejsze i uderzająca w tych wyborach.

Paweł Lisicki o wyborach parlamentarnych w Polsce, w których, jak zauważa, była najwyższa od 30 lat frekwencja. Podkreśla, że mamy najbardziej reprezentatywny parlament, jaki był możliwy. Żadna z ogólnopolskich list nie odbiła się bowiem od progu wyborczego, tak jak było to cztery lata temu, gdy do sejmu nie weszły Zjednoczona Lewica i KORWiN. Redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” mówi, że wyszliśmy na kraj o wzorowej demokracji, gdzie większość zwycięskiej partii gwarantuje stabilność rządów i nie zmusza do dziwnych koalicji.

Jeżeli ktoś przez cztery lata opowiada bzdury na temat polskiej demokracji, teraz powinien to odszczekać.

Gość „Poranka WNET” tłumaczy, dlaczego inne państwa milczą na ten temat. Stwierdza, że gdyby teraz któryś z komentatorów napisał, że polska demokracja ma się dobrze, po latach pisania o groźbie autorytaryzmu, to naraziłby się na śmieszność. Lisicki stwierdza, że to „brak elementarnej uczciwości”. Dodaje, że ludzie ci są ideologicznie zaślepieni, więc nie opisują świata takim, jaki jest, ale tak, by pasował do ich wizji.

Senat wypromowany przez media stanie się bastionem, który będzie przeszkodą dla normalnego sprawowania rządów przez większość.

Dziennikarz ocenia również pozycję polityczną Grzegorza Schetyny, a także przewiduje ruchy Koalicji Obywatelskiej. Grzegorza Schetynę od kompletnej porażki ratuje zwycięstwo w Senacie. Ponadto nie sądzi, aby Donald Tusk został wystawiony przez KO na kandydata na prezydenta.

Trudno powiedzieć, kto będzie kandydatem […] Opozycja ma problem.

Zdaniem Lisickiego, Tusk zdecyduje się na start w wyborach prezydenckich, tylko jeśli będzie przynajmniej bliski pewności wygranej. Wśród rozważanych potencjalnych kandydatów mówiło się o prezydentach miast: Aleksandrze Dulkiewicz z Gdańska, Jacku Jaśkowiaku z Poznania i Rafale Trzaskowskim z Warszawy. Jak stwierdza, po kilku miesiącach rządów Dulkiewicz i Trzaskowskiego ich „świeżość się przetarła”, a wyszedł „stopień dziwactw i słabości”.

Publicysta odnosi się także do uhonorowania Olgi Tokarczuk Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury. Stwierdza, że czytał „Księgi Jakubowe”, ale nie mógł ich doczytać do końca, bo jest to książka „nudna i rozlazła”. Zwraca uwagę na karykaturalne przedstawienie w powieści wątków katolickich przy fascynacji światem duchowości żydowskiej. Dodaje, że Tokarczuk jest znana nie tylko ze swoich oskarżeń, jakie kieruje pod adresem Polaków, ale również ze snucia wizji świata, którą podzielają radykalni działacze na rzecz środowiska.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Maciej Wiatrak (ENERGA S.A.): W Polsce jest aktualnie 7 tys. pojazdów elektrycznych, w 2025 powinno być ich ok. 300 tys.

– Obecnie jest 20 aktywnych stacji, do końca roku planujemy, aby było ich ok. 54 i w kolejnych latach także widzimy sens, aby rozwijać tę gałąź działalności. – dodaje Maciej Wiatrak.


Maciej Wiatrak dyrektor biura rozwoju i innowacji Energa S.A. opowiada o elektromobilności, która nie jest pieśnią przyszłości, ale realizuje się już teraz:

Mówimy o przyszłości, ale też o teraźniejszości. Elektromobilność to proces, zjawisko, które już następuje. Nie zastanawiamy się, czy nastąpi, ale kiedy rozwinie się do tego stopnia, aby pojazdów elektrycznych na polskich drogach było faktycznie dużo.

Jak dodaje, obecnie w Polsce mamy 7 tysięcy pojazdów elektrycznych (dane na koniec sierpnia). Jednak liczba ta dynamicznie rośnie:

W tym roku przybyło już kilka tysięcy tych pojazdów, w kolejnych latach ten proces będzie bardzo mocno przyspieszał.

Wprowadzenie pojazdów elektrycznych jest procesem transformacji, w której tankowanie zastępuje się ładowaniem energią elektryczną:

To miejsce do tego, abyśmy my jako podmiot, który zajmuje się sprzedażą energii, budowali na tym przewagę i poprawiali możliwość zwiększania przychodów.

Jak zaznacza Maciej Wiatrak, Energa S.A. jako pierwsza rozpoczęła od budowy infrastruktury ładowania w 2014 roku. W ramach pilotażowego projektu stworzono 7 stacji ładowania w Trójmieście. Energa S.A. po przeanalizowaniu trendów, podjęła w zeszłym roku decyzję o rozbudowie sieci stacji ładowania:

Obecnie jest 20 aktywnych stacji, do końca roku planujemy, aby było ich ok. 54 i w kolejnych latach także widzimy sens, aby rozwijać tę gałąź działalności.

Patrząc w przyszłość, odnosząc się do dawniejszych zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego, o milionie aut elektrycznych w Polsce do 2025 roku, Maciej Wiatrak ocenia, iż jest to raczej mało realny plan:

Mówimy teraz o liczbach wynoszących ok. 300 tysięcy samochodów elektrycznych właśnie w tym roku.

A.M.K.

Andrzej Adamczyk, Andrzej Halicki, Robert Kawałko, Bogdan Pęk, Alex Sławiński – Popołudnie WNET – 3 października 2019 r.

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Łukasz Jankowski i Krzysztof Skowroński.

Goście Popołudnia WNET:

Andrzej Adamczyk – minister infrastruktury ;

Robert Kawałko – prezes zarządu i Fundator Polski Instytut Filantropii;

Bogdan Pęk – radny województwa małopolskiego;

Andrzej Halicki – europoseł Platformy Obywatelskiej;

Alex Sławiński – korespondent Radia WNET w Londynie;

Leszek Bętkowski – współwłaściciel C.C.Stefan Batory;

Krzysztof Zimny – współwłaściciel C.C.Stefan Batory.

 


Prowadzący: Łukasz Jankowski i Krzysztof Skowroński

Wydawca: Jaśmina Nowak

Realizator: Karol Smyk i Piotr Szydłowski


 

Część pierwsza:

Andrzej Halicki komentował taśmy Neumanna, sytuację polityczną w Platformie Obywatelskiej i kwestię odpowiedzialności polityków opozycyjnych oskarżonych o korupcję oraz szanse Janusza Wojciechowskiego na zwycięstwo w wyborach na komisarza europejskiego.

 

Część druga:

Marysia Milford opowiedziała o dzisiejszym dniu, w którym została pasowana na uczennicę.

Robert Kawałko przedstawił historię Polskiego Instytutu Filantropii, a także przybliżył funkcję tej instytucji jaką jest zarażanie ludzi dobroczynnością.

Alex Sławiński relacjonował i komentował najnowsze wydarzenia polityczne związane z brexitem.

Bogdan Pęk wypowiedział się na temat sytuacji politycznej w Wielkiej Brytanii oraz skomentował taśmy Sławomira Neumanna.

 

Część trzecia:

Andrzej Adamczyk podsumował ostatnie cztery lata funkcjonowania podlegającego mu ministerstwa.

 

Część czwarta:

Leszek Bętkowski i Krzysztof Zimny opowiadali o powstaniu barki Stefan Batory. Stworzenie tego miejsca było trudne. Sama podróż ze Szczecina do Krakowa trwała dwa i pół roku.

Piotr Naimski, Marcin Makowski, Bogusław Sonik, Zbigniew Cichoń – Popołudnie WNET – 3 października 2019 r.

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Łukasz Jankowski i Krzysztof Skowroński.

Goście Popołudnia WNET:

Piotr Naimski – pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej;

Marcin Makowski – dziennikarz, publicysta;

Zbigniew Cichoń – senator;

Bogusław Andrzej Sonik – polski polityk i dziennikarz, kandydat w wyborach parlamentarnych z  Koalicyjnego  Komitetu Wyborczego Koalicja Obywatelska PO .N IPL Zieloni;

Andrzej Bittel – Sekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury;

Mariusz Zając – Stowarzyszenie „Stop Bankowemu Bezprawiu”.


Prowadzący: Łukasz Jankowski i Krzysztof Skowroński

Wydawca: Jaśmina Nowak i Jan Olendzki

Realizator: Karol Smyk i Piotr Szydłowski


 

Część pierwsza:

Ryszard Czarnecki

Andrzej Bittel

 

Część druga:

Marcin Makowsk

Piotr Naimski

 

Część trzecia:

Bogusława i Zbigniew Cichoniowie

Mariusz Zając

Bogusław Andrzej Sonik