Andrzej Michałowski: Schetyna i Tusk są nadal prowadzeni przez służby. Wiadomo, że TVN ma pieniądze z FOZZ

Opozycjonista z Pomorza mówi o wydarzeniach Grudnia’70 w 49. rocznicę. Analizuje stan polskiego sądownictwa. Mówi o powiązaniach polityków „opozycji totalnej” z komunistycznymi służbami.

 


Opozycjonista z okresu PRL Andrzej Michałowski wspomina wydarzenia grudniowe 1970 r:

Wszystko zaczęło się w Gdańsku 14 grudnia, a nie w w Gdyni. Gdynia to była  konsekwencja , zemsta, i skutek.

Andrzej Michałowski mówi o podwyżkach, wprowadzonych przez władze tuż przed świętami. Ocenia, że cała sytuacja była prowokacją, związaną z tarciami na szczytach władzy.:

To był przewrót pałacowy. Wybrali sobie Wybrzeże na eksperyment, jak zrobić prowokację robotniczą. […] Tajni współpracownicy SB stanęli na czele różnych grup robotniczych.

Jak mówi Andrzej Michałowski, prowokatorzy rozbijali szyby w trójmiejskich sklepach.

Gość „Popołudnia WNET” szczegółowo opowiada o agresywnych, brutalnych działaniach służb przeciwko stoczniowcom i próbach ich  sabotowania przez demonstrantów. Starano się zatrzymywać czołgi a  następnie zmuszano załogi do ich opuszczenia.

Dawny opozycjonista mówi o trudnej walce  o rozliczenie zbrodni Grudnia’70.  Wspomina w tym kontekście postać Wiesławy Kwiatkowskiej, dziennikarki która starała się o skazanie Wojciecha Jaruzelskiego za masakrę na Wybrzeżu. Rezultatem jej działani był wyrok dla niej samej. Sąd w Malborku uznał ją za winną oszczerstwa wobec generała Jaruzelskiego. W tym, momencie rozmowy Andrzej Michałowski odnosi się do współczesności, mówi o Janie Śpiewaku, równie niesprawiedliwie, jego zdaniem, potraktowany przez sąd:

Został ukarany za to, że upomniał się o mieszkańców Warszawy.

W dalszej części rozmowy, Andrzej Michałowski mówi o stanie polskiego sądownictwa. Ubolewa, choć nie jest zaskoczony, nad brakiem zamooczyszczenia się wymiaru sprawiedliwości. Zauważa, że protestujący dzisiaj sędziowe bronią swoich partykularnych interesów:

Oni walczą o przetrwanie.

Rozmowca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej wzywa sędziów do ujawnienia źródeł swoich niekiedy ogromnych majątków. Mówi również o niejasnym finansowaniu telewizji TVN z pieniędzy wyprowadzonych przez Grzegorza Żemka z FOZZ.  Krytykuje usłużność polskich sędziów wobec zagranicznych ośrodków, takich jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej:

Ci ludzie służyli Moskwie, a teraz służą Brukseli. Lewactwo, lewactwo i jescze raz lewactwo. Jeżeli dopuścimy że oni znowu wezmą górę, z 30 lat obudzimy sie w czrnej dziurze.

Nastepnie, Andrzej Michałowski mówi o powiazaniach Grzegorza Schetyny z GRU. Wskazuje, że jego przeszłóść mocno wpływana na obecną działalność polityczną przewodniczącego PO:

On nie jest człowiekiem , który sam decyduje o swojej partii, tak samo jak Tusk i Wałęsa. Ze służb sie nie wychodzi, tam się głowę daje.

Na koniec rozmowy, Andrzej Michałowski ostro ocenia wezwanie wystosowane przez byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego do Jana Śpiewaka, by ten przeprosił za krytykę władz Warszawy.

A.P. /A.W.K.

dr Zbigniew Kuźmiuk, Mariusz Zielke, Janusz Grudziński, Wojciech Zabłocki, Justyna Socha – Popołudnie WNET – 11.12.2019

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Magdalena Uchaniuk-Gadowska.

Goście Popołudnia WNET:

Janusz Grudziński – polski muzyk rockowy, klawiszowiec i gitarzysta zespołu Kult

Wojciech Zabłocki – radny sejmiku woj. mazowieckiego (PiS)

Mariusz Zielke – dziennikarz śledczy

dr Zbigniew Kuźmiuk – poseł do Parlamentu Europejskiego (PiS)

Justyna Socha – prezes stowarzyszenia „STOP NOP”


Prowadzący: Magdalena Uchaniuk-Gadowska

Wydawca: Jaśmina Nowak

Realizator: Jan Dudziński


Część pierwsza:

Janusz Grudziński/ Foto. Aotearoa/ CC BY 3.0

Janusz Grudziński opowiada o najnowszym filmie o „Kulcie”, którego osią jest trasa zespołu. Na kolejne koncerty zespoły patrzymy z perspektywy wiernego fana Kultu o ksywce Didi. Muzyk opowiada jak wytrzymać tyle lat razem na scenie:

„Trzeba się lubić, trzeba być tolerancyjnym, trzeba znosić swe wady, kultywować zalety”. O Kaziku mówi, iż „nie nadużywa swojej władzy, ale ma swoje gorsze i lepsze dni”. Nasz gość mówi o użyciu alkomatu przy okazji koncertów Kultu. Obecne założenie jest takie, że muzycy powinni mieć „zero” na wyjściu i „zero” na wyjściu. Nasz gość mówi, że to rozwiązanie się sprawdza. Stwierdza, że jest cienka linia między tym, kiedy alkohol pomaga, a kiedy zaczyna przeszkadzać grać. Mówi o tworzeniu płyty Tata Kazika: „weszliśmy w zupełnie nowy świat”. Zespół rozszerzył po niej bazę swoich fanów.

„Trwają prawie trzy godziny koncerty” stwierdza nasz gość. Opowiada jak świat rockowy wygląda. Stwierdza, że kiedyś było dużo mniej zespołów i tylko kilka klubów jak  Stodoła czy Remont, gdzie wszyscy się spotykali. Obecnie jest „życie w pewnym reżimie”- trzeba wstawać o ustalonej porze. Jest cały przemysł zamiast „wskakiwania do pociągu z gitarą”. Mówi, że poza zmęczeniem fizycznym jest napięcie psychiczne.  Opowiada o koncertach i frekwencji na nich. „Może przez 500+ ludzie mają więcej pieniędzy na bilety”- mówi. Grudziński przyznaje, że jest „starym pisowcem”.  Stwierdza, że „Bunt przeciwko Dobrej Zmianie jest tylko powielaniem pewnych klisz […] jakie się usłyszało w TVN-e”.  O Kaziku mówi, że się waha- przedstawia się jako symetrysta, ale ostatnio dal wywiad Wyborczej. Dodaje, że jeden z gitarzystów Kultu jest za Konfederacją, a jeden za Lewicą. Trębacz i perkusista są mocno ortodoksyjnymi katolikami. Przypomina piosenkę „Prosto” Kultu, gdzie Kazik śpiewa „nie należę do mafii, nie należę do sekty”.

Muzyk wspomina wprowadzenie  stanu wojennego. Mówi, że poznał Kazika Staszewskiego na strajku przed 13 grudnia. Dzień przed wprowadzeniem stanu wojennego było wesele jednego z ich kolegów. Na weselu jedna z osób przyniosła bardzo mocną marihuanę. Rano, kiedy się obudził, dowiedział się od sąsiadki, że został wprowadzony stan wojenny. Od tego czasu, jak mówi, marihuany nie pali.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej mówi o braku rozliczenia winnych i rechocie historii. Opowiada o różnicach między mieszkańcami różnych części Polski.

 

Część druga:

Wojciech Zabłocki / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Wojciech Zabłocki mówi o awarii warszawskiej sieci ciepłowniczej, której właścicielem jest międzynarodowy holding Veolia. Mówi o tym, jak sieć ta trafiła ręce tej firmy: „monopolista został za bezcen oddany w zagraniczne ręce”. Dodaje, iż „Sprzedano ją za 900 mln, co jest kwotą mniejszą niż zyski z dwóch lat”.  Stwierdza, że raport dotyczący tego, jakie skutki dla naszej sieci ciepłowniczej przyniosła ta sprzedaż jest niejawny. Opowiada o dotowanej przez Ratusz inicjatywie, która tworzy i umieszcza w internecie materiały instruujące jak brać narkotyki i jak uniknąć złapania przez policję przy tym. Opowiada o wsparciu przez miasto organizacji LGBT: „Pieniądze nasz publiczne, do tych organizacji przepływają”.

 

Część trzecia:

Krzysztof Sadowski/ Foto. Kontrola/ CC 4.0

Mariusz Zielke mówi o sprawie Krzysztofa Sadowskiego. Podkreśla, że od czasów Polski Ludowej był człowiekiem bardzo wpływowym, grającym zarówno dla przywódców partii, jak i dla hierarchów kościelnych. Tłumaczy na czym polega „zabezpieczenie powództwa”. Podkreśla, że może on być traktowany jako cenzura prewencyjna. Zgodnie z zakazem, który otrzymał, nie mógł w ogóle nic pisać o możliwości, iż Krzysztof Sadowski jest winien pedofilskich nadużyć seksualnych. Mówi o książce „Lobbysta”. Pojawia się w niej wzmianka o tym, że Monika, główna bohaterka, była „ofiarą molestowania i gwałtu przez muzyka i autora programów telewizyjnych”. Dziennikarz ustalił, że były jeszcze dwie ofiary tego sprawcy.

Rok temu pierwszy raz pojawiło się nazwisko Krzysztofa Sadowskiego w tym kontekście. Zielke ustalił krąg osób zainteresowanych i próbował dowiedzieć się od nich czegoś. Otworzyły się ona bardziej po publikacji pierwszego, ogólnikowego artykułu. Podkreśla, że jest pewien, iż Sadowski jest winny. Po rozmowie z żoną Sadowskiego nabrał wątpliwości, co do prawdziwości zeznań ofiar. Opowiadały one bowiem, że sypiały w domu sprawcy i tam też dochodziło do wykorzystywania seksualnego. Żona Sadowskiego zaprzeczyła żeby w ich domu kiedykolwiek sypiały dzieci. Zielke opowiada, że wręcz musiał „szantażowa” polskie media, by chciały pisać o sprawie Sadowskiego. Pisał do nich, że jeśli oni nie będą o tym, pisać to zrobią to pierwsze zagraniczne media.

O Sadowskim mówi, że potrafił wejść w różne gremia, umacniając swoją pozycję. Podkreśla, że tekst na temat czynów muzyka powinien powstać 20 lat temu, ale „ludzie się bali, wyrzucano dziennikarzy z mediów, którzy chcieli o tym informować”. Dziennikarz nie chce ujawniać swych źródeł, żeby ofiary nie musiały się tłumaczyć z działań Krzysztofa Sadowskiego.  Dodaje, że „Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wpłynęło rok temu”, ale śledztwo idzie bardzo wolno. Sam Zielke nie dostał jeszcze wezwania do prokuratury, choć chętnie by się na takowym pojawił. Podkreśla, że chce pomóc prokuraturze. Zawiadomienie dotyczy gwałtu na dwóch kobietach poniżej 15. roku życia.

Wśród ofiar Sadowskiego są, jak mówi dziennikarz, także jego chrześniak i dwóch innych mężczyzn. Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej opowiada o tym, co syn chrzestny mu zdradził. Było to „bardzo intensywne molestowanie” (doprowadzenie do innych czynności seksualnych). Podkreśla, że już w 1992 r. pojawiały się informacje o takich bulwersujących zachowaniach jazzmana, który „w autobusie brał dzieci na kolana i wkładał im ręce w majtki”. Już wtedy powinien skończyć on w więzieniu, ale niestety, jak zauważa Zielke, „służby zawiodły”.

„Sprawa Polańskiego jest dobrym przyczynkiem do dyskusji”- dziennikarz mówi, że podziwia twórczość reżysera podkreślając przy tym, że nie przekreśla ona tego, co zrobił i za co nie poniósł kary.

Część czwarta:

Dr Zbigniew Kuźmiuk / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Dr Zbigniew Kuźmiuk komentuje wystąpienie Janusza Wojciechowskiego na forum unijnym. Podkreśla, że było to wystąpienie bardzo konkretne. Nieuchronne jest zaangażowanie rolnictwa w sprawę zmian klimatycznych. Dzisiaj Ursula von der Leyen przedstawiła zielony plan dla UE. „To obszerny dokument mający przebudować każdą dziedzinę życia”-mówi. Do 2050 r. mamy osiągnąć nie-emisyjność. Nasz gość mówi o coraz bardziej przemysłowym charakterze europejskiego rolnictwa, co idzie w poprzez tej zapowiadanej zmianie proekologicznej. Mówi o doniesieniach hiszpańskich mediów na temat Grety Thunberg, za którą stoją wielkie firmy i wielkie interesy. W grę wchodzą gigantyczne pieniądze firm gazowych, które chcą zlikwidować węgiel. „Z kolonializmem nie mamy jako kraj nic wspólnego”- mówi nasz gość odnosząc się do słów jakie padły przy przy okazji wręczenia Oldze Tokarczuk Nagrody Nobla w dziedzinie literatury.

 

Część piąta:

Wspominamy postać Adama Słodowego, o którego śmierci pisaliśmy tutaj. Słuchamy fragmentu jego programu.

Kolejne zatrzymania CBA w związku z podejrzeniem korupcji w stołecznych wodociągach

Dwóch z trzech zatrzymanych już wcześniej przebywało w areszcie. Czynności śledcze prowadzone są w różnych częściach kraju.

Agenci stołecznej delegatury CBA nadal prowadzą śledztwo w sprawie korupcji w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie. Tym razem zatrzymali trzy osoby. Są to: Wiesław M., były dyrektor Pionu Wsparcia w MPWiK, Jacek M. były kierownik w tym pionie oraz Rafał T., były wspólnik śląskiej firmy. Wiesław M. i Rafał T. już wcześniej byli zatrzymani w tej samej sprawie, jednak sąd uchylił ich tymczasowe aresztowanie.  W ramach działań śledczych prowadzone są przeszukania w mieszkaniach zatrzymanych oraz osób biorących udział w przetargach, realizowanych przez MPWiK (Katowice, Wrocław, Białystok, Płock i  okolice Warszawy). Nadzór nad postępowaniem Biura sprawuje Prokuratura Okręgowa w Warszawie. W komunikacie CBA czytamy:

Realizowane dzisiaj czynności związane są z podejrzeniem działania na szkodę MPWiK w Warszawie oraz innych oferentów, podczas realizowania zamówień publicznych
Rafał T.  miał wręczyć Wiesławowi M. 130 tys. złotych łapówki w zamian za korzystne dla jego firmy rozstrzygnięcie jednego z przetargów.

Oprócz ówczesnego dyrektora pionu wsparcia w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie i dwóch przedsiębiorców-wspólników spółki ze Śląska na początku lipca CBA zatrzymało w tej sprawie zastępcę kierownika ds. sieci kanalizacji sosnowieckich wodociągów oraz byłego kierownika działu sieci kanalizacyjnej gliwickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Do kolejnego zatrzymania doszło pod koniec sierpnia; był to współwłaściciel warszawskiego przedsiębiorstwa z branży usług komunalnych.

A.W.K

Tragiczne informacje policji o bezpieczeństwie pieszych na drogach. Czy zmiana przepisów poprawi sytuację?

Ukazały się policyjne statystyki za minione 11 miesięcy 2019 roku. doszło do blisko 6 tys. wypadków z udziałem pieszych.

Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji opublikowało dane statystyczne dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce od 1 stycznia do 1 grudnia 2019 r.  Wynika z nich, że na przejściach dla pieszych doszło do 2864 wypadków, w których zginęło 190 osób, a 2790 zostało rannych. Są to bardzo złe, tragiczne statystyki, jednak nieco lepsze niż w roku ubiegłym. W porównaniu z identycznym okresem roku 2018, liczba ofiar śmiertelnych spadła 0 31, a liczba rannych o 168.  Jak mówi podinspektor Radosław Kobryś:

Według wstępnych danych policjantów, którzy byli na miejscu, sprawcami w 2560 przypadkach byli kierowcy. To prawie 90 procent zdarzeń.

Podinspektor Kobryś zwraca uwagę, że pierwsza połowa roku wskazywałą, ze całoroczny bilans będzie gorszy niż w roku 2018. jednak końcówka roku przyniosła pewną poprawę:

Dużo zadziało się chociażby po wypadku przy ul. Sokratesa w Warszawie. Ludzie otworzyli oczy, zobaczyli, że może być niebezpiecznie.

Jak podało BRD KGP, od 1 stycznia do 1 grudnia 2019 roku na polskich drogach doszło łącznie do 5932 wypadków z udziałem pieszych, w których zginęło 656 osób, a 5391 zostało rannych.

W sondażu przeprowadzonym dla „Dziennika Gazety Prawnej” i RMF FM przez IBRIS respondenci odpowiedzieli na pytanie: „Dzisiaj kierowca ma obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pieszemu, jeśli ten znajduje się na pasach. Czy Pana/Pani zdaniem pieszym powinno przysługiwać pierwszeństwo jeszcze zanim wejdą na pasy?”. 53,1 proc. respondentów stwierdziło, że pieszy powinien mieć pierwszeństwo jeszcze przed wejściem na przejście.  Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział zmianę prawa o ruchu drogowym idącą w tym kierunku.

Według obowiązującego prawa kierowca zbliżający się do przejścia dla pieszych ma obowiązek zachować szczególną ostrożność. Jednak pieszy ma pierwszeństwo dopiero w momencie, kiedy już znajduje się na jezdni. Ustąpienie pierwszeństwa pieszemu oczekującemu na wejście na pasy zależy wyłącznie od dobrej woli kierującego pojazdem.

A.W.K

Współzałożyciel spółki wydającej „Gazetę Wyborczą” informatorem Stasi? Tak wg dziennikarza wynika z dokumentów służb NRD

Jak napisał w sobotę na Facebooku Leszek Szymowski – dziennikarz śledczy i pisarz, Aleksander Paszyński był informatorem wschodnioniemieckiej służby bezpieczeństwa STASI.

Aleksander Paszyński – współzałożyciel „Gazety Wyborczej” był informatorem wschodnioniemieckiej służby bezpieczeństwa Stasi – wynika z dokumentów, do których udało mi się dotrzeć w Instytucie Gaucka.

[Aleksander Paszyński był współzałożycielem Agory, nie samej „GW”- przyp. red.]

Leszek Szymowski we wpisie na portalu Facebook podzielił się swoimi ustaleniami z kwerendy przeprowadzonej w Urzędzie Pełnomocnika Rządu Federalnego ds archiwów b. Stasi, tzw. Instytucie Gaucka. Wśród zgromadzonych tam akt Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego NRD (Ministerium für Staatssicherheit) znajdują się te kontrwywiadu w tym operujących w Polsce grup Warschau (Warszawa) i Breslau (Wrocław). W 1989 r. przedmiotem szczególnego zainteresowania pierwszej z grup, były, jak informuje dziennikarz, Obrady Okrągłego Stołu.

24 kwietnia 1989 oficer warszawskiej rezydentury sporządził obszerna notatkę z rozmowy z Aleksandrem Paszyńskim – wiceprzewodniczącym zespołu powołanego przy Okrągłym Stole ds mieszkaniowej. Zawierała informacje na temat nastrojów panujących w środowiskach opozycyjnych i zakulisowych rozmów przy Okrągłym Stole. Paszkowski, jak wynika z tego dokumentu, podzielił się że swoim niemieckim rozmówca wiadomościami na temat rozmów prowadzonych w kuluarach oraz stanowisk poszczególnych frakcji. Mówił o nastrojach panujących wśród działaczy opozycji, o tym kto prezentuje jakie stanowisko w jakiej sprawie, jakie rezultaty rozmów są spodziewane, a w końcu o tym jakie kroki zamierzają podejmować poszczególni działacze opozycji w sprawach będących przedmiotem obrad.

Szymkowski twierdzi, że wielu działaczy antykomunistycznej opozycji, biorącej udział w obradach Okrągłego Stołu, „w przerwach między obradami, ciągnęło” do ambasady NRD. Stwierdza, że wschodnioniemiecki atache, będący oficerem Stasi „wymienił Paszyńskiego z imienia i nazwiska. Zawarł też informacje, które go identyfikują >>dziennikarz<< i >>uczestnik obrad Okrągłego Stołu<<„.

Współzałożyciel Agory zmarł 27 czerwca 2001 w Warszawie. W związku z tym nie może odnieść się do oskarżeń. Dziennikarz śledczy zapowiedział też we wpisie, iż planuje wydanie książki opisującej działalność enerdowskich służb w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Zdradza, że:

Poznanie danych wielu jej [Stasi- przyp. red.] współpracowników, w tym znanych polityków, pozwoliło mi inaczej spojrzeć na polską rzeczywistość po roku 1989, w tym na polsko – niemieckie relacje.

A.P.

Koniec warszawskiego „Czarnego Kota”. Budowlańcy weszli do budynku

Po dekadzie starań największa samowola budowlana w Warszawie idzie do rozbiórki. Podpisano odpowiednią umowę, a firma rozbiórkowa weszła już na posesję. Informację przekazał wiceprezydent Warszawy.

Dzisiaj rano została zawarta umowa na rozbiórkę Czarnego Kota.

Tak napisał w poniedziałek po godz. 9 wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski, we wpisie na portalu Facebook. Dodawał, że „służby z wykonawca właśnie weszły na teren, gdzie przeprowadzona będzie likwidacja najsłynniejszej samowoli budowlanej w Polsce”. Informacje te potwierdził, cytowany przez „Gazetę Wyborczą” Andrzej Kłosowski, dyrektor powiatowego nadzoru budowlanego, który stwierdził, że:

Nie było prób oporu ze strony właściciela hotelu.

„Czarny Kot” to hotel przy zbiegu ul. Powązkowskiej i Okopowej, który powstał na początku lat 80. Początkowo był jednopiętrowym pawilonem, z czasem dobudowywano kolejne kondygnacje. W rezultacie budynek w opinii wielu warszawiaków, w przeciwieństwie do zwierzęcia od którego wziął nazwę, trudno nazwać pięknym. Ich zdaniem hotel bardziej zasłużył na miano „Gargamela”. Poza walorami estetycznymi budynek naruszył również prawo budowlane. Wszystko powyżej pierwszego piętra powstało bez pozwoleń na budowę. Z tego powodu w 2009 r. miasto wypowiedziało umowę najmu właścicielkom hotelu. Od tego czasu toczyła się batalia sądowa o rozbiórkę samowolki budowlanej. W międzyczasie budynek dalej się rozrastał.

Otwarta pozostaje kwestia zwrotu nielegalnie zajmowanej działki. W sierpniu 2018 roku sąd wydał wyrok, na mocy którego działka przy Okopowej 65 ma wrócić w ręce władz dzielnicy Wola. Wciąż trwają jednak formalności związane z przekazaniem.

A.P.

 

Rzymkowski: Mamy do czynienia z bardzo istotnym rozpolitykowaniem środowiska sędziowskiego, część z nich się zbuntowała

Czy uczestnictwo aktywnych sędziów w demonstracjach politycznych jest nadużyciem? Czym jest niezawisłość sędziowska? Czy obecność reprezentanta każdej z partii sejmowych w KRS to dobry zwyczaj?


Tomasz Rzymkowski o demonstracjach politycznych, które odbyły się w niedzielę w kilku polskich miastach. W Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku, Łodzi, Lublinie, Katowicach, Częstochowie, Bydgoszczy, Wrocławiu, Szczecinie demonstranci wyrażali sprzeciw wobec nacisków polityków na sędziów i wymiar sprawiedliwości przez Prawo i Sprawiedliwość. Wśród nich pojawili się także aktywni sędziowie:

Mieliśmy do czynienia w pewnej mierze z nadużyciami. Niezawisłość sędziowska polega na tym, że sędziowie unikają jakichkolwiek wystąpień publicznych, czy mówiąc szerzej, takiego afiliowania pewnych zachowań i nawiązywania do pewnych działań politycznych […] Niektóre słowa czy gesty trudno jest pogodzić z niezależnością instytucjonalną sądów i niezawisłością sędziowską.

Nasz gość wyraża się negatywnie wobec protestów, a szczególnie wobec działań sędziów i ich względnej niezawisłości:

Sędziowie oderwali się od tego, czym tak naprawdę są. Oni są tzw. ustawami ustaw […] A mamy do czynienia z rozpolitykowaniem się sędziów. O części można mówić, że się zbuntowali.

Rzymkowski podkreśla, że wielu z nich ordynarnie omija prawo w zakresie przynależenia do organizacji politycznych. Jednym z epicentrum nadużyć są sędziowskie stowarzyszenia branżowe, ponieważ:

Czym to stowarzyszenie jest, jak nie formą partii politycznej i związków zawodowych […] jest to dla mnie ordynarna próba omijania prawa i moim zdaniem my politycy powinniśmy się pochylić nad tym problemem.

Poseł odnosi się także do wyboru członków do KRS. Na sześciu członków, czterech z nich wywodzi się z Prawa i Sprawiedliwości. Jak zauważył Łukasz Jankowski, dawniej dobrym zwyczajem Wysokiej Izby było,  aby każda z partii znajdująca się w Sejmie miała swojego reprezentanta w KRS:

Nie wiem, czy to był dobry obyczaj […] W 2005 również była taka sytuacja, było również 4 przedstawicieli PiS. W latach 2011-2015 było delegowanych dwóch przedstawicieli z Platformy Obywatelskiej, opozycja nie miała żadnego przedstawiciela w ramach senatu.

A.M.K.

W Warszawie kuratorzy z Karaibów skupowali roszczenia do kamienicy za 50 zł. Straty miasta idą w miliardy

Powtórne odzyskanie kamienicy, za którą już raz zapłacił Skarb Państwa? Przestępstwa karne wobec lokatorów, korupcja, celowe pomijanie właścicieli lokali podczas reprywatyzacji? Witamy w Warszawie!

 

Adam Zieliński, członek komisji do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich mówi o raporcie sporządzonym przez komisję, w której uczestniczy:

W raporcie zebraliśmy takie resume dotyczące liczby postępowań, liczby decyzji, liczby nieruchomości, liczby nieprawidłowości […] jest to swego rodzaju spis treści co do potencjalnych naruszeń, przestępstw i nieprawidłowości. […]

Członek tej komisji przedstawia listę nieprawidłowości, które dotyczą afery reprywatyzacyjnej. Komisja zbadała kilkaset przypadków, w tym niektóre z nich wyraźnie świadczą o daleko idących manipulacjach oraz wyprzedawaniu niektórych kamienic za bezcen:

Piszemy o tym jak reprywatyzowano na rzecz zmarłych, kuratorów i kim byli ci kuratorzy z Karaibów. […] Pokazujemy skup roszczeń za 50 zł, że można było nabyć kamienicę za 50 zł i wyprowadzić ludzi z kamienicy zarabiając na tym miliony. […] Jak powtórnie odzyskać kamienicę, za którą zapłacił Skarb Państwa zapłacił w ramach umów międzynaroodowych obywatelom innych państw.

Dalej gość „Poranka WNET” wymienia kolejne patologiczne sytuacje oraz jawne łamanie prawa w postaci celowego pomijania właścicieli wyodrębnionych lokali, oraz wyłączanie ich z postępowania reprywatyzacyjnego:

Przestępstwa karne wobec lokatorów, korupcja […] miasto pomijało fakt tego, że zawarło ważne umowy najmu komunalnego z tysiącami osób, które było w zreprywatyzowanych kamienicach i miasto jakby zapominało o tym umowach. Wydawało swoich najemców poprzez wywieszenie ogłoszenia na klatce schodowej.

Komisja zbadała jak do tej pory kilkaset przypadków, wydała 120 decyzji w sprawie poszczególnych działek. Otwartych spraw jest około 300, do zbadania zaś ma jeszcze kilka tysięcy przypadków:

Raport ten mówi o stratach miasta na poziomie miliardów złotych. […] Miasto wprost wypłacało pieniądze na rachunki bankowe biznesu reprywatyzacyjnego. […] Operaty szacunkowe miasta lub beneficjentów reprywatyzacji pokazywane przy tych zwrotach były często kilkadziesiąt razy niższe niż realna wartość tych nieruchomości.

Adam Zieliński podkreśla, że nieliczna grupa sędziowska z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie jest odpowiedzialna za orzecznictwo wobec spraw reprywatyzacyjnych. Większość z nich wygrywa warszawski ratusz. Wobec czego sprawy te idą do wyższej instancji, czyli do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

K.T. / A.M.K.

Musimy liczyć głównie na siebie. Jesteśmy gwarantem bezpieczeństwa państw bałtyckich – Strategy & Future – 22.11.2019

Jak trzyminutowa rozmowa Churchilla ze Stalinem zaważyła na naszej sytuacji strategicznej? Jakie znaczenie mają Białoruś i państwa bałtyckie? Jaka powinna być polska armia? Mówi dr Jacek Bartosiak.

Towarzysz Stalin śmieje się z piekła, w jaki pasztet nas wsadził.

Dr Jacek Bartosiak mówi o wadze decyzji podjętej w Teheranie o tym, że Obwód Kaliningradzki będzie częścią ZSRR. Stało się tak wbrew woli polskich polityków, którzy przyszłość całych Prus Wschodnich widzieli w Polsce. Obecnie „Kaliningrad blokuje swobodne wyjście z Gdańska, łamie tożsamość ryzyka państw natowskich”. Państwa Bałtyckie są bowiem położone pod nosem ośrodków rosyjskich, a Morze Bałtyckie może być przez Rosję odcięte przez zaminowanie cieśnin.

Pojawia się rozziew między interesem kolektywnym światowym a naszym interesem narodowym. Politycznie należy to zaadresować.

Geopolityk podkreśla, że potrzebna jest nam „wyraźna deklaracja, że jesteśmy objęci rozszerzonym odstraszaniem nuklearnym”. Obecnie bowiem tkwimy w strategicznym niedookreśleniu. Dodaje, iż Polska jest gwarantem bezpieczeństwa państw bałtyckich. Ta rola naszego kraju jest tym istotniejsza, że bez państw bałtyckich, jak mówi, „załamie całą architekturę bezpieczeństwa” budowaną przez USA. Amerykanie „nie mogą dopuścić, że w Eurazji powstanie regionalny hegemon”, gdyż mogłoby to oznaczać wypchnięcie ich z Europy.

Zauważa przy tym, że choć obwód Kaliningradzki byłby obok Białorusi miejscem, z którego by wyszła rosyjska ofensywa w przypadku wojny Rosji z Polską, to sam obwód nie byłby się w stanie bronić, gdyby został zaatakowany. Z tego powodu Rosjanie, żeby go utrzymać, musieliby przeciąć państwa bałtyckie na linii Pstrów-Ryga-Taurogi-Sowieck.

Musimy liczyć przede wszystkim na siebie […] rozbudowywać własną armię.

Dr Bartosiak stwierdza, że najlepiej byłoby, jakby wojska amerykańskie stacjonowały nie tylko w Polsce, ale też w państwach bałtyckich. Amerykanie nie zdecydują się na to jednak, gdyż boją się i wolą mieć wolne miejsca. Polska musi zaś zdecydować, jakie chce mieć wojsko: czy nastawione na zagranicznej ekspedycje takie jak w Iraku i Afganistanie, czy nastawione na walkę koalicyjną razem z Amerykanami, czy na samodzielną obronę kraju. Tę ostatnią doktrynę Polska realizowała w 1919 i 1939 r., a siłą nastawioną do walki uzupełniającej były Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie i Ludowe Wojsko Polskie.

Zlikwidowanie Białorusi zawsze zmienia układ sił na korzyść Rosji. Przyszłość Białorusi jest być może najważniejszą z punktu widzenia państwa polskiego.

Ekspert podkreśla strategiczne znaczenie kontroli nad terenami Białorusi. Krytykuje dotychczas prowadzoną przez Polskę politykę wobec Białorusi, zwracając uwagę na to, że opierała się ona na ufności w siłę przyciągania Zachodu. Tymczasem ten ostatnie może osłabnąć lub dogadać się z Rosją tudzież jedno i drugie. Polska w takim wypadku zostaje bez instrumentów, bo nie budowała własnej strategii wobec tego kraju. Tymczasem Warszawa mogłaby zaoferować Mińskowi kapitał, dostęp do rynku, do portów w Gdańsku etc. Przypomina, że na początku lat 90. Polska otrzymała „propozycję unii z Białorusią od przywódców białoruskich”. Oba kraje były jeszcze wówczas na podobnym poziomie rozwoju. Strona polska odrzuciła jednak tę propozycję.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

A.P.

Bobołowicz: Zełenski jest produktem Kołomojskiego. Został wylansowany przez jego media

Czemu ukraiński oligarcha straszy nas czołgami pod Krakowem i jak realna jest to groźba? Jaki Kołomojski ma wpływ na prezydenta Ukrainy i co zostało z rewolucji na Majdanie. Odpowiada Paweł Bobołowicz

Paweł Bobołowicz mówi o oddaniu Ukrainie przez Rosję okrętów przechwyconych w Cieśninie Kerczeńskiej w listopadzie 2018 r. Zabór ten został uznany za bezprawny przez Międzynarodowy Trybunał Prawa Morskiego, który nakazał Rosji zwrot okrętów i wypuszczenie marynarzy. Nie jest to więc ze strony Kremla gest dobrej woli, jak sądzą niektórzy.

Co z tego, że Rosja wypuściła część jeńców, wciąż przetrzymuje ok. stu osób, których można uznać za międzynarodowych zakładników.

Trudniej wyjaśnić powrót na Ukrainę rosyjskich więźniów politycznych. Rozmówca Łukasza Jankowskiego nie upatruje w tych wydarzeniach sukcesu prezydenta Zełenskiego, a elementu większej gry dyplomatycznej ze strony Rosji. Do końca nie wiemy, czemu Rosja zdecydowała się na to teraz.

Nawiązując  do wywiadu Ihora Kołomyjskiego w „New York Times”, Paweł Bobołowicz stwierdza, że „to nie jest człowiek, który był szczerym patriotą”. Oligarcha zarówno wtedy kiedy jako gubernator wspierał walkę z separatystami, jak i teraz kiedy wypowiada się prorosyjsko, dba o własny interes.

Kołomojski wspierał ugrupowania patriotyczne, bo nie chciał, żeby separatyści wtargnęli do okręgu dnietropietrowskiego […]. Obecnie ważniejszym interesem jest odzyskanie pieniędzy z PrivatBanku.

Magnat medialny bronił Dniepropietrowska jako siedziby prowadzonych przez siebie interesów. Obecnie próbuje on odzyskać bank, ktory został przejęty i postawiony na nogi przez państwo. Bobołowicz nie ma w przeciwieństwie do Sarysza-Wolskiego co do tego, czy Ihor Kołomojski ma przełożenie na prezydenta.

Absolutnie jest zrozumiała relacja Zełenskiego i Kołomojskiego. Zełenski jest jego produktem. Został wylansowany przez media Kołomojskiego.

O to, żeby Zełenski nie zerwał się ze smyczy właściciela FK Dniepro, dba Andrij Bohdan, szef Biura prezydenta i prawnik związany z Kołomyjskim, na którego spada odium za wszelkie negatywne rzeczy z oligarchą związane.

Ukraiński korespondent Radia WNET mówi też o pogłębiającym się  uzależnianiu się Ukrainy od rosyjskiego gazu, oraz o tym, co pozostało z atmosfery Euromajdanu.

Rozmawiamy z krajem, który na nowo uzależnia się od Federacji Rosyjskiej. […] Mieliśmy wielką wizję wspólnoty energetycznej. Ważnym odbiorcą amerykańskiego gazu mogłaby być Ukraina.

Podkreśla, że „każdy interes z Rosją to uzależnianie się od Rosji”. Słów Kołomojskiego o czołgach na ulicach Warszawy i Krakowa nie uważa za przesadę, przypominając, że w 2013 r. mówiono tak o Majdanie, a później o zaczynającej się wojnie na wschodzie.

Ukraina w 2013 r. zdecydowanie bardziej przypominała Białoruś. W 2019 r. jest niepodległym państwem, broniącym swych granic przed imperium zła.

Bobołowicz obawia się, że większość spraw Majdanu zostanie zamiecionych pod dywan i sprawcy zbrodni zostaną nieukarani. Tymczasem nowe oskarżenia, poza tymi związanymi z korupcją, są wysuwane przeciwko byłemu prezydentowi Poroszence. Wnosi się o odebranie mu immunitetu, który ma jako parlamentarzysta. Tymczasem „Wiktor Janukowycz nie odpowiedział za Majdan”. Mimo to nie wszystko z dziedzictwa „rewolucji godności” zostało zaprzepaszczone.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.