Należy pytać Amerykanów, jakie wydarzenia spowodowały zakończenie resetu w 2010 roku – uważa Paweł Zyzak

Z amerykańskiej narracji znikła zarówno katastrofa smoleńska jak i nazwisko Lecha Kaczyńskiego. Mamy do czynienia z anatemą, wyklucza się te słowa, żeby nie prowokować dyskusji – mówi historyk

Gościem Poranka WNET był dr Paweł Zyzak, historyk i komentator polityki amerykańskiej.  Rozmowa dotyczyła m.in. przyczyn braku obecności katastrofy smoleńskiej w amerykańskim dyskursie publicznym.

Z amerykańskiej narracji znikła zarówno katastrofa smoleńska jak i nazwisko Lecha Kaczyńskiego. Mamy do czynienia z anatemą – wyklucza się te słowa, żeby nie prowokować dyskusji. Zadaniem dziennikarzy, historyków a także polityków jest prowadzenie akcji informacyjnej w USA i na zachodzie, publikowanie anglojęzycznych artykułów tłumaczących to wydarzenie. (…)  Podstawowe dowody znajdują się w Rosji. Amerykanie mają oczywiście dużą wiedzę, ale niesprowokowani do ujawnienia tej wiedzy nic nie powiedzą. Należy pytać Amerykanów, jakie wydarzenia spowodowały zakończenie resetu w 2010 roku.

Historyk mówił też o najnowszej aferze szpiegowskiej w USA, porównywalnej ze sprawami rosyjskich szpiegów Aldricha Amesa i Roberta Hanssena, które wstrząsnęły światem amerykańskich służb. Tym razem jednak nie chodzi o Rosję lecz o Chiny, na rzecz których pracował wieloletni pracownik CIA, Jerry Chun Shing Lee. Jego działalność spowodowała prawdopodobnie  zniszczenie amerykańskiej siatki wywiadowczej w Państwie Środka.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

Premier Morawiecki dzień 36: Przed Radą Bezpieczeństwa ONZ i szczytem w Davos rozmowy z ambasadorem USA

W poniedziałek Premier Mateusz Morawiecki spotkał się z ambasadorem USA Paulem Jonesem. Wśród poruszanych tematów znalazła się kwestia ustalenia spotkań bilateralnych na najwyższym szczeblu.

 

Spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z Ambasadorem Paulem Jonesem odbyło się z inicjatywy strony amerykańskiej. Rozmowa dotyczyła m.in. najważniejszych kwestii w relacjach polsko-amerykańskich, w szczególności planowanych na 2018 r. dwustronnych spotkań i wizyt wysokiego szczebla.

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że rozmowa przebiegała w bardzo dobrej atmosferze, a kolejne spotkania na linii Warszawa-Waszyngton służą dalszemu pogłębianiu i zacieśnianiu bliskich relacji polsko-amerykańskich.

Rzecznik premiera Joanna Kopcińska w informacji przekazanej PAP podkreśliła, że spotkanie odbyło się z inicjatywy strony amerykańskiej – Rozmowa dotyczyła między innymi najważniejszych kwestii w relacjach polsko-amerykańskich, w szczególności planowanych na 2018 rok dwustronnych spotkań i wizyt wysokiego szczebla – powiedziała Kopcińska.

Jak dodała, rozmowa przebiegała w bardzo dobrej atmosferze, a kolejne spotkania na linii Warszawa – Waszyngton służą dalszemu pogłębianiu i zacieśnianiu bliskich relacji polsko-amerykańskich.


Premier Morawiecki z nagrodą od przedsiębiorców

 

 

Mateusz Morawiecki w sobotę został nagrodzony nagrodę „Super Wektora”. Premier, odbierając statuetkę podziękował za nagrodę, podkreślając, że małe i średnie firmy muszą być perłą w naszej koronie przedsiębiorczości, bo tylko tak zbudujemy bardzo mocną gospodarkę.

Jednocześnie szef polskiego rządu podkreślił, że rząd nie przewiduje, żadnych obniżek podatków dla przedsiębiorców – Czasem oczekiwania przedsiębiorców rozmijają się z oczekiwaniami administracji. Przedsiębiorcom wydaje się, że płacą za wysokie podatki, a tak nie jest. Jesteśmy na szóstym miejscu od końca w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o wysokość podatków – mówił premier.

Premier dodał, że z jego doświadczenia z pracy w małej i dużej firmie wynika, że czasami administracja publiczna rozmija się z oczekiwaniami przedsiębiorców. Według Mateusza Morawieckiego głównym elementem łączącym wszystkie kraje, które odniosły największy sukces gospodarczy w ostatnich 30-40-50 latach, jest bliska współpraca administracji publicznej z przedsiębiorcami. Chcę, żebyście wiedzieli, że ja wierzę głęboko w to, że płyniemy na jednej łódce, że jesteśmy dla was zaznaczył premier. Jak dodał, my chcemy działać w waszym interesie, bo wasze szanse za granicą zależą właśnie od tego, jak skuteczni będziemy my również za granicą, przede wszystkim w Brukseli, w Waszyngtonie, ale nie tylko.

Prezes Rady Ministrów oświadczył także, że w ciągu najbliższych miesięcy zostanie skutecznie wdrożona Konstytucja Biznesu, a rząd będzie wsłuchiwał się w głos przedsiębiorców, ponieważ spójna polityka i innowacyjna gospodarka są naszym wspólnym interesem.


Jutro tj. we wtorek 16 stycznia odbędzie się posiedzenie rady ministrów, którego głównym punktem będzie prezentacja założeń polskiej polityki zagranicznej na 2018 rok.

 

USA stawiają na program współpracy gospodarczej i politycznej w regionie Indo-Pacyfiku / Hanna Shen z Tajwanu

Najważniejszym momentem podróży Donalda Trumpa po Azji była wizyta na szczycie APEC i przemówienie, które tam wygłosił. Skrytykował w nim Chiny i promowaną przez nie wersję globalizmu.

Szczyt APEC (Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku) się zakończył. Obecnie Donald Trump przebywa na Filipinach, gdzie odbywa się spotkanie państw ASEAN (Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej). Podróż prezydenta USA została przedłużona o jeden dzień, między innymi po to, by mógł spotkać się z prezydentem Filipin Rodrigo Duterte.

Stosunku USA z Filipinami nieco się popsuły w ostatnich latach. Celem rozmów Donalda Trumpa z Rodrigo Duterte jest ich poprawienie. Prezydent Filipin na briefingu prasowym powiedział: „Jesteśmy waszym sojusznikiem, jesteśmy waszym ważnym sojusznikiem”. To jest oświadczenie, na które Trump czekał po dość oziębłych relacjach w czasach Obamy, kiedy Filipiny położyły większy nacisk na stosunki z Chinami i z Rosją. Za taki stan rzeczy odpowiadał zarówno Barack Obama, jak i Rodrigo Duterte. Poprzedni prezydent USA skrytykował walkę, którą prezydent Filipin prowadzi z handlem narkotykami, która to walka jest bardzo brutalna (zginęło od 3 do 9 tysięcy osób). Rodrigo Duterte jest bardzo emocjonalny i w reakcji na to zaczął rozmawiać z Chinami, z którymi Filipiny nie miały wcześniej dobrych relacji, są bowiem z nimi w sporze o terytoria na Morzu Południowochińskim.[related id=44407]

Wcześniej, już w Wietnamie, Trump zasygnalizował, że może być mediatorem w tym sporze między Filipinami a Chinami. Jego uczestnikiem jest także Wietnam. Dzisiaj Filipiny odpowiedziały, że to jest dobra oferta. Są więc oznaki, że relacje filipińsko-amerykańskie mogą wrócić do normy.

Najważniejszym momentem była wizyta Donalda Trumpa na szczycie APEC i przemowa, którą tam wygłosił. Przedstawił w niej program współpracy gospodarczej i politycznej, jaki USA oferują regionowi Indo-Pacyfiku. Określenie, które często padało, to właśnie współpraca w ramach Indo-Pacyfiku, a nie – jak mówiła poprzednia administracja prezydencka – Azji i Pacyfiku. Centrum współpracy w tym regionie stają się więc Indie.

Jak ta współpraca miałaby wyglądać, Donald Trump powiedział właśnie we wspomnianym przemówieniu. Koniec ma być z takimi praktykami, jak niesprawiedliwy handel, kradzież własności prywatnej, zmuszanie zagranicznych firm do oddawania technologii państwu, jak przymus tworzenia joint-ventures w zamian za dostęp do rynku. To było skierowane do Chińczyków, chociaż nie zostało to wprost powiedziane.

Antychińskich elementów przemówienie prezydenta USA miało jeszcze kilka. Donald Trump powiedział, że do współpracy zaprasza każdy kraj, który przestrzega trzech zasad: rządów prawa, praw jednostki oraz wolności przelotów i żeglugi. Są to elementy dość obce polityce Pekinu.[related id=44771 side = left]

Donald Trump stawia przy tym na umowy dwustronne, a nie na wielostronne pakty. Przeciwstawić temu można to, co na szczycie APEC powiedział prezydent chiński Xi Jingping. Jego przemówienie to była pochwała globalizmu, który nazwał nieodwracalnym trendem historycznym. Bronił wielostronnych stosunków handlowych i nowych sił napędowych, w postaci np. Nowego Jedwabnego Szlaku, dla wspólnego rozwoju.

Chinom naprzeciw wyszedł Władimir Putin, który poparł zgłoszony przez nie postulat utworzenia strefy wolnego handlu w regionie Azji-Pacyfiku. Rosyjski prezydent powiedział, że jest za powiązaniem jego kraju z tym regionem za pomocą Nowego Jedwabnego Szlaku, wraz rosyjską inicjatywą – Euroazjatycką Unią Gospodarczą. Mają one stworzyć wielkie euroazjatyckie partnerstwo.

Tajwan stawia na współpracę w rejonie Indii i Pacyfiku, a nie na Jedwabny Szlak. Wielu tajwańskich biznesmenów poniosło straty na tzw. wymuszonych joint-ventures, a nawet wylądowało w więzieniu w ramach kampanii walki z korupcją. Ci, którzy prowadzą realne interesy z Chińczykami, wiedzą, że Nowy Jedwabny Szlak nie jest oparty na polityce, której przyświecają takiej zasady jak wolność czy otwartość. Tajwańczycy mają więc do tego zupełnie inne podejście niż elity polskie.

Hanna Shen z Tajwanu

 

U nas od 1944 roku służby zawsze służą komuś innemu, a nie Polsce! / Stanisław Michalkiewicz w Radiu WNET [VIDEO]

O konflikcie między demokracją spontaniczną a kierowaną, zgodnie z dewizą „demokracja demokracją, ale ktoś musi tym wszystkim kierować” – mówił w Poranku WNET publicysta tygodnika „Najwyższy Czas”.

W USA według Stanisława Michalkiewicza trwa wojna z prezydentem Donaldem Trumpem. Jest to konflikt miedzy zwolennikami demokracji kierowanej i demokracji spontanicznej. Demokracja kierowana polega na tym, że obywatele głosują zgodnie ze wskazówkami „pani wychowawczyni”. W demokracji spontanicznej głosują, jak chcą. Trwa wojna, a pierwszą ofiarą wojny jest zawsze prawda. Z Donalda Trumpa jego przeciwnicy – zwolennicy demokracji kierowanej – chcą zrobić ruskiego agenta. Warto się przy tym zastanowić – radził gość Poranka WNET – kto jest tą „panią wychowawczynią” dającą wskazówki. Twierdzi, że są nią służby specjalne. Po chamsku wyraził to Janusz Gajos w filmie „Kontrakt” – „Demokracja demokracją, ale ktoś musi tym wszystkim kierować”.

Zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki było – jak twierdzi publicysta – wyrazem wojny między wywiadem wojskowym a Służbą Bezpieczeństwa. Zakończyła się ona w 1985 roku wraz z dymisją generała Mirosława Milewskiego, bardzo reprezentatywnej postaci dla Służby Bezpieczeństwa – „w UB był chyba od urodzenia”. Wynikiem tego było to, że SB przeszła po 1989 roku weryfikację, a wywiad wojskowy już nie.

„Bezpieczniacy są to ludzie zdemoralizowani do szpiku kości, ale inteligentni, spostrzegawczy i sprytni. (…) Kiedy okazało się, że istotnym elementem przyszłego układu politycznego w Europie będzie ewakuacja imperium sowieckiego ze Środkowej Europy (…) bezpieczniacy postawili sobie pytanie – co ze mną będzie? (…) Dlatego już część bezpieczniaków się przewerbowała do CIA, część do niemieckiej BND, część do Mossadu, ci, co języków nie znali, pozostali przy GRU. (…) Te zależności reprodukują się w kolejnych pokoleniach ubeckich dynastii. (…) Dzieci aktorów zostają aktorami, dzieci piosenkarzy piosenkarzami, dzieci prawników prawnikami i wreszcie dzieci konfidentów konfidentami”.

„O ile w państwach poważnych rządzą służby, to one służą swojemu państwu, bo wiedzą, że innego nie będą miały. U nas od 1944 roku służby zawsze służą komuś innemu, a nie Polsce”.

Zapraszamy do obejrzenia całej wypowiedzi!

Ameryka żyje masakrą w Las Vegas. Największa w dziejach tego typu krwawa jatka

Paddock nie miał nawet poglądów politycznych, a więc przyznanie się do tego zamachu Państwa Islamskiego jest jedynie kontynuacją tendencji, żeby się do wszystkiego przyznawać – powiedziała Lasota.

W masakrze w Las Vegas wczorajszej nocy (dziś rano czasu polskiego) zginęło co najmniej 59 osób, a ponad 500 odniosło poważne obrażenia. Sprawca masakry Stephen Paddock po ostrzelaniu z pokoju na 32. piętrze kasyna i hotelu Mandalay Bay w Las Vegas uczestników festiwalu muzyki country popełnił samobójstwo, kiedy komandosi ze specjalnej brygady SWAT policji Las Vegas sforsowali drzwi do jego pokoju.

Brutalna masakra w Las Vegas wstrząsnęła Ameryką z kilku powodów. Była to największa masakra w historii USA. Do tej pory nie wiadomo, ile osób zginęło na skutek strzałów, a ile z powodu paniki, jaka wybuchła po strzałach.

– Strzelającym okazał się na pozór spokojny starszy pan, który mieszkał na terenie kolonii dla osób starszych i niczym się specjalnie nie wyróżniał poza tym, że był zamożny i prawdopodobnie bardzo lubił broń – powiedziała Irena Lasota. Jak uważa, do jego zaburzeń umysłowych mógł się przyczynić fakt, iż jego ojciec był znany w światku przestępczym i 20 lat temu był na liście dziesięciu najbardziej poszukiwanych przez FBI osób, m.in. z powodu popełnionych morderstw. Jak wyjaśniła publicystka, znalezienie się na takiej liście świadczy o „wysokiej randze” przestępcy.

– Dzisiaj o niczym więcej się nie mówi – dodała, komentując doniesienia o masakrze dominujące we wszystkich kanałach informacyjnych.

Przypomniała, że Las Vegas to amerykańska stolica zabawy, muzyki, hazardu i rozrywki. Do tej pory to miejsce było jedynie świadkiem co najwyżej pijackich bójek czy skandali obyczajowych, a nie tragedii o wymiarze narodowym.

Podkreśliła bardzo dobrą organizację służb i ofiarność Amerykanów, którzy jak zwykle w tego typu sytuacjach stanęli na wysokości zadania. Szef policji w Las Vegas podczas wypowiedzi dla prasy stwierdził, że osoby przygotowane do reagowania w sytuacjach zagrożenia i policjanci znaleźli się na miejscu dosłownie w ciągu kilku minut i to głównie dzięki nim nie ma więcej ofiar.

[related id=40312]- Kolejki do oddania krwi są takie, że dziś przyjmuje się zapisy dawców na czwartek i na piątek – poinformowała Lasota.

– Wedle wszystkich, którzy znali Paddocka, sprawca nie miał żadnych poglądów politycznych, a więc przyznanie się do tego zamachu Państwa Islamskiego jest jedynie kontynuacją tendencji, żeby się do wszystkiego przyznawać – powiedziała Lasota.

Sprawa Katalonii i reakcja rządu w Madrycie są zupełnie niezrozumiałe dla Amerykanów, chociaż nikt nie zajął się relacjonowaniem ich przebiegu, bowiem masakra w Las Vegas zdominowała dzisiejsze informacje.

MoRo

Traktat o zakazie broni jądrowej podpisany przez dziesiątki krajów. Bojkot USA, Wielkiej Brytanii i Francji

Dziesiątki krajów podpisały traktat zakazujący rozprzestrzeniania broni nuklearnej, zbojkotowały to m.in. USA, Wlk. Brytania i Francja. Odbywają się spotkania kuluarowe i negocjacje z Iranem.

[related id=39032]Traktat wejdzie w życie 90 dni po ratyfikowaniu go przez 50 krajów.

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres powiedział, rozpoczynając procedurę podpisywania traktatu, że na świecie jest ok. 15 tys. sztuk broni nuklearnej.

„Nie możemy pozwolić, żeby ta broń zagłady zagrażała naszemu światu i przyszłości naszych dzieci” – podkreślił.

Korea Północna przeprowadziła w tym miesiącu szóstą próbę nuklearną, największą z dotychczasowych. Prezydent USA Donald Trump ostrzegł we wtorek, przemawiając na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, że Stany Zjednoczone będą zmuszone “całkowicie zniszczyć Koreę Północną” jeśli kraj ten zagrozi im lub ich sojusznikom.

[related id=39366]Traktat o zakazie broni jądrowej został zaaprobowany w lipcu br. przed dwie trzecie spośród 193 państw członkowskich ONZ po miesiącach negocjacji.

Traktatu nie popiera żadne z dziewięciu państw, które posiadają broń jądrową lub co do których uważa się, że ją posiadają; są to: USA, Rosja, Wielka Brytania, Chiny, Francja, Indie, Pakistan, Korea Północna i Izrael.

[related id=39023]USA i inne potęgi jądrowe chcą zamiast tego wzmocnienia i potwierdzenia obowiązującego niemal od pół wieku Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej (NPT), uważanego pod tym względem za kamień milowy.

NPT z 1968 roku zakazuje państwom nienuklearnym posiadania tego rodzaju broni, a państwa nuklearne (USA, Rosja, Wielka Brytania, Francja i Chiny) nie mogą przekazywać komukolwiek bezpośrednio lub pośrednio broni jądrowej lub innych materiałów wybuchowych i muszą kontrolować ten typ broni.

PAP/MoRo

The Potomac Foundation: Musimy poważnie traktować ćwiczenie Zapad 2017. NATO w tym samym czasie przeprowadzi manewry

Manewry Zapad posłużą przećwiczeniu inwazji; choć konflikt jest mało prawdopodobny, ćwiczenie te trzeba traktować poważnie – uważa wiceprezes The Potomac Foundation dr Phillip Petersen.

Wyraził zadowolenie, że w tym samym czasie swoje ćwiczenia przeprowadzi Zachód.

„To, co Rosjanie będą robić w trakcie Zapad-17, to przygotowanie do inwazji na kraje bałtyckie i Polskę. To, że to ćwiczą, nie oznacza, że to zrobią, ale to coś, co powinniśmy traktować bardzo poważnie, ponieważ to mogłoby się zdarzyć” – powiedział PAP Petersen, strateg i analityk, były oficer US Army, który przybył do Warszawy w związku z grą strategiczną organizowaną przez Fundację Pułaskiego.

Porównał Zapad-17 do ćwiczeń Kaukaz przed inwazją na Gruzję, kiedy „przećwiczyli wszystko i wrócili do domu”. „To nie znaczy, że nacisną na spust i odpalą, ale oznacza, że się do tego przygotowują” – ocenił Petersen.

„Jedną z rzeczy, które niepokoją mnie najbardziej, jest to, że zarezerwowali 4200 wagonów kolejowych. (…) Nigdy nie było w użyciu tylu wagonów, a fakt, że 1500 z tych 4200 zarezerwowali na wypadek kryzysu związanego z ćwiczeniem, budzi moje zaniepokojenie. Jestem zaniepokojony, że to łatwo mogłoby się przekształcić w przygotowania do uruchomienia konfliktu. Wiemy, że rosyjska gospodarka jest w ogromnych kłopotach, nowe sankcje nałożone, mimo obiekcji Donalda Trumpa, na Rosję przez Kongres Stanów Zjednoczonych, są dotkliwe” – powiedział.

[related id=37858]Zdaniem Petersena „wkraczamy w bardzo niebezpieczny okres; chodzi nie tylko te dwa tygodnie ćwiczenia, ale prawdopodobne także następne dwa miesiące, ponieważ ćwiczenie pozwoli im przygotować się do ataku”. „Otuchy dodaje, że Zachód przeprowadza swoje ćwiczenia w tym samym czasie. Dzięki temu jesteśmy lepiej przygotowani, by odpowiedzieć, gdyby Rosjanie zdecydowali się pociągnąć za spust i odpalić. Jeśli chodzi o prawdopodobieństwo, nie sądzę, by tak się stało, ale jako analityk zaniedbałbym swoje obowiązki, gdybym nie traktował tego bardzo poważnie” – zaznaczył.

Jak powiedział prezes Fundacji Pułaskiego Zbigniew Pisarski, fundacja po raz drugi podejmuje się organizacji gry wojennej. Tym razem scenariusz zakłada bitwę powietrzno-lądową na wschodniej flance NATO. Pisarski zaznaczył – przywołując opinię byłego dowódcy sojuszniczych sił w Europie, emerytowanego generała Philipa Breedlove’a – że „gry wojenne służą nie dawaniu odpowiedzi, lecz stawianiu pytań”. „Tak samo będzie tym razem. Będziemy chcieli dowódców, którzy wezmą udział w ćwiczeniu, postawić przed wyzwaniami, które mają skłonić do zastanowienia się, jak by zareagowali w tych okolicznościach” – dodał.

Petersen zaznaczył, że wspomagana komputerowo gra operacyjno-taktyczna „z udziałem tych, którzy naprawdę prowadzą wojnę – nie generałów, lecz pułkowników i podpułkowników” także Norwegii i Szwecji, być może także Niemiec, będzie bardziej realistyczna niż wcześniej rozgrywane. Gra ma m.in. pomóc postawić pytania o to, jak zorganizować, wyposażyć i wykorzystać obronę terytorialną, by jak najlepiej wspierała wojska operacyjne.

[related id=37878]Zaplanowane na 14-20 września rosyjsko-białoruskie manewry Zapad-2017 odbędą się na Białorusi, Bałtyku, na zachodzie Rosji, a także w obwodzie kaliningradzkim. Wywołują one niepokój w NATO mimo zapewnień Moskwy, że scenariusz ćwiczeń jest czysto obronny.

We wrześniu odbędą się także ćwiczenia sojuszu, m. in. Dynamic Guard II na Morzu Śródziemnym, Steadfast Pyramid i Steadfast Pinnacle na Łotwie, Ramstein Dust II i Brilliant Arrow w Niemczech i Ramstein Guard 11 w Słowenii, Turcji, Rumunii i Bułgarii. W Polsce 25-29 września 17 tys. żołnierzy weźmie udział ćwiczeniu Dragon-17 – największym tegorocznym ćwiczeniu Sił Zbrojnych RP. Będzie to ćwiczenie narodowe, jednak z udziałem wojsk NATO oraz krajów partnerskich sojuszu.

PAP/MoRo

Prof. Paweł Kalczyński: Gdy huragan uderzał w południowe krańce Florydy, wiatr wiał z prędkością 200 km/h

Dzień 76. z 80 / Warszawa – W Poranku WNET o tym, jak przebiega huragan Irma, który zaatakował Florydę, co wiadomo o stratach oraz czy administracja prezydencka stanęła na wysokości zadania.

Przez Florydę przechodzi huragan Irma. W dzisiejszym Poranku WNET najnowsze informacje z Florydy przekazał Krzysztofowi Skowrońskiemu prof. Paweł Kalczyński.

Huragan Irma zaatakował półwysep Floryda od południa, obecnie jest w jego środku, dojdzie niedługo do jego północnej części. Zniszczenia spowodowane są głównie wiatrem. Gdy huragan uderzał w południowe krańce Florydy, wiatr wiał z prędkością 200 km/h, przy czym nie były to porywy, ale jego stała prędkość. Wtórne uderzenie huraganu na środek stanu ma już prędkość ok. 160 km/h. Pojawiają się też inne zjawiska atmosferyczne – tornada, grad oraz opady deszczu. Wydaje się, że głównym zagrożeniem jest nie deszcz, jak w wypadku huraganu Harvey, który uderzył dwa tygodnie temu w Teksas, a wiatr. [related id=37678]

Mieszkańcy Florydy zdają sobie sprawę, że huragany się zdarzają, ponieważ w ciągu ostatnich stu lat półwysep już ich doświadczał. Na szczęście zniszczenia, jakie Irma dokonała na ulicach, nie są tak wielkie, jakby mogło się to wydawać, sądząc z danych o prędkości wiatru. Z relacji – jak na razie – wynika, że nie ma wiele zawalonych budynków czy pozrywanych dachów. Te dane mogą się jednak zmienić po nocy. Mieszkańcy Florydy mogli dowiedzieć się o zbliżającym się huraganie, przygotować się na niego i ewakuować. Jeśli chodzi o liczbę ofiar, do tej pory potwierdzono śmierć kilku osób. Jednak tak jak w przypadku huraganu Harvey, ich liczba może wzrosnąć do kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu.

Straty będą wielomilardowe, tak jak w Teksasie. Policzyć je będzie można dopiero gdy huragan przejdzie. Administracja Donalda Trumpa jak dotąd – zdaniem Pawła Kalczyńskiego – stanęła na wysokości zadania. Odnosi się wrażenie, że prezydent i jego administracja sto procent czasu poświęcają pomocy poszkodowanym.

Rozmowy z profesorem Pawłem Kalczyńskim można posłuchać w pierwszej części Poranka WNET. Na temat huraganu Irma w dzisiejszym Poranku mówiła też Irena Lasota w części czwartej. Zapraszamy do słuchania.

JS

 

Czy kwestia ukraińska będzie ceną rozwiązania konfliktu z Koreą Północną?

Władimir Putin i dyplomacja rosyjska próbują ugrać coś na kryzysie wokół Korei Północnej i wykorzystać to w konflikcie z Ukrainą o Donbas.

14 września rozpoczynają się w Rosji i na Białorusi ćwiczenia wojskowe Zapad 2017. Na Ukrainie od 7 do 23 września też trwają ćwiczenia – Rapid Trident. Biorą w nich udział także żołnierze NATO. Duże dyskusje wywołała obecność na manewrach 57 wojskowych z Mołdawii, gdyż prorosyjski prezydent tego kraju nie zgodził się na ich wysłanie na Ukrainę. Pomimo to rząd mołdawski żołnierzy wysłał. W tym czasie mołdawski prezydent odbywa wiele spotkań z rosyjskimi delegacjami, co relacjonuje na swoim profilu na Facebooku. Z kolei w Gruzji mają miejsce manewry Agile Spirit, podczas których komandosi z NATO oraz z Gruzji i Ukrainy ćwiczą w górach możliwości desantowe.

Być może w innych okolicznościach nie zwracalibyśmy uwagi na takie nagromadzenie wojskowych ćwiczeń. Trudno jednak nie patrzeć na nie w kontekście sytuacji wokół Korei Północnej, która w pełni pokazuje swoje możliwości bojowe. Widać już, kto może, przynajmniej politycznie, skorzystać na konflikcie na Półwyspie Koreańskim. Szczególnie aktywna stała się Rosja.

Władimir Putin stwierdził ostatnio, że Korea Północna ma nie tylko rakiety średniego zasięgu, ale też dalekosiężną artylerię i systemy zaporowego ognia, wobec których nie można zastosować systemów przeciwrakietowych. Tym samym prezydent Rosji podważył politykę Donada Trumpa i próbował pokazać, że świat ma ograniczone możliwości militarnego osłabienia Korei i obrony przed jej atakiem. Powiedział też, że w Korei będą jeść trawę, ale nie zrezygnują z programu atomowego. Wymusza to, jego zdaniem, prowadzenie z Koreą dialogu i podważa sensowność nakładania na nią kolejnych sankcji.

Pojawia się tutaj wątek ukraiński. Putin twierdzi bowiem, że oczekiwanie wprowadzenia sankcji na Koreę jest śmieszne. Wcześniej Stany Zjednoczone zastosowały sankcje w stosunku do Rosji i Chin. Sankcje przeciwko Rosji USA wprowadziły z powodu jej postępowania wobec Ukrainy, przede wszystkim aneksji Krymu. [related id=37343]

W tym samym czasie na forum ONZ Rosja zgłosiła pomysł wprowadzenia do Donbasu sił pokojowych. Jeszcze kilka dni temu jednoznacznie opowiadała się przeciwko takiemu rozwiązaniu. Jego inicjatorem była strona ukraińska już w 2015 roku. Potem do tego wielokrotnie powracała, co Rosja jednak bojkotowała.

Według ukraińskich ekspertów w rosyjskiej propozycji nie chodzi o rozwiązanie konfliktu na Ukrainie, ale o umocnienie w nim pozycji Rosji. Ta po pierwsze stawia się w pozycji kraju niebiorącego udziału w konflikcie na Ukrainie. Może więc chcieć, żeby jej żołnierze uczestniczyli w zapowiadanej misji pokojowej. Ukryty, ale faktyczny agresor stałby się wtedy rozjemcą. Po drugie misja miałaby być zlokalizowana nie na terenie całego Donbasu, a na linii frontu. Utrwalałoby to istnienie tzw. republik ludowych, ich związki z Rosją i na lata blokowałoby możliwość odzyskania ich terenów przez Ukrainę.

Jeszcze 2 września Rosja na misje pokojową w Donbasie nie chciała się zgodzić. Trudno więc nie łączyć zaostrzania się konfliktu koreańskiego ze wzmożeniem aktywności dyplomacji rosyjskiej. Putin może przy tej okazji załatwiać swoje interesy w innych częściach świata. Udało mu się to już raz w Syrii. Zaangażowanie Rosji w walkę przeciwko Państwu Islamskiemu, po krótkim okresie izolacji na forum międzynarodowym, wprowadziło ją w grono światowych liderów decydujących o bezpieczeństwie całego świata.

Co ciekawe, do dzisiaj nie rozstrzygnięto kwestii, kto stoi za finansowaniem Państwa Islamskiego i stworzeniem światowej sieci terroryzmu. Trudno nie zauważyć, że aktywność islamskich terrorystów ostatecznie okazała się dla Rosji politycznie bardzo korzystna. Podobnie – fala imigrantów szturmujących Europę.

Dziś niechętnie przypomina się, że głównym partnerem ekonomicznym i politycznym Korei Północnej przez lata były Rosja i Chiny. Teraz starają się wykazać, że to one mogą doprowadzić do pokoju. Pytanie, za jaką cenę i czy tą ceną nie będzie kwestia ukraińska – a tak to właśnie jest postrzegane na Ukrainie.

Felietonu Pawła Bobołowicza można wysłuchać w części drugiej Poranka WNET z Puław.

JS