Paweł Cetliński opowiada o pożarach trawiących kalifornijskie lasy, otworzeniu tam i problemach z dostępem do wody wśród mieszkańców Kalifornii oraz wyborach prezydenckich w USA.
Polak mieszkający w Kalifornii, Paweł Cetliński mówi o zmaganiach Amerykanów z ogniem, który trawi obszar 400 hektarów lasów na zachodnim wybrzeżu. Susza i pożary w tym regionie są częste, ale rozmiar pogorzeliska w tym roku jest znaczący, a jego powodem było uderzenie pioruna.
Czuć cały czas zapach spalenizny w powietrzu. Władze zalecają zalecanie w domach. Niektórzy ludzie próbują ignorować te polecenia ewakuacji i ratować swoje domy […] W moim regionie zmarło 8 osób. Jest znak nadziei, bo codziennie podawane są informacje na ile procent udało się opanować ten pożar. Na dzień dzisiejszy mamy 20% w Kalifornii i ciągle się zwiększa.
Gość Popołudnia Wnet wskazuje, że gubernator Kalifornii zdecydował o otworzeniu wszystkim tam, aby nie wyschły rzeki, przez co 20 mln osób zmaga się teraz z brakiem dostępu do wody.
Paweł Cetliński zwraca uwagę, że Demokraci wykorzystują pandemię koronawirusa i trudną sytuację gospodarczą do politycznych ataków na Donalda Trumpa. Konserwatywni wyborcy są przeświadczeni o tym, że obecny prezydent USA ma szansa na reelekcję, ale będzie to niezwykle trudny i zacięty bój.
Radosław Pyffel kreśli optymalne dla Chin scenariusze wydarzeń na Białorusi, komentuje wybory w USA i wzajemne testowanie swoich sił przez Chiny i Amerykę na Morzu Południowochińskim oraz Tajwanie.
Ekspert ds. Chin i wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, Radosław Pyffel wskazuje, że chiński plan połączenia bogatej Europy z rozwijającą się Azja Wschodnią, wymaga stabilnej Białorusi, przez którą ma przebiegać międzynarodowa infrastruktura. Dodaje, że dla Chin ważne jest utrzymanie niepodległej Białorusi, niezintegrowanej z Rosją, stąd też pożyczki i kredyty, które udzieliły prezydentowi Łukaszence.
Chinom jest na rękę utrzymanie statusu quo na Białorusi. Na pewno nie są im na rękę skrajne scenariusze, takie jak całkowita integracja z Rosją […] I nie są też za tym, aby całkowicie Białoruś weszła w strefę wpływów Unii Europejskiej czy Stanów Zjednoczonych […] Wszystko co będzie pomiędzy tymi dwoma wariantami włącznie z utrzymaniem lub zastąpieniem Łukaszenki […] to jest to (na czym zależy Chinom-przyp. red.)
Gość Popołudnia Wnet uważa, że w relacjach na linii Waszyngton-Pekin nie dojdzie do przełomowych wydarzeń, aż do rozstrzygnięcia listopadowych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Obecnie trwa wzajemne testowanie sił na Morzu Południowochińskim oraz w obszarze Tajwanu i zapewnienia o konstruktywnym dialogu. Poważniejsze zmiany techniczne w amerykańskiej polityce mogą nastać po wyborze na prezydenta kandydata Demokratów – Joe Bidena.
Jacob Blake został oskarżony 6 lipca o napaść na tle seksualnym oraz zakłócanie porządku publicznego w związku z przemocą domową. Do strzelaniny doszło, na oczach jego trójki dzieci.
Czarnoskóry mężczyzna Jocob Blake został postrzelony przez policjantów w niedziele w mieście Kenosha w stanie Wisconsin. Na nagraniu opublikowanym w internecie widać, że policjanci mierzą z broni palnej do Blake’a, ten natomiast ignorując funkcjonariuszy zmierza do samochodu i próbuje do niego wejść. Wtedy policjant siedmiokrotnie strzela mu w plecy. W samochodzie przebywało wówczas troje dzieci Afroamerykanina w wieku trzech, pięciu i ośmiu lat. Mężczyzna znajduje się obecnie w szpitalu na oddziale intensywnej terapii, a jego stan jest stabilny.
Po niedawnym zamieszkach związanych ze śmiercią Georga Floyda, tak również i tym razem doszło do protestów, które przerodziły się w starcia z policją. W hrabstwie Kenosha wprowadzono godzinę policyjną, a do miasta przybyła Gwardia Narodowa „w celu ochrony infrastruktury krytycznej i instytucji kulturalnych” jak powiedział gubernator stanu Tony Evers. W 100-tysięcznym mieście Kenosha, położonym na wybrzeżu jeziora Michigan, w trakcie protestów zostały spalone dziesiątki samochodów, zdewastowane zostały sklepy i budynki, a także miejska biblioteka.
Autorem nagrania z interwencji policji był 22-letni Raysean White, który powiedział, że usłyszał, jak po drugiej stronie ulicy od jego mieszkania kłócą się kobiety. Następnie zobaczył Jacob Blake’a, który odbierał swojego syna i kazał mu wsiąść do samochodu. Kilka minut później zobaczył policję „walczącą” z Afroamerykaninem oraz policjantkę, która strzeliła do niego z paralizatora. Nagrywający relacjonował, że słyszał komendę funkcjonariusza „Rzuć nóż!”, ale nie widział w rękach Blake’a żadnej broni i nie był on agresywny.
Wedle internetowych aktów sądowych, prokuratorzy hrabstwa Kenosha oskarżyli Blake’a 6 lipca tego roku o napaść na tle seksualnym oraz wtargnięcie i zakłócanie porządku publicznego w związku z przemocą domową. Następnego dnia wydano nakaz aresztowania Blake’a.
Według danych spisu ludności z 2019 r. w mieście Kenosha mieszka około 67% białych, 11,5% czarnych i 17,6% latynosów. Około 17% populacji żyje w biedzie, a stopa bezrobocia w czerwcu wyniosła 10,8% i była jedną z najwyższych w kraju.
W wywiadzie dla Fox News, Donald Trump wskazuje, że w odróżnieniu od „mrocznej” kampanii Demokratów, jego przekaz będzie pozytywny. Prezydent USA planuje także oddzielenie gospodarki USA od Chin.
Trump przyznał w wywiadzie dla Fox News, że miniona konwencja Demokratów była „mroczna” i przepełniona negatywnymi emocjami. Zapowiedział, że jego kampania będzie niosła pozytywne przesłanie i skoncentruje się na kwestiach rozwoju gospodarczego oraz silnej armii.
W kwestii stosunków z Chinami, prezydent Donald Trump podkreślił, że jeśli jego konkurent Joe Biden wygra wybory, „Chiny będą właścicielami naszego kraju”. Obecny prezydent USA zapowiedział, że nie jest zwolennikiem „podpalenia świata w tej chwili”, ale umowa gospodarcza podpisana z Chinami „nie jest dłużej dla mnie tym samym”.
Trump powiedział, że nie ma drugiego takiego kraju, który okrada Amerykanów na tak wielkie sumy. Wspomniał, że Unia Europejska również źle traktuje USA, ale to Chiny są największym beneficjentem, który zarabia na Ameryce.
„Zadajesz znacznie bardziej interesujące pytanie. Czy powinniśmy oddzielić się od Chin? Nie dostajemy nic, tylko tracimy pieniądze […] Gdy nałożyłem 25% cła, wiele firm powróciło do USA […] Pytanie, czy powinniśmy oddzielić się (decoupling) od Chin i nie robić z nimi interesów. Bo nie musimy. Z pewnością bym tak zrobił (oddzielił się-przyp. red.)”. – powiedział Donald Trump.
Zapytany o sprawę Tajwanu, który jest światowym liderem technologicznym w produkcji półprzewodników i czipów, Trump powiedział, że nie zdradzi co planuje, ale Chiny z pewnością wiedzą, jakie decyzje podejmie.
W maju tego roku USA zablokowały globalne dostawy chipów i wpisały na czarną listę chińską firmę Huawei, a największa tajwańska firma TSMC ogłosiła, że zainwestuje w budowę fabryki produkującej chipy w USA. Niedawno odbyło się także pierwsze od 1979 roku spotkanie na najwyższym szczeblu amerykańskiego ministra zdrowia z prezydentem Tajwanu.
W pierwszej połowie sierpnia, dyrektor Krajowego Centrum Kontrwywiadu i Bezpieczeństwa USA William R. Evanina oświadczył, że Chiny i Iran preferują, aby Donald Trump nie został ponownie wybrany na prezydenta USA, z kolei Rosja podejmuje starania by „oczernić” kandydata Demokratów.
Chiński start-up ByteDance zapowiada pozwanie amerykańskiej administracji, która chce go zmusić do sprzedaży TikToka. Tymczasem wietnamska firma VNG zarzuca aplikacji naruszenie praw autorskich.
Zgodnie z wydanym przez prezydenta Donalda Trumpa rozporządzeniem ByteDance ma sprzedać TikTok amerykańskiej firmie do 12 listopada (po wydłużeniu terminu z 15 września), albo aplikacja zostanie zakazana na terytorium USA. Od decyzji amerykańskiej głowy państwa chiński start-up zamierza odwołać się do sądu. Jak firma stwierdziła w cytowanym przez Reuters oświadczeniu:
Aby upewnić się, że rządy prawa nie są odrzucone i że nasza firma oraz użytkownicy są traktowani sprawiedliwe, nie mamy wyjścia tylko zakwestionować zarządzenie władz na drodze sądowej.
Przejęciem TikToka zainteresowane są Microsoft i Oracle. O aplikację rywalizować mogą także amerykańscy inwestorzy w firmę ByteDance.
Tymczasem w Wietnamie firma VNG pozywa TikTok w związku z wykorzystaniem przez aplikację fragmentów piosenek. Zgodnie z przytoczonym przez Reuters dokumentem sądowym:
VNG żąda, by TikTok usunął wszystkie fragmenty muzyczne wziętych z Zing records zarówno z aplikacji, jak I ze strony oraz wynagrodzenia za szkody w wysokości ponad 221 miliardów dongów [ponad 35 mln zł- przyp. red.].
Co mają obecne protesty na Białorusi do stanu wojennego w PRL? Jakie skutki mogłoby mieć obalenie Łukaszenki? Zbigniew Stefanik o zachodnich sankcjach, Libanie i problemie z Turcją.
Dziennikarz polskich mediów we Francji, Zbigniew Stefanik porównuje obecną reakcję państw zachodnich do sytuacji, gdy wprowadzono w Polsce stan wojenny w 1981 roku. Wówczas także wprowadzono sankcje, ale dalej handlowano i prowadzono interesy z Sowietami.
Wprowadzone sankcje nie przeszkodziły w tym wspólny wspólnym amerykańsko-sowieckim interesie, jakim był transport zboża do Związku Sowieckiego z USA.
Zdaniem redaktora Stefanika, państwa Unii Europejskie będą obawiały się zmiany władzy na Białorusi i podaje przykład Algierii, która w czasie zimnej wojny znajdowała się pod kontrolą Moskwy. Tam w lutym ubiegłego roku toczyły się wielomilionowe protesty,w wyniku których prezydent Algierii Abd al-Aziz Buteflika i jego klan stracili władzę. Nie zmieniło to wiele, ponieważ nadal
Ten sam układ nadal sprawuje tam władze, bo Zachód boi się destabilizacji tego państwa.
W tej chwili nie wiadomo, kto mógłby zastąpić Łukaszenkę i rozpocząć proces demokratyzacji, co wzmacnia niepewność i nie sprzyja poparciu zza granicy. Zachód uznaje, że o tym, co się dzieje na Białorusi decyduje Władimir Putin. Zdaniem rozmówcy Jaśminy Nowak, Polska ma obowiązek moralny wspierać Białorusinów, ale może to robić jedynie symbolicznie, gdyż nie posiada żadnych instrumentów, które mogłyby zmienić tę rzeczywistość:
Nie można myśleć, o jakichkolwiek zmianach na Białorusi bez Rosji. Próbowano tego dokonać na Ukrainie- skutki tego, są takie, jakie znamy. […] Zachód na tym etapie ma inne priorytety, jak bardzo skomplikowana sytuacja w Libanie. Coraz większy kłopot jest z Turcją.
Zaznacza, że przy braku alternatywy na Białorusi w przypadku upadku Łukaszenki byłby stary układ z nową twarzą albo chaos. Odnośnie tego ostatniego kraju, redaktor Stefanik zauważa, że stosunki na linii Paryż-Ankara uległy istotnemu pogorszeniu w 2018 roku, gdy masowo wycofano z punktów sprzedaży jeden z tygodników, który zdaniem Turcji, pokazywał w niekorzystnym świetle prezydenta Erdoğana:
Francja uznała te działania za wrogie. Mówiono nad Sekwaną wręcz o elemencie wojny hybrydowej.
Ponadto Francuzi krytykują zaangażowanie Turcji w Libii, z kolei Ankara krytycznie odnosi się do zaangażowania Paryża w Libanie. W związku z tym, w obecnym sporze grecko-tureckim, Francja z pewnością stanie po stronie Greków.
Portal „Defense News” donosi, że Amerykanie nie sprzedadzą Turcji w ciągu najbliższych dwóch lat żadnego istotnego sprzętu wojskowego w odpowiedzi na zakup przez Ankarę systemów S-400 z Rosji.
Amerykański portal „Defense News” poinformował niedawno, powołując się na swoje źródła w amerykańskim Kongresie, że Stany Zjednoczone zdecydowały o zamrożeniu na okres dwóch lat, wszelkich głównych transakcji w sprzedaży broni do Turcji. Powodem miał być zakup przez Ankarę, rosyjskiego system obrony powietrznej S-400.
W lipcu 2019 roku Amerykanie wykluczyli Turcję z programu myśliwców F-35. Obecnie jak informuje amerykański portal, zawieszone zostały kolejne dwa kontrakty na modernizację samolotów F-16 i licencje eksportowe dla silników wyprodukowanych w USA, które Turcja musi pozyskać, by ukończyć zamówienie dotyczące sprzedaży helikopterów szturmowych dla Pakistanu o wartości 1,5 miliarda dolarów.
Stany Zjednoczone są największym eksporterem broni do Turcji, a zamrożenie sprzedaży broni dla Ankary, nie było stosowane przez USA od 1978 roku, gdy zdecydowano się na taki krok po tym, jak tureckie wojsko najechało Cypr.
Odrzucenie przez prezydenta Erdogana amerykańskich systemów przeciwrakietowych Patriot, zakup rosyjskiego systemu S-400, wojskowa inwazja Turcji w zeszłym roku na kontrolowaną przez Kurdów północną Syrię, a także obecny spór grecko-turecki na Morzu Śródziemnym budzą niepokój amerykańskiej administracji.
Rosyjskie systemy antyrakietowe S-400 mogą stanowić zagrożenie dla całego sojuszu NATO, jeśli zostaną podłączone do systemów sojuszniczych, rosyjski system będzie współdzielił sieć z poufnymi danymi NATO. Amerykanie obawiają się także, że system będzie w stanie uzyskać informacje o odrzutowcach F-35, które posiadają system „stealth” gwarantujący im niewykrywalność i unikanie widoczności na radarach wroga. Jeżeli Rosjanie zyskaliby dostęp do systemu danych sojuszu, myśliwce F-35 mogłyby zostać zdemaskowane i utracić przewagę technologiczną.
Administracja prezydenta Trumpa zwleka jak dotąd ze wdrożeniem ustawy „Countering America’s Adversaries Through Sanctions Act” (CAATSA), która tworzy możliwość nałożenia sankcji na każde państwo, które dokonałoby zakupu ważnego sprzętu militarnego z Rosji.
Irena Lasota o reakcji władz USA na protesty na Białorusi, „przebudzeniu się” Białorusinów, roli Rosji, amerykańskich sankcjach i umowach Polski ze Stanami.
Sekretarz stanu USA Michael Pompeo po spotkaniu z szefem MSZ Jackiem Czaputowiczem stwierdził, że wybory na Białorusi nie były „ani wolne, ani uczciwe”. W związku z tym Stany Zjednoczone konsultują się z sojuszniczymi państwami europejskimi w celu pomocy Białorusinom osiągnięcia suwerenności i wolności. Irena Lasota podkreśla, że wolnych wyborów na Białorusi nie ma od 30 lat. Przypomina, że Zachód zniósł sankcje na Białoruś w 2016 r. licząc, że Łukaszenka będzie „bardziej patriotyczny”.
Ja jestem osobą, która zawsze widzi straszną rolę Rosji.
Lasota twierdzi, że jest doskonały moment, aby pomóc naszemu sąsiadowi. Albowiem Białorusini zauważyli, jak wielce są zjednoczeni. Potrzebne są jak mówi, gesty solidarności wobec protestujących Białorusinów.
Korespondentka polskich mediów sądzi, iż zagrożeniem dla Białorusinów nie jest inwazja Rosji, ale sytuacja wewnętrzna. Stwierdza, że nasi wschodni sąsiedzi nie obudzili się teraz, lecz już w 1989 r. Przez kolejne 30 lat jednak byli, jak mówi, pod rządami dyktatury.
Już na początku rządów Łukaszenki zginęli ludzie kwestionujący jego dobre intencje.
Dziennikarka przypomina, że popierała sankcje na PRL i ZSRR wyjaśniając jakie sankcje będą dotkliwe dla reżimu białoruskiego, a jakie nie. Zakaz wjazdu dla urzędników nie zrobi wielkiej różnicy. Ciosem byłoby zaś uderzenie w białoruską gospodarkę.
Rozmówczyni Adriana Kowarzyka komentuje również wizytę Pompeo w Warszawie 15 sierpnia 2020 r. podczas obchodów 100. rocznicy zwycięstwa Bitwy Warszawskiej. Wówczas podpisano umowy wojskowe. Lasota twierdzi, że one nie kolidują ze strukturami NATO. Przypomina, że w Turcji, której podbiciem Sowieci byli zainteresowani, było tylko 3000 amerykańskich żołnierzy, co wystarczyło do odstraszenia Kremla.
Od lat miało się nadzieję, że Stany Zjednoczone zauważą, gdzie jest rosyjska granica.
Komentuje także wpływ podpisanych umów w Warszawie na relacje amerykańsko-niemieckie. Zaznacza, że niezależnie od obecnych napięć w stosunkach Waszyngtonu i Berlina
Niemcy są jednym z najważniejszych partnerów Stanów Zjednoczonych.
Wskazuje, że choć Niemcy przeznacza dwóch procent PKB na obronność to i tak przeznacza bardzo dużo.
Wojciech Jakóbik mówi o niepewności na rynku ropy naftowej. Wskazuje, że w najbliższym czasie należy się spodziewać wzrostu inflacji, jako efektu ubocznego programów pomocowych.
Rynek ropy naftowej jest niepewny, jak każdy rynek w dobie koronawirusa. Mamy wzrost ceny ropy, ponieważ w gospodarce globalnej znów coś się dzieje. Druga fala koronawirusa może spowodować kolejne uderzenie w rynek naftowy. Wtedy też producenci ropy będą mieli kolejny kryzys. Stanie się to wówczas, kiedy powrócą wszystkie obostrzenia – mówi gość Krzysztofa Skowrońskiego.
Gość „Poranka WNET” porusza również temat sytuacji w edukacji. Ocenia, że władze centralne powinny wziąć większą odpowiedzialność za funkcjonowanie szkół w dobie epidemii.
Ekspert mówi także o tym, że budowa systemu gazociągów Baltic Pipe nie jest zagrożona. „Budowa ma rozpocząć się jesienią. Nic nie wskazuje na to, aby pandemia koronawirusa podważyła projekt” – zaznacza.
Gość „Poranka WNET” zapowiada również wizytę sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo w Warszawie. Twierdzi, że będzie to spotkanie poświęcone głównie celom militarnym. Jak zaznacza: Pompeo może wykorzystać wizytę do wystosowania kilku komentarzy na temat Nord Stream 2 czy sytuacji na Białorusi.
Jan Parys mówi o negocjacjach polsko-amerykańskich ws. budowy elektrowni atomowej. Analizuje też skomplikowaną sytuację geopolityczną na świecie.
Wizyta Mike’a Pompeo w Polsce pokazuje, kto jest ważny w Europie dla Stanów Zjednoczonych. USA stawia na to, by wzmacniać i wspierać politycznie oraz militarnie flankę wschodnią, która jest kluczowa dla obrony Europy.
Podczas wizyty zostanie podpisana umowa wojskowa o trwałym stacjonowaniu wojsk amerykańskich w Polsce. W tej chwili również amerykański bank eksportowy ma możliwości prawne by kredytować budowę reaktorów atomowych w Polsce.
Jan Parys wskazuje na bardzo duże znaczenie dla Polski rozwoju sytuacji na Białorusi. Mówi o konieczności kompromisowego odejścia Aleksandra Łukaszenki od władzy. Były szef MON omawia również znaczenie Bitwy Warszawskiej 1920 r. w przeddzień jej stulecia.