Paweł Bobołowicz o komentarzach ukraińskich ekspertów ws. wyborów w USA, większych sympatiach wobec Joe Bidena na Ukrainie i przewidywaniach, co do jego polityki jako prezydenta.
Paweł Bobołowicz przypomina, że Ukraina odegrała istotną rolę ws. kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonej. Kontrkandydaci nawzajem przerzucali się oskarżeniami związanymi z pracą Huntera w Burisma Holdings i naciskami amerykańskiego prezydenta na ukraińskie władze w tej sprawie.
Mimo tego nieprzychylnego obrazu Ukrainy, ten kraj cieszy się poparciem obydwu kandydatów na prezydenta.
Urzędujący prezydent twierdzi, iż od początku wspierał Ukrainę. Podkreślał przy tym, że wobec korupcji nad Dnieprem chce mieć gwarancje, że amerykańska pomoc będzie właściwie wydatkowana. Sztab Bidena oskarża swego konkurenta, że nie rozumie Ukrainy.
Według Pawło Klimkina, byłego ukraińskiego szefa MSZ, Ukraina zyska na wygranie Demokraty. Biden pozytywnie podchodzi do Ukrainy, podczas, gdy Trump „uważa Ukrainę za idealną rzeczywistość korupcyjną” i nie przywiązuje do niej dużej wagi.
Według Klimkina nikt tak jak Joe Biden nie rozumie, że wobec umacniania się Chin i osłabiania Rosji geopolitycznie znaczenie Ukrainy jest kluczowe.
Jeden zaś z ukraińskich ekspertów, związany z nacjonalistyczną Swobodą Mykoła Kapitonenko, ma odmienne zdanie. Uważa, że wygrana Trumpa czy Bidena nic nie zmieni w międzynarodowej polityce Ukrainy. Zmieni się raczej polityka wobec Unii Europejskiej.
Polityka Stanów Zjednoczonych wobec Ukrainy jest zależna od polityki wobec Rosji. Obydwaj kandydaci są gotowi do dialogu z Moskwą i obaj nie uznają aneksji Krymu.
Były ambasador Ukrainy w Stanach Zjednoczonych Walerij Czałyj twierdzi, że prezydentura kandydata Demokratów może być zdecydowanie bardziej ostra niż się wydaje. Ukraińskie telewizje przypominają prorosyjskie wypowiedzi Donalda Trumpa, który m.in. stwierdził, że „Putin jest dobrym człowiekiem”.
Prof. Adam Prokopowicz o częściowych wynikach wyborczych, zwycięstwie Trumpa na Florydzie dzięki Latynosom, różnicy między wizją obu kandydatów oraz o przemówieniu urzędującego prezydenta.
Prof. Adam Prokopowicz wskazuje, że istotne jest skąd spływają dane głosy – z okręgów wiejskich, czy miejskich. Policzone muszą też być głosy korespondencyjne, wśród których przewagę ma był wiceprezydent. Do punktów wyborczych można przyjmować głosy, które wplyną już po zakończeniu głosowania. Jak wskazuje prezes Instytutu Globalnych Innowacji, Ekonomii i Logistyki, to stany są podmiotem organizującym wybory prezydenckie, nie rząd federalny.
Poczekajmy jeszcze kilka godzin, jak będziemy mieli oficjalne rezultaty.
Zauważa, że Donald Trump mocno wygrał na Florydzie, dzięki głosom Latynosom. Mówiono dotąd, że urzędujący prezydent jest prezydentem białych ludzi.
Pan prezydent Trump w ciągu czterech lat zrobił nieporównywalnie dużo dla mniejszości.
Nasz gość podkreśla, że to, co się pisze w mediach amerykańskich odbiega mocno od prawdy. Totalną nieprawdą jest to, co pisano o Trumpie. Przyznał on finansowanie tradycyjnym czarnym uniwersytetom na okres 10 lat, nie roku, jak jego poprzednicy.
Kolosalną ilość pieniędzy wrzuciły różnego rodzaju korporacje o lewicowych poglądach dla Bidena.
Joe Biden jest strasznie słabym kandydatem- podkreśla prof. Prokopowicz. Wygrana Trumpa oznacza podtrzymywanie amerykańskiego snu. W przypadku zwycięstwa jego kontrkandydata możemy spodziewać się państwa, które „wie jak dzielić, ale nie wie jak produkować”. Rozmówca Łukasza Jankowskiego komentuje wystąpienie Donalda Trumpa, który podsumowuje obecnie znane informacje. Przypomina, że w 2000 r., kiedy mały miejsce bardzo bliskie pod względem wyniku wybory
George Bush jako pierwszy ogłosił się zwycięzcą w wyborach.
Wojciech Cejrowski o cenzurze w mediach społecznościowych (Facebook, Twitter), którą chce się zająć Donald Trump, głosowaniu korespondencyjnym i możliwych nadużyciach.
W żadnym ze stanów nie mamy solidnych wyników, a powinniśmy już je mieć.
Wojciech Cejrowski wskazuje różne siły, które chcą ukraść wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, takie jak George Soros.
Jesteśmy cenzurowani. Jeśli ktoś ma poglądy, które się im nie podobają, to mogą nas legalnie cenzurować.
Prezydent Trump, jeśli wygra walkę o drugą kadencję, ma rozwiązać ten problem. Publicysta i podróżnik wyjaśnia czym się różni gazeta od telefonu.
Ktoś, kto prowadzi firmę telefoniczną nie odpowiada za przesyłaną nią informacje.
Analogicznie powinny działać Facebook, Twitter i YouTube, które nie odpowiadają za publikowane na swych łamach fałszywe informacje, tak jak gazety, ale podobnie jak prasa chcą decydować o tym, co może być w nich umieszczane. Publicysta mówi o tym, ponieważ na TT Trump napisał, iż „Demokraci chcą ukraść wybory”. Wpis ten został ocenzurowany.
Rzeczywiście chcą ukraść wybory, bo obliczyli sobie, że nie mają szans legalnie wygrać wyborów.
Cejrowski przypomina, że w 2016 r. Donald Trump wskazywał, iż FBI szpiegowało jego sztab wyborczy. Później okazało się to prawdą. Rozmówca Łukasza Jankowskiego opowiada o problemie zliczania kart wyborczych, jaki miał miejsce w 2000 r., kiedy niektóre maszyny do dziurkowania kart okazały się być zepsute. Na Florydzie część głosów musiała być jeszcze raz liczona.
Diabeł uwielbia chaos, mętną wodę.
Demokraci naciskali w obecnych wyborach na głosowanie korespondencyjne. Maszyny do głosowania różnią się między stanami, a nawet w ramach jednego stanu.
W niektórych stanach nie weryfikowano podpisu w pakiecie wyborczym.
Istnieje więc, jak mówi, możliwość, że ktoś dostanie pakiet wyborczy na adres, pod którym już nie mieszka, i zagłosuje za niego ktoś, kto tam mieszka. Prezydent USA nie ma wpływa na to, jakie procedury wyborcze przyjmują poszczególne stany. Cejrowski wskazuje, że w niektórych z nich listy z głosami są przyjmowane jeszcze do trzech dni po zamknięciu lokali wyborczych. W ten sposób, jak wskazuje, można dosypać głosów tam, gdzie ich brakuje.
Są setki metod przy głosowaniu pocztowym, nie osobistym, fałszowania wyborów i o tym pisał Donald Trump.
Podróżnik wskazuje, że w Stanach nie ma ciszy wyborczej, bo przeczyłoby to wolności słowa. W samych lokalach nie ma propagandy wyborczej, ale w ich pobliżu już może być.
Dr Jacek Bartosiak o nowej koncepcji odbudowy współpracy amerykańsko-niemieckiej, perspektywach polityki zagranicznej USA po wyborach prezydenckich i miejscu Rosji w systemie światowym.
Dr Jacek Bartosiak mówi o wtorkowych wyborach prezydenckich w USA. Ich wynik jest wyjątkowo trudny do przewidzenia.
W przypadku zwycięstwa Joe Bidena zegar w relacjach USA z Europą i Chiny zostanie zatrzymany na 6 miesięcy. Potem okaże się, że wszystko trzeba robić tak, jak w poprzedniej kadencji.
Strategicznym celem Stanów Zjednoczonych pozostanie „cięcie globalizacji”, by nie dopuścić do wzmocnienia międzynarodowej pozycji Chin, a zapowiedzi poprawy stosunków z Państwem Środka przez demokratyczną administrację są jedynie złudzeniami.
Trump uznał, że utrzymywanie Europy nie służy Ameryce. Przejście na zasady balansowania budzi wściekłość słabszych partnerów. Stąd niechęć części przywódców europejskich do prezydenta USA.
Zdaniem dr Bartosiaka Donald Trump popełnił błąd, zbyt gwałtownie zmieniając model relacji z Europą Zachodnią.
Bez zmian strukturalnych we Francji i w Niemczech nie uda się dojść do porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi. Od tego porozumienia zależy przyszłość Polski.
Po stronie niemieckiej pojawiła się nowa propozycja geostrategiczna Niemiec dla USA.
Minister obrony RFN zadeklarowała gotowość do przyjęcia roli junior partnera, złożyła Amerykanom coś w rodzaju hołdu.
Niemcy zwiększą wydatki na siły zbrojne i odciążą Amerykanów w roli „policjanta” na Starym Kontynencie. Gość Radia WNET wskazuje na przełom, jaki wywołał Donald Trump w amerykańskim układzie sił. Przestawiając cała komunikację na Twitter zmarginalizował tradycyjne media. Wywołało to wściekłość wielu dziennikarzy.
Ekspert przestrzega, że rozrastający się dług publiczny USA, jeżeli nie zostanie radykalnie zredukowany, zdewastuje świat zachodni.
Pandemia koronawirusa niszczy strukturę gospodarczą Zachodu. Wydano w tym roku kilkadziesiąt razy więcej pieniędzy niż na plan Marshalla, by ludzie mogli cokolwiek kupować. Amerykanie ukrywają inflację w globalnym łańcuchu dostaw.
Dr Bartosiak podkreśla, że Azja zdecydowanie lepiej poradziła sobie z gospodarczymi konsekwencjami COVID-19:
Być może widzimy koniec przewodniej roli USA w rozwoju świata. Jeżeli Joe Biden wygra wybory, naród zmusi go do walki o odzyskanie światowego przywództwa.
Poruszony zostaje również przyszłości Rosji.
Moim zdaniem Putin myśli tak, jak Stalin w latach 30. Na Kremlu modlą się o to, by Amerykanie zaprezentowali im nową Jałtę. Doskonale rozumieją, że konflikt z Chinami jest nieunikniony.
Drapieżny charakter reżimu komunistycznego nigdy nie został oswojony przez politykę ustępstw ani naiwny liberalizm; został natomiast poskromiony dzięki realistycznemu podejściu do pokoju poprzez siłę.
Peter Zhang
Świat niemal utracił nadzieję, iż Waszyngton stawi czoło ofensywie pekińskiego reżimu po ogólnoświatową hegemonię. Jednak administracja Trumpa zabrała głos w obronie interesów Ameryki i reszty świata.
Od ponad dwóch dziesięcioleci wielu obserwatorów Chin na Zachodzie, w szczególności decydentów politycznych, wydawało się głęboko zahipnotyzowanych iluzją tzw. „zasady konstruktywnej współpracy” z Chinami, mając nadzieję, że poprzez integrację komunistycznych Chin z globalną gospodarką demokracja i otwarte społeczeństwo automatycznie dotrą do Państwa Środka. Dobre intencje Stanów Zjednoczonych pomogły Chinom szybko stać się światową potęgą. (…) Strategia konstruktywnego zaangażowania opierała się na mrzonce, która w większości przypadków przyniosła odwrotne, a co najwyżej niewielkie rezultaty; Pekin obecnie gwałtownie stara się ustanowić reguły biznesu i geopolityki na całym świecie. (…)
Najbardziej rozpowszechnionym, jeśli nie najbardziej szkodliwym, błędnym sposobem postrzegania Chin przez decydentów politycznych jest pomysł, że Komunistyczna Partia Chin działa zgodnie z tzw. azjatyckimi wartościami lub normami zakorzenionymi w chińskiej cywilizacji liczącej 5000 lat, skutkiem czego osobliwe działania partii być może zasługiwałyby na wybaczenie.
(…) . W rzeczywistości od 1949 r. KPCh bezlitośnie usuwała to, co najlepsze w chińskim dziedzictwie kulturowym, odcinając przeszłość od teraźniejszości. Nic dziwnego, że wiele osób z Chin kontynentalnych, które po raz pierwszy odwiedzają Republikę Chińską (powszechnie znaną jako Tajwan), jest zaskoczonych, gdy dowiadują się, że znaczna część chińskiej kultury i tradycji jest lepiej zachowana na wyspie niż w ich ojczyźnie. Tradycyjna kultura konfucjańska, jak zademonstrowano na Tajwanie, harmonijnie synchronizuje się z zachodnim systemem demokratycznym. Będąc towarem importowanym z Rosji, KPCh w żadnym wypadku nie jest częścią chińskiej spuścizny. Gdyby doszło do „zderzenia cywilizacji” między USA a Chinami, sprowadziłoby się to do starcia między ideologią KPCh a normami zachodniej demokracji. (…)
Bez względu na to, kto wróży z chińskich fusów, nie sposób nie zauważyć oczywistej mapy drogowej komunistycznego ekspansjonizmu, dokonywanego za pośrednictwem tak zwanej inicjatywy jednego pasa, jednej drogi. „Jeden pas, jedna droga” wykorzystuje pułapkę kredytową, by uzyskać wpływ na inne kraje. W instalacjach wojskowych na Morzu Południowochińskim widzimy, jak zuchwała siła militarna trzyma w morderczym uścisku kanały, przez które przepływa znaczna część światowego handlu. (…)
Przez lata wrogość i opór KPCh wobec zachodnich demokracji nie zostały w pełni dostrzeżone przez zachodnich przywódców ze względu na pielęgnowanie przez wiele lat bliskich więzi z niektórymi wpływowymi akademickimi, biznesowymi i politycznymi grupami interesów z Zachodu.
(…) Jeśli trwa jakakolwiek zimna wojna, to Pekin rozpoczął ją na długo przed tym, zanim wielu decydentów w Waszyngtonie było skłonnych otwarcie przyznać, że ma ona miejsce. Czy to zimna wojna, czy nie, Waszyngton w końcu wkracza na ścieżkę realistycznego radzenia sobie z państwem-partią. Zdrowy rozsądek podpowiada, iż liczenie na to, że wilk przemieni się w wegetarianina, jest myśleniem życzeniowym.
Historia pokazuje, że drapieżny charakter reżimu komunistycznego nigdy nie został oswojony przez politykę ustępstw ani przez naiwny liberalizm; został natomiast poskromiony dzięki realistycznemu podejściu do pokoju poprzez siłę, a także dzięki moralnej odwadze do obrony ludzkości.
8 października 1951 r., podczas swojej kampanii o miejsce w parlamencie, przyszła brytyjska premier Margaret Thatcher wyraziła pewne fundamentalne spostrzeżenie:
Zagrożeniem dla pokoju jest komunizm, który ma potężne siły gotowe do ataku w dowolnym miejscu. Komunizm czeka na słabość, siłę zostawia w spokoju”.
W październiku 1964 r. Ronald Reagan powiedział: „Wolność nigdy nie dzieli więcej niż jedno pokolenie od wyginięcia. Nie przekazaliśmy jej naszym dzieciom we krwi. Trzeba o nią walczyć, chronić i przekazywać im, aby robiły to samo”.
Cały artykuł Petera Zhanga pt. „USA przyjmują wobec Chin strategię opartą na realizmie” znajduje się na s. 4 październikowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 76/2020.
Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
Konflikt Donalda Trumpa z dr Anthonym Faucim. Afera wokół syna Joe Bidena, jego powiązań z Rosją i posiadanej pornografii. Komentuje Sławomir Budzik.
Sławomir Budzik mówi o „politycznej wojnie” wokół dr Anthony’ego Fauciego, doradcy ds. chorób zakaźnych prezydenta Donalda Trumpa:
Czasy zgodnego działania Białego Domu z dr Faucim przeciwko COVID-19 to już historia. Epidemiolog stał się pupilkiem lewicowych mediów.
Rozmówca Tomasza Wybranowskiego przypomina prezydencką strategię, zgodnie z którą zamykanie gospodarki jest bardziej groźne niż choroba:
Ping-pong między Trumpem a Faucim będzie trwał nadal.
Szef Radia Deon relacjonuje, że walka informacyjna w USA wokół koronawirusa wydaje się nie mieć końca,
Poruszony zostaje również temat rosyjskich powiązań Huntera Bidena:
CNN głosi pogląd, że nic się nie dzieje. Gdy na laptopie syna byłego wiceprezydenta znaleziono pornografię, wylansowano tezę, że materiały zostały Hunterowi Bidenowi podrzucone.
Co znaleziono na laptopie Huntera Biden? Paweł Bobołowicz o powiązaniach Bidenów ze spółką Burisma Holdings, tym, w czym Joe Biden mijał się z prawdą i reakcji administracji USA.
Jeden z szefów Burisma Holdings Wadym Pożarski pytał w mailach Huntera Biden jak wykorzystać jego wpływy na potrzeby ukraińskiej firmy.
Paweł Bobołowicz informuje, że Hunter miał doprowadzić do spotkania swego ojca Joe Bidena z przedstawicielami Burismy, co miało mieć miejsce rok po tym, jak odwołano prokuratora generalnego Ukrainy Wiktora Szokina.
Joe Biden nie ukrywał, że stało się to pod jego naciskiem.
Oficjalnie powodem dymisji Szokina była jego rzekoma opieszałość w walce z korupcją. Prokurator mógł jednak stracić stanowisko ze względu na zbytnie zainteresowani spółką Burisma. Kandydat na prezydenta USA z ramienia partii Demokratycznej zawsze zaznaczał, że nie miał kontaktu z ukraińskimi przedsiębiorcami. Tymczasem z dziennikarskiego śledztwa „New York Post” wynika, że było zgoła inaczej. Dowodem jest korespondencja mailową.
Ta korespondencja dowodzi, że Joe Biden mijał się z prawdą twierdząc, że nigdy nie rozmawiał z synem na temat jego działalności zagranicznej.
Maile wyciekły po tym jak w Delawere został oddany do naprawy laptop. Wśród znalezionych na nim materiałów jest także 12-minutowy film z Hunterem Bidenem pod wpływem narkotyków oraz treści erotyczne. Klient, który przyniósł zalany komputer nigdy się po niego nie zgłosił. Na laptopie jest naklejka Beau Biden Fundation.
Wiadomo też, że są inne listy na tym komputerze, w których Joe Biden miał naciskać ukraińską władzę [wówczas rządził Petro Poroszenko] ws. Burismy.
Przypominamy, że sprawa Joe i Hunter Biden-Burisma Holdings przyczyniła się do rozpoczęcia procedury impeachemntu wobec prezydenta USA Donalda Trumpa. Jednocześnie w tym roku ukazały się nagrania Andrij Derkacz, na których rzekomo słychać rozmowy Petra Poroszenki z Hunterem Bidenem, który naciskał na prezydenta ws. Burisma Holdings.
Ministerstwo Finansów Stanów Zjednoczonych wystąpiło z nałożeniem sankcji na Derkacza. W oficjalnym wystąpieniu nazwała Derkacza rosyjskim agentem.
Nasz korespondent wskazuje, że prorosyjskie poglądy ukraińskiego posła nie są tajemnicą. W 1993 r. skończył on szkołę KGB, później przemianowanej na FSB.
Adam Becker o wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych: odwołaniu drugiej debaty, wiecach Trumpa, demencji Bidena, nominacji Amy Coney Barrett i lewicowych uniwersytetach.
Sondaże cały czas pokazują przewagę Bidena. Jednocześnie jeden z sondaży pokazał, że 56 proc. Amerykanów dobrze ocenia prezydenturę Trumpa.
Kampania wyborcza w Stanach Zjednoczonych dobiega końca- wskazuje Adam Becker. Donald Trump powrócił na trasę wyborczą. Podczas swoich wystąpień prezydent podkreśla, że należy go wybrać, aby w USA nie panowali politycy o poglądach neomarksistowskich.
Jest naprawdę o 25 lat młodszy, w porównaniu do tego, co było przed kwarantanną.
Na wiece Joe Bidena, kandydata na prezydenta z ramienia Demokratow, przychodzi o wiele mniej Amerykanów aniżeli na spotkania z Trumpem. Sztab Demokratów zażądał po zarażeniu się ubiegającego się o reelekcję prezydenta, by druga debata odbyła się on-line. Trump się na to nie zgodził, twierdząc, że jest już zdrowy. W rezultacie druga debata się nie odbędzie.
Biden wydaje się naprawdę mocno zagubiony. Ostatnio zapomniał nazwiska jednego z najważniejszych polityków amerykańskich- Mitta Romneya.
Nasz gość podkreśla, iż demencja Bidena posuwa się coraz bardziej. Demokrata często zapomina wiele faktów, m.in. stanowisko, na które kandyduje. Becker podkreśla także wagę wyboru sędziego do amerykańskiego Sądu Najwyższego w kontekście wyborów prezydenckich. Na miejsce zmarłej Ruth Bader Ginsburg nominowana została Amy Coney Barrett, która obecnie jest przesłuchiwana przed komisją senacką:
Jedyny „zarzut” jaki mają do niej Demokraci to to, że jest katoliczką. […] Błyskotliwa i relatywnie młoda (ma mniej niż 50 lat) odpowiada z wdziękiem na ostrzał ciężkiej artylerii ze strony Demokratów.
Od kształtu Sądu Najwyższego w USA zależy, jak będą wyglądały kolejne lata amerykańskiej polityki, która w dzisiejszych czasach potężnie oddziałuje na politykę całego świata.
Jeśli Sąd Najwyższy będzie przychylny Republikanom, to Donald Trump ma wygraną w kieszeni.
Komentator życia politycznego w USA wskazuje, że Demokraci powracają do pomysłu Roosevelta z 1937 r., który chciał zwiększyć liczbę sędziów SN. Zamiast 9 miałoby być ich 15.
Trump już zapowiedział, że przestanie finansować lewicowe uniwersytety amerykańskie jeżeli nie zmienią systemu nauczania.
Ekspert „Strategy and Future” mówi o próbach zmontowania przez USA antychińskiego sojuszu, wpływach chińskich komunistów na Huawei i epidemii koronawirusa w USA.
Albert Świdziński komentuje apel doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA Donalda Trumpa Roberta O’Briena, który wezwał Tajwan do zwiększenia wydatków na obronność:
O’Brien stwierdził, że 1,2% PKB Tajwanu to zbyt mało, by skutecznie odstraszyć Chiny.
Doradca wskazał, że Niemcy przed wybuchem I wojny światowej rozbudowywały marynarkę wojenną, a Państwo Środka robi dziś to samo.
Chiny są w trakcie największej rozbudowy militarnej od 1945 r.
Gość „Kuriera w samo południe” relacjonuje, że 7 z 8 członków Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA znalazło się na kwarantannie po wykryciu u jednego z nich zakażenia koronawirusem. Albert Świdziński omawia również spotkanie przedstawicieli USA, Japonii, Indii i Australii. Mike Pompeo zasygnalizował. że Stany Zjednoczone będą dążyć do sformalizowania tego sojuszu:
Komentatorzy nazywają to próbą stworzenia azjatyckiego NATO.
Jak mówi Albert Świdziński, przywódcy Japonii, Indii i Australii próbują nie okazywać, że w nowym formacie chodzi o zwalczanie Chin. Na co innego wskazywało zachowanie Mike’a Pompeo:
Retoryka antychińska USA się nie zmienia, a nawet się zaostrza.
Nie słabnie zainteresowanie mediów technologią 5G. W zeszłym tygodniu komisja obrony brytyjskiego parlamentu opublikowała raport o związkach firmy Huawei i Komunistycznej Partii Chin:
Ujawniono, że do zerwania współpracy z Chińczykami doszło pod wpływem silnych nacisków amerykańskich.
Albert Świdziński ocenia, że polskie władze już zdecydowały, że wdrażając 5G w naszym kraju pójdą za zaleceniami USA. Ekspert pozytywnie ocenia reakcję Donalda Trumpa na zakażenie koronawirusem:
Podjął ryzyko, i zdawał sobie z tego sprawę. Być może pewne ryzyka trzeba po prostu podejmować.
Rozmówca Jaśminy Nowak wyraża przypuszczenie, że Chiny manipulują danymi na temat epidemii w kraju, a rzeczywista liczba zachorowań jest dwa większa od oficjalnej. Wskazywałoby to na i tak mniejszą skalę epidemii niż np. w USA. Zdaniem Alberta Świdzińskiego wynika to z faktu, że Azja jest generalnie lepiej przygotowana na epidemię, a społeczeństwa szybko podporządkowują się wszystkim decyzjom władz.
Prof. Adam Prokopowicz o głosowaniu korespondencyjnym w USA, imigracji, debatach prezydenckich i stosunkach z Rosją.
Wybory w Stanach Zjednoczonych już trwają. Na dzień dzisiejszy zagłosowało już około 5 proc. wyborców, czyli mniej więcej ok. 7 mln ludzi.
Prof. Adam Prokopowicz informuje, że w USA jest ok 245 mln pełnoletnich, z czego 160 mln zarejestrowanych do głosowania. Głosuje ok. 140 mln, z których 25 mln nie urodziło się w Stanach Zjednoczonych. W ostatnich wyborach frekwencja wyniosła 56 procent. Prezes Instytutu Globalnych Innowacji, Ekonomii i Logistyki zdradza, że sam też już głosował. Wyjaśnia, w jaki sposób wygląda głosowanie korespondencyjne. Nie we wszystkich stanach procedury są odpowiednia. Zdarza się przesyłanie pakietów wyborczych do osób zmarłych.
W niektórych stanach znaleziono już setki tysięcy głosów wyrzuconych gdzieś przez jakiegoś listonosza, który nie lubił jednego z kandydatów lub gdzieś zagubionych.
Prof. Prokopowicz zauważa, iż amerykański Kongres przymierza się do odtajnienia materiałów związanych ze śledztwem dotyczących powiązania prezydenta Trumpa z Rosją. Stwierdza, że działania Demokratów utrudniają Stanom utrzymywanie normalnych relacji z Rosją. Opisuje również problem migracji w Stanach Zjednoczonych:
Głównie napływają […] osoby z Azji i z Ameryki Łacińskiej, tzw. biały człowiek to tylko 15-16 procent, czyli gdzieś ci biali ludzie są dyskryminowani.
Obecnie w Stanach jest 35 mln nielegalnych imigrantów. Imigracja zmienia strukturę amerykańskiego społeczeństwa. Nasz gość krytykuje organizację debat prezydenckich. Zauważa, że najbliższą debatę ma prowadzić były asystent Bidena. Prof. Prokopowicz zastanawia się także, jaki mają wpływ dwie debaty prezydenckie na ostateczny wynik wyborów. Ponadto opisuje sytuację pandemiczną w USA oraz prezentuje zasługi Donalda Trumpa na stanowisku głowy państwa.