Leszek „Nick” Sadowski: Media społecznościowe w Stanach Zjednoczonych porównują wydarzenia z Ełku do Jedwabnego

– Wydaje mi się, że ludzie oraz politycy nie zdają sobie sprawy, jak niebezpiecznym punktem zapalnym może być Ełk – powiedział redaktor naczelny „Nowego Dziennika” z Nowego Jorku, Leszek Sadowski.

Jak powiedział w Poranku Wnet Leszek „Nick” Sadowski, redaktor naczelny „Nowego Dziennika”, na niektórych amerykańskich mediach społecznościowych można odnaleźć wpisy porównujące sylwestrowe zajście w Ełku do masowych mordów w Jedwabne z czasów II wojny światowej.

Dotarłem do wpisów na mediach społecznościowych, gdzie Amerykanie piszą, że 47 km od Jedwabnego powtarza się sytuacja [sprzed ponad 75 lat – red.]. To jest bardzo przykre. W Polsce politycy chyba nie zdają sobie sprawy, że  to takie ziarenko, które  chyba nie zdają sobie sprawy politycy, że to jest takie ziarenko, które może spowodować lawinę strasznych wydarzeń – powiedział.

Reprezentant amerykańskiej Polonii zaapelował w wywiadzie dla Radia Wnet Ełczan o rozwagę w swoich piątkowych działaniach. Wtedy bowiem w mieście, gdzie doszło do zabójstwa 21-letniego mężczyzny przez Tunezyjczyka (pracownika lokalu), ma się odbyć „marsz jedności z muzułmanami czy też imigrantami”. Stwierdził, że kontrmanifestacja może być dobrą okazją do prowokacji ze strony środowisk lewicowych.

Znam dobrze Ełk […] Wiem, że młodzi chłopcy w Ełku mają gorącą krew. To są młodzi (jeszcze niemądrzy) chłopcy, ale boje się, żeby nie zostali podpuszczeni i żeby ten punkt zapalny nie był problemem nie tylko Ełku, Polski czy Europy, ale też światowym. Bo lewicowe media tylko czekają na tego typu rozróby. Chcą tylko pokazać, jaka ksenofobia i jak rasizm istnieje w Polsce – zaznaczył redaktor naczelny.

„Nick” Sadowski powiedział również o sprawie wydalenia 35 rosyjskich dyplomatów z terytorium USA. Wspomniał także pierwszych prawdopodobnych sukcesach prezydenta elekta Donalda Trumpa: – Amerykanów cieszą, poprawiające się wyniki gospodarcze. […] Właśnie wyszedł raport, że w sektorze budowlanym w Stanach Zjednoczonych  niespodziewane drgnęła koniunktura. […] To bardzo dobra wiadomość, którą niektórzy przypisują nowemu prezydentowi – mówił w Poranku Wnet.

 

K.T.

George Yacoub: Stany Zjednoczone i zachód wytworzyły warunki do powstania Państwa Islamskiego i zarządzają wojną w Syrii

Państwo Islamskie nawet jeśli zniknie z mapy to zostanie ideologia która za nim stoi. Nie jestem optymistą w sprawie rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie – powiedział w Poranku Wnet dr George Yacoub

Gościem Poranka Wnet był George Yacoub, chrześcijanin z Syrii, od lat mieszkający w Polsce i wykładający na Uniwersytecie Warszawskim, z którym rozmawialiśmy o sytuacji na Bliskim Wschodzie. Zdaniem dr Yacouba to Assada daje szanse na stabilizację.

– Zawsze byłem przeciwnikiem reżimu al-Assada, ale w obecnej sytuacji, jeśli mam wybierać między siłami rządowymi a opozycją, to byłbym po stronie prezydenta. Wydaje się, że z Assadem da się porozumieć – podkreślił dr George Yacoub.

Zdaniem gościa Poranka Wnet w syryjskiej wojnie domowej to kraje zachodu prowadziły nieczystą grę – To działanie Stanów Zjednoczonych stworzyły taką niszę polityczną, w której mogło postać państwo islamskie. Winne są państwa zachodnie, przeprowadzając tzw. Wiosnę Ludów. Głównie chodziło o zaspokojenie interesów Arabii Saudyjskiej, która jest sojusznikiem zachodu, a chciała rozerwać półksiężyc szyicki, Iranu, w Iraku, Syrii oraz Hezbollahu.

George Yacoub podkreślał znaczenie monarchii dynastii Saudów w rozwoju tzw. państwa islamskiego oraz rozwojowi radykalnego islamu na świecie – Arabia Saudyjska jest wylęgarnią takich osób, które następnie zasilają szeregi Państwa Islamskiego oraz żeby je finansować. (…) Jestem sceptyczny, czy to państwa zostanie zlikwidowane. Bo Powstanie ISIS, jest bardzo podobne do powstania państwa Sałudów. Ideologia wahabicka jest również dla tych dwóch tworów wspólna.

Na zakończenie wojny w Syrii, najbardziej zależy Rosji, której wielu obywateli walczy w szeregach Państwa Islamskiego. Rola USA w konflikcie w Syrii jest enigmatyczna. Waszyngton raczej zarządza tym konfliktem niż go rozwiązać – zaznaczył gość Poranka Wnet dr George Yacoub.

ŁAJ

Niepewna przyszłość „sojuszu” kurdyjsko-amerykańskiego

Relacje między Stanami Zjednoczonymi a Kurdystanem po bitwie o Mosul uległy pogorszeniu – poinformowała w Poranku Wnet dr Maria Giedz, publicystka.

Jak powiedziała w Poranku Wnet dr Maria Giedz, „sojusz” pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a władzami Autonomii Kurdystanu należy rozpatrywać w czasie przeszłym. Powodem końca dobrych relacji między dwiema stronami miałoby być niewywiązanie się USA z obietnic stawianych Kurdom.

Kurdowie umówili się z Amerykanami i Irakijczykami, że tereny [północnego Iraku – red.], które Kurdowie zajęli przed rozpoczęciem walki o Mosul, […] zostaną w przyszłości włączone do Kurdystanu. […] W tej chwili nowy konsul generalny w USA w Kurdystanie – Ken Gross – wycofuje się z tej obietnicy. Nie wiemy, co powie nowy prezydent Donald Trump. Gross jednak twierdzi, że Irak powinien zostać w całości zachowany – mówiła dr Giedz.

Poza tym publicystka podsumowała 2016 rok z perspektywy Kurdów. Stwierdziła, że ich największym sukcesem jest zaistnienie na scenie międzynarodowej: – Możemy powiedzieć, że Kurdowie zostali bardzo zauważeni w tym roku; zyskali dużą popularność; na pewno już nikt nie powie w Polsce, […] że Kurdowie są terrorystami – mówiła dr Maria Giedz.

Czytaj więcej:

„Bild”: Henry Kissinger doradcą Donalda Trumpa

93-letni Henry Kissinger, były sekretarz stanu USA, będzie doradcą ds. polityki zagranicznej nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa – poinformował niemiecki dziennik „Bild”.

We wtorek niemiecki dziennik „Bild” poinformował, że były sekretarz stanu USA Henry Kissinger zostanie doradcą ds. polityki zagranicznej prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Jak napisał tabloid, „Legendarny były sekretarz stanu […] ma wyjaśnić światu, co przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych zamierza w sprawach związanych z polityką zagraniczną i co ma na myśli, gdy na Twitterze sugeruje nowy wyścig zbrojeń z Rosją”.

Niemiecki dziennik napisał, że Kissinger ma opracować plan ustabilizowania sytuacji na Ukrainie. Według „Bilda” Henry Kissinger ma zostać pośrednikiem pomiędzy Waszyngtonem a Moskwą.

Ponadto „Bild” podkreślił atut byłego sekretarza stanu, jakim jest jego doświadczenie w polityce międzynarodowej. Dziennik zauważył, że będzie ono stanowiło zaletę na rzecz Stanów Zjednoczonych „w obliczu zagrożenia wybuchu nowej zimnej wojny” pomiędzy Chinami a USA.

Henry Kissinger był sekretarzem stanu oraz doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego w czasie prezydentury Richarda Nixona oraz Geralda Forda. Jest laureatem pokojowej nagrody Nobla za wkład w negocjacje pomiędzy USA a Wietnamem w czasie drugiej wojny indochińskiej. Przyczynił się również do zakończenia wojny Jom Kippur w 1973 r.

 

K.T.

Prof. Lewicki: Rosji nie należy drażnić

Czy wraz z objęciem fotelem prezydenckiego w przez Donalda Trumpa ocieplą się stosunki Stanów Zjednoczonych z Rosją?

Zdaniem prof. Zbigniewa Lewickiego, amerykanisty na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, trudno będzie ocieplić stosunki między USA a Rosją. Powodem tego są obecnie dobre relacje między dwoma mocarstwami.

Zależy, co rozumiemy przez pojęcie ocieplenie. To nie jest pojęcie, którego znaczenie można tak łatwo zdefiniować. W tej chwili nie jest tak źle pomiędzy Moskwą a Waszyngtonem. Nie ma sytuacji napięcia, zimnej wojny czy groźby wojny – stwierdził prof. Lewicki.

Podkreślił, że w interesie światowego pokoju jest zachowanie takich stosunków pomiędzy obydwoma państwami. Jak powiedział, obok Stanów Zjednoczonych wyłącznie Rosja ma możliwość prowadzenia wyniszczającej wojny światowej: – Nikt inny takiej możliwości nie ma i dlatego nie ma co za bardzo Rosji drażnić, która jest w fatalnej sytuacji gospodarczej. W tym momencie istnieją rozmaite groźby – mówił.

Prof. Lewicki w wywiadzie dla Radia Wnet odniósł się również do kontrowersyjnej nominacji gen. Michaela Flynna na doradcę Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa. W jego opinii wojskowy budzi pewne wątpliwości ze względu na wcześniejsze związki z Putinem”.

 

K.T.