Kolejna próba rakietowa – Korea Północna wystrzeliła w poniedziałek cztery rakiety dalekiego zasięgu

Siły zbrojne USA zachowują czujność w obliczu północnokoreańskich prowokacji i są w pełni zdeterminowane, by ściśle współpracować z Koreą Płd. i Japonią dla zapewnienia bezpieczeństwa w regionie.

Korea Płn. wystrzeliła w poniedziałek cztery rakiety dalekiego zasięgu z poligonu Tongchang-ri przy granicy z Chinami. Trzy z nich wpadły do morza na obszarze wyłącznej strefy ekonomicznej Japonii, nie powodując strat – oświadczył premier Japonii Shinzo Abe.

Sztab generalny południowokoreańskich sił zbrojnych, który jako pierwszy poinformował o przedsięwziętej próbie, twierdzi, że rakiety zostały wystrzelone ze stacji satelitarnej Seohane w prowincji Pjongan Północny na zachodzie kraju i przeleciały ok. 1 tys. km, zanim wpadły do morza.

Rzecznik Połączonego Sztabu Korei Płd. podał też, że Seul wraz z Waszyngtonem analizuje wszystkie okoliczności testu. Zdaniem komentatorów, poniedziałkowa próba z pociskami balistycznymi jest reakcją na wspólne manewry armii południowokoreańskiej i sił zbrojnych USA, które są obecne na w Korei Płd. w sile 28,5 tys. żołnierzy.

Do wystrzelenia rakiet dalekiego zasięgu przez Koreę Płn. doszło w poniedziałek o 7.34 czasu lokalnego (23.34 czasu polskiego).

– Próba była zarejestrowana i obserwowana przez USA. Nie niosła ona żadnego zagrożenia dla Ameryki – powiedział rzecznik USSC.

Jak podkreślił podpułkownik Martin O’Donnell z Dowództwa Strategicznego Stanów Zjednoczonych (USSC), „siły zbrojne USA zachowują czujność w obliczu północnokoreańskich prowokacji i są w pełni zdeterminowane, by ściśle współpracować z Koreą Południową i Japonią dla zapewnienia bezpieczeństwa w regionie”.

Wstępne rozpoznanie pozwoliło ustalić, że rakiety wystrzelone z poligonu Tongchang-ri przy granicy z Chinami raczej nie były pociskami międzykontynentalnymi (Intercontinental Ballistic Missile; ICBM) uderzającymi w cele oddalone powyżej 5500 km – wyjaśnił w poniedziałek rzecznik Połączonych Sztabów Korei Płd., Roh Jae-cheon.

W lutym br. Korea Płn. wystrzeliła pociski średniego zasięgu typu Musudan (BM25), które pokonały odległość ok. 500 km.

Agencje przypominają też, że na tym samym poligonie Tongchang-ri reżim przeprowadził udany test głowicy jądrowej w 68 rocznicę powstania Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej we wrześniu ub.r. [related id=”5447″]

W państwowych środkach masowego przekazu Korei Płn. podawano wówczas, że kraj ten jest w stanie instalować głowice nuklearne na strategicznych pociskach balistycznych. Zgodnie z propagandą reżimu, próbna eksplozja głowicy jądrowej była odpowiedzią na wrogie akty Stanów Zjednoczonych.

W obliczu narastającego zagrożenia ze strony północnego sąsiada p.o. prezydenta Korei Południowej Hwang Kio Ahn zaapelował w poniedziałek o jak najszybsze dokończenie prac nad zainstalowaniem w tym kraju THAAD (Terminal High Altitude Area Defense) – amerykańskiego rakietowego systemu antybalistycznego, który został zaprojektowany do zwalczania pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu. Zadaniem THAAD jest przechwytywanie oraz niszczenie taktycznych rakietowych pocisków balistycznych oraz głowic bojowych przeciwnika w egzosferze – na początku ostatniej fazy ich lotu.

Próba przeprowadzona we wrześniu 2016 r. była piątą i o największej do wtedy sile wybuchu, wynoszącej 10 kiloton. Korea Północna czterokrotnie – w 2006, 2009, 2013 i w styczniu 2016 roku – dokonała prób z bronią atomową, które wywołały międzynarodowe protesty, a także spowodowały nałożenie na kraj sankcji gospodarczych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Korea Północna nieprzerwanie grozi zwiększaniem swego potencjału nuklearnego.

PAP/lk

Chiny wstrzymały wycieczki do Korei Południowej, chińscy hakerzy atakują strony internetowe koreańskiego koncernu

Sprzeciw Chińczyków wobec planów rozmieszczenia przez USA systemu obrony przeciwrakietowej w Korei Południowej. Seul ma zapłacić gospodarczą cenę za krok, który według Chin zagraża ich bezpieczeństwu.

Sprzeciwiając się planom rozmieszczenia przez USA zaawansowanego systemu obrony przeciwrakietowej w Korei Południowej, Chińczycy wstrzymali sprzedaż wycieczek do tego kraju, a hakerzy zaatakowali strony internetowe jednego z wielobranżowych koncernów z Seulu.

Według agencji AP jest to sygnał, że Pekin chce, aby Seul zapłacił gospodarczą cenę za krok, który w ocenie Chin zagraża ich bezpieczeństwu.

Jak podaje AP, w ostatnich dniach w Chinach demonstranci protestowali przeciwko południowokoreańskim hipermarketom Lotte Mart, w których sprzedawana jest żywność, odzież, zabawki i sprzęt elektryczny. Spółka-matka „Lotte Group” w poniedziałek porozumiała się z wojskiem Korei Płd. w sprawie wymiany gruntów, by umożliwić umieszczenie amerykańskich antyrakiet na należącym dotychczas do koncernu polu golfowym.

W środę Lotte Group poinformowała, że hakerzy z Chin zaatakowali jej chińską stronę internetową. W czwartek nie działała również strona Lotte Duty Free, największego operatora wolnocłowego w kraju.

Z kolei w piątek południowokoreańska agencja prasowa Yonhap podała, że chińskim pośrednikom biur podróży nakazano wstrzymanie sprzedaży wycieczek do Korei Płd.

Urząd ds. turystyki w Pekinie nie skomentował tych doniesień. Ostrzegł jedynie obywateli, że znacznie wzrosła liczba Chińczyków zatrzymywanych podczas próby wjechania na południowokoreańską wyspę Czedżu. Nie podano, dlaczego mają być oni zatrzymywani; przypomniano jedynie obywatelom, by mieli przy sobie niezbędne dokumenty.

Pekin wielokrotnie deklarował swój sprzeciw wobec planowanego jeszcze na bieżący rok umieszczenia w Korei Płd. systemu THAAD (Terminalnej Wysokościowej Obrony Strefowej), przeznaczonego do niszczenia głowic pocisków balistycznych w ostatniej (terminalnej) fazie ich lotu. Według Seulu i Waszyngtonu jest to konieczne dla obrony przed pociskami balistycznymi Korei Północnej. Chiny obawiają się, że stanowiący część systemu radar będzie dokonywał głębokiej penetracji ich terytorium.

Chiny są największym partnerem handlowym Korei Płd. i głównym źródłem turystki przyjazdowej, co sprawia, że kraj jest podatny na zakłócenia gospodarcze w Chinach.

PAP/lk

Kolejny doradca Trumpa zataił swoje kontakty z Kremlem – podaje „Washington Post”. Możliwe zmiany w administracji Trumpa

Według doniesień dziennika „Washington Post” minister sprawiedliwości i prokurator generalny Jeff Sessions zataił podczas przesłuchań w Senacie swoje kontakty z przedstawicielami Rosji.

Senator Sessions, który był głównym doradcą Donalda Trumpa podczas kampanii prezydenckiej,  miał m.in.  przyjąć ambasadora Rosji w USA, Sergieja Kislaka, w swoim biurze we wrześniu ubiegłego roku. Dziennik dodaje, że wizyty miały prywatny charakter. Stany Zjednoczone żyły wówczas atakami rosyjskich hakerów na serwery rywala Trumpa – Partii Demokratycznej.

Podczas przesłuchania w Senacie Jeff Session był pytany wprost o kontakty z Rosją, ale wszystkiemu zaprzeczył. „Washington Post” twierdzi, że rozmowa Sessionsa i Kislaka miała charakter prywatny.

Jeff Sessions wydał w nocy ze środy na czwartek oświadczenie, w którym  zdementował doniesienia prasy, jakoby podczas przesłuchań w Kongresie miał zataić swoje kontakty z oficjalnymi przedstawicielami Rosji.

– Nigdy nie spotkałem się z żadnymi oficjalnymi przedstawicielami Rosji, by rozmawiać o sprawach związanych z kampanią, przed wyborami prezydenckimi w USA w listopadzie zeszłego roku – napisał w  oświadczeniu Sessions. Zapewnił, że nie „ma pojęcia, czego miałoby dotyczyć to oskarżenie”.

W połowie lutego prasa nieprzychylna prezydentowi Donaldowi Trumpowi szeroko rozpisywała się na temat kontaktów sztabu wyborczego Trumpa z Rosjanami. „New York Times” opublikował wówczas informacje wskazujące na regularne kontakty między agentami rosyjskiego wywiadu a współpracownikami Trumpa, a dziennik „Washington Post” napisał z kolei, że administracja Trumpa próbowała pozyskać przedstawicieli wywiadu i kongresmenów do podważania doniesień o tych kontaktach z Rosjanami.

Agencje prasowe przypominają, że po doniesieniach prasowych dziennika „Washington Post” ze stanowiskiem musiał pożegnać się doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Michael Flynn. Śledztwo dziennikarskie wykazało, że zanim obecny prezydent objął urząd, Flynn omawiał sankcje USA wobec Rosji z rosyjskim ambasadorem w Waszyngtonie i zataił to przed wiceprezydentem Mike’em Pence’em.

Amerykański wywiad sugeruje, że Rosja próbowała pomóc Trumpowi w dostaniu się do Białego Domu, dokonując cyberataków, by zdyskredytować Hillary Clinton oraz całą Partię Demokratyczną. Zareagował na to ówczesny prezydent Barack Obama, który nałożył  sankcje na Rosję. W ramach tych sankcji wydalono 35 rosyjskich dyplomatów. Dodatkowo objęły one Federalną Służbę Bezpieczeństwa i Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji.

PAP/jn

„Rosyjski łącznik” Trumpa i wojna trzech frakcji w Białym Domu. Dr Paweł Zyzak mówi o trendach w polityce amerykańskiej

Roger Stone to człowiek, który organizował Trumpowi w 1987 r. kampanię antyreaganowską i prokremlowską na zasadzie: „powinniśmy bardziej potulnie przystąpić do negocjacji rozbrojeniowych z Sowietami”.

[related id=”4806″]

Paweł Zyzak omówił też konflikty między ośrodkami władzy w Waszyngtonie. – Z jednej strony mamy sojusz Donalda Trumpa, jego głównego stratega, i nowej postaci, p. Millera, a z drugiej – wiceprezydenta Pence’a i Nikki Haley, ambasador USA przy ONZ – te dwie frakcje reprezentują zupełnie odmienne wizje polityki zagranicznej. A jest jeszcze przecież szef Pentagonu, gen. Mattis, reprezentujący kolejną siłę, czyli wojsko.

Przywołał też najważniejszą z konkretnych decyzji podjętych przez Donalda Trumpa: – Budżet wojskowy ma wzrosnąć o 54 mld USD, nie wiemy jednak, na jakie cele, na jakie uzbrojenie, działania czy strategie te pieniądze zostaną przeznaczone. Wiemy tylko, że główny doradca Trumpa, Bannon, jest przeciwny sojuszom – zarówno z UE, jak i NATO.

 

 

Hanna Shen o stosunkach między USA a Chinami. Czy powstanie azjatycko-amerykańska organizacja na kształt NATO?

Hanna Shen, korespondentka Radia Wnet, przytoczyła w Poranku Wnet treść artykułu z jednego z chińskich czasopism, które zasugerowało, że USA planuje stworzyć w Azji organizację na kształt NATO.

Jedno z chińskich czasopism w opublikowanym niedawno artykule sugeruje, że działania nowej administracji Stanów Zjednoczonych zmierzają do utworzenia organizacji amerykańsko-azjatyckiej na kształt NATO. Do organizacji miałyby należeć: USA, Japonia, Korea Południowa oraz Tajwan.

O prawdziwości domniemania chińskiego czasopisma mogą świadczyć polepszające się stosunki pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Tajwanem. USA zamierza bowiem wysłać do swojej quasiplacówki na Tajwanie oddziały marines. Zadziwiać może fakt, iż obydwa państwa nie są w oficjalnych relacjach dyplomatycznych: – Od tego roku w tej placówce zaczną stacjonować amerykańscy marines. Od momentu zerwania relacji dyplomatycznych z Tajwanem i uznanie przez Stany Zjednoczone Chińskiej Republiki Ludowej nie było nawet takiej możliwości. Komentowane to jest we wszystkich azjatyckich państwach – podkreśliła Hanna Shen.

Korespondentka Radia Wnet powiedziała również, że pomimo przyjaznej bilateralnej retoryki Stanów Zjednoczonych oraz Chin, odbywa państwa, toczą ze sobą nieustanny spór: – Jeśli się spojrzy na to, co Amerykanie robią w Azji, to można postawić duży znak zapytania. W tym samym czasie, kiedy oba państwa podczas spotkania konferencji międzynarodowych w Bonn i Monachium w [wymieniają się przychylnymi zapewnieniami – red.], Amerykanie ogłosili, że rozpoczynają patrole na morzu południowochińskim. To teren, na którym Chińczycy toczą spory ze swoimi sąsiadami i to ten teren, na którym budują sztuczne wyspy pod bazy wojskowe – powiedziała w Poranku Wnet.

W Nowym Jorku zmarł stały przedstawiciel Rosji w ONZ Witalij Czurkin. Putin głęboko zasmucony – bardzo cenił dyplomatę

Wybitny rosyjski dyplomata zmarł na stanowisku pracy – głosi oświadczenie resortu spraw zagranicznych Rosji. MSZ przekazało wyrazy głębokiego współczucia bliskim zmarłego. Nie podało przyczyn zgonu.

Na dzień przed swoimi 65. urodzinami w Nowym Jorku zmarł nagle stały przedstawiciel Rosji w ONZ Witalij Czurkin – poinformowało w poniedziałek rosyjskie MSZ, zaznaczając, że dyplomata zmarł w trakcie pełnienia swych obowiązków. Rosyjski dyplomata zasłabł w swym biurze w rosyjskim przedstawicielstwie dyplomatycznym.  Umarł po przywiezieniu do szpitala w Nowym Jorku.

Czurkin, który pracował w dyplomacji od roku 1974, dał się najpierw poznać jako rzecznik MSZ jeszcze przed rozpadem ZSRR w roku 1990. W latach 1992-1994 był wiceministrem spraw zagranicznych Rosji. Był ambasadorem w Belgii i Kanadzie, w roku 2006 został stałym przedstawicielem Rosji przy ONZ i w Radzie Bezpieczeństwa.

Rosyjskie media w poniedziałek opublikowały wypowiedź rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa o tym, że prezydenta Rosji Władimira Putina głęboko zasmuciła wiadomość o śmierci stałego przedstawiciela Rosji w ONZ Witalija Czurkina. Pieskow oświadczył, że prezydent wysoko cenił  jego profesjonalizm i talenty dyplomatyczne.

Wielką stratą nie tylko dla bliskich, lecz i dla całej Rosji nazwał śmierć Czurkina – silnego i niezwykłego człowieka – rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew.

Rosyjskie MSZ nazwało Czurkina wybitnym dyplomatą. Rzeczniczka resortu Maria Zacharowa napisała na Facebooku, że był wielkim dyplomatą, niezwykłą osobowością.

Śmierć Witalija Czurkina na dzień przed 65. urodzinami poruszyła oenzetowskich wysokich urzędników.

– Nasze myśli kierujemy do jego rodziny, przyjaciół, do jego rządu – powiedział zastępca rzecznika ONZ Farhan Haq.

Koledzy dyplomaci wyrażali żal z powodu śmierci Czurkina, wskazując na jego znajomość dyplomacji i barwną osobowość. Była ambasador USA przy ONZ Samantha Power nazwała zmarłego mistrzem dyplomacji. Powiedziała, że Czurkin robił co mógł, by zmniejszyć różnice poglądów między USA a Rosją.

PAP/lk

Wiceprezydent USA przyjechał zakopać topór wojenny z brukselskimi elitami – powiedziała dla Radia Wnet Dominika Ćosić

Europę i USA łączy wspólne dziedzictwo, te same wartości i przede wszystkim ten sam cel: by promować pokój i dobrobyt przez wolność, demokrację i rządy prawa – podkreślił wiceprezydent USA

O wizycie Mika Penca rozmawialiśmy z Dominiką Ćosić, dziennikarką i korespondentką TVP Info w Brukseli – Spotkania wiceprezydenta USA, z Tuskiem, Juncker i Mogherini , to było zakopywanie topora wojennego. Pamiętamy i pamiętają to również amerykanie, wpisy Donalda Tuska na twitterze, który przed wyborami w USA mówił o tym, że jeden Donald w światowej polityce wystarczy.

Temat traktatu handlowego TTIP nie pojawiał się w rozmowach między politykami europejskimi, a wiceprezydenta Pencem – podkreśliła Dominika Ćosić

Jak relacjonowała Dominika Ćosić w rozmowach przedstawicieli UE z wiceprezesem USA nie była żadnych innych ważnych kwestii poza bezpieczeństwem – Rozmowy zdominował temat bezpieczeństwa, bo jest on najmniej kontrowersyjny. Spotkania były krótkie bo trwały mniej niż pół godziny.

Po spotkaniu z Tuskiem Pence oznajmił, że to prezydent USA Donald Trump poprosił go, by po Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, która odbyła się w miniony weekend, przyjechał także do Brukseli, siedziby UE.

Stany Zjednoczone chcą kontynuować współpracę i partnerstwo z Unią Europejską – przekonywał w poniedziałek w Brukseli amerykański wiceprezydent Mike Pence. Zdaniem szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska słowa Pence’a były obiecujące na przyszłość.

 

ŁAJ/PAP

Ważna próba dialogu szefów dyplomacji Rosji i USA na szczycie G20 w Niemczech. Debiut Tillersona w polityce zagranicznej

USA są otwarte na wielopłaszczyznową współpracę z Rosją, jeżeli ta wywiąże się ze zobowiązań dotyczących konfliktu na Ukrainie- powiedział po czwartkowym spotkaniu szef dyplomacji amerykańskiej.

Tillerson jest byłym szefem koncernu naftowego ExxonMobil, został wybrany przez Trumpa na sekretarza stanu m.in z uwagi na swoje międzynarodowe doświadczenie biznesowe. Agencje wskazywały również na jego osobiste relacje z przedstawicielami władz rosyjskich, łącznie z Prezydentem Putinem.

Czwartkowe spotkanie z Ławrowem było pierwszym sprawdzianem, czy cechy te zapewnią mu skuteczność także w dyplomacji -podaje Associated Press.

Na krótko przed spotkaniem Tillersona z Ławrowem odbyła się pierwsza konfrontacja nowych władz USA z Rosją. Dotyczyła ona głównie zajęcia przez Moskwę Krymu oraz dymisji doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna. Generał Flynn przyznał się do zarzutów dotyczących przedstawienia niekompletnych informacji dotyczących rozmów telefonicznych z rosyjskim ambasadorem ówczesnemu wiceprezydentowi elektowi Mike’owi Pence’owi.

Szef rosyjskiej dyplomacji  zapytany na czwartkowej konferencji o to czy zamieszanie w Waszyngtonie powinno być powodem do niepokoju dla Rosji, odpowiedział :

– Jak wiecie, Rosja nie ingeruje w wewnętrzne sprawy innych państw – Ponadto ocenił swoją rozmowę z Tillersonem jako – pragmatyczne, raczej przypominające biznesowe spotkanie – Dodał, że dotyczyło głównie konfliktów zbrojnych w Syrii, Afganistanie oraz na Ukrainie a nie sankcji wobec Rosji.
Według informatorów Rosja ocenia spotkanie dyplomatów na szczycie G20 w Niemieckim Bonn jako wstępne „rozmrażanie kryzysu” w stosunkach amerykańsko-rosyjskich.  Dyrektor programowy Klubu Wałdawskiego Dmitrij Susłow uważa, że czwartkowa rozmowa była – bardzo ważna ale raczej próbna i zapoznawcza- podaje Niezawisima Gazieta.

Rządowa „Rossijskaja Gazieta” zauważa natomiast, że spotkanie dyplomatów wysokiego szczebla
ani w Moskwie, ani w Waszyngtonie nie budziło wielkich oczekiwań, ani tym bardziej nie spodziewano się przełomu – Podkreśliło przy tym, że Rosyjskie MSZ chciało głównie wyjaśnić stanowisko strony amerykańskiej dotyczące strategii w polityce zagranicznej.

Dziennik Kommiersant wypomina Ławrowowi, że  powinien zapytać Tillersona o kwestie sankcji amerykańskich wobec Rosji- przypominając, że on sam
pełniąc funkcje szefa koncernu naftowego ExxonMobil opowiadał się przeciwko represjom wobec Moskwy.

 

J.N.

Dr Paweł Zyzak: Trump nie jest ani strategiem, ani wizjonerem, a raczej amerykańskim Berlusconim lub Wałęsą

Moim zdaniem Donald Trump nie jest strategiem ani wizjonerem. To amerykański Berlusconi lub Wałęsa – ma nawet swojego Wachowskiego – Steve’a Bannona – w Poranku Wnet mówił historyk dr Paweł Zyzak.

 

 

Donald Trump nie jest bardziej transparentny niż Clinton. Do dzisiaj nie wiemy, czy Donald Trump pójdzie w stronę protekcjonizmu, czy w kierunku deregulacji, obniżenia podatków etc. – kontynuował rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego.
Naszą wiedzę o Trumpie kształtował głównie Mariusz Max Kolonko, który rzekomo mówi jak jest, a w istocie mówi jak „Russia Today” – opowiadał specjalizujący się w najnowszej historii USA Paweł Zyzak – W 87 r. po podróży do Moskwy i spotkaniu z Michaiłem Gorbaczowem, Donald Trump w największych amerykańskich dziennikach zamieścił ogłoszenia wzywające Amerykanów do zaprzestania finansowania sojuszników z NATO.

 

[related id=”2864″]

 

Do rozmowy włączył się również Michał Karnowski – Zwycięstwo Trumpa jest podobne do sukcesów Andrzeja Leppera, pod tym względem, że ukazuje głęboki kryzys państwa, w jakim działają. Sukces Trumpa to głos wściekłych ludzi, którzy nie znajdują innego sposobu zamanifestowania swoich emocji – oceniał polityk wSieci.

 

Nasz gość mówił także pierwszej dymisji w gabinecie Donalda Trumpa – Generał Flynn zaczął się kontaktować z ambasadorem Rosji w Stanach Zjednoczonych jeszcze przed zaprzysiężeniem Trumpa. Nie wiemy, jak długo to trwało, na pewno odbyli pięć rozmów telefonicznych, pisywali do siebie. Rozmowy prawdopodobnie odbywały się za wiedzą Trumpa, ale bez wiedzy jego zastępcy, Mike’a Pence’a, który w programie telewizyjnym stwierdził, że Flynn nie rozmawiał z Rosjanami.

Pierwsza dymisja w gabinecie Trumpa Doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa Michael Flynn odchodzi ze stanowiska

Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego gen. Michael Flynn podał się do dymisji w związku z kontrowersjami, jakie wywołały jego kontakty z przedstawicielami Rosji przed objęciem urzędu.

 

Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego gen. Michael Flynn podał się do dymisji w związku z kontrowersjami, jakie wywołały jego kontakty z przedstawicielami Rosji przed objęciem urzędu

 

O swej decyzji Flynn, emerytowany generał piechoty morskiej i b. dyrektor agencji wywiadu wojskowego poinformował w oświadczeniu przekazanym mediom wieczorem w poniedziałek. Wcześniej w poniedziałek wczesnym popołudniem doradczyni prezydenta USA Donalda Trumpa Kellyane Convay zapewniała dziennikarzy, że Flynn cieszy się „całkowitym zaufaniem” prezydenta.

 

W trakcie konferencji prasowej, która została zwołana przez Biały Dom kilka godzin później, poparcie prezydenta Trumpa dla gen. Flynna nie było już wyrażane tak jednoznacznie. Rzecznik Białego domu Sean Spicer powiedział mianowicie, że prezydent Trump chce wpierw przedyskutować sprawę Flynna z wiceprezydentem Mikiem Pence, zanim podejmie stosowne decyzje.

 

Tego samego dnia prezydent USA wyznaczył 72-letni generał Joseph Keitha Kellogga, na nowego doradcę ds. bezpieczeństwa. Generał Kellogg był jednym z członków zespołu ds. przejęcia władzy, gdzie pełnił funkcję doradcy Donalda Trumpa do spraw międzynarodowych.

 

ŁAJ/PAP