USA: Donald Trump chce się spotkać z papieżem Franciszkiem i wzywa Włochy do zwiększenia nakładów na wspólną obronę NATO

Okazją do spotkania Donalda Trumpa z Ojcem Świętym będzie szczyt przywódców G7 w Taorminie na Sycylii, który zaplanowano na 26 i 27 maja. Papież krytykował Trumpa podczas jego kampanii prezydenckiej.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podczas wspólnej konferencji prasowej z przebywającym z wizytą w Waszyngtonie premierem Włoch Paolo Gentilonim wyraził nadzieję, że uda mu się spotkać z papieżem Franciszkiem.

Wcześniej prezydent Stanów Zjednoczonych ma wziąć udział w szczycie państw członkowskich NATO w Brukseli. Będzie to jego pierwsza podróż zagraniczna od czasu zaprzysiężenia 20 stycznia bieżącego roku na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Kilka minut po zakończeniu wspólnej konferencji prasowej prezydenta Trumpa i premiera Włoch Paolo Gentiloniego rzecznik Białego Domu Sean Spicer wyjaśnił, że spotkanie Trumpa z papieżem Franciszkiem „nie zostało jeszcze sfinalizowane”.

Rzecznik Watykanu Greg Burke, cytowany w czwartek na portalu dwutygodnika „National Catholic Reporter”, poinformował, że do końca ubiegłego tygodnia Stolica Apostolska „nie otrzymała oficjalnej prośby o audiencję, jednak z pewnością powita z zadowoleniem taką prośbę”.

Zdaniem amerykańskich komentatorów, zapowiadanie przez Trumpa spotkania z papieżem, jeszcze zanim Watykan potwierdził, że do niego dojdzie, grozi Trumpowi zarzutami, że papież go zignorował, jeśli się ono nie odbędzie.

Podczas kampanii wyborczej papież Franciszek kilkakrotnie skrytykował Donalda Trumpa.

Kiedy w lutym ubiegłego roku podczas swojej kampanii wyborczej Donald Trump zapowiedział zbudowanie muru na granicy między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem, papież Franciszek, nie wymieniając Trumpa z nazwiska, ale niewątpliwie mając go na myśli, powiedział: „Człowiek, który myśli tylko o budowaniu murów, a nie mostów, nie jest dobrym chrześcijaninem”.

Trump, który jest protestantem (należy do Kościoła prezbiteriańskiego), odparł Papieżowi, że „jest dumnym chrześcijaninem” i określił jego wypowiedź jako „skandaliczną”.

Spotkanie Trumpa z Gentilonim swą serdeczną, „prawie rubaszną” – zdaniem mediów – atmosferą wyraźnie odbiegało od spotkań Trumpa z innymi przywódcami europejskimi, szczególnie od jego spotkania z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

Przed rozpoczęciem rozmów prezydent USA zadbał, aby ekipy telewizyjne utrwaliły energiczny uścisk dłoni obu przywódców.

Trump, który podczas kampanii popierał Brexit, a UE nazywał „wehikułem dla niemieckiej dominacji Europy”, tym razem pozytywnie wypowiadał się o Europie. Niektórzy komentatorzy przyjęli nawet tę zmianę tonu jako kolejną zmianę stanowiska przez „nieprzewidywalnego prezydenta”.

Prezydent Trump zaznaczył w czwartek, że stabilna Europa ma dla niego „duże znaczenie”.

„Silna Europa jest bardzo, bardzo ważna dla mnie jako prezydenta Stanów Zjednoczonych, a także, w moim zdecydowanym przekonaniu, dla Stanów Zjednoczonych. (…) Leży to we wspólnym interesie wszystkich” – powiedział.

Podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem Paolo Gentilonim prezydent Trump chwalił wkład, jaki Włochy wniosły do światowej kultury. Legendarnego włoskiego tenora Luciano Pavarottiego nazwał „swoim wielkim, wielkim przyjacielem”.

Prezydent Trump nie zapomniał jednak o tym, co stało się nieodłącznym elementem jego spotkań z przywódcami państw członkowskich NATO. Zaapelował do włoskiego premiera o zwiększenie nakładów na wspólną obronę NATO. Gentiloni odparł, że Włochy „złożyły zobowiązanie i z reguły szanują swoje zobowiązania”. Premier Włoch dodał jednak, że proces spełniania tego zobowiązania „będzie stopniowy, ponieważ Włochy mają pewne ograniczenia budżetowe”.

Gentiloni, zwracając uwagę na rzeszę uchodźców, jaką obarczony jest jego kraj, zaapelował o współpracę międzynarodową w celu rozwiązania tego problemu.

W odpowiedzi Trump wezwał władze w Rzymie do znalezienia takiego rozwiązania problemu uchodźców, które przewiduje ich powrót do swoich domów, aby „mogli pomóc w odbudowie swoich krajów”.

Amerykański prezydent wykluczył możliwość jakiegokolwiek zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Libii, skąd uchodźcy z całej Afryki rozpoczynają swój exodus do Włoch.

Nie widzę dla nas jakiejkolwiek roli w Libii – z przekonaniem stwierdził Trump w czwartek. – Mamy wystarczająco ról, mamy role wszędzie – dodał prezydent Stanów Zjednoczonych.

Źródło: PAP

lk

USA: CIA i FBI rozpoczęły śledztwo w sprawie przecieków do WikiLeaks. Ma ono ustalić, kto odpowiada za przecieki

Zdaniem śledczych, osobą odpowiedzialną za wyciek informacji może być jeden z setek pracowników Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) z dostępem do informacji o prowadzonej przez Agencję inwigilacji.

CIA i FBI rozpoczęły wspólne śledztwo ws. przecieków do WikiLeaks. Dochodzenie ma ustalić, kto odpowiada za nielegalne udostępnienie demaskatorskiemu portalowi tysięcy tajnych dokumentów, które ten później opublikował – poinformował portal Washington Examiner.

Zdaniem śledczych osobą odpowiedzialną za wyciek może być jeden z setek pracowników Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) z dostępem do informacji o prowadzonej przez CIA inwigilacji. Możliwe także, że jest to zewnętrzny podwykonawca – podał Washington Examiner we wtorek.

Portal WikiLeaks w marcu opublikował wykradzione dane, które zawierały m.in. informacje o metodach inwigilacji prowadzonej przez CIA przy użyciu telefonów komórkowych, telewizorów czy komputerów. Był to jeden z najpoważniejszych incydentów związanych z bezpieczeństwem w historii CIA.[related id=”7880″ side=”left”]

Dyrektor CIA, Mike Pompeo, niedawno, po raz pierwszy od objęcia urzędu prezydenckiego przez Donalda Trumpa, wypowiedział się na temat portalu i jego założyciela, Juliana Assange’a. – Czas, byśmy nazwali WikiLeaks po imieniu: to niepaństwowa, wroga służba wywiadowcza, często wspierana przez kraje trzecie, takie jak Rosja – powiedział.

Podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi w USA w zeszłym roku Donald Trump korzystnie wypowiadał się o WikiLeaks i działalności tego portalu.

CIA nie potwierdziło, czy wykradzione informacje są autentyczne.

Źródło: PAP

lk

Wobec wzrostu napięcia Seul i Waszyngton prowadzą wspólne manewry wojskowych sił lądowych, morskich i lotniczych

W sytuacji utrzymującego się w regionie napięcia ponad sto samolotów amerykańskich i południowokoreańskich prowadzi wspólne manewry obronne – ogłosiło w czwartek dowództwo Sił Powietrznych Korei Płd.

Ćwiczenia o kryptonimie „Max Thunder” są prowadzone od piątku, ale o ich rozpoczęciu dotąd oficjalnie nie informowano. Będą trwały dwa tygodnie i niemal pokrywają się w czasie ze wspólnymi ćwiczeniami sił lądowych i morskich obu państw prowadzonymi pod kryptonimem „Foal Eagle”.

Założeniem taktycznym manewrów jest doskonalenie gotowości do „odpowiedzi na wszelkie formy prowokacji, niezależnie od miejsca i czasu” – pisze południowokoreańska agencja Jonhap, która cytuje przedstawiciela Sił Powietrznych Korei Południowej.[related id=”12899″]

Dowództwo amerykańskie wysłało w czwartek nad Półwysep Koreański specjalny samolot obserwacyjny wyposażony w aparaturę do wykrywania w atmosferze promieniowania po wybuchach ładunków nuklearnych – podaje Jonhap.

Samolot przyleciał na początku miesiąca z bazy amerykańskiej Kadena na Okinawie w związku z powtarzającymi się północnokoreańskimi eksperymentami rakietowymi.

Pentagon postanowił również wysłać w rejon Półwyspu Koreańskiego lotniskowiec USS Carl Vinson, który spodziewany jest tam pod koniec kwietnia.

Korea Północna przeprowadziła bez powodzenia swą najnowszą, jedną z długiej serii, próbę rakietową w ubiegłą niedzielę. Pocisk eksplodował niezwłocznie po wystrzeleniu.

Źródło: PAP

lk

Przewodniczący Izby Reprezentantów USA Paul Ryan odwiedzi Warszawę. Będzie rozmawiać z Andrzejem Dudą oraz Beatą Szydło

Spotkanie odbędzie się w najbliższy piątek. Tematem rozmów będzie m.in. polityka obronna i transatlantycka współpraca gospodarcza. Strona polska ma podnieść także kwestię zniesienia wiz dla Polaków.

Jak poinformował Agencję Prasową  rzecznik rządu Rafał Bochenek, w trakcie spotkania Ryana z szefową polskiego rządu zostaną omówione sprawy wspólnej polityki obronnej i współpracy w ramach NATO, m.in. w związku z trwającym procesem umacniania flanki wschodniej Sojuszu.

– Polska podniesie również sprawę zniesienia wiz dla Polaków podróżujących do USA – zapowiedział.

Według rzecznika rządu tematem rozmów będzie również współpraca transatlantycka w dziedzinie gospodarczej, w tym w zakresie innowacji i start-upów oraz w dziedzinie energetyki.

[related id=”11531″]Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski powiedział Agencji Prasowej, że rozmowa prezydenta Andrzeja Dudy z przewodniczącym Izby Reprezentantów i delegacją amerykańskich kongresmenów będzie dotyczyła planów legislacyjnych większości republikańskiej w Kongresie oraz międzynarodowej polityki USA.

Plan legislacyjny prezydenta Trumpa jest rozbudowany. Prezydent (Duda) będzie chciał dowiedzieć się tego, jakie są plany dotyczące prac Kongresu pod rządami obecnej większości – powiedział Szczerski.

Odnosząc się do polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych, zaznaczył, że widać wyraźnie ewolucję polityki USA w kierunku zdecydowanej obecności tego kraju w polityce międzynarodowej w zakresie bezpieczeństwa.

Prezydent będzie zabiegał u kongresmenów o sprawy ważne z polskiego punktu widzenia: o wsparcie polityków amerykańskich dla obecności wojsk USA w Polsce i o kwestie polonijne w ramach relacji dwustronnych – powiedział Szczerski.

[related id=”5286″]

W zeszłym tygodniu prezydent Duda oficjalnie powitał w Polsce grupę batalionową, która wzmacnia wschodnią flankę Sojuszu. Obok Amerykanów, którzy są wiodącą nacją stacjonującej w Polsce jednostki, w skład wielonarodowej grupy batalionowej wchodzą żołnierze z Rumunii i Wielkiej Brytanii, do których dołączą żołnierze z Chorwacji. Wzmocnienie wschodniej flanki NATO w Polsce i krajach bałtyckich potwierdził szczyt NATO w Warszawie w 2016 r.

Polscy obywatele wciąż potrzebują wiz, by udać się do USA, z kolei obywatele amerykańscy mogą podróżować bez wiz do wszystkich krajów UE. Ostatnio kwestię tę podjął Parlament Europejski w przyjętej rezolucji. Europarlament wezwał w niej do czasowego wprowadzenia przez UE wiz dla obywateli państw, które nie przestrzegają zasady wzajemności wizowej z Unią. Stany Zjednoczone to obecnie jedyne państwo trzecie, które nie respektuje zasady wzajemności wizowej z Unią.

Ryan przyjeżdża do Europy na czele delegacji amerykańskich kongresmenów. Według agencji AP w planach delegacji znalazły się także wizyty w Wielkiej Brytanii, Norwegii i Estonii. Jak podkreśla agencja, celem podróży jest wzmocnienie więzi ekonomicznych i obronnych z partnerami NATO, którzy „ostrożnie spoglądają na Rosję”.

PAP/jn

Lasota: Sromotna klęska przy próbie reformy „Obamacare” prawdopodobnym powodem poczynań Trumpa w polityce zagranicznej

– Niestety jesteśmy w sytuacji, w której przywódcy USA i Korei Płn. stanęli oko w oko – oznajmiła w Poranku Wnet Irena Lasota, mówiąc o eskalacji wrogich stosunków pomiędzy USA a Koreą Północną.

Jak powiedziała w porannym programie Radia Wnet Irena Lasota, korespondentka z Waszyngtonu, stosunki pomiędzy USA a Koreą Północną ulegają zaostrzeniu. W jej opinii dziesięciodniowa wizyta wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a w Azji ma na celu wypracowanie odpowiedniej strategii wobec zagrożenia, jakim jest Korea Północna.

Niestety jesteśmy w sytuacji, w której dwóch przywódców (Donald Trump oraz Kim Dzong Un) stanęło ze sobą oko w oko. […] Mam nadzieję, że w polityce zagranicznej Stanów przeważą względy dyplomatyczne. Wizyta wiceprezydenta na Dalekim Wschodzie ma na celu wpłynięcie na Chiny, Japonię oraz Koreę Południową, aby te kraje wykonywały jak najbezpieczniejsze kroki w przypuszczalnej przyszłej prowokacji zrealizowanej przez Koreę Północną – powiedziała.

[related id=”13050″]

Irena Lasota stwierdziła również, że zainteresowanie prezydenta USA Donalda Trumpa polityką zagraniczną spowodowane jest niepowodzeniem przy próbie zniesienia systemu opieki medycznej, wprowadzonego przez byłego prezydenta Barracka Obamę: – Trump poniósł straszną klęskę przy wprowadzaniu reformy „Obamacare”. Był to jeden z jego głównych postulatów w kampanii wyborczej. Prawdopodobnie dlatego rzucił się do polityki zagranicznej, o której wiemy, że pół roku temu miał średnie pojęcie.

W kontekście ostatnich działań Donalda Trumpa na Bliskim Wschodzie (m.in. zbombardowania rządowego lotniska w Syrii), dziennikarka uważa, że poczynania prezydenta USA są jedynie doraźne, przez co polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych jest „bardzo mętna”. Powoduje to, że trudno określić przyszłe posunięcia Donalda Trumpa.

K.T.

Wiceprezydent Mike Pence: Będziemy stać ramię w ramię z Koreą Płd. Cierpliwość wobec Korei Płn. już się skończyła

Korea Północna nie powinna sobie robić żadnych złudzeń, gdy chodzi o determinację USA, by stać ramię w ramię z sojusznikami – oświadczył wiceprezydent USA Michael Pence w Panmundżomie.

Przebywający z wizytą w Korei Płd. wiceprezydent USA Mike Pence odwiedził w poniedziałek bazę wojskową Stanów Zjednoczonych Camp Bonifas, położoną w odległości zaledwie kilku metrów od Koreańskiej Strefy Zdemilitaryzowanej (DMZ) i w pobliżu linii demarkacyjnej oddzielającej obie Koree.

Wiceprezydent Mike Pence podkreślił w swym przemówieniu, wygłoszonym w Panmudżomie, gdzie w lipcu 1953 r. podpisano zawieszenie broni w wojnie koreańskiej, że „Stany Zjednoczone nie wykluczają żadnych opcji, które mogłyby się przyczynić do uregulowania kwestii północnokoreańskiego programu balistycznego czy nuklearnego”.

[related id=”13550″]

Dodał, że Waszyngton zamierza zagwarantować regionowi bezpieczeństwo na drodze pokojowych negocjacji, ale zaznaczył, że wszystkie opcje są teoretycznie dostępne. – Z całą pewnością będziemy stać ramię w ramię z Koreą Południową – oświadczył.

– Era podyktowanej względami strategicznymi cierpliwości wobec Korei Północnej już minęła – podkreślił z mocą amerykański wiceprezydent.

Mike Pence, którego ojciec brał udział w wojnie koreańskiej, nie krył wzruszenia, przybywając do Koreańskiej Strefy Zdemilitaryzowanej. – Zbliżając się do Panmudżomu, widziałem miejsca, gdzie mój ojciec walczył wraz z południowokoreańskimi kolegami, pomagając wam odzyskać wolność – powiedział i wyraził wdzięczność tym, którzy odbywają służbę w Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej.

Amerykański kontyngent na Półwyspie Koreańskim wynosi 28,5 tys. żołnierzy.

Agencje wskazują. że wizyta Pence’a w bazie wojskowej USA położonej w pobliżu granicy z Koreą Północną i w strefie zdemilitaryzowanej (DMZ) następuje dwa dni po prowokacyjnej, ale nieudanej próbie wystrzelenia pocisku balistycznego, przeprowadzonej przez Pjongjang.

Pence przybył do Korei Południowej w niedzielę, rozpoczynając swą 10-dniową wizytę po Azji.

Agencje podkreślają, że do wizyty dochodzi w chwili, gdy napięcia w regionie są coraz większe.

PAP/jn

Mike Pence: „Jesteśmy przywiązani do sojuszu z Koreą Południową”. W Seulu wiceprezydent USA rozpoczął podróż po Azji

Podróż do zaniepokojonych sojuszników – w momencie narastania napięcia na Półwyspie Koreańskim wiceprezydent USA poleciał do Azji – odwiedzi Koreę Południową, Japonię, Indonezję i Australię.

Wiceprezydent USA Mike Pence przybył w niedzielę do Korei Południowej, rozpoczynając 10-dniową wizytę po Azji. Wcześniej Korea Północna przeprowadziła nieudaną próbę wystrzelenia pocisku balistycznego.
Jak powiedział agencji Reutera w Seulu chcący zachować anonimowość doradca wiceprezydenta Pence’a, według wstępnych informacji niedzielną próbę przeprowadzono za pomocą pocisku balistycznego średniego zasięgu. Dodał, że Stany Zjednoczone nie są zaskoczone testem. Mieliśmy dobre informacje wywiadowcze przed wystrzeleniem rakiety– powiedział rozmówca agencji. – To nie była kwestia, czy Pjongjang przeprowadzi próbę, ale kiedy. Dobra wiadomość jest taka, że po pięciu sekundach zakończyła się fiaskiem.

W Seulu wiceprezydent Pence ma omawiać ze stroną południowokoreańską pogarszającą się sytuację na Półwyspie Koreańskim i wzrastające ryzyko bezpośredniej konfrontacji zbrojnej ze Stanami Zjednoczonymi. Spędzi w Korei Południowej trzy dni, podczas których będzie rozmawiał z p.o. prezydenta Hwangiem Kio Ahnem oraz przewodniczącym  Zgromadzenia Narodowego Czungiem Sie Kiunem. Spotka się również z lokalnymi biznesmenami. Wiceprezydent spędził  Wielkanoc z amerykańskimi żołnierzami stacjonującymi na Półwyspie Koreańskim. W trakcie tego spotkania polityk nawiązał do aktualnej sytuacji geopolitycznej i podkreślił przywiązanie do sojuszu z Koreą Południową.

Agencje podkreślają, że do wizyty dochodzi w chwili, gdy napięcia w regionie są coraz większe. W niedzielę rano czasu lokalnego o próbie balistycznej przeprowadzonej przez Pjongjang poinformowały źródła wojskowe Korei Południowej. Dokonanie testu potwierdził również Pentagon. Pocisk wystrzelono z rejonu Sinpo w prowincji Hamgjong Południowy na wschodzie kraju.

[related id=”13050″ side=”left”]

Według Pentagonu pocisk eksplodował „niemal natychmiast po starcie”. Cytowane przez Reutera anonimowe źródło we władzach USA podało, że „z dużym prawdopodobieństwem” można stwierdzić, że wystrzelony w niedzielę pocisk nie był raczej międzykontynentalnym (Intercontinental Ballistic Missile; ICBM), uderzającym w cele oddalone powyżej 5500 km. W niedzielę w związku z testem oficjalny protest dyplomatyczny złożyła Japonia.

Próby dokonano nazajutrz po wielkiej paradzie wojskowej w stolicy Korei Północnej – Pjongjangu – z okazji 105. rocznicy urodzin założyciela państwa Kim Ir Sena. Wcześniej światowe media spekulowały, że przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un może zarządzić nowy test broni nuklearnej.

Prezydent USA Donald Trump niedawno oświadczył, że „problemem Północnej Korei należy się zająć” i skierował w stronę wybrzeży tego kraju grupę okrętów wojennych z lotniskowcem USS Carl Vinson. Pjongjang już wcześniej niezwykle ostro krytykował kolejne wspólne manewry wojsk amerykańskich i południowokoreańskich, zarzucając Seulowi i Waszyngtonowi przygotowania do inwazji Północy.

Korea Północna dokonała już pierwszej próby z pociskiem balistycznym dalekiego zasięgu i przeprowadziła serię próbnych eksplozji głowic nuklearnych. Pjongjang dąży do opracowania pocisku balistycznego z głowicą nuklearną, który byłby zdolny osiągnąć terytorium kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.

Zdaniem analityków, Kim Dzong Un, rozbudowując potencjał rakietowy i nuklearny mimo zakazów ONZ, chce, poza wywieraniem nacisku politycznego na Seul i Waszyngton, wzmocnić również swoją pozycję i wizerunek wewnątrz kraju.

Kolejnymi etapami podróży wiceprezydenta będą Japonia, Indonezja i Australia – wszystkie te kraje są sojusznikami USA w Azji Południowo-Wschodniej i wszystkie obawiają się wzrostu znaczenia Chin, jak i nieobliczalnej polityki reżimu północnokoreańskiego.

ax/pap

Aleksander Bondariew: Rosja daje jasny przekaz: jeśli Zachód chce walczyć z terroryzmem, powinien być jej sojusznikiem

Według Rosji, Zachód, chcąc walczyć z terroryzmem, powinien być sojusznikiem Rosji, a każdy kolejny akt terroru jest argumentem za tym, by zdjąć z Rosji sankcje za Ukrainę i Krym i stanąć u jej boku.

Aleksander Bondariew, rosyjski pisarz, dziennikarz i tłumacz, na stałe mieszkający w Paryżu, był gościem Poranka Wnet w środę 12 kwietnia. Komentował relacje rosyjsko-amerykańskie w kontekście sytuacji w Syrii. Próbował odpowiedzieć na pytanie, czym może zakończyć się spotkanie spotkanie amerykańskiego sekretarza stanu Rexa Tillersona w Moskwie z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych. Stwierdził, że powinno zostać wyjaśnione, po której stronie barykady stoją Rosjanie, i czy Asad może stracić poparcie Kremla.

Jeszcze 10 dni temu uważano, że Rex Tillerson jako specjalny wysłannik Donalda Trumpa spotka się z Putinem. Później okazało się, że takiego spotkania nie będzie. Powodem tego był atak z użyciem broni chemicznej w Syrii. Rzeczywiście był to punkt zwrotny w kontaktach Rosja – USA. Donald Trump w ten sposób chciał pokazać, że nie jest zależny od Moskwy, co zarzucano mu podczas afery dotyczącej rosyjskich służb bezpieczeństwa.
[related id=”766″]

Aleksander Bondariew  zasugerował,  że Rosja sponsoruje akty terroru i używa ich jako karty przetargowej w rozmowach na arenie międzynarodowej:

Ostatnie ataki w Sankt Petersburgu również były aktami terroryzmu, ale po nich pojawił się znamienny apel w wypowiedziach władz rosyjskich: Jeżeli Zachód chce walczyć z terroryzmem, powinien być sojusznikiem Rosji.  Czyli można powiedzieć, że każdy akt terroru był argumentem na to, aby zdjąć z Rosji sankcje za Ukrainę oraz za Krym i być jej sojusznikiem.  

Aleksnder Bondariew skomentował również ostatnie afery związane z korupcją na wysokich szczeblach władzy, m.in z ogromnym majątkiem Dmitrija Miedwiediewa.

– Putin trzyma w Rosji całą władzę, na niższym szczeblu można obserwować coraz więcej niezadowolenia i protestów po stronie ludzi. Po drugim ataku w metrze pojawił się człowiek z Gwardii Narodowej, który rozbroił bombę i zniknął. Takie incydenty są związane m.in. z rywalizacją starych służb bezpieczeństwa z nowo powstałymi grupami, m.in Gwardią Narodową, o względy prezydenta Putina.

Te organizacje  mają zupełnie inne cele: Stare służby bezpieczeństwa chcą dołączyć do władzy socjalistów systemowych, a  Gwardia Narodowa, która jest związana z Ramzanem Kadyrowem (niezależnym wojskowo od Moskwy) chciałaby wprowadzić terroryzm. Film o Miedwiediewie miał tylko pokazać, że kosztem takiej manipulacji można wyprowadzić tysiące ludzi na ulice i zająć ich głowy manifestowaniem przeciwko korupcji, podczas gdy  prawdziwym problemem w Rosji jest terror.

jn

 

 

USA: Donald Trump zamierza mianować Johna J. Sullivana na stanowisko zastępcy sekretarza stanu

Biały Dom poinformował we wtorek o zamiarze nowej nominacji przez prezydenta Donalda Trumpa. Na stanowisko w rządzie wróci członek administracji George’a Busha.

[related id=”7927″]

Według opublikowanego komunikatu 57-letni Sullivan, z zawodu adwokat, będzie pełnił funkcję zastępcy sekretarza stanu ds. zarządzania i zasobów.

Sullivan pochodzi ze stanu Maryland. W administracji George’a Busha był zastępcą sekretarza handlu oraz zastępcą głównego doradcy w departamencie obrony.

PAP/jn

Sekretarz Stanu USA Rex Tillerson: Rosja musi wybrać, po której stronie chce stać w sprawie konfliktu w Syrii

Tillerson oświadczył, że sojusz Rosji z prezydentem Syrii Baszarem el-Asadem i popierającymi go Iranem i libańskim Hezbollahem nie służy jej interesom. Zaapelował o sojusz z USA i ich stronnikami.

Sekretarz stanu USA Rex Tillerson powiedział we wtorek po obradach szefów MSZ krajów G7 we włoskim mieście Lukka, że Rosja musi wybrać, po czyjej stronie chce stać w sprawie konfliktu w Syrii. Zaapelował do Moskwy o sojusz z Waszyngtonem i jego partnerami.

„Jasne jest dla wszystkich, że panowanie rodziny Asadów zbliża się do końca” – powiedział Tillerson.

Źródło:PAP

lk