Watykan/ Papież Franciszek w trakcie „serdecznej rozmowy” wyraził nadzieję, że Donald Trump „będzie narzędziem pokoju”.

Pokój osiągany na drodze negocjacji politycznych, sytuacja na Bliskim Wschodzie i obrona życia – takie były tematy środowych rozmów papieża Franciszka z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

Po rozmowach z papieżem Franciszkiem prezydent Trump spotkał się z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej kardynałem Pietro Parolinem i szefem dyplomacji watykańskiej arcybiskupem Paulem Richardem Gallagherem.

W oświadczeniu, jakie wydano po spotkaniu papieża z prezydentem USA podkreśla się, że w czasie „serdecznych rozmów” wyrażono zadowolenie z dobrego stanu stosunków między Stolicą Apostolską a Stanami Zjednoczonymi, a także ze „wspólnego zaangażowania na rzecz życia i wolności religii oraz sumienia”.

[related id=”20610″]

„Wyrażono pragnienie spokojnej współpracy między państwem a Kościołem katolickim w USA, zaangażowanej w służbę ludności w dziedzinie ochrony zdrowia, edukacji i pomocy imigrantom – głosi komunikat Watykanu.

– Rozmowy umożliwiły wymianę poglądów na niektóre tematy związane z bieżącą sytuacją międzynarodową i krzewieniem pokoju na świecie poprzez negocjacje polityczne i dialog międzyreligijny, ze szczególnym odniesieniem do sytuacji na Bliskim Wschodzie i ochrony wspólnot chrześcijańskich – poinformował Watykan.

Po rozmowach z papieżem i dostojnikami watykańskimi prezydent Trump wraz z rodziną i towarzyszącymi mu członkami delegacji USA zwiedził Kaplicę Sykstyńską.

PAP/JN

Szef wywiadu wojskowego USA o zagrożeniach dla bezpieczeństwa USA i strategicznej restrukturyzacji rosyjskiej armii

Szef amerykańskiego wywiadu wojskowego gen. Vincent Stewart przedstawił senackiej komisji sił zbrojnych ocenę zagrożeń, wobec których stoją USA, takich jak Korea Płn., Rosja, IS, Chiny, cyberataki.

Szef amerykańskiego wywiadu wojskowego (DIA) generał Stewart podkreślił we wtorkowym wystąpieniu, że Korea Płn. w dalszym ciągu stanowi poważne wyzwanie dla bezpieczeństwa USA. Wskazał, że reżim w Pjongjangu dąży do zbudowania pocisków rakietowych dalekiego zasięgu z głowicami nuklearnymi, mogących stworzyć bezpośrednie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych.

Szef DIA ostrzegł, że jeśli sprawy będą się rozwijać w dotychczasowym kierunku, to reżim północnokoreański wejdzie w końcu w posiadanie pocisku rakietowego z głowicą nuklearną, mogącego zagrozić USA. Przyznał, że jest „prawie nie do przewidzenia”, kiedy taki północnokoreański arsenał osiągnie zdolność operacyjną, ale w świetle działań Pjongjangu jest to nieuniknione.

Według Stewarta północnokoreański przywódca Kim Dzong Un postrzega broń nuklearną jako główny instrument zapewniający przetrwanie jego reżimu w obliczu zagrożeń zewnętrznych. Generał wskazał, że Korea Płn. powiększa zapasy materiałów rozszczepialnych, które mogą być wykorzystane do budowy broni nuklearnej. Zwrócił też uwagę, że częścią północnokoreańskiego arsenału jest broń chemiczna.

Część wystąpienia Stewarta była poświęcona Rosji. Generał wskazał m.in., że rosyjskie kierownictwo uważa siły nuklearne za podstawę swej strategii odstraszania. Priorytetem Moskwy pozostaje modernizacja strategicznych sił nuklearnych, przy czym uwagę koncentruje się głównie na udoskonalaniu międzykontynentalnych rakiet balistycznych (ICBM) stacjonowanych na lądzie. Według Stewarta do 2022 roku Rosja zamierza przezbroić swój cały arsenał ICBM, wprowadzając nowe systemy. Do 2018 roku generał oczekuje pierwszych testów pocisków rakietowych RS-28 i ich głowic.

Stewart zwrócił też uwagę, że w Rosji wznowiono produkcję bombowca strategicznego Tu-160M2 z czasów radzieckich. Ponadto modernizowany jest bombowiec Tu-95MS, aby można było z niego odpalać pociski manewrujące Raduga Ch-101/102.

Generał zwrócił uwagę, że w Rosji uznano, iż „uzyskanie i zachowanie kontroli w przestrzeni kosmicznej będzie miało decydujący wpływ na wynik przyszłych konfliktów”. Wskazał, że Rosja ocenia, iż potencjał militarny umożliwiający przeciwdziałanie operacjom kosmicznym odstraszy przeciwników. Taki potencjał mógłby obejmować atakowanie satelitów lub naziemnej infrastruktury wspierającej operacje w przestrzeni kosmicznej.[related id=”20623″]

Stewart uznał, że Rosja wykorzystała swą interwencję w Syrii do zademonstrowania możliwości swych nowoczesnych sił zbrojnych. Podkreślił, że interwencja ta znacznie wzmocniła militarną pozycję syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada.

Zdaniem generała konflikt na wschodzie Ukrainy prawdopodobnie nie wygaśnie w najbliższym czasie i słaba jest nadzieja na pełną realizację porozumień mińskich. Stewart uważa, że nie jest prawdopodobne, by Rosja poniechała swych „destabilizujących działań”. Generał powiedział też, że Ukraina nie wprowadzi w życie „kontrowersyjnych elementów porozumień mińskich”, takich jak przyznanie specjalnego statusu niektórym częściom Donbasu, dopóki Rosja nie zrealizuje swoich zobowiązań dotyczących bezpieczeństwa.

Nawiązując do konfliktów w Iraku i Syrii generał zwrócił uwagę, że Państwo Islamskie utraciło ponad 60 proc. terytorium, które kontrolowało w Iraku i ok. 45 proc. terytorium w Syrii. Zastrzegł zarazem, że mimo tych strat terytorialnych pozostaje „poważnym zagrożeniem”. Zwrócił też uwagę, że IS przygotowuje się na utratę swoich dotychczasowych bastionów i przerzuca swych przywódców z takich miast jak iracki Mosul i syryjska ar-Rakka w bardziej odległe regiony.

Stewart wskazał też, że zagraniczni bojownicy IS powracający do swoich krajów pozostają powodem do poważnego zaniepokojenia.

Generał wskazał też na globalne cyberzagrożenia. Podkreślił, że ciągłym zagrożeniem jest cyberszpiegostwo. Zwrócił też uwagę, że powodem do zaniepokojenia jest zagrożenie „systemów świadczących najważniejsze usługi publiczne”, takie jak dostawa energii elektrycznej, wody, łączność, transport, ponieważ systemy te są bezpośrednio lub pośrednio podłączone do internetu.

Stewart przewiduje, że takie kraje jak Rosja i Chiny będą coraz bardziej integrować w swych siłach zbrojnych zdolności przeprowadzania cyberataków. Wskazał też, że organizacje terrorystyczne skutecznie wykorzystują cyberprzestrzeń do prowadzenia werbunku i szerzenia propagandy.

PAP/MoRo

Pół godziny trwała długo wyczekiwana rozmowa papieża Franciszka z prezydentem Donaldem Trumpem w papieskiej bibliotece

Środowa rozmowa prezydenta USA z Papieżem Franciszkiem trwała pół godziny. Przy powitaniu w Pałacu Apostolskim Donalda Trump był uśmiechnięty, a papież miał poważniejszy wyraz twarzy.

Po pierwszych chwilach lody zostały przełamane – oceniają media, zwracając uwagę na serdeczny klimat audiencji.

Tuż po godzinie 8.30 papież Franciszek i Trump usiedli przy biurku w papieskiej bibliotece, gdzie rozpoczęła się ich rozmowa z udziałem tłumacza. Następnie odbyła się publiczna część audiencji z udziałem 12 osób z delegacji towarzyszącej Trumpowi.

Była w niej małżonka amerykańskiego przywódcy Melania, córka Ivanka z mężem Jaredem Kushnerem, a także sekretarz stanu USA Rex Tillerson.

[related id=”14357″]

Spotkanie zakończyła krótka, serdeczna rozmowa papieża z Donaldem i Melanią Trumpami. Pierwsza dama USA poprosiła Franciszka o pobłogosławienie trzymanego przez nią różańca.

Papież wręczył amerykańskiemu prezydentowi egzemplarze swej ekologicznej encykliki „Laudato si'” oraz dwie adhortacje: „Evangelii gaudium” i „Amoris laetitia”, a także – co jest nowością w audiencjach dla przywódców – tekst swego orędzia na Światowy Dzień Pokoju. Podarował także Donaldowi Trumpowi małą płaskorzeźbę przedstawiającą drzewko oliwne, symbol pokoju.

Po trwającej w sumie 40 minut audiencji w papieskiej bibliotece prezydent USA udał się na rozmowy z watykańskim sekretarzem stanu kardynałem Pietro Parolinem i szefem dyplomacji arcybiskupem Paulem Richardem Gallagherem.

Media przypominają, że w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy papież i kandydujący wówczas na prezydenta USA Donald Trump kilkakrotnie wyrażali opinie o sobie nawzajem. W lutym zeszłego roku Franciszek, poproszony przez dziennikarzy o zdanie na temat kandydata, który chce zbudować mur z Meksykiem, oświadczył: „Człowiek, który tylko myśli o wznoszeniu murów, a nie o budowaniu mostów, nie jest chrześcijaninem. O takim zachowaniu nie mówi Pismo Święte”.

W reakcji na te słowa Donald Trump powiedział zaś: „Kiedy organizacja terrorystyczna Państwo Islamskie zaatakuje Watykan, papież jeszcze bardzo zapragnie i będzie się o to modlił, żebym został prezydentem”.

PAP/JN

USA / Donald Trump przedstawił projekt budżetu na przyszły rok. Przewiduje redukcję wydatków i redukcję podatków

Biały Dom przedstawił we wtorek projekt budżetu prezydenta USA Donalda Trumpa na rok finansowy 2018. W porównaniu z bieżącym rokiem redukcja wydatków na cele socjalne wyniesie prawie bilion dolarów.

Pierwszy projekt budżetu przedstawiony przez 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych, zgodnie z jego wyborczym hasłem „Ameryka przede wszystkim”, został oficjalnie zatytułowany „Nowe Fundamenty Amerykańskiej Wielkości”.

Zdaniem dyrektora Biura Budżetu Białego Domu Micka Mulvaneya, który we wtorek przedstawił dziennikarzom założenia tego planu wydatków rządu federalnego, właściwy tytuł projektu powinien brzmieć: „Pierwszy Budżet Podatników”.

[related id=”19923″]

Mulvaney uważa, że projekt ten przedstawia wydatki rządowe z perspektywy strony płacącej za działalność rządu federalnego, a więc podatnika amerykańskiego, a nie z perspektywy strony biorącej pieniądze od podatnika, czyli resortów federalnych.

Plan wydatków rządowych w roku 2018 zakłada drakońskie cięcia nakładów na programy socjalne, takie jak program bezpłatnej opieki medycznej dla najstarszych Amerykanów Medicare, ubezpieczenia medyczne dla dzieci czy finansowanie bonów żywnościowych dla najbiedniejszych oraz pożyczek na studia.

Administracja Trumpa przewiduje wzrost wydatków na obronę o 51 miliardów dolarów (prawie 10 proc.), zwiększenie nakładów na infrastrukturę o 200 mld dolarów oraz nietypowy, jak na prezydenta mającego opinię fiskalnego konserwatysty, pomysł przeznaczenia 19 mld dolarów na urlopy dla nowych rodziców (niezależnie od tego, czy będzie to ojciec czy matka) na opiekę nad noworodkami.

Zwiększenie wydatków na obronę będzie możliwe dzięki redukcji wydatków na pomoc zagraniczną USA, w tym na misje pokojowe oraz na takie cele, jak np. ochrona środowiska naturalnego.

Zawarte w projekcie wytyczne dotyczące wydatków rządu oznaczają ograniczenie nie tylko funduszy Departamentu Stanu, ale także na programy Pentagonu związane z pomocą wojskową dla zagranicy.

Budżet zakłada też drastyczną redukcję i zmianę zasad przyznawania amerykańskiej pomocy wojskowej, jak np. zastąpienie bezzwrotnych subwencji na zakup amerykańskiej broni pożyczkami i gwarancjami kredytowymi na ten cel.

[related id=”16711″ side=”left”]

Tylko amerykańska pomoc militarna dla Izraela na rok 2018 nie została zmniejszona. W roku budżetowym 2016 całe amerykańskie wojskowe wsparcie dla zagranicy warte było 5,7 miliardów dolarów; tymczasem pomoc wojskowa dla Izraela, w ramach 10-letniej umowy zawartej w ubiegłym roku, wynosi rocznie 3,8 miliardów.

Dodatkowym argumentem za utrzymaniem w roku 2018 pomocy militarnej dla Izraela na dotychczasowym poziomie jest – zdaniem ekspertów – podpisanie przez prezydenta Trumpa podczas wizyty w Arabii Saudyjskiej w ubiegłym tygodniu umowy o sprzedaży dla Arabii Saudyjskiej amerykańskiej broni i sprzętu militarnego wartości 109 mld dolarów.

Amerykańska pomoc wojskowa dla Państwa żydowskiego służy zapewnieniu Izraelowi tzw. kwalifikowanej przewagi militarnej (qualitative military edge) nad arabskimi, z reguły wrogimi wobec Izraela sąsiadami.

Planowane cięcia wydatków obejmą budżety wszystkich resortów, w tym ministerstwa rolnictwa, które – w mało prawdopodobnym przypadku zaaprobowania projektu budżetu Trumpa w jego pierwotnej formie – ograniczy subwencje dla farmerów.

Projekt budżetu przewiduje zrównoważenie wydatków rządu federalnego z wpływami w ciągu 10 lat.

Zdaniem ekspertów projekt ten oparto na zbyt optymistycznych założeniach, np. takich, że wzrost gospodarczy Stanów Zjednoczonych do roku 2021 będzie wynosił przeciętnie 3 procent PKB rocznie, oszczędności z zastąpienia systemu opieki medycznej Obamacare nowym wariantem ubezpieczeń wyniosą 250 mld dolarów, a reforma podatkowa, która jeszcze nie była omawiana w Kongresie, przyczyni się do wzrostu wpływów do budżetu.

Projekt ten, nazywany projektem „redukcji podatków i redukcji wydatków”, spotkał się z ostrą krytyką ustawodawców Partii Demokratycznej, a także niektórych Republikanów. Wynika z tego, że ten „pierwszy budżet podatników” nie będzie ostatnim projektem budżetu administracji Trumpa na rok 2018.

Rok finansowy rozpoczyna się w Stanach Zjednoczonych 1 października, a kończy 30 września.

PAP/JN

Donald Trump jako pierwszy urzędujący prezydent USA podczas oficjalnej wizyty stanął przed Ścianą Płaczu w Jerozolimie

Składający wizytę w Izraelu i Autonomii Palestyńskiej Trump, jako pierwszy w historii urzędujący prezydent USA odwiedził w poniedziałek Ścianę Płaczu na Starym Mieście w Jerozolimie.

Trump, w czarnej jarmułce na głowie, modlił się pod Ścianą Płaczu, a następnie wpisał się do księgi pamiątkowej. Jak każdy odwiedzający to miejsce, wsunął w szczelinę między kamiennymi blokami, z jakich zbudowana jest Ściana Płaczu, zapisany zwitek papieru – zgodnie z tradycją, Żydzi zanoszą w ten sposób bezpośrednie prośby do Boga.

Żona prezydenta Melania, a także jego córka Ivanka, która przeszła na judaizm, odwiedziły w tym czasie sektor przeznaczony dla modlących się pod Ścianą kobiet.

Podczas wizyty pod Ścianą Płaczu Trumpowi nie towarzyszył żaden wysoki rangą przedstawiciel strony izraelskiej – podała AFP. Agencja zauważyła również, że przed Trumpem Ściany Płaczu nie odwiedził żaden urzędujący prezydent USA.

Ściana Płaczu to część muru oporowego stojącej na wzgórzu Świątyni Jerozolimskiej, zburzonej w 70. roku przez Rzymian. Religijni Żydzi uważają Wzgórze Świątynne za miejsce, gdzie ludzie zostaną odkupieni po przyjściu Mesjasza.

Wcześniej prezydent z rodziną odwiedził znajdującą się nieopodal na jerozolimskim Starym Mieście Bazylikę Grobu Pańskiego – miejsce, gdzie według tradycji chrześcijańskiej Chrystus został ukrzyżowany, pochowany a następnie zmartwychwstał.

Po przybyciu w poniedziałek do Izraela, Trump, który wcześniej odwiedził Arabię Saudyjską, wezwał bliskowschodnich przywódców do współdziałania na rzecz pokoju. Witający go na lotnisku w Tel Awiwie premier Izraela Benjamin Netanjahu wyraził nadzieję, że wizyta Trumpa będzie „kamieniem milowym” w staraniach o pokój.

Podczas dwudniowej wizyty w Izraelu i na terytoriach palestyńskich Trump będzie rozmawiał z Netanjahu w Jerozolimie i z palestyńskim prezydentem Mahmudem Abbasem w Betlejem na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Sekretarz stanu USA Rex Tillerson, towarzyszący prezydentowi w jego pierwszej zagranicznej podróży, podkreślił, że Trump jest gotów osobiście dołożyć starań o pokój na Bliskim Wschodzie, jeśli przywódcy izraelscy i palestyńscy będą gotowi poważnie zaangażować się w ten proces.

PAP/ MoRo

Media w USA: Trzech pracowników Białego Domu zostało zidentyfikowanych jako źródła wycieków tajnych informacji do prasy

Prezydent Trump ma dokonać zwolnień po powrocie z zagranicznych wizyt – poinformowała w poniedziałek stacja One America News Network. Wycieki tajnych informacji z administracji są dużym problemem.

Korespondent OAN przy Białym Domu, Trey Yingst poinformował, że według jednego z anonimowych źródeł „sytuacja jest poważna i będziemy mieć tu prawdopodobnie do czynienia z zarzutami kryminalnymi; ludzie mogą pójść do więzienia”.

Sprawa, ze wskazaniem podejrzanych, została przekazana przez Biały Dom do Biura Etyki Rządowej (Office of Government Ethics). Po zakończeniu swojego dochodzenia Biuro przedstawi jego wyniki prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi, który podejmie ostateczne decyzje.

Nie zostało sprecyzowane, kiedy będą podjęte decyzje personalne. Wycieki tajnych informacji z administracji prezydenckiej są dużym problemem od początku kadencji Trumpa.

Tylko w zeszłym tygodniu zostały przekazane prasie informacje wywiadowcze dotyczące organizacji grup terrorystycznych na Bliskim Wschodzie, głównie w Iraku i Syrii, oraz ich plany dotyczące umieszczania bomb w laptopach, które następnie są wnoszone na pokłady samolotów. Informacje te pochodziły z tajnych źródeł i mogło przez to dojść do ujawnienia tych źródeł.

One America News Network to informacyjna stacja telewizyjna, której właścicielem jest Herring Networks. OAN działa od 2004 roku jako niezależny, rodzinny biznes; zajmuje się w większości wiadomościami z kraju, głównie w Waszyngtonie i Kalifornii.

PAP/WJB

Niespokojnie na arenie międzynarodowej: Korea Północna po raz kolejny wystrzeliła pocisk balistyczny średniego zasięgu

Pocisk przeleciał ok. 500 km i spadł do Morza Japońskiego – podały władze Korei Południowej, USA i Japonii. Według Białego Domu pocisk miał mniejszy zasięg, niż rakiety testowane w ostatnim czasie.

Południowokoreański sztab generalny podał, że pocisk został wystrzelony w kierunku wschodnim z powiatu Pukch’ang, w prowincji P’yongan Południowy, w środkowej części kraju. To z tego obszaru w kwietniu Pjongjang dokonał innej próby rakietowej, która zakończyła się niepowodzeniem.

Chcący zachować anonimowość przedstawiciel administracji USA zauważył, że pocisk miał mniejszy zasięg, niż rakiety wykorzystywane podczas trzech ostatnich północnokoreańskich testów. Dodał, że po raz ostatni taki pocisk jak w niedzielę testowano w lutym.

[related id=”19352″]

Japoński rząd stanowczo zaprotestował przeciwko próbie z rakietą balistyczną i podkreślił, że nie może tolerować powtarzających się prowokacji północnokoreańskiego reżimu.

Według sekretarza generalnego gabinetu Yoshihide Sugi, rakieta spadła tuż za wyłączną strefą ekonomiczną Japonii, nie powodując żadnych szkód.

W związku z najnowszą próbą prezydent Korei Południowej Mun Dze In zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego.

W ubiegłą niedzielę Pjongjang skutecznie przetestował nowy pocisk balistyczny średniego zasięgu Hwasong-12, który według północnokoreańskiego reżimu byłby zdolny przenosić ładunki jądrowe. Eksperci uznali tę próbę za oznakę postępu w programie rakietowym Korei Północnej. Według analityków, rakieta miała bezprecedensowy zasięg i leciała wyżej, niż jakikolwiek pocisk przetestowany w przeszłości przez reżim. Pocisk pokonał ok. 800 km, po czym wpadł do Morza Japońskiego.

[related id=”13866″ side=”left”]

Jak pisze agencja AFP (Agence France Presse), była to 10. próba rakietowa Korei Północnej od początku tego roku. W 2016 roku Pjongjang przeprowadził ich kilkanaście, a także dokonał dwóch prób jądrowych.

Władze północnokoreańskie kontynuują program jądrowy i próby rakietowe, mimo zakazujących tego rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i międzynarodowych sankcji. Zapowiadają też budowę międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM), która byłaby zdolna dosięgnąć terytorium USA i przenosić głowicę nuklearną.

Amerykański prezydent Donald Trump zapewnił, że do tego nie dopuści.

Pjongjang od dawna dysponuje pociskami, które mogą dosięgnąć celów w Korei Południowej (np. rakiety Scud o zasięgu 500 km) i w Japonii (rakiety Rodong o zasięgu od 1 tys. do 3 tys. km). Jednak mający zasięg 4,5 tys. km Hwasong-12 mógłby uderzyć w amerykańskie bazy na wyspie Guam na Pacyfiku – zauważa AFP.

PAP/JN

Donald Trump: Setki miliardów dolarów inwestycji w USA i miejsca pracy, miejsca pracy! Dziękuję Arabii Saudyjskiej!

Umowy handlowe, jakie podpisano w sobotę w trakcie pierwszego dnia wizyty Donalda Trumpa w Arabii Saudyjskiej, mogą przynieść gospodarce USA do 350 mld dolarów – oświadczył sekretarz stanu USA.

Kwota ta obejmuje także opcje, które mogą zostać zrealizowane w ciągu najbliższych 10 lat.

Po ceremonii podpisania prezydent Trump powiedział dziennikarzom, że jest to „niesamowity dzień” i wyraził swe podziękowania dla Saudyjczyków.

[related id=”18132″]

„Niesamowite inwestycje w USA i nasza wspólnota militarna jest bardzo szczęśliwa. Setki miliardów dolarów inwestycji w USA i miejsca pracy, miejsca pracy, miejsca pracy. Dlatego chciałbym podziękować całemu narodowi Arabii Saudyjskiej” – powiedział Donald Trump.

Jeszcze przed podpisaniem umów informowano, że dotyczą one m.in. nabycia przez Saudyjczyków amerykańskiego uzbrojenia za łącznie 110 mld dolarów, co ma wzmocnić pozycję Arabii Saudyjskiej w konfrontacji z regionalnym rywalem Iranem. Opiewający na 6 mld dolarów kontrakt z koncernem lotniczym Lockheed Martin przewiduje zmontowanie w Arabii Saudyjskiej 150 śmigłowców Blackhawk, co zapewni około 450 miejsc pracy. Nowe umowy z państwową firmą naftową Saudi Aramco mają zapewnić amerykańskim kontrahentom 50 mld dolarów, a koncern branży maszynowej i elektroenergetycznej GE otrzymał zamówienia na łącznie 15 mld dolarów.

Występując w Rijadzie na wspólnej konferencji prasowej z saudyjskim ministrem spraw zagranicznych Adilem ad-Dżubeirim, Tillerson wyraził nadzieję, że wybrany w piątek na drugą kadencję prezydent Iranu Hasan Rowhani doprowadzi do likwidacji programu budowy pocisków balistycznych i tego, co nazwał siecią terroryzmu.

„Nie zamierzam komentować moich oczekiwań. Ale mamy nadzieję, że jeśli Rowhani chce zmienić relacje Iranu z resztą świata, to są to rzeczy, które mógłby zrobić” – stwierdził Tillerson.

Zadeklarował również, że USA zamierzają bardziej intensywnie przeciwdziałać wpływom Iranu w Syrii i Jemenie, gdzie oba państwa popierają przeciwne strony lokalnych konfliktów.

PAP/JN

Donald Trump źle dobrał sobie administrację, jego otoczenie go nie chroni. Wolno mu wyraźnie mniej niż poprzednikom

„Program Wschodni” gościł politologa, dra Michała Kuzia. Głównym tematem rozmowy były oskarżenia wobec Donalda Trumpa o kontakty z rosyjskimi służbami oraz polityka Ameryki wobec Rosji.

Dr Michał Kuź, politolog z Uczelni Łazarskiego, zapytany o podejrzenia wobec prezydenta Donalda Trumpa o niejasne powiązania z rosyjskim wywiadem powiedział, że do tej pory jednoznacznie niczego Donaldowi Trumpowi nie udowodniono. Jest w tej sprawie niesamowity szum informacyjny.

Były szef FBI James Comey, którego Donald Trump miał rzekomo prosić o zamknięcie śledztwa w sprawie kontaktów z rosyjskimi służbami swojego byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, Michaela Flynna, zeznał pod przysięgą na początku maja, że Donald Trump osobiście nie jest zamieszany w aferę i nie wywierał na niego nacisku w sprawie zakończenia śledztwa przeciwko gen Flynnowi.  Krótko po tym, jak stracił pracę, Comey zmienił zdanie i zarzucił Donaldowi Trumpowi, że ten jednak wywierał na niego nacisk.

Jak podkreślił politolog, jest to poważny zarzut, ponieważ dotyczy utrudniania śledztwa na bardzo wysokim szczeblu. Ostatnio takich niejasnych przecieków jest w administracji Trumpa coraz więcej i cała sytuacja wygląda nieciekawie dla prezydenta USA. Coraz częściej mówi się możliwym  impeachmencie.

Dr Michał Kuź zauważył, że prezydentowi nikt spośród jego administracji nie pomaga i nikt go nie chroni. Jego zdaniem Donald Trump źle zaplanował swoją prezydenturę, nie obsadził wielu stanowisk.  Wolno mu wyraźnie mniej niż jego poprzednikom.

Według politologa narracje, jakoby Donald Trump miał być nieprzygotowany do pełnienia swojej prezydentury, są lekko przesadzone. Jako przykład podał Ronalda Reagana, który pod koniec swojej prezydentury cierpiał na alzheimera, oraz Kennedy’ego, który był uzależniony od leków:

– Wszyscy oni, mimo wad, byli chronieni przez swoje otoczenie. Byli zakorzenieni w swojej administracji i wiedzieli, jak obsadzać najważniejsze stanowiska.

Rozmówca Antoniego Opalińskiego zauważył, ze prezydentura Donalda Trumpa utknęła w martwym punkcie, ponieważ niezależnie od tego, czy był, czy nie był zamieszany w aferę z Rosją, ta sytuacja będzie ograniczała mu pole działania.

Niektórzy obserwatorzy sugerują, że prezydentowi Ameryki w „odzyskaniu twarzy” jako przywódcy pomogłaby np. wojna.

Gość „Programu Wschodniego” mówił również o polityce Donalda Trumpa w stosunku do Rosji.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

Donald Trump dotarł do Arabii Saudyjskiej – jest to pierwszy przystanek w jego zagranicznej podróży po objęciu urzędu

Według agencji Associate Press celem wizyty amerykańskiego prezydenta w Rijadzie – stolicy Arabii Saudyjskiej – jest rozwijanie silniejszej współpracy w walce z terroryzmem w regionie.

Prezydencki Air Force One wylądował na stołecznym lotnisku tuż przed godz. 10 lokalnego czasu (godz. 9 czasu polskiego). Donalda Trumpa, jego małżonkę Melanię i córkę Ivankę powitał tam król Salman.

Donald Trump jest pierwszym w historii amerykańskim prezydentem, który wybrał Arabię Saudyjską lub jakikolwiek kraj zamieszkany w większości przez muzułmanów jako cel pierwszej, zagranicznej podróży. Według AP, administracja podjęła taką decyzję m.in., by okazać regionowi szacunek po wielu miesiącach ostrych antymuzułmańskich wypowiedzi Donalda Trumpa.

[related id=”19889″]

W sobotę prezydent USA spotka się z saudyjską rodziną królewską, a w niedzielę będzie rozmawiał z przywódcami ponad 50 krajów arabskich i muzułmańskich, którzy zebrali się w Rijadzie na regionalnym szczycie poświęconym zwalczaniu dżihadystów z Państwa Islamskiego.

Głównym punktem wizyty w Arabii Saudyjskiej będzie przemówienie, które Trump wygłosi w niedzielę na szczycie. Według agencji AFP wyrazi w nim nadzieję na „pokojową wizję islamu”. Jego doradcy z Białego Domu informowali, że przemówienie to ma być przeciwwagą do wystąpienia Baracka Obamy z 2009 roku do świata muzułmańskiego. Doradcy twierdzą, że Obama przyjął wówczas zbyt skruszoną postawę, gdy przepraszał za działania USA w regionie.

[related id=”16711″ side=”left”]

Według mediów, Donald Trump podpisze w Arabii Saudyjskiej wstępne porozumienie dotyczące dostaw amerykańskiej broni i sprzętu wojskowego o wartości 110 miliardów dolarów, a także umowy dotyczące współpracy gospodarczej i wspólnej walki z terroryzmem.

 

 

Zapowiadając swoją wizytę w Arabii Saudyjskiej, królestwie, które jest faktycznym strażnikiem świętych miejsc islamu, Donald Trump wskazał, że będzie to „prawdziwie historyczne spotkanie w Arabii Saudyjskiej z przywódcami świata muzułmańskiego”. Trump obiecał, że w Rijadzie „położone zostaną nowe fundamenty pod współpracę i wsparcie naszych muzułmańskich sojuszników dla zwalczania ekstremizmu, terroryzmu i przemocy”.

Oprócz Arabii Saudyjskiej delegacja, w której skład wchodzi też Rex Tillerson oraz grupa dygnitarzy reprezentujących amerykański rząd, odwiedzi również Izrael, Autonomię Palestyńską, Watykan, a także Brukselę, gdzie w przyszły czwartek prezydent USA weźmie udział spotkaniu na szczycie przywódców państw i rządów krajów NATO. Będzie też uczestnikiem szczytu G7 w Taorminie na Sycylii.

PAP/JN