„Dobre przyjęcie Trumpa w Polsce; ważna krytyka Rosji”. Brytyjskie media o wizycie prezydenta USA w Warszawie

Brytyjskie gazety zwracają uwagę na ostry ton wystąpienia prezydenta USA w Warszawie. Podkreślają krytykę Rosji i reakcję Polaków, którzy dobrze przyjęli jego słowa o potrzebie obrony wartości.

„The Times” zaznacza, że swoim przemówieniem „Trump chciał dokonać resetu relacji z Europą, podkreślając wspólne wartości i ostrzegając, że przyszłość Zachodu jest zagrożona”.

Jak dodaje gazeta, amerykański prezydent bezpośrednio poparł Artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego o kolektywnej obronie, „czego nie zrobił podczas pierwszej wizyty w Europie sześć tygodni temu, a także wezwał Moskwę do zaprzestania podsycania niepokojów”.

„Times” zwraca uwagę, że przekaz Trumpa o konieczności obrony wartości Zachodu został dobrze przyjęty w Polsce, gdzie „rząd promuje tradycyjne chrześcijańskie wartości i odrzucił wezwania Unii Europejskiej do przyjęcia muzułmańskich uchodźców”. Według „Timesa” wystąpienie Trumpa „było apelem, aby wciąż postrzegać (amerykańskiego prezydenta) jako lidera wolnego świata, (…) którego misją jest 'obrona naszej cywilizacji'”.

Dziennik podkreśla, że Trump – inaczej niż większość światowych przywódców, którzy zaczęli uznawać za lidera wolnego świata niemiecką kanclerz Angelę Merkel – przedkłada interes swojego narodu nad zasadę wolnego handlu, m.in. rezygnując z paryskiego porozumienia klimatycznego lub zachowując prawo do nakładania ceł.

Zdaniem „Timesa” podziały pomiędzy USA a resztą członków G20 „nie są pomocne”, a narastający kryzys wokół Korei Północnej, trwająca wojna na wschodzie Ukrainy oraz walka z islamskim ekstremizmem wymagają aktywnej roli amerykańskiego prezydenta.

„Zadaniem Merkel jest sprawienie, by G20 nie stała się G19 plus jeden” – ocenia dziennik, dodając, że „Trump jako lider jest znacznie bardziej zaangażowany w politykę zagraniczną, niż sugerowała jego retoryka w kampanii wyborczej, a jego krucjata przeciwko terroryzmowi nie dotyczy tylko ochrony Stanów Zjednoczonych, lecz także sojuszników”.

W podobnym tonie wizytę Trumpa w Polsce komentuje „The Telegraph”, który zwraca uwagę, że „mimo trudnych relacji z niemiecką kanclerz” prezydent USA powiedział, że stosunki między Europą a Stanami Zjednoczonymi są mocniejsze niż kiedykolwiek wcześniej i zdecydował się na „rzadką krytykę” prezydenta Rosji Władimira Putina, wskazując na „destabilizujące działania” Moskwy m.in. na Ukrainie.

Publicysta „Telegrapha” Fraser Nelson ocenia, że polityka izolacji Trumpa na G20 w Hamburgu nie przyniosłaby spodziewanych skutków, bo „wielu unijnych liderów przechodzi na stronę Trumpa, a europejska opinia publiczna jest zdecydowanie po jego stronie”.

„Różnica (między Trumpem a Unią Europejską) polega głównie na języku: UE mówi o swoim globalnym podejściu, jednocześnie będąc bezwstydnie protekcjonistyczną; Trump przechwala się protekcjonizmem, ale póki co, niewiele z niego wdraża w życie” – pisze Nelson.

„On może być zdumiewająco niedyplomatyczny, bezsensownie kłótliwy i regularnie obraźliwy – co niepotrzebnie szkodzi amerykańskiej reputacji – ale wygrał (wybory), bo jego poglądy są popularne i należą do głównego nurtu. Choć jego europejskim odpowiednikom może być ciężko to przyznać, dotyczy to obu stron Atlantyku” – dodał.

W komentarzu redakcyjnym „Telegraph” ocenia, że wystąpienie Trumpa w Warszawie było w kontekście międzynarodowym w stylu Ronalda Reagana i „wysłało w Polsce właściwy przekaz, (w czasach gdy) rewanżyzm Rosji niepokoi Europę Wschodnią”. „Z ulgą zobaczyliśmy Trumpa stojącego mocno w obronie zachodnich interesów” – dodają.

„Guardian” skupia się z kolei na tym, że w przemówieniu w Warszawie Trump oskarżył Rosję o działania mające na celu destabilizację Zachodu, choć do wizyty doszło zaledwie dzień przed jego piątkowym spotkaniem z prezydentem Putinem.

Gazeta zwraca uwagę, że amerykański prezydent „nie zrobił w Warszawie nic, by osłodzić atmosferę przed spotkaniem z Putinem”. Podkreśla także słowa Trumpa o wsparciu dla NATO i pierwszą publiczną deklarację poparcia Artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego o kolektywnej obronie państw członkowskich Sojuszu.

PAP/MoRo

 

 

 

„Właściwe”, „niesmaczne”, „wojownicze” – niemiecka prasa komentuje wystąpienie Trumpa na pl. Krasińskich w Warszawie

Wizyta Donalda Trumpa w Warszawie podzieliła niemieckich komentatorów. Dla jednych prezydent USA „dobrał właściwe słowa”, dla innych mowa była niesmaczna, jeszcze inni krytykują jej „wojowniczy” ton.

O „wyznaniu miłości Trumpa do kraju, który stanowi dla Europy problem” pisze serwis „Der Spiegel”. Decyzja o wyborze Warszawy na miejsce wystąpienia przed wizytą na szczycie G20 w Hamburgu nie jest przypadkiem, lecz „jednoznacznym gestem krytyki pod adresem Unii Europejskiej” – uznano.
Polska, zdaniem autorów materiału, jest obok Węgier krajem, w którym sceptycyzm wobec UE, podzielany także przez Trumpa, jest najsilniejszy. „Der Spiegel” zwraca uwagę, że Trump pochwalił Polskę jako kraj, który spełnia finansowe zobowiązania wobec NATO. Równocześnie prezydent wezwał inne kraje do zwiększenia wkładu w obronność.

Zdaniem „Spiegla” zgoda Waszyngtonu na zakup przez Polskę systemu Patriot jest „demonstracyjnym gestem” mającym wzmocnić zdolność Polski do obrony przed Rosją.

W Polsce, gdzie istnieje uzasadniony historycznymi doświadczeniami wielki lęk przed rosyjskim imperializmem, Trump „dobrał właściwe słowa”. „W dodatku jako gość narodowo-konserwatywnego eurosceptycznego polskiego rządu, (Trump) mógł się czuć jak wśród pokrewnych dusz” – pisze Richard Herzinger na łamach „Die Welt”.

Kierowane obecnie pod adresem Stanów Zjednoczonych zarzuty, że sprzedając Polsce rakiety Patriot i dostarczając jej gaz, chcą podzielić Europę, są – zdaniem komentatora – przejawem podwójnej moralności.

Jak zaznacza, „pęknięcie” (między Polską a Europą Zachodnią) jest skutkiem interesów energetycznych z Rosją zapoczątkowanych przez byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera i kontynuowanych przez obecną szefową niemieckiego rządu Angelę Merkel – „z pominięciem Europy Wschodniej”. Trudno się dziwić, że Polska bardziej liczy na „silne ramię Ameryki” niż na zachodnioeuropejskich sąsiadów – pisze Herzinger.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” uważa, że Trump wygłosił w Warszawie przemówienie „w stylu wojny kultur”. Rdzeniem jego przesłania nie było potwierdzenie zobowiązań sojuszniczych, lecz ostrzeżenie przed wewnętrznym zagrożeniem dla Zachodu, będącym następstwem zaniedbania tradycji i wartości – uważa Reinhard Veser.

Jego zdaniem w tej opinii „tkwi ziarenko prawdy”. Świadomość, że wolność i demokracja nie są oczywistością, lecz wartością, o którą trzeba stale walczyć, uległa w części zachodniej opinii publicznej zapomnieniu – twierdzi komentator. „Polska, która w XX wieku została spustoszona przez oba wielkie totalitaryzmy i w beznadziejnej sytuacji stawiała opór, jest dobrym miejscem, żeby przypomnieć o wartości woli wolności” – czytamy w FAZ.

„Porównywanie obecnej sytuacji Zachodu z polskimi powstańcami z 1944 roku, jak uczynił to Trump, jest jednak nie na miejscu, żeby nie powiedzieć niesmaczne” – ocenia Veser.

Jak tłumaczy, polscy powstańcy walczyli „z odwagą zwątpienia i perspektywą pewnej śmierci” przeciwko „mającym przewagę, pozbawionym skrupułów niemieckim okupantom”. „Nazywane Zachodem kraje Europy i Ameryki Północnej nie są przez nikogo okupowane, lecz są stosunkowo dobrze funkcjonującymi krajami, w których większość ludzi, pomimo ekonomicznych i socjalnych trudności i pomimo zagrożenia przez islamski terroryzm, żyje dobrze i pewnie” – uważa autor.

Veser przypomina, że Trump domagał się w Warszawie poszanowania dla „rodziny, wolności, kraju i Boga” i zaznacza, że te konserwatywne wartości mają w wolnym społeczeństwie swoje miejsce.

Prawdziwym zagrożeniem dla Zachodu są jednak – zdaniem publicysty – te siły, które „jak Trump i jego duchowi pobratymcy w polskim rządzie rozkoszują się fantazjami o upadku świata i reagują niepohamowaną agresją na wszystkich, którzy inaczej widzą świat”. Gwizdy, którymi zwolennicy polskiego rządu powitali Lecha Wałęsę, są tego „smutnym przejawem” – kończy swój komentarz Reinhold Veser na łamach FAZ.

„Trump wygłosił wojowniczą, ociekającą krwią mowę, naszpikowaną metaforami walki i przeżycia oraz licznymi wspomnieniami frontowymi z drugiej wojny światowej”

– pisze Anna Sauerbrey w „Tagesspieglu”. Jak zaznacza, było to związane z miejscem wystąpienia – Pomnikiem Powstania Warszawskiego, jednak jej zdaniem obraz świata przedstawiony przez prezydenta USA „nie musiał wypaść tak dramatycznie”.

W nowym porządku światowym „liczy się nie walka kultur między dobrem i złem, lecz gotowość do dialogu” – zauważa komentatorka. „Czy Trump zdoła się w Hamburgu tego nauczyć?” – pyta.

„Dla prawicowego rządu w Polsce wypad (Trumpa) do Polski w drodze na szczyt G20 był sukcesem. Rząd jest skłócony z Komisją Europejską i wieloma rządami w Europie Zachodniej. Wizyta Trumpa miała pokazać: nie jesteśmy osamotnieni” – piszą Daniel Broessler i Florian Hassel w „Sueddeutsche Zeitung”.

Zdaniem komentatorów, stratedzy w Waszyngtonie dążą do identycznego celu. Hasło Trumpa „America first” (Ameryka przede wszystkim) miało zostać uzupełnione: „Ameryka przede wszystkim, ale nie sama”.

Gazeta niemieckich kół gospodarczych „Handelsblatt” zarzuca Trumpowi, którego nazywa „osobą nienawidzącą UE”, „atak na jedność UE” i ostrzega, że jest to niebezpieczna gra. Trump chce za pomocą swojej strategii „America first” uczynić USA ponownie jedynym supermocarstwem. To szalenie niebezpieczna polityka w czasach, gdy wszystko się zmieniło – czytamy. Za równie niebezpieczne komentator uznał zmianę polityki wobec Moskwy. „Zmiana tonu wobec Rosji stanowi zagrożenie dla Niemiec i Europy” – czytamy w „Handelsblatt”.

PAP/MoRo

Zróżnicowane reakcje amerykańskich mediów na wizytę prezydenta USA w Warszawie. Komentarze do wizyty Trumpa w Polsce

Amerykańska prasa w różny sposób oceniła wizytę prezydenta USA w naszym kraju. Dla większości Trump przyjechał do swojego sojusznika, gdzie rządy sprawują tacy sami jak on „national populist”.

Telewizja Fox News oceniła wizytę Trumpa w Polsce jako wyraz „zaciekłej obrony zachodnich wartości” oraz obietnicę, że z takim sojusznikiem jak Polska „Zachód nigdy, przenigdy nie da się złamać”.

Polska została określona jako „geograficzne serce Europy”, które nigdy się nie poddaje; w ocenie Fox News, patrząc na Polaków, „widzi się duszę Europy”.

Stacja wspomniała też o tłumnym i entuzjastycznym przyjęciu Trumpa na placu Krasińskich.

Telewizja ABC sugeruje, że przemówienie Trumpa należy odczytywać „między wierszami” i dodaje, że po raz kolejny prezydent robi wszystko „po swojemu” i zamiast złożyć wizytę najpierw w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Francji, wybrał bardziej kontrowersyjnego sojusznika, jakim jest Polska.

Stacja twierdzi, iż Polska prowadzi rygorystyczną politykę w sprawie uchodźców z Syrii, co zostało pochwalone w czwartkowym przemówieniu Trumpa. Prezydent skrytykował w nim także rozrastającą się biurokrację po obu stronach Atlantyku, co ma być zawoalowaną krytyką polityki kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

ABC odnotowała także spotkanie Trumpa z przywódcami krajów Europy Środkowej i Wschodniej na szczycie Trójmorza. MaryAlice Parks z ABC News zastanawia się:

„Czy Trump aktywnie stara się zwiększyć dystans między USA a silnymi krajami Europy Zachodniej, by zmienić kierunek amerykańskiej polityki zagranicznej na Europę Wschodnią?”

Telewizja CBS ocenia, że najważniejszym przesłaniem wizyty Trumpa w Polsce jest wezwanie do jedności w obronie zachodniej cywilizacji oraz niespotykany nacisk na Rosję, by przestała wspierać wrogie reżimy. Słowa te uznano za najbardziej stanowczą dotychczas wypowiedź Trumpa wobec Kremla.

Margaret Brennan z CBS News oceniła, że słowa prezydenta USA zostaną zauważone przez prezydenta Rosji Władimira Putina, który – jak dodała – od pewnego czasu rozważa partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi w walce z ekstremizmem np. w Syrii. Brennan dodaje, że co prawda nazwisko Putina nie padło w przemówieniu Trumpa, jednak – w jej opinii – wystąpienie prezydenta USA miało raczej za cel przygotować grunt pod piątkowe rozmowy obu przywódców na szczycie G20 w Hamburgu.

CBS zauważyła także bardzo pozytywne przyjęcie Trumpa na placu Krasińskich przez Polaków, którzy wielokrotnie skandowali w trakcie przemówienia jego imię i nazwisko oraz nazwę jego kraju. Stacja zaznacza, że prezydent USA przedstawił Polskę jako wzór i symbol nadziei na to, że zachodnia cywilizacja przetrwa i będzie triumfować.

Telewizja CNN oceniła wizytę Trumpa jako udaną, ale równocześnie podkreśliła, że Trump musi zrobić więcej, by odnosić sukcesy za granicą. Zdaniem Juliana Zelizera, wykładowcy na Uniwersytecie Princeton oraz analityka politycznego tej stacji, przemówienie Trumpa było ogólnie dobre, jednak pozostawało w sprzeczności z „mniej rozsądnymi” aspektami wcześniejszej konferencji prasowej z Dudą. Zelizer ocenił, że konferencja ta była chaotyczna i poświęcona tematom takim jak fake news czy błędy poprzedniego prezydenta USA Baracka Obamy. Jak dodał, Trump musi być bardziej konsekwentny, jeśli chce być wiarygodny w Europie.

Przemówienie na placu Krasińskich było według CNN trochę lepsze i bardziej konsekwentne, a jego najważniejsze wątki to obrona wartości krajów zachodnich przed terroryzmem, art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego oraz krytyka Rosji i jej destabilizacyjnych działań wobec innych krajów.

CNN wskazała, że przemówienie i jego główna teza, iż mamy do czynienia z wojną cywilizacji między Zachodem a „radykalnym muzułmańskim terroryzmem” na pewno spotkają się ze stanowczą krytyką ekspertów, którzy uważają, że używanie takiej terminologii i przyjmowanie takich założeń nie jest właściwe.
CNN oceniła także, że Trump wybrał Polskę na początek swojej drugiej wizyty zagranicznej ze względu na prawicowy rząd w Warszawie oraz pewność, że zostanie entuzjastycznie przyjęty.

Zdaniem CNN wielu dziennikarzy mogło poczuć się niekomfortowo, gdy prezydent USA u boku lidera innego kraju wyrażał wrogie nastawienie do prasy i używał terminu 'fake news’; stacja ocenia też, że taki (wizerunkowy) sojusz z Polską może utrudnić mu budowanie silnych więzi z innymi państwami członkowskimi NATO, które obawiają się autorytaryzmu.

CNN oceniła, że tłumy w Warszawie wyraźnie cieszyły się z przybycia Trumpa, a młodzi ludzie wypowiadający się dla tej telewizji przyznawali, że „Polacy boją się Rosji” oraz „kochają USA”. Zasugerowano, że tłumy przybyłe, by powitać Trumpa, zostały zwiezione do Warszawy z odległych miejsc na polecenie polskiego rządu.

Stacja NBC podkreślała, że plac Krasińskich był wypełniony po brzegi, a głównym motywem przewodnim wizyty była historyczna „specjalna więź” obu krajów. Wskazano, że Polska została nazwana współczesnym liderem Europy.

Rozgłośnia NPR oceniła prezydencką wizytę pozytywnie. Zwrócono uwagę na krytyczne wypowiedzi Trumpa o Rosji mimo jego wcześniejszych deklaracji, że zależy mu na dobrych stosunkach z Moskwą. NPR ocenia, że przemówienie Trumpa zostało odebrane bardzo dobrze przez zgromadzonych na placu ludzi. Za jeden z najważniejszych momentów wystąpienia radio uznało deklarację prezydenta USA o respektowaniu art. 5 traktatu o NATO, której nie wygłosił podczas swojej pierwszej wizyty za granicą.

Portal „Washington Examiner” ocenił relacje między Trumpem a Dudą jako bardzo przyjazne. Zauważył, że obydwaj przywódcy przyznali, iż borykają się z prasą i z fake newsami. Podkreślono też, że ważne jest rozpoczęcie współpracy dotyczącej zakupu gazu LNG przez Polskę oraz że oczekuje się podpisania wkrótce długotrwałych umów, które dodatkowo pogłębią relacje na linii Waszyngton-Warszawa.

„WE” pisze, że w przeciwieństwie do krajów Europy Zachodniej Polska sprzeciwia się przyjmowaniu uchodźców, a prawicowy rząd w Warszawie uważa, że granice powinny być zamknięte i bezpieczne, co Trump pochwalił podczas wizyty. Według portalu fakt, że Trump odwiedził Polskę przed Niemcami, to wyraz symbolicznego poparcia działań Polski.

Dużo uwagi „WE” poświęcił podobieństwom między USA a Polską; wymienia m.in. wspólną kulturę i wartości, dążenie do niezależności i wolności, ale też potrzebę walki z biurokracją. Przemówienie Trumpa portal ocenił jako „bardzo filozoficzne (…) i nawiązujące do wspólnej przeszłości”.

„Washington Post” określił przemówienie Trumpa jako „mroczne i prowokujące” i „o zabarwieniu nacjonalistycznym”, a jako jego myśl przewodnią wskazał „fundamentalne pytanie”, czy „Zachód ma wystarczająco silną wolę by przetrwać i bronić swoich zasad” przed terroryzmem i ekstremizmem.

Według WP wizyta Trumpa w Polsce ma wymiar symboliczny, gdyż Warszawa jest strategicznym sojusznikiem Waszyngtonu w Europie Wschodniej oraz jako jeden z niewielu krajów NATO Polska wywiązuje się ze zobowiązań dotyczących wydatków na obronność. Gazeta wskazuje polski rząd jako naturalnego sojusznika prezydenta USA oraz ocenia, że PiS odwołuje się do tej samej retoryki co Trump, w tym w kwestii sprzeciwu wobec przyjmowania muzułmańskich uchodźców.

Dziennik przypomina, że polski rząd pozostaje w konflikcie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i większością przywódców krajów UE, krytykujących jego postępowanie wobec mediów oraz zasad demokracji. Zauważa, że obecny prezydent USA nie wspomniał o problemach polskiej demokracji, w przeciwieństwie do swojego poprzednika Baracka Obamy, który uczynił to rok wcześniej na szczycie NATO.

„New York Times” również ocenił przesłanie Trumpa jako „nacjonalistyczne” i zauważył, że przywódca USA często nawiązywał do historii Polski, ale nie odniósł się do działań rządu PiS, zamiast tego chwaląc go jako obrońcę wolności w walce z ekstremistami.

PAP/MoRo

Poranek WNET/ 6 lipca 2017 / Warszawa / Paweł Zyzak i Jacek Bartosiak: Donald Trump funduje Europie terapię szokową

Sygnując politykę Trumpa w Europie, będziemy ponosili jej koszty. Amerykanie balansują wpływy Starej Europy, a wizyta w Polsce ma jej uświadomić, że USA mają wybór i mogą wybrać Europę Środkową.

– Polityka względem Chin ponosi pewne fiasko, bo nie może wyegzekwować kwestii koreańskiej – zauważył Paweł Zyzak, odnosząc się do nocnego głosowania w Radzie Bezpieczeństwa NATO, gdzie ze względu na sprzeciw Rosji i Chin nie nałożono na Koreę Północną sankcji za kolejną próbę z bronią jądrową.

– Musimy wykalkulować, jaki wpływ mają USA na system globalny. Trump popełnia błędy w temacie Chin, bo chyba źle porównał układ sił i nie jest on korzystny dla USA – wtórował mu Bartosiak. Jego zdaniem USA usiłują stosować względem Europy „terapię szokową”. Krytykował brak skuteczności w sprawie z Koreą i w innych kwestiach na Dalekim Wschodzie, gdzie z każdym miesiącem USA coraz bardziej oddają pole Chinom. [related id=”28042″]

– W stosunku do Europy dopiero zaczyna się ta polityka – podkreślił Bartosiak, który uważa, że pierwszym jej przejawem będzie to, co Trump powie dziś w Warszawie. Kluczowy dla sprawy relacji między USA a Europą będzie też szczyt państw G-20. Jaki kierunek obierze ta polityka, pokażą następne miesiące. Jego zdaniem Niemcy w Europie rzuciły wyzwanie USA.

– W sytuacji gdy bezpośrednio będziemy sygnować politykę Trumpa w Europie, poniesiemy jej koszty – podkreślił dr Bartosiak.

– W administracji USA mamy dwie tendencje – zauważył Paweł Zyzak. Jego zdaniem pierwsza to generałowie pamiętający jeszcze czasy zimnowojenne, którzy „chcą mocnych Stanów w Europie”. Druga wynika ze sposobu uprawiania polityki przez samego Trumpa, który stawia na bilateralne relacje i chce trzymać się w Europie z „bad boyami”, co zmierza w kierunku pewnego rodzaju izolacjonizmu, nacjonalizmu USA.

Paweł Zyzak zauważył, że prasa amerykańska, odnosząc się do wizyty Trumpa w Warszawie, często pisze, że prezydent wywodzący się ze środowiska zwanego w USA  „national populist” pojechał do Polski „do swoich”.

Zdaniem Bartosiaka Amerykanie balansują wpływy Starej Europy po tej nieprzyjemnej dla Trumpa reakcji z Niemiec, które uważają, że reprezentują kontynentalną Europę.

– Amerykanom zaświtało, że Niemcy będą budowali nowe Imperium Rzymskie [Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, czyli kolejną Rzeszę – przyp. red.] i próbują zdusić te pomysły, pokazać, że jest Europa Wschodnia i Zachodnia i można balansować taką sytuację – powiedział dr Jacek Bartosiak, ekspert ds. międzynarodowych.

– Ciężar przesunął się w stronę Pacyfiku, Europa jest drugorzędna, ale też ważna dla USA, szczególnie ważna dla „rewolucjonisty” Trumpa. Postawił on diagnozę, której implikacje są takie, że trzeba zastosować terapię szokową w relacjach z sojusznikami – dodał Bartosiak.

Eksperci odnieśli się także do kwestii znaczenia Polski w polityce USA.

– Jeśli chodzi o rolę Polski w przyszłości, to jestem optymistą. Uważam, że Trump nie ma określonej wizji, a chce przenieść nawyki z biznesu do polityki, chce potrząsnąć relacjami z partnerami, licząc, że wyegzekwuje swoje – zakończył ekspert.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka kliknij tutaj

Grupa Wyszehradzka przeciwwagą dla Rosji. Wizyta Trumpa ustali nasze przyszłe relacje na lata

Ważniejsze od symbolicznych spotkań Trumpa będą prawdziwe rozmowy prowadzone podczas pobytu w Warszawie między amerykańskimi doradcami i polskimi politykami, których wynik wpłynie na nasze stosunki.

W Stanach wszyscy się bardzo cieszyli, że Święto Niepodległości w tym roku przypada we wtorek, bo to oznaczało, że będą przynajmniej cztery dni świąt – powiedziała Lasota, mieszkająca w Waszyngtonie, skąd już w czwartek na trochę wcześniejsze wakacje wyjeżdżało wiele osób. – Do Waszyngtonu przybyły tłumy turystów – mówiła – aby w stolicy obchodzić ten szczególny dla każdego Amerykanina dzień. Środki masowego przekazu w USA zajmują się tylko i wyłącznie obchodami tego święta.

Dzień Niepodległości

– Amerykanie lubują się w statystykach, dlatego podawane są takie dane, jak chociażby liczba zjedzonych w ciągu dnia parówek, sprzedanych gadżetów niepodległościowych typu flaga amerykańska czy nawet kolczyków – mówiła mieszkanka Waszyngtonu, na ulicach którego widać turystów obwieszonych amerykańskimi emblematami. Zwróciła uwagę na to, że w dniu Święta Niepodległości otwarte są wszystkie muzea i prawie wszystkie można zwiedzać bezpłatnie, „zwłaszcza te, które są pod zarządem Kongresu USA”. W National Gallery można zobaczyć za darmo tych samych wielkich malarzy, co w nowojorskiej Metropolitan Gallery za kilkanaście dolarów. Wszystkie muzea Waszyngtonu są umiejscowione wokół wielkiego trawnika zwanego „mall” [chodzi o część National Mall – Parku Narodowego w centrum Waszyngtonu – przyp.red.], gdzie wieczorem 4 lipca odbędzie się wielki koncert i tradycyjny już pokaz sztucznych ogni.

– Żeby zająć dobre miejsce na oglądanie fajerwerków, ludzie tam gromadzą się już od godzin południowych, mimo iż panuje morderczy wręcz upał, 32-34 stopnie Celsjusza – powiedziała Irena Lasota.

Z „Gazety Wyborczej” do „New York Timesa”

– „New York Times” dociera do szerokiej rzeszy odbiorców i bazuje przede wszystkim na wiadomościach „Gazety Wyborczej” – powiedziała nasza korespondentka. Ostatnio głośnym echem w mediach odbiła się sprawa związana z zatrzymaniem przez policję „sławy” Solidarności Władysława Frasyniuka, uczestnika „antymiesięcznicy” smoleńskiej. Z łamów NYT można się było dowiedzieć, że w Polsce dochodzi niemal „do faszyzacji życia politycznego”. Publicystka zwróciła uwagę, że dziennikarze „Gazety Wyborczej” są bardzo dobrze wyszkoleni w tego typu „manipulacjach”.

– Nawet jeżeli podane fakty są prawdziwe, to w takim sosiku, z którego by wynikało, że właściwie głównym celem obecnej władzy jest aresztować takich ludzi jak Władysław Frasyniuk – powiedziała Lasota, która uważa, że artykuł NYT, napisany przez dziennikarza „Gazety Wyborczej”, nie „wnosi nic nowego”.

Wizyta Trumpa w Polsce

– Ważniejsze od symbolicznych spotkań prezydenta Trumpa w Polsce będą prawdziwe rozmowy prowadzone podczas pobytu w Warszawie między amerykańskimi doradcami i polskimi politykami – podkreśliła Lasota, mówiąc, że od wyników tych rozmów będą zależały późniejsze stosunki między Polską i USA.  Zwróciła uwagę, że po pierwszej podróży zagranicznej Trumpa jego doradcy wreszcie „zorientowali się, że poza Bliskim Wschodem istnieje jeszcze Europa”.

– Prezydent Trump wybrał Polskę jako pierwszy kraj, który odwiedzi, między innymi dlatego, że Polska, mimo tego, co pisze NYT, wybija się spośród państw w Europie z różnych  powodów, w tym gospodarczych – wyjaśniła Lasota wybór Polski przez otoczenie Trumpa jako kraju ważnego dla USA.

Zwróciła uwagę na to, że Grupa Wyszehradzka tak naprawdę dopiero teraz zaistniała jako blok państw mających wspólne cele.

– Mam nadzieję, że Grupa Wyszehradzka będzie stanowiła skuteczną przeciwwagę dla tego, co robi Rosja i jej sojusznicy – powiedziała Lasota, twierdząc, że Grupa absolutnie nie może być brana pod uwagę jako przeciwwaga dla UE.

– Sojusz polsko-litewski jest równie ważny, jeśli nie ważniejszy od sojuszu wyszehradzkiego, dlatego idea Trójmorza powinna objąć swym zasięgiem jak najwięcej państw, które mają podobne naleciałości historyczne, politykę i cele polityczne  – powiedziała Lasota. Oceniła, że większość naszych konfliktów z Litwą jest wywołanych sztucznie i jest to efekt „podjudzania z Rosji”.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

Atak hakerski na międzynarodową skalę. Na celowniku Ukraina, Rosja, Europa Zachodnia i USA. Wirus żąda okupu

Szybko rozprzestrzeniająca się fala ataków hakerskich dotknęła wiele firm i instytucji na Ukrainie, w Rosji, a następnie w Europie Zachodniej, aż dotarła do USA. Najbardziej ucierpiała Ukraina.

Systemy teleinformatyczne zainfekowane zostały wirusem żądającym okupu (ransomware).
Wydaje się, że najbardziej ucierpiała Ukraina, gdzie celem zmasowanego ataku były: system bankowy i telekomunikacyjny, rządowe sieci komputerowe, najważniejsze lotniska w kraju, ciepłownie, elektrownie oraz metro w Kijowie i sieć supermarketów Auchan.

Hakerzy zaatakowali m.in. sieć komputerową nieczynnej elektrowni atomowej w Czarnobylu, gdzie trzeba było przejść na ręczny monitoring promieniowania wokół czwartego reaktora, który wybuchł w 1986 roku.

W Rosji zaatakowano m.in. serwery państwowego koncernu naftowego Rosnieft, a także kontrolowanej przez koncern spółki naftowej Basznieft, koncernu metalurgiczno-wydobywczego Evraz oraz bankowe systemy teleinformatyczne, których część udało się hakerom zainfekować, choć działalność banków nie została przerwana.

„Atak hakerski mógł mieć poważne konsekwencje, ale firma przeszła na rezerwowy system przetwarzania i produkcji; ani wydobycie, ani rafinowanie nie zostały wstrzymane” – zapewnił Rosnieft w komunikacie zamieszczonym na Twitterze.

Przedstawiciele rosyjskiej firmy Group-IB zajmującej się badaniem przestępstw komputerowych ogłosili, że w sumie kilkadziesiąt firm w Rosji i na Ukrainie zostało zaatakowanych za pomocą wirusa Petrwrap, nowej wersji wirusa Petya bądź Pety.A (czyt. Pietia), który blokuje komputery aż do przekazania pod wskazany adres równowartości 300 dolarów w bitcoinach.

„Jeśli widzisz ten tekst, to oznacza, że Twoje pliki nie są już dostępne, bo zostały zaszyfrowane. Być może jesteś teraz zajęty poszukiwaniem sposobu, by odzyskać swoje pliki, ale nie trać czasu. Nikt nie może odzyskać plików bez odszyfrowania ich przez nas” – głosił napis, jaki pojawił się na ekranach komputerów.

Następnie poinformowano, że w wyniku cyberataków ucierpiały w Europie Zachodniej m.in. duński koncern A.P. Moeller-Maersk działający głównie w branży transportu morskiego i energii, brytyjska firma WPP – gigant z branży reklamy i public-relations, terminale w największym w Europie porcie w Rotterdamie oraz francuski koncern produkujący materiały budowlane Saint-Gobain.

O awarii systemów komputerowych firma A.P. Moeller-Maersk, która zatrudnia 120 tys. pracowników w 135 krajach, poinformowała rzeczniczka koncernu, potwierdzając, że powodem jest cyberatak na liczne należące do koncernu firmy i strony internetowe.

Do A.P. Moeller-Maersk należy m.in. firma APM Terminals, która potwierdziła, że również padła ofiarą cyberataku, który zakłócił pracę 17 należących do niej terminali kontenerowych, w tym dwóch w porcie w Rotterdamie.

Norweskie służby odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo przekazały, że w Norwegii celem ataku stała się „międzynarodowa firma”, której nazwy nie podano. Również w tym przypadku hakerzy zażądali okupu za odblokowanie serwerów.

Niemiecka telewizja NDR podała, że „nic nie działa w siedzibie” firmy Beiersdorf, znanej z produkcji kremu Nivea.

Potem fala ataków hakerskich dotarła do USA, gdzie pierwszą ofiarą stał się odział koncernu farmaceutycznego Merck na Wschodnim Wybrzeżu. Awarię sieci teleinformatycznych zgłosił też koncern spożywczy Mondelez, producent m.in. ciastek Lu i Oreo.

Eksperci ostrożnie wypowiadają się o dokładnym sposobie wtorkowego ataku. Część wskazuje na podobieństwo do działania wirusa WannaCry, którego użyto do międzynarodowego cyberataku w maju br., kiedy to zarażone zostały setki tysięcy komputerów na świecie. Rosyjska firma ds. cyberbezpieczeństwa Kaspersky Labs podaje jednak w wątpliwość, czy rzeczywiście chodzi o wirus Petya, jak twierdzą władze niektórych krajów.

„Nasza wstępna analiza sugeruje, że nie chodzi o wersję ransomware Petya, jak dotąd wskazywano, ale o nowy rodzaj ransomware, dotąd nieznany. Z tego powodu nazwaliśmy go NotPetya” – głosi komunikat firmy, która zaleca uaktualnienie używanej wersji systemu operacyjnego Windows.

Amerykański producent oprogramowania antywirusowego Symatec wskazał, że za atakiem stoi grupa hakerska Lazarus, którą wiąże się z Koreą Północną.

Strona ukraińska obciążyła Rosję odpowiedzialnością za cyberatak.

PAP/MoRo

Reżim północnokoreański zamordował amerykańskiego studenta. Czy Donald Trump wyciągnie tego konsekwencje?

Hanna Shen mówiła w Popołudniu Wnet o sprawie amerykańskiego studenta Otto Warmbiera, który zmarł po zwolnieniu z koreańskiego więzienia, oraz o współpracy militarnej Chin i Iranu.

 

 

Hanna Shen skomentowała historię amerykańskiego studenta, który umarł z wycieńczenia po torturach w więzieniu w Korei Północnej:

– To tragiczny przypadek młodego chłopaka, studenta Otto Warmbiera, który został zatrzymany na początku zeszłego roku w Korei Północnej za to, że rzekomo wykradł propagandowy plakat z hotelu. Po procesie, w którym został skazany na 15 lat ciężkich robót, zapadł w śpiączkę, a po przewiezieniu do USA zmarł.

Władze Korei utrzymują, że student zatruł się jadem kiełbasianym, a następie zażył tabletkę nasenną i zapadł w śpiączkę. Lekarze w USA stwierdzili jednak po przeprowadzeniu badań, że miał on poważne urazy mózgu, które mogły być skutkiem silnego pobicia.

Wczoraj jeden z ekspertów amerykańskich ds. wywiadu stwierdził, że Otto Warmbierowi podano tzw. serum prawdy – substancja ta podawana w dużych ilościach powoduje silne uszkodzenie mózgu.

Hanna Shen podała inny przykład brutalnego traktowania więźniów przez Koreę Północną:

– W 2009 roku amerykański misjonarz koreańskiego pochodzenia przekroczył granicę Korei Północnej. Przetrzymywano go w więzieniu przez ponad 40 dni, podczas których był brutalnie bity oraz wykorzystywany seksualnie. Po tych traumatycznych przejściach bardzo długo leczył się fizycznie oraz psychicznie. Kilka razy próbował popełnić samobójstwo.

Hanna Shen powiedziała, że uwolnienie amerykańskiego studenta było sukcesem administracji Donalda Trumpa:

– Rodzina Otto Warmiera wini administrację Baracka Obamy za to, że nie zrobiła wystarczająco dużo, aby uratować chłopca. Uważa, że lepiej działała administracja Donalda Trumpa.

Aktualnie w Korei przetrzymywanych jest jeszcze trzech innych obywateli amerykańskich i administracja Donalda Trumpa prowadzi rozmowy w sprawie ich uwolnienia.

W tym przypadku bardzo pomocna okazała się również rola mediów. Dzięki wywiadom i nagłośnieniu sprawy nowa administracja zwróciła uwagę na tą sprawę.

Politycy amerykańscy bardzo ostro komentują przypadek Otto Warmbiera. Mówią, że to, co się stało ze studentem, to mord dokonany przez brutalny reżim Korei.

Kolejny aspekt tej sprawy to jutrzejsze rozmowy pomiędzy przedstawicielami rządu Chin oraz Ameryki. Będą brali w nim udział m.in. sekretarz stanu USA Rex Tillerson oraz gen. James Mattis.

Wielu ekspertów apeluje do Donalda Trumpa, aby zaczął działać ostrzej w stosunku do Korei Północnej:

– Cały czas wydaje się, że prezydent USA wierzy, że Chiny robią, co mogą, aby wpłynąć na Koreę Płn., aby ta m.in. wstrzymała program nuklearny i rakietowy. Wielu ekspertów podkreśla, że takie obietnice były składane już wcześniej przez Chiny i za każdym razem nic konkretnego się nie działo.

Jest apel, aby w jutrzejszych rozmowach przedstawić ostre stanowisko. m.in nakazać sankcje wtórne, czyli sankcje na kraje trzecie, na firmy oraz banki, które współpracują z Koreą Północną. Przykładem takiego państwa są właśnie Chiny.

Hanna Shen mówiła również o wspólnych manewrach Iranu oraz Chin w Zatoce Perskiej.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

USA: zmarł student, który był więziony w Korei Płn. Biuro nie będzie wysyłać Amerykanów do państwa Kim Dzong Una

W poniedziałek zmarł 22-letni amerykański student Otto Warmbier, który przez 17 miesięcy był więziony w Korei Północnej. Jak poinformowała jego rodzina, Warmbier zmarł w szpitalu w Cincinnati.

W opublikowanym oświadczeniu rodzina studenta stwierdziła, że przyczyną jego zgonu były tortury, jakich doznał podczas pobytu w północnokoreańskim więzieniu. Rodzina oświadczyła, że Warmbier „nie był w stanie mówić, nie widział i nie reagował na słowne polecenia”.

Po powrocie Warmbiera do USA okazało się, że był on w stanie wegetatywnym od ponad roku.

Według władz północnokoreańskich przyczyną śpiączki było zatrucie jadem kiełbasianym, ale amerykańscy lekarze poddali w wątpliwość to twierdzenie.

Warmbier przybył do Korei Północnej jako turysta. Został aresztowany 2 stycznia 2016 r. i skazany na 15 lat ciężkich robót za próbę kradzieży propagandowego plakatu z hotelu, w którym się zatrzymał.

Lekarze amerykańscy stwierdzili, że doznał on ciężkich uszkodzeń mózgu i 13 czerwca został ewakuowany z Korei Północnej z powodu jego stanu do szpitala w jego rodzinnym mieście Cincinnati, w stanie Ohio.

Władze Korei Północnej oświadczyły, że Warmbier został zwolniony „z powodów humanitarnych”.

Prezydent USA Donald Trump, po ogłoszeniu wiadomości o śmierci studenta, potępił „brutalny reżim” w Pjongjangu.

PAP/MoRo

USA: Doradcy prezydenta Donalda Trumpa Jared Kushner i Jason Greenblatt rozpoczęli misję na Bliskim Wschodzie

Jason Greenblatt, doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa międzynarodowego przyjechał do Izralea. Wkrótce dołączy do niego Jared Kushner, zięć i jeden z najbardziej zaufanych doradców Trumpa.

Doradcy prezydenta Trumpa Jared Kushner i Jason Greenblatt, podczas rozmów w Izraelu i w Autonomii Palestyńskiej, będą omawiać tym tygodniu kroki zmierzające do osiągnięcia pokoju na Bliskim Wschodzie – poinformował w poniedziałek konserwatywny portal Breitbart News.

Zarysy takiego porozumienia prezydent Trump omawiał z przywódcami państw arabskich i z władzami izraelskimi w ubiegłym miesiącu, podczas swojej pierwszej podróży zagranicznej. Trump odwiedził stolicę Arabii Saudyjskiej Rijad, gdzie spotkał się z przywódcami krajów arabskich, Izrael oraz Autonomię Palestyńską. Amerykański prezydent rozmawiał z palestyńskim przywódcą Mahmudem Abbasem.

Poufne rozmowy dotyczycące możliwości zawarcia porozumienia bliskowschodniego, zainicjowane przez prezydenta Trumpa podczas spotkań z przywódcami Egiptu, Izraela i Jordanii w Waszyngtonie, były kontynuowane w czasie wizyty na Bliskim Wschodzie i po zakończeniu tej wizyty „poufnymi kanałami” – poinformował portal Breitbart powołując się na anonimowych przedstawicieli władz izraelskich i Białego Domu.

„Prezydent Trump jasno dał do zrozumienia, że działania na rzecz trwałego pokoju pomiędzy Izraelczykami i Palestyńczykami są jego głównym priorytetem. Prezydent jest przekonany, że pokój jest możliwy” – stwierdził cytowany anonimowo, w blisko związanym z Białym Domem portalu Breitbart, wysokiej rangi przedstawiciel władz amerykańskich.

Jak poinformowała agencja Reuters, która jako pierwsza w niedzielę ujawniła wcześniej niezapowiadaną wizytę doradców Białego Domu na Bliskim Wschodzie, misja Greenblatta i Kushnera była konsultowana z doradcą d/s bezpieczeństwa narodowego gen. H.R. MacMasterem oraz z sekretarzem stanu Rexem Tillersonem.

LK/PAP

Rosyjskie MSZ skrytykowało decyzję Donalda Trumpa w sprawie Kuby i określiło ją jako powrót do zimnowojennej retoryki

Prezydent Stanów Zjednoczonych zarządził w piątek przywrócenie niektórych ograniczeń turystycznych i gospodarczych, zniesionych w dwustronnych  relacjach z Kubą za rządów Baracka Obamy.

Trump ocenił, że USA poszły na zbyt wiele ustępstw wobec Hawany. Celem wznowienia restrykcji jest ukrócenie przepływów finansowych z USA do kubańskiego wojska i służb bezpieczeństwa, a tym samym wywarcie presji na tamtejszy rząd.

MSZ Rosji skrytykowało w niedzielę tę decyzję słowami: „Decyzja ta jest godna ubolewania i stanowi „powrót do zapomnianej retoryki z czasów zimnej wojny. Jest jasne, że antykubańska retoryka się nadal przydaje, co może wywołać tylko ubolewanie”.

Rosja utrzymuje bliskie relacje z Kubą, a w marcu podpisała z tamtejszymi władzami pierwszy od ponad 10 lat kontrakt na dostawy ropy naftowej na wyspę.

PAP/LK