Jacek Saryusz-Wolski: Niemcy okryły się hańbą

Eurodeputowany PiS o spóźnionych reakcjach Zachodu na rosyjską agresję. – Zachód wreszcie się obudził – wskazuje.

Jacek Sariusz-Wolski stwierdził, że Zachód wreszcie się budzi. Reakcja może jednak okazać się spóźniona.

 

Marcin Mamoń z Kijowa: Do szturmu może dojść lada moment. Mobilizacja jest duża

Marcin Mamoń – dziennikarz i dokumentalista mówił na antenie Radia Wnet jak przebiegła noc w Kijowie. Trwają naloty. – Do szturmu może dojść lada moment – zaznacza.

Marcin Mamoń opowiadał o nocy spędzonej w Kijowie i niszczeniu mostów. Podkreślił, że Ukraińcy dostrzegają pomoc płynącą z Polski.

Czytaj także:

Ukraiński żołnierz z frontu chersońskiego: Rosjanie rozstrzeliwują cywilów. Będziemy bronic tych ziem do końca

Ukraiński żołnierz z frontu chersońskiego: Rosjanie rozstrzeliwują cywilów. Będziemy bronic tych ziem do końca

Chcemy żeby Europa i USA wspierały nas nie tylko słowami ale także humanitarnie. Liczyliśmy na większą pomoc – mówi żołnierz walczący o wolność Ukrainy.

My się znajdujemy na swojej ziemi. Tutaj dorastaliśmy. Nikt nie będzie mógł nas stąd wygonić. Na okupantów czeka tylko śmierć. Nie mamy innego wyjścia, nie ma innej opcji. Jesteśmy przygotowani na wszystko – mówi ukraiński żołnierz walczący na froncie chersońskim. Rosjanie dopuszczają się zbrodni wojennych.

 

Opuszczenie Chersonia to śmiertelne zagrożenie.

Walczący oczekują zdecydowanych działań ze strony wolnego świata. Ukraina liczyła na większe wsparcie.

Był w przeszłości Układ Warszawski, może powinien powstać Pakt Kijowski? / Sławomir Matusz, „Kurier WNET” 92/2020

Jeśli NATO nie funkcjonuje należycie, najrozsądniejszym wyjściem wydaje się budowanie nowego sojuszu, który będzie uzupełniał NATO, z państwami, które są zagrożone bezpośrednią agresją Rosji.

Sławomir Matusz

Nowy sojusz i wielka koalicja? Czy tylko Pakt Kijowski?

Jestem przerażony tym, co się dzieje w Kazachstanie. Ze względu na los tego narodu i państwa, humanitarną katastrofę. Ale też ze względu na sytuację Ukrainy i naszą, bo w znaczący sposób rośnie potencjał militarny Rosji. W ciągu kilku tygodni do 120-tysięcznej armii rosyjskiej, stojącej w pobliżu granicy z Ukrainą, może dołączyć 40 albo 50 tys. żołnierzy z Kazachstanu i drugie tyle z Białorusi. I Rosja nie będzie nawet musiała przewozić ich sprzętu wojskowego, przywiezie tylko ludzi, bo da im identyczne uzbrojenie z własnych zapasów. Nie będzie więc żadnego problemu logistycznego. I można żołnierzy z Kazachstanu przewieźć w sposób niemal niezauważony.

W ten sposób Putin rozwiąże dwie sprawy: wzmocni siły stojące w pobliżu granic Ukrainy i Polski oraz osłabi zdolności Kazachstanu do samoobrony, całkowicie podporządkowując sobie ten kraj. Dokona jego aneksji i doczepi do federacji jak Białoruś, w ramach narzuconego jakiegoś porozumienia KAZACH-ZBIR lub z podobną nazwą.

Niezależnie od wyników rozmów między Rosją a USA, NATO i OBWE, sytuacja przypomina tę sprzed II wojny światowej, a rozmowy w Genewie konferencję z Monachium w 1938 roku, kiedy to społeczność międzynarodowa zaakceptowała żądania Niemiec i zabranie Czechom Sudetów.

Chamberlain po konferencji wrócił do Londynu obwieszczając triumfalnie Anglikom, że załatwił pokój. Kilka miesięcy po konferencji Hitler zajął całą Czechosłowację, a rok później napadł na Polskę, wszczynając II wojnę światową. Putin jest obecnie tak samo wiarygodny jak niegdyś Hitler, realizuje podobny scenariusz – stawiając Zachodowi żądania i obiecując pokój po ich spełnieniu.

W razie napaści na Polskę będziemy musieli stawić wtedy opór „sojuszowi” Rosji, Białorusi i Kazachstanu, przymuszonego do wojny. Czyli połączonych armii, liczących ponad 250 tys. żołnierzy. Mimo dużej, realnej groźby nie możemy słuchać i usprawiedliwiać naszych generałów, którzy wszem i wobec głoszą, że nie mamy jak się obronić, a Rosjanie w ciągu kilku dni dojdą do Warszawy i my nie będziemy w stanie nic na to poradzić. Tym bardziej, że wielu z tych generałów odpowiada za redukcję Wojska Polskiego i likwidację wielu jednostek armii. Takie opinie to przejaw tchórzostwa generałów, którzy je wygłaszają, sianie defetyzmu, albo celowe straszenie Polaków. Nie po to ich kształciliśmy i sowicie opłacamy, by teraz głosili, że jesteśmy bezbronni. To działanie na szkodę Polski i przejaw służalczej, uległej postawy wobec Rosji. Generałowie, którzy wygłaszają takie opinie, będąc odpowiedzialnymi za taki stan, w większości absolwenci rosyjskich akademii, służą w istocie Putinowi. To użyteczni idioci, jeśli nie zdrajcy na usługach rosyjskiej propagandy. W razie rzeczywistej wojny oni mogą pomagać Rosji po to, by oszczędzić Polsce strat, kierując się logiką: im szybciej rosyjskie wojska zajmą Polskę, tym mniej będzie ofiar i strat po obu stronach, więc trzeba pomóc Rosji (nie Polsce). Takimi „argumentami” kierował się Jaruzelski, który domagał się interwencji Moskwy w 1981 roku.

Generałowie, dla których ważna jest Polska i niepodległość, będą zawsze szukali jakiegoś rozwiązania, możliwości wygranej, ocalenia Polski, a nie przekonywali naród, że nie warto podejmować walki, szkoda się bronić, lepiej się zawczasu poddać.

Całokształt polityki niemieckiej i francuskiej sprawia, że w razie wojny nie możemy liczyć na ich skuteczną pomoc. Bundeswehra jest od lat w głębokim kryzysie. Niemcy posiadają 244 czołgi Leopard 2, z czego mniej niż połowa jest sprawna. Podobnie jest z lotnictwem. Z powodu braku pilotów ponad połowa śmigłowców i samolotów niemieckich nie może być użyta w walce. Francuskie siły pancerne to około 200 przestarzałych już czołgów Leclerc. Z sześciu niemieckich okrętów podwodnych tylko jeden jest sprawny. W razie wojny będziemy musieli czekać kilka tygodni na pomoc NATO, a do tego czasu musimy stawić opór sami. Jedną z przyczyn tej sytuacji jest to, że Niemcy przestali być wschodnią flanką NATO, którą stała się Polska po przystąpieniu do państw atlantyckich. Teraz my jesteśmy państwem buforowym dla Niemiec, więc Niemcy czują się bezpiecznie. Do tego budowa Nord Stream budzi obawy o lojalność sojuszników. Niemcy, zamykając elektrownie atomowe, narażają się na rosyjski szantaż energetyczny. Raz, że nie mają czym się bronić; dwa – po przystąpieniu Niemiec do wojny Rosja wstrzyma im dostawy gazu. Z tego samego powodu nie powinniśmy kupować żadnego uzbrojenia od Niemiec i Francji, bo w razie wstrzymania dostaw gazu odmówią nam nowego uzbrojenia i części do starego.

Jedyne, na co możemy liczyć, to osłona lotnicza ze strony USA. Musimy więc szukać realnego oparcia wśród państw bezpośrednio zagrożonych ze strony Rosji. A są nimi: będąca poza strukturami NATO Ukraina, Rumunia, Turcja i inne państwa w Europie Wschodniej. Zagrożone są również państwa skandynawskie: pozostające poza NATO Finlandia i Szwecja oraz Norwegia.

I te państwa – w przeciwieństwie do Niemiec – wzmacniają swój potencjał obronny. Finlandia zamówiła niedawno 64 myśliwce F-35, a Norwegia 54 F-35. Szwecja i Finlandia rozbudowują nadbrzeżną obronę rakietową. Oba państwa, w razie wojny, mogą zablokować ruch okrętów rosyjskich stacjonujących w Zatoce Botnickiej, a razem z Polską całkowicie zablokować rosyjską marynarkę wojenną i szlaki dostaw drogą morską do Obwodu Kaliningradzkiego i Petersburga. Podobnie jest z Morzem Śródziemnym i Czarnym. Wstęp na Morze Śródziemne dla okrętów i łodzi podwodnych zagradza Cieśnina Gibraltarska, a wejścia na Morze Czerwone broni Turcja. Ani okręty podwodne Rosji, ani nawodne nie mają żadnych szans wedrzeć się przez cieśniny na Bałtyk, Morze Śródziemne i Morze Czarne. Wszystkie europejskie akweny są dla rosyjskich okrętów zamknięte i mogą one pływać jedynie dookoła Europy.

Jeśli NATO nie funkcjonuje należycie, najrozsądniejszym wyjściem wydaje się budowanie nowego sojuszu, który będzie uzupełniał NATO, z państwami, które są zagrożone bezpośrednią agresją Rosji.

Ukraina od wielu lat chce przystąpić do NATO, ale na przeszkodzie stoją względy formalne. Ostatnio Szwecja i Finlandia wyraziły taką wolę, jednak nie wiadomo, czy zostaną przyjęte. Historia pokazuje, że potrafiliśmy się obronić przed imperium rosyjskim i wielokrotnie wygrywaliśmy z nim wojny, ale wtedy byliśmy dużym państwem – w czasach Jagiellonów. Teraz też możemy stworzyć podobną i co najważniejsze – skuteczną strukturę militarną i polityczną, czyli sojusz w oparciu o Ukrainę, Rumunię i innych sąsiadów, którzy zechcą do niej przystąpić, razem ze Stanami Zjednoczonymi i Kanadą oraz państwami skandynawskimi: Szwecją Finlandią, Norwegią i Danią oraz Turcją, Grecją, Włochami. Czy taki sojusz jest możliwy? Wydaje się, że tak. Jak duży będzie? To zależy od tego, ile państw do niego przystąpi, ale z pewnością większość z nich będzie zainteresowana nową inicjatywą obronną. Przynależność do NATO nie stoi na przeszkodzie, by wstępować w inne sojusze militarne, nieantagonistyczne wobec NATO. Przy bierności i bezczynności Niemiec nie powinno im to przeszkadzać. Należąc formalnie do NATO, faktycznie są państwem neutralnym, obniżając skuteczność paktu. Konstruując nowy pakt, zapewnimy im bezpieczeństwo bez ponoszenia kosztów.

Był w przeszłości Pakt Warszawski. Teraz może powstać Układ Kijowski, jeśli miejscem założenia będzie Kijów. Zależnie od ilości członków, Układ Kijowski będzie dysponował siłami od około pół miliona do półtora miliona żołnierzy, bez USA. To skutecznie odstraszy Rosję, a wszelkie protesty przeciwko przyjmowaniu nowych państw do NATO zawisną w powietrzu, bowiem się zdezaktualizują.

Polska propozycja sprawi, że staniemy się liderem – nie tylko w Europie, ale i na świecie, a Ukraina znajdzie się w geopolitycznym centrum. Stanom Zjednoczonym ten projekt może się spodobać i mogą go poprzeć (jak poparły Trójmorze), bo zjednoczy państwa, które chcą się bronić, być aktywne i modernizować swoje armie. Sympatii Stanów Zjednoczonych do Polski możemy być pewni, bo pomysłodawcą i pierwszym Polakiem w NATO był Tadeusz Kościuszko, który zakładał akademię West Point – uczelnię wojskową, którą kończą wszyscy wyżsi oficerowie i dowódcy amerykańscy. Na dziedzińcu tej uczelni stoi popiersie Tadeusza Kościuszki i wszyscy jej absolwenci wiedzą, kim był, czym się zasłużył dla USA, skąd pochodził i w naturalny sposób darzą go sympatią i mają sentyment do Polski. Dlatego odwiedziny w Krypcie św. Leonarda w Katedrze na Wawelu, gdzie Kościuszko został pochowany, powinniśmy wpisać do programu każdej wycieczki do Polski żołnierzy USA.

To Kościuszko przerzucał pierwsze mosty między USA i Europą, o czym wszyscy powinniśmy pamiętać.

Dyskutujemy o tym, jak pomóc Ukrainie, a także, jak sami mamy się obronić. Ukraina jest państwem biednym. Potrzebuje uzbrojenia, a jednocześnie zagrożone są upadkiem nowoczesne zakłady produkujące silniki do samolotów i śmigłowców Motor Sicz w Zaporożu. Wynika to z powiązań gospodarczych po rozpadzie ZSRR. Jednocześnie my i nie tylko my potrzebujemy śmigłowców i samolotów. Pisząc „nie tylko my”, myślę o innych państwach Europy Wschodniej, które weszły bądź aspirują do NATO, których nie stać na drogie zachodnie i amerykańskie uzbrojenie.

Zagrożone upadkiem zakłady Motor Sicz chciały wykupić Chiny. Nie doszło do tego dzięki interwencji USA. Prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział dekretem nacjonalizację Motor Sicz. My nie mamy helikopterów, a chcemy i musimy je kupić. Należałoby rozważyć, czy nie pomóc Ukrainie w ratowaniu tych zakładów, część technologii kupując i przenosząc do Polski, a w oparciu o ich silniki, we współpracy z Ukraińcami, rozpocząć produkcję nowoczesnych i jednocześnie relatywnie tanich śmigłowców i samolotów dla nas oraz państw Europy Wschodniej. W ten sposób pozbawilibyśmy Rosję dostaw silników lotniczych i części zamiennych do nich, a to oznaczałoby dalszy upadek rosyjskiego lotnictwa. Część produkcji można eksportować do Indii, które jej potrzebują.

Rosja jest państwem agresywnym, ale gospodarczo i militarnie słabym. Świadczy o tym nie tylko jej PKB, ale potencjał produkcyjny i eksportowy. Rosja modernizuje swoją armię na miarę możliwości, ale one nie są obecnie wielkie.

Nie ma na to pieniędzy. Ponad 90% rosyjskiego uzbrojenia zostało wyprodukowane w czasach ZSRR. Nowoczesnej broni, czołgów T-14 i myśliwców Su-57 Rosja ma niewiele, po około 20-40 sztuk. Najnowszy samolot Su-75, mający konkurować z F-35, to zaledwie komputerowa wizualizacja. Trzeba przypomnieć, że Niemcy pod koniec II wojny światowej dysponowały najnowocześniejszą wówczas bronią: rewolucyjnymi rozwiązaniami technicznymi: rakietami V-2 i V-3, myśliwcami odrzutowymi Horten Ho 229 (latające bez kadłuba skrzydło) i Messerschmitt Me 262 Schwalbe. Ta broń nie odegrała jednak żadnej roli w czasie wojny, gdyż Rzesza nie zdążyła rozwinąć jej produkcji. Z wyjątkiem rakiet V-1 i V-2 były to prototypy, które latały w ilości kilkunastu lub kilkudziesięciu sztuk. Podobnie jest teraz z nową rosyjską bronią. Prototypy wojen nie wygrywają, a często trafiają do muzeów jako zabytki techniki.

Po II wojnie światowej ZSRR wchłonął wiele państw, a inne uczynił państwami satelickimi, organizując je w Układzie Warszawskim. Wraz z upadkiem ZSRR i rozpadem Układu Warszawskiego, nowa Rosja straciła nie tylko dawnych sojuszników, ale i odbiorców broni, którą wcześniej szeroko eksportowała.

ZSRR eksportował broń: czołgi, samoloty, śmigłowce, karabiny – także do Chin, Mongolii, Indii, Jemenu, Egiptu, Algierii, Angoli, Libii, Sudanu, Mozambiku, NRD (wschodnich Niemiec), Polski, Zairu, Indonezji, Iranu, Iraku, Etiopii, Finlandii, Kuby, Wietnamu, Korei Północnej, Wenezueli i innych mniejszych państw. Czołgi z literką T i samoloty Mig oraz Su eksportowano w dziesiątkach tysięcy sztuk. Sprzedaż broni na tak wielką skalę umożliwiała tworzenie nowych konstrukcji, nowych modeli i wdrażanie ich do produkcji, bo byli odbiorcy i były pieniądze z eksportu.

Obecnie nikt rosyjskiej broni nie kupuje. Chiny i Indie produkują już własne samoloty. Kilka lat temu Indie podpisały z Rosją umowę na opracowanie myśliwca V generacji. Miał nim być Su-57. Ale że w samolot nie spełniał oczekiwań odnoście do właściwości stealth, Hindusi wycofali się z umowy. Rosja podpisała nową umowę z Brazylią na dostawę Su-57, ale nie będą to tysiące ani setki egzemplarzy, ale kilkadziesiąt samolotów – 50 albo 60. Nie więcej, bo Brazylia więcej samolotów nie potrzebuje. Ostatnie wielkie zakupy Indii to 1600 czołgów T-72S, kupionych od Rosji w latach 2006–2010. Obecnie Indie zmieniają dostawców i rozwijają własny przemysł. Niedawno zrezygnowały z samolotów rosyjskich i kupiły 36 samolotów Dessault Rafale. Szukają dostawcy na 1700 czołgów nowej generacji. Indie zbroją się, ale nie chcą już rosyjskiej broni. W ostatniej dekadzie Rosja swoje śmigłowce sprzedała do Angoli – 8 sztuk w 2016 roku, do Kenii – 8 sztuk. Ostatnio Bangladesz zdecydował się na zakup 8 śmigłowców szturmowych Mi-28NE za 480 mln dolarów. Takie są obecnie możliwości eksportowe Rosji, przez co nie ma możliwości rozwoju produkcji i ograniczone są możliwości modernizacji uzbrojenia.

Warto dodać, że chociaż Putin ogłosił w odpowiedzi na zachodnie sankcje, że Rosja stanie się samowystarczalna i rozwinie w krótkim czasie własną produkcję, według danych z Moskwy to się kompletnie nie udało.

Obecnie Rosja sprowadza zza granicy ponad 75% butów i odzieży, ponad 80% sprzętu elektronicznego, artykułów AGD i części samochodowych, ponad 50% chemii domowej i kosmetyków, płacąc za to gazem i ropą oraz innymi surowcami. Przypomnijmy, że przed rozpadem ZSRR w Polsce kupowaliśmy rosyjskie zegarki, telewizory, lodówki, młynki do kawy i inne sprzęty. Podobnie było w pozostałych państwach RWPG. Teraz w sklepach nie kupimy nic Made in Russia.

Artykuł Sławomira Matusza pt. „Nowy sojusz i wielka koalicja? Czy tylko Pakt Kijowski?” znajduje się na s. 6 i 7 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022.

 


  • Lutowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Sławomira Matusza pt. „Nowy sojusz i wielka koalicja? Czy tylko Pakt Kijowski?” na s. 6 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Bartosz Kownacki: Rosja prowadzi tę wojnę za pieniądze niemieckie i krajów Europy zachodniej

Bartosz Kownacki – wiceminister obrony narodowej, o działaniach Zachodu wobec rosyjskiej agresji.

Bartosz Kownacki o rozczarowaniu biernością znacznej części Zachodu w obliczu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Zapewnia, że realizacja proponowanych przez Polskę sankcji znacząco utrudniłoby funkcjonowanie reżimowi Putina. Wskazuje, że:

Rozczarowanie postawą Zachodu jest ogromne – podkreśla wiceszef MON.

Opieszałość działań części krajów zachodnich jest, zdaniem polityka, wyrazem indolencji i braku zrozumienia powagi sytuacji.

Czytaj także:

Gen. Waldemar Skrzypczak: Dzisiejszy dzień będzie decydujący. Rosjanom będzie trudno uzyskać przewagę operacyjną

To co robi świat zachodni jest przerażające i pokazuje pewną bezsilność – zaznacza.

Niemcy mówią de facto: nie wprowadzajmy sankcji i finansujmy mordowanie Ukraińców z naszych pieniędzy – dodaje.

Chcesz wiedzieć więcej? Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Agresja rosyjska. Program specjalny na antenie Radia Wnet

Przez cały dzień komentarze ekspertów, polityków i korespondentów Radia Wnet na temat sytuacji na Ukrainie.

Lech Sprawka mówi, że województwo lubelskie jest gotowe przyjąć uchodźców z Ukrainy. Miejsca są już gotowe zakwaterować przybyszów.


Mirosław Kapcewicz o sytuacji na Białorusi w trakcie ataku Rosji na Ukrainie. Białoruś współpracuje z Rosją. Ponoć białoruscy żołnierze mają kierować się na Ukrainę.


Dr Wojciech Szewko komentuje ukraińską obronę przed rosyjską inwazją na odcinku kijowskim. Wskazuje na przypadki zajmowania przez Rosjan miejscowości i ich późniejszego odbijania przez Ukraińców. Sądzi, że jest to strategia obrońców.


„Mamy do czynienia z wojną totalną, która była długo przygotowywana”- zaznacza dr Roman Polko. Zauważa, że pierwszą jej odsłoną był hybrydowy atak Białorusi na Unię Europejską przy użyciu imigrantów.


Wojciech Jankowski mówi o bohaterach trwającej wojny. Ukrainiec Witalij Skałun wysadził most ginąc przy tym. Pogranicznicy na Wyspie Wężowej odrzucili w niewybrednych słowach propozycję poddania się wystosowaną przez rosyjski okręt. Cała trzynastka zginęła.


Borys Tynka o sytuacji w Odessie.


Artur Perec o relacjach ukraińskiego rządu i sytuacji w obwodzie chmielnickim. Wielu Ukraińców dobrowolnie zgłasza się do wojska.


Arkadiusz Legieć ocenia, że priorytetem strony rosyjskiej jest zdobycie Kijowa.  Ukraińcy wysadzają mosty na Dnieprze, aby opóźnić Rosjan.  Trwają działania na Morzu Czarnym. Nasz gość Stwierdza, że zbombardowanie pograniczników na Wyspie Węży można uznać zbrodnię wojenną. Rozmówca Łukasza Jankowskiego podkreśla, że duch walki w Ukraińcach wciąż jest silny. Dodaje, iż jeżeli Ukraińcom uda się odepchnąć pierwsze rosyjskie jednostki, to będzie znak, że wojna szybko się nie skończy.



Roman Savchenko relacjonuje swoje przekroczenie ukraińsko-polskiej granicy.

Gen. Waldemar Skrzypczak: Dzisiejszy dzień będzie decydujący. Rosjanom będzie trudno uzyskać przewagę operacyjną

Gen. Waldemar Skrzypczak podczas uroczystości pod pomnikiem I Dywizji Pancernej w Warszawie 19 października 2013/Foto. Grzegorz Gołębiowski/CC BY-SA 3.0

Były dowódca Wojsk Lądowych o toczonych na Ukrainie walkach: kierunkach natarcia, ukraińskiej obronie, rosyjskich błędach i swych przewidywaniach.

Gen. Waldemar Skrzypczak wskazuje, że kierunki natarcia były do przewidzenia.

Z każdym dniem będzie im coraz łatwiej się bronić. Piątek jest dniem decydującym o losy Ukrainy. Walki w miastach będą dla Rosjan niezwykle trudne.

Ukraińcy dobrze się do rosyjskiego ataku przygotowali. Najważniejszy jest odcinek północny- kijowski.

Wszyscy wiążą zdobycie Kijowa z upadkiem Ukrainy. Moim zdaniem jest to wojskowo nieuzasadnione.

Gen. Skrzypczak ocenia, że na kierunku południowym Ukraińcy chcą wykorzystać głębię operacyjną opierając linię obrony o Dniepr.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego jest zaskoczony brakiem koordynacji działań Rosji. Desant na kijowskie lotnisko wojskowe nastąpił, zanim rosyjskie wojska zdążyły tam dojść drogą lądową. W rezultacie atak się nie udał. Stało się tak mimo, że to

  Były dowódca Wojsk Lądowych Rosjanie będą musieli się przygotować na mordercze walki próbując zdobyć Kijów, czy Charków. Stwierdza, że z wojskowego punktu widzenia łatwiej zdobyć zbombardowane ruiny niż szturmować miasto. Rozwiązanie takie oznacza straty w ludności cywilnej.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Chiny wchodzą do gry i rzucają koło ratunkowe Rosji

Po wprowadzeniu sankcji gospodarczych na Rosję, Chiny zadeklarowały wsparcie finansowe pekińskich banków dla Moskwy. Może to mieć wpływ na kształtowanie kierunku konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Analitycy finansowi i eksperci geopolityczni, cytowani przez “The Financial Times” uważają, że Chiny najprawdopodobniej pomogą Rosji przetrwać niekorzystny dla Putina czas sankcji nałożonych miedzy innymi przez Państwa Europejskie, Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone oraz Japonię. Chcą zapewnić pomoc Rosji poprzez transakcje surowcowe oraz pożyczki udzielane przez państwowe banki. Jednocześnie Chiny będą starały się w ten sposób uniknąć szkód dla własnych interesów gospodarczych i finansowych.

Poziom chińskiego poparcia dla rosyjskich działań może mieć wpływ na kształtowanie rozwijającego się kryzysu – powiedział Tom Rafferty, analityk z Economist Intelligence Unit z Pekinu.

Czytaj także:

Studio Londyn: Kogo obejmą brytyjskie sankcje?

Odkąd Rosja rozmieściła 190 000 żołnierzy w pobliżu granicy z Ukrainą, Pekin próbował znaleźć równowagę między poparciem Putina przez chińskiego prezydenta Xi Jinpinga a własnym interesem Pekinu oraz zadbać o stabilność w regionie.

Kilka godzin po rozpoczęciu inwazji, Zhang Jun, wysłannik Chin w ONZ, powiedział, że „drzwi do pokojowego rozwiązania” nie zostały jeszcze całkowicie zamknięte i wezwał wszystkie strony do zachowania powściągliwości.

Hua Chunying, rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jednoznacznie zaprzeczył, aby działania militarne Moskwy wobec Ukrainy miały znamię inwazji zbrojnej.

Jednocześnie Pekin potwierdził swój sprzeciw wobec „wszelkich nielegalnych jednostronnych sankcji”. „Od 2011 roku Stany Zjednoczone nałożyły na Rosję ponad sto sankcji” – powiedział Hua (cytowany przez “The Financial Times”) dziennikarzom w Pekinie. „Czy sankcje USA rozwiązały jakiś problem? Czy świat jest lepszym miejscem z powodu tych sankcji? Czy sprawa Ukrainy rozwiąże się dzięki sankcjom USA wobec Rosji? Czy dzięki sankcjom USA na Rosję, bezpieczeństwo europejskie będzie lepiej zagwarantowane?”

Czytaj także:

Wojciech Cejrowski: Putin musiał odepchnąć NATO z Ukrainy

Najprawdopodobniej duże chińskie banki polityczne będą kluczowymi kanałami wsparcia gospodarczego dla Kremla. W szczególności wskazuje się tu na Chiński Bank Rozwoju oraz Export-Import Bank of China

Według AidData, międzynarodowego laboratorium badawczego w College of William & Mary w Wirginii, Rosja jest zdecydowanie największym pożyczkobiorcą od oficjalnych instytucji chińskiego sektora, na łączną kwotę 151 miliardów dolarów w latach 2000-2017 (dane za “The Financial Times”).

Od aneksji Krymu w 2014 roku, zdolność Pekinu do łagodzenia skutków sankcji została tylko wzmocniona, ponieważ oba kraje stopniowo ograniczały wykorzystanie dolara w handlu dwustronnym. Umocniły się również chińsko-rosyjskie więzi gospodarcze. Handel dwustronny osiągnął rekordowy poziom ponad 145 mld USD w 2021 r., odzwierciedlając stały dwucyfrowy roczny wzrost.

Putin w minionym miesiącu spotkał się z chińskim prezydentem Xi Jinpinga w Pekinie. Wtedy rosyjski Gazprom oraz chińska CNPC podpisały 25-letni kontrakt na nową trasę dostaw gazu poprzez gazociąg “Siła Syberii”, który został uruchomiony w 2019 roku i ma osiągnąć pełną przepustowość w 2025 roku.

Czytaj także:

Boris Johnson: Zjednoczone Królestwo będzie wspierało od dawna planowane ćwiczenia NATO Ramstein Legacy 2022

Rosnieft, największy rosyjski producent ropy i eksporter ropy naftowej do Chin, który odpowiada za 7 proc. całkowitego rocznego zapotrzebowania kraju, uzgodnił w tym miesiącu z CNPC dostawę 100 mln ton ropy do Chin przez Kazachstan w ciągu 10 lat. Rosja i Chiny pracują również nad projektem trzeciego gazociągu przez Mongolię. Niektórzy analitycy twierdzą, że umowa może zostać podpisana do końca roku.

Eksperci zauważyli, że w konwencjonalnym systemie dolarowym nadal istnieje znaczna część rosyjskiego handlu. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2021 r. Rosja i Chiny przeprowadziły 8,7 proc. handlu w rublach i 7,1 proc. w innych walutach, według danych rosyjskiego banku centralnego. Dolary i euro stanowiły odpowiednio 36,6 procent i 47,6 procent wymiany handlowej Rosja-Chiny.

z Londynu
Iza Smolarek
Alex Sławiński

Bobołowicz: Ukraińcy bronią się na kierunku północnym. Zadali dotkliwe wizerunkowo straty rosyjskiej armii

Featured Video Play Icon

Korespondent Radia Wnet na Ukrainie relacjonuje rosyjski atak i ukraińską obronę przed nim.

Paweł Bobołowicz o drugim dniu inwazji Rosji na Ukrainę. Bomby spadają na bloki mieszkalne. Potężna kolumna czołgów jedzie na Kijów. Stolica jest bombardowana.

Według obserwatorów atak mógł mieć na celu zablokowanie mostów poprzez wywołanie paniki wśród ludności cywilnej. Trwają walki na kierunku północnym. Celem Rosji jest okrążenie Kijowa.

Bobołowicz wskazuje na straty zadane Rosjanom przez Ukraińców, które są ciosem dla kremlowskiej propagandy.

Zestrzelenie siedmiu, czy ośmiu samolotów, helikoptery, zniszczenie ponad stu pojazdów opancerzonych, kilku czy kilkunastu nawet czołgów. Mówi się o 800 zabitych żołnierzach Federacji Rosyjskiej.

Trwa mobilizacja wojskowa. Zawracane są samochody z mężczyznami w wieku podoborowym. Poważnym problemem jest opanowanie przez rosyjskie wojska terenów byłej elektrowni atomowej w Czarnobylu.

Federacja Rosyjska może używać tego do szantażu.

Zełenski deklaruje, że Ukraina może rozważać neutralność, ale za gwarancje bezpieczeństwie. Wie on, że nie otrzyma żadnej bezpośredniej pomocy od NATO.

Nasz korespondent wskazuje na problem uchodźców wojennych. Podkreśla, że należy im pomóc.

K.T./A.P.

Dr Wojciech Szewko: Celem Putina jest zajęcie całej Ukrainy

Fot. The Presidential Press and Information Office, Wikimedia Commons

Ekspert do spraw międzynarodowych opisuje aktualne działania wojsk rosyjskich i stara się przewidzieć możliwy scenariusz przebiegu wojny.

Dr Wojciech Szewko opisuje działania wojsk rosyjskich. Według jego informacji ziemie na południe od Chersonia znajdują się pod kontrolą Rosjan. Ukraina nie posiada już w tym momencie obrony przeciw lotniczej. Straciła m.in. wszystkie drony.

Na lotnisku Antonow trwa desant wojsk Federacji Rosyjskiej. Rosjanie bez żadnego problemu latają nad strefa powietrzną Ukrainy.

Ekspert zwraca też uwagę, że zmieniła się taktyka prowadzenia działań wojennych przez Moskwę. Żołnierze działają według nowoczesnego wzorca amerykańskiego, który sprawdził się np. w czasie wojny w Iraku

Armia Rosyjska nie polega już na szarży brygad pancernych. Przeprowadza ataki rakietowe niszcząc obronę przeciwlotnicza przeciwnika. Potem przeprowadza bombardowania przy użyciu lotnictwa.

Gość Radia Wnet uważa, że jeżeli armia ukraińska wycofa się do Kijowa, to ma szansę bronić miasta dość długo. Stawia jednak pytanie, czy władze wschodniego sąsiada Polski zdecydują się na taki krok.

K.B.