Mirosław Piotrowski, kandydat na urząd Prezydenta RP z ramienia Ruchu Prawdziwa Europa – Europa Christi w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim oceniał dzisiejszą sytuację i zdradzał punkty programu.
Prof. Mirosław Piotrowski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego stwierdził, że „Europa zapomniała swoich prawdziwych chrześcijańskich korzeni”.
Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi, którego jestem prezesem, nawiązuje do tych chrześcijańskich korzeni i mówi o tym, że Unia Europejska postrzegana jako Europa […] w tej chwili zapatrzona jest nie w świętego Wojciecha, a w Altiera Spinellego, komunistę włoskiego, który dążył do likwidacji państw narodowych i twierdził, że europejska rewolucja musi być socjalistyczna – powiedział.
Stwierdzenie, że układ polityczny w Parlamencie Europejskim odzwierciedla wyniki euro-wyborów kandydat kontrował mówiąc, że jest to „skrzywienie” a nie odbicie tego, co myślą Europejczycy.
Unia Europejska została porwana przez polityków lewicowych, liberalnych i komunistycznych i oszukuje obywateli. My chcemy powrócić do normalności – ogłosił.
Odnosząc się bezpośrednio do kampanii prezydenckiej, kandydat ocenił, że „w tej chwili kampanii de facto nie ma”. Skrytykował też działanie Prezydenta Andrzeja Dudy.
Prezydent śpi nie tylko w tej chwili, ale spał i wcześniej, spał wcześniej, jak stanęła sprawa na przykład ustawy 447, spał wcześniej, jak rząd podnosił podatki chociażby na cukier i niestety teraz spał i nic nie robi z ustawą o ochronie życia poczętego – mówił.
Mirosław Piotrowski stwierdził też, że Prezydent jest dopiero „czwartym w kolejności”, który zabiera głos w sprawie kryzysu epidemicznego.
Prezydent nie mówi, jak groźny w skali od 1 do 10 jest koronawirus, od czego można uzależniać restrykcje – ciągnął dalej krytykę.
Jako główny zarzut wobec Głowy Państwa wymienił wreszcie niekorzystanie z inicjatywy ustawodawczej, która mu przysługuję.
Odnosząc się do wyborów, Piotrowski powiedział, że „w tej chwili na stronie PKW jest powiedziane, że 10 maja zostaną otwarte lokale wyborcze”. Ogłosił też, że weźmie udział w debacie w TVP 6 maja. Na koniec kandydat wymienił najważniejsze punkty swojego programu wyborczego.
Największym punktem programu jest ochrona życia od poczęcia. Punkt drugi – prezydent musi być aktywny w inicjatywie ustawodawczej i obniżać podatki – przekonywał.
Na pytanie jakiego spodziewa się wyniku wyborczego odpowiedział:
Jeśli Pan startuje w zawodach, to zawodnicy zawsze myślą o tym dobrym, najlepszym wyniku, czyli o zwycięstwie. I o tym Pan myśli. Utwierdzają mnie w tym rozmowy z ludźmi.
Dariusz Piontkowski we wtorek stwierdził, że zamknięcie szkół zapewne będzie przedłużone. Do przedszkoli i szkół wcześniej mogłyby wrócić najmłodsze dzieci.
Minister edukacji Dariusz Piontkowski na antenie TVP 1 powiedział, że pod koniec tygodnia rząd ogłosi decyzję w sprawie sposobu funkcjonowania szkół do końca roku szkolnego. Minister zaznaczył, że w tej kwestii istotne znaczenie będzie miała opinia ministra zdrowia.
Wydaje się, że w obecnej chwili raczej będzie decyzja o kolejnym przedłużeniu tego zamknięcia szkół działających w formie tradycyjnej – mówił Piontkowski.
Szef MEN nie wykluczył, że uczniowie wrócą do szkół przed końcem roku szkolnego. Dariusz Piontkowski podkreślił, że jest kilka wariantów powrotu uczniów do szkół. Jak powiedział, w pierwszej kolejności mogłyby wrócić do przedszkoli i szkół najmłodsze dzieci.
To jest związane m.in. z uruchomieniem gospodarki, bo w przypadku tych najmłodszych dzieci jest największy problem z pozostawieniem ich w domu
Minister powiedział, że planowane jest przeprowadzenie egzaminu ósmoklasisty, matur i egzaminu zawodowego, choć zaznaczył, że
Dziś jeszcze jest za wcześnie, żeby mówić, w jakich terminach się one odbędą.
Przypomniał, że wraz ze zmianami terminów egzaminów zmieniają się terminy rekrutacji na studia i do szkół średnich. Podkreślił, że „plan, który przyjęliśmy pozwolił nam mocno stłumić rozwój epidemii”. Optymizmem, jak stwierdził, napełnia fakt, że liczba zachorowań w Polsce jest znaczeni inna niż w innych państwach europejskich.
4 tys. komputerów oraz 180 mln złotych dla samorządów, w ramach kompleksowej pomocy na czas epidemii, zapowiedział minister edukacji Dariusz Piontkowski w wywiadzie dla Radia Wnet.
W wywiadzie dla Krzysztofa Skowrońskiego szef MEN opowiedział o zbieranych przez resort informacjach dotyczących przebiegu zdalnego nauczania oraz o szybkim dostosowywaniu systemu edukacji do warunków pandemii.
O przeprowadzanych właśnie próbnych egzaminach ósmoklasisty minister mówił, że przebiegają pomyślnie.
Nie mamy danych, jak uczniowie wypełnili arkusze. Możemy tylko mówić o ogromnym zainteresowaniu zarówno wczoraj jak i w dniu dzisiejszym. Staraliśmy się nie stosować jednej jedynej możliwej godziny, od której uczniowie mogą zacząć pobierać i rozwiązywać te arkusze egzaminacyjne. Chodziło nam raczej o to, by uczniowie samodzielnie (w podobnym czasie, jaki mają na egzaminie) próbowali takie arkusze próbne rozwiązać, aby była to jeszcze jedna próba sprawdzenia swojej wiedzy i umiejętności przed prawdziwym egzaminem. Widzimy, że ogromna część [z nich] już z tego skorzystała. Zdecydowanie na pewno ponad połowa.
Zamiar był taki, aby uczeń starał się wypełnić ten arkusz samodzielnie, tak aby była wiedza na temat stanu jego przygotowania do egzaminu. I myślę, że dla własnego dobra przytłaczająca większość uczniów tak właśnie zrobił – dodał minister.
Nowy sposób testowania, oparty na zaufaniu do ucznia, nie daje jednak możliwości przeprowadzenia rzeczywistego egzaminu:
Gdyby to był prawdziwy egzamin państwowy, to wówczas trudno by było sprawdzić, czy każdy z uczniów, który siada przed komputerem, arkusze rozwiązuje samodzielnie, czy z pomocą kogoś innego. I choćby z tego powodu raczej nie będziemy mogli przeprowadzić takiego egzaminu w sposób zdalny, ale także ze względów sprzętowych: nie w każdym domu jest komputer, szybkie łącze internetowe, które uniemożliwia wypełnienie takiego arkusza zdalnie w czasie rzeczywistym.
Minister zapowiedział, że tegoroczne egzaminy ósmoklasisty (zapowiedziane na koniec kwietnia) oraz matury (maj) mają przebiec normalnie, jednak kalendarz dostosowywany będzie do przebiegu pandemii. Dziś widzimy jedynie to, że liczba zachorowań jest mniejsza niż w innych krajach epidemii, a czy restrykcje przyniosą przewidywane efekty, okaże się tylko za kilkanaście dni – stwierdził minister.
Na pytanie o istnienie planu B na wypadek niepomyślnego rozwoju epidemii, minister odpowiedział, że różne scenariusze, o których informować będzie z wyprzedzeniem, są brane pod uwagę. Na komunikat o ewentualnym powrocie uczniów do szkół należy czekać do Wielkanocy. MEN zbiera tymczasem dane co do przebiegu zdalnego nauczania.
Zbieramy dane poprzez dyrektorów i kuratorów. Widać wyraźnie, że praktycznie wszystkie szkoły przystąpiły do jakiejś formy nauki na odległość. To było też wyraźnie widać, gdy początkowo zbieraliśmy dane, że kilkadziesiąt procent szkół nie radziło sobie z tym, nie przygotowało żadnej formuły zajęć z uczniami.
Minister przypomniał, że dopiero po upływie dwóch tygodni wydano rozporządzenie, które wprowadzało obowiązek realizacji podstawy programowej – wcześniej był bowiem moment na przystosowanie się do nowych warunków pracy. Z tego co widzimy, szkoły to realizują. Oczywiście efekty będą różne – mówił minister. Podkreślił też olbrzymią rolę współpracy rodziców z dziećmi i nauczycielami.
Na pytanie o problem wykluczenia z nauczania zdalnego, dotykającego wielu dzieci i nastolatków, minister odpowiedział, że MEN stara się zbierać informacje o tego typu przypadkach.
Staramy się zbierać informacje o tego typu przypadkach. Nie jest to dużo. Po pierwsze mówimy wyraźnie o tym, że kształcenie na odległość nie musi oznaczać tylko i wyłącznie kształcenia przez Internet. Mówimy zresztą, że dla zdrowia psychicznego i fizycznego uczniów byłoby niezdrowe siedzieć non-stop sześć czy siedem godzin przed monitorem. Zasady BHP wyraźnie na to wskazują, że ta liczba godzin powinna być ograniczona.
Po drugie zdajemy sobie sprawę, że nie każdy uczeń może mieć komputer z szybkim złączem internetowym, albo czasami musi dzielić się tym komputerem ze swoim rodzeństwem, czy z rodzicami, którzy mogą także pracować zdalnie. Więc z tego względu nierealne byłoby przeprowadzenie nauczania online [tylko] przez komunikatory, które umożliwiają rozmowy i widzenie się na żywo.
I nawet gdyby w domu nie było żadnego komputera, to mówimy o tym, że dyrektor wraz z nauczycielami powinni zorganizować inną formę komunikacji z uczniami, czy to np. przez telefon komórkowy, czy np. poprzez przekazanie pakietu edukacyjnego uczniom, którzy nie mają żadnej możliwości kontaktu elektronicznego.
Najczęściej problem występuje na terenach wiejskich, a najczęściej szkoły nie są tam odległe, rzadko powyżej 10 km. Gminy nie muszą dzisiaj się zajmować dowozem uczniów, więc powinny pomóc dyrektorom dotrzeć do uczniów, którzy Internetu nie mają.
Z tej okazji minister zapowiedział też pomoc dla samorządów oraz szkół:
To głównie dzięki środkom w dyspozycji Ministra Cyfryzacji udało się znaleźć już w tej chwili prawie 4 tysiące komputerów, które będą rozdzielone pomiędzy kilkaset samorządów w Polsce i dodatkowo 180 milionów złotych, które zostaną przeznaczone na wsparcie finansowe dla tych samorządów, które będą chciały kupić komputery, laptopy, tablety, bądź dostęp do sieci dla swoich uczniów. Mamy nadzieję, że to kompleksowe działanie, plus odpowiedzialność samorządów, pozwolą zapełnić te luki, które dotąd istniały.
Zapowiedzianymi pakietami edukacyjnymi miałyby zaś być „wydrukowane na papierze materiały, które nauczyciel przekazuje zdalnie, np. przez dzienniczek elektroniczny. Wymaga to pewnego wysiłku organizacyjnego; raz czy dwa w tygodniu można taki pakiet dzieciom dostarczyć” – mówił minister.
Rozumiemy, że jest to forma zastępcza, ale przypomnijmy, w jakiej jesteśmy sytuacji. Przecież mieliśmy tak naprawdę do wyboru dwa wyjścia: albo uznać, że jest to tylko i wyłącznie przerwa w funkcjonowaniu szkół i nie zaproponować uczniom niczego, albo spróbować (tak jak to zrobiliśmy właśnie w Polsce i jak to zrobiła zresztą przytłaczająca większość krajów w Europie) zachęcić nauczycieli i uczniów do tego by przestawili się na nauczanie zdalne.
Minister stwierdził, że jest „mile zaskoczony i zbudowany postawą nauczycieli, którzy szybko nauczyli się nowych metod”. Przypomniał również o wspólnej inicjatywie MEN i TVP, mającej na celu transmisję krótkich lekcji z podstawy programowej:
Przygotowaliśmy cykl zajęć dla uczniów szkoły podstawowej, nauczyciele z własnej inicjatywy prowadzą niespełna półgodzinne lekcje związane z tematami, które muszą być realizowane w tym okresie roku. Myślę, że będzie to jeszcze inna forma docierania do uczniów z wiedzą. Na pewno taka forma wiedzy przyda się uczniom.
Na koniec minister Piontkowski opisał nowe funkcjonowanie Sejmu: posłowie i posłanki korzystają z iPadów, otrzymanych już kilka lat temu, dzięki którym możliwe są zdalne posiedzenia i głosowania. Jak twierdzi szef MEN, głosowanie online trwa jednak dłużej, niż na Sali obrad.
Do głosowania nad senackimi poprawkami do tzw. tarczy antykryzysowej Sejm przystępuje już dziś.
Michał Wypij o działaniach polityków wobec światowej pandemii SARS-CoV-2, odwołaniu Jacka Kurskiego, kampanii prezydenta Andrzeja Dudy i Marianie Banasiu.
Przyszła refleksja, że to zbyt ważny moment, żeby ulec pokusie walki politycznej.
Michał Wypij komentuje obrady sejmu ws. koronawirusa, który, jak ogłosiło dzisiaj oficjalnie WHO, ma wymiar pandemii. Stwierdza, że obecnie „nie ma powodów żeby przekładać termin wyborów”. Krytykuje marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który nie poddał się kwarantannie po swej wizycie we Włoszech.
Zespół, który przewodniczy telewizji publicznej jest zespołem zgranym.
Odnosi się do odwołania Jacka Kurskiego. Poseł Porozumienia chwali tego ostatniego za to, że był pierwszym prezesem TVP, który zwrócił większą uwagę na kanały lokalne i tematyczne oraz na kondycję pracowników. Nasz gość mówi też o pomyśle opłaty abonamentowej. Stwierdza, że powinna się odbyć poważna debata nad kształtem mediów publicznych w Polsce. Trzeba w tym rozliczyć się jeszcze z bagażem peerelowskim. Odnośnie kampanii wyborczej Andrzeja Dudy stwierdza, że „pani Turczynowicz-Kiryłło powinna rozważyć wycofanie się z kampanii, by zadbać o dobre imię swojej rodziny”. Komentuje sprawę Mariana Banasia, który nie chce poddać się do dymisji. Podkreśla, że to silny człowiek, który „jest przekonany o swojej niewinności”. Zaznacza, iż
Tak niezależnego prezesa NIK-u jeszcze nie było w historii.
Członek Rady Programowej TVP Olsztyn stwierdza, że „cały Olsztyn jest dumny z Joanny Jędrzejczyk”, która z tego miasta pochodzi.
Paweł Lewandowski o sukcesach Jacka Kurskiego, ograniczeniu działania instytucji kultury w zw. z Covid-19 i zwycięskim projekcie Pomnika Bitwy Warszawskiej.
Niektóre uczelnie będą transmitowały wykłady.
Paweł Lewandowski wymienia zarządzenia podjęte przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Naukowego w związku z pojawieniem się w Polsce przypadków koronawirusa SARS-CoV-2, których jest obecnie 27. Obowiązywać będą one przez przynajmniej dwa tygodnie i dotyczą zarówno publicznych, jak i prywatnych instytucji kultury. Wszystkie kina muszą wstrzymać działalność. Po dwóch tygodniach będzie można ocenić jakie kolejne działania należy wdrożyć i jak skuteczne były wcześniej wdrożone. Wiceminister zauważa, że w przypadku zakażenia szczególnie narażone są osoby starsze i mające szereg schorzeń.
Nigdy wcześniej, po 1989 r. nie było tyle wydarzeń kulturalnych w telewizji publicznej.
Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej tłumaczy, jaką funkcję pełni w TVP były jej prezes, Jacek Kurski. Jest on w tej chwili doradcą Zarządu na czele, którego stoi p.o. prezesa Maciej Łopiński. Odnosząc się do zawieszenia Marzeny Paczuskiej na okres trzech miesięcy stwierdza, że ma na ten temat tylko informacje medialne. Nie wie też czym kierowali się członkowie Rady Mediów Narodowych głosując za odwołaniem dotychczasowego prezesa. Zauważa, że za jego prezesury TVP odnosiło sukcesy: powstały nowe oryginalne formaty, a oglądalność wzrosła. Lewandowski mówi także o oczekiwaniu, że dofinansowane zostaną lokalne ośrodki telewizyjne. Opowiada o rozliczeniach finansowych mediów narodowych. Wyjaśnia, że odpowiada za nadzór finansowy nad telewizją, nie merytoryczny.
Lewandowski tłumaczy znaczenie pomnika bitwy warszawskiej, który jest wielkim zegarem słonecznym. Podkreśla, że ludzie, którzy teraz go krytykują mieli możliwość przedstawić własne koncepcje w rozpisanym konkursie:
Jak się nie podoba, to trzeba było przyjść z propozycją.
Zdaniem Marka Suskiego sytuacja związana z odwołaniem Jacka kurskiego z fotela prezesa TVP i powołaniem na stanowisko doradcy zarządu oceniana będzie jako kazus Kurskiego.
Jacek Kurski jest fachowcem, to, że odchodzi z funkcji prezesa, nie znaczy, że ma zniknąć z powierzchni ziemi.
TVP w ostatnich latach stała się telewizją oglądaną i wiarygodną. Wcześniej pełna była antyopozycyjnej i antypolskiej propagandy.
Żaden rząd nie jest w 100% przygotowany na straty związane z koronawirusem.
Marek Suski, przewodniczący sejmowej Komisji do Spraw Energii i Skarbu Państwa komentuje odwołanie Jacka Kurskiego z funkcji prezesa TVP:
Jacek Kurski to jest osoba, którą w polityce można by było nazwać bumerangiem, im szybciej się go wyrzuci, tym szybciej wraca. […] Na pewno w dłuższej perspektywie czasu będzie to oceniane jako kazus Kurskiego, bo rzeczywiście sytuacja jest ciekawa.
Jak poinformowało WP.PL, jednym z warunków do podpisania przez prezydenta ustawy o rekompensacie dla mediów publicznych była zmiana na fotelu prezesa TVP. Jacek Kurski został odwołany z pełnionej funkcji, jednak po kilku dniach TVP poinformowało, że został on doradcą zarządu spółki TVP:
To jest tak jak w szachach, pewnego rodzaju roszada. Jeżeli było takie życzenie, ja się domyślam, że ktoś, kto mówi o takich rzeczach, to wie, to zostało ono spełnione. Jacek Kurski nie jest prezesem. A czy jest doradcą? To nie było przedmiotem rozmów, przynajmniej o ile wiem. Jeśli ktoś odchodzi z funkcji prezesa to nie znaczy, że ma zniknąć z powierzchni ziemi i przestać działać. Jacek Kurski jest fachowcem od telewizji od wielu lat, zna się a tym.
Gość „Poranka WNET” chwali także rozwój TVP i ocenia jej działanie podczas rządów poprzedników:
Rzeczywiście telewizja publiczna w ostatnich latach stała się oglądana, wiarygodna. Przypominam sobie czasy poprzedników i po prostu zęby bolały, jak się otworzyło telewizor. Była propaganda bardzo często antyopozycyjna i antypolska.
Marek Suski komentuje także aktualną sytuację związaną ze światową epidemią koronawirusa oraz przygotowania rządu do jej opanowania w Polsce:
Są przeznaczone środki z budżetu, wszystkie realne potrzeby będą oczywiście pokryte […] Rząd robi wszystko, aby powstrzymać epidemię. Ograniczone są zajęcia na uczelniach wyższych, odwołane są wszystkie imprezy masowe […] jest zawieszona też kampania prezydencka, nie ma dużych spotkań. Wszystko po to, aby uchronić naszych obywateli przed rozprzestrzenieniem się tej zarazy.
Jak zauważa gość Krzysztofa Skowrońskiego, żaden rząd nie jest w 100% przygotowany na straty gospodarki w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Przy mniejszej skali możliwa jest ingerencja i pomoc rządu, jednak nie zostały w tej sprawie podjęte żadne decyzje:
Żaden rząd na światową katastrofę nie jest przygotowany do końca. Rząd nie jest w stanie ponieść strat całej gospodarki. […] Poczekajmy, to jest sytuacja w której jeszcze nie ma takich rzeczy które by powodowały, że tu trzeba jakieś środki podejmować, ale rzeczywiście ministrowie się nad tym zastanawiają. […] Miejmy nadzieję, że ta sytuacja dosyć szybko się zakończy, bo w przeciwnym razie nie będzie takich możliwości.
„W hotelu nocowało wielu polityków, ministrów” mówi w wywiadzie udzielonym DGP Marian Banaś. Tłumaczy czemu nie zrezygnuje, dlaczego stał się niewygodny i jak nabył krakowską kamienicę.
Szef Najwyższej Izby kontroli twierdzi, iż niektórzy liderzy polityczni zdali sobie sprawę, że będzie naprawdę niezależny.
Zauważa, że służby nie informowały go o kryminalnych powiązaniach Dawida O. i Janusza K.
Podkreśla, iż jeśli służby mogą bezkarnie przeszukać mieszkania objętego immunitetem prezesa NIK to może prezydenta czy premiera.
Marian Banaś deklaruje w wywiadzie udzielonym Dziennikowi Gazecie Prawnej:
Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy.
Podkreśla potrzebę kontrolowania wydatków rządu, by ten nie szastał pieniędzmi podatników, ciężko przez nich wypracowanymi. Tłumaczy czemu nie poddał się do rezygnacji. Nie miał on bowiem pewności, że podejmowane wobec niego działania są „uczciwe i merytoryczne”.
[…] po moich pierwszych dniach pracy w NIK-u zdałem sobie sprawę, dlaczego dla niektórych środowisk muszę być jak najszybciej uznany za banitę.
[related id=86067 side=right]Prezes NIK opowiada a jakich okolicznościach nabył krakowską kamienicę, która stała się przedmiotem kontrowersji po opublikowaniu materiału Superwizjera. Wiąże się to z jego znajomością z weteranem AK Henrykiem Stachowskim. Jego przyjaciel pod koniec życia usynowił go i zapisał na niego kamienicę. Prowadzeniem w niej działalności zajął się syn Mariana Banasia prowadzący tam pensjonat. Za czasem postanowił porzucić branżę hotelarską i wynająć kamienicę. Zaznacza, że nie był informowany przez żadną ze służb o tym, że z Dawidem O. i Januszem K., którym wynajmował kamienicę, wiążą się jakiekolwiek zagrożenia.
Wynajmujący nie ma obowiązku kontrolowania jakiego rodzaju działalność jest prowadzona w wynajmowanej nieruchomości. Od lat pracuję w Warszawie i nie miałem możliwości sprawdzania czy działalność prowadzona w kamienicy nie jest sprzeczna z prawem. Dodatkowo nie otrzymywałem sygnałów, by tego rodzaju sytuacje miały miejsce. Nawet znana z czujności policja krakowska nawet raz nie zasygnalizowała mi lub członkowi mojej rodziny, że dzieje się coś nieprawidłowego. Gdyby takie informacje do mnie dotarły zareagowałbym natychmiast.
Banaś komentuje także przeszukania CBA prowadzone w jego mieszkaniach. [related id=98155 side=left]Zwraca uwagę, że funkcjonariusze „zabrali nawet faktury za paliwo i hotel” jego syna. Podkreśla, że Jakub Banaś nie zajmował się od siedmiu lat nieruchomością. Działania służb prezes NIK interpretuje jako atak na jego rodzinę, a także na instytucję jaką reprezentuje. W sprawie tej złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez CBA wraz z wnioskiem o odsunięcie od śledztwa prokuratorów regionalnych z Białegostoku, w tym prokurator Elżbiety Pieniążek, która od 2005 r. pełniła funkcję naczelnika i zastępcy szefa Delegatury CBA w Białymstoku.
W mojej ocenie taki atak na konstytucyjną niezależność NIK równie dobrze może dotknąć prezydenta, premiera, prezesa NBP, prezesa SN czy TK. W praktyce oznacza to, iż prokuratura i CBA mogą w każdej chwili wejść do mieszkania, gabinetu każdego z wyżej mienionych urzędników i skonfiskować co będą chciały na podstawie postanowienia dowolnego prokuratora i to bez postawienia zarzutów i bez uchylenia immunitetu.
Paweł Sałek o tym, jak koronawirus wpłynie na kampanię prezydencką, dymisji Jacka Kurskiego i zielonej polityce Unii Europejskiej.
Paweł Sałek o wpływie COVID-19 na kampanię wyborczą prezydenta Andrzeja Dudy. Nie przestanie on krążyć po kraju Dudabusem:
Pan prezydent zawsze stawiał na bezpośrednie spotkania z Polakami […] Nie ucieka ze spotkań w związku z koronawirusem. To świadectwo, że w takiej sytuacji trzeba zachowywać się rozsądnie, czyli nie panikować […] Dopóki nie będzie bardzo konkretnych wytycznych związanych z epidemią, kampania będzie w taki sposób kontynuowana.
Doradca prezydenta Andrzeja Dudy odnosi się do dymisji prezesa TVP. Omawia sytuację w regionalnych stacjach telewizji publicznej. Ponadto Sałek komentuje politykę klimatyczną naszego kraju w związku z celem Unii Europejskiej redukcji emisji dwutlenku węgla do zera. Zwraca uwagę, że obecne założenia są ambitniejsze od tych przyjętych przez państwa członkowskie UE w 2014 r. Zauważa, że
Komisja będzie chciała na podstawie aktów delegowanych narzucać poszczególne cele redukcyjne.
Nasz gość omawia także pracę naukową ś.p. prof. Jana Szyszki poświęconą lasowi i jego wpływowi na ekosystem. Opiera się ona na czterdziestoletnich obserwacjach, jakie poczynił w czasie swych badań prof. Szyszko.
Michał Karnowski o kampanii wyborczej, dymisji Jacka Kurskiego, tym czemu potrzebna jest TVP i o pieniądzach na onkologię, roli jaką pełni Andrzej Duda i jego szansach na reelekcję.
Michał Karnowski komentuje ostatnie ruchy sztabów wyborczych oraz dymisję Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa Telewizji Publicznej. Tej ostatniej nie chce rozpatrywać łącznie z powołaniem Funduszu Medycznego, który jego zdaniem jest odpowiedzią na realny lęk Polaków związany z chorobami nowotworowymi. Mówi, iż Kurski pozostawia TVP w bardzo dobrym stanie. Jego dymisja, ma na celu, jak mówi dziennikarz, „zmniejszenie kontrowersji w telewizji publicznej”. O tej ostatniej mówi, iż jest „instytucja, która pluralizuje nasze życie publiczne”. Nasz gość stwierdza, że wbrew zarzutom opozycji prezydent Andrzej Duda podpisuje wszystkiego bezrefleksyjnie, lecz „pilnuje, żeby obóz naprawy państwa nie wypadł z dobrych kolein”. Karnowski zwraca uwagę na ataki opozycji na kobiety takie jak: Dorota Łosiewicz, Agata Kornhauser-Duda, Patrycja Kotecka czy Magdalena Ogórek, które jak mówi, mają w sobie coś z szowinizmu.
Ponadto pozytywnie ocenia kampanię wyborczą obecnego prezydenta. Podkreśla, iż głowa państwa ma twarde stanowisko wobec wielu spraw, które mogą dzielić Polaków, a także broni wartości konserwatywnych. Dodaje, że dzięki temu Andrzej Duda ma duże szanse na reelekcje. Rozmówca Łukasza Jankowskiego dodaje, że obecny prezydent nie musi kłamać na temat tego jak głosował, w przeciwieństwie do swej kontrkandydatki z Platformy Obywatelskiej. Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła podczas spotkania z wyborcami, że popierała 500+ i że można sprawdzić jak głosowała. Po sprawdzeniu okazuje się, że wstrzymała się wtedy od głosu.
Wszystkie procedury mające przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa są „dopięte na ostatni guzik”. Wicepremier zapewnia, iż wszyscy zarażeni będą mieć zapewnioną pełną opiekę.
Jarosław Gowin, wicepremier oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego mówi o wprowadzaniu procedur mających zapewnić bezpieczeństwo na uczelniach wyższych w kontekście pojawienia się pierwszego przypadku osoby zarażonej koronawirusem w Polsce:
Procedury są wprowadzane, rekomendacje przedstawia zespół wybitnych ekspertów. To są zarówno lekarze, profesorowie medycyny, jak i przedstawiciele Konferencji Rektorów […] Chciałbym uspokoić wszystkich studentów oraz słuchaczy, nie ma żadnych podstaw do zamykania uczelni, czy masowego zamykania szkół.
Czy Polsce władze opracowały systemy alarmowe mające przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się nowemu koronawirusowi?
Opracowałem zalecenia dla uczelni, które zostały przekazane w ubiegłym tygodniu […] od początku analizowaliśmy przebieg tej choroby, okoliczności, rozwiązania, które należy w tej sytuacji wprowadzić. Mogę powiedzieć z ręką na sercu – wszystkie procedury są dopięte na ostatni guzik.
Senat będzie dzisiaj obradować nad specustawą uchwaloną w poniedziałek przez Sejm, mającą przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się wirusa:
Opozycja w Sejmie zachowała się odpowiedzialnie […] poza Sejmem różnie było już z tą odpowiedzialnością polityków opozycji, miałem wrażenie, że część polityków Platformy marzy tutaj o jakiejś epidemii, marzy o tym aby rząd się wyłożył na tej chorobie.
Czy jest presja, która zmusza rządy na świecie, aby reagować nadzwyczajnie w przypadku koronawirusa?
Taka presja istnieje, ale jako ministrowie musimy kierować się odpowiedzialnością za bezpieczeństwo każdego, pojedynczego Polaka, dlatego żadnych rozwiązań mających ograniczyć skalę tej epidemii nie zaniedbamy. […] Osoby, które są, bądź mogłyby być poddane kwarantannie, będą miały pełną opiekę ze strony instytucji państwowych.
Ustawa abonamentowa
Prezydent Andrzej Duda zastanawia się, czy podpisać tę ustawę. Odbył on spotkania w Pałacu Prezydenckim z szefami mediów publicznych, szefem mediów narodowych, prezesem Jarosławem Kaczyńskim:
Rzeczywiście ta sekwencja spotkań wskazuje na to, że pan prezydent ma wątpliwości co do tej ustawy. W przeszłości zdarzało mu się zgłaszać swoje krytyczne uwagi co do funkcjonowania nie tyle całych mediów publicznych, co właśnie telewizji publicznej […] jakakolwiek będzie decyzja pana prezydenta, to on jest i pozostanie kandydatem Zjednoczonej Prawicy.
Pracownicy mediów publicznych piszą do prezydenta listy z apelem o podpisanie ustawy. Z kolei media krytycznie patrzące na obóz Dobrej Zmiany publikują sondaże, według których wśród zwolenników prezydenta procent osób przeciwnych podpisania ustawy jest wysoki:
Decyzja pana prezydenta nie jest decyzją łatwą, zarówno ze względów merytorycznych, jak i politycznych. Zapewne stąd te szerokie konsultacje i wykorzystanie nieomal pełnego czasu do namysłu.
Przekazanie dodatkowych środków na media publiczne jest tematem szeroko omawianym w mediach związanych z opozycją:
Dla opozycji powiązanie sprawy dodatkowych środków dla mediów publicznych z demagogicznie podnoszonymi kwestiami ochrony zdrowia w kontekście najcięższej choroby, jaką są nowotwory, to jest jakiś sposób na podważanie zaufania do obozu rządowego i uderzania w kandydaturę pana prezydenta Andrzeja Dudy.
Wybory prezydenckie
Ostatnie trzy tygodnie kampanii wyborczej zadecydują o tym, kto zostanie prezydentem i w której turze:
Wszystkie sondaże pokazują, że w drugiej turze sam elektorat panu Dudzie nie wystarczy do zwycięstwa. […] Duży wpływ będą miały ostatnie tygodnie kampanii […] To będą rozstrzygające tygodnie. Scena polityczna jest w Polsce dosyć ustabilizowana. Widać wyraźnie że bezapelacyjnym zwycięzcą pierwszej tury będzie pan prezydent Andrzej Duda.
Zdaniem wicepremiera, drugie miejsce zajmie Małgorzata Kidawa-Błońska, kolejny będzie Władysław Kosiniak-Kamysz, a reszta kandydatów nie może liczyć na dobry wynik:
Małgorzata Kidawa-Błońska nie jest to, delikatnie mówiąc, najmocniejsza kandydatka, jaką mógł wystawić obóz opozycji […] Dobrą, chociaż moim zdaniem ostatnio niepotrzebnie nadmiernie agresywną prowadzi Władysław Kosiniak-Kamysz. reszta kandydatów się nie liczy.
Śledztwo Smoleńskie
Czy rząd powinien udać się do Smoleńska i Katynia?
Prowadzimy takie negocjacje ze stroną Rosyjską i Ukraińską, gdyż w grę wchodzi także odwiedzenie Charkowa. Wydaje mi się, że przedstawiciele polskiego państwa będą tego dnia w Smoleńsku.
Czy spodziewa się pan raportu zapowiadanego przez Antoniego Macierewicza?
Wiemy doskonale, że strona rosyjska dalej manipuluje prawdą o katastrofie smoleńskiej […] Bez szczegółowych polskich badań nad szczątkami trudno potraktować tę sprawę jako zamkniętą, niezależnie od tego, jaki kształt będzie miał raport komisji ministra Macierewicza.
To jeszcze nie będzie to coś, co powinno zakończyć sprawę śledztwa?
Nie wykluczam, że ta sprawa na zawsze zostanie osnuta tajemnicą […] Na pewno polskie państwo, niezależnie od tego, kto nim będzie w przyszłości rządził, powinno nie ustawać w wysiłkach i wywieraniu pewnej presji na stronę rosyjską.