Coraz więcej zespołów grających rocka w przeróżnych gatunkach chce być częścią XXXIII Przeglądu „Wszyscy Śpiewamy na Rockowo”. Czy liczba zgłoszeń przekroczy liczbę 100? Zastanawia się A. Dąbrowski.
Wszyscy Śpiewamy na Rockowo to jeden z najstarszych w Polsce przeglądów dla zespołów grających szeroko rozumianą muzykę rockową. Pierwsza edycja odbyła się w 1987 roku.
Zawsze, gdy rozmawiamy w Muzycznej Polskiej Tygodniówce na antenie Radia WNET, wtedy zgłoszeń przybywa. – mówi Andrzej Dąbrowski.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Andrzejem Dąbrowskim:
Zakwalifikowane do przeglądu zespoły, grupy i soliści będą oceniane przez profesjonalne jury. W jego gronie są muzycy, dziennikarze muzyczni, laureaci poprzednich edycji, wreszcie wydawcy!
W tym roku jury będzie debatować w składzie: Andrzej Dąbrowski (przewodniczący, Ostrowskie Centrum Kultury), Mariusz Czelny (Osterdam Records), Roman Lechowicz aka. Piękny Roman (gitarzysta formacji Big Cyc i Czarno-Czarnych), Marek Kurzawa (Prestige MJM), Artur Obalski (Studio Play), Jarosław Wardawy (Gazeta Ostrowska, Strefa Kultury), Patryk Skorupski (BITU – Laureat 32. WŚnR).
O jurorach i ich zasługach dla przeglądu opowiadał Andrzej Dąbrowski. Zdradził także tajemniczą postać, która uzupełnia skład szanownego jury:
Gościem specjalnym w składzie jurorów, który będzie reprezentował PR III Polskiego Radia, będzie znany dziennikarz muzyczny i muzyk Michał Kirmuć.
UWAGA! Jeszcze przez trzy dni można zgłaszać swój udział w przeglądzie. Moim i Andrzeja Dąbrowskiego marzeniem, aby liczba podmiotów muzycznych przekroczyła liczbę stu!!!
Warto zapoznać się z regulaminem, który wszyscy chętni i żądni wzięcia udziału w przeglądzie znajdą tutaj:REGULAMIN.
Jednym z patronów medialnych jest Radio WNET. Redakcja muzyczna i moja skromna osoba po zakończeniu przeglądu zaprezentuje na antenie sieci Radia WNET pierwszą złotą piątkę wydarzenia. Z zespołami będę rozmawiał na antenie w audycjach „Muzyczna Polska Tygodniówka” i „Polska piosenka z dobrych tekstem” oraz prezentował ich twórczość.
Grupa, która zdobędzie główny laur przeglądu „Wszyscy Śpiewamy na Rockowo” będzie zespołem miesiąca w eterze WNET w Białymstoku, Krakowie,Wrocławie i Warszawie.
Dzisiaj 34. Rocznica wydania albumu „The Joshua Tree”, jednego z najważniejszych krążków w historii świata pisanego prze muzykę. Irlandzki kwartet U2 fundował fanom „powrót do przeszłości” kilka razy.
30 listopada 2007 w sklepach muzycznych i księgarniach całego świata pojawiła się cyfrowo zmiksowana i oczyszczona wersja „The Joshua Tree”. Było to w 20. rocznicę. Nie inaczej było w 30. Jubileusz premiery. Szczególny był zwłaszcza winylowy, ciężki box z albumem, dodatkami i zestawem remiksów, out-take’ów i pewnym koncertem spod nieba Nowego Jorku.
Płyta „The Joshua Tree” jest ideałem, albumem bez zarzutu, muzyczną ponadczasową historią, gdzie słowo i muzyka są dokładnie tam, gdzie być powinny…
Nie byłoby albumu „Joshua Tree”, gdyby nie powstał krążek „The Unforgettable Fire” (1984 r.). Basista U2 – Adam Clayton mówi wprost:
„Czwarta płyta – „Unforgettable…” sprawiła, że byliśmy już w pełni ukształtowani i świadomi tego kim jesteśmy i czego oczekujemy, tak życiowo jak i muzycznie.”
Grupa rozwijała się. Wspaniały występ na londyńskim Wembley podczas „Live – Aid” (lipiec 1985 r.) ugruntował ich pozycję, jako znakomitego bandu koncertowego.
Co ważne, z U2 nigdy nie można było wiązać słów takich jak banał, czy powtarzalność (= wtórność) przynajmniej do roku 1997. Bono i przyjaciele stworzyli łatwo rozpoznawalny styl muzyczny, rock z domieszką punkowej rebelii i buntu.
Tutaj do wsyłuchania jeden z programów poświęconych grupie U2:
U2 to przede wszystkim słowa pisane a potem wyśpiewane przez Bono, który nigdy nie ucieka przed ważnymi i bolesnymi tematami – rozterki i problemy dorastania w prowincjonalnym i biednym kraju („Boy” 1980 r.), kryzys wiary i pytania o sens jakichkolwiek podziałów religijnych („October” 1981 r.), bratobójcza wojna w Irlandii Północnej („War” 1983 r.), czy wreszcie fałszywa moralność Ameryki i dwubiegunowość jej bohaterów (zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę i Nagasaki, mord polityczny na osobie Martina Luthera Kinga – album „The Unforgetable Fire” – 1984 r.).
Ameryka, Ameryka…
W pierwszej połowie lat 80 – tych Bono, The Edge, Adam i Larry często odwiedzali Stany Zjednoczone i cały kontynent. Fascynowały ich nie wielkie miasta – metropolie, z kaskadą świateł, blichtrem reklam, wypełnione pędzącym tłumem, ale bezdroża południowych stanów, spotkania ze zwykłymi ludźmi, krajobrazy i rdzenna muzyka Ameryki, głównie blues.
Po latach Bono wspomina tamte wędrówki po Ameryce:
Nasz nowy album widzieliśmy – w naszych wyobrażeniach – jako dwie części, jak dwie połówki Ameryki – północną i południową. Nigdy jednak nie byliśmy zainteresowani postrzeganiem Ameryki jako kraju wypełnionego masą dla polityki, ale Ameryką idealnego mitu.
Wokalista U2 nie ukrywał, że Ameryka dla rzeszy Irlandczyków, od zawsze była wymarzoną „ziemią obiecaną”. Bono zawsze fascynowała owa dziecinna prawie naiwność Irlandczyków i innych imigrantów, że „za wielką wodą wszystko jest możliwe a marzenia spełniają się jak nigdzie indziej.”
Podróże i poznawanie nowych miejsc Bono przeplata lekturami amerykańskich pisarzy, poetów i dramaturgów, by wymienić tylko Jamesa Baldwina, Charlesa Bukowskiego czy Tennessee Williamsa.
Czytając natomiast Sama Sheparda „Motel Chronicles” Bono nie mógł pozbyć się skojarzeń z wybitnym filmem Wima Wendersa „Paris, Teras”. Bono wraz z żoną Ali odwiedził także Amerykę Łacińską.
Refleksje i wspomnienia przywiezione z Salwadoru, nie były w kolorach pasteli. Jak pisze w książce – dodatku do specjalnej edycji zremasterowanej wersji „Joshua Tree” – kochał tę Amerykę pełną naiwnej wiary, że wszystko jest możliwe, że wszyscy ludzie bez względu na pochodzenie i kolor skóry mogą czuć się tutaj lepiej i pewniej. Ale podróże do Salwadoru i Gwatemali a zwłaszcza z Nikaragiu złamały ten sielski obraz:
Zobaczyłem w tych krajach, że ci sami ludzie, którzy reprezentują z dumą sztandary wolności i braterstwa potrafią wspierać pacyfikacje wiosek w Salwadorze i niszczyć, deptać, dusić suwerenność innych krajów, kiedy ich polityka jest niezgodna z wizją polityki zagranicznej USA.
Wtedy właśnie Bono zrozumiał jak niebezpieczna jest polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych. Nie mógł uwierzyć, że pod sztandarami braterstwa i śpiewem „niesienia wolności uciskanym” kryje się wspieranie partyzantów (czytaj: zwykłych zbrodniarzy), którzy obalają legalne demokratyczne rządy, skrytobójcze mordy polityczne i gospodarcze wywieranie presji na kraje rozwijające się.
Efekt przemyśleń Bono to dwie przejmujące piosenki z „Joshua Tree”: „Bullet The Blue Sky” (numer 4 na albumie) i „Mothers Od The Disappeared” (pozycja 11, zamykająca płytę; przejmujące i szarpiące duszę obrazy matek, żon i sióstr, które utraciły swoich ukochanych mężczyzn podczas nocy reżimu Pinocheta w Chile).
Obraz pustyni, drzewko Jozuego i … dwie Ameryki
W duszy wokalisty i tekściarza grupy U2, od tej chwili były dwa zwalczające się uczucia – miłości do Ameryki, jej duchowej i kulturalnej spuścizny; i nienawiści, lęku, strachu przed dwulicowością jej systemu. Gdzie walczą ze sobą skrajne uczucia, wtedy rodzi się zagubienie.
I Bono rzeczywiście czuł się zagubiony:
Wtedy zaczęły powstawać piosenki… Bardzo osobiste piosenki, piosenki miłosne, songi religijne, utwory o zamknięciu, klaustrofobii i rzeczy o szerokim spektrum widzenia świata i mechanizmów nim rządzących. Pisałem też piosenki o tym, jak sprawić by nie stracić swojego „ja” stając się gwiazdą rocka.
Z natłoku myśli, walczących ze sobą skrajnych uczuć – nienawiść i miłość, gniew i czułość, sprawy osobiste i wielka polityka, w głowie Bono kreowała się wizja wielkiej pustyni.
Tak oto narodziła się wizja albumu „Joshua Tree”, choć panowie z U2 tworzyli paciorki na swój najnowszy, muzyczny naszyjnik pod roboczą nazwą „The Two Americas”.
Tytuł zmienił się pod wpływem wizyty U2, towarzyszących im osób i nadwornego fotografa zespołu – Antona Corbijna (późniejszego reżysera wideoklipów zespołu: m.in. „With Or Without You”, „One”, czy „Electrical Storm”)w Kalifornii.
Jak twierdzi ten ostatni, wspólnymi siłami z zespołem wymyślili najmniej nośny i niekomercyjny tytuł płyty w historii muzyki rockowej.
Autorem wszystkich zdjęć na wydawnictwa muzyczne U2 związane z wydaniem albumu „Joshua Tree” i towarzyszących mu singli jest Anton Corbijn. Nadworny fotografik zespołu tak oto wspomina realizację tych historycznych dla U2 fotografii:
Przedtem, zanim mieliśmy wykonać zdjęcia na okładkę, bez problemu znajdowaliśmy drzewka Jozuego, które zawsze rosną w grupach, po kilka obok siebie. Ale tego dnia znaleźliśmy tylko jedno, samotne, opuszczone. Kilka godzin później, tuż obok niego zrobiłem nasze fotografie. Nigdy przedtem nie widziałem samotnego drzewa Jozuego… To był znak.
Corbijn „od wieków” fotografował pustynne krajobrazy, które fascynowały go w sposób hipnotyczny.
U2 i ja spędziliśmy jakiś czas na pustyniach Kalifornii, po to by znaleźć odpowiednie miejsca na sesję fotograficzną na okładkę albumu, który wtedy chłopcy realizowali pod dwiema roboczymi nazwami: „The Two Americas” i „The Desert Song”.
U2. Fot. U2.com.
Pewnego razu, popołudniową porą zabrałem Bono do jednego z przydrożnych, pustynnych barów. – wspomina Anton Corbijn – Długo opowiadałem mu a tym drzewie, drzewie Jozuego. Opowiedziałem mu także o tym, w jaki sposób graficznie możemy użyć wizerunek, obraz, kształt tego niepowtarzalnego drzewa. Bono poszedł spać. Kiedy wzeszło słońce Bono wszedł z Biblią w ręku do autobusu grupy i uroczyście oświadczył, że album chrzci imieniem „Joshua Tree”.
Potem powstały zdjęcia na okładkę albumu i wydawnictw towarzyszących. Czarno – białe, prawie nawiedzone, bo mistyczne… Prostota, czerń i biel, jak dobro i zło, jak miłość i nienawiść, jak prawda i fałsz…
Album – legenda
„Joshua Tree” ukazała się w marcu 1987 roku. Pierwszy singel „With Or Withou You” dotarł do pierwszego miejsca na liście przebojów w USA i czwartego w zestawieniach brytyjskich.
Przebojami stały się także kolejne małe płytki z albumu: „With or Without You” (amerykański Billboard i numer 1, w Wielkiej Brytanii miejsce 4), „I Still Haven’t Found What I’m Looking For” (USA – miejsce 1; Wielka Brytania – miejsce 6), „Where The Streets Have No Name” (USA – 13; UK – 4). Zestaw singli uzupełniają „In God’s Country” (tylko na rynek USA i Kanady) i „One Tree Hill” (tylko w Nowej Zelandii).
Tutaj do wysłuchania program z okazji 40. rocznicy wydania debiutanckiego krążka „Boy”:
W ciągu pierwszych 3 miesięcy, od daty ukazania się albumu na rynku, „Joshua Tree” kupiło 6 milionów fanów! Płyta wciąż jest popularna. Do 29 listopada 2007 roku album został sprzedany w nakładzie prawie 22 milionów egzemplarzy!
Ale pisząc o „Joshua Tree” nie sposób pominąć dwóch ukrytych członków zespołu – Briana Eno i Daniela Lanois. To właśnie oni nadzorowali nagranie albumu, jego zmiksowanie i obróbkę studyjną. Bono twierdzi wprost:
Bez Briana i Daniela U2 nie byłoby tym samym zespołem, którym jest do dziś.
Wzbogacona „Joshua Tree”
Kupując podwójne wydawnictwo „The Joshua Tree” AD 2007, możecie być pewni, iż czeka was wiele miłych niespodzianek. Do właściwego albumu, tyle, że poddanego cyfrowemu retuszowi, dorzucono drugi krążek.
Tam znalazły się B – strony singli, które promowały album, m.in. „Walk To The Water” ( z „With Or Without You”), „Deep In The Heart” (druga strona singla „I Still Haven’t Found…”), czy „Race Against Time” (utwór znany z singla „Where The Streets Have No Name”).
W zbiorku 14 bonusów znaleźć można także „Sweetest Thing”, utwór napisany przez Bono na 26 urodziny żony Ali, który początkowo miał być 12 utworem na „The Joshua Tree”.
Rarytasami jest pięć utworów, które powstały podczas sesji „Two Americas/Joshua Tree” – w kolejności „Beautiful Ghost / Introduction To Song Of Experience” , przejmujący „Wave of Sorrow / Birdland” (właściwy i ostateczny wokal Bono dograł – a właściwie dośpiewał – dopiero latem 2007 na potrzeby tego wspominkowego wydawnictwa), „Desert Of Love” (początkowo utwór tytułowy nagrywanego w 1986 roku nowego albumu), „Rise Up” i niepowtarzalny, złowieszczy „Drunk Chicken / America”, gdzie sam wielki bitnik i literacki włóczęga Allen Ginsberg czyta fragment swojego poematu „America”.
Prawdziwym rarytasem jest edycja albumu (z dodatkami) z okazji 30. rocznicy wydania tego albumu.
Coraz więcej grup, które grają rocka w najróżniejszych gatunkach zgłasza chęć udziału w XXXIII Przeglądzie „Wszyscy Śpiewamy na Rockowo”. Z radością o tym donosi Andrzej Dąbrowski, mój stały gość.
Do soboty (6 marca 2021 roku), kiedy Andrzej Dąbrowski pojawił się w Muzycznej Polskiej Tygodniówce, już 80 zespołów przesłało karty zgłoszeniowe, srebrne dyski z nagranym dwudziestominutowym repertuarem własnym, bądź dwoma coverami i krótki biogram.
Na antenie powiedziałem, że przy promocji przeglądu za sprawą Radia WNET liczba rockowych konkursowiczów przekroczy SETKĘ!!!
Wszystko wskazuje na to, że idziemy na rekord, gdy mowa o uczestnikach przeglądu w bieżącym roku. – powiedział zadowolony Andrzej Dąbrowski, serce przeglądu „Wszyscy Śpiewamy na Rockowo”.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Andrzejem Dąbrowskim (z pozdrowieniami dla pani Katarzyny Wasik, o której mowa podczas rozmowy):
Andrzej Dąbrowski, dobry duch przeglądu i autor książki „XXX lat przeglądu Wszyscy Śpiewamy na Rockowo”.
Wszyscy Śpiewamy na Rockowo to jeden z najstarszych w Polsce przeglądów dla zespołów grających szeroko rozumianą muzykę rockową. Pierwsza edycja odbyła się w 1987 roku.
Mój gość Andrzej Dąbrowski nie tylko podsyca rockowy ogień w sercach rodzimych twórców, ale także zachował dla kolejnych pokoleń ulotne chwile związane z atmosferą i emocjami konkursowymi.
Postanowił napisać książkę o tym niezwykłym wydarzeniu. Od idei, marzeń i myśli przeszedł do czynów i tak powstałą ponad dwustustronicowa książka bogato ilustrowana archiwalnymi fotogramami.
Wartością książki największą jest zbiór sześciu płyt z nagraniami uczestników przeglądu. Kronikarska praca zajęła mu prawie trzy lata. Jako ciekawostkę można zacytować anegdotę, że publikacja ujrzała światło dzienne dzięki miastu Kalisz, który…
nie chciał wesprzeć innej publikacji Andrzeja Dąbrowskiego, który planował od wielu lat wydanie drugiej części antologii muzyki rozrywkowej.
Brak wsparcia sprawił, że gość Muzycznej Polskiej Tygodniówki zupełnie zmienił koncepcję i stwierdził, że
Przybliży historię, atmosferę i kulisy trwającego od ponad trzydziestu lat ostrowskiego przeglądu ,,Wszyscy śpiewamy”, który po kilku perypetiach z nazwą wreszcie doczekał się zawołania przewodniego „Wszyscy śpiewamy na rockowo”.
Książka kryje pewien sekret związany z Ostrowem Wielkopolskim. Okazuje się, że to miasto datowane na X wiek po Chrystusie na początku lat 70. XX wieku było już gospodarzem innego … rockowego przeglądu!
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Andrzejem Dąbrowskim o historii przeglądu:
Zakwalifikowane do przeglądu zespoły będą oceniane przez profesjonalne jury. W jego gronie są muzycy, dziennikarze muzyczni, laureaci poprzednich edycji, wreszcie wydawcy!
W tym roku jury będzie debatować w składzie: Andrzej Dąbrowski(przewodniczący, Ostrowskie Centrum Kultury), Mariusz Czelny (Osterdam Records), Roman Lechowicz aka. Piękny Roman (gitarzysta formacji Big Cyc i Czarno-Czarnych), Marek Kurzawa (Prestige MJM), Artur Obalski (Studio Play), Jarosław Wardawy (Gazeta Ostrowska, Strefa Kultury), Patryk Skorupski (BITU – Laureat 32. WŚnR) oraz gość specjalny, który będzie reprezentował PR III Polskiego Radia.
Warto zapoznać się z regulaminem, który wszyscy chętni i żądni wzięcia udziału w przeglądzie znajdą tutaj:REGULAMIN.
Jednym z patronów medialnych jest Radio WNET. Redakcja muzyczna i moja skromna osoba po zakończeniu przeglądu zaprezentuje na antenie sieci Radia WNET pierwszą złotą piątkę wydarzenia. Z zespołami będę rozmawiał na antenie i będę prezentował ich nagrania.
Grupa, która zdobędzie główny laur przeglądu „Wszyscy Śpiewamy na Rockowo” będzie zespołem miesiąca w eterze WNET w Białymstoku, Krakowie,Wrocławie i Warszawie.
Dr Jacek Janiszewski o populizmie polityków, oczekiwaniach społeczeństwa i potrzebie dążenia w polityce do określonego celu.
Na antenie Radia WNET przypominamy o zbliżającym się ważnym wydarzeniu jakim jest Welconomy Forum in Toruń. To jeden z najważniejszych kongresów społeczno-ekonomicznego w kraju. Kongres jest organizowany cyklicznie od 1994 roku.
Od 2008 roku areną wymiany poglądów i myśli jest Toruń. Sercem, duchem sprawczym, pomysłodawcą i głównym organizatorem jest dr Jacek Janiszewski, były minister rolnictwa rządzie Jerzego Buzka.
Welconomy Forum in Toruń jest jedym z najważniejszych wydarzeń społeczno-gospodarczych w Polsce. Organizatorem XXVIII Welconomy Forum in Toruń jest Stowarzyszenie „Integracja i Współpraca”.
Dr Jacek Janiszewski, inicjator kongresu Welconomy Forum in Toruń.
Dr Jacek Janiszewski przedstawia i grupuje dyskusje, które prowadzone były podczas tegorocznego Forum Ekonomicznym w Davos, z uwzględnieniem pojęć i idei „zielonego ładu” i „zielonej energii”.
Tomasz Wybranowski podzielił się refleksją, że w działaniach polskiej klasy politycznej brakuje refleksji i działań strategicznych, któe wybiegałyby dalej niż kadencyjność władz i kolejnych gabinetów rządowych.
Dr Jacek Janiszewski stwierdził, że rzeczywiście warto zastanawiać się nad ostatnimi 30 latami historii naszego kraju.
Zdaniem naszego gościa okres ten należy podzielić na czas przed wejściem do Unii Europejskiej i okres, który nastał po akcesji.
Przed 2004 r. jasno określonym celem było wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej i (przed 1999) do NATO. Obecnie potrzebne nam są dalekosiężne cele, do których będziemy aspirować i zbliżać się do nich. 1000 lat Państwa Polskiego tylko 10 żyć ludzi, którzy mieliby po 100 lat.
Polityków powinno cechować poczucie misji! – ocenia były prezes Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Zauważa także, że społeczeństwa generalnie bardziej zainteresowane są tym, co oferuje się im obecnie niż analizowaniem długoterminowych strategii w perspektywie kolejnych dwóch pokoleń.
Ludzie zapominają, że takie rzeczy jak 500+ nie biorą się ot tak, tylko z ich własnej pracy i przedsiębiorczości. Wskazuje, że w Szwajcarii obywatele zagłosowali w referendum przeciwko podwyższeniu płacy minimalnej.
O ile ja osobiście rozgrzeszam obywateli, to w żadnym przypadku nie rozgrzeszam polityków.
Były minister rolnictwa w rządzie Jerzego Buzka krytykuje polityków za nadmierny populizm z którym wcześniej czy później przyjdzie się zmierzyć i rozliczyć nie tylko na polu ekonomiczno – gospodarczym, ale także społęczno – politycznym.
Wydarzenie Welconomy Forum in Toruń to cykl debat i paneli. Organizatorzy przygotowują na tegoroczną XXVIII edycję aż 40 tematów. Wśród omawianych spraw znajdą się m.in. sprawy zagraniczne, budownictwo, samorządność, służba zdrowia, rolnictwo, edukacja, nauka, kultura, polityka, Unia Europejska i oczywiście sytuacja wywołana Covid-19.
Marianna Fijewska o bohaterskiej ukraińskiej sanitariuszce i Polce z pochodzenia – Sabinie Galickiej, która poległa trzy lata temu.
20 lutego 2021 roku była trzecia rocznica śmierci Sabiny Galickiej, 23-letniej Polki, z ukraińskim paszportem, mieszkającej w Żytomierzu na Ukrainie. Sabina oddała życie na froncie. Rosyjscy separatyści gwałcąc wojenne prawo ostrzelali pojazd medyczny, w którym ona udzielała pomocy rannym żołnierzom.
Cała rozmowa z Marianną Fijewską:
Młoda sanitariuszka jest ukraińską bohaterką narodową, ale w Polsce niewiele osób o niej słyszało. Marianna Fijewska pisze na jej temat reportaż na konkurs młodych dziennikarzy. Mocno zgłębia ten temat, rozmawia z ludźmi, którzy znali Sabinę. Wyjaśnia także, że podjęła ten temat, gdyż jest on nieznany a po drugie czuje więź z bohaterską Sabiną, jako urodzona w tym samym roku co i ona. Cała ta historia jest bardzo medialna.
Nie wiem, czy miałabym w sobie tyle odwagi, żeby tak jak ona po prostu rzucić wszystko, rzucić swoją pracę w szpitalu i dołączyć do Górskiej Brygady Szturmowej.
Dziennikarka i reportażystka wskazuje, że Sabina Galicka miała bardzo delikatną, dziewczęcą urodę. Nie pasowała z wyglądu do frontowego oddziału. Nie przeszkodziło jej to ratować żołnierzy. Każdy z nich podkreślał, że Sabina ratowała życie bez względu na ostrzał, a nawet wbrew rozkazom.
Ma na koncie kilkadziesiąt uratowanych żyć.
Marianna Fijewska przybliża kres życia sanitariuszki. Front na wschodzie Ukrainy. Misja miała pojechać do wioski, która niedawno została wyzwolona z rąk rosyjskich separatystów. Jej mieszkańcy od dawna pozbawieni byli dostępu do opieki medycznej.
Nie widziano tam lekarza od wielu tygodni. Pojazd medyczny miał jechać drogą, która wcześniej była ostrzeliwana. W dniu w którym miał on przejechać obowiązywało całkowite zawieszenie broni. Dowódca jednak nie chciał jechać pamiętając o wcześniejszym ostrzale.
Sabina Galicka wybłagała jednak żeby pojechać, podkreślając, że w miejscowości są ludzie, którzy potrzebują pomocy. W czasie jazdy kierowcę coś zaniepokoiło.
On zmienił trajektorię swojej jazdy. Przez to uratował życie sobie i innym osobom, ponieważ wystrzelony pocisk nie trafił do środka pojazdu i nie spalił wszystkich pasażerów, tylko po prostu się od niego odbił. Sabinę nie zabił pocisk- zabiła ją blacha, która się oderwała od tego pojazdu i wpadła do środka dokładnie na miejsce, w którym siedziała.
Rozmówczynię Tomasza Wybranowskiego poruszył apel ukraińskich żołnierzy do Polaków. Podkreślili oni, że tylko wsparcie ze strony „cywilizowanego świata” pozwoli im pokonać Rosję.
Marianna Fijewska jest absolwentką dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Wiedzie żywot reporterki, dziennikarki i pisarki, bardziej niż wnikliwej i dokładnej.
Jest empatyczna, dokładna i słucha swoich rozmówców. Wiernie oddaje ich oczami i kolorami przeżyć wypadki i zdarzenia, w które los ich wplątał. – mawia Tomasz Wybranowski.
Na co dzień jest współpracowniczką Magazynu Wirtualnej Polski i portalu HelloZdrowie.pl. Mimo młodego wieku ma już na swoim koncie dwie książki:
„Tajemnice pielęgniarek. Prawda i uprzedzenia” – 58 rozmów z przedstawicielkami tego zawodu” i „Trudny przypadek. Prawdziwe historie polskich lekarzy”.
W piątkowy poranek tradycyjnie w Radiu WNET przenosimy się do Republiki Irlandii. W Studiu Dublin informacje, wywiady, analizy oraz korespondencje. Odwiedzimy także Londyn Mariana Hemara.
W gronie gości:
Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE.com,
Gabriel Adam Grzelązka – poeta, wydawca pisma literacko-artystycznego Bezkres,
Dominik Klimkowski – mistrz Polski fryzjerstwa, od 2007 roku mieszkający w Irlandii,
Jakub Grabiasz – redakcja sportowa Studia 37 Dublin,
Alex Sławiński – szef Studia Londyn Radia WNET, poeta i literat.
Prowadzenie i scenariusz: Tomasz Wybranowski
Redaktor wydania: Tomasz Wybranowski
Współpraca: Katarzyna Sudak i Bogdan Feręc
Oprawa fotograficzna: Tomasz Szustek
Wydawca techniczny: Andrzej Karaś i Aleksander Popielarz
Realizatorzy: Mikołaj Poruszek (Warszawa) i Tomasz Wybranowski (Dublin)
Bogdan Feręc, portal Polska-IE – Radio WNET Irlandia
Jak zwykle, kiedy rozpoczyna się Studio Dublin, wtedy spod nieba Galway słyszą państwo głos Bogdana Feręca, szefa najpoczytniejszego portalu dla Polaków na Szmaragdowej Wyspie – Polska-IE.com.
Dzisiaj między innymi o tym, jak to irlandzki rząd zgodził się na podejście do rozpoczęcia prac nad nadrzędnymi ramami dobrobytu dla Irlandii.
Ramy dobrego samopoczucia to sposób na ustanowienie – jak twierdzá irlandzcy politycy – wszechstronnego, holistycznego spojrzenia na to, jak radzi sobie irlandzkie społeczeństwo, wraz z istniejącymi narzędziami pomiaru ekonomicznego.
Ramy te będą wykorzystywane w całym rządzie, jako źródło informacji przy tworzeniu polityki, uzupełniając istniejące narzędzia analizy polityki.
Trochę brzmi to jak polityczna nowo – mowa, prawda? Opracowanie ram celtyckiego dobrobytu będzie wspierane przez konsultacje i zaangażowanie, aby zapewnić, że odzwierciedlają one priorytety irlandzkiego społeczeństwa i różnorodność doświadczeń ludzi. Krajowa Rada Ekonomiczno-Społeczna odegra ważną rolę jako narzędzie tych konsultacjach, dodał na koniec premier.
Minister zdrowia Stephen Donnelly odniósł się do doniesień prasowych, iż w niektórych placówkach opieki, organizuje się loterie pieniężne, aby zachęcić pracowników do szczepień.
Minister Donnelly stwierdził, że to dziwna praktyka, a rząd, w inny sposób przekonywać chce do szczepień. Szef resortu zdrowia podkreślił w swojej wypowiedzi, że gabinet, nie ma planów wprowadzenia obowiązkowych szczepień dla personelu medycznego, jednak tu właśnie zaczyna się, ale…
Według minister sprawiedliwości Helen McEntee, rząd rozważa możliwość wprowadzenia przepisu, który zabraniać będzie świadczenia pracy na pierwszej linii, o ile pielęgniarki, lekarze i opiekunowie, nie będą zaszczepieni.
Z takim przepisem mogą spotkać się wszyscy pracownicy służby zdrowia, wiec zarówno zatrudnieni w szpitalach, gabinetach lekarskich, jak i domach opieki, jeżeli minister McEntee, przeforsuje swój pomysł w rządzie.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Bogdanem Feręcem:
Gabriel Adam Grzelązka
Dzisiaj w Studiu 37 było bardzo poetycko, nie tylko z powodu kolejnej, bo 49. rocznicy odejścia Mariana Hemara.
Gościem Tomasza Wybranowskiego był Gabriel Adam Grzelązka, poeta, autor trzech tomików wierszy: „Krok po kroku” (2011, Miniatura), „Jesienią zakochani” (2017, Miniatura) oraz „Szepty wiatru” (2018, Miniatura).
Był wyróżniony w konkursie im. Jeana Genet’a (2009 r.) a od roku 2017 prowadzi projekt „Człowiek z sąsiedztwa – znany nieznany: wywiady poetyckie„, który podejmuje temat warsztatu pisarskiego poety.
Rozmowa dwóch ludzi pióra dotyczyła pisma literacko – artystycznego „Bezkres” i współpracy z poetami i literatami tworzącymi poza granicami Polski. Już wkrótce, bo marcową porą ukaże się kolejny niezwykły almanach opatrzony tytułem „Tu i Tam. Almanach emigracyjny”.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Gabrielem Adamem Grzelązką:
O tym jak wiedzie się znakomitym fryzjerom na Szmaragdowej Wyspie dowiemy się w rozmowie z Dominikiem Klimkowskim, który przybył do Irlandii w 2007 roku.
Dominik Klimkowski, mistrz grzebienia i nożyczek.
Dominik Klimkowski to uczeń innego mistrza Aleksandra Stankiewicza (wieloletniego trenera kadry polski fryzjerów). Gość Tomasza Wybranowskiego to także mistrz Polski z 2001 i wicemistrz Europy z tego samego roku.
Od 2007 roku w Republice Irlandii Od 2009 zaś prowadzi z żoną Katarzyną prowadzi salon w Mayo w Irlandii.
Ale zanim to się stało pracował w Warszawie i Olsztynie, w renomowanych firmach fryzjerskich. Powtórzyć należy ten fakt, że wyszedł spod ręki jednego z najlepszych (jeśli nie najlepszego) polskiego fryzjera w historii – pana Aleksandra Stankiewicza (IV miejsce na Mistrzostwach Świata), obecnie „trenera” kadry polskich mistrzów grzebienia.
Później prowadził zakład fryzjerski w Działdowie. Jak twierdzi
Fryzjerstwo wymaga pokory i ciągłej nauki, bo trzeba zgłębiać wciąż to nowe trendy. Podobnie jak techniki i materiały.
Dominik Klimkowski opowiedział o trendach fryzjerskich na Szmaragdowej Wyspie, czasie pandemicznych obostrzeń w życiu rodzinnym i biznesie, oraz o magicznej górze św. Patryka.
Zakład fryzjerski „Dominik’s Hair Salon” w Kiltimagh, którego właścicielem jest pan Dominik Klikowski w małżonką.Tutaj do wysłuchania rozmowa z Dominikiem Klimkowskim:
W okienku sportowym nie mogło zabraknąć Jakuba Grabiasza relacjonującego rozgrywki rugby Six Nations Cup / Pucharu Sześciu Narodów. Irlandczyków czeka mecz o wszystko z reprezentacją Francji. W pierwszej rundzie ulegli Walii po bardziej niż nieciekawym spotkaniu
Dziennikarz Studia 37 wyjaśnia, za co Peter O’Mahony otrzymał czerwoną kartkę. Zauważa, że Szkoci i Walijczycy są na fali wznoszącej. W pierwszej rundzie Szkoci pokonali Anglików na ich terenie.
Jakub Grabiasz komentuje także rogrywki tenisa podczas pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym roku. W Australian Open bryluje Iga Świątek, która jest już w IV rundzie.
12 lutego pokonała w swóch setach z francuską Fioną Ferro. Naszą Igę czeka teraz przeprawa z Rumunką Simoną Haleb, którą rozgromiła podczas French Open. A potem może zmierzyć się z Sereną Williams.
Kuba Grabiasz stwierdza, że chciałby ten pojedynek zobaczyć.
Nie będzie to proste, bo Serena jest siedmiokrotną zwyciężczynią tego turnieju. – dodaje.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Jakubem Grabiaszem:
W Studiu Dublin także serwis informacyjny ze Studia 37 „Irlandia – Wyspy – Europa – Świat”.
Serwis do wysłuchania tutaj:
W finale Alex Sławiński i „Londyński WNETowy zwiad”. W nim opowieść o Marianie Hemarze i o roli, jaką poeta odgrywał w życiu londyńskiej Polonii.
Wiele osób tutaj go bardzo nie lubiło, ponieważ miał niezłomny charakter. Był to jaskrawy człowiek.
Aleksander Sławinski. Fot. archiwum A. Sławinskiego.
Alex Sławiński, ondyński korespondent Radia WNET wspomina, że grób Mariana Hemara odkrył zupełnie przypadkowo. Ocenia, że polska literatura szczyt swojej świetności osiągnęła w dwudziestoleciu międzywojennym.
Tomasz Wybranowski przypomniał, że Marian Hemar (którego 49. rocznicę śmieci obchodziliśmy 11 lutego) był autorem wierszy, piosenek, skeczy i sztuk dramatycznych. Był także reżyser, dyrektorem i współtwórcą obok Juliana Tuwima kultowego przed wojną, warszawskiego teatrzyku „Qui Pro Quo”.
W latach 1940-41 był żołnierzem Karpackiej Brygady w Palestynie i w Egipcie. Po wojnie nie wrócił do Polski. Przez 16 lat dla Radia Wolna Europa przygotowywał cotygodniowe kabarety.
Do wybuchu wojny napisał około 1200 piosenek. Poza krajem powstało ponad drugie tyle, bo na jego koncie [Mariana Hemara] jest ich przynajmniej 3 000. – uzupełnił Alex Sławiński.
Część twórców, którzy wtedy rozpoczynali swoje kariery, byli również popularni w okresie PRL, jeżeli zadeklarowali wierność socjalizmowi. Marian Hemar zdecydował się sprzeciwić powojennym porządkom w Polsce:
Takie osoby jak Marian Hemar zostały skazane na zapomnienie, tylko dlatego, że nie szły łapka w łapkę z socjalistycznym światkiem. […] Hemar zawsze pokazywał, że wszystko, co dzieje się w PRL, to jedna wielka ściema.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Aleksem Sławińskim:
Opracowanie: Andrzej Karaś, Alekasander Popielarz i Tomasz Wybranowski
Współpraca: Katarzyna Sudak & Bogdan Feręc – Polska-IE.com
Oprawa fotograficzna: Tomasz Szustek
Partner Radia WNET
Partner Studia 37 Dublin
Produkcja i realizacja: Studio 37 Dublin Radia WNET – LUTY 2021 (C)
Studio Dublin na antenie Radia WNET od 15 października 2010 roku (najpierw jako „Irlandzka Polska Tygodniówka”). Zawsze w piątki, zawsze po Poranku WNET zaczynamy ok. 9:10. Zapraszają: Tomasz Wybranowski i Bogdan Feręc, oraz Katarzyna Sudak, Agnieszka Białek, Alex Sławiński oraz Jakub Grabiasz.
Jak powstają pączki? Jak w Irlandii obchodzi się koniec karnawału? Jakie pączki najchętniej jedzą Irlandczycy? Odpowiada Marcin Chlebicki z „MMM Family Bakery”.
Właściciel piekarni „MMM Family Bakery” zdradza Tomaszowi Wybranowskiemu, jak przygotowują się na Tłusty Czwartek. Jest to dla nich wielki i szczególny dzień:
Wszyscy jesteśmy zmobilizowani, towar zamówiony także czekamy tylko, aż wszystkie zamówienia spłyną i będziemy produkować pączusię z nadzieniem różanym i adwokatowym.
W jaki sposób powstają te przysmaki? Jak tłumaczy Marcin Chlebicki, nie jest to proces skomplikowany:
Jest to produkcja ciasta drożdżowego w dwóch etapach. Wpierw się robi rozczyn, to znaczy wlewa się część płynu ciepłego, dodaj się odrobinę cukru, dodaje się drożdże i drożdże się nam zdarzają się postaci pół godziny czasami godzinę.
W takiej formie ciasto powinno stać od pół godziny do godziny. Następnie dodaje się do niego inne składniki, z tłuszczem na końcu. Kolejnym krokiem jest proces zdobienia. Nasz gość wyjaśnia, że
Efektem ubocznym pracy drożdży jest dwutlenek węgla, który się wydobywa trzeba zamieszać ciasto i spowodować, żeby dwutlenek węgla wyleciał, a ciasto zabiera sobie powietrze tlen. Taki proces się nazywa zdobieniem.
Uzyskane w ten sposób ciasto miesza się w ciągu godziny/półtorej dwa lub trzy razy, a następnie dzieli się je na kęsy, czyli futerkuje. Ostatnim elementem jest pudrowanie.
Jak Irlandczycy obchodzą Tłusty Czwartek? Polski przedsiębiorca w Republice Irlandii wskazuje, że w Irlandii tradycyjnie świętuje się Ostatki, znane tam jako Pancake Tuesday.
Irlandczycy uwielbiają naleśniki z różnymi rodzajami nadzień.
Na Szmaragdowej Wyspie od pączka z nadzieniem różanym bardziej popularne są donuty.
23 lutego 2019 roku, na antenie WNET doszło do niezwykłego wydarzenia radiowego. Przez całą dobę trwał „Dzień wspomnień o Czesławie Niemenie, w 80. rocznicę Jego urodzin”. Przeżyjmy to jeszcze raz.
Przed dwoma laty moim głównym gościem naszych radiowych, WNETowych wspomnień o autorze „Bema pamięci żałobnego rapsodu” i całej legendanej płyty „Enigmatic” była Maria Gutowska, pierworodna córka Czesława Niemena.
Maria Gutowska, córka Czesława Niemena. For. archiwum Marii Gutowskiej.
Rozmowa z panią Marią była dla mnie przeżyciem niezwykłym. To pełna ciepła i tęsknoty, nostalgiczna i bardzo szczera rozmowa o największym twórcy muzycznym, jakiego nasza ziemia wydała.
Talent Czesława Wydrzyckiego, późniejszego Czesława Niemena, nie miałby takiego bodźca do rozwoju, gdyby nie wyjechał we właściwym czasie do Polski.
Potwierdziły to dwa powroty Czesława Niemena do Wasiliszek, najpierw w roku 1976 i potem w 1979.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Marią Gutowską, córką Czesława Niemena, gdy świętowaliśmy na antenie Radia WNET Jego 80. rocznicę urodzin Artysty:
Pani Maria powiedziała, że Czesław Niemen tęsknił za swoimi Starymi Wasiliszkami, arkadią dzieciństwa i młodości:
„Zdecydowana decyzja Czesława Wydrzyckiego o szukaniu ojczyzny, skoro ona nie wraca na swoje dawne tereny, wypaliła w nim ślad na resztę życia. Tęsknotę za krainą dzieciństwa w jego twórczości muzycznej i w poezji słychać już było zawsze. Każda myśl warta wyśpiewania, oglądana była przez czas przeszły, zaszczepione wartości domu rodzinnego – wartości szlachetnego, prostego życia, grobów przodków, smętek straty cennego, pierwotnego daru, który jednocześnie dał mu wolność tworzenia i stworzył prekursora nowych nurtów w polskiej muzyce. „
W marcowym wydaniu miesięcznika „Kurier Wnet”, z roku 2019 znalazł się wywiad specjalny z panią Marią Gutowską, którego autorem był nasz redakcyjny kolega Sławomir Orwat.
Józef Skrzek, legendarni i wciąż twórczy współzałożyciel grupy SBB.
W kolejnym niezwykłym zakątku wspomnień o wielkim Czesławie Niemenie, opowiadania i anegdoty Józefa Skrzeka, jednego z naszych najważniejszych muzyków i kreatorów dźwięku ostatnich pięćdziesięciu lat.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Józefem Skrzekiem:
Józef Skrzek, w latach 1972-1973, właśnie z Czesławem Niemenem i innymi muzykami, pod nazwą Grupa Niemen, nagrali albumy: „Strange Is This World”(1972), „Ode to Venus”(1973), oraz „Niemen Vol. 1” i „Niemen Vol. 2” (oba albumy później w reedycji kompatowej zebrano, jako krążek „Marionetki”) (1973).
Zdjęcia Czesława Niemena, wykonane w Wasiliszkach Starych w roku 1979, ze zbiorów pani Marii Gutowskiej, z jej zgodą na publikacje w materiałach Radia WNET, związanych z programami specjalnymi „Wspomnienie Czesława Niemena w 80. rocznicę Jego urodzin”.
Autorką fotogramu Czesława Niemena (profil w kapeluszu) jest pani Małgorzata Niemen.
W Radiu WNET niezależny ranking wydawnictw muzycznych roku – jak zwykle – bez podziału na style i gatunki. Piosenki z każdej z wyróżnionych płyt na dłużej gościły (i goszczą) na antenie Radia WNET.
Tutaj do wysłuchania program z prezentacją platynowej dziesiątki najważniejszych albumów roku 2020 w opinii redakcji muzycznej Radia WNET:
10. Peja/Slums Attack/Magiera: “Czarny Album” – hip – hop / RPS Enterteyment
Przyznam, że oczekiwanie na album Peji działo się w moim przypadku na szczególnych prawach. Ryszard Andrzejewski, znany jako Peja, wiarus hip – hopu z Poznania krążkiem „Black Album” wniósł bardzo wiele na polską scenę rapową.
Klimat oldschoolowej szkoły rapu sprawdził się. Nie wszystkim, czytając szereg recenzji, przypadły do gustu nagrania z Igim i Multim.
Próba jednak została podjęta o walkę o rząd dusz młodszych słuchaczy. Z drugiej strony wiemy zaś, że wszystkich się nie zadowoli.
Takie nagrania jak „Najlepszą Obroną Jest Atak”, „Czarny Psalm” czy “Wejście Smoka” to znakomity rap a uliczne wersy podszyte doświadczeniem życiowym i zmysłem obserwacji Peji zapadają w pamięć.
Słowa uznania dla gości ze świata – Big Shug i Smoothe Da Hustler, oraz naszego klasyka – Lukasyno. „Pomniki” to najważniejsze nagranie w zestawie z kapitalnym udziałem Ero. Liczę na to, że Peja i Magiera zaskoczą nas jeszcze nie raz wspólną produkcją.
9. Sanah: „Królowa dram” – indie pop; electro – pop / Magic Records
Nieszczęśliwa miłość, rzeki wylanych łez – słyszeliśmy to tyle razy, prawda? Jednak nie w ten sposób… Smutek i jednocześnie nadzieja, wyrażone zarówno tekstami, jak i unikatowym wokalem roztaczają aurę tajemniczości.
Nieśmiała Sanah, czyli Zuzanna Jurczak, dojrzewa z każdą nową produkcją. Premierowy krążek „Królowa Dram” jest jednocześnie zastawem nagrań, których można się było spodziewać w warstwie lirycznej, jak i przyjętej art popowej konwencji, jednakże zaskoczył na plus.
Urokliwe i barwnie zaśpiewane historie tworzą świetne połączenie z warstwą muzyczną.
Już pierwszy utwór z płyty o zaskakującej nazwie “Początek” wprowadza nas w melancholijny klimat z przygrywającą wiolonczelą, która będzie powracać w reszcie utworów, podobnie jak hipnotyzujące pianino.
Utworów takich jak „Szampan”, „Oto ocała ja” czy „Melodia” nikomu przedstawiać nie trzeba, to już są to niekwestionowane hity.
Cała płyta „Królowa dram” miała swoją prapremierę na antenie Radia WNET na tydzień za sprawą Adriana Kowarzyka w obecności samej Sanah. „Królowa dram” przyniosła Sanah tytuł księżniczki polskiego popu. Drżyjcie królowe!
8. EABS: “Discipline Of Sun Ra” – jazz / Astigmatic Record
Herman Poole Blount, czarnoskóry jazzowy pianista, nie był szczególnie popularny w Polsce i kultowym, czy powszechnie podziwianym nie można go nazwać. Sun Ra jednakże, jak i jego muzyka i wrażliwość (dziwna, pokręcona, niepokorna, ale zostająca w sercu) wypaliły wielkie znamiona na sercach muzyków.
Ukochali go sobie Wrocławianie z grupy dla mnie absolutnie magicznej – EABS. Electro – Acoustic Beat Sessions (bo takie jest rozwinięcie skrótu EABS) zyskał sławę i fanów nie tylko w Polsce dzięki kompletnie nowym, jak na polskie możliwości (i wrażliwości) podejście do jazzu i jego spuścizny.
EABS nabiera w żagle już nie wiatru, ale huraganu, gdzie współgra na albumie mozaika jazzowych stylów i klimatów. Oto mamy postbop, jazzrock, ale i psychodelię. Jest drone i space rock a nawet spirituals – jazz, aby nie zapomnieć o free – jazzie.
Od otwierającego „Brainville”, przez „Instellar Low Ways”, gdzie słyszymy wsamplowany głos samego idola Sun Ra, po wieczorne i kołyszące do snu „UFO” soulowo-hip hopowej perełki muzyka płynie. Wyróżnić trzeba także „The Lady with the Golden Stockings (The Golden Lady)”, gdzie przez zapętloną melodię saksofonu znowu słyszymy głos protektora albumu wypowiadający monotonnie: I am Sun Ra.
Kolejny znakomity album EABS! Trzy lata temu ogłosiłem płytą roku „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)”. Rok temu „Slavic Spirit” znalazło się na drugim miejscu zestawienia najlepszych albumów roku 2019, w oczach redakcji muzycznej Radia WNET przed rokiem)
7. Francis Tuan: „Let’s Pretend” – pop rock, funk & soul
Fryderyk Nguyen, lider formacji Katedra, mimo że ma około trzydziestu lat, to jest już jednym z najważniejszych wykonawców na polskiej scenie muzycznej. Ma w sobie charyzmę i talent, i nieuchwytne COŚ! Udowodnił to z grupą Katedra (albumy „Zapraszamy na łąki” i „Człowiek za dużo myślący”) i solo kryjąc się pod pseudonimem Francis Tuan. Towarzyszą mu basistka Ajda Wyglądacz i Katedralny perkusista Paweł Drygas.
Co o albumie z miejsca VII naszego zestawienia sądzi Sławomir Orwat, szef i prowadzący Listę Polskich Przebojów Radia WNET Poliszczart? Poczytajcie:
„Kompozycje z krążka Let’s pretend najbardziej (choć nie tylko) inspirowane są stylistyką początku lat 80-tych, kiedy to muzyka popularna posiadała najwyższą jakość.
Uważny słuchacz doszuka się na tym wydawnictwie także disco lat 70-tych, a także mieszankę indie rocka sprzed dekady połączoną ze współczesnym graniem alternatywnym.
Nie brak tam również elementów popu współczesnego, muzyki psychodelicznej oraz folk rocka i muzyki wietnamskiej, z którą lider formacji jest związany rodzinnie.
Po okresie fascynacji latami 60-tymi, co słychać na albumach Katedry, Fryderyk popłynął w pełną przygód podróż do krainy aranżacyjnych pomysłów Quincy Jonesa i Davida Paicha. Czy ta nagła zmiana sprawdziła się?
Pomimo mojego braku obiektywizmu do twórczości Fryderyka z nieukrywaną satysfakcją przyznaję, że tak. Dzięki nowemu wcieleniu artysta objawił się nam też jako autor dobrych anglojęzycznych tekstów a także jako wokalista sięgając do zupełnie innych barw i technik, jak choćby po popularny w końcówce lat 70-ych falset. – napisał Sławomir Orwat, twórcy i prowadzący Listę Poliszczart.
Jednak tym, co przykleja uszy do tych dźwięków najbardziej jest niezwykle pozytywny vibe, który niczym czarodziejski pył powoduje u słuchacza nieskrępowane poczucie weekendowego nastroju i niegasnącej nadziei na skuteczny reset zmęczonego całotygodniową walką o byt umysłu.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Fryderykiem Nguyen A.K.A. Francisem Tuan:
6. Bartas Szymoniak: „Wojownik z miłości” – beatrock / Out Production
Krążek “Wojownik z miłości” to trzecia solowa płyta Bartasa Szymoniaka. Bartas idzie drogą, którą zapoczątkował na poprzedniej płycie „Alarm”. Beatrock, poezja i światło, tak charakteryzuję ten album. Tym razem Bartas podarował nam dziewięć wartościowych, pełnych emocji i uczuć nagrań.
Na płycie oprócz autorskich tekstów Szymoniaka słyszymy także oryginalne i bardziej niż odkrywcze interpretacje wierszy Bolesława Leśmiana.
„Texas” jaśnieje radością istnienia miłości, zaś „Ludzie” to świeża, niczym zroszona trawa ze zbiorku Leśmiana „Łąka” wzorcowa poetycka piosenka.
Tutaj jeszcze jedna uwaga. Aby tworzyć znakomitą muzykę nie trzeba mieć wielkiego elektrycznego składu, z baterią gitar i mocną sekcją.
Bartas Szymoniak tworzy gamę melodii, gąszcze rytmów i dźwiękowe przeszkadzajki jedynie (ale AŻ) swoim głosem. Najważniejszym instrument na płycie oprócz gitary Michała Parzymięso to ponownie głos Bartasa.
Bazą dziewięciu kompozycji na albumie „Wojownik z miłości” jest poszerzona i udoskonalona odmiana beatboxu, która polega na zastąpieniu baterii partii wielu instrumentów, dźwiękami wyczarowywanymi rezonatorami mowy Bartasa Szymoniaka. Swoją drogą powinien to opatentować! To znakomita płyta, która – gdy mowa o nagraniu tytułowym – w tych czasach zarazy daje ludziom i miłość, i światło, i potrzebę dzielenia się tym, co najważniejsze. Sobą bez żadnych złudnych fetyszy.
Tutaj rozmowa z Bartasem Szymoniakiem:
5. Natalia Świerczyńska: „O północy” – dream pop / MTJ
Jak powtarza Natalia Świerczyńska, muzyka i dźwięki wypełniają jej cały świat. Po udanym muzycznym romansie z ikoną piosenki Frankiem Sinatrą, w 2020 roku Natalia wydała solowy album. Klisze rozmów z jej babcią o jej przeżyciach z czasów II Wojny Światowej, trwoga, strach i afirmacja za wszelką cenę życia, przeniknęły do jej najgłębszych i najbardziej osobistych załomów serca i duszy.
Te piosenki opowiadają nie tylko o marzeniach czy tęsknotach, ale przede wszystkim o pragnieniu wolności i chęci życia młodej dziewczyny, której przyszło żyć na Kresach Wschodnich w czasach II Wojny Światowej.
To absolutnie przewartościowało w tamtych tragicznych czasach jej świat.
Z zestawu nagrań wyróżniam „Na świętego Jana”, piękne wspomnienie nocy świętojańskiej. „Przepaść” to najcięższy utwór z całej płyty „O północy”, który jako jedyny wprost opowiada o wojnie, dokładnie o tym, jak NKWD ścigało jej babcię a ona wielokrotnie myślała podczas ucieczki, że to już koniec: „karabin mam przy skroni, umieram”
– Pisząc teksty piosenek do tej płyty, czułam, że jestem do babci bardzo podobna. – wyznaje Natalia Świerzyńska.
Natalia Świerczyńska jest mistrzynią techniki wokalnej. Album „O północy” to wielkie oddanie uczuć, znakomite aranże oraz liryki dające słuchaczowi obraz artystki o wielkim talencie muzycznym, wrażliwości i głębi.
W finale dodam, że zdarzenia z życia babci Natalii Świerczyńskiej spisała znakomita pisarka Hanna Krall a Natalia postanowiła, że wplecie je w swoje teksty piosenek i stworzy z nich swą pierwszą płytę. Płytę znakomitą.
Tutaj rozmowa z autorką albumu „O północy” Natalią Świerczyńską:
4. Mgły: „Samotna podróż do Arkadii” – dream pop / space rock / Wytwórnia Mgły
Już obwoluta albumu grupy Mgły programuje nasze zmysły. Spojrzałem na okładkę i pierwszym skojarzeniem była „jesień” i mimowolne żegnanie się z latem oczekując pierwszych chłodów, cienistości i mgieł.
Z niepokojem oczekiwałem całości zakomponowanej (jak mi się jawiło) w letniej dream popowej polewie oczekiwań porywów serc i lipcowo – sierpniowych zdarzeń, nieco odrealnionych od szarych ciągów zdarzeń zwykłych dni.
Okazało się inaczej, z czego bardziej niż się cieszę. O czym za chwilę…
24 kwietnia 2020 przyniósł premierę „Samotnej podróży do Arkadii”. Od pierwszego taktu, od pierwszej rozśpiewanej wyliczanki miesięcy w „Tess” (trochę jak u mistrza Śliwonika, tylko zestaw miesięcy inny) porzuciłem letnie pejzaże na rzecz dystyngowanych dam: jesieni i nostalgii. A tej melancholii w trzynastu nagraniach umieszczonych na płycie jest więcej niż moc.
Muzycznie też dzieje się wiele. Ale owo „dzianie się” w strukturze jest nieśpiesznie, bez fajerwerków na siłę i utartych schematów. Analogowe klawisze wtapiają się w wiolonczelę i wianki wysmakowanych orkiestracji (trąbka i flugelhorn), jak w cudownym i wyszukanym nagraniu „Smutna piosenka”. Dopełnieniem jest głos Ewy Wyszyńskiej, który przykuwa uwagę słuchacza i zatapia go w półśnie.
Oniryczność dream popu, z domieszką space rocka i triphopowego nastroju łowi słuchacza na błogą smycz. Baśniowa i poetycka to płyta. Urzeka i daje poczucie wytchnienia od wielości znaków zapytania, co też przyniosą nam kolejne fale czasu.
Finalny utwór „Inaczej” z transową perkusją, analogowo – moogową wycieczką (do innej muzycznej Arkadii) daje wielką zachętę do tego, aby czekać na drugi album grupy Mgły. To prawdziwe i najważniejsze odkrycie muzyczne roku 2020 – grupa Mgły!
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Ewą Wyszyńską i Piotrem Grudzińskim:
Toruńska electro-rockowa grupa Half Light to równolatek Radia WNET. Wspólnie antenowo rok temu obchodziliśmy dziesięciolecie istnienia. To ważny zespół na muzycznej mapie polski.
Powstał z konfiguracji energetycznej dwóch muzycznych kręgów, wokalisty i autora tekstów Krzysztofa Janiszewskiego i klawiszowca Piotra Skrzypczyka. By w pełni tworzyć muzyczny gwiazdozbiór do składu dołączył gitarzysta Krzysztof Marciniak.
3 lutego tego roku i ukazał się kolejny album „(Nie)pokój Wolności”. Na płycie możemy wysłuchać 11 kompozycji electro-prog-rockowych, które tworzą idealny i przystający do „świata w czasach zarazy” koncept album.
„(Nie)pokój Wolności”w warstwie lirycznej opiera się na wszechstronnej i wyczerpującej interpretacji prozy George’a Orwella, choć ja odnajduję i echa powieści Roberta Musila „Człowiek bez właściwości”.
Ale aktualna aura polityczna, społeczna i mentalna w kraju i na świecie była koronnym motywem do nagrania tego albumu.
Płyty dodam pełnej cierpienia zwyczajnego, szarego człowieka, który musi zmagać się z ustawicznym poszanowaniem narzucanych reguł, inwigilacją, wreszcie brakiem intymności oraz koniecznością wyboru by być „z nami lub przeciw wam”.
Bez końca szukamy w sercu i społecznych relacjach owego „pokoju wolności”, w którym chcemy być wreszcie sobą i kultywować własne wartości. Niestety takich niemal utopijnych miejsc na ziemi jest coraz mniej.
Half Light
Muzykę skomponował cały zespól w składzie: Piotr Skrzypczyk, Krzysztof Marciniak, Krzysztof Janiszewski. Niezwykłe metafory napisał Krzysztof Janiszewski, także głos Half Light.
Krzysztof wyrasta na sukcesora poetycko – muzycznych wizji innego mieszkańca Torunia – Grzegorza Ciechowskiego. Janiszewski znakomicie czuje sprawy społeczne i ostateczne („2+2” zaśpiewane z nerwowym rytmem, oddającym niepokój dzisiejszego świata), ale i pięknie pisze o uczuciach z erotyzmem delikatnym w tle (cudowne „Istnieję”, czy psalmowy „Kochajmy się”).
Muzycznie też niekonwencjonalnie. Obok siebie mamy motywy electro i nowej fali, rock progresywny i sythpop, wreszcie ambient łagodzący industrialne źródła. To także płyta gitarzysty Krzysztofa Marciniaka, który – jak mawiam – wreszcie w pełni pokazał swój talent.
Cały album znakomity, równy i ani na jotę nienudzący. Teraz w głowie mam „Departament Zbędnych Słów”, motoryczne a’la Republika „3 minuty nienawiści” i emocjonujący w swoim bezsenności „Pokój Wolności”. Ten krążek trzeba mieć na półce i koniecznie poznać. Przetrwa dziesięciolecia!
2. Julia Marcell: „Skull Echo” – pop / Mystic Production
Album Julii Marcell, który podarował nam styczeń i zima 2020 roku, jest dla mnie i objawieniem, i muzycznym ukontentowaniem.
To lek na tęsknoty i kolejna znakomita płyta artystki, która ma coś ważnego do zakomunikowania światu. Światu, który w pędzie i ekstazie wielkiego hedonistycznego dobrostanu totalnie nie zastanawia się, gdzie zmierza.
„Echo czaszki” / „Skull Echo” wybija z tego marazmu i bezwolności myśli i uczuć. Wreszcie dodam, że to najdojrzalsza płyta Julii Marcell, a teksty celnie i boleśnie dają świadectwo stanu cywilizacji oraz coraz bardziej samotnych ludzi. Jest to bolesne, bo prawda często boli i nie znosi czegoś w pół taktu, w zawieszeniu Bo półprawd nie ma. Po prostu nie ma!
„Skull Echo” to jedenaście obrazów współczesności, która zarozumiale niczego się nie lęka, ale wciska w ramy samotności, tęsknoty i nie – Miłości. Tekstowo to najdojrzalsza płyta Julii Marcell. Wszystkie liryki są dojrzałe i niezwykłe. A kluczem i kamieniem węgielnym zrozumienia całego zbioru jest nagranie „Domy ze szkła”. Ten song jest ABSOLUTNIE doskonałe! To dzieło sztuki!
/…/ Domy na domach i w domach ze szkła
Widoki z okien spowija mgła
Domy na domach i w domach ze szkła
W zbrojonych trumienkach się sypia do cna /…/
Julia Marcell zmierzyła się na „Skull Echo” z wielkimi tematami i mocami. To samotność, absolut i perspektywa jednostkowa. Zależało jej na tym, aby pisać jak najprościej. Wszystkie wymyślne metafory i zabawy słowem bardzo szybko wypadały, po jednym dniu.
Jak powiedziała w rozmowie ze mną na natenie Radia WNET tuż po premierze, dążyła do takiego stanu, gdzie mogła w miarę prostych słowach, bardzo szczerze pisać, o czym myśli, co czuje na te właśnie tematy.
– I to długo trwało, było bardzo trudne. Często chodziłam z jednym tekstem kilka miesięcy, zmagając się z nim. Była jeszcze oczywiście kwestia muzyki. Bo muzyka powstała jako pierwsza i bardzo szybko. – powiedziała Julia Marcell.
To album, przy który wzruszamy się, uśmiechamy i smucimy. Ale przede wszystkim wspólnie smakujemy drogi ku odpowiedziom na nurtujące współczesne kwestie, nie tylko egzystencjalne. Ku dobru i światłu!
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Julią Marcell:
1. Świetliki: „Wake Me Up Before You F..k Me” – muzyka alternatywna / Karrot Kommando
To się nazywa z wielkim rozmachem i artystyczną gracją uczcić ćwierćwiecze muzycznego debiutu. 25 lat po wydaniu albumu „Ogród koncentracyjny” Marcin Świetlicki, Grzegorz Dyduch, Tomasz Radziszewski, Marek Piotrowicz (od roku 1992 w zespole), oraz Michał Wandzilak i jedyny kobiecy rodzynek w zespole, znakomita wiolonczelistka Zuzanna Iwańska wydali na świat album doskonały!
W zgodnej opinii redakcji muzycznej Radia WNET to album roku 2020!
“Wake Me Up Before You F..k Me” to zestaw muzycznych poezji, który opowiada o świecie i ludziach z perspektywy narracyjnego off’u. Oto świat, który zdaje się nie mieć końca, zasklepiony w niedokończonym i coraz bardziej przypadkowym ruchu, wciąż trwa. Ale my, ludzie jesteśmy w stanie zniewolenia, chocholej nieważkości i nie chcemy otwierać bliźniemu swoich drzwi. Nieważne czy do domu, czy do serca.
Katastrofista, znakomity poeta Marcin Świetlicki wreszcie doczekał się wigilii końca świata, który zaznaliśmy przed zarazą. A wieścił to od dawna, od początku… Stało się bowiem to, co przewidział w wierszu „Wiersz bez światła”:
/…/A więc światło umarło, Wiele martwych świateł
leży przede mną, w tym bezkształtnym mroku.
Co ciekawe, album został nagrany przed czasem pandemii. Ot, wielkość prawdziwego poety rodem z podlubelskiego miasteczka Piaski, z adresem w Krakowie!
Na nowej płycie Świetlików znajdziemy wiele oksymoronów. Obok pewności siebie, czasem arogancji a na pewno dezynwoltury odnajdujemy delikatność, spokój, obycie i uspokojenie. “Wake Me Up Before You F..k Me” koi i płynie. Bo poezja najlepsza i dobra muzyka płynąć musi nie tylko z głośników, ale przede wszystkim przepływać przez serca, dusze i ducha narodu. Tego narodu!
Płynie, choć nie liczy na to, że stanie się sztuką dla mas. Świetliki nie szukają zwolenników i wyznawców. Oni szukają kogoś kto posłucha i … pomyśli. Z dala od zgiełku, z dala od mód i celebryckich fajansów, z dala od rzezi eterowych i reklamowych opakowanych g…
„Wake Me Up Before You F..k Me” to diapozytyw dwóch ich wcześniejszych albumów “Cacy cacy fleischmaschine” (1996) i budzącej u mnie grozę „Sromoty” (2013). Jest kameralnie, kontemplacyjnie minimalistycznie, bo mniej – jak mawiają mistrzowie – znaczy więcej. A mistrzem jest Świetlicki. I Świetliki są mistrzami. Niczego nie muszą, czasami ewentualnie coś chcą uczynić. I czynią to genialnie.
Wszystkie nagrania są genialne. Czy to otwierający „Jimi Czeczen”, czy z metaforami Gałczyńskiego „Ulica Szarlatanów”, albo szczery do bólu a traktujący o sprzedajności i braku moralnej bazy „O wojnie”, oraz przez mój hymn (od kwietnia tego roku) „Sierpień w mieście” wszystko niezwykłe, choć proste jest.
I zachwyca ten zbiór. Marcinie Świetlicki! Zaprawdę powiadam Ci, że dzięki tej płycie miasto Kraków jest już Twoje!
A co poeta i muzycy mieli na myśli? – jeśli kto ciekawy, odsyłam do zamykającego nagrania „Info Track”, gdzie wujo Grzenio nieco (z naciskiem na owo „nieco”) oświeci.
Szef Radia Deon relacjonuje, że grupa kongresmenów kwestionujących wyniki głosowania jest coraz liczniejsza. Zapewnia przy tym, że Republikanie nie sięgną w swej walce po środki niekonstytucyjne,
Wiemy już, że przynajmniej czternastu kongresmenów i senatorów zapowiedziało już zgłoszenie zastrzeżeń, co do niektórych głosów elektorskich certyfikowanych przez niektórych sekretarzy amerykańskich stanów. No i wiemy, że dzisiaj w Kongresie dojdzie do przesłuchania.
Sławomir Budzik w rozmowie z Tomaszem Wybranowskim (Studio 37 Dublin) ocenia, że zatwierdzenie przez Kongres wyboru Joe Bidena na prezydenta USA nie jest jeszcze pewne.
Zakwestionowanie wyników głosowania przez Trumpa uruchomiło przewidziane w konstytucji procedury.
Z kilku stanów nadeszły głosy zarówno elektorów republikańskich, jak i demokratycznych. Wiceprezydent Mike Pence, do którego należy głos decydujący, zarządził przesłuchania w sprawie nieprawidłowości w wyborach z 3 listopada 2020 roku:
Liczyć się będzie każde słowo, i każda wątpliwość odnośnie procesu wyborczego.
Swoje prace najprawdopodobniej rozpocznie specjalna komisja śledcza pod kierownictwem Teda Cruza. Wyniki jej działań będą znane za 10 dni.
Dopiero wówczas będziemy wiedzieli co dalej.
Jak przypomina szef Radia Deon Chicago, w noc wyborczą, w niespełna kilka godzin, prezydent Trump stracił w Pensylwanii 700 tys. głosów poparcia. Dzisiaj, głowa państwa dąży do odebranie temu stanowi i kilku innym certyfikatów głosowania.
W opinii rozmówcy Tomasza Wybranowskiego nie należy się spodziewać ze strony republikanów żadnej próby przeprowadzenia zamachu stanu czy siłowego rozwiązania. Jednak:
Do Waszyngtonu zjeżdża wielki tłum zwolenników Trumpa. Myślę, że by powstrzymać ich konfrontację z Black Lives Matter będzie potrzebne wojsko.
Sławomir Budzik zwraca uwagę, że odwołana została inauguracja prezydentury Bidena:
Nie przyszedłby na nią pies z kulawą nogą, chciano uniknąć kompromitacji.
Zdaniem gościa Studia 37 International, nawet uwzględniając wszystkie niejasności, większe szanse na zostanie prezydentem ma Demokrata:
Osobiście wątpię, czy Kongres będzie w stanie dowieść fałszerstw. W każdym razie, czeka nas wielka bitwa.
Ponadto, Sławomir Budzik przewiduje, że Partia Republikańska utrzyma większość w Senacie USA. Zapowiada również, że za prezydentury Bidena stosunki polsko-amerykańskie staną się „szorstkie i nieprzyjemne”.
Taką politykę znamy już z 8 lat rządów Baracka Obamy.