Korespondenci Radia Wnet przedstawiają najważniejsze informacje na temat wojny na Ukrainie. Mówią m.in. o wizycie ministra Zbigniewa Raua.
Dmytro Antoniuk przybliża nam jak wyglądała wizyta szefa polskiej dyplomacji na Ukrainie. Profesor Zbigniew Rau we wtorek spotkał się m.in. z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i szefem tamtejszego MSZ – Dmytrem Kułebą.
Wszystkie najważniejsze media poinformowały o tej wizycie w bardzo pozytywnym świetle.
Rau odwiedził Buczę […] Był także w miasteczku tymczasowym, postawionym dla tych, którzy stracili swoje domu w Buczy czy w Irpieniu. Miasteczko zbudowano z polskich środków.
Wizyta Zbigniewa Raua miała także znaczenie w kontekście działań Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, której profesor Rau jest przewodniczącym.
Oficjalnego przedstawiciela OBWE nie ma obecnie w Ukrainie.
Minister powiedział jednak, że chciałby przekazać przesłanie, że ta organizacja wciąż wspiera Ukrainę.
Korespondent Radia Wnet na Ukrainie o sytuacji na froncie.
Dmytro Antoniuk mówi, że Rosja wykorzystuje elektrownię w Enerhodarze jako bazę do ataków. Tam znajdują się Grady, z których ostrzelano Nikopol i Marganieck.
W Enerhodarze znajduje się największa elektrownia atomowa w całej Europie i niewątpliwie Rosja wykorzystuje tę elektrownię dlatego, żeby po prostu szantażować cały świat.
Ostrzelane zostały także Mikołajów i Charków. Nie odnotowano ofiar, mimo że
Wróg celuje i trafia w zwykłe mieszkalne budynki.
Nasz korespondent przyznaje, że Rosjanie odnoszą sukcesy w Donbasie. Zbliżają się do Bachmutu. Z kolei pod Iziumem wojsko ukraińskie „po trochu robi kontrnatarcie”.
Analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych komentuje zmianę, jaka następuje w nastawieniu niemieckich polityków do Rosji.
Gość Radia Wnet wypowiada się na temat zmiany nastawienia niemieckich polityków do Federacji Rosyjskiej. Mówi, iż w pewnej mierze stała się ona faktem, jednak dodaje:
Główne partie CDU i SPD to takie wielkie tankowce, które bardzo wolno zmieniają kurs.
Łukasz Jasiński mówi o tym, jak bardzo rozbiegły się oczekiwania z rzeczywistością w przypadku oceny polityki Rosji dokonywanej przez Berlin.
Okazało się, że prezydent Putin kieruje się zupełnie inną logiką, jeśli w ogóle o logice można tu mówić.
Analityk zauważa, że nastawienie do Rosji wśród młodszych niemieckich polityków jest inne niż te charakteryzujące starszych polityków.
Pokolenie młodsze nie jest już przywiązane do tej tradycyjnej niemieckiej polityki wschodniej.
Łukasz Warzecha tłumaczy, dlaczego w jego ocenie snucie analogii między wojną na Ukrainie a Powstaniem Warszawskim jest niewłaściwe.
Wysłuchaj całej audycji już teraz!
Łukasz Warzecha uważa, że ze względów historycznych nie należy wspominać, a tym bardziej porównywać Powstania Warszawskiego i obrony Ukrainy. Widzi w tym zagrożenie dla dobrej polityki historycznej.
Bardzo trudno w ogóle te dwa momenty historyczne porównywać ze sobą. Powstanie Warszawskie to było kompletnie co innego historycznie, niż obrona Ukrainy. I więc, jeżeli patrzymy na kwestię rzeczywistych analogii historycznych, to tego porównania kompletnie nie ma. Co najwyżej można powiedzieć, że i ukraińscy obrońcy swojej ojczyzny i powstańcy warszawscy wykazywali się wielkim bohaterstwem na tym poziomie.
Publicysta podkreśla, że próba stworzenia takich analogii historycznych może doprowadzić do zatarcia motywacji i przesłanek wydarzeń.
Gość „Popołudnia Wnet” jest przekonany, że podpisanie porozumienia między ONZ, Turcją, Rosją i Ukrainą jest postępem do pokojowego rozwiązania wojny.
Jeżeli ktoś sobie wyobraża, że ta walka się będzie toczyła w nieskończoność, to moim zdaniem się głęboko myli. Natomiast, nie ośmieliłby się przewidywać dokładnie co się wydarzy. Tego po prostu nie wiemy.
Łukasz Warzecha zwraca uwagę na nieprzewidywalność decyzji Putina. Dodaje, że wprowadzone sankcję uderzają w gospodarkę rosyjską, jednak nie podowują odejścia Putina ze swojego stanowiska.
Gospodarz Studio nad Nysą z najnowsza korespondencją z Niemiec. Przedstawia sytuację polityczną i gospodarczą.
Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!
Jan Bogatko przedstawia komentarze mieszkających w Niemczech propagandystów Kremla. Przywołuje komentarze według których Niemcy są słabe i nie posiadają żadnego uzbrojenia, a Rosja powinna się z nimi ostatecznie rozprawić.
Gospodarz Studio nad Nysą zaznacza, że społeczeństwo niemieckie szuka alternatywnych sposobów na ogrzewanie mieszkań w świetle kryzysu energetycznego. Ceny na węgiel i drewno również wzrosły, a w niektórych regionach te surowce są niedostępne. Jak podaje Jan Bogatko, coraz więcej osób, mieszkających w sąsiadujących z innymi państwami regionach, decydują się na zakup surowców zagranicą. Ponadto, Niemcy zachęcają swoich obywateli do oszczędzania mediów. Gość ” Poranku Wnet” stwierdza, że to może ożywić miejscowy handel i przemysł.
Były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder dobiega obecnie 80. Bogatko ocenia, że Schroeder nie zostanie wyrzucony z SPD, mimo swoich kontrowersyjnych propozycji odnośnie rozwiązania kryzysu energetycznego: Gerhard Schroeder proponuje uruchomić Nord Stream 2.
Gerhard Schroeder zauważa, że za jego czasów kiedy on to był kanclerzem w Berlinie i rządził tym krajem, to Niemcy były zaledwie 35 procentach zależne, jeżeli chodzi o zaopatrzenia w gaz od Rosji, teraz po latach rządzenia pani Angeli Merkel są bardziej zależne.
Podsumowując, Jan Bogatko stwierdza:
Wszystkie, wszystkie bez wyjątku niemieckie partie polityczne: ubiegające się o władzę, będące u władzy lub niemających szans nawet na dojście do władzy – wszystkie te partie są i były prorosyjskie.
Europosłanka komentuje napięcie w Cieśninie Tajwańskiej, a także wojnę w Ukrainie. Porównuje politykę Pekinu i Moskwy i odnotowuje podobieństwa.
Wysłuchaj całej audycji już teraz!
Anna Fotyga komentuje napięcie w Cieśninie Tajwańskiej. Sądzi, że mają one związek planami politycznymi przewodniczącego Xi, który chciałby przedłużyć swoje autorytarne rządy w nieskończoność. Zauważa, że nie po raz pierwszy Pekin decyduje się na eskalację napięcia. Przypomina o blokadach powietrznych i morskich Tajwanu.
Wizyta przewodniczącej amerykańskiej Izby Reprezentantów na Tajwanie Nancy Pelosi spowodowała w zasadzie furię w Pekinie i oświadczenia różnych stron. Wiemy, że w czwartek Chiny rozpoczną się ćwiczenia w sześciu istotnych miejscach wokół Tajwanu.
Europosłanka prowadzi paralele z sytuacją na Ukrainie. Niepokojące, jak ocenia, są rosyjskie postępy w Donbasie i naruszenie ustabilizowanej linii frontu. Wskazuje przy tym na skuteczne ataki ukraińskie z użyciem HIMARS-ów. Dodaje, że jednak Ukraina potrzebuje większych zasobów dla przełamania sytuacji na froncie. Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego sądzi, że Władimira Putina do zawarcia pokoju przekona nie dyplomacja, lecz jedność Zachodu i siła.
Fotyga mówi na temat działań w ramach Unii Europejskiej. Zaznacza, że głównym zadaniem Europarlamentu jest nadzór parlamentarny nad sferą kompetencji traktatowej Unii Europejskij.
Jestem trzecią kadencję w Parlamencie Europejskim i skrzętnie zabiegam o to, żeby Parlament Europejski miał jak najniższe kompetencje, ponieważ wyższe kompetencje Parlamentu Europejskiego oznaczają większą integrację w politykę wewnętrzną państw członkowskich. To oznacza, że po prostu pogłębia się wpływ całej Unii Europejskiej ponad kompetencje państwa członkowskiego.
W obecnej sytuacji temat bezpieczeństwa i obronności jest stawiany intensywniej, jednak Anna Fotyga uważa, że jest to interwencją w sprawy wewnętrzne. Stwierdza, że na rezygnację z prawa weta konieczna byłaby jednogłośna zmiana traktatów.
Realia to bombardowane i równane z ziemią ukraińskie miasta i wykrwawiające się ukraińskie wojska, i Miedwiediew publikujący mapy z Ukrainą zredukowaną do bliżej nieokreślonego regionu kijowskiego.
Krzysztof Skowroński
Ławrow jeździ po świecie, odwiedzając państwa od Wietnamu do Etiopii i przekonując, że za wojnę i potencjalny głód odpowiedzialne są kraje zachodnie. Jednocześnie, po porozumieniu dotyczącym eksportu ukraińskiego zboża, Kreml w tej historii występuje jako wybawiciel. Wygląda na to, że rosyjska wersja najnowszej historii, wsparta pieniędzmi Pekinu, trafia do przekonania nie tylko liderów państw afrykańskich czy krajów Bliskiego Wschodu, ale też nielubiących Stanów Zjednoczonych przywódców Ameryki Łacińskiej.
Wydaje się, że na wojaże Ławrowa nie ma adekwatnej odpowiedzi Zachodu. Nie słychać o podróżach dyplomatów francuskich, amerykańskich czy angielskich, którzy by przekonywali świat i opowiadali prawdziwą historię tego, co dzieje się na Ukrainie i w świecie. Zachód traci wpływy.
Państwa europejskie wobec wojny na Ukrainie pozornie zachowują solidarność. Ale interesy poszczególnych stolic są różne.
Najważniejszy uczestnik europejskiej gry – Niemcy – drżą o swoją gospodarkę i stabilność energetyczną. I nadal nie rezygnują z budowy niemieckiej Europy, gwarantującej Berlinowi kontrolę nad kontynentem – czego najlepiej doświadcza Polska, ciągle nie dostając funduszy europejskich.
Wprawdzie politycy niemieccy deklarują swoją pomoc dla Kijowa i realnie ją dostarczają, ale jest to ruch konieczny, by zachować twarz, bo jednocześnie z Berlina przez Baku do Moskwy pojechał cichy emisariusz, były kanclerz Schroeder, w celu udobruchania Putina. Cele działania niemieckiego kanclerza z pewnością są inne niż polskie dążenia. Prezydent i rząd Polski każdego dnia udowadniają, że naprawdę chcemy zwycięstwa Ukrainy w tej brutalnej wojnie i neutralizacji imperium rosyjskiego.
W tym wydaniu „Kuriera” znajdą Państwo wywiad z przywódcą Czeczenów Achmedem Zakajewem, przeprowadzony przez Piotra Mateusza Bobołowicza w Pradze, w czasie Forum Wolnych Narodów Rosji (pierwsze było zorganizowane przez Fundację Solidarności Dziennikarskiej w maju tego roku w Warszawie).
W czasie spotkań liderów różnych narodów znajdujących się w Federacji Rosyjskiej tworzy się wizje rozpadu imperium i szans zniewolonych narodów na budowanie własnej państwowości. Na razie wygląda to na bardzo odległą perspektywę, ale pamiętajmy, że w historii zdarzały się różne rzeczy, o których nie śniło się filozofom – na przykład rozpad Imperium Osmańskiego i uwolnienie w jednej chwili narodów zniewolonych przez setki lat.
Rozpad Rosji to na razie marzenia. Realia to bombardowane i równane z ziemią ukraińskie miasta i wykrwawiające się ukraińskie wojska. Wprawdzie eksperci mówią o możliwej kontrofensywie, ale ona nie następuje, a były prezydent-figurant Miedwiediew publikuje mapy, na których Ukraina zostaje zredukowana do bliżej nieokreślonego regionu kijowskiego i Rosja niepodzielnie panuje na całym ukraińskim wybrzeżu Morza Czarnego. Sierpniowy numer „Kuriera WNET” zawiera rozważania Piotra Sutowicza dotyczące prognoz tej ponurej przyszłości, jaką szykuje Rosja Ukrainie, a także wiele innych artykułów w różny sposób nawiązujących do aktualnej sytuacji Europy i świata.
Od września rozpoczniemy publikację reportaży, wywiadów i zdjęć z największej podróży Radia Wnet.
Wielka Wyprawa Trójmorze będzie to dwumiesięczna podróż, która rozpocznie się 16 sierpnia w Lublinie, a później przez Wilno, Rygę, Helsinki, Sztokholm, Szczecin i Warszawę podąży do Bukaresztu, Konstancy i Stambułu, żeby przez Bałkany, Zagrzeb i Lubljanę powrócić do Polski. Będzie to opowieść o polityce, społeczeństwie, kulturze i historii regionu, który z punktu widzenia przyszłości i bezpieczeństwa Rzeczpospolitej i jej geopolitycznego położenia jest najważniejszy.
Artykuł wstępny Krzysztofa Skowrońskiego, Redaktora Naczelnego „Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 98/2022.
Sierpniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
Konflikt między Serbią a Kosowem dotyczy statusu międzynarodowego Kosowa. Wszystko, co jest związane z tą kwestią, budzi kontrowersje. Rosji nie udaje się skutecznie podsycić konfliktu.
Prof. Konrad Pawłowski z Instytutu Europy Środkowej komentuje kolejne napięcia między Kosowem a Serbią. Konflikt dotyczy statusu międzynarodowego Kosowa. Serbia uważa teren tego państwa za swoje autonomiczne terytorium. Kosowo ogłosiło niepodległość i niezależność od Serbii w 2008 roku. Jest uznawane przez około 100 państw.
Jest to konflikt polityczny dotyczący statusu terytorium. Wszystko, co jest związane z tą kwestią, budzi kontrowersje. Jeśli coś się dzieje, to w północnym Kosowie. Tam jurysdykcja państwa zawsze była ograniczona – mówi prof. Pawłowski.
Formalnie 4 gminy na północy są wpisane do administracji Kosowa. Problemem polega na tym, że władze Kosowa uznały już wiele lat temu, że nie można wydawać serbskich rejestracji samochodowych. Serbowie żyjący w północnym Kosowie po prostu to ignorowali. Władze serbskie wydawały rejestracje z kosowskimi miastami z wypisaną przynależnością serbską.
29 czerwca władze Kosowa podjęły decyzję dotyczącą omawianych rejestracji. Wskazano Serbom z północnego Kosowa ostatni termin, kiedy mają przerejestrować swoje samochody na symbol państwowy Kosowa – RKS. Ostateczny data to 30 września. Premier Serbii zinterpretował to tak, że od 1 października Serbowie będą wyrzucani z północnego Kosowa. W tym regionie znajduje się około 20% serbskich rejestracji.
Prezydent Kosowa oskarżył prezydenta Serbii o związki z Putinem. Aleksandar Vučić odpowiedział równie prowokacyjnie. Konrad Pawłowski nie dopatruje się jednak w tej sytuacji wpływów Rosji. Prezydentowi Vučiciowi zarzuca się, że władzę sprawuje w sposób autorytarny. Rosji zależałoby na intensyfikacji konfliktu wokół Kosowa oraz odwróceniu uwagi od Ukrainy. To pewnie zatrzymałoby proces dołączania państw bałkańskich do UE.
Rosji się to dotychczas nie udaje, bo prezydent Vučić jest poliutykiem racjonalnym, mimo że często udziela kontrowersyjnych i ostrych wypowiedzi – twierdzi gość Poranka Wnet.
Społeczeństwo serbskie jest prorosyjskie, sympatyzują z Rosją oraz odwołują się do nalotu wojsk NATO na Serbię w 1999 roku. Dość łatwo przyjmują narracje rosyjskie, sprzyjają temu także kwestie kulturowe, czy traumy powojenne.
Według Pawłowskiego Zachód jest w jakimś sensie kojarzony jako wróg Serbii, który utrudnia jej zdobywanie pozycji na Bałkanach. Formalnie polityka Serbii względem wojny na Ukrainie jest neutralna. Krytycy twierdzą, że ta neutralność jest prorosyjska i nie do utrzymania na dłuższą metę.
Ja jednak nie wierzę w prorosyjskość prezydentaVučicia. To doświadczony polityk, który dba o interesy Serbii. Rozumie ograniczenia z jakimi musi się mierzyć.
Serdecznie zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.
Rosja będzie respektować porozumienie w sprawie zboża, bo Turcja jest gwarantem tej umowy. Rosjanie nienawidzą pułku Azow i nie odpuszczą zemsty. Ukraińcy powinni przystąpić do kontrofensywy.
Według gen. Samola Rosjanie nigdy nie odpuszczają zemsty – dla nich pułk Azow jest ważny nie tylko z powodów militarnych, ale też ideologicznych.
Na południu wojska rosyjskie nie rozbiły sił ukraińskich, nie odnoszą istotnych zwycięstw. W tej chwili Rosja nie ma przewagi operacyjnej w Donbasie. Rosjanie chcą wzmocnić front w okolicach Bachmutu, by zająć w całości obwód doniecki. W okolicy Chersonia będą starali się utrzymać zajęty teren i nie dopuścić do przejścia Dniepru przez Ukraińców. Rosjanie przygotowują plebiscyt w Chersoniu, by ludność zdecydowała, że chce być pod opieką państwa rosyjskiego.
Ukraińcy muszą rozpocząć kontrofensywę, by odbić zwłaszcza obwód chersoński i nie dopuścić do plebiscytu. To z pewnością nie będzie łatwe, ale muszą próbować i jak ofensywa się powiedzie, to może pójdą dalej – przewiduje gen. Bogusław Samola.
Poprawa sytuacji związanej z eksportem wynika z porozumienia Turcji, Rosji i Ukrainy. Zdaniem gościa Poranka Wnet pewnie Rosjanie będą utrudniać, ale ostatecznie nie przerwą transportu, bo Turcja jest gwarantem tego porozumienia. Rosja musi respektować porozumienia tureckie.
Przystąpienie Finlandii i Szwecji do NATO znacząco wydłuży granice z Sojuszem. Trzeba zadać pytanie, w jakim stopniu Turcja będzie przeszkadzała tym państwom w dołączeniu do Paktu Północnoatlantyckiego.
Nasz rozmówca komentuje doniesienia o tym, że na Białorusi znajdują się głowice jądrowe.
Z pewnością nie są do dyspozycji dla władz białoruskich. Rosjanie by tego nie udostępniali. To jest podane do opinii publicznej, by szantażować Zachód. Ja uważam, że to jest w dużej mierze działanie propagandowe. Putin mówił ostatnio, że w wojnie nuklearnej nie ma zwycięzcy.
Korespondent Radio Wnet na Ukrainie z najnowszymi informacjami z frontu.
Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!
Dmytro Antoniuk wskazuje, że Rosjanie przerzucają siły z Donbasu i okolic Charkowa pod Chersoń, a także wzmacniają swoje pozycje w obwodzie zaporoskim dyslokując się z Mariupola. Dodaje, że przerzucenie sprzętu wojskowego jest utrudnione z powodu zniszczeń infrastruktury; ponadto, Kreml nie ma wystarczających zasobów ludzkich i technicznych, żeby prowadzić atak w kilku kierunkach, co stwarza szansę na kontrofensywę dla Ukrainy.
Widać, że Putin za wszelką cenę chce zdobyć Chersoń i przyczółek na prawym brzegu Dniepru obwodu chersońskiego. Pragnie, by za wszelką cenę został pod jego kontrolą. Natomiast, jemu nie wystarcza po prostu sił dla tego, żeby dalej kontynuować swoje natarcie na przykład na Słowiańsk. To stwarza dla sił zbrojnych Ukrainy wielką szansę dla natarcia i odbicia terytoriów okupowanych przez wroga.
Dmytro Antoniuk komentuje zabicie przez Rosjan jeńców z Azowstalu bronią termobaryczną. Nasz korespondent mówi, że niezależni eksperci międzynarodowi zgłaszają wybuch w pomieszczeniu, w którym przebywali plenni, a więc nie można potwierdzić zbrodni w Ołeniwce. Zaprzecza informacje propagandy rosyjskiej:
W Ukrainie absolutnie nikt nie ma żadnej wątpliwości, że tę bestialską zbrodnię popełniła Rosja. Oczywiście, dla Ukrainy nie ma absolutnie żadnego sensu zabijać własnych żołnierzy, którzy dotąd byli odbierani jako bohaterowie Ukrainy.