Gen. Bogusław Samol: bez pomocy Zachodu ukraińska kontrofensywa może zostać zatrzymana przez Rosjan

Featured Video Play Icon

Gen. Bogusław Samol / Fot. Konrad Tomaszewski

Jak mobilizacja wpływie na wojnę? Kto jest powoływany do wojska w Rosji? Czy Rosjanie mogą powrócić pod Kijów? Wyjaśnia gen. Bogusław Samol.

Gen. Bogusław Samol ocenia, że mobilizacja w Rosji wydłuży wojnę. Oficjalnie dotyczy ona 300 tys. rezerwistów. W rzeczywistości powoływanych jest nawet 1,2 miliona poborowych. Wojskowy wskazuje, że wśród mobilizowanych są nastolatkowie, którzy służą jako mięso armatnie. Mają oni łatać dziury na froncie.

W mediach społecznościowych mamy dowody, że jako rezerwiści wcielani są 18, 19- letni chłopcy. […] To jest mięso armatnie.

Gen. Samol zauważa, że Rosjanie starają się za wszelką cenę opanować Bachmut, który ma znaczenie strategiczne.

Sytuacja nie jest bardzo wesoła. Gdyby było inaczej. Prezydent Zełenski nie  apelowałby wręcz dramatycznie do Niemiec, do innych państw o dostarczenie ciężkiego sprzętu.

Alarmy powietrzne w Odessie. Tynka: Ukraińcy jeszcze nie do końca radzą sobie z dronami Kamikadze

Rozmówca Łukasza Jankowskiego zaznacza, że zgrywanie bojowe rezerwistów z jednostkami na froncie potrwa przynajmniej dwa-trzy miesiące.

 Być może Rosjanie zlekceważą to, ale po tych lekcjach jakie ponieśli dostali na wiosnę i teraz w czasie tej ofensywy obawiam się, że mogą pójść po rozum do głowy i zaczną stosować zasady sztuki wojennej. 

Gen. Samol wskazuje, że rosyjski przemysł przestawiany jest na tryb wojenny, co jest niepokojącą wiadomością.

Rosja powoli wchodzi na tory wojennego funkcjonowania, a to jest bardzo niebezpieczne, nie tylko dla tutaj dla Ukrainy, ale później dla nas, dla Europy.

Gość Poranka Wnet zauważa, że dotąd Rosja prowadziła swe wojny rękami narodów podbitych.

Dotąd wojny prowadzone przez Rosję nie dotykały rodowitych Rosjan.

A.P.

Prof. Władysław Bartoszewski: Jarosław Gowin będzie musiał się poświęcić żeby jego ludzie mogli się znaleźć na liście

Poseł PSL-Koalicji Polskiej komentuje proces dywersyfikacji dostaw surowców energetycznych do Polski, a także współpracę z partią Jarosława Gowina.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Prof. Władysław Bartoszewski mówi o tym, jakie znaczenie będzie miało otwarcie rurociągu Baltic Pipe. Jest to strategiczny projekt infrastrukturalny mający na celu utworzenie nowego korytarza dostaw gazu na rynku europejskim.

Bardzo dobrze, że takowy gazociąg powstał i że będzie możliwość dostarczania nim kiedyś 10 miliardów metrów sześciennych gazu, co nie nastąpi ani w tym roku, ani w przyszłym, bo mamy zakontraktowane dwa i pół miliarda metrów sześciennych gazu na 2023.

Gość „Popołudnia wnet” zauważa, że w tej chwili Polsce się udało pozyskać nowe źródła dostaw gazu i energii.

W tej chwili już jesteśmy niezależni od surowców z Rosji, ponieważ Rosjanie nic nie sprzedają.

Wskazuje, że polski gazoport w Świnoujściu jest dobrą alternatywą dla dywersyfikacji dostaw węglowodorów z Rosji.

Prof. Władysław Bartoszewski naświetla konieczność projektu rządowego, który ma pomóc w utrzymaniu cen energii dla małych przedsiębiorców, samorządów, a także spółek wrażliwych. Poseł  PSL-Koalicji Polskiej twierdzi, że jego partia proponowała takie rozwiązanie od 3 lat.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego przychylnie wypowiada się na temat ewentualnej współpracy z Porozumieniem Jarosława Gowina. Jednak podkreśla, że jeszcze za wcześnie mówić o tym, jak będą wyglądały listy wyborcze.

Czytaj także:

Bogdan Rzońca: von der Leyen będzie chciała przedłużyć sprawę KPO do polskich wyborów parlamentarnych

Dr Monika Gabriela Bartoszewicz: dla Chin Arktyka to nowa strategiczna granica i Polarny Jedwabny Szlak

Jak Rosjanie i Chińczycy współpracują na Arktyce? Ryszard Zalski i politolog dr Monika Bartoszewicz o gospodarczym i militarnym znaczeniu bieguna północnego.

Ryszard Zalski wskazuje, że pod Arktyką kryją się liczne węglowodory.

Według szacunków amerykańskich geologów obszar Arktyki posiada prawdopodobnie 90 miliardów baryłek ropy tzn. Ponad 10 proc. światowych złóż i 30 proc. nieodkrytych światowych złóż naturalnego gazu. 

Rosja przygotowuje się do ich wydobycia. Planowana jest budowa dwóch lotnisk, kilku elektrowni i 15 miasteczek dla 400 tys. pracowników tychże. Tak duża inwestycja opłaca się, gdyż

Zgodnie z planami w roku 2025 złoża te mają dostarczyć 25 milionów ton, a w 2030 100 milionów ton ropy.

Zalski wskazuje, że Arktyka ma znaczenie nie tylko ze względu na swe surowce, lecz także z powodu jej strategicznego położenia. Przebiega tędy tzw. szlak północny  – alternatywa dla drogi przez kanał Sueski.

Nawet w obecnej sytuacji Rosji. Plany te mają potężnych inwestorów Zjednoczone Emiraty Arabskie, Koreę, Japonię a od 2018 roku znacznie zaangażował się kapitał chiński.

Pekin mówi o Polarnym Jedwabnym Szlaku. Od 2018 r. Chiny określają się jako kraj bliski Arktyce.

W 2013 r. ChRL została obserwatorem w Radzie Arktycznej.

Rywalizację wokół Arktyki komentowała dr Monika Gabriela Bartoszewicz. W ostatnim wspólnym oświadczeniu, wydanym kilka tygodni przed wojną na Ukrainie, obie strony zobowiązały się do współpracy w kwestii rozwoju szlaku północnego.

Arktyka oferuje połączenie żeglugowe między z Europą (a przynajmniej z Rosją), która mija wody terytorialne, które zapewnia alternatywę dla szlaku morskiego przez Morze Południowochińskie przez Cieśninę Malakka przez Kanał Sueski

Ekspertka wskazała, że partnerstwo rosyjsko-chińskie jest starsze niż obecny konflikt Rosji z Zachodem. Opiera się ono na komplementarności gospodarek obu krajów.

Chińczycy mają bardzo proste źródła energii a Rosjanie mają rynki zbytu, które absolutnie absorbują to czego nie chce teraz kupować Europa.

A.P.

Dmytro Antoniuk: Ukraina ma poważne sukcesy w obwodzie charkowskim

Dmytro Antoniuk / Fot. materiały własne

Korespondent Radia Wnet na Ukrainie prezentuje sytuację na froncie wojny. Obydwie strony konfliktu mają swoje sukcesy.

Rosjanie przeprowadzają działania ofensywne w okolicach stolicy obwodu donieckiego.

Na Donbasie sytuacja nadal jest poważna. Wróg próbuje iść na północny-zachód od Pisków, otaczając tę miejscowość.

Wojsko rosyjskie postępuje także na północy tego obwodu.

Wróg zbliża się także do Bachmutu.

Strona ukraińska czynu postępy przede wszystkim w obwodzie charkowskim, gdzie przeprowadza kontrofensywę.

Jednak Ukraina ma sukcesy, i to poważne. Pod Dworiczną wojsko idzie naprzód, zmierzając do obwodu ługańskiego.

Zostały wyzwolone trzy, a nawet cztery miejscowości na granicy obwodów charkowskiego i donieckiego.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Czytaj także:

Jakub Stasiak: Zima będzie dużym problemem dla mieszkańców Donbasu. Nie mają prądu i gazu

Tomasz Grzywaczewski: trzeba ciągle powtarzać, że Rosjanie jako naród odpowiadają za ludobójstwo narodu ukraińskiego

Featured Video Play Icon

Tomasz Grzywaczewski o odbiorze przez Ukraińców mobilizacji w Rosji, ekshumacjach w wyzwolonym przez wojsko ukraińskie Iziumie i o zwolnionych z niewoli obrońcach Azowstalu.

Władimir Putin ogłosił w zeszłym tygodniu przeprowadzenie częściowej mobilizacji. Do wojska ma być oficjalnie powołanych 300 tys. rezerwistów. Jak zauważa Tomasz Grzywaczewski,

Orędzie Putina nic nie zmieniło w nastawieniu Ukraińców; są zdeterminowani, by bronić swoich terytoriów.

W odbitym przez siły ukraińskiej mieście Izium trwają ekshumacje. Rozmówca Jaśminy Nowak wskazuje na świadectwa tortur dokonywanych przez najeźdźców.

Trzeba ciągle powtarzać, że Rosjanie jako naród odpowiadają za ludobójstwo narodu ukraińskiego.

Grzywaczewski mówi także o powrocie jeńców z Azowstalu. Podkreśla, że rodziny często mają problem z rozpoznaniem powracających z niewoli żołnierzy. Wielu ma połamane kości. Dziennikarz podkreśla, że w rosyjskiej niewoli przetrzymywane są także kobiety w ciąży.

Jakub Stasiak: Zima będzie dużym problemem dla mieszkańców Donbasu. Nie mają prądu i gazu

Gość „Poranka Wnet” odnosi się ponadto do doniesień o masowych protestach przeciwko mobilizacji w rosyjskim Dagestanie. Wskazuje, że Kaukaz zawsze był „miękkim podbrzuszem” rosyjskiego imperium. Zdaniem publicysty do prawdziwego buntu w Rosji jeszcze daleko, jednak staje się on coraz bardziej realny.

A.W.K./A.P.

Wito Nadaszkiewicz o mobilizacji w Rosji: ci ludzie nie będą umieli obsługiwać nowoczesnej broni

Wito Nadaszkiewicz / Fot. Wojciech Jankowski, Radio WNET

Publicysta znajduje się we Lwowie, skąd mówi o reakcji Ukraińców na ogłoszenie przez Putina mobilizacji. Komentuje „to nie jest średniowiecze

Temat środowej odezwy Władimira Putina wywołał dyskusję na temat jakości nowych żołnierzy Federacji Rosyjskiej. Wito Nadaszkiewicz podziela opinie tych, którzy poważnie wątpią w ich większą zdolność bojową.

W taki sposób nie da się zmienić przebiegu wojny. Ci ludzie nie będą umieli obsługiwać nowoczesnej broni

Nie trudno się domyśleć, że mniej profesjonalni żołnierze niekoniecznie odmienią losy wojny.

Oczywiście może to wydłużyć wojnę, ale to raczej nie jest tak jak w średniowieczu – że kiedy masz więcej rycerzy, to wygrasz.

Publicysta dzieli się swoją obserwacją na temat aktywności tzw. rosyjskich trolli. Według niego, ona znacznie spadła, a widoczne stały się komentarze „normalnych ludzi”.

Zauważyłem, że w internecie pojawiły się wpisy normalnych ludzi. Ktoś pisze, że wyjeżdża z kraju, inny, że idzie agitować, że sprzeciwia się mobilizacji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Czytaj także:

Dr Bartłomiej Gajos: mam nadzieję, że zwycięstwo Ukrainy będzie końcem reżimu putinowskiego

Dr Bartłomiej Gajos: uważam, że zwycięstwo Ukrainy będzie końcem reżimu putinowskiego

Kreml / Fot. Alexandergusev / Wikimedia Commons

Gość Popołudnia Wnet widzi słabość wojska rosyjskiego na Ukrainie, a w jego ewentualnej porażce upatruje szansę na koniec reżimu Władimira Putina.

Dr Bartłomiej Gajos, specjalista ds. badań w Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego, zwraca uwagę na to, że do tej pory obywateli największych miast „operacja specjalna” nie dotyczyła. Jednak wraz z ogłoszeniem przez Putina mobilizacji, ta część Rosjan znalazła się w innej rzeczywistości.

Cała koncepcja tej wojny polegała na tym, że Putin chciał, by dla ludzi żyjących w największych miastach tej wojny nie było. W środę ona się dla nich zaczęła. Stąd te informacje o uciekających z Rosji.

Historyk słabość armii rosyjskiej opisuje na przykładzie sytuacji na północnym-wchodzie Ukrainy.

Ofensywa ukraińska na północy pokazała, że Rosja nie jest w stanie utrzymać zajmowanych terytoriów, a co więcej, nie jest w stanie odeprzeć ataków Ukrainy.

Ogłoszenie przez prezydenta Rosji mobilizacji spotkało się z oporem wśród obywateli Federacji. Niepowodzenie armii Putina na Ukrainie osłabia jego reputację.

Uważam, że jeśli Ukraina wygra tę wojnę, to będzie to oznaczało koniec reżimu putinowskiego – mówi dr Bartłomiej Gajos.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Czytaj także:

Krzysztof Wojczal: Putin będzie prowadzić wojnę do końca. Swojego albo Ukrainy

Dr Łukasz Jasiński: Sprawa odszkodowań od Niemiec nie jest zamknięta. Kropla drąży skałę

Łukasz Jasiński / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Analityk ds. Niemiec komentuje niespójne głosy donoszące się z Berlina w sprawie polityki wobec Rosji, a także podaje możliwe scenariusze związane z wypłatą reparacji.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Dr Łukasz Jasiński zwraca uwagę na podział opinii elity rządzącej odnośnie orędzia Władimira Putina: ogłoszonej mobilizacji oraz groźby zastosowania taktycznej broni nuklearnej. Analityk tłumaczy, że  podział i zastraszanie elit Zachodu są głównymi celami orędzia.

Kanclerz Scholz na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ podkreślił, że Niemcy będą dalej wspierały Ukrainę. Jednak lider największej partii rządzącej Niemiec stwierdził, że nad Europą zawisła groźba trzeciej wojny światowej i za te groźby prezydenta Putina należy traktować poważnie.

Dr Łukasz Jasiński mówi o zakazie krajów bałtyckich wjazdu dla Rosjan unikających mobilizacji. Jest przekonany, że Berlin nie zdecyduję się na wprowadzenie podobnego nakazu.

Berlin usiłuje lawirować i uniknąć jasnej deklaracji zamknięcia granic dla obywateli Rosji.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk komentuje również sprawę reparacji dla Polski.

Z jednej strony, pojawiają się takie głosy, twierdzące wręcz, że formułowane przez stronę polską postulaty są czymś w rodzaju afrontu wobec Niemiec. A z drugiej strony, rzeczywiście np. badacze zajmujący się historią relacji polsko-niemieckich podkreślają, że to są rzeczywiście sprawy nie do końca uregulowane które obciążają stosunki między obu państwami. 

Sprawa odszkodowań od Niemiec nie jest zamknięta, czeka nas bardzo dużo pracy edukacyjnej. Kropla drąży skałę.

Czytaj także:

Siergiej Ławrow na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Rzecznik MSZ: liczymy, że nie spotka się z nikim z naszej części świata

Krzysztof Wojczal: Putin będzie prowadzić wojnę do końca. Swojego albo Ukrainy

Featured Video Play Icon

Krzysztof Wojczal / Fot, YouTube, Radio Wnet

Zdaniem gościa Poranka Wnet przy przeprowadzeniu skutecznej mobilizacji Rosja będzie próbowała ponownie zająć Kijów. Rośnie również ryzyko użycia broni jądrowej.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Gościem Poranka Wnet jest Krzysztof Wojczal ekspert ds. polityki bezpieczeństwa i geopolityki, autor książki “Trzecia Dekada”,  który komentuje na antenie decyzję władz Rosji o przeprowadzeniu mobilizacji:

Na pewno część ludzi z mobilizacji bezpośrednio trafi na front, ale ta mobilizacja ma służyć temu, aby wojska zawodowe dotychczas rozmieszczone na granicach Federacji Rosyjskiej, mogły zostać przerzucone na Ukrainę. (…) Także ten komponent wojsk zawodowych, które posiadają troszeczkę lepszy sprzęt (niż oddziały mobilizowane), wzmocni działania na froncie ukraińskim.

Zdaniem Krzysztofa Wojczala mobilizacja może realnie wzmocnić wojska Federacji Rosyjskiej już walczące na Ukrainie:

Rosjanie już ponieśli duże straty w jednostkach liniowych, gdzie często walczyły jednostki kombinowane z kilku innych, które były wysyłane do szturmu, gdzie ponosiły kolejne ofiary. Także ci żołnierze doświadczeni czy też weterani są coraz mniej liczni, a wydaje się, że dowództwo rosyjskie nie będzie na tyle lekkomyślne, by wysyłać na front całe niedoświadczone i nieostrzelane jednostki do walki z doświadczonym przeciwnikiem. Wydaje się, że Rosjanie będą starali się mieszać kadry doświadczone z osobami zmobilizowanymi oraz przerzucać te jednostki zawodowe, które do tej pory nie walczyły na Ukrainie.

Władimir Putin ogłosił mobilizacja, aby w pierwszej kolejności utrzymać front, ale w drugiej kolejności to władze na kremlu po prostu nie przegrywają, oni walczą aż do zwycięstwa, albo do upadku władzy. To pokazał przykład Afganistanu czy podczas pierwszej wojny światowej. Cały czas cel pozostaje niezmienny, czyli przejęcie całej Ukrainy. Powtórny atak na Kijów – chociaż jak zastrzega gość Poranka Wnet, wiele zależy od tego, jak będzie przebiegać mobilizacja i ilu ludzi uda się skutecznie powołać pod broń.

Autor książki “Trzecia Dekada” podkreśla, że przy ewentualnym powtórnym ataku na Kijów kluczowa będzie pomoc, także militarna ze strony reżimu Łukaszenki:

Póki Białoruś stoi w miejscu, póty wydaje się, że Rosjanie skupią się na działaniach defensywnych. Bo w tej chwili faktycznie mają duże kłopoty na froncie i muszą je jakoś rozwiązać. Wydaje się, że rosyjskie plany strategiczne się nie zmieniły. Po tym, jak Rosjanom uda się utrzymać front to będą myśleć o przeprowadzeniu ofensywy i wygrania wojny (…) Od końca grudnia sankcje staną się jeszcze bardziej restrykcyjne, więc Rosji kończy się czas.

Krzysztof Wojczal odnosi  się również do znaczenia przeprowadzanych przez stronę rosyjską referendów na zajętych terenach:

Politycznie to wiele nie zmienia, to jest robione na potrzeby wewnętrzne i być może to jest sygnalizacja na zewnątrz, szczególnie do Ukrainy. To są działania odstraszające, mówiące, że od tej pory uważamy te terytoria za własne i nie wiecie, czego możecie się spodziewać, jeśli je zaatakujecie. Może w ten sposób Rosjanie starają się ratować bardzo złą sytuację na polu bitwy. Bo zanim te zmobilizowane jednostki znajdą się na froncie to miną na pewno tygodnie jak nie miesiące. Rosjanie muszą starać się w inny sposób oddziaływać na Ukraińców i starać się ich powstrzymać, robią to właśnie na płaszczyźnie politycznej. Temu też służą sugestie, że być może Rosja użyje taktycznej broni jądrowej.

Użycie taktycznej broni jądrowej to byłby wielki błąd ze strony Putina, ale powiem szczerze, że przy tak złej sytuacji na polu bitwy, to ryzyko użycia taktycznej broni jądrowej nieco wzrosło, chociaż dalej jest bardzo nieduże – mówi w Poranku Wnet Krzysztof Wojczal, który jednocześnie wykluczył możliwość uderzenia jądrowego na terytorium NATO.

Gość Poranka Wnet ocenia ponadto znaczenie przeprowadzenia mobilizacji dla międzynarodowej pozycji Rosji:

Nawet częściowa mobilizacja pokazał, że regularne wojska Federacji Rosyjskiej nie są w stanie sobie poradzić z dużo mniejszy i teoretycznie słabszym przeciwnikiem. I z pewnością w oczach Chińskiej republiki ludowej rosyjska armia nie posiada najwyższych notowań, co jest pokazaniem słabości. To jest jedna z przyczyn, dlaczego Władimir Putin tak długo się wstrzymywał z ogłoszeniem mobilizacji.

Użycie broni jądrowej na Ukrainie pokazałoby, że Rosja i jej armia są niezwykle słabe, że nie potrafią poradzić sobie w konwencjonalny sposób z dużo słabszym przeciwnikiem. To byłby olbrzymi cios wizerunkowy w postrzeganie siły rosyjskiej. Rosjanie zawsze używali argumentu siły jako nadrzędnego w polityce zagranicznej. Używając broni jądrowej, Rosjanie sami sobie wytrąciliby z rąk swój najważniejszy argument – konkluduje na antenie Radia Wnet Krzysztof Wojczal.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Czytaj też:

Putin ogłasza częściową mobilizację. Prezydent Rosji: Zachód stosuje szantaż nuklearny | Komentuje Anna Łabuszewska

Gen. Waldemar Skrzypczak: mobilizacja nie przyniesie Rosji zwycięstwa, ale przedłuży wojnę

Featured Video Play Icon

Gen. Waldemar Skrzypczak

Były dowódca Wojsk Lądowych RP prognozuje, jak ogłoszenie przez Władimira Putina częściowej mobilizacji wpłynie na losy wojny na Ukrainie.

Zdaniem generała Skrzypczaka, siły rosyjskie pochodzące z częściowej mobilizacji, ogłoszonej w środę przez prezydenta Rosji, nie przechylą szali zwycięstwa w wojnie na stronę Moskwy.

Na pewno ta siła nie przyniesie Rosji zwycięstwa, ale z pewnością przedłuży wojnę.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego nie podziela zdania, że żołnierzom z mobilizacji wystarczą dwa, trzy tygodnie szkolenia. W jego opinii, jest to kwestia przynajmniej miesiąca.

Pierwsze jednostki wejdą do walki może w listopadzie.

Generał nie wierzy w profesjonalizm tych nowych sił. Uważa, że w odpowiednich okolicznościach wojska ukraińskie nie będą miały problemu z pokonaniem ich.

Na otwartym polu walki ci żołnierze w konfrontacji z siłami ukraińskimi nie będą mieć szans.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

 Czytaj także:

Michał Sadowski: ukaz o częściowej mobilizacji posiada mechanizmy, które umożliwiają powołanie nawet do miliona osób