Korespondencja z Ukrainy: ostrzały Krzywego Rogu, granica polsko-ukraińska, Zaporoska Elektrownia Atomowa

Featured Video Play Icon

Pomnik św. Włodzimierza w Kijowie. Fot. Dmytro Antoniuk

Dmytro Antoniuk, Paweł Bobołowicz i Wojciech Jankowski z korespondencją z Ukrainy.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Dzięki Bogu i naszym obrońcą noc przebiegła spokojne – mówi Dmytro Antoniuk.

Korespondent Radia Wnet informuje o tym, że w nocy zostały ostrzelane Nikopol i Krzywy Róg. W miastach trwają prace naprawcze linii dostaw prądu. Paweł Bobołowicz zauważa, że ataki na to miasto mają dla Rosjan charakter nie tylko strategiczny, ale również symboliczny, ponieważ pochodzi z niego Wołodymir Zełeński.

Federacja Rosyjska i Putin w perwersyjny sposób lubi takie symbole, więc nie da się wykluczyć, że jednym z takich elementów jest też pokazanie Zełeńskiemu tego, że to jest jego miasto rodzinne w żaden sposób nie chroni, tylko wręcz przeciwnie naraża na ataki. 

Dmytro Antoniuk wskazuje, że w obwodzie chersońskim i charkowskim nie ma znaczących zmian na linii frontu. Rosjanie informują o ewakuacji cywilów z Chersoniu, co mówi o intensywnej ofensywie wojska ukraińskiego.

Paweł Bobołowicz i Wojciech Jankowski przebywają na trasie pomiędzy Lwowem i Kijowem. Dziennikarze mówią o tym, jak wygląda sytuacja na granicy polsk0-ukraińskiej.

Ta granica zmieniła się. Problem korków udało się rozwiązać dzięki wydłużeniu czasu pracy służb granicznych i służb sanitarnych.

Korespondenci informuje także o stanie ukraińskich elektrowni atomowych.

Udało się przywrócić zasilanie elektrowni zaporoskiej – donosi Paweł Bobołowicz.

Jednak sama elektrownia pozostaje pod kontrolą Federacji Rosyjskiej. Zwraca uwagę na to, ze Rosjanie trzymają ukraińskich pracowników z Energodaru jako zakładników, przymuszając do pozostania na elektrowni.

Czytaj także:

Dr Adam Eberhardt: dla Rosji to jest wojna o wszystko; jej celem jest zniszczenie Ukrainy, a nawet ukraińskości

Balans musi być zachowany. Nie możemy sami się rozbrajać, aby wspomóc Ukrainę – mówi kpt. Witold Sokół

Featured Video Play Icon

Samolot wojskowy / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Czy Polska i państwa zachodnie mają techniczne możliwości obrony przed rosyjskim atakiem rakietowym i jednocześnie wspomóc Ukrainę? Odpowiada kpt. Witold Sokół.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Pilot tłumaczy, że możliwości techniczne NATO przewyższają rosyjskie, jednak trzeba zdawać sprawę z tego, że obrona przeciwlotnicza jest kosztowna i  nie każde państwo może zabezpieczyć się przed każdym rodzajem zagrożenia.

Przede wszystkim należy chronić kluczowe obiekty infrastruktury wojskowej. Gość „Kuriera w samo południe wymienia m.in. stolicę, sztaby i bazy lotnicze.

Ewentualny przeciwnik nie będzie atakował całego terytorium naszego państwa, dlatego że jemu się to po prostu nie opłaca, więc muszą być chronione głównie kluczowe punkty.

W kontekście obrony przeciwlotniczej został poruszony temat pomocy militarnej dla Ukrainy. Kpt. Witold Sokół jest przekonany, że NATO i Unia Europejska byłaby w stanie zapewnić Ukrainie pełną obronę przeciwlotniczą, jednak odbywałoby się to kosztem własnej obrony.

 Jeśli mówimy o państwach NATO, żeby zapewnić taką skuteczną obronę antydostępową musimy zachować tutaj balans pomiędzy tym ile możemy Ukrainie oddać, a ile zostawić u siebie.

Na zakończenie, rozmówca Łukasza Jankowskiego naświetla znaczenie załogowych samolotów wojskowych w wojnie na Ukrainie. Ponadto, uważa, że mogą przełamać sytuację na linii frontu.

Lotnictwo i wywalczenie przewagi w powietrzu zapewnienia komfort działania wojsk lądowych. Każdy rodzaj uzbrojenia, w tym samoloty, dla Ukrainy będą stanowiło i będzie stanowiło wymierną korzyść i wymierną wartość w osiągnięciu sukcesu – podsumowuje kpt. Witold Sokół. 

Czytaj także:

Gen. Skrzypczak: czas Rosjan jest policzony. Ukraińcy systematycznie wypychają ich z przyczółka chersońskiego

 

Dr Adam Eberhardt: dla Rosji to jest wojna o wszystko; jej celem jest zniszczenie Ukrainy, a nawet ukraińskości

Featured Video Play Icon

Dr Adam Eberhardt / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Wiceprezes Warsaw Enterprise Institute podkreśla, że Kreml dąży do zwycięstwa za wszelką cenę. Jak zwraca uwagę, konsekwencją wojny jest demodernizacja gospodarki rosyjskiej.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Dr Adam Eberhardt przedstawia sytuację na froncie rosyjsko-ukraińskim. Tłumaczy, że Rosja cofnęła się do linii sprzed 8 lat.  Gość „Poranka Wnet” naświetla mapę terytoriów pod kontrolą Rosji. Wskazuje, że znaczne siły są skupione w okolicach Bachmutu w obwodzie Donieckim.

Odnotowane w ostatnich dniach liczne ostrzały ukraińskich miast, zdaniem dra Adama Eberhardta są elementem trwającej zemsty Putina za uszkodzenie Mostu Krymskiego. Nasz gość podaje, że taktyką wojskową Rosji jest niszczenie infrastruktury cywilnej i energetycznej.

Ma to na celu zasiać panikę i strach. Moim zdaniem jest to absolutnie skazane na niepowodzenie i wręcz wzmacnia ducha ukraińskiej obrony. Jest to po prostu szaleństwo z punktu widzenia taktyki rosyjskiej. 

W związku ze zniszczeniem elementów struktury energetycznej Ukraina musiała podjąć działania zabezpieczające ją w świetle nadchodzącej zimy, m.in. wstrzymała eksport energii elektrycznej.

Wiadomo zima wprowadza bardzo ważny element nieprzewidywalności w zużycie nośników energii. Do tej pory to co Ukrainę ratowało, to paradoksalnie głębokie załamanie gospodarcze. W roku 2022 PKB Ukrainy zmaleje od 40 do 50 proc. To oznacza również zmniejszenie produkcji przemysłowej. A to z kolei zmniejszenie zapotrzebowania na źródła energii, dzięki temu Ukraina sobie radzi. Ponadto, oczywiście wsparcie ze strony państw europejskich, w tym Polski.

Dr Adam Eberhardt podaje, że z punktu widzenia Rosji, to jest wojna o wszystko: zniszczenie Ukrainy, a nawet ukraińskości.

Nie jest to osiągalnie, ale wydaje, że decydenci polityczni Rosji, a właściwie ten jeden jedyny główny decydent polityczny na Kremlu zdaje się tego nie rozumieć.

Poruszony został również temat przyłączenia Białorusi do wojny w Ukrainie. Rozmówca Łukasza Jankowskiego jest przekonany, że:

 Rolą Białorusi w najbliższych tygodniach będzie zwiększanie napięcia w relacji z Polską, Litwą i innymi państwami unijnymi. Łukaszenka jest przymuszony do tego, aby w jak największym stopniu eskalować napięcie, skoro jego armia jest na tyle słaba ,że nie ma wielkiej ochoty, aby wchodzić na Ukrainę – podsumował Dr Adam Eberhardt.

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk: niektórzy prognozują, że Chersoń może być wyzwolony w ciągu tygodnia

Dr Witold Repetowicz: Iran de facto odmawia Ukrainie podmiotowości

Iran jest pośrednim uczestnikiem inwazji rosyjskiej na Ukrainę, dostarczając Rosji nie tylko drony-kamikadze, ale także rakiety balistyczne, które są wykorzystywane do ataków ukraińskich miast. 

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Ekspert do spraw bliskowschodnich zauważa, że jest to niezgodne z polityką międzynarodową Iranu, który oficjalnie deklaruje poparcie dla ukraińskiej integralności terytorialnej.

Iran stara się prezentować się na arenie międzynarodowej jako ta siła, która popiera pewien ład międzynarodowy oparty na poszanowaniu nie ingerowania w wewnętrzne sprawy innych państw.

Mimo to Teheran zacieśnia stosunki dyplomatyczne i handlowe z Rosją, wspierając agresję militarnie. Jak podaje gość „Poranka Wnet”: ocieplenie relacji irańsko-rosyjskich nastąpiło około 20 lat temu.

Dr Witold Repetowicz zwraca uwagę, że jest to negatywne również dla współpracy z Zachodem w świetle kryzysu energetycznego.

Jest rzeczą rozczarowującą, że w Iran nie doszło do reaktywacji współpracy z Zachodem, ponieważ irańska ropa i gaz przydałyby się na rynku. Iran w tej chwili działa wbrew swoim interesom i wbrew interesowi Zachodu również.

Ponadto, jest to szkodliwe dla samego Iranu, ponieważ Rosja jest jego konkurentem na rynku energetycznym.

Te działania nie są realizacją tradycyjnej polityki ani Iranu, ani też Islamskiej Republiki. Takiego wyboru politycznego dokonał obecny rząd – podsumowuje dr Witold Repetowicz.  

Czytaj także:

Rakowski: na skutek wojny na Ukrainie Rosja straci rolę kluczowego eksportera broni na Bliski Wschód

Dmytro Antoniuk: niektórzy prognozują, że Chersoń może być wyzwolony w ciągu tygodnia

Featured Video Play Icon

Dmytro Antoniuk / Fot. materiały własne

Korespondent Radia Wnet informuje o wciąż trwających zaciętych walkach na froncie wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Dmytro Antoniuk donosi, że rano zostały ostrzelane kolejne miasta – Dnipro, Nikopol, Mikołajów i Krzywy Róg, a nocą w całej Ukrainie działały alarmy przeciwlotnicze.

Niestety, w Mikołajowie wróg trafił w elektrownie i miasto zostało bez prądu – dodaje.

Ataki na Ukrainę są prowadzone głownie za pomocą dronów-kamikadze. Jak podaje korespondent Radia Wnet, eksperci proponują zastosować rozwiązanie z czasów drugiej wojny światowej:

Na dachach wieżowców ukraińskich miast należy postawić kulomioty. Moim zdaniem, trzeba przyjąć to doświadczenie z czasów drugiej wojny światowej, skoro nie mamy wystarczająco rakiet, żeby zestrzeliwać każdy z tych dronów, każdą z rakiet wroga, która leci na nasze miasta. 

Gość „Poranka Wnet” mówi o ustabilizowaniu się linii frontu, co sprawia, że Rosjanie utrwalają swoje pozycje i przerzucają nowe jednostki.

Wojsko rosyjskie nieco polepszyło swoje pozycje w obwodzie chersońskim  i, niestety, to samo możemy powiedzieć o Donbasie.

Z kolei wojsko ukraińskie wyzwala nowe miejscowości w obwodzie charkowskim.

Mimo doniesień o ewakuacji okupacyjnej władzy z Chersoniu, Dmytro Antoniuk tłumaczy, że wyzwolenie miasta w najbliższym czasie nie nastąpi.

Niektórzy prognozują, że Chersoń może być wyzwolony w ciągu tygodnia, ja w to wątpię.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego zwraca uwagę na wysokie morale żołnierzy ukraińskich. Zaznacza, że dla kontynuacji skutecznej ofensywy jest potrzebny ciężki sprzęt.

Wróg próbuje nas wyczerpać i zastraszyć, ale my wierzymy w naszych chłopców. Nie widać żadnego złamania ducha wśród Ukraińców. 

Czytaj także:

Jakub Stasiak: Bachmut właściwie nie ma osiedla, które nie byłoby w ten czy inny sposób zdewastowane

Jakub Stasiak: Bachmut właściwie nie ma osiedla, które nie byłoby w ten czy inny sposób zdewastowane

Korespondent wojenny i wolontariusz o zniszczeniach w miastach Donbasu i trwającej ewakuacji części ludności.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Jakub Stasiak podaje, że Rosjanie usiłują zająć Bachmut i Solidar w obwodzie donieckim.

 Z każdym kolejnym dniem udaje im się przejść parę kilometrów dalej w głąb miasta. 

Miasto Bachmut jest kluczowym celem w walce o Donbas. Wolontariusz zwraca uwagę, że większość ludności cywilnej ewakuowała się, jednak pozostali są odcięci od świata zewnętrznego.

 Mówimy o blisko tysiącu osób, które zostały – do niedawna było to miasto, które liczyło osiemdziesiąt tysięcy. W tym momencie zdani są tylko i wyłącznie na to, czy dojadą do nich wolontariusze i dostarczą pomoc humanitarną.

Jak podaje rozmówca Jaśminy Nowak, dostarczenie pomocy humanitarnej jest utrudnione ze względu na liczne zniszczenia jak w samym mieście, tak i na drogach, które do niego prowadzą.

Bachmut właściwie nie ma osiedla, które nie byłoby nie byłoby w ten czy inny sposób zdewastowane. Ukraińcy przygotowują się do obrony, która trwa, stawiają barykady na co drugiej ulicy, więc w momencie ostrzału ciężej jest się ewakuować. 

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk: od ponad dwóch godzin trwa atak dronów kamikadze na Kijów

Dmytro Antoniuk: od rana trwa atak dronów kamikadze na Kijów

Featured Video Play Icon

Kijów | Fot. Matti Maasikas

Kijów po raz kolejny jest ostrzeliwany, ale jesteśmy niezłomni. Jesteśmy jeszcze bardziej źli i zdeterminowani, żeby pokonać naszego odwiecznego wroga – mówi korespondent Radia Wnet w Ukrainie.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Dmytro Antoniuk informuje, że rakiety i bomby, spadające na Kijów, uszkadzają nie tylko bloki mieszkalne, ale i infrastrukturę krytyczną, powodując liczne pożary. Podobna sytuacja jest w obwodzie kijowskim, dniepropietrowskim, a także sumskim.

Wyraźnie widzimy, że wróg próbuje nas, po pierwsze, przestraszyć, a po drugie, oczywiście zamrozić na tę zimę, która nas wszystkich czeka, niszcząc elektrownie. Ukraińcy dają sobie na razie radę z tym, bo oszczędzają w godzinach porannych i w godzinach wieczornych. 

Korespondent Radia Wnet naświetla sytuację na linii frontu.

 Na razie nie obserwujemy żadnych dużych zmian na froncie tak naprawdę, ale być może taka cisza potrzebna dla naszego wojska, żeby sprawnie przeprowadzić przegrupowanie i następnie ofensywę.

Tłumaczy, że w związku zatrzymaniem działań zaczepnych ze strony Ukrainy, Rosjanie przerzucają potężne liczby ciężkiego sprzętu, próbując wzmocnić pozycje. Ponadto, jak podaje gość „Poranka Wnet”, pojawiają się informacje o zabitych wśród niedawno zmobilizowanych Rosjan, co potwierdzają oficjalne źródła.

Czytaj także:

Bartłomiej Radziejewski: sukces Ukrainy byłby druzgocący dla całego przedsięwzięcia państwowo-imperialnego Rosji

W Europie zaczęły się masowe protesty pokojowe. To rezultat jednej z podstawowych umiejętności rosyjskiej agentury

Dopóki nie pojawi się nowy McCarthy i nie rozpoczną się zdecydowane działania na rzecz „desowietyzacji” Europy, perspektywa Euroazji wg Dugina jest nadal aktualna, z Rosją pod kierownictwem Putina.

Jan Martini

Euroazja – taka piękna idea…

(…) W 1920 roku szef sztabu niemieckiej armii, generał Hans von Seeckt, pisał: „Istnienie Polski jest nie do zniesienia, gdyż nie można go pogodzić z przetrwaniem Niemiec. Polska zniknąć musi i zniknie wskutek swych wewnętrznych słabości i presji Rosji – z naszą pomocą. Dla Rosji istnienie Polski jest jeszcze trudniejsze do zniesienia niż dla nas: żaden rosyjski rząd nie może zgodzić się na istnienie Polski”. (…)

Choć przemyślenia generała von Seeckta pochodzą sprzed 100 lat, ich złowrogie przesłanie ciągle nas straszy, a współcześnie znajdujemy je w projekcie Euroazji Aleksandra Dugina.

Dziś, w obliczu wojny na Ukrainie, może wydawać się, że idea Euroazji została ostatecznie skompromitowana, ale są przesłanki, by sądzić, że realizacja projektu postępuje, choć dyskretnie.

Świadczą o tym dziwne zachowania Niemiec i Francji odnośnie do pomocy wojskowej dla Ukrainy i sankcje finansowe stale nakładane na Polskę – państwo będące najbliższym sprzymierzeńcem Ukrainy i najbardziej zaangażowany w pomoc dla tego kraju. Projektantom Euroazji trudno się rozstać z swoją ideą, bo w jej realizację na przestrzeni paru dziesiątków lat wyłożono miliardy. Aby jednak Euroazja mogła zaistnieć, potrzebne są dwa warunki wstępne, bez spełnienia których kontynuacja projektu jest niemożliwa:

  1. Dokończenie „sprawy Ukrainy” przez spacyfikowanie jej przez Rosję lub w wypadku zwycięstwa Ukrainy – przyjęcie jej do UE.
  2. Zjednoczenie UE w jeden organizm państwowy pod kierownictwem Niemiec.

(…) ‘Euroazja’ to termin, który pojawił się stosunkowo niedawno, ale nie jest niczym innym jak elegancką, działającą na wyobraźnie nazwą Europy „zjednoczonej” i zdominowanej przez kagiebowską Rosję. Według Christophera Story’ego powstanie Unii Europejskiej stworzyło wielkie możliwości rosyjskiej ekspansji na Europę. Proces pełzającego podboju jest rozciągnięty w czasie i składa się z takich elementów, jak uzależnienie energetyczne, zakupy gazet i stacji telewizyjnych przez rosyjskich oligarchów, wejście rosyjskiego kapitału do zachodnich przedsiębiorstw, wykupywanie atrakcyjnych nieruchomości, osiedlanie się wielkiej ilości Rosjan w krajach europejskich itp. Elementem tego procesu jest także usuwanie z życia politycznego (czy nawet fizyczna eliminacja) niewygodnych ludzi – na skalę hurtową zastosowano to wobec polskiej elity narodowej w Smoleńsku.

Największą przeszkodą na bieżącym etapie prac nad Euroazją – zjednoczenia Europy – jest obecny polski rząd, którego usunięcie, według słów Sorosa, „będzie trudne”, ale prace trwają.

Ostatnio byliśmy świadkami wielkiej ofensywy, która przyniosła wymierne rezultaty – poparcie dla Platformy osiągnęło 30%. Zaczęło się od rewelacji płk Pytla, który ujawnił w „Gazecie Wyborczej”, że „Rosja już tu jest” (w szeregach PiS). Później TVN wyemitowała „porażający” materiał o „kłamstwach Macierewicza” na temat katastrofy smoleńskiej, ale najważniejsze było wystąpienie Tuska w Poczdamie z płomienną mową, w której przekonywał, że od zawsze „przestrzegał Europę” przed Rosją. Moją teorią spiskową jest, że całe to wydarzenie – uroczyste wręczenie nagrody narodowi ukraińskiemu na ręce boksera Kliczki z laudacją Tuska – było „ustawką na rynek polski” i miało na celu „dopompowanie” przewodniczącego PO. Tusk przemawiał po polsku (dlaczego po polsku?), a na koniec Wołodymir Kliczko, który wiele lat pracował w Niemczech i ma tam mnóstwo ustosunkowanych znajomych, podziękował „Donaldowi i Platformie Obywatelskiej” za to, co zrobili dla Ukrainy…

Platforma Obywatelska to partia, która najpełniej realizowała założenia i plany budowy Euroazji (zabójczej dla Ukrainy) i prawdopodobnie powstała właśnie w tym celu.

W parlamentaryzmie partie są zakładane przez grupy ludzi skupione wokół pewnej idei czy pomysłu na organizację państwa. Gdy założycielom uda się przekonać do swego programu dostateczną ilość ludzi, dzięki mechanizmom wyborczym demokracji partia zdobywa władzę i ma szansę realizować swój program. W wypadku PO wszystko działało niejako na odwrót; celem miało być zdobycie władzy. Dlatego najważniejszy był wizerunek, a program był rzeczą wtórną (zresztą nie musiano go realizować). Partia została wymyślona w elitarnym gronie generałów służb komunistycznych i specjalistów od marketingu politycznego czy pijaru. Zanim przystąpiono do tworzenia partii, grupa jej twórców-ekspertów musiała sobie odpowiedzieć na pytanie, na jaką partię najchętniej zagłosują Polacy. Ustalono, że partia musi być nowoczesna, europejska, niekomunistyczna (ale nie antykomunistyczna), „centrowo-prawicowo-liberalno-lewicowa”, ideologicznie na tyle niekonkretna, że możliwa do zaakceptowania przez wszystkich, co są „za, a nawet przeciw”.

(…) Blokowanie wypłaty KPO dla Polski, by nie stała się „funduszem wyborczym PiS-u” i uporczywe, czy wręcz bezczelne popieranie Tuska i Platformy Obywatelskiej przez brukselskich funkcjonariuszy, świadczy o tym, że projekt Euroazji wciąż jest realizowany. Fakt, że potęga instytucji europejskich jest wykorzystywana do walki politycznej w Polsce (szef rządzącej w Unii Europejskiej partii EPP był także przywódcą polskiej opozycji!), powinien szokować. (…)

Aby Ukraina mogła się skutecznie bronić, potrzebne jest stałe, bardzo kosztowne wsparcie. Jednak Europejczycy nie wydają się zmotywowani w obronie Ukrainy na tyle, by ryzykować obniżenie swej stopy życiowej. Wiedzą o tym Rosjanie i dlatego można się spodziewać, że niebawem rozpoczną się w Europie masowe protesty ludności „przeciw wojnie i drożyźnie”, a celem ich będzie skłonienie Ukrainy do kapitulacji. Sprawna organizacja masowych protestów to jedna z podstawowych umiejętności sowieckiej agentury. W 1983 roku jeden z szefów KGB, Władimir Semiczastny, organizował w Niemczech milionowe demonstracje „pokojowe”, posługując miejscowym pomagierami w rodzaju marksistowskiego działacza młodzieżowego Olafa Scholza.

Z pewnością dziś Rosjanie dysponują możliwością zorganizowania podobnych protestów. Zresztą prorosyjskie „protesty pokojowe” już się pojawiły – na razie w Niemczech i Czechach, a więc w państwach, gdzie mieszka najwięcej Rosjan. W Pradze żyje ich ponoć 100 tysięcy, Karlove Vary są w dużym stopniu wykupione przez tzw. nowych Ruskich (czyli starych kagiebowców), a w Niemczech Rosjanie mają nawet swoje gazety.

Dlaczego bronimy się przed piękną ideą „zjednoczenia Europy” pod przewodnictwem Niemiec? Bronimy się, gdyż wielokrotnie w historii doświadczaliśmy skutków współdziałania Niemiec i Rosji w naszej sprawie. Dopiero wtedy możemy uznać, że projekt „wspólnego europejskiego domu od Władywostoku po Lizbonę” nam nie grozi, gdy w Europie rozpocznie się usuwanie rosyjskich agentów i lobbystów z życia publicznego, politycznego i gospodarczego. Ale czy to jest jeszcze możliwe? Dopóki nie pojawi się nowy McCarthy i nie rozpoczną się zdecydowane działania na rzecz „desowietyzacji” Europy, perspektywa wizji Dugina jest nadal aktualna, choć wydaje się chwilowo niemożliwa, z Rosją pod kierownictwem Putina. Jednak gdyby wkrótce pojawił się w Rosji jakiś nowy, miłujący demokrację, sympatyczny przywódca…?

Cały artykuł Jana Martiniego pt. „Euroazja – taka piękna idea…” znajduje się na s. 9 październikowego „Kuriera WNET” nr 100/2022.

 


  • Październikowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jana Martiniego pt. „Euroazja – taka piękna idea…” na s. 9 październikowego „Kuriera WNET” nr 100/2022

Bartłomiej Radziejewski: sukces Ukrainy byłby druzgocący dla całego przedsięwzięcia państwowo-imperialnego Rosji

Absolutnie nie można wykluczyć tego, że będąca w desperackiej sytuacji przegrywania wojny, Rosja może użyć broni nuklearnej – mówi prezes i założyciel Nowej Konfederacji.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Bartłomiej Radziejewski uważa, że zakończenie wojny na polu walki jest możliwe. Jednak wymagałoby to decydującego ruchy jednej ze stron. Z tej perspektywy ofensywa ukraińska zmieniła pozycje Rosji w wojnie i doprowadziła ją, zdaniem naszego gościa, do desperacji.

Po dwóch udanych kontrofensywach Ukraina znalazła się w pozycji kraju wygrywającego tę wojnę.

Jak zaznacza politolog, w obecnej sytuacji istnieje kilka możliwości zakończenia wojny, ale do ostatecznego rozstrzygnięcia jeszcze daleko.

Przez liczne porażki na linii frontu Rosja grozi użyciem broni nuklearnej. Bartłomiej Radziejewski mówi o tym, że Zachód nie ma na to jasnej odpowiedzi. Dla elit rosyjskich przegranie wojny oznaczałoby koniec.

Sukces Ukrainy byłby druzgocący dla całego przedsięwzięcia państwowo-imperialnego Rosji. 

Dlatego Kreml, przebywający w desperacji, może zastosować takie rozwiązanie.

 Niekoniecznie to może być atak stricte wojskowy, tylko to może być też wypadek o charakterze katastrofy ekologicznej i nuklearnej o wymiarze cywilnym. 

Czytaj także:

Dr Kuźmiuk: Prawie cała Unia popiera wsparcie finansowe dla Ukrainy. Wypłatę środków blokują Niemcy

Dmytro Antoniuk: w obwodzie charkowskim nasze chłopaki idą naprzód, zbliżają się do Swatowa

Featured Video Play Icon

Dmytro Antoniuk / Fot. materiały własne

Korespondent Radia Wnet w Ukrainie mówi o ostatnich wydarzeniach z wojny ukraińsko-rosyjskiej: „Pod Lisiczańskiem wrogowi udało się zająć trzy takie miejscowości”.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

Dmytro Antoniuk donosi o ostrzałach Charkowa. W niektórych dzielnicach miasta nie ma prądu. Informacje o rannych i zabitych są ustalane.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi o sytuacji w Nowej Kachowce (obwód chersoński).

W Nowej Kachowce niestety działa przeprawa. Wróg z gruzów mostu zrobił przeprawę, z której korzysta bardzo aktywnie. Mają tam jeszcze co najmniej dwie inne przeprawy.

Ostatni czas był dobry dla Rosjan, jeśli chodzi o ich działanie w obwodzie ługańskim.

Pod Lisiczańskiem wrogowi udało się zająć trzy takie miejscowości. Rosja przerzuciła tam wielu zmobilizowanych.

Z kolei siły ukraińskie mają pewien sukces w obwodzie charkowskim.

Miejscowość Dworiczne jest odbita od wroga. Nasze chłopaki idą naprzód, zbliżają się do Swatowa.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Czytaj także:

Jan Piekło, były ambasador RP w Kijowie: Putin przegrywa tę wojnę – dlatego Łukaszenka jest jemu potrzebny