Rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu oznajmił w środę, że w Rosji już utworzono wojska do „operacji informacyjnych”

– Są znacznie efektywniejsze i mocniejsze niż urząd (istniejący w czasach sowieckich), który nazywano kontrpropagandą – powiedział. Zaznaczył, że „propaganda musi być mądra, inteligentna i skuteczna”.

Agencje piszą, że po raz pierwszy oficjalnie poinformowano o istnieniu oddziału do prowadzenia wojny informacyjnej.

Minister Szojgu w środę prezentował działalność swego resortu na posiedzeniu Dumy Państwowej (niższej izby parlamentu). Zapytany o potrzebę odtworzenia instytucji, która w przeszłości zajmowała się kontrpropagandą, oświadczył, że są już wojska do operacji informacyjnych.

– Utworzono już wojska operacji informacyjnych, co jest znacznie efektywniejsze i mocniejsze niż urząd (istniejący w czasach sowieckich), który nazywano kontrpropagandą – powiedział Szojgu. Szczegółów na temat nowego rodzaju wojsk nie podał. Zaznaczył jednak, że „propaganda musi być mądra, inteligentna i skuteczna” – pisze agencja Associated Press.

Rosyjski portal RBK cytuje przedstawiciela komitetu Rady Federacji (wyższej izby parlamentu) ds. obrony i bezpieczeństwa Franca Klincewicza, który powiedział, że wojska do operacji informacyjnych utworzono w Rosji „niedawno” i że informacja na ich temat jest tajna.

– Są specjaliści, którzy demaskują (zagraniczną) dywersję na elektronicznych, papierowych i telewizyjnych nośnikach – oświadczył senator Klincewicz. Według niego drugim zadaniem oddziału jest odpieranie cyberataków.

– Wygrana w wojnie informacyjnej w obecnych realiach świata nabiera nierzadko większego znaczenia niż zwycięstwo w klasycznej wojnie z użyciem broni – tak doniesienie o nowym rodzaju wojsk skomentował agencji RIA Nowosti były szef rosyjskiego sztabu generalnego Jurij Bałujewski.

– Dziś konfrontacja informacyjna wysuwa się na pierwszy plan, trwa wojna o umysły i o masową świadomość ludzi – powiedział Bałujewski. Według niego zwycięstwo w wojnie informacyjnej ma porażający efekt, bo paraliżuje wszystkie organy władzy państwa przeciwnika.

Poprzednie władze USA zarzucały Rosji, iż to Kreml stał za cyberatakami w okresie wyborczym w Stanach Zjednoczonych.

Na początku stycznia szefowie służb wywiadowczych USA ocenili podczas przesłuchania w Senacie, że Rosja jest poważnym zagrożeniem cybernetycznym dla Stanów Zjednoczonych, a jej ingerencja w wybory prezydenckie w tym kraju miała na celu zwiększenie szans Donalda Trumpa na wygraną i zaszkodzenie jego rywalce, kandydatce Demokratów Hillary Clinton. Podkreślono, że „tylko najwyższe władze Rosji mogły te ataki zatwierdzić”. Kreml odrzucił oskarżenia o próby manipulowania przebiegiem wyborów w USA.

PAP/lk

Dziś w Rosji zaczęła się Maslenica- prawosławna tradycja przygotowująca wiernych do Wielkiego Postu

Siedem dni wspólnej zabawy, jedzenia tradycyjnych potraw oraz świętowania- tak w Rosji obchodzony jest okres poprzedzający Wielki Post i Wielkanoc.

-Wiele osób mówi, że Maslenica to święto pogańskie. Rzeczywiście, istniało ono na przedchrześcijańskiej Rusi. Naukowcy są zdania, że w tamtych czasach to święto było związane z wiosennym zrównaniem dnia z nocą, które u wielu narodów oznaczało początek nowego roku, a także było ściśle związane z żegnaniem zimy i witaniem wiosny. Prawosławni kapłani twierdzą jednak, że już sama jego nazwa nosi chrześcijański charakter i wiąże się z cerkiewną tradycją- Powiedział proboszcz Cerkwi św. Aleksandra Newskiego protojerej Igor Fomin.

Rosjanie słyną z zamiłowania do tłustych oraz ciężkostrawnych dań. Tegoroczne obchody wyróżnia duża zmiana w sposobie żywienia podczas festiwalu. Rosjanie starają się łączyć tradycję oraz zdrowie.

-Odprowadzamy zimę, witamy wiosnę, wraz z pysznymi blinami i konfiturą– Skanduje chór przedstawiający ostatkowe obrzędy nieopodal Kremla.
Słynne bliny to rosyjskie naleśniki, kształtem symbolizujące słońce to potrawa, którą w tradycji ludowej spożywało się przez cały rok.

Przy bulwarze Twerskim odbywają się warsztaty kulinarne. Prowadzi je Alona Kogotkowa- popularna autorka bloga kulinarnego na temat zdrowego żywienia. Na żywo przyrządza wartościowe posiłki. Opowiada jak zastąpić mąkę pszenną innymi rodzajami mąki, mówi jak dobrymi substytutami dla miodu i cukru mogą być owoce oraz jak wybrać zdrowszy olej do smażenia.

-Pokazaliśmy, jak Maslenicę obchodzić nie tylko smacznie, ale i z korzyścią dla zdrowia. Rozwialiśmy mit, że naleśniki są szkodliwe, kaloryczne i tłuste i powodują nadwagę. Pokazaliśmy, jak przygotowywać naleśniki dobre dla zdrowia, z mąki pełnoziarnistej, bez użycia cukru – opowiada Agencji Prasowej Alona o swoich warsztatach. I podkreśla, że -zdrowy sposób życia to smaczny sposób życia-

Alona mogłaby również powołać się na tradycję. –Tradycyjne rosyjskie bliny nie były przyrządzane z mąki pszennej, ale z gryczanej, razowej i owsianej – przypomniał niedawno na łamach gazety „Moskowskij Komsomolec” historyk kuchni rosyjskiej Maksim Syrnikow.

Rosjan czeka jeszcze kilka dni Maslenicy, która jest czasem odwiedzin rodzinnych i wyjazdów turystycznych. Cerkiew prawosławna, przypomina o pierwotnym przeznaczeniu tego święta. Zaleca wiernym refleksję, pokutę i wzajemne wybaczanie sobie win. W Moskwie ostatki zakończą się próbą pobicia rekordu Guinnessa w częstowaniu naleśnikami: w weekend w jednym ze stołecznych parków usmażonych ma być w tym celu 10 tysięcy naleśników.

(PAP)

Macierewicz: katastrofa smoleńska realną stratą dla bezpieczeństwa Polski i NATO

To była realna strata dla polskiego bezpieczeństwa i dla bezpieczeństwa NATO. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to naprawdę nie powinien się publicznie wypowiadać – powiedział Macierewicz w TV Republika.

Śmierć dwóch prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Ryszarda Kaczorowskiego oraz najwyższej kadry wojskowej w katastrofie smoleńskiej była realną stratą dla bezpieczeństwa Polski i NATO – powiedział w poniedziałek wieczorem szef MON Antoni Macierewicz.

Minister obrony narodowej zwrócił uwagę, że na bezpieczeństwie NATO odbiła się śmierć w katastrofie smoleńskiej dwóch polskich prezydentów – urzędującego Lecha Kaczyńskiego i ostatniego na uchodźctwie Ryszarda Kaczorowskiego – oraz najwyższej kadry wojskowej.

– To była realna strata dla polskiego bezpieczeństwa i dla bezpieczeństwa NATO. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, jeżeli ktoś sobie z tego nie zdaje sprawy, to naprawdę nie powinien się publicznie wypowiadać, bo to albo oznacza, że jego antypolskie emocje przesłaniają mu umysł po prostu, albo oznacza, że poziom intelektualny nie kwalifikuje go do wypowiedzi publicznych – powiedział Macierewicz w Telewizji Republika.

W ubiegłym tygodniu szef MON powiedział, że najwyższy czas, żeby NATO włączyło się w wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej. Przy okazji spotkania ministrów obrony NATO Macierewicz rozmawiał na ten temat z naczelnym dowódcą sił NATO w Europie, amerykańskim generałem Curtisem Scaparrottim i ministrem obrony Wielkiej Brytanii Michaelem Fallonem.

Jak powiedział minister, NATO nie zobowiązało się do prowadzenia badania katastrofy – Ani ja o to nie prosiłem, ani się z tym nie zwracałem, ani gen. Scaparotti o tym nie mówił. Za to mówiłem o włączeniu się poprzez przekazanie informacji, jakie NATO posiada, i taka obietnica została potwierdzona przez pana generała – powiedział Macierewicz.

Jego zdaniem, trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że w ostatnich latach zmieniły się relacje między USA i NATO a Rosją – Jeżeli jest możliwość, żeby pozyskać informacje, które dotychczas były często blokowane, bądź podwójny był taki mechanizm: po pierwsze rząd Donalda Tuska i pani (Ewy) Kopacz nie zwracali się po te informacje i robiły wszystko, żeby inne czynniki pozarządowe nie mogły ich uzyskać, i w związku z tym otrzymywały sytuację taką, że politycy natowscy mówili: „no nie, jak od nas nie żądacie, to my nic nie będziemy wam dawali”. Jest inaczej obecnie, bo jest rząd, który chce to wyjaśnić, i jest inaczej, dlatego że politycy natowscy zdali sobie sprawę ze stopnia zagrożenia, jakie wprowadza do Europy Rosja, i z tego, że mamy do czynienia z ciągiem wydarzeń, które narastają, zagrożenia są coraz wyższe – tłumaczył Macierewicz.

Podkreślił przy tym, że obecną sytuację w Europie opisuje wypowiedź prezydenta Kaczyńskiego na wiecu w Tbilisi podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej w sierpniu 2008 r.: Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę. Według szefa MON, politycy zachodni mają świadomość niezwykłej roli pana prezydenta Kaczyńskiego i mają świadomość swoich obowiązków wobec prezydenta Kaczyńskiego i tych, którzy polegli w Smoleńsku.

10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka.

Macierewicz do końca ubiegłej kadencji Sejmu kierował złożonym z posłów PiS parlamentarnym zespołem ds. katastrofy polskiego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem. W lutym 2016 roku powołał podkomisję w ramach Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego do ponownego zbadania tego zdarzenia.

Badanie katastrofy smoleńskiej w Polsce przeprowadziła KBWLLP, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 roku raporcie komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy samolotu było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Ustalenia komisji Millera kwestionował Macierewicz wraz ze swym zespołem parlamentarnym. W skład powołanej w lutym 2016 roku podkomisji do ponownego zbadania katastrofy weszła część ekspertów, którzy współpracowali z zespołem. Zdaniem podkomisji, której szef dr Wacław Berczyński zapewniał, że nie przyjmuje ona żadnych wstępnych założeń ani hipotez w sprawie przyczyn katastrofy, na komisję Millera zaś wywierano nacisk, by jej ustalenia pokrywały się z rosyjskim raportem MAK. Ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 roku, raport kierowanego przez Macierewicza zespołu parlamentarnego zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

Śledztwo w sprawie przez sześć lat prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie. Wiosną 2016 roku, po reformie prokuratury, której częścią była likwidacja prokuratury wojskowej, śledztwo przejęła Prokuratura Krajowa.

PAP/lk

Hołd dla ofiar protestów na Majdanie Niepodległości. Wczoraj obchodzony był tam dzień bohaterów Niebiańskiej Sotni.

Ambasador Polski na Ukrainie w poniedziałek złożył wieniec pod krzyżem upamiętniającym ofiary proeuropejskich, antyrządowych protestów na Ukrainie odbywających się na przełomie 2013-14 r.

Dokładnie rok temu podczas zamieszek na Ukrainie zginęło ponad 100 osób. Najwięcej ofiar było w okolicach Majdanu, na ulicy Instytuckiej. Właśnie tam odnotowano najintensywniejsze ataki ze strony snajperów oraz oddziałów specjalnych Służby Bezpieczeństwa. Strzelali oni do demonstrantów z kałasznikowa. Zleceniodawcy oraz wykonawcy tych zabójstw nie zostali ukarani. Oskarżani o nie milicjanci z oddziałów specjalnych Berkut zbiegli do Rosji. W wyniku protestów na Majdanie Niepodległości Ukraińcy obalili Janukowycza. Trzy dni po strzałach w Kijowie zbiegł on z kraju i do dziś ukrywa się w Rosji.

Podczas wczorajszej wizyty w Kijowie Ambasador Polski  został zapytany o to, czy rewolucja doprowadziła do zmian na Ukrainie

Ukraina jest już jednak innym krajem. Podpisała umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską, wprowadza ją w życie i nie da się już tego cofnąć– odpowiedział Jan Piekło.

Byłem na Ukrainie zarówno podczas pomarańczowej rewolucji (z roku 2004), jak i podczas rewolucji godności. Czułem atmosferę tego miejsca i nie wyobrażałem sobie, żeby dzisiaj mnie tu nie było – dodał.

Wraz z Janem Piekło hołd zabitym oddała goszcząca w Kijowie posłanka Prawa i Sprawiedliwości Małgorzata Gosiewska. To jej kolejna wizyta na Ukrainie od czasu panującego tam konfliktu.

Przypominają się pierwsze momenty, kiedy przyjechałam i zobaczyłam tych wspaniałych ludzi i solidarność, jaka tu panowała. To jest wspomnienie rozmów i marzeń uczestników protestów. Marzeń o Ukrainie, która będzie ich krajem, która będzie dla nich, no i ta konfrontacja z ówczesną rzeczywistością, dość daleką od tych marzeń – wspominała w rozmowie z dziennikarzami polskimi Posłanka PiS-u.

Zdaniem Małgorzaty Gosiewskiej Ukraińcy zrealizowali część ze swoich założeń:
Ja patrzę dość krytycznie na sytuację na Ukrainie, ale nie mogę nie dostrzegać zmian, jakie zachodzą, reform, które są wprowadzane. Może trochę zbyt wolno i niedoskonale, jednak te reformy są widoczne i dobrze przez nas oceniane – podkreśliła Gosiewska.

Poseł Gosiewska powiedziała też o bardzo trudnej sytuacji w mieście Awdijiwka, które wciąż jest atakowane przez prorosyjskich separatystów, o nie działającym procesie pokojowy na wschodzie Ukrainy, oraz o ofiarach konfliktu w Donbasie, których wciąż przybywa.

Byliśmy w Awdijiwce i tego dnia odbywał się pogrzeb jednej z cywilnych ofiar tej wojny. W tym czasie słyszeliśmy ostrzał. Wieczorem znowu silny ostrzał Awdijiwki sprawił, że ludność cywilna została pozbawiona wody i prądu, takich podstawowych elementów, pozwalających żyć – powiedziała polskim dziennikarzom.

[related id=”3583″]

Wczoraj ukraińskie MSZ oświadczyło, że agresja Rosji wobec Ukrainy przyniosła prawie 10 tys. ofiar śmiertelnych, około 23 tys. rannych oraz pozbawiła domów prawie 1,8 mln osób.

20 lutego 2014 roku Federacja Rosyjska rozpoczęła agresję militarną przeciwko niepodległemu państwu Ukraina. Minęły trzy lata od czasu podstępnej napaści sąsiedniego państwa, które zobowiązało się do szanowania niepodległości Ukrainy oraz, zgodnie z Memorandum Budapeszteńskim z 1994 roku, wystąpiło jako jeden z gwarantów bezpieczeństwa i integralności terytorialnej Ukrainy – wynika z dokumentu cytowanego we wtorek w ukraińskich mediach.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśliło również, że Kreml nie realizuje zobowiązań, wynikających z mińskich porozumień w sprawie uregulowania konfliktu w Donbasie oraz notorycznie ingeruje w sprawy wewnętrzne innych Państw przez co zagraża dotychczasowemu ładu światowemu.

Agresywna polityka Federacji Rosyjskiej jest zagrożeniem dla całego ładu światowego. (…) Jedynie powrót Federacji Rosyjskiej na drogę przestrzegania prawa międzynarodowego pozwoli na zapewnienie pokoju i stabilizacji na kontynencie europejskim, co umożliwi na wyeliminowanie chaosu i dominacji siły w relacjach między państwami – oświadczyło MSZ w Kijowie.

Więcej informacji dotyczącej obecnej sytuacji na Ukrainie znajdą Państwo w relacjach Pawła Bobołowicza, w linku zamieszczonym w artykule.

(PAP)

 

 

W Nowym Jorku zmarł stały przedstawiciel Rosji w ONZ Witalij Czurkin. Putin głęboko zasmucony – bardzo cenił dyplomatę

Wybitny rosyjski dyplomata zmarł na stanowisku pracy – głosi oświadczenie resortu spraw zagranicznych Rosji. MSZ przekazało wyrazy głębokiego współczucia bliskim zmarłego. Nie podało przyczyn zgonu.

Na dzień przed swoimi 65. urodzinami w Nowym Jorku zmarł nagle stały przedstawiciel Rosji w ONZ Witalij Czurkin – poinformowało w poniedziałek rosyjskie MSZ, zaznaczając, że dyplomata zmarł w trakcie pełnienia swych obowiązków. Rosyjski dyplomata zasłabł w swym biurze w rosyjskim przedstawicielstwie dyplomatycznym.  Umarł po przywiezieniu do szpitala w Nowym Jorku.

Czurkin, który pracował w dyplomacji od roku 1974, dał się najpierw poznać jako rzecznik MSZ jeszcze przed rozpadem ZSRR w roku 1990. W latach 1992-1994 był wiceministrem spraw zagranicznych Rosji. Był ambasadorem w Belgii i Kanadzie, w roku 2006 został stałym przedstawicielem Rosji przy ONZ i w Radzie Bezpieczeństwa.

Rosyjskie media w poniedziałek opublikowały wypowiedź rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa o tym, że prezydenta Rosji Władimira Putina głęboko zasmuciła wiadomość o śmierci stałego przedstawiciela Rosji w ONZ Witalija Czurkina. Pieskow oświadczył, że prezydent wysoko cenił  jego profesjonalizm i talenty dyplomatyczne.

Wielką stratą nie tylko dla bliskich, lecz i dla całej Rosji nazwał śmierć Czurkina – silnego i niezwykłego człowieka – rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew.

Rosyjskie MSZ nazwało Czurkina wybitnym dyplomatą. Rzeczniczka resortu Maria Zacharowa napisała na Facebooku, że był wielkim dyplomatą, niezwykłą osobowością.

Śmierć Witalija Czurkina na dzień przed 65. urodzinami poruszyła oenzetowskich wysokich urzędników.

– Nasze myśli kierujemy do jego rodziny, przyjaciół, do jego rządu – powiedział zastępca rzecznika ONZ Farhan Haq.

Koledzy dyplomaci wyrażali żal z powodu śmierci Czurkina, wskazując na jego znajomość dyplomacji i barwną osobowość. Była ambasador USA przy ONZ Samantha Power nazwała zmarłego mistrzem dyplomacji. Powiedziała, że Czurkin robił co mógł, by zmniejszyć różnice poglądów między USA a Rosją.

PAP/lk

Czarnogóra oskarża Rosję o udział w spisku przeciw jej rządowi. Władzę miała objąć opozycja przeciwna integracji z NATO

„Teraz wiemy, że zaangażowane (w to) były instytucje państwowe Rosji. Do instytucji państwowych Rosji należy zbadanie tego” – powiedział niezależnej telewizji Prva prokurator Czarnogóry

Prokurator Czarnogóry do spraw przestępczości zorganizowanej Milivoje Katnić zarzucił w poniedziałek Rosji i agentom jej służb specjalnych udział w spisku, którego celem, miało być zabicie w październiku ubiegłego roku czarnogórskiego premiera Milo Djukanovicia. zarzucił w poniedziałek Rosji i agentom jej służb specjalnych udział w spisku, którego celem, miało być zabicie w październiku ubiegłego roku czarnogórskiego premiera Milo Djukanovicia.

Jednym z tych agentów miał być Eduard Szyszmakow vel Szyrokow, który w 2014 jako ówczesny attache wojskowy ambasady Rosji w Warszawie został wydalony z Polski wraz z grupą rosyjskich dyplomatów.

Jak oświadczył Katnić, celem spisku było objęcie władzy przez opozycję i wstrzymanie integracji Czarnogóry z NATO.

– Teraz wiemy, że zaangażowane (w to) były instytucje państwowe Rosji. Do instytucji państwowych Rosji należy zbadanie tego – powiedział niezależnej telewizji Prva. Zaznaczył, że Szyszmakow był głównym koordynatorem spisku.

W sprawie tej, którą władze śledcze podjęły w następstwie zeznań skruszonych spiskowców Mirko Velimirovicia i Aleksandara Sindjelicia, aresztowano w Czarnogórze około 20 serbskich nacjonalistów. Cytując źródła bliskie dochodzeniu brytyjski dziennik „Daily Telegraph” podał, że na kilka miesięcy przed planowanym terminem zamachu oficerowie wywiadu wojskowego GRU Szyszmakow i Władimir Popow – którzy są obecnie poszukiwani przez Interpol – przybyli do Serbii, gdzie dysponowali dostępem do dużych sum pieniędzy i zabezpieczonymi przed podsłuchem telefonami komórkowymi.

Na głównego wykonawcę planowanej akcji wybrali Sindjelicia, który zeznał, że do spisku wciągnęli go „dwaj nacjonaliści z Rosji”, których spotkał na wschodniej Ukrainie. Sindjelić przekazał Velimiroviciowi 30 tys. euro na zakup 50 karabinów i trzech skrzynek amunicji. Zamachowcy planowali podjąć szturm parlamentu z zamiarem zabicia premiera w trakcie odbywającego się przed budynkiem wyborczego wiecu opozycyjnego prorosyjskiego Frontu Demokratycznego.

Velimirović doszedł jednak do wniosku, że nie może uczestniczyć w tak krwawym przedsięwzięciu i sam zgłosił się na policję.

Przedstawiciele Kremla oraz MSZ Rosji określili w poniedziałek twierdzenia władz Czarnogóry jako bezpodstawne i gołosłowne. Rosja nie ingeruje w sprawy wewnętrzne innych państw – zapewnił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

PAP/lk

Ważna próba dialogu szefów dyplomacji Rosji i USA na szczycie G20 w Niemczech. Debiut Tillersona w polityce zagranicznej

USA są otwarte na wielopłaszczyznową współpracę z Rosją, jeżeli ta wywiąże się ze zobowiązań dotyczących konfliktu na Ukrainie- powiedział po czwartkowym spotkaniu szef dyplomacji amerykańskiej.

Tillerson jest byłym szefem koncernu naftowego ExxonMobil, został wybrany przez Trumpa na sekretarza stanu m.in z uwagi na swoje międzynarodowe doświadczenie biznesowe. Agencje wskazywały również na jego osobiste relacje z przedstawicielami władz rosyjskich, łącznie z Prezydentem Putinem.

Czwartkowe spotkanie z Ławrowem było pierwszym sprawdzianem, czy cechy te zapewnią mu skuteczność także w dyplomacji -podaje Associated Press.

Na krótko przed spotkaniem Tillersona z Ławrowem odbyła się pierwsza konfrontacja nowych władz USA z Rosją. Dotyczyła ona głównie zajęcia przez Moskwę Krymu oraz dymisji doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna. Generał Flynn przyznał się do zarzutów dotyczących przedstawienia niekompletnych informacji dotyczących rozmów telefonicznych z rosyjskim ambasadorem ówczesnemu wiceprezydentowi elektowi Mike’owi Pence’owi.

Szef rosyjskiej dyplomacji  zapytany na czwartkowej konferencji o to czy zamieszanie w Waszyngtonie powinno być powodem do niepokoju dla Rosji, odpowiedział :

– Jak wiecie, Rosja nie ingeruje w wewnętrzne sprawy innych państw – Ponadto ocenił swoją rozmowę z Tillersonem jako – pragmatyczne, raczej przypominające biznesowe spotkanie – Dodał, że dotyczyło głównie konfliktów zbrojnych w Syrii, Afganistanie oraz na Ukrainie a nie sankcji wobec Rosji.
Według informatorów Rosja ocenia spotkanie dyplomatów na szczycie G20 w Niemieckim Bonn jako wstępne „rozmrażanie kryzysu” w stosunkach amerykańsko-rosyjskich.  Dyrektor programowy Klubu Wałdawskiego Dmitrij Susłow uważa, że czwartkowa rozmowa była – bardzo ważna ale raczej próbna i zapoznawcza- podaje Niezawisima Gazieta.

Rządowa „Rossijskaja Gazieta” zauważa natomiast, że spotkanie dyplomatów wysokiego szczebla
ani w Moskwie, ani w Waszyngtonie nie budziło wielkich oczekiwań, ani tym bardziej nie spodziewano się przełomu – Podkreśliło przy tym, że Rosyjskie MSZ chciało głównie wyjaśnić stanowisko strony amerykańskiej dotyczące strategii w polityce zagranicznej.

Dziennik Kommiersant wypomina Ławrowowi, że  powinien zapytać Tillersona o kwestie sankcji amerykańskich wobec Rosji- przypominając, że on sam
pełniąc funkcje szefa koncernu naftowego ExxonMobil opowiadał się przeciwko represjom wobec Moskwy.

 

J.N.

600 milionów euro popłynie do Kijowa z Brukseli. Dzisiaj szef KE zapowiedział wsparcie finansowe dla ukraińskiego rządu

UE w najbliższym czasie ma przekazać 600 mln euro wsparcia dla naszych wschodnich sąsiadów – zapowiedział w piątek szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker po rozmowie z premierem Ukrainy.

Jednym z warunków wejścia w życie umowy ma być zniesienie zakazu eksportu drewna przez Ukrainę.

Ukraina realizuje w ciągu ostatnich 2–3 lat oczekiwane od 20 lat reformy na wielką skalę. Ukraiński rząd przedstawił parlamentowi projekt ustawy dotyczący zniesienia blokady eksportu drewna; w moich oczach jest to wystarczającym warunkiem do wypłacenia 600 mln euro. Ukraińcy czekają na to – zapowiedział w Brukseli Juncker na konferencji prasowej, na której wystąpił wspólnie z premierem Ukrainy Hrojsmanem.

Dodał, że wysiłek reformatorski podejmowany przez władze nie pozostaje obojętny dla obywateli Ukrainy i w związku z tym mają oni prawo oczekiwać profitów na zasadzie transakcji wymiennej.

– Pierwsza decyzja, jaką podjęliśmy razem dziś rano, jest taka, że musimy wypłacić drugą transzę [wsparcia] w ciągu najbliższych kilku tygodni – powiedział szef KE. – Przeprowadzaliśmy złożony proces zmian, ale teraz ważne jest, żeby nasi obywatele mogli mieć poczucie, że te zmiany przynoszą im pozytywne rezultaty, poprawiają ich życie – dodał.

Ze względu na ryzyko utracenia sporej ilości miejsc pracy w branży związanej z przetwórstwem drewna Ukraińcy mają wiele obaw co do projektu i nie uzyskał on jeszcze wsparcia parlamentu. Pomimo tych utrudnień Wołodymyr Hrojsman zadeklarował, że jego gabinet będzie pracował w parlamencie z ugrupowaniami politycznymi, aby projekt został wdrożony. – Jestem pewien, że znajdziemy rozwiązania, które usatysfakcjonują zarówno Ukraińców, jak i UE – powiedział.

Podkreślił, że wsparcie ze strony UE jest sprawą niecierpiącą zwłoki, w szczególności w obecnej, wyjątkowo trudnej sytuacji w kraju.

Według oceny NATO na wschodzie Ukrainy wskutek ataku na Awdijiwkę ucierpiały nawet dziesiątki tysięcy ludzi – to największa eskalacja konfliktu militarnego od 2 lat.

– To miasto prowadziło całkowicie spokojne życie, ale ostrzał i zniszczenie infrastruktury energetycznej doprowadziły do bardzo trudnej sytuacji mieszkańców – podkreślał Hrojsman.

Awdijiwka jest bardzo ważnym punktem strategicznym od początku konfliktu na Ukrainie, ze względu na przebiegającą na południowym wschodzie autostradę, wykorzystywaną m.in do transportu wojsk separatystów. Dodatkowo w pobliżu miasta znajduje się stacja filtracji wody, której uszkodzenie spowodowało problem z zaopatrzeniem w nią części Doniecka, w tym miejscowości, które znajdują się pod kontrolą separatystów.

Daniel Szeligowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w programie Świat w Południe powiedział, że data ostrzału Awidijiwki i okolic nie była przypadkowa. Jego zdaniem miało to związek z rozmową Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, która odbyła się na dzień przed zaostrzeniem ataków, jak podało Polskie Radio.

Na koniec koferencji Juncker podkreślił, że  Unii Europejskiej zależy na całościowym respektowaniu ukraińskiej suwerenności, w szerszym niż tylko rosyjskim kontekście,  dlatego jeszcze przed wakacjami nastąpi zniesienie wiz dla mieszkańców Ukrainy. – Wspieramy Ukrainę nie tylko w konflikcie z Rosją, ale również bardziej ogólnie – zapewnił.

 

JN/PAP

Rozmowy pokojowe w Astanie doprowadziły do rozłamie w łonie opozycji i do eskalacji konfliktu

– Po przejęciu władzy Donald Trump zaczął skonsolidować układ sojuszniczy na Bliskim Wschodzie, poprzez rozmowy z Egiptem i Arabią Saudyjską – powiedział w Poranku Wnet redaktor Witold Repetowicz.

Zdaniem gościa Poranka Wnet o próbie znalezienia porozumienia pokojowego w Syrii – Rozmowy w Astanie częściowo spełniły swoją funkcję, a następnie władze rosyjskie spotkały się w Moskwie z częścią opozycji syryjskiej, również z Kurdami.

Witold Repetowicz wskazał że rozmowy w stolicy Kazachstanu doprowadziły tylko do zaognienia sytuacji w Syrii – Doszło do przegrupowania sił rebeliantów, które sprzeciwiały się rozmowom w Astanie. Dzięki tym rozmowom udało się Rosjanom doprowadzić do walk w prowincji Idlib w Syrii między opozycją. Stany Zjednoczone zignorowały rozmowy w Astanie, dlatego nie udało się do niczego dojść. Prawdziwe rozmowy o pokoju w Syrii dojdzie w rozmowach bilateralnych USA-Rosja.

Jak podała Polska Agencja Prasowa zaplanowane początkowo na 8 lutego w Genewie rozmowy pokojowe w sprawie Syrii zostały przełożone na 20 lutego. Informacje poinformował we wtorek Radę Bezpieczeństwa ONZ specjalny oenzetowski wysłannik ds. Syrii Staffan de Mistura.

Mistura dodał na posiedzeniu RB ONZ za zamkniętymi drzwiami, że dzięki przesunięciu daty rozmów będzie więcej czasu na przygotowanie się do nich przez syryjską opozycję polityczną – przekazali dyplomaci. Wskazał również na potrzebę maksymalnej „otwartości” w planowanych negocjacjach.

– Trwają walki z państwem islamskim, i to trwają walki na kilku frantach. Z jedne strony walczą syryjskie siły demokratyczne wspieranie przez USA. Tu taj chodzi o walki toczone w Ar-Rakkce. Do tego jeszcze trwają walki w al-Bab, gdzie siły Turcje w sposób kompromitując starają się zająć to 50 tysięczne miasto, co może w ogóle im się nie udać, bo od południa zbliżają się siły Assada – relacjonował w Poranku Wnet Witold Repetowicz.

ŁAJ/PAP

Rosja traktuje coroczne manewry na Białorusi jako odwet za przybycie jednostek NATO na terytorium państw bałtyckich

– Na pierwszym etapie planowania tych manewrów widzimy rozbieżne podejście do ćwiczyć ze strony białoruskiej i rosyjskiej – powiedział Arenij Siviskij w wywiadzie dla Radia Wnet.

Jak powiedział w Poranku Wnet Arenij Sivitskij, dyrektor Centrum Badań Strategicznych i Polityki Zagranicznej Białorusi, pomiędzy dwoma państwami uczestniczącymi w manewrach wojskowych „Zachód-2017” zachodzi konflikt w podejściu do celów strategicznych w tychże ćwiczeniach.

W jego przekonaniu Rosja traktuje coroczne manewry jako odwet za przybycie jednostek NATO na terytorium państw bałtyckich: – Ze względu na fakt, że ćwiczenia będą odbywały się na terytorium Białorusi, to właśnie białoruski sztab generalny będzie kształtował cele i przebieg tych manewrów. Obecnie „Mińsk” nie ma powodów do prowadzenia szeroko zakrojonych ćwiczeń na swoim terytorium, ponieważ nie odbiera lokowania nowych batalionów NATO w krajach bałtyckich i w Polsce, jako zagrożenie bezpieczeństwa dla Białorusi. Odmiennie stanowisko prezentuje Kreml. Bataliony NATO odbiera, jako bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa w Rosji – powiedział.

Dyrektor białoruskiego instytutu podkreślił, że Rosja pragnie skierować na ćwiczenia „Zachód-2017” dwie dywizje sił zbrojnych (10-30 tys. żołnierzy): – W zeszłym roku pojawiła się informacja, że rosyjski MON spróbuje skierować 4000 wagonów z żołnierzami. Jest to 20 razy więcej niż podczas zeszłorocznych ćwiczeń. Świadczy to o tym, że Rosja chce przerzucić większą ilość wojsk na terytorium Białorusi – stwierdził.

Savitskij mówił także o wcześniejszych zamiarach Rosji względem Białorusi. W 2015 r. władze rosyjskie chicały stworzyć swoje bazy wojskowe na terytorium Białorusi. Jednakże „Mińsk” wówczas nie udzielił zgody na zamiary Federacji Rosyjskiej. Gość Radia Wnet przyznał, że w interesie jego państwa jest normalizacja stosunków z państwami Zachodu. Dlatego też wrogie działanie Białorusi w stronę Polski nie wchodzą w grę.

 

K.T.