Donald Trump, Theresa May: Należy przekonać Rosję, że sojusz z prezydentem Syrii nie jest w jej strategicznym interesie

Brytyjska premier Theresa May rozmawiała w poniedziałek z Donaldem Trumpem. Przywódcy omawiali m.in. reakcję na atak chemiczny syryjskiego reżimu oraz strategię, jaką należy przyjąć wobec Rosji.

Zgodnie z oświadczeniem przekazanym PAP przez służby prasowe brytyjskiej premier, Trump podziękował May za wsparcie dla amerykańskiego ataku na lotnisko syryjskiego reżimu, z którego startowały samoloty, które zbombardowały Idlib.

Premier i prezydent zgodzili się, że istnieją ramy czasowe, w których należy przekonać Rosję, że dalszy sojusz z prezydentem Syrii Asadem nie jest w jej strategicznym interesie – poinformowało Downing Street.

Liderzy uznali także w trakcie rozmowy, że zaplanowana na drugą połowę tygodnia wizyta amerykańskiego sekretarza stanu Rexa Tillersona w Moskwie „stanowi szansę, aby doprowadzić do postępu, który pozwoli na rozwiązanie sytuacji i osiągnięcie trwałego porozumienia politycznego” dotyczącego przyszłości Syrii.

[related id=”766″]

Przywódcy obu państw rozmawiali również o zagrożeniu ze strony Iranu dla stabilności regionie Bliskiego Wschodu, a także konieczności stałego nacisku społeczności międzynarodowej, w tym także Chin, na Koreę Północną.

Z kolei przebywający na szczycie G7 we Włoszech brytyjski minister spraw zagranicznych Boris Johnson zapowiedział w poniedziałek, że w przypadku dalszego poparcia rządu w Moskwie dla syryjskiego reżimu Wielka Brytania zaproponuje wprowadzenie dalszych sankcji wobec Rosji. Wcześniej odwołał także swoją wizytę w Moskwie.

W niedzielę minister obrony Wielkiej Brytanii Michael Fallon napisał w komentarzu dla gazety „Sunday Times”, że jego zdaniem Rosja i jej prezydent Władimir Putin ponoszą „pośrednią odpowiedzialność” za śmierć cywilów w Syrii.

PAP/jn

Wiktor Suworow: W chwili, kiedy Rosjanie nie przekazali śledztwa ws. Smoleńska w niezależne ręce, przyznali się do winy

Znany rosyjski dysydent w drugą rocznicę Katastrofy Smoleńskiej podkreślił, że podejście Kremla do wyjaśniania katastrofy i brak transparentności w śledztwie, wskazują na winę strony rosyjskiej.

Ziemia smoleńska jest nasączona polską krwią i kiedy rozbije się prezydencki samolot, rosyjskie władze powinny od razu zaprosić międzynarodową komisję i niczego nie dotykać. Jak tylko Rosjanie dotknęli czarnej skrzynki, to przyznali się, że są winni – podkreślił Wiktor Suworow w rozmowie z Jerzym Jachowiczem i Krzysztofem Skowrońskim.

[related id=11629]

Jak podkreślił Suworow, skala nieufności istniejąca między obydwoma narodami nie pozwoliła na wyjaśnienie wszelkich wątpliwości wokół Katastrofy Smoleńskiej, bez powierzenia śledztwa komisji w pełni niezależnej od Moskwy oraz Warszawy. – Między Rosją a Polską przez wieki istniały problemy. To są narody bratnie, ale między braćmi często bywają jakieś niesnaski. Nie ufamy sobie nawzajem, ale to w Rosji przydarzyło się wam coś niedobrego. W takim przypadku ja jako Rosjanin nie powinienem niczego dotykać, pokazując że jestem niewinny i wszystkie dowody przekazuję międzynarodowej komisji.

Kiedy ja, jako Rosjanin, nie wierzę Polakom, a oni również mi nie ufają, to niech żadna ze stron nie bierze udziału w wyjaśnianiu katastrofy, niech to zrobi międzynarodowa komisja, bez Rosjan i bez Polaków – podkreślił na antenie Radia Wnet Wiktor Suworow.

ŁAJ

 

Chmielowska: Rosja próbuje rozłożyć dane społeczeństwo, żeby nie było w nim woli walki, a później próbuje je opanować

– Trzeba wiedzieć, że Rosjanie są świetnymi specjalistami w przygotowaniu tak zwanych zasadzek, które mają się przerodzić w konflikty narodowościowe – stwierdziła w Południu Wnet Jadwiga Chmielowska.

Jadwiga Chmielowska na początku rozmowy wspomniała zmarłą Olgę Johann: – To była bardzo mądra, ciepła, życzliwa kobieta. Wielka, wielka strata. Pamiętam, jak bardzo była aktywna jeszcze kilka miesięcy temu.

Przechodząc do komentarza politycznego, redaktor Chmielowska nawiązała do publikacji dr. Rafała Brzeskiego z najnowszego „Śląskiego Kuriera Wnet”. Artykuł ten dotyczy suwerenności informacyjnej: – Rosja prowadzi wojnę w ten sposób, że najpierw próbuje rozłożyć dane społeczeństwo, żeby nie było w nim woli walki, a później próbuje je opanować.

Suwerenność informacyjna to właśnie kwestia, jak dalece obywatele danego państwa mogą się swobodnie komunikować i w jakim stopniu informacje podawane przez media są wiarygodne, a jak bardzo są zmanipulowane przez inne siły – wyjaśniała.

Mówiąc o potrzebie polonizacji mediów, zaznaczyła, że w innych państwach nie do wyobrażenia jest sytuacja taka, jak w Polsce: – Beztrosko sprzedawano prasę lokalną. Potem się okazało, że od Gdańska do Katowic mamy wszystkie media regionalne w rękach niemieckich.

Redaktor naczelna „Śląskiego Kuriera Wnet”, nawiązując do zamachu na polski konsulat w Łucku, stwierdziła: – Wszelkie manipulacje opinią publiczną w Polsce płyną z moskiewskiej centrali. Rozumiem, że z przeszłością trzeba się rozliczyć. Mordy na Wołyniu i w innych województwach były. Należałoby też prześledzić, skąd się wzięły i jacy szatani byli tam czynni. Należy to wyjaśnić – aby to była przestroga zarówno dla Polaków, jak i dla Ukraińców.

Trzeba też wiedzieć, że Rosjanie są superspecjalistami w przygotowaniu tak zwanych zasadzek, które mają się przerodzić w konflikty narodowościowe. W 1990 roku badałam, jak powstał komitet w Karabaski, skąd się wzięła masakra w Dolinie Fergany, jak doszło do pogromu Ormian w Baku – i też dlatego bardzo się interesuję ruchami separatystycznymi na Śląsku – kontynuowała.

Jej zdaniem, budowanie konfliktu na tle narodowościowym ma również miejsce w obecnej Polsce: – Ruch Autonomii Śląska zaprosił przedstawicieli różnych narodów z Europy, które nie mają swojego państwa. Właśnie mają debatować na Śląsku, jak walczyć o język, jak walczyć o terytorium, o autonomię. O tym pisze w kwietniowym „Śląskim Kurierze Wnet” Piotr Spyra, były wojewoda śląski.

Zapytana o tworzenie języka śląskiego, skomentowała: – Sami Ślązacy mówią, że powstaje język, którego oni będą musieli się uczyć od podstaw. Osoby starsze raczej go nie opanują.
WJB

Fala aresztowań opozycjonistów na Białorusi była dla nas zaskoczeniem – powiedział w Poranku Wnet Stanisław Karczewski

Z marszałkiem Senatu rozmawialiśmy o polityce wschodniej. – W tej chwili mamy zamrożone stosunki z Rosją, a w rozmowach z Kijowem jasno mówimy: na Banderze Ukraina nie wejdzie do Unii Europejskiej.

Gościem Krzysztofa Skowrońskiego w Poranku Wnet był Stanisław Karczewski, marszałek senatu. Pierwszym tematem rozmowy była szansa na zmianę ustawy zasadniczej po 20 latach jej obowiązywania. – Jesteśmy skłonni do zmiany Konstytucji w przyszłości. Minęło 20 lat od uchwalenia ustawy zasadniczej i jest potrzeba jej przejrzenia (…) Obecna Konstytucja jest słaba i mizerna, nie jest mocnym fundamentem dla ustroju politycznego –  oświadczył w Poranku Wnet marszałek Senatu.

Jak podkreślił Gość Poranka Wnet, dyskusja nad zmianami ma charakter czysto teoretyczny, ponieważ w obecnym parlamencie nie ma większości gotowej do uchwalenia nowej Konstytucji. – Problem polega na tym, że większość opozycji nie chce rozmawiać o zmianach w Konstytucji. PO i Nowoczesna nie chcą podjąć żadnej debaty nad reformą ustroju Polski. Realnie nie widzę możliwości zmiany Konstytucji, ale powinniśmy rozpocząć debatę nad nową ustawa zasadniczą.

Marszałek Senatu odniósł się także do wotum nieufności dla rządy Beaty Szydło, które zgłosiła Platforma Obywatelska. Oświadczył, że będzie się przyglądał debacie nad wnioskiem. Głos w obronie dokonań rządu zabierze prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Obecna sytuacja w rządzie, któremu przewodzi premier Beata Szydło, jest bardzo stabilna,  a totalna opozycja rzuca mu piasek w koła. Politycy opozycji mówią już o używaniu kija bejsbolowego – powiedział to przewodniczący klubu Platformy.

Z gościem Poranka Wnet rozmawialiśmy także o możliwych zmianach w rządzie.

– Z bliska obserwuję pracę ministrów. Są niezwykle zaangażowani i pochłonięci swoją działalnością. Należy się doskonalić, a wyciąganie wniosków jest rolą pani premier, ale na razie rząd pracuje bardzo dobrze – podkreślił Stanisław Karczewski, nie wykluczając, że w przyszłości może dojść do zmian na stanowisku ministrów. – Chciałbym, aby pani premier rządziła przez dwie kadencje; w pewnym momencie przyjdzie czas na zmiany w rządzie.

Gość Poranka Wnet odniósł się również do wniosku polskiej prokuratury o postawianie kolejnych zarzutów rosyjskiej obsłudze lotniska w Smoleńsku w sprawie tragedii z 10 kwietnia 2010 roku: – Zaskoczyła mnie natychmiastowa odpowiedź Rosji, że nie będzie przesłuchania kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

Stanisław Karczewski odniósł się również do sytuacji za wschodnią granicą.

Z prezydentem Białorusi rozmawiałem w dobrej atmosferze, przedłożyłem całą agendę, którą sobie zaplanowałem. Natomiast efekty okazały się złe. Jeśli dojdzie do ponownego ocieplenia stosunków, to po raz kolejny spotkałbym się z Aleksandrem Łukaszenką, bo przyciągnięcie Białorusi do Unii jest dla nas bardzo korzystne. (…) Stosunki dyplomatyczne z Mińskiem obecnie bardzo się ochłodziły. Fala aresztowań była dla nas zaskoczeniem.

Na spotkaniach z przewodniczącym litewskiego Sejmu czy ukraińskiej Rady Najwyższej rozmawialiśmy o problemach bilateralnych. Z naszej strony padła deklaracje wsparcia Ukrainy, kraju, gdzie toczy się wojna, ale mówimy jasno, że na Banderze Ukraina nie wejdzie do Unii Europejskiej – podkreślił w Poranku Wnet Stanisław Karczewski.

ŁAJ

 

Anna Łabuszewska: Spokój w rosyjskim obozie władzy po zamachu w Sankt Petersburgu został zakłócony w sposób zaskakujący

– Zamach w Sankt Petersburgu podczas pobytu w nim prezydenta Władimira Putina świadczy o tym, że służby nie panują nad sytuacją – powiedziała w Popołudniu Radia Wnet dziennikarka Anna Łabuszewska.

Zdaniem analityczki Ośrodka Studiów Wschodnich, Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej nie kontroluje w sposób dostateczny sytuacji w Rosji. W opinii Łabuszewskiej poniedziałkowy zamach w petersburskim metrze podczas pobytu w tym mieście prezydenta Rosji, jest wystarczającym potwierdzeniem jej hipotezy.

– Nie zapanowano nad sytuacją, pomimo zastosowania wielu środków bezpieczeństwa.

Dziennikarka w rozmowie z przedstawicielem Radia Wnet zauważyła, że zamach w rosyjskim metrze jest drugim wydarzeniem w ciągu ostatnich dwóch tygodni, który zakłóca spokój Władimira Putina w ważnym dla niego momencie. Za rok bowiem odbędą się wybory prezydenckie w Rosji:

[related id=”10500″]

Obóz władzy chciałby, żeby Putin wygrał wybory. W tym celu układany jest scenariusz kampanii, który ma propagować spokój, jaki panuje w Federacji Rosyjskiej. […] Spokój został jednak zakłócony w sposób zaskakujący dla rosyjskiego obozu władzy – podkreśliła.

W opinii Łabuszewskiej, po ostatnich dwóch zajściach (tj. zamachu w rosyjskim metrze oraz protestach przeciwko korupcji) przepisy dotyczące organizacji antyrządowych mogą się zaostrzyć.

K.T.

Rosja: W Petersburgu rozpoczęła się trzydniowa żałoba po zamachu w metrze, w którym zginęło czternaście osób

W szpitalach pozostaje 51 ludzi. Wciąż rozpatrywane są różne wersje zdarzenia, w tym mówiąca o zamachu samobójczym. Atak przeprowadził pochodzący z Kirgistanu obywatel Rosji.

Władze lokalne opublikowały listę osób znajdujących się w szpitalach. Pośród nich jest troje niepełnoletnich. W poniedziałek minister zdrowia Rosji Weronika Skworcowa informowała także o czterech osobach, których stan jest ciężki.

Rzecznik kirgiskich służb bezpieczeństwa podał,  że zamach przeprowadził pochodzący z Kirgistanu obywatel Rosji.

Kamikadze z metra w Petersburgu to Akabarżon Dżaliłow, urodzony w 1995 roku – powiedział AFP  Rachat Sałlajmanow.

Jest to już trzecia osoba, którą media połączyły z poniedziałkową tragedią. Poprzednio pojawiło się nazwisko młodego mężczyzny z Kazachstanu, który miał znajdować się w epicentrum wybuchu. Wcześniej media opublikowały również zdjęcie mężczyzny, który ponoć być poszukiwany w związku z zamachem. Potem powiadomiono, że mężczyzna ten, pochodzący z Baszkortostanu (autonomicznej republiki wchodzącej w skład Federacji Rosyjskiej), sam zgłosił się na policję.

PAP/jn

Rosja, Petersburg: Jest pewne, że wybuch na stacji metra to zamach terrorystyczny. Są ofiary śmiertelne i ranni

W poniedziałek w petersburskim metrze doszło do dwóch wybuchów, w których zginęło dziesięć osób, a rannych zostało pięćdziesiąt – powiedział gubernator Sankt Petersburga, Gieorgij Połtawczenko.

Pierwszy wybuch, o którym informowano, nastąpił na stacji metra Siennaja Płoszczad’ – największym węźle przesiadkowym w petersburskim metrze. Łączą się tam trzy stacje kolei podziemnej. Stacja znajduje się na głębokości 55 metrów.

Telewizja Rossija 24 pokazała wagon z wyrwanymi drzwiami, zakrwawionych ludzi i zadymiony peron. Przedstawiciel rosyjskiej prokuratury generalnej, Aleksandr Kuriennoj, w wypowiedzi przekazanej przez media uznał wybuch za zamach terrorystyczny.

W najbliższym czasie razem z kolegami z organów ścigania będziemy pracować nad tym, by zminimalizować następstwa tego aktu terrorystycznego, a także wyjaśnić wszelkie okoliczności, które pomogły w jego przeprowadzeniu – powiedział portalowi RBK.

W Petersburgu przebywał również prezydent Rosji Władimir Putin. Podczas wizyty w tym mieście przeprowadził m.in. rozmowy z prezydentem Białorusi Alaksandrem Łukaszenką. Putin spotkał się z szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji i poinformował, że władze rozpatrują różne warianty zdarzenia, w tym o charakterze terrorystycznym.

Agencja Interfax podała, że domniemany napastnik został nagrany na monitoringu. Bomba domowej roboty, wypełniona ostrymi metalowymi przedmiotami, m.in. gwoździami, miała być umieszczona w walizce pozostawionej w metrze.

Przy stacji Siennaja Płoszczad’ znajduje się wiele karetek pogotowia. Kończy się ewakuacja pasażerów metra.

Do drugiego wybuchu miało dojść na stacji Technologiczeskij Institut.

Metro w Moskwie wzmocniło środki bezpieczeństwa. Napływają doniesienia o zamknięciu wszystkich stacji metra.

PAP/jn

Putin, aby uspokoić społeczeństwo, może wywołać kolejną wojnę – stwierdził Aleksander Podrabinek, rosyjski opozycjonista

Aleksander Podrabinek, dysydent od 50 lat walczący o poszanowanie praw człowieka w ZSRR, a następnie w Rosji, w rozmowie z Radiem Wnet mówił o szansach na zmianę systemu rządów w Rosji.

W ostatnią niedzielę 26 marca w wielu miastach Rosji odbyły się demonstracje przeciwko korupcji, zwołane przez opozycjonistę Aleksieja Nawalnego. Wielotysięczne protesty miały miejsce w Moskwie i w Petersburgu; w stolicy Rosji policja zatrzymała ponad 800 osób.

Informację o ponad 800 zatrzymanych w Moskwie podała późnym wieczorem niezależna telewizja Dożd, powołując się na monitorującą zatrzymania organizację OWD-Info. Policja poinformowała o ponad 600 zatrzymanych.

W Petersburgu, według niezależnych mediów, zatrzymano około 130 osób; są wśród nich niepełnoletni oraz dziennikarze. W Moskwie Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wszczął śledztwo w sprawie zaatakowania policjanta przez uczestnika demonstracji.

Aleksiej Nawalny został skazany na 15 dni aresztu. Sąd w Moskwie uznał, że podczas zatrzymania na niedzielnej demonstracji w Moskwie stawiał on opór funkcjonariuszom policji. Wcześniej sąd skazał Nawalnego na karę grzywny.

Aleksander Podrabinek wyjaśniał, co dla opozycji oznaczają działania władzy po demonstracjach. – Brak spólnej odpowiedzi ze strony władzy na zarzuty protestujących dotyczące korupcji jest bardzo dobrym sygnałem, bo świadczy o tym, że władze są zagubione. Milczenie władzy jest sygnałem tego, że jeżeli społeczeństwo nie osiągnęło jeszcze zwycięstwa, to ma na to szanse.

Mało kto zwrócił uwagę na to, że równocześnie z demonstracjami ulicznymi protestowali kierowcy tirów, którzy zostali obłożeni opłatami na rzecz prywatnej firmy Rotenbergów, przyjaciół prezydenta Putina – podkreślił dysydent.

Aleksander Podrabinek odniósł się również do osoby przywódcy niedzielnych protestów. – Nie jest ważne, kto zastąpi Władimira Putina na stanowisku prezydenta, ale jak się zmieni system. Jeśli Nawalny zostanie mianowany na stanowisko Putina, na tej samej zasadzie, jak kiedyś naznaczony został Miedwiediew, to w ogóle po co komu potrzebny taki Nawalny? Problemem,  jest aby odrodzić w Rosji tendencje demokratyczne. (…) Na razie nie ma dowodów, aby nawalny był człowiekiem Kremla.

Podrabinek podkreślił również, że w odróżnieniu do dysydentów z czasów ZSRR, obecna opozycja nie ma kontaktów z krajami Europy Środkowej, w tym z Polską. – Dla młodych opozycjonistów Polska istniej tylko jako kraj, do którego można zwiać. Rosja jest krajem prowincjonalnym i politycy również są w niej prowincjonalni. To, co się dzieje poza granicami Moskwy i Rosji, bardzo mało ich interesuje.

Zdaniem Aleksandra Podrabinka polskie rządy nie powinny wchodzić w rozmowy z władzami w Mińsku, aby nie uwierzytelniać działań tyranii. – Wszystkie stosunki z tyranią są bardzo niebezpiecznie, bo za tyraniami nie stają żadne demokratyczne mechanizmy. Polska powinna pokazać, że nie przedkłada interesów ponad kwestie praw człowieka. Jeżeli warto mieć jakieś stosunki z despotami, to tylko w ramach wprowadzania praw obywatelskich.

ŁAJ

Witold Gadowski: Sytuacja międzynarodowa wpycha Iran w objęcia Rosji. Ich wspólne interesy zbiegają się w Syrii

Naturalnym wrogiem Iranu na Bliskim Wschodzie jest Izrael i Arabia Saudyjska, a jednym z sojuszników – Rosja. Jednak sojusz rosyjsko-irański nie jest to ,,niezłomny pakt, który będzie wiecznie trwał”.

Gościem popołudnia Radia Wnet był Witold Gadowski. Komentował spotkanie prezydenta Rosji z prezydentem Iranu oraz wzajemne relacje obu państw, jak również ostatnie decyzje Stanów Zjednoczonych oraz ich skutki dla sytuacji na Bliskim Wschodzie.

– Niefortunna decyzja Donalda Trumpa, nakładająca embargo na wjazd m.in. obywateli Iranu sprawiła, że Iran znowu szybuje w stronę Moskwy. Sytuacja międzynarodowa niestety trochę wpycha go w objęcia Rosji. Po ostatnim szczycie z udziałem Iranu, Turcji oraz Rosji widać pewne zbliżenie, przynajmniej  dyplomacji, na linii Rosja- Iran.

Witold Gadowski podkreślił, że relacja pomiędzy Iranem a Rosją jest oparta na wzajemnych interesach.

– Iran czuje się naciskany przez Zachód,  jego naturalnym wrogiem na Bliskim Wschodzie jest Izrael oraz Arabia Saudyjska. Jednym z sojuszników jest właśnie Rosja. Taka sytuacja jest dużym obciążeniem dla strategii Stanów Zjednoczonych, która jest fragmentaryczna i nieskuteczna, jeżeli chodzi o Iran.

Witold Gadowski skomentował również trudności, jakie wynikają ze współpracy między Rosją a Iranem:

– Zwiększenie wydobycia i sprzedaży ropy irańskiej na rynkach światowych powoduje obniżenie jej ceny, a tym samym większe kłopoty dla gospodarki rosyjskiej, opartej na eksporcie surowców. Z drugiej strony bardzo dobrze rozwija się transfer technologii wojskowych pomiędzy tymi krajami. Iran czerpie z bogactwa rosyjskich technologii wojennych.

Na koniec rozmowy podkreślił, że nie warto stosować schematów myślowych w odniesieniu do współpracy rosyjsko-irańskiej, ponieważ nie jest to ,,niezłomny pakt, który będzie wiecznie trwał”.

– Iran ma własne interesy, często sprzeczne z interesami Rosji. Ich wspólne interesy zbiegają się w Syrii, ponieważ obu państwom zależy na utrzymaniu rządu Baszszara al- Asada w Syrii.

Na zakończenie Witold Gadowski opowiedział o tym, kto jest w Syrii najważniejszy oraz kto sprawuje tam realną władzę.

jn

Nawalny jest takim samym nacjonalistą jak Putin, on nie jest prawdziwą opozycją wobec obecnych rządów na Kremlu

– W Moskwie mieliśmy do czynienia ze swoistą krucjatą dzieci. I jak zawsze w takich wypadkach mamy „szczurołapa”, który prowadzi te dzieci. Taką rolę odgrywa Nawalny – podkreślił Aleksander Bondariew.

W Popołudniu Wnet o protestach i reakcjach władz w Rosji oraz na Białorusi rozmawialiśmy z Aleksandrem Bondariewem, rosyjskim dziennikarzem, tłumaczem oraz dysydentem mieszkającym w Paryżu. – Władza będzie bardzo zadowolona, jeśli taki „dysydent” jak Nawalny rozkręci zbliżające się wybory prezydenckie – podkreślił gość Popołudnia Wnet. Zdaniem Aleksandra Bondariewa, działalność Aleksandra Nawalnego jest na rękę władzy, ponieważ pomaga uwiarygodnić kolejne wybory w Rosji.

[related id=8833]

Jak podkreślił rosyjski dysydent, lider niedzielnych protestów jest dla władzy wygodnym wentylem bezpieczeństwa, a nie prawdziwym zagrożeniem. – Nawalny nie jest żadnym kontrkandydatem dla władzy, bo ma w swoim programie to samo, co Putin. Nie chce oddawać Krymu, popierał Putina w czasie wojny w Gruzji i z pogardą mówił o Gruzinach. To jest opozycja wewnątrzsystemowa. On nie chce zmiany władzy, tylko chce się do tej władzy przyłączyć.

Z Aleksandrem Bondariewem rozmawialiśmy również o protestach na ulicach Mińska. – Na Białorusi przyczyną protestów były dyrektywy o tzw. darmozjadach, ale to chodziło o normalnych ludzi, którzy pracowali za granicą. Trzeba pamiętać, że Białoruś to kraj z największym odsetkiem osób posiadających wizę strefy Schengen.

Rosyjski dysydent stwierdził, że polityka odmrożenia kontaktów z Białorusią, prowadzona przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, jest trafnym kierunkiem działania. – Wizyty polskich polityków w Mińsku to słuszna polityka, ponieważ Łukaszenka jest niezwykle pragmatycznym politykiem. On w oczach Europy Zachodniej nie jest już uważny za takiego dyktatora, jak wcześniej, o czym świadczy podpisanie umów właśnie w Mińsku. Przywódcy europejski wybrali właśnie Mińsk, uznali, że można się tam spotykać. Uważam polską inicjatywę o zbliżeniu z Białorusią za niewątpliwie świetną, ale obawiam się, że jest ona spóźniona – podkreślił pod koniec rozmowy z Radiem Wnet Aleksander Bondariew.

W 2016 roku z oficjalnymi wizytami w Mińsku bawili szef MSZ Witold Waszczykowki, wicepremier Mateusz Morawiecki oraz, na jesieni, Marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

ŁAJ