Szef wywiadu wojskowego USA o zagrożeniach dla bezpieczeństwa USA i strategicznej restrukturyzacji rosyjskiej armii

Szef amerykańskiego wywiadu wojskowego gen. Vincent Stewart przedstawił senackiej komisji sił zbrojnych ocenę zagrożeń, wobec których stoją USA, takich jak Korea Płn., Rosja, IS, Chiny, cyberataki.

Szef amerykańskiego wywiadu wojskowego (DIA) generał Stewart podkreślił we wtorkowym wystąpieniu, że Korea Płn. w dalszym ciągu stanowi poważne wyzwanie dla bezpieczeństwa USA. Wskazał, że reżim w Pjongjangu dąży do zbudowania pocisków rakietowych dalekiego zasięgu z głowicami nuklearnymi, mogących stworzyć bezpośrednie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych.

Szef DIA ostrzegł, że jeśli sprawy będą się rozwijać w dotychczasowym kierunku, to reżim północnokoreański wejdzie w końcu w posiadanie pocisku rakietowego z głowicą nuklearną, mogącego zagrozić USA. Przyznał, że jest „prawie nie do przewidzenia”, kiedy taki północnokoreański arsenał osiągnie zdolność operacyjną, ale w świetle działań Pjongjangu jest to nieuniknione.

Według Stewarta północnokoreański przywódca Kim Dzong Un postrzega broń nuklearną jako główny instrument zapewniający przetrwanie jego reżimu w obliczu zagrożeń zewnętrznych. Generał wskazał, że Korea Płn. powiększa zapasy materiałów rozszczepialnych, które mogą być wykorzystane do budowy broni nuklearnej. Zwrócił też uwagę, że częścią północnokoreańskiego arsenału jest broń chemiczna.

Część wystąpienia Stewarta była poświęcona Rosji. Generał wskazał m.in., że rosyjskie kierownictwo uważa siły nuklearne za podstawę swej strategii odstraszania. Priorytetem Moskwy pozostaje modernizacja strategicznych sił nuklearnych, przy czym uwagę koncentruje się głównie na udoskonalaniu międzykontynentalnych rakiet balistycznych (ICBM) stacjonowanych na lądzie. Według Stewarta do 2022 roku Rosja zamierza przezbroić swój cały arsenał ICBM, wprowadzając nowe systemy. Do 2018 roku generał oczekuje pierwszych testów pocisków rakietowych RS-28 i ich głowic.

Stewart zwrócił też uwagę, że w Rosji wznowiono produkcję bombowca strategicznego Tu-160M2 z czasów radzieckich. Ponadto modernizowany jest bombowiec Tu-95MS, aby można było z niego odpalać pociski manewrujące Raduga Ch-101/102.

Generał zwrócił uwagę, że w Rosji uznano, iż „uzyskanie i zachowanie kontroli w przestrzeni kosmicznej będzie miało decydujący wpływ na wynik przyszłych konfliktów”. Wskazał, że Rosja ocenia, iż potencjał militarny umożliwiający przeciwdziałanie operacjom kosmicznym odstraszy przeciwników. Taki potencjał mógłby obejmować atakowanie satelitów lub naziemnej infrastruktury wspierającej operacje w przestrzeni kosmicznej.[related id=”20623″]

Stewart uznał, że Rosja wykorzystała swą interwencję w Syrii do zademonstrowania możliwości swych nowoczesnych sił zbrojnych. Podkreślił, że interwencja ta znacznie wzmocniła militarną pozycję syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada.

Zdaniem generała konflikt na wschodzie Ukrainy prawdopodobnie nie wygaśnie w najbliższym czasie i słaba jest nadzieja na pełną realizację porozumień mińskich. Stewart uważa, że nie jest prawdopodobne, by Rosja poniechała swych „destabilizujących działań”. Generał powiedział też, że Ukraina nie wprowadzi w życie „kontrowersyjnych elementów porozumień mińskich”, takich jak przyznanie specjalnego statusu niektórym częściom Donbasu, dopóki Rosja nie zrealizuje swoich zobowiązań dotyczących bezpieczeństwa.

Nawiązując do konfliktów w Iraku i Syrii generał zwrócił uwagę, że Państwo Islamskie utraciło ponad 60 proc. terytorium, które kontrolowało w Iraku i ok. 45 proc. terytorium w Syrii. Zastrzegł zarazem, że mimo tych strat terytorialnych pozostaje „poważnym zagrożeniem”. Zwrócił też uwagę, że IS przygotowuje się na utratę swoich dotychczasowych bastionów i przerzuca swych przywódców z takich miast jak iracki Mosul i syryjska ar-Rakka w bardziej odległe regiony.

Stewart wskazał też, że zagraniczni bojownicy IS powracający do swoich krajów pozostają powodem do poważnego zaniepokojenia.

Generał wskazał też na globalne cyberzagrożenia. Podkreślił, że ciągłym zagrożeniem jest cyberszpiegostwo. Zwrócił też uwagę, że powodem do zaniepokojenia jest zagrożenie „systemów świadczących najważniejsze usługi publiczne”, takie jak dostawa energii elektrycznej, wody, łączność, transport, ponieważ systemy te są bezpośrednio lub pośrednio podłączone do internetu.

Stewart przewiduje, że takie kraje jak Rosja i Chiny będą coraz bardziej integrować w swych siłach zbrojnych zdolności przeprowadzania cyberataków. Wskazał też, że organizacje terrorystyczne skutecznie wykorzystują cyberprzestrzeń do prowadzenia werbunku i szerzenia propagandy.

PAP/MoRo

Środowiska prorosyjskie uważają, że sankcje nałożone m.in. na portale społecznościowe to cenzura i walka z mediami

Gościem Poranka Wnet był korespondent z Ukrainy Paweł Bobołowicz. Głównym tematem rozmowy były sankcje nałożone przez Ukrainę na rosyjskie firmy oraz koncert z okazji uchwalenia Konstytucji 3 maja.

Paweł Bobołowicz powiedział, że prezydent Petro Poroszenko 16 maja br. podpisał dekret, który wprowadził w życie decyzję Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, nakładając sankcje na firmy z rosyjskim kapitałem. Na liście podmiotów objętych sankcjami znalazło się 1228 osób fizycznych i 468 firm, a wśród nich popularne na Ukrainie serwisy internetowe, takie jak Yandex, Mail.ru, Odnoklassniki i VKontakte, a także znani producenci oprogramowania antywirusowego Kaspersky i Dr.Web oraz księgowego – 1 S.

Najwięcej kontrowersji, komentarzy i protestów wywołała  zapowiedź zablokowania serwisów społecznościowych. Serwis Vkontakte jest najbardziej popularnym serwisem tego typu, bardziej nawet niż Facebook. Liczba jego użytkowników wynosi 25 milionów.

– Część środowisk liberalnych, dziennikarze wspólnie ze środowiskami prorosyjskimi nazywają decyzję prezydenta Poroszenki cenzurą i walką z wolnymi mediami. W podobnym tonie wypowiada się deputowany Rady Najwyższej Serhij Leszczenko z prezydenckiego Bloku Petra Poroszenki i organizacja Watch Dogs – powiedział Paweł Bobołowicz.

Jeden z protestów miał miejsce 17 maja we Lwowie, gdzie zwolennicy rosyjskich sieci handlowych zarzucili workami ze śmieciami sklep Roshen – należący do sieci Petra Poroszenki.

Biznes związany z mediami społecznościowymi może być bardzo dochodowy. Portal Vkontakte w 2016 roku zarobił 154 mln dolarów.

Według naszego gościa założyciel Vkontakte i przez lata jego dyrektor generalny Paweł Durow musiał wyjechać z Rosji, a firma, którą stworzył, została przejęta przez oligarchów powiązanych z Władimirem Putinem.

Obecna afera z sankcjami spowodowała ogromny wzrost zainteresowania portalem: – W ciągu doby po zablokowaniu Vkontakte portal odwiedziło 18 milionów osób – to o dwa miliony więcej niż dotychczasowy rekord odwiedzin tego portalu.

Na zakończenie rozmowy Paweł Bobołowicz opowiedział o wyjątkowym koncercie zorganizowanym w Kijowie:

– 17 maja odbył się w Kijowie wyjątkowy koncert związany z rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 maja. Wystąpili na nim artyści z Polski, Litwy i Ukrainy. Cały koncert miał charakter wspólnego przedsięwzięcia tych trzech krajów. Organizatorzy odwoływali się do wspólnego dziedzictwa I RP. Ten koncert był symboliczny również ze względu na obecną sytuację geopolityczną. Tego typu impreza – przypominanie o 3 maja w wymiarze międzynarodowym – jest czymś zupełnie nowym i została odebrana bardzo pozytywnie.

JN

 

 

 

CNN: Prezydent Donald Trump ujawnił w rozmowie z Siergiejem Ławrowem, szefem rosyjskiego MSZ, informacje od Izraela

Izraelski wywiad był źródłem części informacji na temat zdolności Daesh, o których prezydent USA Donald Trump rozmawiał z rosyjskim szefem MSZ Siergiejem Ławrowem – informuje CNN.

Biały Dom nie skomentował tych doniesień. CNN powołuje się na źródła dyplomatyczne. Doniesień nie skomentował też ambasador Izraela w USA Ron Dermer, który wyraził jedynie zaufanie do władz USA.

– Izrael ma pełne zaufanie do USA w dziedzinie wymiany informacji wywiadowczych i liczy na pogłębienie tych relacji za prezydentury Donalda Trumpa – oświadczył.

Sean Spicer, sekretarz prasowy Białego Domu, również odmówił komentarza ws. źródła informacji, o których Trump rozmawiał z szefem rosyjskiego MSZ. Powiedział jedynie, że Biały Dom jest „zadowolony” ze współpracy wywiadowczej z Izraelem.

[related id=19052]

„Jako prezydent chciałem podzielić się z Rosją (na spotkaniu w Białym Domu, które było publicznie wyznaczone) faktami dotyczącymi (…) terroryzmu i bezpieczeństwa lotniczego, do czego mam absolutne prawo” – napisał szef państwa na Twitterze we wtorek rano lokalnego czasu.

Wyjaśnił, że zrobił to „z powodów humanitarnych”, i dodał, że chce, „aby Rosja znacznie przyspieszyła swoją walką z ISIS (Państwem Islamskim-PAP) i terroryzmem”.

O tym, że Trump mógł ujawnić Rosjanom informacje uzyskane od Izraela, jako pierwszy poinformował „The New York Times”. Dziennik „Washington Post” podał, że Trump podczas rozmowy w Gabinecie Owalnym z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem w ubiegłą środę wspomniał o prawdopodobnej operacji IS z użyciem bomby umieszczonej w laptopie. Informacje te pochodziły od partnera USA, który nie dał Waszyngtonowi zgody na dzielenie się nimi z Moskwą. Według źródeł WP ujawnienie tych danych może pozwolić na ustalenie tożsamości i miejsca pobytu informatora, jak również ustalenie, która z sojuszniczych agencji wywiadowczych przekazała te poufne informacje CIA.

CNN, Rzeczpospolita, PAP/ MoRo

 

„Fake newsy” są powszechnie używanym przez Rosjan narzędziem w walce informacyjnej, propagandzie i zwyczajnym kłamstwie

Ze względu na bezpieczeństwo kraju, władze Ukrainy rozszerzyły listę osób narodowości rosyjskiej i rosyjskich firm – m.in. o popularne rosyjskie serwisy internetowe – które są objęte sankcją blokady.

Paweł Bobołowicz, korespondent Radia Wnet z Ukrainy, komentował ostatnią decyzję władz Ukrainy, dotyczącą m.in blokowania rosyjskich stron internetowych.

Jak powiedział, władze Ukrainy rozszerzyły listę osób fizycznych i firm w Rosji oraz firm z rosyjskim kapitałem, które są objęte sankcjami. Znalazły się na niej popularne na Ukrainie serwisy internetowe, takie jak Yandex, Mail.ru, Odnoklassniki oraz VKontakte. Dostęp do tych serwisów ma być zablokowany do 1 czerwca tego roku. Mają się tym zająć odpowiednie struktury, w tym Służba bezpieczeństwa Ukrainy. Prezydent Petro Poroszenko podpisał dzisiaj odpowiedni dekret, a listę osób i podmiotów opracowała w kwietniu ukraińska Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

Według Pawła Bobołowicza, dzisiejsza decyzja wywołała wiele kontrowersji. Część środowisk uznaje ją za oczywistą i bardzo dobrą, ale są też tacy, którzy uważają, że sankcje nie powinny uderzać w Ukraińców (jako korzystających z rosyjskich portali) ani ograniczać swobody internetu itd.

Dziennikarz przypomniał, że Ukraina już wcześniej objęła sankcjami rosyjskie media. Prawie rok temu Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wprowadził sankcje wobec 17 przedstawicieli czołowych mediów rosyjskich, którzy – według władz w Kijowie – zagrażają bezpieczeństwu państwa. Restrykcje objęły m.in. szefów telewizji Pierwyj Kanał, agencji TASS i telewizji RT. Teraz na liście objętych sankcjami znalazły się jeszcze telewizja Zwiezda, TVC i agencja Rossiya Segodnya (Sputnik), która w Polsce ma się dobrze.

Paweł Bobołowicz stwierdził, że  fake news to stały element wojny informacyjnej. Dziś pojawił się taki fake news w największych ukraińskich agencjach. Agencja Unian podała, że w Polsce doszło do brutalnego pobicia „prawdopodobnie” ukraińskiej uczennicy (chodzi o sytuację pobicia nastolatki w Gdańsku).

Natomiast inny portal podał już, że doszło do pobicia dziewczyny dlatego, że była Ukrainką, a napastnicy oskarżali ją o powiązania z ideologią banderyzmu. Źródłem tej informacji był rosyjski portal, który jako pierwszy ogłosił tę informację, nadając jej charakter konfliktu etnicznego pomiędzy Polakami a Ukraińcami.

LK

Poranek Wnet z Bukaresztu/ Cernea: Wykorzystanie islamu do walki przeciwko Europie religijnej to plan szefa KGB

Sprawdza się to, co mówiła Matka Boska w Fatimie – że cierpimy z powodu błędów Rosji – powiedziała dr Anca-Maria Cernea, prezes Fundacji Ioan Barbus i członek Synodu ds. Rodziny w 2016 r.

– Te objawienia wciąż nas obowiązują, zagrożenia nas dotyczą, bo nadal największym problemem jest Rosja, która jeszcze się nie nawróciła i dopóki się nie nawróci, będzie bardzo realnym zagrożeniem – powiedziała  prezes Fundacji Ioan Barbus . Jej zdaniem nadal istnieje bardzo wiele zagrożeń dla świata religijnego, chociażby ze strony „marksizmu zachodniego i szkoły frankfurckiej”.

– Marksizm kulturalny Zachodu jest tylko jednym z zagrożeń, następnym jest islam, który ma bardzo duży potencjał agresywności – zwróciła uwagę dr Cernea.

[related id=”19099″]

„Wykorzystanie islamu do walki przeciwko Europie religijnej to plan szefa KGB”, powiedziała rozmówczyni Wojciecha Jankowskiego, tłumacząc, że informacje te ujawnił generał Michał Paczepa, który uciekł do Stanów Zjednoczonych w czasach Causescu.  Dr Cernea wyjaśniła, że terroryzm islamski, którego dzisiaj doświadczamy, miał swe korzenie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Uważa ona, że Rosja w dalszym ciągu utrzymuje kontakty z islamskimi terrorystami -„jest kompletnie irracjonalne myślenie, że po upadku Związku Sowieckiego zostały one zerwane”. Przypomniała, że chociażby Aleksander Litwinienko mówił o kontaktach Rosji z Al-Kaidą, a także o istnieniu dowodów na istnienie kontaktów Rosji z państwem islamskim.

I podsumowując ten wątek, stwierdziła: „Sprawdza się to, co mówiła Matka Boska w Fatimie, że cierpimy z powodu błędów Rosji”.

Anca-Maria Cernea przypomniała też dzieje rumuńskiego Kościoła grekokatolickiego w czasach komunizmu. Działalność tego Kościoła została w Rumunii całkowicie stłumiona przez władzę państwową. Wszystkich dwunastu biskupów zamknięto w więzieniu; sześciu z nich zmarło. Mimo nacisków, aby przeszli na prawosławie, żaden nie zmienił wyznania. Gość Poranka Wnet uważa, że przetrwanie Kościoła pomimo tak silnych represji było prawdziwym cudem.

– W okresie komunistycznym mieliśmy bardzo wielu męczenników, którzy byli wtrącani do więzień i represjonowani z uwagi na wiarę – powiedziała dr Cernea, ale ich postawa doprowadziła do tego, że po 1989 roku udało się odtworzyć społeczność grekokatolicką w Rumunii. Dziś społeczność ta ma wiele powołań.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji Wojciecha Jankowskiego.

MoRo

USA: Najpoważniejszy w historii zarzut wobec urzędującego prezydenta. Donald Trump ujawnił Rosji tajne informacje?

Prezydent USA Donald Trump podczas spotkania z szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem w ubiegłym tygodniu mimowolnie ujawnił tajne informacje wywiadu – poinformował dziennik „Washington Post”.

Tajne informacje zostały rzekomo ujawnione przez Trumpa podczas jego rozmowy z Ławrowem, w której prezydent USA wspomniał o prawdopodobnej operacji tzw. Państwa Islamskiego z użyciem bomby umieszczonej w laptopie. Według źródeł amerykańskiego dygnitarza cytowanego przez „Washington Post”, informacje te pozwalają na ustalenie tożsamości i miejsca pobytu informatora, jak również ustalenie, która z sojuszniczych agencji wywiadowczych przekazała te poufne informacje CIA.

„Washington Post”, który wcześniej serią rewelacji doprowadził do dymisji doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna, informuje, że jeden z przedstawicieli aparatu bezpieczeństwa państwa, nie czekając na zakończenie spotkania, wybiegł z Gabinetu Owalnego, aby ostrzec CIA i Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) przed konsekwencjami wypowiedzi prezydenta.

Alan Dershowitz, emerytowany profesor prawa i nieprzejednany krytyk Trumpa, w wywiadzie dla niechętnej prezydentowi USA telewizji CNN nazwał rewelacje „Washington Post” „najpoważniejszym w historii zarzutem wysuniętym wobec urzędującego prezydenta”.

[related id=”18132″]

Rewelacjom dziennika zaprzeczyli sekretarz stanu Rex Tillerson i prezydencki doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego H.R. McMaster, którzy uczestniczyli w spotkaniu w Gabinecie Owalnym Białego Domu w ubiegłą środę.

McMaster podczas pośpiesznie zwołanej konferencji prasowej powiedział, że „prezydent nigdy nie omawiał podczas spotkania w Białym Domu szczegółów i metod operacji wywiadu”. Po odczytaniu oświadczenia McMaster odmówił odpowiedzi na pytania dziennikarzy.

W spotkaniu Trumpa z Ławrowem, które odbyło się dzień po zwolnieniu Jamesa Comeya ze stanowiska dyrektora FBI, uczestniczył także Siergiej Kislak, ambasador Rosji w Waszyngtonie i jeden z głównych bohaterów kontrowersji związanych z kontaktami otoczenia prezydenta USA z przedstawicielami Kremla. Amerykańscy fotoreporterzy nie zostali wpuszczeni na poprzedzającą rozmowy w Białym Domu tradycyjną sesję fotograficzną, co wywołało oburzenie nawet z reguły przychylnej Trumpowi telewizji Fox. W rezultacie zdjęcia roześmianego prezydenta Trumpa i ambasadora Kislaka pojawiły się w amerykańskich mediach za pośrednictwem rosyjskiej agencji TASS.

Trump powiedział, że spotkał się z Ławrowem i zgodził na wejście rosyjskich fotoreporterów do Gabinetu Owalnego Białego Domu, bo poprosił go o to podczas rozmowy telefonicznej prezydent Rosji Władimir Putin. Wyznanie amerykańskiego prezydenta skłoniło niektórych komentatorów do publicznych spekulacji, czy po spotkaniu Gabinet Owalny został sprawdzony i czy Rosjanie nie zainstalowali w nim podsłuchu.

PAP/JN

Prezydenci Polski i Łotwy deklarują wspólne stanowisko ws. bezpieczeństwa, zwłaszcza w odniesieniu do relacji z Rosją

NATO powinno w sprawie relacji z Rosją stać razem – oświadczył Andrzej Duda. Prezydent Polski zapewnił, że w kwestii relacji z Rosją stanowiska Polski i Łotwy są „absolutnie zgodne”.

– NATO powinno w sprawie relacji z Rosją stać razem – powiedział w poniedziałek w Warszawie prezydent Andrzej Duda. Prezydent Łotwy Raimonds Vejonis podkreślił, że jego kraj blisko współpracuje z Polską na rzecz umacniania bezpieczeństwa w rejonie Morza Bałtyckiego.

Na wspólnej konferencji prasowej obu prezydentów Andrzej Duda powiedział, że rozmowa z przebywającym z oficjalną wizytą w Polsce prezydentem Łotwy dotyczyła relacji dwustronnych, zbliżającego się szczytu NATO w Brukseli, a także realizacji postanowień szczytów Sojuszu z Newport i Warszawy.

Prezydenci Polski i Łotwy rozmawiali także o współpracy w ramach inicjatywy Trójmorza, czyli państw leżących w rejonie Bałtyku, Adriatyku i Morza Czarnego. Tematem spotkania była także polityka unijna, w tym Brexit.

Prezydent Duda zaznaczył, że w kwestii relacji z Rosją stanowiska obu krajów są „absolutnie zgodne”. – Uważamy, że NATO powinno w sprawie relacji z Rosją stać razem i przede wszystkim dbać o to, aby flanka wschodnia Sojuszu Północnoatlantyckiego była zabezpieczona i żeby było widać spójność, jednomyślność i solidarność wszystkich państw Sojuszu Północnoatlantyckiego i determinację w tym, aby terytorium NATO było terytorium absolutnie niepodzielnym” – powiedział.

Odniósł się też do tworzonej grupy batalionowej na Łotwie, w której bierze udział kompania polskich żołnierzy wyposażona w czołgi. Według prezydenta RP to nawiązanie „do wielkiej, stuletniej tradycji współdziałania żołnierzy polskich i żołnierzy łotewskich, w czasie kiedy Łotwa odzyskiwała niepodległość, kiedy walczyła o utworzenie granic wolnego państwa”.[related id=”16380″]

Dodał, że Polska i Łotwa jednomyślnie są zdania, że NATO powinno zwalczać terroryzm i także w tej sprawie powinno zajmować twardą postawę.

Andrzej Duda zaznaczył, że Polskę i Łotwę łączy zgodne stanowisko w sprawach unijnych, m.in. przekonanie, że Brexit powinien mieć maksymalnie łagodny przebieg i dążyć do wzajemnie korzystnych stosunków między UE i Wielką Brytanią. „Bo to jest warunkiem dobrego współdziałania na przyszłość w kwestii zabezpieczenia praw polskich i łotewskich obywateli, którzy w Wielkiej Brytanii dzisiaj przebywają i będą przebywali” – powiedział polski prezydent.

Wyraził on również wdzięczność wobec swojego łotewskiego partnera za deklarację udziału w spotkaniu państw Trójmorza. Podkreślił, że jest to inicjatywa europejska, która dąży do spójności w ramach UE i wyrównania rozwoju pomiędzy częściami Unii w obszarach infrastruktury energetycznej i transportowej. Prezydent mówił, że chciałby współdziałać w łączeniu wielkich inwestycji drogowych, kolejowych i energetycznych realizowanych w ramach Funduszu Spójności.

Polski prezydent podziękował Raimodosowi Vejonisowi za jego wsparcie dla polskiej kandydatury na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-2019. Zaznaczył, że Polska chce być w RB ONZ reprezentantem naszego regionu Europy.

Dodał, że rozmowa z prezydentem Łotwy dotyczyła także via Baltica (czyli połączenia krajów nadbałtyckich z południową Europą), połączeń energetycznych między krajami oraz obchodów 100-lecia niepodległości w Polsce i na Łotwie.

Raimodos Vejonis podkreślił, że jego kraj i Polska blisko ze sobą współpracują na rzecz umacniania bezpieczeństwa w rejonie Morza Bałtyckiego. Dodał, że oba kraje mają wspólny pogląd na temat globalnych i regionalnych wyzwań.[related id=”15134″]

Powiedział też, że wysoko ocenia polski wkład w wysuniętą obecność NATO na wschodniej flance. Podkreślił, że pełna implementacja postanowień szczytu NATO w Warszawie i możliwość szybkiego wysłania międzynarodowej grupy batalionowej to priorytet dla państw bałtyckich. Zaznaczył, że przywództwo amerykańskie i silny Sojusz są niezwykle ważne dla bezpieczeństwa regionu bałtyckiego i Polski. Zaznaczył, że Łotwa chce osiągnąć poziom 2 proc. PKB wydatków na obronność w przyszłym roku.

Prezydent Vejonis powiedział też, że Polska jest jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Łotwy w Europie i oświadczył, że jego zdaniem „poziom współpracy może być zwiększany. Polskie firmy są zapraszane do inwestowania również na Łotwie”. Dodał też, że jego kraj ceni współpracę z Polską w rozwoju infrastruktury energetycznej i transportowej w regionie.

Raimondos Vejonis podkreślił, że oczekuje bliskiej współpracy przy realizacji projektu via Baltica. Zaznaczył, że Polska jest bardzo ważnym partnerem dla krajów bałtyckich w łączeniu z rynkiem europejskim, „zapewniającym alternatywne dostawy gazu ziemnego, drogi tych dostaw”. Dodał, że jego kraj oczekuje na budowę interkonektora gazowego między Polską i Litwą.

PAP/LK

Jim Mattis w Wilnie: Stany Zjednoczone są gotowe do rozmieszczenia systemu obrony powietrznej w państwach bałtyckich

Minister obrony USA nie sprecyzował, jaki to będzie system. Wiadomo, że najsłabsza w państwach bałtyckich jest obrona przeciwlotnicza. W związku z tym brany jest pod uwagę system rakietowy Patriot.

„Rozlokujemy system obronny, by zapewnić poszanowanie suwerenności” – powiedział szef resortu obrony USA po spotkaniu z prezydent Litwy Dalią Grybauskaite.

Mattis nie podał do wiadomości, jakie dokładnie mają to być systemy. „Dostarczymy te, które uznamy za potrzebne” – powiedział i zaznaczył, że siły NATO w Europie Wschodniej mają charakter obronny. Natomiast wzmacnianie przez Rosję zdolności bojowej w regionie szef Pentagon określił jako „działania destabilizacyjne”.

[related id=”16700″]

Obrona przeciwlotnicza państw bałtyckich jest najsłabszym elementem obronności tych państw. W związku z zaplanowanymi rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami wojskowymi Zapad i aktywnością wojskową Rosji w tym regionie, rozważa się rozmieszczenie amerykańskiego systemu rakietowego Patriot.

Minister obrony USA gości na Litwie w celu omówienia kwestii związanych z bezpieczeństwem w regionie. W Wilnie w środę zaplanowane jest też spotkanie Mattisa z ministrami obrony Litwy, Łotwy i Estonii.

Obserwatorzy odnotowują, że wizyta w Wilnie szefa Pentagonu jest znakiem solidarności Waszyngtonu z krajami bałtyckimi oraz sygnałem dla Rosji, że Stany Zjednoczone poważnie traktują zobowiązania obronne.

PAP/JN

Władimir Putin podczas defilady na placu Czerwonym: Wojsko rosyjskie jest zdolne odeprzeć każdą potencjalną agresję

Putin powiedział, że Rosja jest gotowa do współpracy w walce z terroryzmem, ekstremizmem, neonazizmem i innymi zagrożeniami, które powinny doprowadzić do konsolidacji społeczności międzynarodowej.

Siły zbrojne Rosji zdolne są odeprzeć wszelką potencjalną agresję – zapewnił we wtorek prezydent Rosji Władimir Putin podczas defilady wojskowej na Placu Czerwonym w Moskwie z okazji 72 rocznicy zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami.

Mówiąc o okolicznościach II wojny światowej, Putin oświadczył, że przeciwko ZSRR skierowane zostały wówczas „najsilniejsze uderzenia” i zaznaczył: „Jednak nie było i nie będzie siły, która mogłaby ujarzmić nasz naród”.

Powiedział też, że doświadczenie II wojny skłania do czujności i zaznaczył, że „siły zbrojne Rosji gotowe są odeprzeć wszelką potencjalną agresję”. Dodał także, że „samo życie wymaga podwyższania potencjału obronnego” Rosji.

„Rosyjski żołnierz gotów jest także dziś, jak i we wszystkich epokach, do tego, by mężnie i bohatersko dokonywać wielkich czynów i ponosić wszelkie ofiary dla swojej ojczyzny i swojego narodu” – stwierdził. Zapewnił, że tacy żołnierze i oficerowie znajdują się teraz na placu Czerwonym i podkreślił: „kraj jest z was dumny!”.

Rosyjski prezydent zaznaczył w wystąpieniu, że do skutecznej walki z „terroryzmem, ekstremizmem, neonazizmem i innymi zagrożeniami” niezbędna jest konsolidacja całej społeczności międzynarodowej. „Jesteśmy otwarci na taką współpracę” – zapewnił.

W defiladzie na placu Czerwonym wzięli udział przedstawiciele wszystkich rodzajów sił zbrojnych Rosji, jednak część lotniczą parady odwołano ze względu na złą pogodę. Przez plac przemaszerowali żołnierze i kadeci uczelni wojskowych, żołnierze Zachodniego Okręgu Wojskowego i brygady piechoty morskiej Floty Północnej, Gwardii Narodowej (Rosgwardii), a także Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

Największą uwagę przyciągnął po raz pierwszy uczestniczący w defiladzie sprzęt wojskowy używany w Arktyce, w charakterystycznych biało-szarych barwach maskujących. Były to wyrzutnie rakiet TorM2-DT i zestawy przeciwlotnicze Pancyr-SA. Również po raz pierwszy pojawiły się na defiladzie czołgi T-72B3, będące zmodernizowaną wersją czołgów T-72B, wyposażone m.in. w mocniejszy silnik i udoskonalone systemy celownicze.

Przez plac Czerwony przejechały pojazdy opancerzone Tigr, transportery z napędem na sześć kół Tajfun-K (Kamaz) i Tajfun-M. W zmechanizowanej części parady wzięły udział także gąsienicowe wozy bojowe Kurganiec-25, bojowe wozy piechoty BMP-3 i czołgi T-14 Armata. Zaprezentowano samobieżne haubice Koalicja SW i MSTA-S, rakiety operacyjno-taktyczne Iskander-M, systemy rakiet przeciwlotniczych Buk-M2 i zestawy przeciwlotnicze Pancyr-S.

Na plac wyjechały także transportery opancerzone desantu Rakuszka i wozy bojowe desantu BMD-4M; następnie pojawiły się systemy rakietowe S-400 Triumf i wyrzutnie rakiet Jars. Kolumnę zamykały transportery opancerzone Bumerang.

O tym, że lotnicza część defilady nie odbędzie się, resort obrony Rosji powiadomił w ostatniej chwili; wcześniej planowano przelot nad Moskwą ponad 70 samolotów i śmigłowców. Jeszcze w poniedziałek przedstawiciele sił zbrojnych podkreślali, że udział w defiladzie wezmą rosyjscy piloci, którzy uczestniczyli w operacji wojskowej w Syrii.[related id=”17529″ side=”left”]

W Petersburgu z kolei w defiladzie nie wzięły udziału okręty bojowe. Źródła w armii cytowane przez dziennik „Kommiersant” poinformowało, że powodem jest pogorszenie się pogody. Media zaś podawały wcześniej, że okręty opuściły przystań i wyrażały przypuszczenie, że zostały one wezwane z Petersburga w związku z pojawieniem się w pobliżu wód terytorialnych Rosji amerykańskiego niszczyciela USS Carney.

Odwołanie w Moskwie lotniczej części parady jest poważnym rozczarowaniem dla tych mieszkańców, którzy mimo bardzo chłodnej pogody – zaledwie kilka stopni Celsjusza – zgromadzili się wzdłuż głównych arterii, by podziwiać przejazd sprzętu wojskowego. Media podawały wcześniej, że na rozpędzenie chmur nad Moskwą przeznaczono 100 mln rubli (1,7 mln USD).

Łącznie w defiladach wojskowych w blisko 30 miastach Rosji uczestniczyło we wtorek około 90 tysięcy żołnierzy. Telewizja państwowa pokazała też defiladę z udziałem sprzętu wojskowego, jaka odbyła się w Doniecku, na ogarniętym konfliktem zbrojnym wschodzie Ukrainy.

PAP/LK

Dr Zasztowt: Ceną mediacji rosyjskiej na Bliskim Wschodzie ma być zniesienie sankcji za atak na Ukrainę i aneksję Krymu

Bardzo dobre relacje rosyjsko-tureckie nie całkiem odpowiadają rzeczywistości, pokojowy plan Putina i Erdogana nie odniósł, jak dotąd, sukcesu, a w Syrii przepaść między władzą a opozycją nie zanikła.

Dr Konrad Zasztowt z Wydziału Orientalistycznego UW mówił o spotkaniu prezydentów Erdogana i Putina w Soczi. Według niego, obu przywódcom zależy na pokazaniu, że ich polityka zagraniczna przynosi sukcesy: m.in. budowania nowych sojuszy, rozwiązywania problemów międzynarodowych. Jednak, zdaniem orientalisty, narracja mediów przedstawiająca kontakty Turcji z Rosją jako bardzo dobre, jest trochę przekłamana.

Między tymi państwami jest parę poważnych spraw spornych. Główną kością niezgody stanowi konflikt syryjski. Istnieją nieuzgodnione kwestie gospodarcze, konfliktu może też wywołać współpraca energetyczna – ponad 60 procent gazu trafiającego do Turcji to gaz rosyjski, nadmiernie uzależnia Turcję od Rosji.

Doktor Zasztowt poruszył również sprawę konfliktu syryjskiego. W Soczi Putin i Erdogan rozmawiali o konkretnym wspólnym planie dotyczącym uregulowania konfliktu w Syrii. Stwierdził, że nie można mówić o wielkim sukcesie pokojowego planu Putina i Erdogana, jednak rozmowy o nim trwają nadal. Zdaniem gościa Radia Wnet, mimo że strony konfliktu w Syrii spotkały się ponownie, jednak przepaść między opozycjonistami a Asadem  jest tak duża, że jedynym sukcesem, o jakim można mówić, jest sam fakt ich spotkania.

Specjalista od spraw wschodnich zauważył, że dla Syryjczyków z działań Turcji i Rosji nic nie wynika, jednak Rosja osiągnęła wizerunkowy sukces dzięki zaangażowaniu w konflikt syryjski. Pokazała Zachodowi, że jest ważnym graczem na arenie międzynarodowej. Władimir Putin oczekiwał, że uda mu się pójść na układ z Donaldem Trumpem. Zdaniem eksperta, ceną za  pomoc rosyjską na Bliskim Wschodzie mają być ustępstwa Zachodu w sprawie Ukrainy:  kwestia zniesienia sankcji oraz akceptacja aneksji Krymu.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN