Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zabiera głos w sprawie ukraińskiego dziennikarza aresztowanego w Moskwie

Poznań / Poranek WNET / 28 czerwca: Jolanta Hajdasz w rozmowie w Radiu Wnet o działaniach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich podejmowanych w obronie aresztowanego dziennikarza Romana Szuszczenki.

W nadawanym sprzed Zakładów Cegielskiego Poranku WNET Krzysztof Skowroński rozmawiał z Jolantą Hajdasz, redaktor naczelną „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, a od niedawna dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Pierwsze oświadczenie Centrum Monitoringu Wolności Prasy, odkąd kieruje nim Jolanta Hajdasz, dotyczyło sprawy ukraińskiego dziennikarza Romana Szuszczenki. W jego obronie SDP już występowało wcześniej, po tym, gdy został on aresztowany w Moskwie 30 września ubiegłego roku. Teraz jego areszt został przedłużony do 30 września. W sumie będzie on przebywać w więzieniu cały rok.

Jolanta Hajdasz rozmawiała z osobami, które mają kontakt z uwięzionym dziennikarzem. Wiadomo, że ma on problemy z wysyłaniem i odbieraniem korespondencji.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy. Nagranie dostępne jest tutaj.

JS

Atak hakerski na międzynarodową skalę. Na celowniku Ukraina, Rosja, Europa Zachodnia i USA. Wirus żąda okupu

Szybko rozprzestrzeniająca się fala ataków hakerskich dotknęła wiele firm i instytucji na Ukrainie, w Rosji, a następnie w Europie Zachodniej, aż dotarła do USA. Najbardziej ucierpiała Ukraina.

Systemy teleinformatyczne zainfekowane zostały wirusem żądającym okupu (ransomware).
Wydaje się, że najbardziej ucierpiała Ukraina, gdzie celem zmasowanego ataku były: system bankowy i telekomunikacyjny, rządowe sieci komputerowe, najważniejsze lotniska w kraju, ciepłownie, elektrownie oraz metro w Kijowie i sieć supermarketów Auchan.

Hakerzy zaatakowali m.in. sieć komputerową nieczynnej elektrowni atomowej w Czarnobylu, gdzie trzeba było przejść na ręczny monitoring promieniowania wokół czwartego reaktora, który wybuchł w 1986 roku.

W Rosji zaatakowano m.in. serwery państwowego koncernu naftowego Rosnieft, a także kontrolowanej przez koncern spółki naftowej Basznieft, koncernu metalurgiczno-wydobywczego Evraz oraz bankowe systemy teleinformatyczne, których część udało się hakerom zainfekować, choć działalność banków nie została przerwana.

„Atak hakerski mógł mieć poważne konsekwencje, ale firma przeszła na rezerwowy system przetwarzania i produkcji; ani wydobycie, ani rafinowanie nie zostały wstrzymane” – zapewnił Rosnieft w komunikacie zamieszczonym na Twitterze.

Przedstawiciele rosyjskiej firmy Group-IB zajmującej się badaniem przestępstw komputerowych ogłosili, że w sumie kilkadziesiąt firm w Rosji i na Ukrainie zostało zaatakowanych za pomocą wirusa Petrwrap, nowej wersji wirusa Petya bądź Pety.A (czyt. Pietia), który blokuje komputery aż do przekazania pod wskazany adres równowartości 300 dolarów w bitcoinach.

„Jeśli widzisz ten tekst, to oznacza, że Twoje pliki nie są już dostępne, bo zostały zaszyfrowane. Być może jesteś teraz zajęty poszukiwaniem sposobu, by odzyskać swoje pliki, ale nie trać czasu. Nikt nie może odzyskać plików bez odszyfrowania ich przez nas” – głosił napis, jaki pojawił się na ekranach komputerów.

Następnie poinformowano, że w wyniku cyberataków ucierpiały w Europie Zachodniej m.in. duński koncern A.P. Moeller-Maersk działający głównie w branży transportu morskiego i energii, brytyjska firma WPP – gigant z branży reklamy i public-relations, terminale w największym w Europie porcie w Rotterdamie oraz francuski koncern produkujący materiały budowlane Saint-Gobain.

O awarii systemów komputerowych firma A.P. Moeller-Maersk, która zatrudnia 120 tys. pracowników w 135 krajach, poinformowała rzeczniczka koncernu, potwierdzając, że powodem jest cyberatak na liczne należące do koncernu firmy i strony internetowe.

Do A.P. Moeller-Maersk należy m.in. firma APM Terminals, która potwierdziła, że również padła ofiarą cyberataku, który zakłócił pracę 17 należących do niej terminali kontenerowych, w tym dwóch w porcie w Rotterdamie.

Norweskie służby odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo przekazały, że w Norwegii celem ataku stała się „międzynarodowa firma”, której nazwy nie podano. Również w tym przypadku hakerzy zażądali okupu za odblokowanie serwerów.

Niemiecka telewizja NDR podała, że „nic nie działa w siedzibie” firmy Beiersdorf, znanej z produkcji kremu Nivea.

Potem fala ataków hakerskich dotarła do USA, gdzie pierwszą ofiarą stał się odział koncernu farmaceutycznego Merck na Wschodnim Wybrzeżu. Awarię sieci teleinformatycznych zgłosił też koncern spożywczy Mondelez, producent m.in. ciastek Lu i Oreo.

Eksperci ostrożnie wypowiadają się o dokładnym sposobie wtorkowego ataku. Część wskazuje na podobieństwo do działania wirusa WannaCry, którego użyto do międzynarodowego cyberataku w maju br., kiedy to zarażone zostały setki tysięcy komputerów na świecie. Rosyjska firma ds. cyberbezpieczeństwa Kaspersky Labs podaje jednak w wątpliwość, czy rzeczywiście chodzi o wirus Petya, jak twierdzą władze niektórych krajów.

„Nasza wstępna analiza sugeruje, że nie chodzi o wersję ransomware Petya, jak dotąd wskazywano, ale o nowy rodzaj ransomware, dotąd nieznany. Z tego powodu nazwaliśmy go NotPetya” – głosi komunikat firmy, która zaleca uaktualnienie używanej wersji systemu operacyjnego Windows.

Amerykański producent oprogramowania antywirusowego Symatec wskazał, że za atakiem stoi grupa hakerska Lazarus, którą wiąże się z Koreą Północną.

Strona ukraińska obciążyła Rosję odpowiedzialnością za cyberatak.

PAP/MoRo

System rosyjski gnije w wymiarze gospodarczym, ludzie są sfrustrowani, a młode pokolenie zaczyna wychodzić na ulice

Gośćmi Poranka Wnet był dr Adam Eberhardt, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, oraz wydawca książek Piotr Jegliński. Głównymi tematami rozmowy była diagnoza Państwa rosyjskiego oraz Białorusi

– System rosyjski gnije w wymiarze gospodarczym na skutek dekoniunktury surowcowej oraz sankcji zachodnich. Problemem w Rosji jest również nowa fala protestów, w której uczestniczą przede wszystkim młodzi ludzie i opozycja – stwierdził dr Adam Eberhardt.

Jak powiedział, mamy obecnie do czynienia w Rosji z tzw. pozorną stagnacją: – Poparcie dla Władimira Putina jest wysokie, ale wynika to z braku alternatyw.

Zdaniem eksperta system rosyjski jest niewydolny, skoncentrowany na ropie i gazie, a nie na produkcji własnej. Brakuje mu elementów rozwojowych i modernizacyjnych.

Gość Radia Wnet zauważył, że rośnie również frustracja młodego pokolenia w Rosji, które zauważa patologie władzy i coraz odważniej się im sprzeciwia:
– To pokolenie dwudziestokilkuletnich ludzi, którzy nie bojąc się wyjść na ulice, protestują przeciwko korupcji i bezprawiu władz.
Adam Eberhard podkreślił jednak, że na ten moment skala problemu jest niewielka.[related id=”24286″]

Przedstawicielem rosyjskiej opozycji jest m.in. Aleksiej Nawalny, działacz polityczny, autor jednego z najpopularniejszych blogów internetowych w Rosji. Aleksiej Nawalny wyróżnia się na tle tradycyjnej liberalnej opozycji w Rosji. Walczy  głównie z korupcją oraz bezprawiem urzędników, umie przy tym dotrzeć do społeczeństwa, dlatego władze robią wszystko, aby mu to utrudnić.

Fundacja Walki z Korupcją Aleksieja Nawalnego udostępniła film, który ujawnia ogromny majątek Dmitrija Miedwiediewa, na który składają się m.in. pałac, włoskie winnice i wiejskie rezydencje. Nawalny udowadnia, że Miedwiedieiew nie byłby w stanie tak się wzbogacić legalnie.

– Taki film powinien powstać o Władimirze Putinie – stwierdził też Aleksiej Nawalny.

Gość Poranka Wnet został zapytany o doktrynę ideologiczną władzy rosyjskiej, dokładnie o to, kto jest odpowiedzialny za rosyjską myśl strategiczną.
– Władza rosyjska pozbawiona jest ideologii. Jedyne, w co Putin wierzy, to dużo pieniędzy dla siebie i „pałka” dla społeczeństwa – odpowiedział.

Na Białorusi również panuje głęboki kryzys gospodarczy. Państwo to podlega takim samym procesom jak Rosja, jednak tutaj można mówić o ich zwiększonej sile, ponieważ Białoruś nie posiada własnych surowców:
– Frustracja społeczna jest bardzo duża i można zaobserwować tam brak wiary w instytucje państwa, brak wiary w to, że jest przed tym państwem jakakolwiek przyszłość. Ludzie marzą jedynie o tym, aby wyjechać.

Zapytany o ocenę działań rządu PiS, dr Adam Eberhardt powiedział: – Ośrodek Studiów Wschodnich służy państwu polskiemu bez względu na dobre czy złe zmiany.
– Ta instytucja ma do spełnienia pewną misję. Jest nią nie tylko monitoring tego, co się dzieje w sąsiedztwie, ale również roprozpropagowanie tego. Tworzymy również bardzo pogłębione raporty dotyczące naszych sąsiadów – powiedział dyrektor Ośrodka.

W rozmowie uczestniczył również wydawca Piotr Jegliński, który zaprosił na spotkanie z Julianem Kulskim, synem prezydenta Juliana Kulskiego, wokół książki „Julian Kulski. Prezydent okupowanej walczącej Warszawy”. Spotkanie odbędzie się 22 czerwca o godzinie 18.00 w sali odczytowej Centralnej Biblioteki Rolniczej przy Krakowskim Przedmieściu 66 w Warszawie. Wydawca opowiadał również o  książce „Kapelan Armii Andersa” autorstwa Ryszarda Grabskiego, która opowiada o kapucynie, organizatorze ruchu oporu na terenach zajętych przez Armię Sowiecką w Łomży.

Zapraszamy do wysłuchanie całej audycji, a także do odwiedzenia strony Ośrodka Studiów Wschodnich:

https://www.osw.waw.pl/

JN

 

Emmanuel Macron zapowiada szczyt ws. Ukrainy w składzie Francja, Niemcy, Rosja i Ukraina przed spotkaniem G20 w Hamburgu

Prezydent Macron zapowiedział w wywiadzie dla ośmiu wydawanych w Europie gazet, że spotkanie w sprawie sytuacji w Donbasie powinno odbyć się przed szczytem G20 zaplanowanym na 7 i 8 lipca.

„Przed szczytem G20 będziemy mieli spotkanie w tym formacie” – powiedział Macron, cytowany przez Reutersa. Prezydent zaznaczył, że jest za wcześnie na przedstawienie jego poglądu na kryzys we wschodniej Ukrainie, dodał jednak, że obowiązkiem jest ochrona Europy i sojuszników w tym regionie.

Czterostronne rozmowy w formacie normandzkim toczą się od czerwca 2014 roku. W lutym 2015 roku podpisano porozumienie mińskie przewidujące pokojowe rozwiązanie kryzysu, jednak jego postanowienia nie są przestrzegane.

 

pap/aa

NATO potwierdza, że w środę jego radary przechwyciły trzy rosyjskie samoloty w przestrzeni powietrznej nad Bałtykiem

Według mediów państwowych Rosji lecący do Kaliningradu z rosyjskim ministrem obrony na pokładzie samolot był eskortowany przez dwa myśliwce i znajdował się nad neutralnymi wodami Morza Bałtyckiego.

„Samoloty (rosyjskie) nie identyfikowały się lub nie reagowały na kontrolę ruchu lotniczego, więc samoloty myśliwskie NATO próbowały je zidentyfikować zgodnie ze standardowymi procedurami. NATO nie ma informacji, kto był na pokładzie. Oceniamy zachowania rosyjskich pilotów jako bezpieczne i profesjonalne” – powiedział przedstawiciel NATO. Nie podał jednak, z jakiego kraju pochodziły samoloty NATO.

Według rosyjskich państwowych mediów samoloty NATO próbowały w środę eskortować nad neutralnymi wodami Morza Bałtyckiego samolot, którym leciał do Kaliningradu minister obrony Rosji Siergiej Szojgu. Myśliwiec F-16 próbował zbliżyć się do samolotu ministra, ale udaremnił mu to, wlatując między obie maszyny, eskortujący rosyjski myśliwiec Su-27. Przechylił się on na skrzydło, demonstrując swe uzbrojenie, i po tym F-16 oddalił się.

Nakręcone z pokładu samolotu Szojgu i udostępnione w internecie nagranie wideo pokazuje lecący równoległym kursem myśliwiec F-16 z włączonymi błyskającymi światłami pozycyjnymi. Na jego kadłubie nie da się odróżnić znaków przynależności państwowej. W pewnym momencie za nim pojawia się myśliwiec Su-27, by po krótkim przechyle na skrzydło oddalić się. F-16 nie zmienia kursu ani prędkości i po chwili nagranie urywa się.

 

pap/aa

Siergiej Szojgu, minister obrony Rosji: na zachodzie kraju 30 grup taktycznych w gotowości bojowej

Szojgu oświadczył w środę w Kaliningradzie, że na zachodzie kraju gotowych jest do bezzwłocznego zastosowania w boju ponad 30 taktycznych grup batalionowych i brygadowych rosyjskiej armii.

Szojgu mówił o tym na kolegium Ministerstwa Obrony, poświęconym siłom rozlokowanym w Zachodnim Okręgu Wojskowym.

Minister zapewnił, że rozmieszczone w zachodniej części Rosji grupy batalionowe i brygadowe dysponują niezbędnymi kadrami i wyposażeniem materialnym. Poinformował, że przez ostatnie pół roku siły Zachodniego Okręgu Wojskowego otrzymały ponad 300 jednostek uzbrojenia i sprzętu wojskowego.

Szojgu podkreślił, że szkolenie bojowe żołnierzy jest stale doskonalone. Od początku bieżącego roku na terenie okręgu przeprowadzono ponad 100 niezapowiedzianych sprawdzianów, które „potwierdziły gotowość wojsk do ich użycia bojowego” – oświadczył minister.

Jak zapowiedział, do końca roku na zachodzie Rosji powstanie około 20 zgrupowań i jednostek wojskowych.

„Sytuacja, która wytwarza się u naszych zachodnich granic, ma tendencję do pogarszania się. Jest to związane z podwyższeniem aktywności wojskowej krajów NATO w Europie Wschodniej” – oznajmił Szojgu. Sojusz Północnoatlantycki „wzmacnia obecność w krajach bałtyckich, udoskonalana jest infrastruktura ich portów morskich, lotnisk, innych obiektów wojskowych” – kontynuował minister.

Przywołując najnowsze ćwiczenia wojskowe NATO, Szojgu podkreślił, że sąone przeprowadzane „w pobliżu granic Rosji”. „To, co się odbywa, demonstruje jawny brak chęci ze strony naszych zachodnich partnerów, by zrezygnować z antyrosyjskiego kursu” – oświadczył.

Szojgu zapowiedział, że Rosja przez kanały dyplomatyczne poinformuje partnerów zachodnich o tegorocznych ćwiczeniach Zapad z udziałem sił zbrojnych Rosji i Białorusi. Zapewnił, że tą drogą, a także przez media, kraje zachodnie otrzymają „bardziej szczegółowe informacje w terminie określonym w umowach międzynarodowych”.

Wyjaśnił, że przygotowania do manewrów już się zaczęły, i zapowiedział, że ćwiczeniom będą mogli na miejscu przyglądać sie międzynarodowi obserwatorzy i dziennikarze.

Rosyjsko-białoruskie manewry Zapad odbywają się co dwa lata, na przemian na terytorium jednego z tych dwóch państw. W tym roku zaplanowane są na wrzesień na Białorusi.

Zachodni Okręg Wojskowy obejmuje regiony Rosji w jej zachodniej i północnej części, w tym Moskwę i Petersburg, a także graniczący z Polską obwód kaliningradzki.

PAP/MoRo

Red. Chmielowska: Rosja jest nieobliczalna jak rottweiler. Środowisko Solidarności Walczącej wie, że nie można jej ufać

Uroczyste obchody powstania Solidarności Walczącej, a także stosunek jej członków i spadkobierców do Rosji były tematami rozmowy z redaktor naczelną śląskiego „Kuriera Wnet” w Poranku Wnet.

Uroczystości częściowo zaczęły się już w poniedziałek w różnych miastach w Polsce. W środę rano w Warszawie odbyła się konferencja, a o godzinie 12 wizyta w Pałacu prezydenckim.

Jadwiga Chmielowska została zapytana, czy w środowisku Solidarności również istnieje podział na twardą opozycję oraz na zwolenników dobrej zmiany:

– Wygląda to trochę inaczej. Są w Solidarności radykałowie, którzy nie zmienili się od czasów okrągłego stołu – czyli zawsze byli jej przeciwni. Mówię tu o opozycji w Solidarności Walczącej. Te osoby dalej uważają, że nie powinniśmy przyjmować uchodźców. Bardzo dbają o prawdę historyczną. [related id=”25738″]

-Te osoby są antyrosyjskie i uważają, że nie można czekać na to aż, Rosja będzie zbawiała Europę – powiedziała Jadwiga Chmielowska. Poinformowała, że na uroczyste obchody 35-lecia, które trwają już od poniedziałku, przyjechało wiele osób z krajów byłego Związku Sowieckiego, między innymi z Armenii, Gruzji i Białorusi. Zwróciła uwagę, że środowisko Solidarności Walczącej to ludzie, którzy rozwalali Związek Sowiecki od 1988 roku. Z wieczornych dyskusji wyszła taka konkluzja, że Rosji należy się obawiać, ponieważ jest nieobliczalna:

– Na Rosję nie można patrzeć jak na demokratyczny kraj. Od kilkuset lat jest niezmienna i należy się jej obawiać. Kiedy jest skonfliktowana wewnętrznie, to wówczas bardzo chętnie jej władze podejmują decyzje o wojnie i cała uwaga skupia się na tym, że „zrobi wojnę w Czeczeni, zajmie Krym, postraszy Ukrainę” – wyliczała Chmielowska.

– Nie wolno postępować z Rosją w ten sposób, że robimy krok w tył, pokazujemy naszą przyjaźń itd., ponieważ ona to wykorzysta – ostrzegała była działaczka Solidarności Walczącej.

Redaktor naczelna powiedziała również, że ze spotkań środowisk, które w końcu lat 80. walczyły o niepodległość, wynika jedna rzecz: wtedy trzeba było się zjednoczyć i współpracować, aby to się udało. I teraz znów mamy taką sytuację, że należy się zjednoczyć i zacieśnić kontakty.

Jadwiga Chmielowska podkreśliła, że ta współpraca powinna istnieć, by przeciwdziałać manipulacji i dezinformacji ze strony Rosji, ponieważ ta jest bardzo dobra w prowokacjach i w skłócaniu ludzi.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

DEBATA WNET.FM. Wojciech Cejrowski kontra Paweł Zyzak w gorącej wymianie zdań na temat prezydentaTrumpa

CEJROWSKI: To uroczy buc, biznesmen, nigdy nie był prorosyjski. Jest moralnie integralny od lat 70.
ZYZAK: Dzięki praniu rosyjskich pieniędzy wydostał się z bankructw. To on wymyślił „fake news”.

CEJROWSKI: Na sercu sobie przykleję znaczek, który nosiłem przez całą kampanię wyborczą. Wszyscy głosowaliśmy na Trumpa, nikt nie głosował na aborcjonistkę Hillary Clinton. I innych wyborów akurat nie było w ostatniej kampanii, więc wszelkie pretensje, że Trump wygrał proszę sobie …. No jeśli ktoś czarownicę chciał, to proszę bardzo.

ZYZAK: Polemizowałbym. Poza tymi dwoma kandydatami było jeszcze kilku innych, nazywanych „third party candidat’s”.

CEJROWSKI: Proszę pana, dziadostwo! Nikt się nie przebił. Nie liczą się. Trump startował z ostatniej pozycji i się przebił przez cały establishment.

ZYZAK: To pan mówi o prawyborach. O drugiej turze.

CEJROWSKI: Nie było żadnej innej opcji. Była aborcjonistka tylko i wyłącznie, Hillary Clinton. Więc dla katolika to wykluczone, więc katolik musi zrobić wszystko, żeby nie wygrał ktoś taki. Czyli głosujemy na Trumpa, bo jeżeli zagłosujemy na trzecią partię, którą Pan proponuje, to osłabiamy Trumpa i wzmacniamy Hillary. Uczciwy katolik, a nawet chrześcijanin, szerzej mówiąc baptysta, nie miał prawa głosować na trzecią partię w tych konkretnych wyborach, bo opcją było, że wygra czarownica.

ZYZAK: Tak zwani kandydaci trzeciej partii, było ich kilku, osłabiali również Hillary Clinton. Między innymi dlatego przegrała.

CEJROWSKI: W ogóle nie osłabiali, a jeśli, to był to procent w granicach błędu statystycznego. Pan studiuje te zagadnienia i dlatego wie, ale my, Amerykanie, którzy siedzimy sobie na prerii i w ogóle nie interesujemy się kandydatami z trzeciego rzędu (…). Donald był kandydatem samofinansującym się i wydał ponad 100 milionów z własnej kieszeni na kampanię wyborczą. Teraz żaden trzeciopartyjny kandydat nie ma nawet szansy.

SKOWROŃSKI: Dlaczego Donald Trump nie zyskał pana zaufania?

[related id=”25657″]ZYZAK: Postać Donalda Trumpa nie pojawiła się nagle. To jest człowiek, który funkcjonuje w establishmencie amerykańskim od dawna. Jego koneksje rosyjskie, które są obecnie przedmiotem kilku śledztw między innymi FBI i kongresowego, swój początek mają w latach 80. W lipcu 1987 roku Trump odbył swoją pierwszą podróż do Związku Sowieckiego, gdzie się spotkał z Gorbaczowem i sowieckimi oficjelami.

CEJROWSKI: Bo mu zaproponowali, żeby na Placu Czerwonym wybudował hotel. Dla inwestora, który już miał inwestycje w Singapurze, Australii i kilku innych miejscach, było to po prostu interesujące. Tak jak paryskie fabryki perfum jeździły do Gorbaczowa, a wcześniej do Breżniewa, żeby mieć swoje ekspozytury i napisać na butelce perfum Hermes Paris Moscow Adelaide, tak Trump dostał propozycję.

ZYZAK: Ale Trump z Moskwy nie wrócił z kontraktem. Natomiast rozpoczął kampanię antyreganowską.

CEJROWSKI: Nie było wtedy opcji rozmawiania z biznesmenami rosyjskimi, bo jak pan to nazwał, wówczas był Związek Sowiecki, czyli Trump mógł tam pojechać tylko i wyłącznie na zaproszenie władzy państwowej, ktora była właścicielem wszystkiego. Pojechał, nie dogadał się, wrócił.

ZYZAK: OK. Na przełomie lat 80. i 90. korporacja Trumpa doznała wielu bankructw…

CEJROWSKI:Korporacja?!!! Donald Trump niegdy nie miał korporacji. Co więcej, zawsze był antykorporacyjny. Dbał od początku swojej kariery, jak jeszcze zaczynał ze swoim ojcem,  o to, aby mieć działalność gospodarczą, w której  wszystko jest na niego personalnie. Nigdy, do tej pory, nie założył korporacji!

ZYZAK: To się nazywa The Trump Organization.

CEJROWSKI: To jest różnica kardynalna! Zwalczał korporacje i nie lubił ich. Uważał, że to jest nieuczciwe wobec inwestorów, jeżeli im się proponuje mieszkanie, które zbudowała jakaś anonimowa korporacja. To go bardzo moralnie odróżnia od całej reszty biznesu. Cały czas nie stworzył korporacji, więc używa pan fałszywego określenia, nawet bardzo fałszywego! Właśnie to go bardzo odróżnia od ogromnych biznesów amerykańskich multimiliarderów, że on ma wszystko na działalności gospodarczej. Płaci przez to podatki osobiste i za każdym razem odpowiada całym swoim majątkiem, gdy otwiera jakiś kolejny biznes.

ZYZAK: Jest pan bardzo emocjonalnie związany z ministrem Trumpem.

CEJROWSKI: Wcześniej przeglądałem jego książki, które na Manhatanie były wyłożone. Potem kupiłem wszystkie jego książki, aby przestudiować jego drogę intelektualną. Zrobiłem sobie swego rodzaju studium antropologiczne jednostki. W tym celu zakupiłem nie wznowienia dzisiaj wydane, ale na eBayu stare wyczytane książki, żeby zobaczyć, jak to ktoś czytał, gdzie zaznaczył, co zaznaczył. Studiuję go jako antropolog kultury. Badam go jak Indianina. Po pierwsze jest w 100 procentach integralny. To jest urzekające.

ZYZAK: Czyli prorosyjski również…?

CEJROWSKI: On nigdy nie był prorosyjski. To fałszerstwo! Przestudiowałem wszystkie jego pisma od początku, kiedy pisał, czyli od lat 70., kiedy był playboyem  i miał panienki. Sprawdzam go i widzę, że do ostatniej książki i przemówień na stadionach nie zmienił poglądów politycznych ani w sprawach gospodarczych, ani w sprawie Rosji.

ZYZAK: To jaki był jego stosunek do Rosji w latach 80. i 90.?

CEJROWSKI: Żaden. Był inwestycyjny. Nie zainwestował w Rosji ani Rosja nie zainwestowała w żadne jego interesy.

ZYZAK: No to się pan myli! Trzeba troszeczkę elementarnej wiedzy, co nie jest wiedzą tajemną, bo to jest wiedza, która funkcjonuje w mediach amerykańskich.

[related id=”25676″ side=”left”]CEJROWSKI: W „fake newsach” funkcjonuje…

ZYZAK: „Fake news” to jest pojęcie, które wymyślił Trump. Tak jak ja używam pojęcia korporacja w odniesieniu do wszystkich biznesów Trumpa i na swój własny użytek będę go używał.

CEJROWSKI: Ale ono jest fałszerstwem, bo korporacja to jest konkretny organizm gospodarczy…

ZYZAK: Donald Trump zanotował w latach 90. sześć bankructw. Jego syn Donald Trump Junior przyznał, że w 2008 roku dzięki pieniądzom rosyjskim udało im się podnieść z sytuacji kryzysowej. W latach 90. byli w tak fatalnej sytuacji, że żaden bank nie chciał im udzielić żadnej pożyczki. Płynęły wówczas pieniądze rosyjskie…

CEJROWSKI: Znowu, proszę pana, nieprawda.

ZYZAK: Tevfik Arik [Tofik Arifow -transliteracja z rosyjskiego – przyp. red.], szef korporacji Bayrock z Kazachstanu, wspólnie z Trumpem wybudował między innymi Trump Soho. To są pieniądze rosyjskie. Szły one co prawda z Islandii, ale za pośrednictwem spółki inwestycyjnej PL. Ona z kolei była finansowana i udziały w niej mieli Rosjanie. W poprzednich audycjach mówiłem o innych kanałach, przez które finansowane były przedsięwzięcia Trumpa. Był to kanał cypryjski, który jest uważany za pralnię rosyjskich pieniędzy, a także kanał amsterdamski, gdzie powstają tak zwane Mail Boxes, poprzez które finansuje się tego typu inwestorów. W latach 90. oligarchowie, którzy się rodzili na potęgę w Rosji, inwestowali, gdzie popadło, i w ten sposób prali brudne pieniądze. Zresztą tak samo w latach 70. postępowali szejkowie, którzy mieli za dużo petrodolarów i inwestowali w zbrojenia. Kiedy był boom na rynkach finansowych w latach 70., finansiści inwestowali w kredyty, które płynęły do PRL-u. Tu podałem panu takich kilka najprostszych przykładów.

CEJROWSKI:Donald Trump nigdy nie był finansowany, natomiast pozyskiwał fundusze. Różnica jest kardynalna. Gdyby pan przestudiował źródło, chociaż to, co piesze Trump o sobie nie jest obiektywne (…). Jego wartością podstawową była dla niego niezależność osobista. Trump jest megalomanem do potęgi i takim trochę bucem. Uroczym, ale bucem, takim trochę jak ja.

ZYZAK: Pan ma w sobie coś uroczego, ale co uroczego w sobie ma Trump?

CEJROWSKI: Wszystko. O jego uroku mówią nawet jego wrogowie. Clintonowie chociażby to przyznali w czasie kampanii wyborczej. Stwierdzili, że nienawidzą tego, co on mówi, ale jako osoba jest uroczy.

ZYZAK: Pan wie, że Trump zainwestował duże pieniądze w kampanię Clintona? Trump był demokratą przez wiele, wiele lat, a republikaninem stał się stosunkowo niedawno.

W dalszej części debaty również o kulisach osobistego bankructwa Trumpa. Zapraszamy do wysłuchania debaty, która rozgrzała do czerwoności emocje przy redakcyjnym stoliku na warszawskiej ulicy u zbiegu Próżnej i Zielnej.

MoRo

Rosyjskie MSZ skrytykowało decyzję Donalda Trumpa w sprawie Kuby i określiło ją jako powrót do zimnowojennej retoryki

Prezydent Stanów Zjednoczonych zarządził w piątek przywrócenie niektórych ograniczeń turystycznych i gospodarczych, zniesionych w dwustronnych  relacjach z Kubą za rządów Baracka Obamy.

Trump ocenił, że USA poszły na zbyt wiele ustępstw wobec Hawany. Celem wznowienia restrykcji jest ukrócenie przepływów finansowych z USA do kubańskiego wojska i służb bezpieczeństwa, a tym samym wywarcie presji na tamtejszy rząd.

MSZ Rosji skrytykowało w niedzielę tę decyzję słowami: „Decyzja ta jest godna ubolewania i stanowi „powrót do zapomnianej retoryki z czasów zimnej wojny. Jest jasne, że antykubańska retoryka się nadal przydaje, co może wywołać tylko ubolewanie”.

Rosja utrzymuje bliskie relacje z Kubą, a w marcu podpisała z tamtejszymi władzami pierwszy od ponad 10 lat kontrakt na dostawy ropy naftowej na wyspę.

PAP/LK

Rosyjska V kolumna to nie działalność agenturalna, tylko środowisko, które – świadomie lub nie – działa na rzecz Kremla

Gościem Antoniego Opalińskiego w „Popołudniu Wnet” był Marcin Rey – bloger i publicysta. Głównym tematem rozmowy była działalność rosyjskiej agentury w Polsce oraz stosunki polsko-ukraińskie.

Marcin Rey jest m.in. autorem profilu na Facebooku, zatytułowanego „Rosyjska V kolumna w Polsce”. Zapytany, jak rozumie pojęcie V kolumny,  powiedział, że jego zdaniem nie jest to zorganizowana, tradycyjnie rozumiana działalność agenturalna, ale środowisko ludzi, którzy – świadomie lub nie – uprawiają działalność sprzyjającą Kremlowi, często w dobrej wierze.

Gość Radia Wnet odniósł się również do zarzutu „agentofobii” stawianego osobom, które interesują się działalnością obcego wywiadu w Polsce. Jego zdaniem ten zarzut jest narracją osłonową dla rosyjskiej dezinformacji. Polega ona na przedstawianiu przeciwników wrogiej działalności jako wariatów lub jako osób organicznie nienawidzących Rosjan ze względów np. etnicznych.

[related id=”8291″]

Marcin Rey zaznaczył, że obecnie mamy do czynienia z całą konstelacją ludzi, którzy są jednocześnie ofiarami dezinformacji i jej propagandystami. Rosjanie nie potrzebują wielu zorganizowanych agentów, ponieważ poprzez manipulację oraz pewne prawidła socjologiczne mogą wykorzystywać zwykłych ludzi: – Znaleziono pewne prawidła i machina działa sama. Może istnieć dywersja właściwie bez agentury.

Zdaniem blogera, z powodu tej „pośredniej” działalności rosyjskich wpływów bardzo ciężko jest je rozpoznać i im przeciwdziałać: – Nie ma recepty na to, ponieważ granica jest bardzo nieostra. Można pośrednio służyć Rosji swoimi zachowaniami, nawet będąc przeciwko niej. Można działać bardzo prorosyjsko, ale nie być agentem i nie mieć tej świadomości.

Jako działalność, która wpisuje się w narracje agenturalną, Marcin Rey wymienił m.in. posługiwanie się dezinformacją i powielanie fałszywych informacji, rozsiewanie informacji, że sojusz NATO jest dla Polski złym pomysłem, teorie spiskowe dotyczące np. Żydów, rozbijanie potencjalnych sojuszy – m.in wschodniego z Ukrainą oraz szerzej, budowy bloku Międzymorza. Jeżeli ktoś wyraźnie to krytykuje, wtedy można mówić, że mamy do czynienia  z kimś „ukąszonym”; natomiast jeżeli jest to polityk, sprawa robi się niepokojąca – zwykły obywatel może się mylić, natomiast polityk powinien być świadomy.

Gość „Popołudnia Wnet” mówił również o mechanizmie, za pomocą którego Rosjanie próbują wyłapywać ludzi „w internecie”: –  Ludzie są ściągani na strony internetowe pozornie błahymi sporami; np. na forach antyszczepionkowych, a tam co dziesiąty post jest proputinowski. Później selekcjonuje się zainteresowanych.

Marcn Rey powiedział również, że popiera Ukrainę z dwóch powodów: – Po pierwsze, z powodu pragmatycznego: uważam, że sojusz z Ukrainą jest nam geopolitycznie niezbędny. Co złe dla Ukrainy, to złe dla Polski.  Po drugie – z powodu sympatii do społeczeństwa ukraińskiego.

Jego zdaniem polityka historyczna powoduje spiralę nieporozumień w relacjach polsko-ukraińskich. Jedną z elementów tej spirali jest kwestia stosunku Polaków do mniejszości ukraińskiej.

– W skali kraju mamy rosnącą wspólnotę ukraińską.  Należy rozróżnić tzw. rdzennych Ukraińców, którzy mieszkają w Polsce od dawna, i dużo większą liczebnie grupę imigrantów ekonomicznych. Bilans ich obecności jest ekonomicznie pozytywny. Kręgi biznesowe nawet obawiają się wyjazdu Ukraińców po zniesieniu dla nich wiz przez Unię Europejską.

Według gościa Antoniego Opalińskiego siły niechętne Ukrainie prowadzą antyukraińską kampanię w społeczeństwie, mieszając w nią np.Wołyń. W Przemyślu zapleczem tej kampanii jest pamięć rzezi, które były tam dokonywane przez UPA.  Na to nałożyła się „Akcja Wisła” i dodatkowo przyszedł komunizm, który to wszystko utrwalił. Teraz te stare zaszłości zaczęły wracać. Dodatkowo Przemyśl jest miastem biednym. Politycy lokalni są powiązani z Rosją i robią agitację antyukraińską, która ociera się o lansowanie się za pomocą rozbudzania nienawiści etnicznej.

Na zakończenie rozmowy Marcin Rey mówił o swoim wpisie na temat związków ludzi związanych z MON, którzy mają połączenia z kręgami prorosyjskimi.

– Chodzi o posła na sejm, polityka Ruchu Narodowego Sylwestra Chruszcza, który jest związany z Mateuszem Piskorskim – zatrzymanym przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Kremla. Sylwester Chruszcz aby obronić się pod zarzutem prorosyjskości odparł ten argument, mówiąc, że nie może być prorosyjski, ponieważ jego firma architektoniczna projektuje bazy amerykańskie m.in. w Skwierzynie.

Link do artykułu: https://www.facebook.com/pg/RosyjskaVKolumnawPolsce/posts/?ref=page_internal

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN