Wizyta Kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Warszawie oraz wybory prezydenckie w Rosji były głównymi tematami rozmowy Aleksandra Wierzejskiego z Małgorzatą Gosiewską, posłem Prawa i Sprawiedliwości.
W poniedziałek do Warszawy przylatuje z wizytą kanclerz Angela Merkel, będzie to po Paryżu druga stolica, którą odwiedzi szefowa niemieckiego rządu od momentu zaprzysiężenia nowego gabinetu: Wizyta pani kanclerz jest sprawą bardzo poważną. Pamiętajmy, że była poprzedzona wizytą ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa. To pokazuje, że to, co twierdzi totalna opozycja, o izolacji politycznej, jest po prostu nieprawdą. Polska jest istotnym partnerem dla Niemiec. (…) W ostatnich dniach niemiecki minister spraw wewnętrznych odniósł się do polityki Komisji Europejskiej wobec Polski i podkreślił, że ta polityka musi się zmienić. Możemy liczyć na ocieplenie relacji z Berlinem.
Zdaniem poseł Gosiewskiej, kwestia budowy kolejnych nitek gazociągu łączącego Rosję i Niemcy po dnie Bałtyku pozostanie punktem sporny między Berlinem a Warszawą: Stanowisko, że gazociąg Nord Stream II to projekt gospodarczy. Pani kanclerz Merkel zaprezentowała kilka miesięcy wcześniej, jeszcze w rozmowie z premier Beatą Szydło. Jednak widać, że coraz więcej krajów popiera polskie stanowisko krytyczne, wobec budowy tego gazociągu. Liczymy na zmianę stanowiska Wielkiej Brytanii, o co ostatnio apelowała grupa brytyjskich posłów.
Wiceprzewodnicząca sejmowej komisji spraw zagranicznych odniosła się również do wyborów w Rosji: To była walka o uzyskanie wcześniej przyjęty wyników oraz o odpowiednią frekwencję. O frekwencję władza szczególnie dbała, zachęcając ludzi do wzięcia udziału w głosowaniu. Można powiedzieć, że Putin to skromny polityk, bo mógł sobie zażyczyć wyniku w wysokości 110 procent, a on chciał tylko 70 proc poparcia.
Zdaniem gościa Poranka Wnet, warto sobie zadać pytanie: Czy cały chaos w Europie, nie wynika z konsekwentnej polityki Rosji. Rosja zawsze grała konfliktem i dobrze na tym wychodziła. Europa Zachodnia zawsze liczyła, że poprzez wciąganie Putina w zachodnią orbitę, uda się go obłaskawić. Dla Putina, każdy, kto rozmawia w zachodnioeuropejskich standardach, okazuje swoją słabość. To dobrze pokazuje sytuacja wojny rosyjsko-gruzińskiej w 2008 roku. (…) Dlaczego nikt w sposób zdecydowany, nie zareagował na działania w kierunku aneksji Krymu? Można powiedzieć, że zabrakło wtedy Lecha Kaczyńskiego.
Zmienia się stosunek do Rosji, nie jesteśmy już osamotnieni, a świadomości czym jest współczesna sowiecka Rosja, staje się coraz bardziej powszechny – zaznaczyła w Poranku Wnet Małgorzata Gosiewska, podkreślając jednocześnie, że: Za czasów PO mieliśmy radykale odejście od „giedrojciowskiej” polityki na rzecz wasalizacji polskiej dyplomacji wobec głównych krajów UE, czego jedynym uzyskiem były stanowiska w strukturach unii dla polityków Platformy.
W rozmowie z Aleksandrem Wierzejskim nie zabrało tematu relacji polsko-ukraińskich: Mamy zakaz dokonywania ekshumacji i to jest poważna sprawa i od tego powinniśmy zacząć normalizację stosunków z Kijowem, ale powiadają się dość znaczące gesty w stronę Ukrainy, nie możemy jednocześnie niezauważań, że niektóre reformy idą za wolno, że korupcja się rozrasta, a oligarchowie cały czas są bezkarni.
Były Minister Obrony Narodowej w Poranku Wnet podkreślił, że współpraca Polski ze Stanami Zjednoczonymi, jest fundamentalna dla utrzymania niepodległości państw Europy Środkowej.
Na początku rozmowy Antoni Macierewicz odniósł się do stanu relacji między Warszawą a Waszyngtonem, które zdaniem dziennikarzy portalu Onet, Andrzeja Stankiewicz i Andrzeja Gajcego, o nowelizacji ustawy o IPN znalazły się w poważnym kryzysie: Jesteśmy w takiej sytuacji, że zawsze musimy sprawdzić, czy mamy do czynienia z informacja, czy z dezinformacją. Tutaj mieliśmy do czynienia z dezinformacją. Intencją [publikacji Onetu] było rozbicie sojuszu polsko-amerykańskiego. (…) Obecna próba zburzenia stosunków polsko-amerykańskich, spełźnie na niczym i działania Onet-u i innych dywersyjnych działań, będą odrzucone przez Polaków – podkreślił poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Dla Polski tylko Stany Zjednoczone są trwałym sojusznikiem, któremu zależy na powstrzymaniu Rosji i zależny na tym, żeby nie doszło do trwałego układy rosyjsko-niemieckiego. Powstanie takiego układu wyeliminowałoby Stany Zjednoczone z Eurazji. Dlatego w naszym oraz w Stanów Zjednoczonych interesie jest sojusz utrzymanie sojuszu, jako fundamentu międzymorza – podkreślił Antoni Macierewicz.
Istotnym impulsem dla zwiększenia bezpieczeństwa naszego regionu była zmiana na stanowisku prezydenta USA: Wreszcie prezydent Trump rozstrzygną, że inicjatywa Międzymorza stała sięjednym z głównych światowych inicjatyw geopolitycznych. Musimy sobie zdawać sprawę, że pojawiała się nowa jakości wraz z obecnością Donalda Trumpa na szczycie Trójmorza w Warszawie. To widać także w najnowszej strategii bezpieczeństwa Stanów zjednoczonych, podpisanej przez generała Jamesa Mttisa półtora miesiąca temu. To jest sojusz strategiczny – podkreślił były szef MON.
Rosjanie doskonale rozumieją, że propaganda jest znacznie tańsza niż czołgi, dlatego Putin powołał nowy rodzaj sił zbrojnych, swoją informacyjnego, które mają tworzyć propagandę – podkreślił w Poranku Wnet Antoni Macierewicz.
Gość Poranka Wnet podkreślił, że wypchnięcie USA z Europy to śmiertelne zagrożenia dla Polski: Zawsze sojusz rosyjsko-niemiecki, w konsekwencji doprowadzał do likwidacji państwa polskiego i niósł zagrożenie dla bytu narodu polskiego. Jest dla nas fundamentem naszego bezpieczeństwa, utrzymanie sojuszu z USA – mówił w Poranku Wnet Antoni Macierewicz.
Tematem rozmowy były również protestach studenckich z marca 1968 roku: To był zryw całego narodu. Z niezrozumiałego dla mnie powody zapomina się obecnie o głosie kościoła, które dla nas studiów był bardzo ważny, my czekali na głos biskupów. Ten głos był we właściwym momencie by już 19 marca, kiedy wydarzenia marca były w apogeum – zaznaczył w Poranku Wnet Antoni Macierewicz: Mówiąc szczerze, ciągle nie rozumiem, dlaczego w mediach publicznych, nie wspominają o roli kościoła w tamtym okresie.
Bardzo długo obecna była taka narracja, że w czasie marca 68 studentów zdradzili robotnicy, a w roku 70 robotników zdradzili studenci. To absolutne nieporozumienie, na ulicach Warszawy i Krakowa, więcej protestowało młodych robotników, niż studentów – podkreślił Antoni Macierewicz, wskazując, że podstawą do wystąpień były obchody milenium chrztu Polski, kiedy Polacy się policzyli, nie tylko na ulicach wielkich miast ale również na wsi.
Na pytanie Krzysztofa Skowrońskiego o różnice w ramach opozycji, Antoni Macierewicz podkreślił, że tą różnicą był szacunek i przywiązanie do kwestii wolnych wyborów: To nas zawsze odróżniło nas od kolegów, którzy wychodzili z marksizmu, był stosunek do wolnych wyborów. On już się zaczął w marcu 76 roku, kiedy my uważaliśmy, że trzeba te wybory zbojkotować, a oni uważali, że należy brać w nich udział. Potem była kwestia wolnych wyborów w Solidarności, która to kwestia była dla nas sprawą podstawową, przez kwestię uznania półwolnych wyborców w czerwcu 89, przeciwko którym protestowaliśmy, aż do teraz kiedy okazało się, że ważniejsza od woli wyborców, jest kwestia, kto będzie zasiadał w sądach.
Gazprom stosuje wobec Ukrainy „mongolskie” zasady biznesowe, to odbije się na wiarygodności rosyjskiego koncernu na zachodzie Europy – mówił w Poranki Wnet redaktor naczelny portalu BiznesAlert.
Od 2 marca trwa kryzys energetyczny na Ukaranie to tym jak Naftohaz, ukraińska państwowa firma wygrała przed sądem arbitrażowym w Sztokholmie spor z rosyjskim Gazpromem o tranzyt gazu. Naftohazowi przyznane zostało odszkodowanie w wysokości 4,63 miliarda dol. za to, że Gazprom nie dostarczył uzgodnionej ilości gazu do tranzytu. Napisano w oświadczeniu przesłanym przez rzeczniczkę ukraińskiej firmy.
Po ogłoszeniu wyroku doszło do ograniczenia dostaw błękitnego paliwa ze strony Rosji. Zamiast przewidzianego kontraktem ciśnienia gazu na poziomie 60-65 atmosfer, około południa notowano 50 atmosfer. Ukrtransgaz w trybie pilnym poinformował Komisję Europejską o nieodpowiedzialnym zachowaniu Gazpromu w ostatnich dniach. Zdaniem ukraińskiej spółki zachowanie Rosjan wprowadziło poważne ryzyko dla zapewnienia stabilnego i bezpiecznego przesyłu gazu do odbiorców krajowych i europejskich.
Kulisy kryzysu energetycznego komentował w Poranku Wnet Wojciech Jakubik, redaktor naczelny portalu BiznesAlert: Polska tłoczy gaz na Ukrainę już prawie od dwóch lat. Od 1 marca, mimo wyroku sądu, Gazprom nie chce tłoczyć gazu nad Dniepr, dlatego zwiększyły się dostawy z krajów UE, w tym z Polski. Skorzystało na tym PGNiG, sprzedając ok 600 mln m3 gazu, które zostaną dostarczone w marcu. Całe zamówienie zostanie realizowane w ramach aktualnie obowiązującego kontraktu.
Gość Poranka Wnet wskazał, że działania rosyjskiego koncernu wobec Naftohazu, może mieć realne konsekwencje dla polskich spółek: Fakt, że Gazprom nie chce się podporządkować legalnemu wyrokowi sądu, bardzo źle świadczy o tym dostawcy. Warto pamiętać, że polskie PGNiG, również ma spór arbitrażowy w sądzie z Gazpromem. Pozostaje pytanie, jeżeli wyrok będzie dla Rosjan nieprzychylny, to czy rosyjski koncern również nie uzna wyroku? To wszystko składa się na negatywny sygnał o działaniach Gazpromu, dla całej Europy Zachodniej.
Według Kommiersanta, zachowanie Rosjan, ma być elementem negocjowania warunków kompromisu z Ukrainą. Wojciech Jakubik wskazywał, że dla cywilizacji zachodniej, jest to zachowanie trudne do zrozumienia. Chociaż działania Gazpromu mogą mieć również podłoże polityczne. Kreml podkopując wiarygodności Ukrainy, będzie wskazywał na budowę gazociągu Nord Stream IIm jako bezpiecznej drogi dostaw.
Redaktor naczelny portalu BiznesAlert podkreślił, że cała awantura z Kijowem, może odbić się na wizerunku Gazpromu jako przewidywalnego partnera dostarczającego tanie i ekologiczne paliwo, został w Zachodniej Europie podważonych. „Mongolska” szkoła prowadzenia działalności może doprowadzić do osłabienia pozycji biznesowej rosyjskiego koncernu.
To może być hybrydowa wojna gazowa, czyli Gazprom kluczy, cały czas stara się utrzymać swoje działania w ramach prawnych, a jednoczenie cały czas obniżać bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy, z użyciem Gazpromu, co może się odbyć na kondycji tej spółki – mówił gość Poranka Wnet.
Zdaniem Wojciecha Jakubika cała wojna energetyczna między Moskwą a Kijowem, to szansa dla naszych firm: Polska może sprzedać gaz Ukrainie z obopólną korzyścią. Możemy również wejść kapitałowo na ukraiński rynek, co rozważa m.in. PGNiG. To możemy być nasze „Soft Power”, realizowane poprzez inwestycje przedsiębiorstw, czy finansowanie stypendiów.
Czy praca amerykańskich naukowców pomoże odtworzyć przebieg katastrofy smoleńskiej bez dostępu do wraku Tupolewa? Marcin Wikło w Poranku WNET
Marcin Wikło , dziennikarz z Tygodnika Sieci był gościem dzisiejszego Poranka WNET. Gość Poranka rozmawiał z Witoldem Gadowskim o badaniach amerykańskich naukowców z National Institute for Aviation Research, któży w Mińsku Mazowieckim pracują nad odtworzeniem przebiegu katastrofy smoleńskiej. Marcin Wikło komentował taż ostatnie publikacje Gazety Wyborczej na temat wydarzeń z 10 kwietnia 2010.
O amerykańskich badaniach nad przebiegiem katastrofy piszą w najnowszym (8/2018) wydaniu tygodnika Sieci Marcin Wikło i Marek Pyza.
Z amerykańskiej narracji znikła zarówno katastrofa smoleńska jak i nazwisko Lecha Kaczyńskiego. Mamy do czynienia z anatemą, wyklucza się te słowa, żeby nie prowokować dyskusji – mówi historyk
Gościem Poranka WNET był dr Paweł Zyzak, historyk i komentator polityki amerykańskiej. Rozmowa dotyczyła m.in. przyczyn braku obecności katastrofy smoleńskiej w amerykańskim dyskursie publicznym.
Z amerykańskiej narracji znikła zarówno katastrofa smoleńska jak i nazwisko Lecha Kaczyńskiego. Mamy do czynienia z anatemą – wyklucza się te słowa, żeby nie prowokować dyskusji. Zadaniem dziennikarzy, historyków a także polityków jest prowadzenie akcji informacyjnej w USA i na zachodzie, publikowanie anglojęzycznych artykułów tłumaczących to wydarzenie. (…) Podstawowe dowody znajdują się w Rosji. Amerykanie mają oczywiście dużą wiedzę, ale niesprowokowani do ujawnienia tej wiedzy nic nie powiedzą. Należy pytać Amerykanów, jakie wydarzenia spowodowały zakończenie resetu w 2010 roku.
Historyk mówił też o najnowszej aferze szpiegowskiej w USA, porównywalnej ze sprawami rosyjskich szpiegów Aldricha Amesa i Roberta Hanssena, które wstrząsnęły światem amerykańskich służb. Tym razem jednak nie chodzi o Rosję lecz o Chiny, na rzecz których pracował wieloletni pracownik CIA, Jerry Chun Shing Lee. Jego działalność spowodowała prawdopodobnie zniszczenie amerykańskiej siatki wywiadowczej w Państwie Środka.
Doszliśmy do takiego wniosku, że to, co było złe, po prostu musi umrzeć, że w Rosji to, co było naganne, co było zakażone tą chorobą komunizmu – po prostu nie ma wyjścia, to jest pogrzeb, degeneracja.
Aleksander Wierzejski
Zbigniew Czajka
Powiedzmy o przygotowaniach do wyprawy.
Zaplanowanie takiej trasy naprawdę nie jest łatwe. Na dystansie od 200 do 1000 km w ciągu pięciu dni łatwo sobie poradzić, mamy doświadczenie, ale zaplanować, jaką drogą chcemy jechać dzień po dniu przez 2 miesiące, uwzględnić różnice wzniesień – bo były Pireneje, Alpy, były fiordy norweskie… Więc z trasą nam zeszło dosyć sporo.
Ale najważniejszym wyzwaniem były dla nas miejsca objawień Matki Bożej i miejsca kultu maryjnego, w których chcieliśmy być. Do tego musieliśmy dostosować terminarz – żeby znaleźć się tam w odpowiednim czasie. Na przykład w Berlinie chcieliśmy być w kościele w pierwszy piątek miesiąca i uczestniczyć w pierwszej sobocie miesiąca. To było nasze podstawowe wyzwanie. Z kolei, żeby uczcić pięć pierwszych sobót, zgodnie z tym, o co prosiła Matka Boża, założyliśmy sobie, że pierwsze trzy soboty odprawimy w Polsce, następna będzie w Belinie i ostatnia w Rosji. Dlatego te odcinki musiały mieć po 200 i ponad 200 km dziennie. (…)
Nasz plan składał się jakby z trzech wątków. Pierwszy to wyzwanie duchowe, czyli uczestnictwo we mszy świętej i obecność w miejscach kultu maryjnego. Drugim był wątek rowerowy – wszystko, co się wiązało z przejazdem, w tym odcinek głównie skandynawski, gdzie dotarliśmy na North Cape. To było takie nasze rowerowe marzenie. North Cape to jest mekka rowerzystów. Każdy marzy i śni o tym, żeby tam dotrzeć; my też takie sny mieliśmy i chcieliśmy je urzeczywistnić.
Był jeszcze trzeci, bardzo ważny element – tło historyczne. Bo wiadomo, że objawienia maryjne miały przełożenie na to, co się działo od początku I wojny światowej poprzez rewolucję październikową, okres II wojny światowej, aż do obalenia komunizmu. I w tę setną rocznicę chcieliśmy to wszystko zobaczyć, przypomnieć sobie, nawiedzić te miejsca. W tym wątku był cmentarz w Miednoje, obóz koncentracyjny w Dachau, był Katyń i jeszcze jedno miejsce, o którym – powiem szczerze – nie miałem pojęcia, a mianowicie Bykownia koło Kijowa. Cmentarz ofiar terroru komunistycznego z czasów przedwojennych i wojennych. (…)
Jakie było najciekawsze spotkanie?
Tych spotkań było wiele. Może powiem o duchowym spotkaniu w Sankt Petersburgu. Dotarliśmy tam w pierwszą sobotę lipca. Właśnie w lipcu Matka Boża prosiła o modlitwę za Rosję. Mieliśmy wizę od pierwszego lipca, byliśmy na granicy o północy. Do Sankt Petersburga dojechaliśmy do kościoła Katarzyny Aleksandryjskiej; na szczęście znaliśmy go, byliśmy tam rok wcześniej. Dotarliśmy tam o 8:45. Trwała msza, nie byliśmy pewni, czy to jest nasza msza dziękczynna, miałem nadzieję, że nie. Tuż po zakończeniu pobiegłem do zakrystii, do księdza, którego znałem z ubiegłego roku. Powiedziałem: proszę księdza, niech ksiądz mi tylko nie mówi, że to była ta msza dziękczynna! On stwierdził ze stoickim spokojem, że nie. Ta będzie o 12. No więc udało nam się zrealizować jeden z najważniejszych punktów.
Byliśmy w pełni usatysfakcjonowani, po mszy, że tak powiem, wyluzowani, a siostra zakonna przygotowywała nam nocleg. Podeszła jakaś pani i mówi: a może byście chcieli zatrzymać się u mnie, to taka ciekawa historia, chciałabym posłuchać… Była Rosjanką, ale mówiła dosyć dobrze po polsku. Trochę się wahaliśmy, ale siostra zakonna stwierdziła: nie wypada wam odmówić, powinniście pójść. Tak też było. Poszliśmy najpierw na miasto, pokazała nam Sankt Petersburg, zjedliśmy obiad. Jedziemy do niej domu. Akurat tak szczęśliwie się złożyło, że to było na obrzeżach Sankt Petersburga od strony Moskwy, a następny kierunek to była Moskwa; po drodze chcieliśmy jeszcze Carskie Sioło zobaczyć i Puszkin.
Fot. z archiwum Z. Czajki
Jak dojeżdżaliśmy do jej domu, ona stwierdziła, że idzie dzisiaj do pracy na noc i zostaniemy z jej mężem, ale rano wróci i pójdziemy sobie na 11 do kościoła właśnie w Puszkinie, tam jest katolicki kościół. Byliśmy zaskoczeni, bo wcześniej o tym nie było mowy.
Wychodzi gospodarz, czyli mąż Iriny, w stanie, że tak powiem, weekendowym. A my mieliśmy pomysł, żeby wziąć jakiś alkohol, bo jak tu rozmawiać w Rosji o czymkolwiek bez takiego atrybutu? Byłem tyle razy i nigdy się to nie udawało. Irina szybciutko przekazała nam klucz i już była na progu gotowa do wyjścia. Poczuliśmy się lekko zdezorientowani. Zapytaliśmy, czy można tutaj pić alkohol, bo chcielibyśmy porozmawiać i tak dalej. Na to ona powiedziała, że on w tym stanie jest już od 20 lat. Daliśmy więc spokój z tym pomysłem. On był trochę obruszony i zaskoczony całą tą sytuacją. Patrzyliśmy na siebie lekko skonsternowani, ale zainteresował się tym, co robimy, zaczęła się opowieść, coraz bardziej go wciągała, coraz więcej nas dopytywał, a my mu opowiadaliśmy. Stworzył się fajny klimat, o alkoholu nie było mowy.
Poszliśmy spać. Rano Janek z nim parzył herbatę. On ciągle był pod wrażeniem naszego wyczynu. Patrzył na to głównie w kategoriach sportowych. Jego żona wróciła z pracy, bardzo zaskoczona miłą atmosferą. Powyciągała z lodówki chyba wszystko, co tylko mieli, ugościła nas pięknie. Ponieważ klimat się zrobił taki fajny, zaproponowaliśmy, że może Jurij, czyli jej mąż, pojedzie z nami do kościoła. Ona parsknęła śmiechem i powiedziała, że on nigdy w kościele nie był i dobrze, że chociaż jej pozwala chodzić. Ale poprosiłem Janka, żeby z nim pogadał. Po 20 minutach patrzymy, a on idzie do łazienki, ubiera się i pojechaliśmy do tego kościółka wspólnie.
Przed kościołem spotkaliśmy proboszcza. Też oczywiście zafascynowany naszym pomysłem, od razu usadził nas w pierwszych ławkach. Rozpoczęła się msza święta. Po mszy oczywiście duże zainteresowanie. Zawsze tak było, jak się pojawiliśmy w jakimś miejscu i tylko rozpoczęliśmy naszą historię, to się robił tłum chętnych do zdjęć, do rozmowy. Tam też tak było, a ja sobie pomyślałem – no to pięknie, wykorzystamy to polsko-rosyjskie spotkanie, w dodatku z proboszczem Hiszpanem.
Po polsku mówił?
Mówił po rosyjsku, ale my sobie radziliśmy po rosyjsku dosyć dobrze. Odbiegając na chwilę od tego wątku; ciekawą historią było, że kiedy szukałem w Moskwie noclegów, to pisałem do Polskiej Misji Katolickiej. Miałem adres siostry zakonnej o imieniu Agnes; napisałem, dzwoniłem, ona nie odpowiadała. Potem, na dwa tygodnie przed tym Puszkinem, dodzwoniłem się z Finlandii do pewnego księdza, który stwierdził, że siostry Agnes nie ma, ale ona się tym zajmuje, a jak wróci, to na pewno nam tam coś przygotuje, tylko że on nawet nie jest w stanie powiedzieć kiedy ona wraca, ale żebyśmy byli spokojni, bo jeszcze jest dużo czasu.
No i wracając teraz do tego Puszkina i do kościółka, ksiądz proboszcz, zadowolony i ciekawy naszej historii, mówi: słuchajcie, dobrze trafiliście, bo mamy ikonę Matki Bożej Fatimskiej. To jest szczególny obraz, był pisany, kiedy żyła jeszcze siostra Łucja, powstawał w konsultacji z nią. Będzie cudowną rzeczą, jak się przy tym obrazie pomodlimy, a ja wam opowiem historię tego obrazu.
Zaproponowałem różaniec. Zrobiła się niesamowita atmosfera. W kapliczce przed tym obrazem wspólnie z Rosjanami odmawialiśmy różaniec w taki sposób, że my pierwszą część mówiliśmy po polsku, a oni odpowiadali po rosyjsku.
Ale jakby clou sprawy i głównym wątkiem, bardzo zaskakującym, było to, że właśnie Jurij został ze swoją żoną przed tym obrazem, uklęknął, przygotowując się do modlitwy, a ksiądz proboszcz, kończąc historię tego obrazu, stwierdził, że ta Matka Boska jest patronką ludzi uzależnionych od alkoholu.
Modlitwa była naprawdę przecudowna, ludzie byli pod dużym wrażeniem, my zresztą też. Na koniec podeszły trzy siostry zakonne, mówiły po polsku. Jedna z nich zapytała, czy mamy w Moskwie przygotowane miejsce na nocleg. Powiedziałem, że w zasadzie nie mamy, bo pisałem do takiej siostry Agnes, ale nie odpowiedziała. Na to ona wyciąga rękę i mówi: dzień dobry, to ja jestem siostra Agnes. Takie to było niesamowite; tak że miejsce mieliśmy już przygotowane.
Cały wywiad Aleksandra Wierzejskiego ze Zbigniewem Czajką pt. „Opatrzność była naszym najważniejszym drogowskazem” można przeczytać na s. 5 listopadowego „Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Wywiad Aleksandra Wierzejskiego ze Zbigniewem Czajką pt. „Opatrzność była naszym najważniejszym drogowskazem” na s. 5 listopadowego „Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl
O stabilizującej się sytuacji w Katalonii oraz ujawnionej przez hiszpańskie służby skali cyfrowej akcji dezinformacyjnej na temat referendum niepodległościowego mówił gość Poranka, były szef AW.
Pułkownik Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu, obecnie ekspert między innymi od spraw hiszpańskich, gościł u Witolda Gadowskiego w Poranku WNET. Co się dzieje w Katalonii?
Emocje ustabilizowały się na wysokim poziomie. Trwa oczekiwanie na wybory w Katalonii, zarządzone przez władze centralne po rozwiązaniu regionalnego parlamentu. Nie wiadomo wcale, czy ugrupowania będące za secesją Katalonii osiągną większość. Decydujący będzie głos większości, która na razie milczy.
Nie bez znaczenia dla wyniku tych wyborów będzie to, że na skutek zawirowania politycznego, w jakim znalazła się Katalonia, jej gospodarka hamuje. Już ponad trzy tysiące firm wycofało się z tego regionu, spadły przychody z turystyki, mają miejsce bojkoty produktów katalońskich. Dodatkowo Unia Europejska, wbrew wcześniejszym planom, zrezygnowała z wyznaczenia Barcelony jako siedziby Europejskiej Agencji Leków. [related id=43112]
Trwa śledztwo w sprawie korupcji w rodzinie Pujol i partii politycznej kierowanej przez byłego premiera Katalonii. Grzegorz Małecki nie przewiduje jednak spektakularnych wyników, gdyż korupcja dotyczy całej elity politycznej Hiszpanii, nie tylko Katalonii.
Jednym z największych odkryć Hiszpanów w ostatnim czasie było to, że stali się obiektem cyfrowej agresji ze strony Rosji. Hiszpanie dzięki współpracy z amerykańskimi służbami zdobyli dowody na to, że w okresie poprzedzającym referendum i krótko po nim ruch w Internecie dotyczący informacji na temat sytuacji w Katalonii był generowany w dużej mierze przez media i podmioty pochodzące z terenu Rosji. Do tego był to ruch przedstawiający działania władz madryckich w sposób zdeformowany, a pozytywnie – postępowanie separatystów. Była to klasyczna akcja dezinformacyjna, mająca na celu komplikowanie sytuacji i generowanie problemów w całej Unii Europejskiej.
– Możemy sobie tylko wyobrazić, co mogą Rosjanie robić w Polsce – powiedział pułkownik Grzegorz Małecki. Nasze służby, jeśli mają wiedzę na ten temat, nie ujawniają jej, gdyż przyjęły inną politykę niż służby hiszpańskie, które zdecydowały się ujawnić, co ustaliły na ten temat.
Jak wyglądały kulisy negocjacji przez byłego prezesa PSL umowy gazowej z Rosją oraz co łączy Waldemara Pawlaka z Igorem Sieczynem, ministrem gospodarki i protegowanym Władimira Putina?
Gościem Poranka WNET był Marcin Wikło, dziennikarz tygodnika „Sieci Prawdy”. Razem z Markiem Pyzą napisali artykuł o powiązaniach Waldemara Pawlaka z reżimem w Moskwie: – Jest mnóstwo dowodów oraz poszlak i sytuacji, które wskazują na to, że Waldemar Pawlak był najważniejszym człowiekiem Moskwy w Polsce – powiedział w Marcin Wikło, uzasadniając to tym, że ówczesny minister gospodarki chciał przedłużenia umowy gazowej z Rosją do roku 2037, a nawet Rosjanie mieli co do tego wątpliwości.
Zdaniem dziennikarza tygodnika „Sieci” dziwne interesy ze Wschodem towarzyszą byłemu premierowi od początku jego kariery politycznej: – Patrząc na historię polityczną Waldemara Pawlaka, to on zawsze był gdzieś blisko Rosji. Może przypomnieć spółkę G&S czy Trójkąt Buchacza, kiedy ministrowie rządu Waldemara Pawlaka, wyprowadzali pieniądze do spółek eksportujących na Wschód. Sama historia PSL, pokazuję, że nigdy nie musiało się pokajać, za swój udział w PRL. [related id=44334]
Gość zwrócił również uwagę na sprawę niewyjaśnionej próby wmanewrowania Polski w niebezpieczną umowę energetyczną z Rosją: – Historia połączenia elektryczno-energetycznego z Okręgiem Kaliningradzkim była utrzymywana w pełnej skrytości przez byłego prezesa PSL. To wyglądało jak prywatny interes premiera Pawlaka zawierany z Igorem Sieczynem. Podpisanie takiego porozumienia stawiałoby nas w pozycji wroga wobec Litwy i innych państw bałtyckich.
– Prokuratura prowadzi śledztwo o niedopełnienie obowiązków w zamian za przyjęcie korzyści majątkowej, w sprawie podpisania przez Waldemara Pawlaka umowy gazowej z Gazpromem. (…) Waldemar Pawlak nie negocjował ceny w ramach kontraktu z Rosją w 2010 roku. Ta kwestia ani razu nie pojawiła się w czasie całych negocjacji – podkreślił w Poranku Wnet Marcin Wikło.
Z gościem Poranka Wnet rozmawialiśmy również o kwestii rekonstrukcji rządu: – To byłby duży błąd, gdyby doszło do zmiany premiera. To byłby problem wizerunkowy oraz odsłonięcie się również przed politykami opozycji. W tej chwili nie doradzałbym przeprowadzenia jakiś gruntownych zmian w rządzie – podkreślił Marcin Wikło.
ŁAJ
Rozmowy można posłuchać w części pierwszej Poranka WNET.
Zdaniem ministra spraw zagranicznych część elity politycznej, sprawującej obecnie władzę na Ukrainie, chce przeczekać rządy PiS w Warszawie i ma nadzieję na powrót do władzy polityków PO.
W Poranku WNET szef polskiej dyplomacji relacjonował stan relacji polsko-ukraińskich po swojej wizycie we Lwowie: – Stosunki są skomplikowane, jak to między sąsiadami. Ponieważ nam zależy na tym, aby Ukraina była wolnym niepodległym państwem, związanym z instytucjami Europy Zachodniej. A z drugiej strony mamy nierozwiązane kwestie historyczne – powiedział w rozmowie z Witoldem Gadowskim z Witold Waszczykowski.
– Ukrainę powinniśmy traktować jako kraj demokratyczny, zaprzyjaźniony z Polską, ale chcemy także, żeby to państwo nie było rozbijane przez swoich sąsiadów. Chcemy też, żeby Ukraina rozliczyła się ze swoją przeszłością – zaznaczył minister spraw zagranicznych.
Gość Poranka WNET odniósł się do karier polityków związanych z poprzednim rządem na Ukrainie. – Jakim cudem oni sobie wynaleźli tych ludzi od zegarków, którzy są w Polsce politykami skompromitowanymi? Są głosy, że Kijów chce przeczekać obecny rząd w Polsce.
[related id=44304]Witold Waszczykowski skomentował też medialne wystąpienie Ursuli von der Leyen, szefowej niemieckiego ministerstwa obrony: – W relacjach polsko-niemieckich trzeba mieć pewną wrażliwość. Nawoływanie do wspierania opozycyjnego oporu wobec rządów w Polsce jest wysoce niestosowne. Nie można krytykować demokratycznie wybranego rządu w taki sposób, że wskazuje się na opozycję, którą trzeba utwardzać i wspierać.
Zdaniem ministra spraw zagranicznych nie ma w tej chwili żadnych kontaktów między rządem polskim a władzami na Kremlu: – Im dłużej trzymacie wrak, im dłużej nam przeszkadzacie w prowadzeniu śledztwa, tym bardziej utrzymujecie nas w przekonaniu, że ta katastrofa wyglądała inaczej, niż to zostało opisane w oficjalnych raportach. Wszystkie klucze do poprawy relacji z Polską w tej chwili są w Moskwie. Pan Ławrow nie chce rozmawiać z polskim rządem.
ŁAJ
Rozmowa dostępna jest w części czwartej dzisiejszego Poranka WNET.