Ukraina przygotowuje się do zerwania umowy o przyjaźni z Federacją Rosyjską. Co dalej ze stosunkami obu państw?

O przyszłym zerwaniu umowy poinformował prezydent Ukrainy Petro Porosznko. Polecił już Ministerstwu Spraw Zagranicznych podjęcie odpowiednich działań.

Petro Poroszenko zapowiedział zerwanie umowy w piątym roku rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie i po przeszło 4 latach od aneksji Krymu. Według ukraińskiego prezydenta „Umowa o przyjaźni, współpracy i partnerstwie pomiędzy Ukrainą i Federacją Rosyjską” z winy Moskwy dawno stała się anachroniczna. Umowa została podpisana 31 maja 1997 roku i od 1999 roku obowiązywała na 10 lat. Umowa była automatycznie przedłużana, o ile żadna ze stron jej wcześniej nie wypowiedziała.

[related id=”55081″]

Według zapisów umowy: we wzajemnych relacjach została ustanowiona zasada strategicznego partnerstwa; uznano nienaruszalność granic i poszanowanie jedności terytorialne, a także zobowiązano się do niewykorzystywania własnego terytorium przeciwko bezpieczeństwu drugiej strony.

Na ukraińską zapowiedź zareagowała Moskwa. Szef Komisji Dumy ds. Wspólnoty Niepodległych Państw Leonid Kałasznikow stwierdził, że działanie Ukrainy nie spowodują jakiś specjalnych konsekwencji, a z drugiej strony Rosja nie będzie już zobowiązana realizować postanowień zawartych w tym dokumencie prawnym. Według rosyjskiego polityka formalnie prawo do zerwania umowy przysługuje każdej ze stron i powinna ona to ogłosić do końca października tego roku

Portal Ukraińska Prawda przypomina, że  już w styczniu tego roku pojawiły się w rosyjskiej Dumie głosy z propozycją uchylenia umowy w części dotyczącej uznania granic.

 


 

[related id=”58108″]

Ponadto w Poranku WNET nasz korespondent z Ukrainy mówił o Ołehu Sencowie. Jest to ukraiński reżyser, który jest przetrzymywany w rosyjskiej kolonii karnej „Biały niedźwiedź”. Więzienie znajduje się za kołem polarnym. Dzisiaj przypada 108 dzień głodówki Sencowa.

Wczoraj minister kultury Ukrainy Jewhen Niszczuk poinformował w sieciach społecznościowych, że były prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Wałęsa pozytywnie odpowiedział na apel Polskiej Akademii Filmowej, która wystąpiła w obronie Sencowa i zgłosił jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla.

Wałęsa opublikował list, w którym przypomina o nieuczciwym procesie wobec Sencowa i jego pokojowej walce. Były prezydent apeluje do „wszystkich ludzi dobrej woli” o uwolnienie Ukraińca. Jego walkę zaś porównuje do własnych działań, nazywając ją „walką o przyszłość świata”.

Ołeh Sencow podjął głodówkę 11 maja tego roku w obronie wszystkich ukraińskich więźniów bezprawnie przetrzymywanych w rosyjskich więzieniach i wielokrotnie podkreślał, że jego protest nie dotyczy jego własnej osoby. Sam zresztą nie występuje do prezydenta Federacji Rosyjskiej z prośbą o ułaskawienie.

Ołeh Sencow został aresztowany przez Rosjan 11 maja 2014 roku na Krymie pod zarzutem planowania działań terrorystycznych. Z Krymu został przewieziony do Moskwy gdzie był sądzony jako obywatel Federacji Rosyjskiej wbrew faktom i prawu międzynarodowemu. W sierpniu 2015 roku został skazany na 20 lat kolonii karnej.

Z prośba o ułaskawienie syna wystąpiła do Putina matka Sencowa. Urzędnicy prezydenta Federacji Rosyjskiej uznali, że z taką prośbą może wystąpić jedynie sam skazany i prośbę odrzucili. Podobnie stało się z prośbą o ułaskawienie wystosowaną przez Klemensa – arcybiskupa symferopolskiego i krymskiego kościoła prawosławnego patriarchatu kijowskiego. Również arcybiskup nie został uznany za właściwą stronę do skierowanie prośby o ułaskawienie więźnia.

Na całym świecie trwają akcje na rzecz uwolnienia Sencowa i można się do nich przyłączyć między innymi podpisując petycję z prośba o pomoc w tej sprawie do władz Stanów Zjednoczonych (petitions.whitehouse.gov/petition/save-oleg-sentsov).

By dowiedzieć się więcej o sprawie Ołeha Sencowa można korzystać z hasztagu #SaveOlegSentsov na Twitterze oraz Facebooku.

 

 

Publikacja współfinansowana z projektu „Zapobieganie wywoływaniu napięć w relacji Polski z sąsiadami – StopFake PL” realizowanego przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, będącego zadaniem publicznym współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w ramach konkursu „Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2018”,
Publikacje wyrażają poglądy autorów i nie mogą być utożsamiane z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP

 

K.T.

Podróż przez Rosję czasu Mundialu. Rosjanie są zadowoleni, bo odnieśli wizerunkowe zwycięstwo, organizując mistrzostwa

Brat Blondynki krytykuje Lioszę za to, że nienawidzi Putina nie za to, za co należy. On też nienawidzi, ale za coś innego. Rosjanie dzielą się na stroniących od polityki i nienawidzących Putina.

Wojciech Jankowski

Mundial był znakomitą okazją, by odwiedzić Rosję. Nie interesował mnie jednak przebieg mistrzostw, a rozmowy z Rosjanami. Często wystarczyło odpowiedzieć na pytanie „skąd jesteś?”, by usłyszeć, jak ten świat jest ułożony. Usta otwierały się same.

Kazań

Jestem w stolicy Tatarstanu, jedynym miejscu w Federacji Rosyjskiej, gdzie urzęduje jeszcze jeden prezydent poza Władimirem Putinem. Są tu dwa języki urzędowe, rosyjski i tatarski. Rzeczywiście w życiu publicznym występuje tatarszczyzna. W kasach, na dworcach, w wielu miejscach publicznych można usłyszeć ten język. Kazań ma również swój Kreml, który jest chyba największą atrakcją turystyczną. Rozległy teren jest tak naszpikowany muzeami, że nie sposób wszystkie zwiedzić jednego dnia. Kto nie czytał wcześniej o Kazaniu i nie szukał zdjęć w internecie, dozna olśnienia. To miasto zachwyca urokiem i atmosferą.

Ze zdziwieniem skonstatowałem, że w rozmowach polityka nie jest tematem dominującym. Polska nie jest odbierana przez wszystkich jako Judasz Słowiańszczyzny. Pamiętam formułę „Ptica nie kurica, Polsza nie zagranica” i kontakty sprzed lat z ludźmi ze Wschodu, którzy byli przekonani, że skoro jestem z Polski, to muszę mówić po rosyjsku. Obecnie Polska jest odbierana jako „część Europy”, a tam rosyjskiego się nie uczą. Ci, którzy nie pasjonują się polityką i prawdopodobnie nie spędzają większości czasu przed telewizorem, nie klasyfikują Polski od razu jako kraju wrogiego. Często poznawałem ludzi, gdy siedząc sam przy stoliku w restauracji w centrum byłem pytany, czy można się dosiąść, bo już wszystko jest zajęte. Zaczynały się rozmowy. Niektóre szły w kierunku życia osobistego z pytaniami, które nad Wisłą bez alkoholu uznane byłyby za wścibskie. Lecz pojawiał się i temat, którego się spodziewałem:

– Polacy do Rosji mają stosunek taki sobie?

Pomyślałem, że jednak szybko zbliżamy się do polityki. Ale to dobrze, w końcu na to czekam, zaraz będzie Ukraina, Majdan, NATO i Ameryka. Dzięki temu będzie o czym pisać. Nabieram powietrza i kiwam głową. Jednak moja rozmówczyni nie była bardzo zainteresowana polityką, a swoją – słuszną – opinię oparła na obserwacji naszych kibiców.

– Zauważyłam to, patrząc na kibiców z Polski. Inni kibice byli uśmiechnięci, otwarci, od razu dochodziło do interakcji, a Polacy zachowywali dystans. Wszystko poprawnie, elegancko, ale na dystans.

Jej koleżanka jest jednak dociekliwa i zbliżamy się do polityki.

– A jaki jest u was stosunek do Ukrainy?

– To zależy. Gdy mówimy o II wojnie światowej, to krytyczny, ale jeśli chodzi o współczesność, to pozytywny.

Puszka Pandory została otwarta. Zestaw pytań zawęża się do najgorętszych.

– A do kwestii Krymu?

– Dziewczęta! – sięgam do zestawu słów, które w strefie postsowieckiej mają specjalny status i specjalny ciężar – Czy to nie prowokacja?

„Kreml” w Kazaniu | Fot. W. Jankowski

– Jaka prowokacja? Po prostu rozmawiamy!

Postanawiam obrać ton nie mentorski, ale być przekonujący i przedstawić sprawę tak, jak wygląda w świetle prawa międzynarodowego. Powołam się w końcu na „wies’ mir”, najlepszy argument, który w tej chwili przychodzi mi do głowy.

– Cały świat uważa, że to okupacja Krymu – wypowiadam te słowa jak najłagodniej, ale staram się sprawiać wrażenie, że jest to tak oczywiste, jak to, że noc jest czarna, a dzień biały.

– Wiedziałam – mówi emocjonalnie jedna do drugiej. – Tam praischodzit takaja prapaganda!

Patrzę na moje rozmówczynie osłupiały. Czy ja mam łopoty z algebrą, czy one? Skoro „wies’ mir” to 194 państwa, po odjęciu jednej Rosji będzie ich jeszcze 193. Jeszcze są: Afganistan, asadowska Syria, Wenezuela, ale to ciągle mało. Co jest bardziej prawdopodobne, że mylą się 3–4 państwa, czy 190? Rozmowa trwa w najlepsze, ale na chwilę z uczestnika staję się obserwatorem:

– Miałam znajomą Ukrainkę spod granicy polskiej. Ona pisała do mnie, że Rosjanie zabijają Ukraińców na wschodzie. Z a b i j a j ą! Wyrzuciłam ją ze znajomych. Nie chciałam tych bzdur czytać.

– Oni tam mówią tym samym językiem, co my. I to prawidłowym. To są Rosjanie – mówi druga kobieta. – Oni tak czekali na Rosję. Są zadowoleni. Teraz jest tam o wiele lepiej niż za Ukrainy. Im jest lepiej teraz żyć. (…)

Perm

Blondynka pyta mnie o stosunek Polaków do Ukrainy. Czekam na temat wojny na wschodzie, faszystowskiego reżimu…

– Jak byłam w Amsterdamie, widziałam tam mnóstwo Ukraińców. Chodzili po mieście. Robili zakupy. Mieli pełne torby zakupów – mówi Blondynka o dobrotliwym uśmiechu, a ja myślę, że już więcej nie będę zakładał, co usłyszę. – Widać, że Ukraina staje na nogi.

Dobrotliwy uśmiech staje się jeszcze „dobrotliwszy”. Widać, że cieszy się z wątpliwego w końcu sukcesu Ukrainy. Mąż Blondynki nie ma dobrotliwego uśmiechu, za to lubi stukać się „plastikowym szkłem”. Pojawia się kolejny temat, którego akurat się nie spodziewałem – Smoleńsk. Znowu występuję w roli referenta stosunku polskiej opinii publicznej do katastrofy (?) w Smoleńsku.

– Ta druga połowa ma rację. Nie ma wątpliwości, że to był zamach. Załatwili go. Polska i Rosja bezsprzecznie mają sprzeczne interesy. Nie uważasz, że tak jest?

Potakuję. Blondynka jest zawiedziona, jej dobrotliwy uśmiech gdzieś się ulatnia. A więc świat nie opiera się na „drużbie narodow”.

– My, Rosjanie, chcemy widzieć świat dobrym, a on, Żyd, widzi wszystko inaczej. Nikomu nie wierzy. Wszędzie węszy podstęp. Poznałam i wyszłam za Lioszę, chłopaka z Permu, a okazało się, że to Mossad.

Wybucha salwa śmiechu. Liosza rzeczywiście nie ufa nikomu. Nie wierzy, że jestem z Polski. Chce zobaczyć mój paszport. Instynkt każe nie przyznać się, że mam go przy sobie, ale zgodziłem się pokazać telefon. Wyjaśnia mi, że w Rosji jest reżim, a w reżimie powinno się mieć dokumenty przy sobie. Nienawidzi Putina. Nie głosował na niego i nie ma żadnych wątpliwości, że to nie ma znaczenia, no kogo ludzie głosują. Szanuje Polskę, bo tam zginęło wielu Żydów. Mało mówiący Brat Blondynki krytykuje Lioszę za to, że nienawidzi Putina, ponieważ nie nienawidzi Putina za to, za co należy. On też nienawidzi, ale za coś innego. Gdyby uznać tę grupę za reprezentatywną, to okazałoby się, że Rosjanie dzielą się na stroniących od polityki i nienawidzących Putina. Jaka szkoda, że wieczór już się kończy. W Permie o drugiej w nocy już zaczyna świtać.

Blondynka pokazuje mi zdjęcia swoich synów, którzy mieszkają w Izraelu. Dwóch przystojnych chłopców uśmiecha się do obiektywu. Jeden jest blondynem i ma na sobie mundur armii izraelskiej. Dugi jest śniady, ma ciemnaewłosy.

– Ten Słowianin, a ten Żyd – komentuję zdjęcie.

– Widzisz, jak to jest? – śmieje się Blondynka o dobrotliwym uśmiechu – Rosjanin broni Izraela, a Żyd robi w nim interesy.

Cały artykuł Wojciecha Jankowskiego pt. „Gławnoje, szto żywoj! Podróż przez Rosję czasu Mundialu” znajduje się na s. 1 i 4 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Wojciecha Jankowskiego pt. „Gławnoje, szto żywoj! Podróż przez Rosję czasu Mundialu” na s. 1 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Donald Trump: Niemcy są zakładnikami Rosji. Są przez nią całkowicie kontrolowane- komentarz Jana Bogatki

Jan Bogatko o konflikcie na linii USA- Niemcy, dotyczącym drobnych składkach europejskiego hegemona na NATO. Trump ostro skrytykował politykę Niemiecką, twierdząc, że te są całkowicie zależne od Rosji

– To przykre, że Niemcy zawierają ogromne umowy z Rosją dotyczące ropy i gazu, podczas gdy powinny być przeciwko Rosji; Niemcy płacą Rosji miliardy dolarów rocznie. Chronimy Niemcy, chronimy Francję, chronimy te wszystkie kraje, a one zawierają umowy na rurociągi z Rosji, wpłacając do jej skarbca miliardy dolarów – powiedział Trump. Jak dodał: „Niemcy kontrolowane są całkowicie przez Rosję. Budowa rurociągu Nord Stream II bardzo szkodzi stosunkom transatlantyckim.”

USA chroni Niemcy, a te płacą miliardy za gaz ziemny, wzmacniając w ten sposób pozycję Rosji- zauważył Jan Bogatko. Media Niemieckie, które są nieprzychylne prezydentowi USA, zauważają, że ten, spotykając się w Helsinkach w poniedziałek z szefem Kremla, zupełnie lekceważył zagrożenie płynące ze strony Rosji.

Zdaniem redaktora Jana Bogatki spór na temat wysokości składek vatowskich będzie miał swój dalszy ciąg. „Może się okazać, że NATO w Niemczech będzie schodziło zupełnie na dalszy plan. Na razie to jednak Europa bardziej potrzebuje sojusznika niż USA”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

Wojciech Jankowski o Mundialu 2018: Rosjanie nie zrażeni, Ukraińcy szczęśliwi

Porażka Rosji w meczu z Chorwacją nie popsuła nastrojów kibiców. Rosjanie mają poczucie, że zrobili bardzo dużo. Nieoczekiwanie oprócz Chorwatów szczęśliwi są Ukraińcy.

 

Wojciech Jankowski powiedział, że w Moskwie podczas meczu Rosja-Chorwacja panowała atmosfera prawdziwego święta piłki nożnej. Kibice rzucali się od razu w oczy, ponieważ mieli na szyi identyfikatory, które uprawniały ich do szeregu ulg. Między innymi przygotowano dla nich darmowy transport pomiędzy mundialowymi miastami. Ludzie są im pomocni i życzliwi wobec kibiców, a trzeba przyznać, że wielka ponad dwunastomilionowa stolica Rosji nie słynie z życzliwości.

Na Arbacie ludzie przystają przy kawiarniach i restauracjach, by z ulicy oglądać mecze. W Kazaniu ludzie, którzy nie znaleźli miejsca przy stolikach w lokalach na ul. Baumana (nazywanej kazańskim Arbatem) stali na ulicy i oglądali mecz Rosja – Chorwacja w telewizorach z pobliskich ogródków restauracyjnych. W sklepach można kupić papierowe torebki z napisem „Keep calm and drink on” (zachowaj spokój i pij sobie dalej), które pozwalają zakryć zawartość puszek i butelek z piwem. Wartość takiej torebki 5 rubli (około 30 groszy).

Kibice dopingowali swojej drużynie z dużym entuzjazmem, a gdy Chorwaci strzelili bramkę, która dała im prowadzenie, zastygli w milczeniu. W czasie karnych łapali się za głowę przy każdym chorwackim golu, jednak po przegranej nie spuścili nosa na kwintę. Rosjanie nie narzekali po porażce. Mieli poczucie, że zrobili dużo i przygotowali dobrze Mundial. W Kazaniu po przegranym meczu wszystkim dopisywały dobre humory. Kibice chodzili z flagami Rosji po ulicy Baumana i skandowali „Rasija, Rasija”.

Nieoczekiwanie pojawił się też akcent polityczny. Reprezentanci Chorwacji Domagaj Viada i Ognjen Vukojević pozdrowili Ukrainę hasłem „Sława Ukrainie!” i zadedykowali jej zwycięstwo. Ukraińskie media społecznościowe zawrzały. Krążą zdjęcia ze zdjęciem Vidy i podziękowaniami w dwóch językach, po ukraińsku „diakuju” i po chorwacku „hvala ti”. Pojawiły się również apele, by Ukraińcy w tym roku nie zostawali pieniędzy w Turcji czy Bułgarii, jeśli lubią jeździć na wakacje do Chorwacji.

Teresa Wójcik: Ameryka będzie chciała zablokować budowę Nord Stream II

Gość Poranka WNET opowiedziała o prowokacji dziennikarskiej portalu Energetyka24.com oraz o rozpoczęciu budowy rurociągu Nord Stream II.

Pracownicy portalu Energetyka24.com wymyślili fikcyjnego dziennikarza Piotra Niewiechowicza i sprawdzili, ile fikcyjny przedstawiciel świata mediów jest w stanie ugrać. Jak się okazuje to sporo. Nieistniejący dziennikarz wyciągnął wrażliwe informacje i lobbował u opozycji. Wystarczyło konto na Twitterze i mail.

Redaktorka mówiła również o projekcie budowy Nord Stream II. Zdaniem Teresy Wójcik, niezwykle trudno będzie powstrzymać budowę rurociągu, która godzi w interesy naszego państwa:

  „Łatwiej potrzymać prace na lądzie niż na dnie morza. Budowa już ruszyła, maszyny kopią rowy. Myślę, że powstrzymanie budowy będzie bardzo trudne. Mogłoby to się udać, gdybyśmy przestrzegali prawa unijnego oraz gdyby Ameryka zaczęła bardziej się przeciwstawiać realizacją tego projektu. Z poufnych źródeł dowiedziałam się, że ten nacisk stanie się niebawem silniejszy. Może on objawić się w świecie finansów. Stany Zjednoczone wciąż są potęgą w zakresie międzyarkadowych instytucji finansowych. Myślę, że obecna administracja amerykańska jest na tyle zdeterminowana, że może zablokować możliwość obrotu finansowego”.

Amerykanie będą chcieli zablokować budowę Nord Stream II, ponieważ chcą zarobić na handlu paliwami na rynku europejskim oraz mają na Starym Kontynencie swoje interesy polityczne. „Donald Trump nie może pozwolić sobie na to, aby Rosja wchodziła do Europy tak szerokim frontem, jak to się teraz dzieje”.

Teresa Wójcik zauważyła, że charakter współpracy Niemiec i Rosji przy budowie Nord Stream II jest partnerski: „Nikt w tym układzie nie dominuje, dlatego jest on tak niebezpieczny”.

Dla niemieckiej gospodarki jest to bardzo intratna współpraca. Ponad 7000 ichniejszych firm zarabia na rosyjskim rynku. Teresa Wójcik mówiła także o działaniach Gazpromu, który coraz bardziej jest zainteresowany rynkiem hinduskim.

JN

Dr Szymon Kardaś: Putina czeka wiele wyzwań i problemów – perspektywy Rosji na najbliższe lata

Dr Szyman Kardaś o rozpoczętej czwartej kadencji Władimira Putina i problemach, jakie stoją przed prezydentem Rosji. Gość Poranka WNET mówił także o stosunkach ukraińsko-rosyjskich.

 

Putin po marcowych wygranych wyborach zadeklarował, że to jego ostatnia kadencja. Zgodnie z rosyjską konstytucją można być ponownie wybranym na prezydenta tylko raz, chyba że Putin zdecydowałby się na ruch, z jakim mieliśmy do czynienia w 2008 r., kiedy po dwóch kadencjach prezydenckich objął na cztery lata funkcję premiera, po czym wrócił na Kreml jako prezydent. Zdaniem eksperta OSW Putin, gdyby nie zdecydował się ponownie kandydować, przed Rosją stanęłoby wiele wyzwań:

„Cały system, który został zbudowany w ciągu tych ostatnich 18 lat jest silnie spersonalizowany i działa on dzięki temu, że na szczycie stoi Władimir Putin. Gdyby okazało się, że Putin nie wystartuje na kolejną kadencję, to Rosja miałaby poważny problem. Pamiętajmy także o tym, że biologia jest nieubłagana. Słychać spekulacje na temat stanu zdrowia Putina”.

Zdaniem eksperta OSW będziemy mieli niebawem do czynienia z dwoma wariantami w polityce wewnętrznej Rosji: 1) Putin zdecyduje się na zmianę konstytucji, która pozwoli mu przedłużyć swoje panowanie; 2) stworzy nową strukturę funkcjonalną, która pozwoli mu rządzić niezależnie od tego,czy będzie formalnie piastował urząd prezydenta, czy też nie.

Dr Kardaś został zapytany o rolę Dmitrija Miedwiediewa, który jego zdaniem świetnie sprawdził się jako polityk do przechowywania urzędu do czasu powrotu Putina. Niemniej jednak, gość Poranka WNET twierdzi, że obecny premier Rosji nie ma własnych ambicji politycznych. „Mogliśmy oglądać jego pełne oddanie i  lojalność przez ostatnie lata współpracy z Putinem. To najlepszy dowód na to, że nie należy spodziewać się z jego strony zakusów na objęcie stanowiska prezydenta”.

Dr Szymon Kardaś skomentował również perspektywy dla polityki zewnętrznej Rosji oraz zagrożenie ze strony tzw. wielkiej wojny, czyli eskalacji konfliktu na szeroką skalę.

„Polityka rosyjska stała się bardziej asertywna oraz agresywna. Stawiamy tezę, że w ciągu najbliższych sześciu lat to się nie zmieni. Potwierdzają to również wydarzenia z ostatnich kilku miesięcy. Przed Rosją stoi wiele nierozwiązanych problemów, od Bliskiego Wschodu zaczynając, a kończąc na Ukrainie, która stała się rosyjską porażką militarną. Przed rosyjską polityką zewnętrzną stoi wiele wyzwań i problemów”.

Narracja dotycząca tzw. wielkiej wojny jest obecna od bardzo dawna w dyskusjach na temat rosyjskiej polityki. Faktycznie, z Rosji płynie wiele sygnałów, które pozwalają tej narracji egzystować. Już samo podnoszenie tego tematu na arenie międzynarodowej daje Rosji duże przewagi. Należy pamiętać, że Putin liczy na to, że strach Zachodu przez tą wielką konfrontacją poskutkuje większymi ustępstwami wobec Rosji.

Zdaniem eksperta wielka eskalacja konfliktu ze strony Rosji jest mało prawdopodobna. Natomiast to, czego niewątpliwie można się spodziewać, to różnego rodzaju działania prowokacyjne,  dywersyjne oraz konflikty lokalne o ograniczonej skali.

Dr. Szymon Kardaś mówił również o sytuacji gospodarczej oraz ekonomicznej w Rosji.  Zapraszamy do zapoznania się z całym raportem OSW na temat perspektyw Rosji na najbliższe lata:

https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/raport-osw/2018-03-20/putin-po-raz-czwarty-stan-i-perspektywy-rosji-2018-2024

Kto stoi za śmiercią znanego rosyjskiego dziennikarza śledczego? Komentarz Anny Łabuszewskiej

Anna Łabuszewska opowiadała o sprawie śmierci 32-letniego rosyjskiego dziennikarza Maksima Borodina. Miał on wypaść z okna na 5. piętrze.

Na razie ustalono, że dziennikarz w piątek 13 kwietnia wypadł z okna swojego mieszkania znajdującego się na 5 piętrze. Niestety nie udało się go odratować.

Maksim Borodin był dziennikarzem śledczym, pisał m.in. o stratach rosyjskich najemników w Syrii, czyli żołnierzy z tzw. Grupy Wagnera, a także o wielu kontrowersyjnych aferach, w tym o aferze korupcyjnej: „Nie jest wykluczone zatem, iż mógł nadepnąć komuś na odcisk”. Jak potwierdza nasza rozmówczyni, okoliczności wypadku nie są znane, zatem trudno cokolwiek wyrokować. Pewne jest natomiast, że:

„Borodin został napadnięty już wcześniej, 5 kwietnia pod klatką swojego bloku. Nieznany sprawca doskoczył do niego od tyłu, na szczęście wtedy nic się nie stało. To zdarzenie miało na celu zapewne zastraszenie dziennikarza.”

Borodin wielokrotnie wcześniej obawiał się, że ktoś może wtargnąć do jego mieszkania, jednak, jak widać, nie zapobiegło to incydentowi.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

JN

Ryszard Czarnecki: Nie ma zgody na fałszowane historii przez izraelskich polityków

Napięta sytuacja na Bliskim Wchodzie była głównym tematem rozmowy z posłem do PE. Zdaniem Ryszarda Czarneckiego Rosja nie ma dobrego wyjścia po ataku rakietowym państwa zachodnich w Syrii.

 

Zdaniem polityka PiS, do tej pory polityka Kremla na Bliskim Wschodzie podnosiła pozycję międzynarodową Rosji, ale po ataku koalicji trzech państwa Putin nie ma dobrego wyjścia: Mimo że Rosja ekonomiczne słabnie w oczach, to dzięki interwencji w Syrii pokazała, że jest globalnym rozgrywającym. Dla Rosji każda reakcja na działania Trumpa jest zła. Bo brak reakcji pokaże, że Kreml jest bezsilny wobec USA. A odpowiedź zbrojna doprowadzi do eskalacji konfliktu, której Rosja na dłuższą metę wygrać nie może.

To, że Macron, podtrzymuje chęć udziału w nalotach USA, to jest sukces USA. To już nie jest kwestia wojenki amerykańskiej, ale reakcji prawie całego zachodu – podkreślił gość Poranka Wnet.

Ryszard Czarnecki wskazał, że obecna sytuacja po ataku na fabryki broni chemicznej Baszara el-Asada, jest na korzyść Warszawy: Polska jest na tyle silnym i ważny krajem, że jest konsultowana przez wszystkie trzy kraje. To jest dla nas optymalne, bo nie jesteśmy narażeni na odwet państw arabskich, a jesteśmy na tyle ważni, że musimy być przy konsultowaniu taki ataków.

Polityk PiS odniósł się również do wypowiedzi prezydenta Izraela w czasie Marszu Żywych, w którym polityk oskarżył Polskę o współudział w Holokauście: Na takie fałszowanie historii zgody być nie może. (…) Uważam, że politycy izraelscy powinni się zastanowić czy swoimi działaniami nie pozbawi się jednego z ostatnich przyjaciół w Europie.

Ryszard Czarnecki odniósł się do politycznej ofensywy Prawa i Sprawiedliwości: Brałem udział w rozpoczęciu objazdu naczelnika naszego kraju w Trzciance. To początek naszej drogi.

ŁAJ

Z Rosjanami można rozmawiać, ale trzeba sobie zdawać sprawę z faktu, że oni umów nie będą przestrzegać. Taki mają klimat

Broń chemiczna i biologiczna jest nielegalna. Nie znaczy to wcale, że nie jest stosowana. Najlepszym tego dowodem jest zatrucie obywatela brytyjskiego, z którym prezydent Putin miał stare porachunki.

Jan Martini

Poniżej przedstawiam tłumaczenie fragmentu książki Richarda Clarke’a Against All Enemies na temat efektów porozumień pokojowych zawartych z ZSRR (obecna Rosja). Autor był jednym z pięciu ludzi w Ameryce, który widział przysłany przez Anglików raport na temat wielkiego sowieckiego programu broni bakteriologicznej. Anglicy dowiedzieli się o sprawie od wysokiej rangi sowieckiego naukowca koordynującego program, zbiegłego do Wielkiej Brytanii.

„W 1973 r. ZSRR, USA i inne państwa podpisały traktat stawiający poza prawem broń biologiczną. My zniszczyliśmy nasze zapasy. ZSRR utrzymywał, że zrobił to samo. Kłamali. Nie tylko nie zniszczyli swoich broni biologicznych, ale znacznie rozszerzyli program, pracując nad broniami o przerażających możliwościach. Ich laboratoria pracowały nad wirusami Marburg i Ebola, które powodowały u ofiar krwawienia ze wszystkich otworów ciała i organów wewnętrznych, aż do śmierci.

Rosjanie doskonalili bomby, pociski artyleryjskie i inne środki do przenoszenia i rozsiewania takich czynników chorobotwórczych jak wąglik, botulinum, ospa i bakterie odporne na antybiotyki. Rosjanie już mieli zmagazynowane pociski napełnione tymi truciznami. Ponad 100 000 Sowietów pracowało nad tym tajnym programem w wielu laboratoriach i fabrykach na terenie całego ZSRR.

Co więcej – bardzo miły i przyjazny wysoki urzędnik radziecki, który z nami negocjował traktaty rozbrojeniowe, doskonale wiedział o tych nielegalnych programach, ale ich istnienie utrzymywał w tajemnicy przed nami.

Nie były to miłe wiadomości dla nas, ale jeszcze bardziej kłopotliwe były dla Sekretarza Stanu Jima Bakera. Baker poinformował Pentagon, Kongres i Prezydenta, że możemy bezpiecznie podpisać kilka większych porozumień rozbrojeniowych z Sowietami. Stwierdził, że jest bardzo nieprawdopodobne, by przywódcy sowieccy pozwolili sobie na ryzyko pogwałcenia porozumień. Jeśliby tak zrobili, wywiad amerykański jest w stanie to wykryć za pomocą „narodowych środków technicznych” pozostających w naszej dyspozycji. Jim Baker musiał teraz zmierzyć się z sytuacją, gdyż Sowieci jednak zaryzykowali, a nasze „narodowe środki techniczne” nie zdołały wykryć nielegalnego, wielkiego programu zbrojeniowego.

Gdyby nie wiara w brytyjski wywiad, którą wykazał rosyjski zbiegły naukowiec, nic byśmy nie wiedzieli o niezmiernie groźnym zagrożeniu bakteriologicznym.

Pierwszą reakcją Bakera było trzymanie wiadomości w tajemnicy do czasu, gdy sowieccy przywódcy zgodzą się na zniszczenie swoich broni w obecności amerykańskich obserwatorów. Niestety Sowieci po konfrontacji wcale nie byli skłonni do kooperacji. Twierdzili, że Amerykanie muszą mieć także taki tajny program i żądali inspekcji naszych fabryk. Dyskusje trwały jakiś czas i w końcu Rosjanie zgodzili się zniszczyć wszystko i umożliwić ograniczoną kontrolę przez naszych obserwatorów. Osobiście nigdy nie czułem się usatysfakcjonowany tym, co nam Sowieci przedstawili. Po pierwsze – nie dostaliśmy kompletnej listy wszystkiego, co wytworzyli (i zniszczyli), po drugie – nie dali nam antidotum na szczepy chorobotwórczych drobnoustrojów, które z pewnością musieli mieć”.

Cały artykuł Jana Martiniego pt. „Rokowania wysokiego ryzyka” znajduje się na s. 2 kwietniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Komentarz Jana Martiniego pt. „Rokowania wysokiego ryzyka” na s. 2 kwietniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl

Trump zachowuje się jak maniak i łatwo ulega rosyjskim prowokacjom – uważa Irena Lasota

Asad nie użyłby broni chemicznej bez zgody Rosji. A Rosjanie mają rozpracowaną psychologię Trumpa i potrafią go prowokować

O perspektywie większego zaangażowania USA w konflikt syryjski i o celach rosyjskiej polityki mówiła w Poranku WNET Irena Lasota. Komentatorka podkreśliła kryzys przywództwa w USA i brak koordynacji amerykańskiej polityki

Przykro mi mówić to o własnym prezydencie, ale to coraz bardziej wygląda to na porozumiewanie się niewiadomo z kim przez jakiegoś maniaka.  W trakcie kampanii wyborczej Donald Trump wyśmiewał się z Baracka Obamy za to, że ten z góry zapowiadał kogo będzie bombardował. Dziś media przypominają te cytaty.

Sytuacja jest bardzo niepewna, bo nie wiadomo jaka jest postawa wobec Syrii zarówno USA jak i całego NATO wobec tego co się dzieje w Syrii. Nie chodzi tylko o wydarzenia sprzed miesiąca. Np. używanie broni chemicznej jest dosyć często stosowane przez prezydenta Asada. Większe sankcje byłyby przeciwko niemu już dawno wprowadzone, gdyby nie to, że ma dwóch wielkich sprzymierzeńców, Rosję i Iran.

Jeżeli Rosja zechce to będzie konflikt. Rosja ma doskonale zbadaną psychologię prezydenta Trumpa. Rosja, która ma świetnie zorganizowaną politykę i ma przywódcę, który wie co robi,  ma przeciwko sobie kraj, w którym nie ma w tej chwili zatwierdzonego ministra spraw zagranicznych i w którym dziesięć dni temu była mowa, że wraz z generałem MacMasterem (byłym doradcą do spraw bezpieczeństwa) mogą odejść inni generałowie, m.in. szef Pentagonu James Mattis. Wystarczy, że Rosja wykona jakiś ruch, który prezydent Trump uzna za prowokację…

Asad w życiu nie użyłby broni chemicznej bez zezwolenia Rosji.

 

Irena Lasota mówiła też o przesłuchaniu przez amerykański kongres szefa Facebooka Marca Zuckerberga w związku z kontrowersjami wokół działalności firmy Cambridge Analytica. W tle jest pytanie o to czy i jak za pomocą mediów społecznościowych można wpływać na politykę. Publicystka zwróciła uwagę, że w USA z tego typu narzędzi korzystali zarówno Republiknie jak i Demokraci.

ax