Likwidacja Stowarzyszenia Memoriał przez Putina. Prof. Legucka: to ogromny cios i wielka hańba dla współczesnej Rosji

Featured Video Play Icon

Analityczka ds. Rosji w programie „Europa Wschodnia”, przedstawicielka PISM komentuje likwidację Stowarzyszenia Memoriał przez Władimira Putina.

Prof. Agnieszka Legucka wypowiada się na temat likwidacji Stowarzyszenia Memoriał przez prezydenta Federacji Rosyjskiej – organizacja zajmowała się badaniem zbrodni stalinowskich. Analityczka uważa, że jest to dowód nieumiejętność rozliczania się Rosji ze swoją przeszłością.

To ogromny cios i wielka hańba dla współczesnej Rosji. Przybito niemalże ostatni gwóźdź do tego, jak współczesna Rosja rozlicza się ze swoja przeszłością.

Zadaniem Stowarzyszenia było ustalenie – na bazie dostępnych dokumentów – czy dane wydarzenie można było zaliczyć jako zbrodnię stalinowską. Jak twierdzi gość „Kuriera w samo południe”, na chwilę obecną mamy do czynienia z idealizacją Związku Sowieckiego.

Związek Sowiecki postrzega się tylko w kontekście wielkiego państwa, industrializacji i skoku cywilizacyjnego.

Zdaniem Profesor cały proceder jest próbą politycznego zdyskredytowania całego Memoriału – oraz jego działacza, Jurija Dmitrijewa –  w procesie karnym.

Ta organizacja została uznana za tzw. zagranicznego agenta. Będąc „agentem” jest obowiązek podawania tej informacji. Stowarzyszenie podobno nie robiło tego regularnie.

Dodaje, że – mimo ogólnokrajowego charakteru działalności organizacji oraz wszystkich kontrowersji wokół tematu, wielu Rosjan jest świadomych istnienia Stowarzyszenia.

Niepozytywne jest to, że 70% Rosjan nie wie i nie słyszało nigdy o Stowarzyszeniu Memoriał. Rosjanie nie interesują się tym, co jest związane z polityką.

Gość „Kuriera w samo południe” komentuje również bieżącą, napiętą sytuację międzynarodową. Jej zdaniem konflikt zbrojny na skalę międzynarodową nie leży w interesie prezydenta Federacji Rosyjskiej.

Pełnoskalowa wojna nie jest Putinowi na rękę.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Paweł Bobołowicz: granica ukraińsko-białoruska na razie pozostaje spokojna

Paweł Bobołowicz podsumowuje rok 2021 na Ukrainie. Najważniejszymi tematami były: wojna na wschodniej granicy, walka z pandemią koronawirusa oraz trudne stosunki z Rosją.

Paweł Bobołowicz przypomina, że mijający rok rozpoczął się u naszych południowo-wschodnich sąsiadów skandalem wokół szczepionek. Politycy płacili, żeby dostać je poza kolejnością.

  Nasz korespondent mówi o sankcjach wprowadzonych przeciwko Tarasowi Kozakowi przez Radę Narodowego Bezpieczeństwa i Obrony. Krytycy tej decyzji wskazują na jej pozaprawność.

17 marca wyemitowano wywiad w którym Joe Biden przyznał, że uważa Władimira Putina za zabójcę.

Marzec był dla Polaków związany z wydarzeniami na Białorusi.

W marcu zatrzymany został Andrzej Poczobut. Kolejny miesiąc przyniósł pierwsze informacje o koncentracji rosyjskich wojsk w pobliżu granic Ukrainy. W maju Polska, Litwa i Ukraina uczciły w Warszawie rocznicę uchwalenia Ustawy Rządowej. Czerwiec to rzekome ostrzelanie brytyjskiego okrętu na Morzu Czarnym przez Rosjan. Sami Brytyjczycy zaprzeczają by do tego doszło. W lipcu Władimir Putin napisał artykuł udowadniający, że Rosja i Ukraina to jeden naród.

24 sierpnia nad Kijowem z okazji parady na 30-lecie niepodległości przeleciały polskie F-16.

Afera Pandora Papers przykuła uwagę Ukraińców w październiku. Kolejny miesiąc to kryzys na granicy Białorusi z Unią Europejska.

W ostatnim miesiącu znów słychać głosy o możliwej rosyjskiej inwazji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Szrot: nie przypuszczam, żeby administracja Bidena odpowiedziała na działania propagandowe Rosji

Szef Gabinetu Prezydenta RP wypowiada się na m.in. temat sytuacji więźniów politycznych na Białorusi, sytuacji politycznej na Ukrainie, czy relacji między Rosją a Stanami Zjednoczonymi.

Paweł Szrot wypowiada się na temat niezwykle trudnej sytuacji więźniów politycznych na Białorusi, wśród których znajdują się m.in. Andrzej Poczobut, czy Andżelika Borys. Uwolnienie takich osób, przy bieżącej, zaostrzającej się polityce Łukaszenki względem Polski, staje się zadaniem coraz bardziej skomplikowanym. Mimo to rząd RP nie poddaje się.

Na Białorusi jest prawie tysiąc więźniów politycznych. Polityka rządu Białorusi względem Polski bardzo się zaostrzyła. Obecnie te sprawy są bardzo trudne. Andrzej Duda w dalszym ciągu wzywa Aleksandra Łukaszenkę do uwolnienia tych osób.

Gość „Poranka Wnet” mówi też o sytuacji na wschodzie Ukrainy. Pod granicą naszego sąsiada stacjonuje rosyjskie wojsko – jest obawa, że nastąpi akt agresji ze strony rosyjskiej. Minister nawiązuje również do niedawnych żądań, jakie wystosowała Rosja wobec USA, za cenę sojuszu – uważa, że jest to forma propagandy i nie przypuszcza, aby administracja Joe Bidena miała na nie odpowiedzieć.

Nie przypuszczam, żeby administracja Bidena na takie działania propagandowe odpowiedziała. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czy jest to gra polityczna, czy ma to na celu osiągnięcie zysków stricte militarnych.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego twierdzi, że Polska powinna postawić na zdecydowanie wsparcie wschodniego sąsiada. Wspomina, że sama Ukraina coraz przychylniej spogląda na tego typu wsparcie sojusznicze Rzeczpospolitej.

Trzeba postawić na działania ofensywne, polegające na wsparciu Ukrainy, która jest pod presją. Chodzi tu głównie o wsparcie militarne, polityczne i wywiadowcze.

Szef Gabinetu Prezydenta RP wypowiada się również na temat gazociągu Nord Stream II – uważa, że jest to inwestycja dalece niekorzystna dla wielu państw. Komentuje również kwestię wzrostu cen energii – zwłaszcza gazu.

 Niedobrze, że ten gazociąg powstał – to inwestycja nie tylko z punktu widzenia Europy Wschodniej, ale też Niemiec. Dobrze natomiast, że gaz nie płynie, bo jest to element nacisku na Federacje Rosyjską w stronę dezeskalacji tej sytuacji.

Gaz jest drogi z powodu spekulacji na tle politycznym podmiotów, które go wydobywają.

Ponadto Szrot komentuje możliwość wprowadzenia nowych obostrzeń pandemicznych. Według szefa gabinetu prezydenta obecna strategia przekonywania do szczepień jest najlepszym modelem walki z pandemią.

Rząd w tym momencie nie ocenia, że ostre lockdowny doprowadzą do poprawy sytuacji epidemicznej.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Klara Mandli: w zeszłym roku zarejestrowaliśmy rekordową liczbę małżeństw i najmniejszą liczbę rozwodów i aborcji

Doradca węgierskiej minister ds. rodziny Katalin Novák o wsparciu Budapesztu dla rodzin oraz o polityce energetycznej mieszkaniowej rządu Fideszu.

Klara Mandli przedstawia politykę prorodzinną na Węgrzech. Podkreśla, że są dumni z tego, co udało im się osiągnąć. Przypomina, że rządu Fideszu jeszcze w 2010 r. wprowadził ulgi podatkowe i ulgi dla dużych rodzin.

Chodzi o to, że Węgry mogą być silnym krajem.

Matki czwórki dzieci są zwolnione z podatków. Rodziny mogą otrzymać dopłatę do samochodu. Studenci z trójką dzieci nie muszą płacić za studia. Węgierska minister podkreśla, że wskaźnik dzietności wzrósł z 1,21 do 1,55. Liczą na osiągnięcie wskaźnika zastępowalności pokoleń- 2,1.

2,1 oznacza, że na jedną rodzinę przypadają przynajmniej dwoje dzieci.

Jakie są koszta programów prorodzinnych? Mandli stwierdza, że

To kosztuje bardzo dużo, ale to jest inwestycja w przyszłość.

Mówi także o energetyce na Węgrzech. Stwierdza, że nie jest to dla nich problemem, gdyż od dekady intensywnie się koncentrują na energetyce.

Bardzo intensywnie pracowaliśmy, aby mieć ceny energii jak najniższe.

W ministerstwie został opracowany specjalny program mający na celu zapewnienia jak najniższej inflacji i cen energii.

Mamy teraz bardzo dobre relacje z Rosją i jeśli dostajemy gaz, to jesteśmy zadowoleni.

Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego mówi także o polityce mieszkaniowej nad Dunajem. Rodziny mogą dostać pomoc na mieszkanie uzależnioną od tego, ile dzieci jest w rodzinie.

W zeszłym roku zarejestrowaliśmy rekordową liczbę małżeństw i najmniejszą liczbę rozwodów i aborcji.

Gość Poranka Wnet zdradza, że najważniejszym prezentem dla niej na Boże Narodzenie jest kilka dni odpoczynku od pracy spędzone razem z rodziną.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Paweł Bobołowicz: Wołodymyr Zełenski chce uzyskać harmonogram wchodzenia Ukrainy do NATO

Korespondent Radia Wnet na Ukrainie o konferencji dyplomatów Ukrainy w Iwano-Frankiwsku, groźbie nowej inwazji Rosji na Ukrainę i o żądaniach Kremla wobec Zachodu.

Paweł Bobołowicz wskazuje, że spotkanie prezydentów Polski, Litwy i Ukrainy rozpoczęło serię kolejnych dyplomatycznych wydarzeń. Od wczoraj trwa konferencja ambasadorów w Iwano-Frankiwsku (Stanisławowie). Tematami rozmów są m.in. ułatwienie Ukraińcom wjazdu do innych krajów.

Minister Rau jest jedynym gościem zagranicznym.

Zdalnie obecna będzie także szefowa niemieckiej dyplomacji Annalena Baerbock. Nasz korespondent mówi o rosyjskich żądaniach, aby Ukraina nie wstępowała do NATO. Władimir Putin straszy pełnoskalową inwazją na Ukrainę.

Wołodymyr Zełenski stwierdził, że na szczycie NATO który ma się odbyć w tym roku 29 30 czerwca Ukraina może otrzymać sygnał członkostwa w Sojuszu.

Prezydent Ukrainy zaznacza, że jego kraj będzie chciał uzyskać na tym szczycie harmonogram wchodzenia do NATO.

Rosja żąda deklaracji od państwa Zachodu, że Ukraina nie przystąpi do NATO. Chodzi o oświadczenie pisemne, że Pakt Północnoatlantycki nie będzie się rozszerzać o kolejne postsowieckie państwa. Bobołowicz wskazuje na rosyjskie oskarżenia wobec swej południowo-Zachodniej sąsiadki, iż posiada broń chemiczną. Jak przypomina, w przeszłości tego typu oskarżenia kończyły się inwazją na rzekomych posiadaczy.

Bobołowicz mówi także o przewidzianych przez Waszyngton sankcjach. Stany Zjednoczone na wypadek rosyjskiej agresji na Ukrainę mogą przestać sprzedawać Rosji smartfony.

Musimy mieć świadomość jakie będą kolejne kroki Kremla.

Dodaje, że nasza południowo-wschodnia sąsiadka do 2014 r. „była w rękach Rosji”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Armia Nowego Wzoru. Dr Bartosiak: musimy się zastanowić, co musiałoby się zdarzyć, żeby Rosjanie uznali, że przegrali

Ekspert ds. geopolityki o Armii Nowego Wzoru: pozbyciu się przestarzałych technologii, wypracowaniu strategii oraz zmianach w systemie kształcenia i przygotowaniu do nowoczesnego konfliktu.

Dr Jacek Bartosiak tłumaczy, czym jest Armia Nowego Wzoru, czyli projekt przedstawiający modernizację naszej armii. Pracował nad nim zespół ekspertów, w tym sami wojskowi.

Jest to efekt półtora roku pracy.

Ekspert ds. geopolityki zapowiada, że niedługo będzie raport opisujący szczegółowo projekt. Jak mówi ekspert ds. geopolityki jednym z głównych problemów polskiej armii jest stare wyposażenie oraz brak wysiłków rządów w tworzeniu strategii obrony państwa. Konieczna jest refleksja nad rosyjską strategią, aby wypracować odpowiedź na nią.

Musimy po prostu wiedzieć, do czego przeciwnik się przygotowuje.

Jak podkreśla gość Poranka Wnet, trzeba się zastanowić jakich technologii potrzebujemy i przestać utrzymywać te przestarzałe.

Przede wszystkim musimy stworzyć dobrze działający przemysł zbrojeniowy. Musimy się zastanowić dokładnie jakie są technologie przyszłości i się na nim skupić i przestać utrzymywać technologie przeszłości ludzi którzy na tym skorzystają obciążając ogromnie strukturę wydatków państwa.

Dr Bartosiak wyjaśnia, że wojsko mierzy się nie ilością żołnierzy i sprzętu, lecz zdolnościami, jakimi dysponuje. Trzeba rozmawiać o naszych zdolnościach.

Ile mamy realnych batalionów do grup taktycznych?

Siły zbrojne trzeba kształtować pod przewidywanego przeciwnika i konflikt z nim.

Musimy się zastanowić, co musiałoby się zdarzyć, żeby Rosjanie uznali, że przegrali.

Zbliża się wojna w kosmosie. Czy ktoś w Polsce przygotowuje się na nią? Jak wskazuje założyciel „Strategy and future”, potrzebne są zmiany w systemie kształcenia. Trzeba zerwać, z tym że kadra się nie rotuje. Rezultatem braku rotacji jest bowiem

Ogromna sieć utrwalonych interesów, które blokują zmiany które blokują zmiany.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego tłumaczy, żetrzeba modernizować armię, która jest. Dobrze byłoby zacząć od sił specjalnych. Odnosi się także do ambicji Kremla.

Rosja chce wrócić do bycia state-holderem.

Według dra Bartosiaka Rosja pragnie być udziałowcem w systemie równowagi europejskiej. Głównym zadaniem Paktu Północnoatlantyckiego było to, aby w nim nie była. Z tego powodu dołączyliśmy do NATO.

Tymczasem Rosja wchodzi do systemu. […] Jest pogłębiający się rozkład solidarności sojuszniczej i my musimy na to zareagować.

A.P.

Ludzki taran: lekcje z kryzysu na granicy

Cierpienie tysięcy ludzi jest tradycyjnie przedmiotem dużej uwagi ze strony mediów. Po co przyjechali dokładnie na Białoruś? Jakie powinny być działania sąsiadów Białorusi?

Przede wszystkim mamy do czynienia z odruchowym zarządzaniem przez Kreml, gdy Rosja umiejętnie przeliczyła działania podjęte przez Polskę i Litwę. Jeżeli przeanalizujemy kryzys migracyjny to zobaczymy, że miał on kilka etapów. Rozgrzewka – stopniowe zapełnianie obozów dla migrantów poszukujących azylu na Litwie. Koncentracja – przemieszczenie tysięcy migrantów na terytorium Białorusi z wyraźną demonstracją gotowości do ułatwienia tranzytu do Niemiec. Szturm – listopadowa kulminacja w pobliżu przejścia granicznego Bruzgi – Kuźnicą, które stało się prawdziwym wybuchem informacyjnym. Obserwowany dziś częściowy powrót migrantów do ojczyzny nie powinien wprowadzać w błąd, ponieważ Łukaszenka w końcu listopada w Bruzgach podkreślił, że on i jego rząd zrobią wszystko w interesie migrantów.

Zanim powrócę do informacyjnego komponentu kryzysu zaznaczę kilka ważnych niuansów. Wiadomo, że Polska, Węgry i Czechy odmówiły przyjęcia uchodźców podczas kryzysu migracyjnego w 2015 roku, kiedy milion mieszkańców Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej uciekło do Europy w celach poszukiwania azylu. Tym razem chodzi nie o uchodźców, lecz o ludzi, z których każdy wydał kilka tysięcy dolarów, aby dostać się do granicy z krajami Unii Europejskiej. Jednak wspomnienia o wydarzeniach sprzed sześciu lat są wciąż świeże i tworzą matrycę postrzegania sytuacji przez obywateli UE.

A więc, stworzenie przez Polskę i Litwę stanu wyjątkowego na pasie granicznym, gdzie został zakazany pobyt obcych osób, Białoruś z kolei wykorzystała we własnym interesie. Białoruscy i rosyjscy propagandziści aktywnie relacjonowali swoją wersję sytuacji z migrantami na Białorusi, aktywnie wykorzystując postprawdę i tworząc emocjonalny obraz telewizyjny. Przesłanie  to, które było nadawane z dużą siłą można nazwać „Cierpienie uchodźców na granicy Unii Europejskiej”.

Kolejny ciekawy niuans: rozmowy telefoniczne w trójkącie Putin – Łukaszenko – Merkel, które miały zakończyć kryzys migracyjny. Warto jednak przypomnieć, że w ubiegłym roku, podczas apogeum protestów Białorusinów przeciwko sfałszowanym wynikom wyborów prezydenckich, Łukaszenka nie odbierał, gdy dzwoniła do niego Merkel. Tym razem w krótkim czasie odbyły się z kolei dwie takie rozmowy, które kanclerz Niemiec wcześniej uzgodniła z prezydentem Rosji. I dopiero po rozmowie z Łukaszenką Merkel zadzwoniła do polskiego premiera Mateusza Morawieckiego.

Aby lepiej zrozumieć charakter kryzysu migracyjnego, należy przytoczyć tu słowa Putina „Granice Rosji nigdzie się nie kończą”. Sakralny charakter granicy państwowej dla prezydenta największego, według powierzchni, państwa na świecie stał się motywacją do powstania kryzysu na granicach Unii Europejskiej, którym od ponad roku potrząsa Władimir Putin. W celu osiągnięcia swojego celu Kreml w samą porę przypomniał przeszłość Łukaszenki, który pełnił służbę w sowieckim oddziale granicznym i wywołał emocjonalną reakcję europejskich obrońców praw człowieka na cierpienie tysięcy ludzi. Wielu z liderów UE nie odważy się wskazać Putina jako inicjatora kryzysu migracyjnego, który ma na celu wstrząsnąć Unię Europejską, jako jedyni dokonali tego przedstawiciele polskiego przywództwa politycznego. Udało im się wstrzymać ten ludzki taran, lecz Kreml na tym się nie uspokoi.

Jewhen Mahda

Kiedy Putin kłamie, trzeba uważać

We współczesnej polityce trudno zaskoczyć kogoś kłamstwem. Różni politycy są na nim przyłapywani ma to dla nich różne konsekwencje. Jednak kłamstwo przywódcy państwa atomowego ma szczególne znaczenie.

Władimir Putin rządzi Rosją od ponad 20 lat, a zatem w tym czasie wygłaszał dużo głośnych wypowiedzi. Nowoczesne środki komunikacji pozwalają nie tylko je relacjonować, ale także szybko je odnajdywać. Na przykład w lipcu 2005 roku Putin głośno stwierdził, że Ukraina kradnie gaz. Nie dostarczył żadnego potwierdzenia swoich słów, w rzeczywistości Rosja na to liczyła: jej celem było przygotowanie się do pierwszej wojny gazowej z Ukrainą i uzyskania dostępu do strategicznego obiektu – dyspozytorni Ukrtransgazu. Po Pomarańczowej rewolucji Kreml szukał dźwigni ekonomicznej presji na Ukrainę, gdyż porażka Wiktora Janukowycza zupełnie nie odpowiadała jego interesom. Ćwiczenia retoryczne Putina były skierowane w stronę zachodnich odbiorców rosyjskiego gazu i z czasem znalazły kontynuację w budownictwie gazociągów, które miały na celu wykluczenie Ukrainy z systemu tranzytowego rosyjskiego gazu.

Należy zauważyć, że ton wypowiedzi Putina na temat Ukrainy zmienił się w latach 2009-2010, kiedy wraz z premierem Ukrainy Julią Tymoszenko pobłogosławił podpisanie nowego kontraktu gazowego, który m.in. przewidywał pozbawienie statusu mediatora założonej w 2006 roku przez Kreml kompanii RosUkrEnergo. Jednak ten krok nie był dla Ukrainy sukcesem: warunki gazowe były niewolą, co z kolei potwierdziły decyzje sądu arbitrażowego w Sztokholmie zarówno w sprawie zasady «bierz lub płać», jak również w kwestii kontraktu tranzytowego. Ale nawet tutaj też nie obyło się bez manipulacji ze strony Federacji Rosyjskiej: Gazprom zapłacił 2,9 miliardów dolarów według decyzji sądu arbitrażowego dopiero w grudniu 2019 roku, po podpisaniu kontraktu tranzytowego na 5 lat i odmowie «Naftogazu Ukrainy» z pakietu roszczeń do rosyjskiego monopolu energetycznego.

W przyszłości sprawa energetyczna nie wypadła jednak z pola widzenia Putina. W październiku 2021 roku on kilkakrotnie powtórzył, że ukraiński GTS «pęknie», jeżeli powiększy objętość dostarczania gazu. Gospodarz Kremla w ten sposób promował NordStream2, podkreślając konieczność jak najszybszej certyfikacji i uruchomienia tego rosyjsko-niemieckiego projektu. Oczywiście prezydent Rosji nie przytaczał żadnych faktów ani ekspertyz potwierdzających swoje stanowisko – to nie jest sprawa królewska.

Biorąc pod uwagę, że wojna Rosji z Ukrainą trwa już osiem lat, wypadałoby tu przytoczyć słowa Putina, które wygłosił jesienią 2008 roku, po wojnie rosyjsko-gruzińskiej. Odpowiadając na pytania dziennikarza zaznaczył, że Krym nie jest terytorium spornym, ponieważ Rosja od dawna (w 1997 roku) uznała swoje granice z Ukrainą. Odrębną kwestią jest sabotaż Rosji w zakresie demarkacji i delimitacji granic. Jak również odpowiedź «Ich tam nie ma» na pytanie o obecność wojsk rosyjskich w Donbasie.

Pytanie «Czy można wierzyć Putinowi?» w rzeczywistości pozostaje retorycznym, ponieważ dla niego nic nie kosztuje kłamać na temat możliwej inwazji wojsk ukraińskich w Donbasie lub porównywać ówczesną sytuację z Bałkanami w kontekście rzezi w bośniackiej Srebrenicy (Putin wielokrotnie próbował tego dokonać na ukraińskich władzach). Szczególne niebezpieczeństwo jego fałszywych oświadczeń polega na tym, że zostały zreplikowane przez rosyjską machinę propagandową. Dlatego teraz, gdy dziesiątki tysięcy rosyjskich żołnierzy są skoncentrowane w pobliżu granic Ukrainy, warto zastanowić się trzy razy, zanim uwierzy się w którekolwiek z oświadczeń Putina. Jest on zbyt przyzwyczajony do publicznego kłamania.

Jewhen Mahda

Wiaczorka: Ukraina sporo rzeczy importuje z Białorusi. Zachód powinien pomóc Kijowowi, by mógł przyłączyć się do sankcji

Białoruski opozycjonista o konieczności współpracy państw zachodnich w wywieraniu presji na reżim Alaksandra Łukaszenki.

Franek Wiaczorka mówi, iż wyrok na mężu Swiatłany Cichanouskiej, Serhieju, jest niedorzeczny. Dostał on bowiem 18 lat więzienia. Nasz gość informuje, że Unia Europejska pomoże Białorusi finansowo, kiedy Białoruś przeprowadzi demokratyczne wybory i odsunie reżim od władzy. Stwierdza, że

Łukaszenka będzie wykorzystywał Rosję, żeby utrzymać się u władzy.

Rosja chciałaby, aby Białoruś pozostała w jej strefie wpływów.  Doradca Swiatłany Cichanouskiej odnosi się do kwestii sankcji wobec Białorusi. Zauważa, że

Sam eksport nawozów z Białorusi się nie zmniejszył.

Apeluje do Stanów Zjednoczonych, Zjednoczonego Królestwa i Unii Europejskiej o koordynacje sankcji.

Ukraina jest naprawdę uzależniona od Białorusi, bo sporo rzeczy importuje.

Wzywa, żeby Zachód pomógł Kijowowi, by nie musiał kupować białoruskich towarów.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Cejrowski: atak Rosji na Ukrainę jest prawdopodobny w połowie stycznia. W kolejności: z Krymu, z Donbasu i z północy

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim m.in. o spotkaniu Joe Bidena z Władimirem Putinem, potencjalnej agresji rosyjskiej na Ukrainie, czy chińskiej na Tajwanie.

Wojciech Cejrowski komentuje rozmowę prezydentów Stanów Zjednoczonych i Rosji. Podkreśla, że istotne były lub będą rozmowy ministrów obu krajów.

To jest kompletnie nieistotna rozmowa i w zasadzie to jej w ogóle nie będzie. Biden jest już w takim stanie, że nie jest w stanie wytrzymać do godziny 11. Nawet jak czyta z kartki to myli się straszliwie i nie wie gdzie jest.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” wskazuje, że Władimir Putin na różne postulaty odpowiadał wprost „nie”. Tego samego można oczekiwać po wtorkowej rozmowie. Cejrowski podkreśla, że Donald Trump potrafił pokazać siłę- „zrzucić bombę”. Bidena zaś Putin się nie boi.

Ma listę pytań, które mu zadadzą oraz listę nazwisk razem z fotografią osoby, którą ma pokazać palcem „Ty mnie zapytaj”. I ta osoba z lojalnej prasy wie, że będzie jako 3 wskazana palcem i ma odczytać pytanie, które Biden ma na kartce

Podróżnik uważa, że Stany Zjednoczone nie są już skłonne do zdecydowanych działań i interwencji na arenie międzynarodowej, a ogłaszane przez nie plany są jedynie pustymi słowami, które można było usłyszeć już w przeszłości.

Słowa amerykańskie to odbijane na ksero słowa z przeszłości.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego jest przekonany o wysokim prawdopodobieństwie ataku Rosji na Ukrainę, który miałby – jego zdaniem – nastąpić już tej zimy.

Atak na Ukrainę jest prawdopodobny w połowie stycznia. W kolejności: z Krymu, z Donbasu, a potem z północy ich docisną.

Podróżnik podobnie postrzega napiętą sytuację między Chinami i Tajwanem –  sądzi, iż atak może nastąpić wkrótce po zakończeniu Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

Atak na Tajwan będzie pewnie w marcu, jak się skończą Igrzyska. Chińczycy chcą się pokazać jakim są pięknym krajem i zaraz potem, jak się posprząta, zaatakują.

Gospodarz Studia Dziki Zachód wypowiada się również na temat ryzyka przerwania dostaw energii w nadchodzących miesiącach – społeczeństwa zachodnie wydają się być nieprzygotowane na taką ewentualność, w przeciwieństwie do np. Ukraińców.

Społeczeństwa Zachodu są nienauczone przetrwania, trzeba im wszystko pokazywać. Na Ukrainie ludzie są przećwiczeni.

Suma napięć w bieżącej polityce międzynarodowej kreśli – zdaniem Cejrowskiego – obraz, co do którego nie powinno się mieć złudzeń.

Przestańmy się oszukiwać, że to nie jest wojna.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji!

P.K.