Dąbrowski: W Ameryce Łacińskiej widać bardzo mocno wzrastające wpływy Rosji i Chin. Wenezuela współpracuje z Iranem

Prowadzący audycji „Republica Latina” o rosyjskiej broni i chińskich inwestycjach w Ameryce Łacińskiej, umacnianiu się pozycji Nicolasa Maduro i jego współpracy z Teheranem.

Zbigniew Dąbrowski przedstawia raport Centrum Wolnego i Bezpiecznego Społeczeństwa według którego

W 2022 roku w regionie pojawi się nowa socjalistyczna i autorytarna fala, która popchnie Amerykę Łacińską do punktu krytycznego.

Wzrastają wpływy w Rosji i Chin w regionie. Rosjanie sprzedają swoją broń Kubie, Nikaragui i Wenezueli. Chcą rozszerzać swoje rynki wpływów. Trwają spotkania z przedstawicielami Argentyny i Urugwaju ze stroną rosyjską ws. współpracy wojskowej. Tą ostatnią podejmie prawdopodobnie Peru.

W przypadku Chin mówimy o dominacji gospodarczej.

Państwo Środka mocno stoi na rynku Ameryki Łacińskiej. Wybór Gabriela Borica na prezydenta Chile może się przysłużyć współpracy tego kraju z Chinami.

Mówi się o budowie 15 000-kilometrowego kabla podmorskiego pomiędzy Chinami a Chile.

Chilijskie farmy solarne produkowałyby energię dla Chin. Prowadzący audycji „Republica Latina”  zwraca uwagę na umacnianie się pozycji Nicolasa Maduro. Zabiega on o poparcie Syrii i Iranu.

Współpraca polityczno-gospodarczo-wojskowa pomiędzy Wenezuelą a Teheranem jest bardzo zaawansowana. Nicolas Maduro zresztą prawdopodobnie w styczniu wybierze się do Teheranu.

Na inauguracji trzeciej kandecji prezydenta Nikaragui Daniela Ortegi pojawił się wiceprezydent ds. gospodarczych Iran Mohsen Rezaji. Uważany on jest za terrorystę odpowiedzialnego za zamach w Buenos Aires 18 lipca 1994 r.

Wówczas to podłożono bomby pod siedzibę Argentyńskiego Stowarzyszenia Wzajemnej Pomocy Izraelitom. Ten atak […]był typowym atakiem terrorystycznym, któremu nie któremu nie przyświecała żadna prawidłowa ideologia.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Gen. Skrzypczak: Stany Zjednoczone nie cofnęły się przed Rosją. Na starciu między USA i NATO a FR wygrałyby tylko Chiny

Featured Video Play Icon

Gen. Waldemar Skrzypczak podczas uroczystości pod pomnikiem I Dywizji Pancernej w Warszawie 19 października 2013/Foto. Grzegorz Gołębiowski/CC BY-SA 3.0

Wspólny front NATO i USA, stawianie warunków Kremlowi oraz rosyjskie problemy i szansa dla Pekinu. Były dowódca Wojsk Lądowych o rozmowach między USA a Rosją w Genewie.

Gen. Waldemar Skrzypczak zauważa, że w mediach pojawia się wiele alarmujących doniesień odnośnie tego, co się dzieje wokół Ukrainy. Sam jednak z optymizmem spogląda na rozmowy amerykańsko-rosyjskie. Albowiem Federacja Rosyjska nie może liczyć na wypełnieniu swoich celów.

[Stany Zjednoczone] nie cofnęły się i żądają od Putina m.in. powrotu do układów i układów, które on wcześniej zerwał, chociażby do układu o uzbrojeniu, o likwidacji broni średniego zasięgu o kontroli broni konwencjonalnych, o wolnych przestworzach.

Gen. Skrzypczak wskazuje, że mówienie jednym głosem przez USA i NATO jest nie Kremlowi nie na rękę. Tymczasem Moskwa ma też problemy w związku z wydarzeniami w Kazachstanie.

Kazachowie są odrębnym narodem i nigdy się nie czuli związani z Rosją i raczej byli pod butem Rosji.

Były dowódca Wojsk Lądowych sądzi, że z dużą mocą może niebawem wrócić obecnie zamrożony konflikt armeńsko-azerbejdżański. Dodaje, że rosyjska interwencja w Kazachstanie źle się skończy dla Moskwy.

Kazachowie traktują wojska rosyjskie jako wojska okupacyjne.

W takiej sytuacji Władimir Putin nie zaatakuje Ukrainy, gdyż skończyłoby się to długotrwałą wojną, która pogrążyłaby rosyjskie imperium w chaosie. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zauważa, że

Dla Chin dobrze byłoby dobrze, gdyby doszło do jakiegokolwiek konfliktu, jakiegoś starcia między NATO, w tym i Stanami Zjednoczonymi i Rosją, bo na tym konflikcie by wygrały tylko Chiny.

Wyjaśnia, że Państwo Środka dąży do światowej hegemonii. W przypadku konfliktu między Sojuszem Północnoatlantyckim a Federacją Rosyjską to Pekin będzie rozdawać karty. Gen. Skrzypczak zwraca uwagę na wpływ niemiecko-rosyjskiego biznesu na politykę RFN.

Polityka niemiecka jest dwuznaczna, co może moim zdaniem godzić w stabilność NATO.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Marszewski: Współczesna Rosja bardziej przypomina imperium carów niż Związek Sowiecki. Broni istniejącego ładu

Featured Video Play Icon

Mariusz Marszewski

Amerykańskie interesy w Kazachstanie i rosyjska pomoc dla autorytarnych reżimów. Ekspert z OSW o polityce zagranicznej Rosji.

Mariusz Marszewski sądzi, że sprawa Kazachstanu wybrzmiała w prowadzonych przez Stany Zjednoczone i Rosję rozmowach. Zaznacza, że wątek ten musiał się pojawić, gdyż Kazachstan to jeden z największych producentów ropa naftowej i uranu na świecie. Przetasowania na szczytach kazachskiej elity władzy to zagrożenie dla kapitału międzynarodowego, w tym amerykańskiego.

Ekspert z OSW zauważa, że Rosja chce nowego podziału stref wpływów w Europie. Trwające obecnie rozmowy, jak mówi,

Niewątpliwie jest to powrót do idei tworzenia nowego ładu.

Nasz gość odnosi się do retoryki władz rosyjskich, które twierdzą, że demonstracje w Kazachstanie są inspirowane z zewnątrz. Zauważa, że jest to standardowa narracja Kremla.

Pozbawia się podmiotowości społeczeństwo i jego interesy. Po to, żeby mogła rządzić nimi zawsze ta sama elita. W rosyjskiej debacie wewnętrznej mówi się, że polityka zagraniczna Władimira Putina przypomina politykę imperatora Mikołaja I.

 Imperium Rosyjskie wysyłało swoje wojska tłumiąc rewolucje w XIX-wiecznej Europie. Obecnie zaś Rosja ratuje reżimy w Wenezueli, Syrii, Afryce Środkowej, Kazachstanie.

Jest to konserwatywny aksjomat.

Prezydent Putin zaznaczył, że pobyt wojsk rosyjskich w Kazachstanie jest czasowy. Jego kazachski odpowiednik zapowiedział, że wycofywanie wojsk Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym rozpocznie się za dwa dni, gdyż sytuacja została opanowana.

Niezależnie od tego czy te wojska są rozmieszczone czy nie to faktycznie całym przebiegiem zdarzeń Kazachstan utracił część swojej suwerenności w oczach świata i własnej opinii publicznej.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Ryszard Czarnecki: USA chcą kupić życzliwość Rosji, by Chiny zostały osamotnione

Nowy podział stref wpływów i kolejny reset. Europoseł PiS o rozmowach amerykańsko-rosyjskich w Genewie.

Ryszard Czarnecki komentuje rozmowy między Stanami Zjednoczonymi a Federacją Rosyjską prowadzone w Szwajcarii. Wskazuje, że choć Donald Trump był za czasów swojej prezydentury krytykowany jako prorosyjski, to

Były prezydent prowadził bardziej stanowczą politykę wobec Kremla od swego następcy. Europoseł PiS wyjaśnia, że celem Waszyngtonu jest stawić czoło Chinom. Pragnie on kupić neutralność Rosji wobec tego konfliktu. Walutą, którą Amerykanie zapłacą Rosjanom jest część dawnej strefy wpływów Kremla.

Kremlowi chodzi o to, aby wycofać wojska Sojuszu Północnoatlantyckiego z terenów dawnego Bloku Wschodniego.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Czy kot, który przebył tysiące kilometrów, jest teraz tam, gdzie słynne „dzieci z Michałowa”, czyli w Niemczech?

Można przypuszczać, że wielkie pochody latynoskich migrantów z Gwatemali i Hondurasu, przemieszczające się przez Meksyk w kolumnach 200-tysięcznych w kierunku USA, także nie powstały spontanicznie.

Jan Martini

Wiadomo, że kot ani jego właścicielka nie złożyli podania o ochronę międzynarodową nie zamierzali też starać się o azyl w Polsce, gdyż kotom znacznie lepiej żyje się w Niemczech (choć mogą je wysterylizować!). Trzeba przyznać, że wprowadzając wątek kota, rosyjscy specjaliści od zarządzania emocjami wykazali znakomitą znajomość mentalności ludzi „kolektywnego Zachodu” i ich dziwaczne słabości.

Prawdopodobnie większość migrantów szturmujących nasze granice nie wyrusza w ciemno, lecz ma krewnych w krajach zachodnich, a świadczą o tym choćby ich rozmowy telefoniczne. Można powiedzieć, że władze polskie, utrudniając, czy wręcz uniemożliwiając akcję łączenia rodzin, zachowują się niehumanitarnie.

Aż dziw, że wrażliwi posłowie lewicy, z których niejeden mógł mieć mało humanitarnego dziadka bez oporów strzelającego w tył głowy „wrogów ludu”, jeszcze nie podnieśli tego aspektu, skupiając się na „wyrzucaniu dzieci nocą do lasu” (w którym mogą być wilki!).

Obecna fala migrantów to echo poprzedniej, z 2015 roku, gdy Europa pozyskała 2 miliony nowych muzułmańskich mieszkańców przybyłych na zaproszenie Angeli Merkel. Zamiast taniej siły roboczej czy mitycznych inżynierów, programistów i lekarzy, uzyskano kosztowne kłopoty (wzrost przestępczości, strefy „no go”), którymi Niemcy chcieli się solidarnie podzielić ze wszystkimi państwami Unii Europejskiej. Nowi mieszkańcy Europy, z których kilkanaście procent rzeczywiście było uchodźcami, nawet na zasiłku zdążyło się już na tyle urządzić, że mogli się pochwalić w mediach społecznościowych swoim statusem (z pewnością znacznie przesadzając), co zachęcało licznych krewnych i znajomych do ryzykownej podróży

Migracja jest w pewnym sensie podobna do epidemii – jeden migrant przyciąga kilku czy kilkunastu następnych. Dlatego prezydent Sarkozy nakazał sprawdzanie DNA rzekomych krewnych, co wywołało oburzenie opinii publicznej, ale skutecznie ograniczyło oszukańcze łączenie rodzin.

Poprzednie tsunami migracyjne było organizowane w dużym stopniu przez organizacje pożytku społecznego i było skutkiem realizacji wizji George’a Sorosa, pragnącego uszczęśliwić ludzkość przez wymieszanie ras i narodów. „Filantrop” zadziałał z rozmachem – utworzono sieć biur pomocy „uchodźcom” (mamy takie w Warszawie), migrantom wydano przewodniki-instrukcje i płacono zapomogi w transzach po dotarciu do pewnych miast. Aby cwaniacy nie wracali do domu po skasowaniu „grantu”, pierwszą ratę płacono np. w Belgradzie, następną po osiągnięciu Zagrzebia itp. Była to jawna działalność przestępcza, choć ponoć ze szlachetnych pobudek, bo według słów Sorosa „plan Orbana zakłada ochronę granic i traktowania uchodźców jako problemu. Mój plan zakłada ochronę uchodźców i traktowanie granic jako problemu”. (…)

„Wpuście ich; kim są, ustali się później”

Niebezpieczeństwa dla państw europejskich związane ze starzeniem się społeczeństw i migracją dostrzegano już bardzo dawno. Takie prognozy dla Francji roztaczał w roku 1929 dr Zbigniew Łubieński (z UJ), pisząc w liście z Boulogne-sur-Seine do prof. Kazimierza Twardowskiego (z lwowskiego UJK): „Za sto lat Francja zamrze, jak Hiszpania, o ile jej całkowicie nie zaleją cudzoziemcy. Robotnikami będą Polacy i Włosi, banki i prasę wezmą Żydzi, inne fachy w większych miastach zajmie mieszanina międzynarodowych przybyszów; Francuzom zostaną miasteczka prowincjonalne i – hotele, w których gościć będą Amerykanie i Anglicy”.

Erozja, czy wręcz zamieranie chrześcijaństwa w Europie stwarza warunki do ekspansji młodszej, przebojowej i agresywnej cywilizacji islamu. Najpobożniejszy ze współczesnych przywódców, Recep Erdogan, specjalnie nie kryje się z zamiarem uczynienia z Niemiec tureckiego „terytorium zamorskiego” i dlatego Turcy tak zaangażowali się w „eksport” na Białoruś kłopotliwych dla siebie Kurdów.

Broniąc granicy i uniemożliwiając przedostanie się muzułmańskich migrantów do Niemiec, być może pozyskaliśmy kolejnego wroga – tym razem w postaci „kolektywnego islamu”, któremu utrudniamy poszerzanie przyczółków w Europie.

Wprawdzie obecny napływ ludności muzułmańskiej nie wytworzy w naszym kraju skupisk obcych kulturowo, bo ich celem są „Germany”, ale nie możemy wykluczyć zmiany tej sytuacji w przyszłości. Każdy, kto mieszkał w kraju arabskim (jak ja), wie, że w Polsce żyje się znacznie przyjemniej. Nie możemy sobie pozwolić na powstanie w Polsce dużych skupisk ludności muzułmańskiej (wśród których zawsze pojawiają się fundamentaliści), choćby z powodu troski o naszych żydowskich współobywateli, a także delikatnych osób LGBT. Pisząc łzawe teksty („Miriam nie pójdzie do szkoły – utknęła na granicy”), wrogie wobec obecnych rządów środowiska „Gazety Wyborczej”, TVN czy „Krytyki Politycznej” nie zdają sobie chyba sprawy, że to oni będą najbardziej narażeni, gdyby rząd „z pobudek humanitarnych” ugiął się przed naporem kłopotliwych przybyszów.

Obecny atak muzułmańskich migrantów na Europę różni się zasadniczo od poprzednich, bo jest organizowany przez wrogie państwo, a ci „biedni ludzie szukający swego miejsca na ziemi” (mówiąc Tuskiem) są użyci nowatorsko – jako broń migracyjna. Broń bardzo groźna, która się nie zużyje, bo tego „surowca” nigdy nie zabraknie.

Czy rosyjscy projektanci historii mogliby nie zauważyć potencjału destrukcji, którą niesie masowa migracja?

Ponieważ nie ma wątpliwości, kto zorganizował atak na naszą granicę, można przypuszczać, że wielkie pochody latynoskich migrantów z Gwatemali i Hondurasu, przemieszczające się przez Meksyk w kolumnach 200-tysięcznych w kierunku USA, także nie powstały spontanicznie. (…)

Jednym z efektów wojny hybrydowej przeciw krajom zachodniej demokracji jest też upadek prestiżu Europejczyków. Jeszcze niedawno „blada twarz” Europejczyka była przepustką otwierającą wszystkie drzwi np. w Meksyku czy Egipcie, a znajomość z „białym” nobilitowała towarzysko. Obecnie ludzie innych kontynentów i ras, obserwując infantylizację rdzennych mieszkańców naszego kontynentu, zobaczyli, że ci, którzy zawsze imponowali im swoją kulturą i osiągnięciami naukowymi, stali się dziwakami potrafiącymi rozpatrywać takie dylematy etyczne jak „gwałcenie” krów (i to nie przez byka, tylko przez inseminatora ze strzykawką). Czyżby szalone „europejskie” pomysły ideologiczne były suflowane przez ruskich „influencerów”?

Tak się dziwnie złożyło, że na „odcinku” polskim w jednej drużynie grają Berlin, Bruksela, Moskwa, Waszyngton, Tel Awiw i Mińsk – wszyscy są zainteresowani w przywróceniu w Polsce „praworządności i trójpodziału władzy”. Dlatego opozycja w Polsce twierdzi, że nasz kraj jest skłócony ze wszystkimi.

To jest komplement dla naszych sterników i znaczy, że rządzący rozpychają się łokciami, starając się wyrwać nieco podmiotowości, czyli nie są marionetkami sterowanymi z zewnątrz. Tym „wszystkim” opozycja jest gotowa pomagać, bo ma odpowiednich generałów, artystów, profesorów i Obywateli PR, gotowych wybudować ukwiecone bramy dla wyzwolicieli z „reżimu PiS”.

Cały artykuł Jana Martiniego pt. „Gdzie jest kot z Usnarza?” znajduje się na s. 8 grudniowo-styczniowego „Kuriera WNET” nr 90/2021.

 


  • Grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jana Martiniego pt. „Gdzie jest kot z Usnarza?” na s. 8 grudniowo-styczniowego „Kuriera WNET” nr 90/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

NYT: ewentualna agresja Rosji na Ukrainę zaplanowana na styczeń lub luty 2022 roku

Ewentualną agresję na Ukrainę zaplanowano na styczeń-luty 2022 r. Fot. pixabay

The New York Times opublikował mapę pokazującą przybliżoną lokalizację rosyjskiego wojska i sprzętu w pobliżu granic Ukrainy.

Mapa została opracowana na podstawie zdjęć satelitarnych, danych wywiadowczych i niezależnych analityków wojskowych.
Według ukraińskich i zagranicznych urzędników na granicy z Ukrainą przebywa około 100 tys. żołnierzy. Amerykańskie agencje wywiadowcze obliczyły, że Rosja opracowała plan ofensywny obejmujący do 175 tys. żołnierzy, a ewentualną agresję zaplanowano na styczeń-luty 2022 r.

Według ukraińskich wojskowych na tymczasowo okupowanych terytoriach Donbasu przebywa 32 000 kontrolowanych przez Rosjan bojowników. A w pobliżu obwodów Ługańskiego i Donieckiego jest podobno co najmniej 20 tysięcy rosyjskich żołnierzy.

Źródło: NYT

Opracowanie: Olga Siemszko

Stoltenberg: Rosja nie może narzucać NATO żadnych ograniczeń, ani mówić, których państw nie należy bronić

Rosja nie może narzucać ograniczeń NATO ani „określać państw drugiej kategorii, na peryferiach, których nie można bronić” – powiedział w piątek Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg. Fot: Flickr

Rosja nie może narzucać ograniczeń NATO ani „określać państw drugiej kategorii, na peryferiach, których nie można bronić” – powiedział w piątek Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg.

Ministrowie biorący udział w spotkaniu w formacie wideokonferencji potwierdzili jedność Sojuszu wobec zagrożenia rosyjskiej agresji na Ukrainę – przekazała misja USA przy NATO.

NATO jest gotowe do rozmowy z Rosją o bezpieczeństwie, ale nie ustąpi w kwestii swych zasad i wartości –napisałna Twitterze szef dyplomacji Łotwy Edgars Rinkevics.

12 stycznia odbędzie się posiedzenie Rady NATO-Rosja. 

Źródło: media,Twitter

Zamieszki w Kazachstanie. Dr Marszewski: liderzy to sfrustrowana klasa średnia aspirująca do krajów wyżej rozwiniętych

Featured Video Play Icon

Gościem „Poranka Wnet” jest dr Mariusz Marszewski – ekspert z OSW, który wypowiada się na temat napiętej sytuacji w Kazachstanie, gdzie trwają zamieszki.

Dr Mariusz Marszewski komentuje bieżącą sytuację w Kazachstanie, gdzie trwają krwawe zamieszki – mówi się o ofiarach śmiertelnych zarówno po stronie protestujących, jak i służb aparatu państwowego. W kraju zapanował bliżej nieokreślony stan wyjątkowy.

Komunikaty władz są coraz bardziej apokaliptyczne – np. żeby ludzie gromadzili wodę z kranu i nie podchodzili do okien, bo w mieście działają snajperzy.

Jak wspomina gość „Poranka Wnet”, w Kazachstanie jest ogromne rozwarstwienie społeczne – obok negatywnego stosunku do skorumpowanej władzy był to główny powód wybuchu zamieszek.

Kazachowie zbuntowali się dlatego, że w kraju jest ogromne rozwarstwienie ekonomiczne oraz negatywny stosunek do władzy, która jest w dużej mierze nieusuwalna od kilkudziesięciu lat.

Do eskalacji napięcie przyczyniła się również agresywna polityka władz w związku z koronawirusem – zarówno surowe obostrzenia, jak i lockdowny hamujące funkcjonowanie gospodarki. Jak relacjonuje rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego, miały miejsce m.in. blokowanie dzielnic miast, czy odcinanie prowincji. Nie zabrakło również protestów przeciwko obostrzeniom i szczepieniom. Całokształt wydarzeń budzi skojarzenia z niektórymi wydarzeniami z historii Rzeczpospolitej.

Przypomina mi to to, co działo się w 1956 roku w Poznaniu.

Zdaniem eksperta Kazachowie to społeczność wojownicza, której cierpliwość dobiegła końca. Rząd nie składa jednak broni, a wsparcia militarnego w walce z protestującymi mają udzielić Białoruś, Armenia i Rosja. Według dra Marszewskiego niestabilna sytuacja w Kazachstanie może obrócić się na korzyść Rosji.

To gest rozpaczy, żeby uratować stabilność kraju. Dla Rosji to natomiast umocnienie.

Federacja Rosyjska potrafi posługiwać się kontrolowaną niestabilnością.

Jak relacjonuje gość „Poranka Wnet”, wśród zbuntowanych Kazachów prym wiodą przedstawiciele klasy średniej, a także ludzie, których status w innych krajach mógłby być postrzegany nieco inaczej.

Liderzy to sfrustrowana klasa średnia aspirująca do krajów wyżej rozwiniętych. To są często ludzie, którzy – gdyby żyli w krajach sąsiednich – uważaliby się za ludzi sukcesu.

Dodaje, że istotna była również inicjatywa młodzieży, która miała okazje poznać świat zachodni.

Element młodzieży kazachskiej ukierunkowanej na zachód miał duże znaczenie.

Ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich przedstawia również rys psychologiczny Kazachów oraz opowiada o Polonii znajdującej się w tym azjatyckim kraju.

Społeczność kazachska to również Polacy. Ludzie, których znam, z niepokojem śledzą los swoich krewnych i znajomych.

Nasz gość przewiduje, że w najbliższym czasie – mimo napięć – sytuacja zostanie opanowana przez rząd.

Uważam, że władza opanuje sytuację w ciągu najbliższych kilku dni.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

 

Litwa. Okińczyc: PKB wzrasta a przemysł się rozwija – załamań gospodarczych nie przewidujemy

Gościem „Poranka Wnet” jest mecenas Czesław Okińczyc – litewski prawnik narodowości polskiej, adwokat, poseł na Sejm (1990–1992), który mówi o bieżącej sytuacji na Litwie.

Mecenas Czesław Okińczyc o bieżącej sytuacji oraz problemach Litwy w 2022 r. Jednym z nich są stosunki z Chinami, które w ubiegłym roku uległy znacznemu pogorszeniu.

Dziś mamy problem ze stosunkami z Chinami. (…) Zastanawiamy się, w jaki sposób wyjść z tego impasu.

W sposób wyraźny zostały natomiast opanowane przejawy kryzysu migracyjnego.

Cieszymy się, że temat migrantów jest opanowany.

Inną bolączką rządu są wysokie ceny energii. Gość „Poranka Wnet” zaznacza jednak, że ogólna sytuacja gospodarcza na Litwie nie jest zła.

PKB wzrasta a przemysł się rozwija – załamań gospodarczych nie przewidujemy.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odnosi się także do niedawnych wydarzeń w Kazachstanie – uznaje je za przejaw kruchości rządów totalitarnych.

Zamieszki w Kazachstanie wskazują na to, że każde rządy totalitarne prędzej czy później padną.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

 

Masowe protesty w Kazachstanie. Rząd wprowadził stan wyjątkowy w całym kraju. Rosja wysyła siły do stłumienia zamieszek

Obalony pomnik dyktatora Nazarbajewa

W wyniku zamieszek w całym kraju zginęło jak do tej pory 8 funkcjonariuszy policji i Gwardii Narodowej, a 317 zostało rannych. Służby zastrzeliły 12-letnie dziecko.

Od 2 stycznia w Kazachstanie odbywają się coraz szerzej zakrojone protesty. Demonstranci na początku żądali cofnięcia podwyżek. Z czasem jednak pojawiły się postulaty odsunięcia od władzy szefa Rady Bezpieczeństwa Państwa Nursułtana Nazarbajewa. Polityk mimo odejścia z urzędu prezydenta wciąż jest kluczową osobą w państwie.

W Ałma-Acie protestujący zajęli budynek biura korespondencyjnego kanału telewizyjnego Mir24 i zażądali transmisji na żywo.

Jak skomentował w „Popołudniu Wnet” ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Krzysztof Strachota:

Mamy do czynienia z żywiołową rewoltą, która ogarnęła cały kraj. W społeczeństwie kazachskim od lat narastało zmęczenie elitami.

W nocy z wtorku na środę mieście Nursułtan wprowadzono stan wyjątkowy do 19 stycznia. Decyzja ta pod wpływem dalszej eskalacji napięcia została rozciągnięta na całe państwo.

Prezydent Tokajew poinformował  o ciężkich walkach między „terrorystycznymi bandami” a wojskami powietrzno-desantowymi – mają one trwać pod Ałmatami.Głowa państwa zaapelowała do Białorusi i Rosji o pomoc w stłumieniu zamieszek.  Radio Echo Moskwy poinformowało, że do Kazachstanu wkrótce przybędą funkcjonariusze z tych państw.

Dotychczasowy przebieg protestów pozwala sądzić, że mają one zdecydowanie spontaniczny i zdecentralizowany charakter. Nie ma poszlak wskazujących, że są koordynowane przez słabą opozycję miejscową czy emigracyjną (jej czołowym przedstawicielem jest były oligarcha Muchtar Abliazow – powiązany z Rosją, a przebywający we Francji). Na obecnym etapie dominują hasła socjalne, żądania o wymiarze lokalnym (np. spotkania z władzami) i ogólne hasła polityczne („odejście Nazarbajewa”), które jednak przybierają na sile – czytamy w raporcie OSW na temat eskalacji w Kazachstanie.

Późnym wieczorem pojawiła się informacja o śmierci z rąk funkcjonariuszy 12-letniego dziecka.
A.W.K.