Płk Robert Rogoz ze Straży Granicznej: Zaczyna się zorganizowany przemyt ludzi drogą przez Ukrainę do Polski

Dzień 64. z 80 / Przemyśl – Rozbudowujemy te komórki, w których widzimy największe zagrożenie, a w tej chwili są to migracja, narkotyki i broń – powiedział szef Bieszczadzkiej Straży Granicznej.

Gościem Łukasza Jankowskiego w Poranku Wnet był pułkownik Robert Rogoz, szef Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Zatrudnia ona ponad 2 tys. osób, a swoim zasięgiem obejmuje całe Podkarpacie i zabezpiecza prawie 250 kilometrów granicy z Ukrainą i 120 kilometrów ze Słowacją. Codziennie oddział tej Straży Granicznej odprawia prawie 40 tys. osób. Szczególnie ważna ze względu na trwający konflikt w Donbasie jest granica z Ukrainą.

– Jest podniesiony poziom migracji na granicy z Ukrainą (…). W tym półroczu zatrzymaliśmy już 80 cudzoziemców, którzy nielegalnie, w celach migracyjnych, usiłowali przekroczyć granicę. Nie jest to oczywiście skala masowa, ale już obserwujemy wzrost na poziomie 40-50 procent – powiedział płk Rogoz. – Jest to kanał prowadzący przez Rosję, Ukrainę do Europy Zachodniej i to są głównie obywatele Pakistanu, Afganistanu, Bangladeszu, Wietnamu. To są nacje, których mamy mniej na południowej granicy UE.

Tego typu ruch migracyjny się nasila, bowiem w ubiegłym roku zatrzymano 70 nielegalnych imigrantów, w tym roku z danych za pierwsze półrocze wynika, że zatrzymano już 80 osób.

– Najbardziej nas niepokoi to, że zaczyna to mieć formę zorganizowaną, czyli za przerzut płaci się pośrednikom, ludziom, którzy czerpią z tego korzyści – powiedział płk Rogoz. Przyznał, że działa to na podobnej zasadzie, jak to ma miejsce na południu Europy i w Afryce, gdzie przemytem ludzi zajmują się wyspecjalizowane mafie. Zaznaczył jednak, że dzieje się to na zdecydowanie mniejszą skalę i „to są dopiero początki”.

– Ludzie, którzy naprawdę potrzebują pomocy, zwykle zostają w krajach biednych – powiedział płk Rogoz. Uważa, że do UE docierają zwykle ci, których status materialny w ich ojczyźnie jest wysoki.

Wyjaśnił, że ze względu na ułatwienia wizowe Ukraińcy wjeżdżają do Polski legalnie, z wyjątkiem osób, które mają zakaz, dlatego Straż Graniczna nie ma z nimi problemu.

– W tej chwili na granicy coraz częściej spotykamy się z próbami przemytu broni. Obserwujemy szczególnie na Zakarpaciu porachunki mafijne z użyciem broni – powiedział płk Rogoz. Ze względu na rosnące zagrożenia w tej służbie Straż Graniczna od półtora roku jest dozbrajana. Proces ten będzie trwał jeszcze długo, bowiem nie jest problemem zakup broni, a odpowiednie wyszkolenie funkcjonariuszy, którzy muszą być przygotowani na to, że „niekiedy trzeba będzie tej broni użyć”.

– Dziś rano prowadziliśmy poszukiwania za przemytnikami papierosów, którzy próbują do Polski przerzucać papierosy z wykorzystaniem motolotni – mówił szef bieszczadzkiego oddziału. Przyznał, że straż – ze względu na różnicę w cenie papierosów między Polską i Ukrainą – zmuszona jest dbać również o naszą „błękitną granicę”, bowiem pomysłowość przemytników w tej kwestii jest duża i straż już wielokrotnie spotkała się z wykorzystaniem przez przemytników dronów, motolotni, a nawet samolotów.

– W tym roku zatrzymaliśmy największy transport narkotyków z Polski na Ukrainę. Było to 250 kilogramów profesjonalnie ukrytego haszyszu – powiedział płk Rogoz, wyjaśniając, że kanał przerzutowy haszyszu wiedzie do Polski i dalej aż z Afryki. Przypomniał o „renomie” Polski jako producenta amfetaminy, która jest przerzucana przez Ukrainę do Rosji. Problemem jest również przemyt broni, ale na razie nie przybrał on jeszcze formy zorganizowanej.

[related id=35911] – Rozbudowujemy te komórki, w których widzimy największe zagrożenie – w tej chwili są to migracja, narkotyki i broń – powiedział płk Rogoz. Jest przy tym zdania, że straż ma na swoim koncie wiele sukcesów, ale w tych sprawach „żadna straż nie jest stuprocentowo skuteczna”. – Nasza przewaga polega na tym, że nie skupiamy się tylko na fizycznym zatrzymaniu narkotyków, ale przede wszystkim na rozbijaniu całych grup przestępczych.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego podkreślił, że Straż Graniczna to dziś „dobra marka”, świadczy o tym chociażby fakt, że ostatnio na 25 miejsc zgłosiło się przy naborze aż 600 chętnych.

W rozmowie poruszono również tematy wyłudzeń podatku VAT i roli Straży Granicznej w ukrócaniu tego procederu, pracujących na czarno Ukraińców, przemytu paliwa i wewnętrznego w ramach UE monitoringu przepływu towarów i ludzi.

MoRo

Wywiad z płk. Robertem Rogozem w części 2 Poranka Wnet.

Cały Poranek Wnet.

 

Dzień 7. z 80 / Robert Choma: Przemyśl jest przyjazny i tolerancyjny, deklarujemy wolę współpracy z Ukraińcami

PRZEMYŚL / 04.07 – Konflikt polsko-ukraiński to „gombrowiczowska gęba” przyprawiona Przemyślowi. Mimo wielokrotnych deklaracji i chęci współpracy nadal spotyka się on z brakiem reakcji Ukraińców.

– Czekamy na efekty dobrej zmiany, na razie są budowane podwaliny, które będą procentowały w przyszłości – powiedział prezydent Przemyśla Robert Choma o dotychczasowych skutkach działań rządów Prawa i Sprawiedliwości. Takim efektem jego zdaniem będzie program wicepremiera Morawieckiego dla miast, które utraciły wraz z reformą administracyjną status miasta wojewódzkiego.

– Duże inwestycje infrastrukturalne już się skończyły, a dzisiaj musimy się zająć tym, aby się w tego typu miastach lepiej żyło, czyli czekamy na Pakiet dla Średnich Miast oraz realizację rządowego programu Mieszkanie Plus – powiedział prezydent Przemyśla. Uważa, że 500 Plus przyczyni się do tego, że młodzi ludzie będą decydowali się na więcej niż jedno dziecko, czego skutkiem będzie poprawa demografii Przemyśla i podobnych miast. Zauważył też, że prezes Kaczyński, mówiąc o programie Mieszkanie Plus, „strofował nieco ministra Adamczyka za to, że realizacja programu zatrzymała się”.

– Sprawy mieszkaniowe są jednym z większych problemów miasta, a więc czekamy na każdą pomoc, która ułatwi nam rozwiązanie tego problemu – powiedział gość Poranka Wnet. Teren przygotowany pod budowę w Przemyślu wystarczy na wybudowanie kilku bloków. [related id=”25640″]

Poprawiające się warunki komunikacyjne nie przełożyły się w Przemyślu na wzrost inwestycji. Nie pomogła nawet specjalna strefa ekonomiczna, bowiem – jak to ujął prezydent – problemem jest położenie Przemyśla przy granicy z Ukrainą. Jego zdaniem tamtejsza wojna skutkuje brakiem inwestycji w mieście, którym zarządza.

Mimo to „są dobre prognozy, bo inwestorzy kupują kolejne tereny” – stwierdził prezydent Przemyśla. Jego zdaniem ważna jest promocja miasta, w wyniku której ruszy budowa zakładów produkcyjnych. Uważa, że wyludnienie takich miast jak Przemyśl to skutek polityki poprzednich rządów, które stawiały na „lokomotywy” przemysłu, takie jak na Podkarpaciu Rzeszów z zagłębiem lotniczym, i spowodowały, że ludzie zaczęli wyjeżdżać „za pracą”. Polityka ta nie sprawdziła się – w jej wyniku nastąpiło „zassanie” tych najlepiej wykształconych przez duże ośrodki.

– Dopiero polityka zrównoważonego rozwoju pomoże nam zatrzymać młodych zdolnych przy swych rodzinach, nie będą już musieli wyjeżdżać – powiedział Choma. Podkreślił, że Ukraińcy w przyszłości mogliby wypełnić tę lukę na rynku pracy powstałą w wyniku polityki poprzedniej ekipy, ale oni traktują zarówno województwo, jak i Przemyśl jako „przystanek” – przejeżdżają tędy na zasadzie tranzytu.

Władze miasta starają się dofinansować wszelkiego typu atrakcje turystyczne, jak chociażby projekt „Twierdza Przemyśl”, bowiem turystyka jest prężnie rozwijającą się gałęzią gospodarki.

Zakaz wjazdu na Ukrainę

– Od momentu otrzymania zakazu wjazdu na Ukrainę nie byłem tam i się nie wybieram, ale sprawy polsko-ukraińskie są mi bliskie – powiedział Choma. Przypomnijmy, że prezydent Przemyśla Robert Choma dostał pod koniec ubiegłego roku pięcioletni zakaz wjazdu na Ukrainę. Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy decyzja jest efektem jego „antyukraińskiej działalności” i poparcia udzielanego „antyukraińskim marszom”. Po skandalu dyplomatycznym, jaki wywołał ten zakaz, Ukraińcy cofnęli go.

– Rzeczywiście sprawa ta jest bardzo nieprzyjemna, a załatwienie jej było typowo dyplomatyczne – powiedział Choma, tłumacząc, że zarzuty mu postawione chociażby przez prezesa Związku Ukraińców w Polsce nigdy nie zostały cofnięte. W Przemyślu na 65 tysięcy mieszkańców dwa tysiące to mniejszość ukraińska – wynika z danych GUS.

Prezydent Przemyśla wyjaśnił również kwestie związane z tzw. procesją Ukraińców, jaka miała miejsca 26 czerwca, gdy doszło do utarczek słownych i przepychanek ze zgromadzonymi na trasie przemarszu Polakami. Ukraińcy najpierw zażyczyli sobie asysty policji podczas tej procesji, a potem oskarżali magistrat o „zbytnią gorliwość” ze względu na „zbyt dużą liczbę funkcjonariuszy” zajmujących się bezpieczeństwem zgromadzenia. Zdaniem Chomy konflikt polsko-ukraiński to tylko „kwestia wyobraźni” osób, które chciałyby go rozpalić.

– Ostatnia manifestacja pokazała, że przyprawiona nam „gombrowiczowska gęba” jest nieprawdziwa. Przemyśl jest miastem przyjaznym, tolerancyjnym również dla mniejszości narodowych – powiedział prezydent. Przypomniał, że do tego miasta przyjeżdża cała masa Ukraińców, którzy „załatwiają tu biznesy”.

– Jeden czy dwa incydenty, które były odgrzewane przez prasę niczym stary kotlet, nie mogą rzutować na postrzeganie Przemyśla – powiedział Choma – Tylko do tego trzeba dwóch stron, by rzeczywiście chcieć ze sobą współpracować, my taką wolę cały czas deklarowaliśmy i deklarujemy.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj.

 

Dzień 7. z 80 / Wojciech Bakun: Prezydent Tadeusz Ferenc nie ma mieszkań dla rzeszowian, ale dla uchodźców je znajdzie?

PRZEMYŚL – 04.07 – Referendum w sprawie przyjmowania uchodźców przez władze miast, które zadeklarowały taką gotowość, to bardzo dobry pomysł – powiedział poseł Kukiz’15 Wojciech Bakun w Poranku Wnet.

– Decyzja prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca, który przyłączył się do unii miast chcących przyjąć dla nas – emigrantów, dla niego – „uchodźców”, jest nieprzemyślana i polityczna – powiedział poseł Wojciech Bakun, który uważa, że  władze Rzeszowa chcą tylko zamanifestować, że mają odmienne poglądy od obozu rządzącego.

Zdaniem posła Kukiz’15 Przemyśl to najważniejsze i najstarsze miasto Podkarpacia, mimo że miastem wojewódzkim jest leżący nieopodal Rzeszów.

– Decyzja ta nie spotkała się z entuzjazmem rzeszowian, gdzie byłem wczoraj, bowiem w Polsce mamy wyrobiony stosunek do kwestii przyjmowania emigrantów i jak pokazują dane, ponad 70 procent Polaków jest temu przeciwna – powiedział Bakun. Zwrócił uwagę na słowa Ferenca, który zadeklarował, że ma mieszkania dla uchodźców.

– Czy rzeczywiście ma 500-1000 mieszkań, skoro rzeszowianie czasami czekają po kilkanaście lat na przydział takiego lokum? – pytał w Poranku Wnet poseł Kukiz’15. Jego zdaniem to decyzja nieprzemyślana i bardzo mocno polityczna.
Referendum w sprawie przyjmowania uchodźców przez władze miast, które zadeklarowały taką gotowość, to bardzo dobry pomysł ze względu na to, że to właśnie mieszkańcy będą sąsiadować z ludźmi z obcych kulturowo kręgów. Poseł przewiduje, że w przypadku prezydenta Ferenca, który w poprzednich wyborach wygrał już w pierwszej turze, deklaracja w sprawie emigrantów może się okazać klasycznym samobójem.

Na Podkarpaciu formułuje się 3. Podkarpacka Brygada Obrony Terytorialnej z siedzibą w Rzeszowie. Dwie jej kompanie mają swoją siedzibę w Przemyślu.

– Miała być jedna kompania przemyska, ale udało się wynegocjować kompanię powiatową i miejską – powiedział Bakun, chwaląc miejscowe władze samorządowe. Sam poseł zna wiele osób ze swojego okręgu wyborczego, które złożyły swój akces do OT. Często są to ludzie mający za sobą „harcerstwo czy przynależność do Strzelca, ale nie tylko” – powiedział gość Poranka Wnet z Przemyśla. W większości to osoby wykształcone, po studiach, też prawnicy. Jego zdaniem do OT przychodzą ludzie nastawieni patriotyczne, ci, którzy czują „potrzebę służenia w chwilach zagrożenia”.

– Eksponowanie patriotyzmu przez ludzi na ziemi przemyskiej jest uwarunkowane historycznie – powiedział poseł Kukiz’15. Wspomniał tu o historii Orląt Przemyskich i Lwowskich, a także o działalności na tym terenie grup rekonstrukcyjnych zajmujących się odtwarzaniem przebiegu bitew, jakie miały miejsce na tych ziemiach, ale nie tylko.

Zniesienie obowiązku wizowego dla Ukraińców, zdaniem posła Kukiz’15, nie przyniosło zauważalnego wzmożenia ruchu.

– Nie spowodowało to masowego najazdu na Polskę Ukraińców. Powiedzmy sobie szczerze: zaledwie kilka procent Ukraińców ma paszporty biometryczne upoważniające do wjazdu bezwizowego – powiedział gość Poranka.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

4.07 / W 80 dni dookoła Polski / Dzień 7 / Poranek Wnet z Przemyśla. Minęły trzy lata od ostatniej wizyty Radia Wnet

Goście Poranka Wnet: Arcybiskup senior Józef Michalik; Robert Choma – prezydent Przemyśla; Marcin Warchoł – wiceminister sprawiedliwości; Wojciech Bakun – poseł Kukiz’15; Jan Jarosz – dyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej; Janusz Felczyński – ludwisarz; Zbigniew Bednarczyk – właściciel wytwórni fajek; Irena Lasota – dziennikarka, publicystka i działaczka opozycji w PRL, na stałe mieszkająca w Waszyngtonie. […]

Goście Poranka Wnet:

Arcybiskup senior Józef Michalik;

Robert Choma – prezydent Przemyśla;

Marcin Warchoł – wiceminister sprawiedliwości;

Wojciech Bakun – poseł Kukiz’15;

Jan Jarosz – dyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej;

Janusz Felczyński – ludwisarz;

Zbigniew Bednarczyk – właściciel wytwórni fajek;

Irena Lasota – dziennikarka, publicystka i działaczka opozycji w PRL, na stałe mieszkająca w Waszyngtonie.


Prowadzący: Aleksander Wierzejski;

Wydawca: Antoni Opaliński;

Realizator: Andrzej Gumbrycht;


 

Część pierwsza:

Wojciech Bakun – o problemie przyjmowania uchodźców do Polski i kwestii ukraińskiej w Przemyślu;

Abp Józef Michalik – jak państwo powinno postępować w kwestii kryzysu imigracyjnego. Dlaczego nie powinno się wpuszczać do Europy wszystkich imigrantów, a ofiarom wojny na Bliskim Wschodzie trzeba pomagać na miejscu;

Irena Lasota – czego możemy się spodziewać po wizycie prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie, o opinii o Polsce przekazywanej przez część amerykańskich mediów w oparciu o informacje dziennikarzy „Gazety Wyborczej” oraz o przygotowaniach do Święta Niepodległości;

Robert Choma – o dotychczasowych działaniach rządów Prawa i Sprawiedliwości, oczekiwaniu na konkretne skutki Pakietu dla Miast Średnich oraz realizację rządowego programu Mieszkanie Plus. Prezydent Przemyśla mówił również o kwestii relacji polsko-ukraińskich;

 

Część druga:

Marcin Warchoł – o potrzebie wpisania Boga do projektu nowej Konstytucji i oparciu prawa na wartościach wypływających z religii chrześcijańskiej. Gość Poranka Wnet odniósł się również do problemu wyjaśnienia afery Amber Gold i nowych mechanizmów odbierania złodziejom i bandytom majątków pochodzących z przestępstw, poprzez konfiskatę rozszerzoną oraz podniesienie kary za wielką aferę gospodarczą do 25 lat więzienia. Minister Warchoł skomentował też sytuację w wymiarze sprawiedliwości, założenia reformy sądów oraz zarobki sędziów.

Część trzecia:

Jan Jarosz – o tysiącletniej historii Ziemi Przemyskiej, zasobach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej  oraz o walorach turystycznych Przemyśla i okolic;

Janusz Felczyński – o procesie wytwarzania dzwonów i tradycji pracy ludwisarskiej;

Zbigniew Bednarczyk – jak wygląda produkcja fajek i co łączy fajczarstwo z kresową duszą, ciągle żywą w Przemyślu.


 


 

Posłuchaj całego Poranka Wnet:

 

Po bankructwie Detroit przed kilku laty prawie nie widać już śladu. Dzięki prywatnym inwestorom miasto znów kwitnie

Powstają liczne apartamenty. Do centrum wprowadzają się młodzi ludzie, instaluje się też biznes – na urodzinowym Jarmaku Wnet mówił mieszkający w Detroit słuchacz naszego radia, Zbigniew Chleplewicz.

Przypomnijmy: Detroit, główny ośrodek amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego, przez całe dekady było miastem kwitnącym. Jednak splot nieszczęśliwych okoliczności, takich jak wprowadzenie złych planów zagospodarowania przestrzennego, wadliwa polityka podatkowa czy ogólne trendy wycofywania się przemysłu z krajów wysokorozwiniętych sprawiły, że sytuacja Detroit zaczęła się pogarszać, aż do ogłoszenia przez miasto bankructwa w 2013 r. [related id=”21237″]

Widocznym skutkiem minionego kryzysu jest znaczne ograniczenie skali i form działań municypalnych, świadczenia uległy redukcji, zmniejszyła się liczba strażaków, policjantów, ale za to znaleźli się ludzie z pieniędzmi, którzy odbudowują miasto – powiedział nam Zbigniew Chleplewicz.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego przywołał przykład przedsiębiorcy, którego aktywność przyczyniła się do odbudowy Detroit. – Człowiek ten, który niedawno zmarł, przyjechał z Jugosławii, w Ameryce dorobił się na pizzy. Był właścicielem drużyny baseballowej i klubu hokejowego, i właśnie dla hokeistów oraz koszykarzy zbudował nowy stadion w samym centrum Detroit.

Zapraszamy do odsłuchania nagrania z rozmowy.

aa

 

Pomnik UPA w Hruszowicach koło Przemyśla został rozebrany. Monument od 1994 roku stał nielegalnie na lokalnym cmentarzu

O likwidację pomnika od lat zabiegał Tomasz Poręba z PiS. – Na naszych ziemiach nie może być miejsca dla pomników gloryfikujących organizacje, które dokonywały zbrodniczych mordów na Polakach.

W tym tygodniu dokonano rozbiórki pomnika ku czci Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA), który znajdował się na cmentarzu w Hruszowicach w powiecie przemyskim, o co od wielu lat zabiegał podkarpacki europoseł PiS Tomasz Poręba – Bardzo się cieszę z decyzji podjętej przez gminę Stubno. Na naszych ziemiach nie może być miejsca dla pomników gloryfikujących osoby i organizacje, które dokonywały zbrodniczych mordów na ludności polskiej tylko dlatego, że byli Polakami – mówi Tomasz Poręba.

Sprawę pomnika ku czci UPA w Hruszowicach bardzo mocno w ostatnich latach nagłośnił podkarpacki europoseł PiS Tomasz Poręba, wielokrotnie interweniując m.in. u sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Janusza Kunerta, wskazując, że jest to obiekt tylko i wyłącznie o znaczeniu symbolicznym, nie kryje żadnego pochówku członków UPA, więc nie może być mowy o legalizacji tego miejsca. Co więcej, pomnik ku czci UPA został w 1994 r. postawiony nielegalnie, gdyż nie uzgodniono tego z żadnym organem państwowym czy samorządowym. Europoseł PiS zwracał się również z prośbą o likwidację tej nielegalnej budowli do wójta gminy Stubno.

Od lat konsekwentnie zabiegałem o likwidację tego pomnika. W ostatnim czasie rozmawiałem o tym z kierownictwem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. To jest kwestia szacunku Polaków do samych siebie, do prawdy i pamięci historycznej. Chcę bardzo podziękować panu wójtowi za podjęcie tej decyzji – powiedział Tomasz Poręba.

Europoseł PiS zapowiedział także, że w przyszłym roku z jego inicjatywy odbędzie się w Parlamencie Europejskim wystawa upamiętniająca ofiary rzezi ludności polskiej na Wołyniu.

źródło: http://www.tomaszporeba.pl/?pg=omnie

ŁAJ

Kulisy finansowe Planu Morawieckiego. Czyli wykup Szczecińskiego Parku Stoczniowego z pieniędzmi polskich emerytów w tle

Fundusz inwestycyjny, który kupił szczecińską stocznię, ma zamiar również zadbać o nasze emerytury. To pokazuje gdzie rząd chce znaleźć pieniądze na innowacyjny rozwój i inwestycje w polski przemysł.

W Polsce powstała największa grupa stoczniowa w całym rejonie morza Bałtyckiego. We wtorek 23 stycznia podpisana została umowa o kupnie  przez Fundusz Inwestycji Zamkniętych „Mars” Szczecińskiego Parku Przemysłowego, pozostałościami po stoczni szczecińskiej, do tej pory pozostającego we własności Funduszu Inwestycyjnego „Silesia”.

Ten sam Fundusz Inwestycji „Mars”, do tej pory posiadał udziały w 15 spółkach niepublicznych. Wśród nich znajdują się podmioty z sektora remontu i budowy statków oraz budowy konstrukcji stalowych offshore, w tym Stocznia Remontowa „Nauta” S.A. w Gdyni oraz Morska Stocznia Remontowa „Gryfia” S.A. działająca w Szczecinie i Świnoujściu, oraz spółki nieruchomościowe. Przejęcie Szczecińskiego Parku Przemysłowego stworzy jeden silny podmiot, kontrolowany przez skarb państwa, zajmujący się odbudową przemysłu stoczniowego.

Struktura kapitałowa Funduszu Inwestycji Zamkniętych „Mars” jest skomplikowana, a kontrola skarbu państwa realizowana przez szereg powiązań właścicielskich. Sam fundusz „Mars” jest zarządzany przez MS Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA, w całości należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która to z kolei, należy w części bezpośrednio do Skarb Państwa w wymiarze 37,13 proc. udziałów. Reszta akcji kontrolowana jest przez podmioty również należące do państwa. 33,5 proc. – Polski Holding Obronny Sp. z o.o, a 29.36 proc. akcji posiada Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. Ostatni podmiot z kolei jest częścią Polskiego Funduszu Rozwojowych, powołanego do życia na bazie Polskich Inwestycji Rozwojowych, utworzonych za rządów Donalda Tuska.

Obecnie Polski Fundusz Rozwoju ma odgrywać kluczową rolę w finansowaniu projektów rozwojowych w ramach procesu reindustrializacji zawartego w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. To właśnie ze środków grupy PFR pochodzi 101,5 mln złotych przeznaczone na zakup pozostałości stoczni szczecińskiej przez „Mars”FIZ.

W ostatnim czasie zarówno w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, jak i w samym MS Towarzystwie Funduszu Inwestycyjnych, właściciela „Marsa”, doszło do przetasowań kadrowych. Na początku grudnia na prezesa zarządu Towarzystwa został powołany Konrad Konefał. Nowy prezes wcześniej pracował w Brad Management Consulting, gdzie pełnił sankcję wiceprezesa oraz doradzał firmom z obszaru energetyki, oraz górnictwa. Analizował również procesy produkcyjne w Szczecińskiej Stoczni Remontowej „Gryfia”.
Wcześniej w styczniu 2016 roku na wiceprezesa zarządu powołany został Leszek Milczarek, który podpowiada za nowy projekt finansowy wprowadzany przez MS Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych. Projekt nie mający pozornie nic wspólnego z konsolidacją oraz wzmacnianiem przemysłu stoczniowego. Do tej pory kontrolowane przez państwo MS TFI zarządzało wyłącznie funduszami inwestującymi w stocznie, nieruchomości i inne projekty inwestycyjne. Jednak 19 grudnia został powołany do życia Parasolowy Fundusz Inwestycyjny Otwarty, posiadający pod swoją „parasolką” pięć sub-funduszy.

Utworzony fundusz jest skierowany do każdego zatrudnionego pracownika, który chciałby zacząć oszczędzać na swoją emeryturę. Projekt wpisuje się z założenia planu Morawickiego, dotyczące zwiększenia oszczędności Polaków. Dodajmy oszczędności, które następnie mają posłużyć do inwestowania w rozwój gospodarczy.

Fundusz proponowany przez MS Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych ma być nastawiony na pasywne zarządzanie zebranymi aktywami, które w większości mają być lokowane w krajowych obligacjach skarbowych oraz korporacyjnych, przekonywał wiceprezes MS Towarzystwa Funduszu Inwestycyjnych Leszek Milczarek.

Jednak z dostępnych prospektów dla inwestorów, można się dowiedzieć, że fundusz będzie inwestował tylko 60 procent kapitału w podmioty, które posiadają siedzibę na terenie Polski. Pozostały kapitał może być lokowanych w sposób dowolnych, również poza granicami kraju. Przy czym należy pamiętać, że nie każdy podmiot posiadający siedzibę w Polsce, jest przedstawicielem rodzimego przemysłu, czy kapitału.

Program oszczędnościowy zaprezentowany przez MS FIZ należący do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, nie zamierza jednak konkurować na otwartym rynku finansowym. Propozycja została skierowana dla przedsiębiorców, którzy już od początku 2018 roku będą zobowiązani do wdrożenia dla swoich pracowników programów emerytalnych. Takie propozycje znalazły się w planie Morawieckiego.
Program emerytalno-oszczędnościowy, który mam zastąpić dotychczasowych drugi filar, czyli Otwarte Fundusze Oszczędnościowe, w założeniach ma posłużyć nie tylko do zapewnienia wypłat przyszłych emerytur ale również sfinansować rządowe projekty.
Na razie nie znamy szczegółów programu Pracowniczych Planów Kapitałowych. W najnowszej wersji Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju znaleźć można informację, że przez pierwsze 2 lata program będzie obsługiwany przez Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych Polskich Inwestycji Rozwojowych. Dopiero to tym terminie byłaby możliwa zmiana funduszu na inny, chociaż żadne szczegóły jak takie przeniesienie środków miałoby wyglądać nie są znane.

Ogólnikowe założenia Pracowniczych Planów Kapitałowych przedstawił wicepremier Mateusz Morawicki na konferencji prasowej 6 lipca 2016 roku. Według wicepremiera od każdej pensji wypłacanej w sektorze przedsiębiorstw brutto będzie obowiązkowo odliczane dwa procent, które trafią do PPK. Ta kwota może zostać dobrowolnie podwyższona przez pracownika o kolejne dwa procent. Do tego swoje również dwa procent będzie musiał dołożyć pracodawca, w ramach tzw. klina podatkowego.

Zgromadzone fundusze miałyby charakter prywatny, a każdy oszczędzający posiałby indywidualny rachunek, ale środki będą wypłacane dopiero po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego. Z wyliczeń Ministerstwa Rozwoju wynika, że przy oszczędzaniu przez 40 lat otrzymywana emerytura może być wyższa o 2400 złotych.

Otwarte pozostaje pytanie, czy planowana reaktywacja przemysły stoczniowego w Szczecinie będzie finansowana ze składek pracowników odprowadzanych do MS Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, będącego jednocześnie właścicielem polskiego przemysłu stoczniowego? Czy nowa forma oszczędności emerytalnych, która zastąpić Otwarte Fundusze Emerytalne, będzie służyć przyszłym emerytom i polskiemu przemysłowi, czy w znacznej części zostanie przetransferowana do zagranicznych spółek, lub utopiona w nietrafione rządowe inwestycje?

ŁAJ

Grupa Azoty ma nowego prezesa. Za odchodzi mianowany przez Jackiewicza Mariusz Bober przychodzi Wojciech Wardacki

– Decyzją Rady Nadzorczej zostałem dziś odwołany z funkcji Prezesa Zarządu Grupy Azoty SA – przekazał odchodzący prezes. Nowym prezesem został Wojciech Wardacki dotychczas prezes zakładów w Policach.

Wojciech Wardacki zasiadał zarówno w zarządach i radach nadzorczych spółek branży chemicznej. Był m.in. prezesem Zarządu Zakładów Chemicznych Zachem SA, członkiem Zarządu Ciech SA. Od kwietnia br. jest prezesem Grupy Azoty Zakłady Chemiczne „Police” SA.

Był również członkiem rad nadzorczych takich przedsiębiorstw, jak: PKP SA, Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych, Zakłady Chemiczne Zachem SA oraz Grupa Azoty Police. Od lutego tego roku przewodniczy Radzie Nadzorczej Banku Ochrony Środowiska SA.

Mariusz Bober jest ekonomistą, absolwent warszawskiej SGH. Ma ponad 20-letnie doświadczenie w dużych grupach kapitałowych, takich jak KGHM Polska Miedź, Zakłady Chemiczne Police oraz w małych i średnich firmach.

Do swoich kluczowych sukcesów nowy prezes Azotów zalicza restrukturyzację Walcowni Metali Łabędy SA w Gliwicach, transformację funduszu inwestycyjnego w stale rosnącą firmę produkcyjną – KGHM Ecoren, skuteczny zakup od Skarbu Państwa firmy Centrozłom Wrocław. Na prezesa grupy azoty został powołany 19 lutego 2016 roku przez Dawida Jackiewicza.

Grupa Azoty to jedna z kluczowych grup kapitałowych branży nawozowo-chemicznej w Europie. W jej skład wchodzą m.in.: Grupa Azoty S.A. (jednostka dominująca z siedzibą w Tarnowie), Grupa Azoty Zakłady Azotowe „Puławy” S.A, Grupa Azoty Zakłady Chemiczne „Police” S.A. i Grupa Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn S.A.

Obecnie Grupa Azoty zajmuje drugą pozycję w Unii Europejskiej w produkcji nawozów azotowych i wieloskładnikowych, a takie produkty jak melamina, kaprolaktam, poliamid, alkohole OXO czy biel tytanowa mają równie silną pozycję w sektorze chemicznym, znajdując swoje zastosowanie w wielu gałęziach przemysłu.

Spółka zatrudnia łącznie blisko 14 tys. pracowników, a jej wartość budowana od lat przez stabilny akcjonariat sprawiła, że została uznana za jedną z nielicznych firm strategicznych dla polskiej gospodarki. Grupa Azoty to też pierwsza środkowoeuropejska firma, która w 2015 roku znalazła się na liście 40. najbardziej wpływowych podmiotów światowego rynku chemicznego.

ŁAJ