Landsbergis: prędzej zamarznie piekło, niż wydamy Ciechanowską

Minister spraw zagranicznych Litwy Gabrielius Landsbergis skomentował wniosek Prokuratora Generalnego Białorusi o ekstradycję Swietłany Ciechanowskiej.

Minister spraw zagranicznych Litwy Gabrielius Landsbergis skomentował wniosek Prokuratury Generalnej Białorusi o ekstradycję Swiatłany Cichanouskiej:

„Litwa była i będzie miejscem, w którym mogą szukać schronienia wszystkie siły demokratyczne prześladowane przez reżimy.” – mówił minister.

Dodał, że „każdy, kto znajdzie schronienie na Litwie, może czuć się bezpiecznie. Może też wiedzieć, że nie zostanie wydany reżimom – ani za walkę o demokrację, ani za wolność słowa, ani za poglądy religijne.”

„Możemy powiedzieć białoruskiemu reżimowi, że prędzej będziemy patrzeć, jak zamarza piekło, niż rozważać jego żądania.” – powiedział Landsbergis

Prokuratura Generalna Białorusi skierowała dziś do władz Litwy wniosek o ekstradycję liderki opozycji Swietłany Ciechanowskiej. Prokuratura chce pociągnięcia jej „do odpowiedzialności karnej za przestępstwa przeciwko systemowi rządzenia, bezpieczeństwu publicznemu i państwu”.

Źródło: MSZ Litwy

J.S.

Sunil Ahuja: W gdańskim magistracie niezmienne są buta i arogancja. Jest niedostępny dla ludzi

Gościem porannej audycji był hinduski przedsiębiorca mieszkający w Gdańsku, Sunil Ahuja, który mówił o tym jak został potraktowany przez lokalny układ polityczny.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk wskazywał, że Urząd Miasta jest poza zasięgiem normalnych obywateli.

Do gdańskiego magistratu nie ma w tej chwili żadnego dostępu. (…) Jestem tym zdziwiony. Arogancja i buta się nie zmieniają.

Przedsiębiorca jest poszkodowany przez trójmiejski układ. Po 10 latach zgodnie z prawem miał pierwszeństwo do wykupu wynajmowanej nieruchomości. Miasto nie wyraża na to jednak zgody.Po przejściach z lokalną prokuraturą zdecydował się na zwrócenie się do Prokuratury Krajowej.

Nie mam zaufania do Prokuratury Gdańskiej, dlatego zwróciłem się do Prokuratury Krajowej.

Jak zaznaczył apogeum nieprawidłowości miało miejsce za rządów Platformy Obywatelskiej na szczeblu centralnym. Wówczas władza układu gdańskiego była niemal absolutna.

To się nasiliło, gdy centralne władze były w rękach PO. To była totalna władza, obywatel był nieważny.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy już teraz!

A.N.

Piotr Woyciechowski: domagam się, by opinia publiczna mogła poznać prawdę o śmierci księdza Franciszka Blachnickiego

Piotr Woyciechowski w „Popołudniu WNET” mówił o zaniechaniach jakie miały miejsce podczas śledztwa w sprawie śmierci ks. Franciszka Blachnickiego.

Piotr Woyciechowski powraca do sprawy śmierci ks. Franciszka Blachnickiego. Uważa, że IPN powinien wyjaśnić, czy braki związane z jego sekcją zwłok są wynikiem zaniedbania, czy celowej dywersji.

Doczesne szczątki Franciszka Blachnickiego wiosną 2006 roku zostały ekshumowane i poddane badaniom na potrzeby beatyfikacji (…) Wiemy o tym, że zaprzysiężeni biegli sądowi pobrali próbki (…), ale nie wiemy dlaczego w świetle nowych ustaleń prokurator Ewa Koj, która prowadziła śledztwo (…) mimo rekomendacji biegłych, by te próbki oddać do badań, tego nie zrobiła – wskazywał.

To rzuca nowe światło na zaniechanie. (…) Zarysowuje się wielki znak zapytania czemu to miało służyć, czy to było tylko nieświadome działanie poprzez błąd. To powinno zostać wyjaśnione – dodał.

Zauważa, iż w szczątkach księdza znaleziono ślady nikotyny, podczas, gdy kapłan nie palił. Woyciechowski podkreśla, że potrzeba wyjaśnień na odstąpienie od tak elementarnej czynności jak ekshumacja zwłok.

Władze kościelne mają ten protokół. Próbki zostały poddane badaniom toksykologicznym. Znaleziono ślady nikotyny, co jest ciekawe bo ks. Blachnicki (…) był zdeklarowanym abstynentem – nie palił i nie pił – podkreślił.

Domagam się pogłębienia wiedzy na temat odstąpienia od tak naturalnych czynności procesowych jak ekshumacja czy sekcja 14 lat temu – powiedział.

Wg moich informatorów na korpusie zmarłego była wystarczająca ilość tkanek miękkich do pobrania próbek – zaznaczył.

Ekspert ds. bezpieczeństwa wskazuje na znalezienie dokumentów związanych ze śledztwem związanych z niemieckim śledztwem wokół śmierci ks. Blachnickiego. Śledczy niemieccy badali ucieczkę małżeństwa Gontarczyków z RFN. Nasz gość stwierdza, że minister sprawiedliwości powinien w końcu zainteresować tą sprawą.

 

A.P./A.N.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy już teraz!

Stefanik: Adwokat Sarkozy’ego i współpracownicy podsłuchiwani przez prokuraturę. Zakaz nagrywania policjantów na służbie

Czy śledztwa ws. korupcji Nicolasa Sarkozy’ego mają na celu zaszkodzenie mu? Zbigniew Stefanik o kontrowersjach wokół działań francuskiej prokuratury oraz o ograniczeniu wolności słowa nad Sekwaną.


Zbigniew Stefanik komentuje ostatnie doniesienia na temat śledztwo ws. Nicolasa Sarkozy’ego. Były prezydent Francji oskarżony jest o korupcję. Okazuje się jednak, że

W tym śledztwie prokuratura użyła metod co najmniej kontrowersyjnych.

Adwokat Sarkozy’ego i jego współpracownicy byli przez wiele miesięcy podsłuchiwani. Śledczy poszukiwali kreta przekazującego byłej francuskiej głowie państwa szczegóły śledztwa.

Wiele kontrowersji budzą rewelacje głównego świadka oskarżenia przeciwko Sarkozy’emu w tak zwanej aferze libijskiej w której Sarkozy jest oskarżony o pozyskanie 5 mln euro przychodów euro na finansowanie swojej kampanii wyborczej poprzedzającej wybory prezydenckie w roku 2007.

Osoba ta, jak informuje korespondent, wycofała się ze swoich zeznań sugerując, że śledczy stosowali wobec niej przymus psychiczny. Działalność prokuratury wywołuje coraz więcej kontrowersji.  Czy mamy do czynienia z działaniami o podłożu politycznym lub osobistymi porachunkami? Nie jest to wykluczone. Wspomniane afery zaszkodziły karierze politycznej ubiegającego się w 2012 r. o reelekcję prezydenta.

Kolejne rewelacje w związku z tą aferą doprowadziły do jego przegranej w prawyborach prawicy w roku 2016. Te afery i śledztwa nie pomagają Sarkozy’emu w jego działalności politycznej.

Zbigniew Stefanik zauważa, że jeśli w Unii Europejskiej mówi się o praworządności to należałoby wziąć pod lupę wydarzenia we Francji. Poza wyżej przytoczonymi wątpliwości mogą budzić takie rzeczy jak nowe francuskie przepisy, przez dziennikarzy nad Sekwaną oceniane jako ograniczenie wolności słowa:

Przepisy te przewidują, iż  filmowanie policjantów podczas wykonywania przez nich czynności służbowych będzie nad Sekwaną zakazane jak również będzie zakazane, jak również rejestrowanie dźwięku i obrazu na demonstracjach i innych zdarzeniach o charakterze masowym dla osób, które nie mają akredytacji dziennikarskiej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Proces ws. zabójstwa gen. Marka Papały. Igor M. uniewinniony przez sąd. Wyrok nie jest prawomocny

Warszawski Sąd Okręgowy uznał wersję prokuratury, według której Igor M., ps. Patyk zastrzelił gen. Papałę w trakcie próby kradzieży samochodu, za niewiarygodną, uniewinniając oskarżonych.

[related id=126130 side=right] Prokurator generalny policji Marek Papała został zginął 25 czerwca 1998 r. Śledczy przez lata zakładali, że powodem jego zastrzelenia były rozgrywki gangstersko-polityczne i że śmierć Papały była rezultatem zaplanowanej egzekucji. Obecny proces w tej sprawie zaczął się w 2015 r., po tym jak prokuratura uznała, że mamy do czynienia z zabójstwem na tle rabunkowym. Sprawcy mieli ukraść samochód Daewoo Espero należący do gen. Papały. We wrześniu b.r. prokuratura w swej mowie końcowej zarządała wobec Igora M. pseud. Patyk kary łącznej dożywotniego pozbawienia wolności i grzywny w wysokości 27 tys. zł, który zdaniem łódzkiej prokuratury pociągnął za spust feralnej nocy. Obok niego oskarżono sześć innych osób, którym zarzucono kradzieże samochodów, a połowie z nich także usiłowanie dokonania rozboju na ówczesnym szefie policji.

„Patyka” obciążają zeznania Roberta P. pseudonim Biker. Według oskarżonego są one niewiarygodne. Igor M. zostając w 2000 r. świadkiem koronnym przyczynił się bowiem do aresztowania Roberta P. Ten zaś w 2011 r. sam został świadkiem koronnym, oskarżając Igora M. Można więc podejrzewać, że „Biker” chce się zemścić na tym, który odpowiada za jego aresztowanie. Mecenas Grzegorz Cichewicz, cytowany przez portal Onet.pl, wskazywał w swej mowie obronnej, że brak jest dowodów na winę oskarżonych:

Z zeznań ani świadków koronnych, ani pozostałych nie można wysnuć wniosku o winie oskarżonego zbrodni zabójstwa, bo zeznania te nie mają takiej mocy dowodowej, które potwierdziłyby, że Igor M. był na miejscu zdarzenia, kiedy dokonała się zbrodnia zabójstwa generała Marka Papały.

Sąd przyznał rację obrońcom, uznając, że oskarżeni nie są winni śmierci gen. Marka Papały.

A.P.

Zakończyło się spotkanie prezesa NIK z marszałek Sejmu. Elżbieta Witek: Immunitet prezesa Izby nie chroni pomieszczeń

Marian Banaś odmówił mediom komentarza po rozmowie z marszałek Sejmu.

Dziennik „Rzeczpospolita” dotarł do prawdziwych przyczyn przeszukania przez CBA mieszkań prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia oraz pokoju hotelowego przez jego syna, Jakuba Banasia. Biuro szukało pierwszej umowy na dzierżawę kamienicy Banasia, która opiewała na ponad 8 tys. zł, czyli dwukrotnie więcej niż druga. Od wartości umowy zależna jest wysokość podatku należnego Urzędowi Skarbowemu. Niejasności dotyczą krakowskiej  przy ul. Krasickiego, której właścicielem był (sprzedał ją w sierpniu 2019 r.) prezes NIK. Do zaniżania wysokości czynszu publicznie przyznał się w TVP sam Banaś. Ten fakt potwierdził również pełnomocnik prezesa NIK mec. Marek Małecki:

 Umowa dzierżawy kamienicy przy ul. Krasickiego 24 w Krakowie była w trakcie negocjowania na warunkach 8,2 tys. złotych brutto i została zaparafowana przez strony, ale na tych warunkach nie weszła w życie, bowiem przyszli dzierżawcy złożyli kontrpropozycję, że wobec tego, że zaproponowany czynsz jest ich zdaniem za wysoki, to preferują wykupienie kamienicy w określonym czasie, ale czynsz będzie w kwocie 4 tys. zł brutto miesięcznie i biorą na siebie wszystkie koszty utrzymania tajemnicy.

Mecenas Małecki zapewnił, że wraz z klientem złoży zażalenie na postępowanie służb.

Seria przeszukań u Mariana Banasia i jego bliskich – w mieszkaniach prywatnych, firmach i pomieszczeniach służbowych w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli – rozpoczęła się w środę i była kontynuowana w czwartek. Wczoraj funkcjonariusze CBA weszli do domu w podwarszawskim Pruszkowie, wynajmowanym przez Jakuba Banasia.
Fragmentarycznych informacji na temat środowych i czwartkowych czynności operacyjnych udzieliła białostocka prokuratura, która zleciła przeszukania. Zrobiła to w oparciu o – jak twierdzi – „nowe ustalenia dowodowe pozyskane w ramach postępowania prowadzonego przez CBA”. Te nowe ustalenia dotyczą – czytamy w „Rzeczpospolitej” – dwóch umów, które podpisał Marian Banaś z Dawidem O. – wieloletnim najemcą jego kamienicy w Krakowie. To pasierb Janusza K., byłego sutenera. Jak skomentował prokurator Paweł Sawoń, wiceszef Prokuratury Regionalnej w Białymstoku:

Dowody te podają w wątpliwość prawdziwość oświadczenia złożonego przez pana Mariana Banasia co do okoliczności mających istotne znaczenie dla wyjaśniania sprawy.

Jak dodał Paweł Sawoń , w oparciu o te nowe w sprawie dowody (m.in. kopie umów – red.) CBA zwróciło się z wnioskiem do prokuratury o zgodę na przeszukania „celem znalezienia i zabezpieczenia istotnych dokumentów w sprawie:

Konieczność przeszukań wynika również z analizy dokumentacji pozyskanej przez organy skarbowe – dodał prok. Sawoń.

Prokuratura wyjaśniani, że w ostatnich dniach CBA dołączyło do sprawy kolejne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mariana Banasia, które śledczy chcieli zweryfikować. Chodziło o dokumenty dotyczące nabywania nieruchomości, ich odsprzedaży, najmu lub dzierżawy. A agenci mieli obowiązek szukać ich „wszędzie tam, gdzie mogą się one znajdować”.
Prezes NIK podważa zasadność i legalność przeszukań, powołując się na niezależność NIK oraz immunitet, który posiada. Jednak zdaniem prokuratury przeszukania pomieszczeń nie są objęte immunitetem – o czym świadczy wiele ekspertyz wykonanych na potrzeby Sejmu w ostatnich latach. Inaczej twierdzi Marian Banaś, który wysłał ostry w tonie list do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, żądając z nią spotkania.
Marszałek Sejmu wyraziła zgodę na spotkanie z prezesem NIK. Rozpoczęło się ono dzisiaj o 11.30.

[AKTUALIZACJA]

Spotkanie Elżbiety Witek i Mariana Banasia dobiegło końca. Prezes NIK opuścił parlament odmawiając mediom jakiegokolwiek komentarza. Marszałek Witek wypowiedziała się dla dziennikarzy:

Na spotkaniu powiedziałam, że przeanalizowałam wszystkie dokumenty związane ze sprawą. Zgodnie z Konstytucją a także ustawami, marszałek Sejmu może interweniować tylko, gdy następuje naruszenie nietykalności. Taka sytuacja nie miała miejsca, w związku z tym nie mogłam interweniować. Powiedziałam też prezesowi, że w pierwszym piśmie były pewne nadużycia.  […] Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby p. Banaś odwołał się od tej decyzji. Każdy obywatel może też zwrócić się również do Trybunału Konstytucyjnego. Marian Banaś stwierdził, że skorzysta z możliwości złożenia zażalenia i zwróci się o interpretację do TK.

Marszałek Sejmu wyjaśniła, że immunitet prezesa NIK nie miał zastosowania w przypadku wczorajszych czynności służb:

W mojej opinii, a także w opinii Biura Analiz Sejmowych, nie została złamana Konstytucja, czyli immunitet formalny nie chroni miejsc i pomieszczeń.

Elżbieta WItek podkreśliła, że obóz Zjednoczonej Prawicy będzie konsekwentnie zwalczał wszelkie przejawy łamania prawa we własnych szeregach:

U nas nie obowiązuje doktryna posła Neumanna, jeśli ktoś łamie prawo. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów, postępowanie toczy się w sprawie.

A.W.K.

CBA weszło do siedziby NIK. Przeszukało też mieszkania Mariana Banasia. Komentarz jego prawnika

Jak informuje Onet, w środę CBA wkroczyła do mieszkań Mariana Banasia i jego córki. W sprawie tej wypowiedział się prawnik Banasia. Funkcjonariusze Biura wkroczyli także do siedziby NIK.

Zważywszy na treść protokołu kontroli pana Mariana Banasia sporządzonego przez CBA – nie ma podstaw faktycznych i prawnych do przeszukania. Co więcej, mieszkanie prezesa NIK-u chroni immunitet. W takiej sytuacji czynności CBA i Prokuratury Regionalnej w Białymstoku są niedopuszczalne. Z całą pewnością złożymy zażalenie na te czynności.

Tak sprawę skomentował dla Radia WNET prawnik prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Obiektem prowadzonego przez Centralne Biuro Antykorupcyjne przeszukania były mieszkania Marian Banasia w Warszawie i w Krakowie, gdzie przeszukano także mieszkanie jego córki. Wcześniej, jak podaje portal Onet.pl, zatrzymany został zatrzymany jego syn Jakub, by funkcjonariusze mogli przeszukać jego samochód i pokój hotelowy. Po zakończonych czynnościach mężczyzna został zwolniony.

Tymczasem, jak podaje Onet, powołując się na szefa Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego NIK Marka Bieńkowskiego, kontrolę w Prokuraturze Krajowej rozpoczęła kierowana przez Banasia Najwyższa Izba Kontroli.

A.P.

Wrocław: Zatrzymania w związku z wyłudzeniami VAT. Zamieszana naczelnik jednego z Urzędów Skarbowych

O rozbiciu szajki działającej również na rynku międzynarodowym poinformowała „Gazeta Wrocławska”.

Jak poinformowała na swojej stronie internetowej „Gazeta Wrocławska”, naczelnik jednego z Urzędów Skarbowych stolicy Dolnego Śląska jest podejrzana o współpracę z zorganizowaną grupą przestępczą, zajmującą się wyłudzeniami zwrotów podatku VAT. Działająca na rynku międzynarodowym szajka została rozbita przez policjantów z dolnośląskiej komendy z Wydziału do Walki z Korupcją wspólnie z Prokuraturą Regionalną we Wrocławiu. Zatrzymano również radcę prawnego. Niewykluczone są dalsze aresztowania.

Jak podaje dziennik, wyłudzenia miały miejsce przy fikcyjnym handlu folią stretch. Antyterroryści z dolnośląskiej komendy zatrzymali pięciu członków grupy w ciągu jednego dnia w różnych miejscach. Wśród nich jest szef grupy.

Jak ustalono w toku prowadzonego śledztwa, podejrzana w trakcie pełnienia urzędu naczelnika urzędu skarbowego, w zamian za korzyści majątkowe i osobiste miała udzielać pomocy zorganizowanej grupie przestępczej kierowanej przez jednego z wrocławskich radców prawnych.

Przez siebie firmy pozorowały obrót towarami – głównie folią stretch. Zakup towaru na terenie kraju dokumentowany był fakturami nieodzwierciedlającymi rzeczywistych transakcji, a następnie z wykorzystaniem innych firm miał opuszczać teren kraju z zastosowaniem zerowej stawki VAT.  Następnie, osoby podejrzane występowały o zwrot podatku, który nie został zapłacony na wcześniejszych etapach obrotu towarem.

Według wstępnych szacunków, straty Skarbu Państwa wyniosły kilka milionów złotych. Jest jednak możliwe, iż grupa ma na swoim koncie wyłudzenia na znacznie większą skalę. Obecnie Policja i prokuratura nadal wyjaśniają okoliczności tej sprawy.

Zatrzymanym grozi kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

A.W.K.

Korupcja w szpitalu. Policja aresztowała ośmiu pracowników firm farmaceutycznych

Łapówki od kilkudziesięciu do kilkuset złotych były wręczane, jak podaje policja, członkom komisji przetargowych przez ludzi związanych z dystrybucją produktów medycznych.

Jak informuje Prokuratura Krajowa, 8 osób – byłych i obecnych przedstawicieli handlowych dystrybutora produktów medycznych zostało zatrzymanych przez policję. Według niej, udzielali oni „korzyści majątkowych członkom komisji przetargowych w jednostkach służby zdrowia polegających na sponsorowaniu uczestnictwa w konferencjach i zjazdach”. Poszczególne łapówki wynosiły od kilkudziesięciu do kilkuset złotych

Podlaski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku prowadzi śledztwo ws. stu szpitalu i ponad dwustu przetargów w latach 2011 – 2014.

Wobec podejrzanych zastosowano środki zapobiegawcze w postaci  poręczeń majątkowych w wysokości od 5 do 50 tysięcy złotych, dozorów Policji i zakazu kontaktowania się ze sobą.

A.P.

Najwyższa Izba Kontroli wykryła nieprawidłowości. 16 zawiadomień do prokuratury

Program „Praca dla Więźniów”, nadzorowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości pod lupą NIK. Skierowano aż 16 zawiadomień do prokuratury. Ile mógł stracić Skarb Państwa? W ramach kontroli Programu „Praca dla Więźniów” ze środków Funduszu Aktywizacji Zawodowej Skazanych oraz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy stwierdzono 27 przypadków udzielenia zamówień z naruszeniem przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych. Łączna kwota wydatkowanych w ten sposób środków to ponad 115 mln zł. Kontrolerzy […]

Program „Praca dla Więźniów”, nadzorowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości pod lupą NIK. Skierowano aż 16 zawiadomień do prokuratury. Ile mógł stracić Skarb Państwa?

W ramach kontroli Programu „Praca dla Więźniów” ze środków Funduszu Aktywizacji Zawodowej Skazanych oraz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy stwierdzono 27 przypadków udzielenia zamówień z naruszeniem przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych. Łączna kwota wydatkowanych w ten sposób środków to ponad 115 mln zł. Kontrolerzy wykryli również kilkanaście przypadków zaniżania wysokości czynszu dzierżawionych hal przemysłowych – straty z tego tytułu mogą sięgać nawet 37 mln zł.  W związku z wynikami kontroli NIK podjęła decyzję o skierowaniu 16 zawiadomień do prokuratury (8 zawiadomień wysłano, 8 jest jeszcze przygotowywanych).

W konsekwencji zamówienia realizowane były przez podwykonawców wybranych z pominięciem przepisów prawa zamówień publicznych. W ten sposób na budowę hal wydatkowano środki publiczne na łączną kwotę ponad 115 mln zł.

Ponadto Dyrektor Generalny Służby Więziennej, określając w grudniu 2016 r. kryteria wyboru dzierżawców obiektów produkcyjnych, nie zadbał o to by były one przestrzegane. Jednym z warunków była wysokość stawki czynszu, która nie powinna być niższa niż stawka rynkowa.

W efekcie wybudowane nakładem środków publicznych hale, wynajmowane były poniżej stawek rynkowych.

Wyniki kontroli NIK wskazują, że czynsz zaniżano w 14 przypadkach dzierżawy hal przemysłowych, co mogło skutkować mniejszymi wpływami – w kontrolowanym okresie o ponad 2,6 mln zł, a w całym okresie trwania umów o blisko 37 mln zł.

W związku z wynikami kontroli, NIK sformułowała wnioski o wdrożenie mechanizmów umożliwiających weryfikację wykonawców pod kątem ich zdolności do osobistego zrealizowania udzielanych zamówień oraz stosowania rynkowych stawek czynszu wynajmowanych hal przemysłowych. Ponadto zdaniem NIK należy usprawnić nadzór nad prawidłowym wykorzystaniem środków publicznych przez jednostki organizacyjne Służby Więziennej, w szczególności dotyczących realizacji inwestycji lub remontów finansowanych ze środków Funduszu Aktywizacji Zawodowej Skazanych.

Na polecenie Prezesa Mariana Banasia, NIK skierowała również zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa w sprawie wyrządzenia znacznej szkody majątkowej w Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu. Zawiadomienie to jest efektem kontroli doraźnej, którą NIK od 17 czerwca 2019 r. prowadziła w tej jednostce. Dlatego NIK rozpoczęła ogólnopolską kontrolę, która objęła Ministerstwo Sprawiedliwości, Centralny Zarząd Służby Więziennej oraz siedem innych jednostek. Zakończenie czynności kontrolnych w poszczególnych jednostkach zaplanowano na koniec stycznia 2020 r.