Dlaczego rząd tak łatwo dał się wkręcić w poszukiwanie w Polsce „nazistów”? – pyta Stanisław Michalkiewicz

17 lat Platformy Obywatelskiej podsumowuje Radiu WNET Stanisław Michalkiewicz. Mistrz felietonu zastanawia się też, dlaczego TVN tak długo czekał z pokazaniem znalezionych w lesie zwolenników Hitlera

 

 

17 lat temu powstała Platforma Obywatelska. O refleksję nad tą piękną rocznicą poprosiliśmy Stanisława Michalkiewicza.

Po głębokiej rekonstrukcji rządu PO i Nowoczesna dostały burę za pośrednictwem telewizji TVN , która dotychczas trzymała nad jedną i drugą partią parasol ochronny. To wzbudza podejrzenia, że „Stare Kiejkuty” przystępują do przetasowania na scenie politycznej. Zamieszają w tej kadzi z bigosem hultajskim i ulepią nową partię np. „Róbmy Sobie Na Rękę” (…) natomiast ja bym jeszcze nie wysyłał na emeryturę Donalda Tuska – on jeszcze czeka na swoje pięć minut. Jeżeli „Naszej Złotej Pani” uda się sklecić koalicję z wybitnym przywódcą socjalistycznym Martinem Schulzem, to Donald Tusk w charakterze jej faworyta przyjedzie tutaj na białym koniu, żeby objąć stanowisko prezydenta naszego nieszczęśliwego kraju (…) I Platforma, i Nowoczesna to już masa upadłościowa, ale oni jeszcze o tym nie wiedzą. Już siekiera jest do pnia przyłożona…

Publicysta zastanawiał się również, czy nakręcony w kwietniu film TVN o faszystach jest montażem na użytek zewnętrzny:  Kto ma interes , żeby pokazać, jak to w Polsce roi się od faszystów? Niestety rząd daje się wkręcać w tę aferę. Widać, że „małą mądrością nasz kraj jest rządzony”.

Nie mogę się nadziwić Panu Ministrowi Brudzińskiemu, który się odgraża, że będzie dusił tych nazistów gołymi rękami. Ci wykonawcy hitlerowskich urodzin zostali zarejestrowani za czasów ministra Sienkiewicza. Przypomnę taką historię z Niemiec – w 2003 Centralny Komitet Żydów w Niemczech wystąpił do rządu o delegalizację NPD. Rząd posłusznie skierował sprawę do Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe. I co się okazało? Że Trybunał nie może zdelegalizować NPD, bo wszyscy członkowie władz byli agentami Urzędu Ochrony Konstytucji. Skoro tam się takie rzeczy dzieją, to co dopiero u nas… Naziści są dobrzy na wszystko.

W rozmowie także o szansach na uzyskanie od Niemiec reparacji wojennych i o amerykańskiej ustawie dotyczącej mienia po ofiarach zagłady Żydów.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

Waldemar Pawlak był najważniejszym człowiekiem Rosji w Warszawie / Marcin Wikło w Poranku WNET [VIDEO]

Jak wyglądały kulisy negocjacji przez byłego prezesa PSL umowy gazowej z Rosją oraz co łączy Waldemara Pawlaka z Igorem Sieczynem, ministrem gospodarki i protegowanym Władimira Putina?

Gościem Poranka WNET był Marcin Wikło, dziennikarz tygodnika „Sieci Prawdy”. Razem z Markiem Pyzą napisali artykuł o powiązaniach Waldemara Pawlaka z reżimem w Moskwie: – Jest mnóstwo dowodów oraz poszlak i sytuacji, które wskazują na to, że Waldemar Pawlak był najważniejszym człowiekiem Moskwy w Polsce – powiedział w Marcin Wikło, uzasadniając to tym, że ówczesny minister gospodarki chciał przedłużenia umowy gazowej z Rosją do roku 2037, a nawet Rosjanie mieli co do tego wątpliwości.

Zdaniem dziennikarza tygodnika „Sieci” dziwne interesy ze Wschodem towarzyszą byłemu premierowi od początku jego kariery politycznej: – Patrząc na historię polityczną Waldemara Pawlaka, to on zawsze był gdzieś blisko Rosji. Może przypomnieć spółkę G&S czy Trójkąt Buchacza, kiedy ministrowie rządu Waldemara Pawlaka, wyprowadzali pieniądze do spółek eksportujących na Wschód. Sama historia PSL, pokazuję, że nigdy nie musiało się pokajać, za swój udział w PRL. [related id=44334]

Gość zwrócił również uwagę na sprawę niewyjaśnionej próby wmanewrowania Polski w niebezpieczną umowę energetyczną z Rosją: – Historia połączenia elektryczno-energetycznego z Okręgiem Kaliningradzkim była utrzymywana w pełnej skrytości przez byłego prezesa PSL. To wyglądało jak prywatny interes premiera Pawlaka zawierany z Igorem Sieczynem. Podpisanie takiego porozumienia stawiałoby nas w pozycji wroga wobec Litwy i innych państw bałtyckich.

– Prokuratura prowadzi śledztwo o niedopełnienie obowiązków w zamian za przyjęcie korzyści majątkowej, w sprawie podpisania przez Waldemara Pawlaka umowy gazowej z Gazpromem. (…) Waldemar Pawlak nie negocjował ceny w ramach kontraktu z Rosją w 2010 roku. Ta kwestia ani razu nie pojawiła się w czasie całych negocjacji – podkreślił w Poranku Wnet Marcin Wikło.

Z gościem Poranka Wnet rozmawialiśmy również o kwestii rekonstrukcji rządu: – To byłby duży błąd, gdyby doszło do zmiany premiera. To byłby problem wizerunkowy oraz odsłonięcie się również przed politykami opozycji. W tej chwili nie doradzałbym przeprowadzenia jakiś gruntownych zmian w rządzie – podkreślił Marcin Wikło.

ŁAJ

 

Rozmowy można posłuchać w części pierwszej Poranka WNET.

 

Powiaty, urzędy pracy i ochotnicze hufce pracy do likwidacji! / Marek Jakubiak z Kukiz’15 w Radiu WNET [VIDEO]

Gdzie szukać oszczędność na pensje dla rezydentów, czy Beata Szydło potrzebuje odpoczynku oraz za ile można kupić w Kijowie Kartę Polaka? – w wywiadzie Aleksandra Wierzejskiego w Poranku WNET.

Jan Mosiński: Dość „złodziejstwa reprywatyzacyjnego” w Warszawie i całej Polsce [VIDEO]

Prędzej czy później dotrzemy do faktycznych beneficjantów tak zwanych „strategów”, którzy korzystają z dzikiej reprywatyzacji – zapewniał członek Komisji Weryfikacyjnej ds. Reprywatyzacji w Warszawie.

Gościem redaktora Aleksandra Wierzejskiego w Poranku Radia Wnet na WNET.FM był Jan Mosiński, poseł PiS, członek Komisji Weryfikacyjnej ds. Reprywatyzacji.

[related id=39992]- Efekty dzisiaj widać, dzika reprywatyzacja, wielkie złodziejstwo – pod batutą Hanny Gronkiewicz-Waltz – powiedział poseł Mosiński, wspominając czasy, gdy aktualna prezydent Warszawy obejmowała rządy w stołecznej PO. Zajęła miejsce po „nadziei Platformy”, jaką swego czasu wydawał się być Paweł Piskorski, którego „wygumkowano”. – Grzegorz Schetyna ma świadomość, że postawa Hanny Gronkiewicz-Waltz, która bawi się pieniędzmi podatników, wynajmowanie bardzo drogich kancelarii itp. ekscesy (…) nie służą PO i przyczyniają się do lecących na łeb, na szyję notowań tego ugrupowania.

Zdaniem Jana Mosińskiego prezydent Warszawy nie skorzysta z rad Grzegorza Schetyny i nadal nie pojawi się przed Komisją Weryfikacyjną. Przypomniał, że komisja nałożyła z tego powodu wczoraj w sumie 19 tysięcy złotych grzywny na Hannę Gronkiewicz-Waltz.

– Mocne podstawy prawne Komisji Weryfikacyjnej wczoraj potwierdził Naczelny Sąd Administracyjny, a więc główny powód niestawiania się przed komisją prezydent Warszawy został usunięty – powiedział gość Poranka. Przypomniał, że z zeznań urzędników wynika, iż osoby, które aktualnie przebywają w areszcie w związku z dziką reprywatyzacją, chodziły po warszawskim Ratuszu jak po „swoim domu”.

– Beneficjantem złodziejskiej reprywatyzacji w Warszawie jest przede wszystkim grupa przestępcza działająca w Ratuszu. Mamy świadomość, że w tym procederze uczestniczyły również osoby z wymiaru sprawiedliwości. Niebawem niektórzy prokuratorzy będą musieli odpowiedzieć na pytania swego przełożonego Prokuratora Krajowego – ujawnił poseł Mosiński. – Dlaczego umarzano w ciągu kilku dni postępowania prokuratorskie z doniesień stowarzyszeń lokatorskich?

[related id=38913]Całą sprawę dotycząca reprywatyzacji w Warszawie, zdaniem Jana Mosińskiego, można zobrazować za pomocą tak zwanej piramidy decyzyjnej, gdzie Hanna Gronkiewicz-Waltz jest na szczycie, niżej urzędnicy Ratusza, a poniżej cały warszawski układ towarzysko-biznesowy.  Nasz gość zastrzegł, że nie może wszystkiego ujawnić, ponieważ część postępowania przed Komisją Weryfikacyjną przebiega w trybie niejawnym. Zdradził, że na pewno dowiemy się, kto stoi za grupą Feniks i pozostałymi dwoma przedsiębiorstwami zajmującymi się procederem „czyszczenia” kamienic w Warszawie.

– Prędzej czy później dotrzemy do faktycznych beneficjantów, tak zwanych strategów, którzy korzystają z dzikiej reprywatyzacji – powiedział Jan Mosiński. Jego zdaniem Warszawa i reprywatyzacja w stolicy to tylko jedno drzewo „z lasu reprywatyzacyjnego złodziejstwa”, jakie miało miejsce na terenie całego kraju. Wymienił tutaj Kraków, bowiem powołanie zespołu w tej sprawie deklarował już minister sprawiedliwości.

– Brakuje ustawy reprywatyzacyjnej i to jest zadanie dla obozu rządzącego, by się nad tym pochylić – powiedział Jan Mosiński.

[related id=36140]- Jest zbyt wcześnie, by bawić się w żonglowanie nazwiskami – odpowiedział, pytany o kandydata PiS na prezydenta Warszawy, ale spodziewa się, że będzie to „bardzo mocna kandydatura”. Przyznał, że rzeczywiście przewijają się tu kandydatury Patryka Jakiego i marszałka Sebastiana Karczewskiego. Nie zaprzeczył, że kandydatura Małgorzaty Wasserman rozpatrywana jest na prezydenta Krakowa.

Jego zdaniem przeprowadzenie referendum czy wyborów samorządowych podczas uroczystości 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę jest nie na miejscu.

– Trwają rozmowy na wysokim szczeblu w PiS, jakie zmiany wprowadzić do ordynacji wyborczej – powiedział gość radia i przyznał, że wyborom samorządowym zawsze towarzyszyła atmosfera skandalu, a Ruch Kontroli Wyborów już od jakiegoś czasu zabiega o zmiany w ustawodawstwie uniemożliwiające fałszerstwa, jak chociażby transmisję z każdego lokalu.

[related id=40703]- Nie może się powtórzyć „cud nad urną”, gdzie PSL wygrywa wybory w powiatach, województwach, jak chociażby sprawa wygranej PSL w ostatnich wyborach w Wielkopolsce przy aż 20 procentach głosów nieważnych – powiedział poseł. Jego zdaniem konieczne jest wprowadzenie monitoringu wyborów w ramach ordynacji wyborczej.

MoRo

Jan Mosiński poseł PiS, polski działacz związkowy, polityk i samorządowiec, długoletni przewodniczący zarządu Regionu Wielkopolska Południowa NSZZ „Solidarność”, od 1992 do 2002 roku członek prezydium Komisji Krajowej tego związku, poseł na Sejm VIII kadencji, członek Komisji Weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Warszawy.

 


Obejrzyj wywiad z posłem Prawa i Sprawiedliwości również na YouTube:

Karygodne wypowiedzi Borysa Budki w wywiadzie dla niemieckiego „Die Zeit”. „Unia musi postawić ultimatum Polsce”

Dzień 65. z 80 / Warszawa / Poranek WNET – Jan Bogatko skomentował stworzonego przez posła Platformy Obywatelskiej „fake newsa”, który rozprzestrzenił się po Niemczech i wywołał gorącą dyskusję.

W dzisiejszym Poranku Antoni Opaliński połączył się telefonicznie z Janem Bogatką, korespondentem Rradia Wnet z Niemiec.

– Jeżeli człowiek przegląda prasę niemiecką, to drapie się lekko po czole i zastanawia, gdzie jest, czy to jest jakiś sen, czy to jest prawda, co to jest wolność infornmacji – rozpoczął rozmowę Jan Bogatko.

Przed tygodniem Borys Budka, polityk PO, wyszedł z cienia i udzielił wywiadu niemieckiemu lewicowemu tygodnikowi „Die Zeit”, w którym nieustannie powtarzał, że w Polsce dzieją się „wstrząsające rzeczy”, bo władza wykonawcza chce sobie całkowicie podporządkować władzę sądowniczą. Niestety nie mógł powiedzieć, jak to podporządkowanie władzy ma wyglądać. Stworzył „fake newsa”, który publikowany jest w Niemczech i wywołuje niesamowitą falę dyskusji.

Poseł zapytany, dlaczego prezydent Duda, uważany za bardzo PiS-owskiego, zaprotestował w sprawie reformy sądownictwa, odparł, że musiał tak zrobić, ponieważ chce pozyskać głosy w wyborach, także i z centrum. – Nie definiuje przy tym, co to jest centrum, może myśli o sobie, nie wiem – powiedział korespondent z Niemiec.

Jak relacjonuje Jan Bogatko, „Die Zeit” pytał posła, czy Polska, mimo ewentualnych reform, pozostanie państwem prawa. To oznacza, że jeszcze 23 sierpnia Polska była państwem prawa, kiedy był przeprowadzany ten wywiad – komentował przebieg rozmowy z eurodeputowanym PO nasz korespondent z Niemiec – a dopiero od chwili uchwalenia tych ustaw przestanie być państwem prawa. Przecież KOD walczy o demokrację właśnie dlatego, że Polska przestała być państwem prawa i jest już dyktaturą.

Borys Budka mówił również niemieckiemu dziennikarzowi o „strasznym populizmie” w Polsce. PiS cieszy się poparciem – twierdzi – ponieważ rząd dokonuje rzeczy nieprawdopodobnych, na przykład obniżył wiek emerytalny. – Może ktoś powinien byłemu ministrowi uświadomić, że w Niemczech też obniżono wiek emerytalny w bardzo podobnej sytuacji, dlatego że były protesty przeciwko jego podniesieniu – skomentował tę wypowiedź Jan Bogatko. – Nie jest to więc „taki straszny populizm”, chyba że uważa się to za populizm w Polsce, a w Niemczech już nie. [related id=36106]

Inną „straszną rzeczą” według posła PO było wprowadzenie 500+. – Dodatki na dzieci w Niemczech są o wiele wyższe, wiec przeciętnemu Niemcowi, jak to czyta, trudno jest zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi – mówił z ironią Jan Bogatko, po czym dodał, że po opublikowaniu wywiadu tygodnik „Die Zeit” na swojej stronie internetowej umieścił sprostowanie, że zaszła pomyłka, bo pan Budka nie mówił w swoim wywiadzie o programie dla dzieci 500+. – W takim razie to zostało dopisane? Skoro nie powiedział, nie powinno się tam znaleźć? – pytał retorycznie korespondent.

Wyrazem populizmu według Borysa Budki jest również domaganie się odszkodowania od Niemiec. – Jest to rzecz straszliwa i budząca grozę – podkreślił Jan Bogatko. Przecież wiadomo, kto tę wojnę rozpoczął, kto skończył i o co chodziło.

Zwrócił uwagę, że pojawiające się w niemieckich mediach tytuły w stylu „Polska kampania przeciwko Niemcom” pokazują, jaka będzie tematyka na 1 września – być może znów usłyszymy, tak jak w 1939 roku, że „Polska atakuje Niemcy”.

Całego Poranka możesz posłuchać tutaj. Relacja Jana Bogatki w części trzeciej.

MW

„SOWA I PRZYJACIELE” kolejna odsłona/ Sikorski do Krawca: O „bezczelnej formule” Giertycha

Portal tvp.info ujawnił kolejne nagrania. O „bezczelnej formule” Romana Giertycha ws. oświadczenia majątkowego b. ministra transportu Sławomira Nowaka mówili Jacek Krawiec z Radosławem Sikorskim.

Jak poinformowały w niedzielę Wiadomości TVP, dziennikarz TVP Info Samuel Pereira dotarł do kolejnych nagrań z 2014 r. z restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Jest tam rozmowa ówczesnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego z ówczesnym prezesem Orlenu Jackiem Krawcem.

Wiadomości podały też, że kolejne nagrania będą ujawnione w niedzielnych programach TVP Info o godz. 21.00 i 21.50.

Oto fragment podany przez wieczorne Wiadomości TVP:

Radosław Sikorski: Tłumaczenie Nowaka, że zamiany… To wszystko tak kompletnie niewiarygodne. Niby spec od PR, nie…

Jacek Krawiec: Dziecinada kompletna.

Radosław Sikorski: Kompletnie… Gdyby siedział cicho, gdyby gębę na kłódkę trzymał.

Jacek Krawiec: Wszyscy by zapomnieli po dwóch tygodniach, k…a.

Radosław Sikorski: Giertych nawet mu wymyślił formułę, jak uniknąć tego wpisania do oświadczenia, prostą formułę…

Jacek Krawiec: Bezczelną…

Radosław Sikorski: Ale skuteczną. I by nie mogli mu zarzutu postawić. Zegarek? Tak. Żona kupiła, ale to jest własność wspólna.

Jacek Krawiec: Wow.

Radosław Sikorski: Za 20 tysięcy, za tam 17 tysięcy, po połowie i dlatego nie wpisałem. I udowodnij mu, że nie jest po połowie z żoną.

Jacek Krawiec: No. Piękne.

Wcześniej w niedzielę TVP Info ujawniło rozmowę Sikorskiego z Krawcem, gdzie m.in. pada określenie szefa PO Grzegorza Schetynę jako „żulika bez poglądów”.

PAP/MoRo

„SOWA I PRZYJACIELE” kolejna odsłona/ PiS o nowych taśmach: pokazują hipokryzję Platformy; PO: nic z nich nie wynika

Według PiS nagrania pokazują hipokryzję i mechanizmy rządów PO. Zdaniem Platformy z taśm nic nie wynika. Politycy Kukiz’15 i PSL apelują za to o ujawnienie wszystkich taśm, by nie służyły do szantażu.

W niedzielę portal tvp.info opublikował nowe nagrania z 2014 r. z restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Na taśmach zarejestrowana jest rozmowa ówczesnego szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego z ówczesnym prezesem Orlenu Jackiem Krawcem. Nagrani rozmawiają m.in. o obecnym szefie PO Grzegorzu Schetynie nazywając go m.in. „żulikiem bez poglądów”. Wątpią też w kwalifikacje Schetyny, określając „idealnym numerem dwa”.

Andrzej Halicki (PO) ocenił w programie „Woronicza 17” w TVP Info, że z nagrań nic nie wynika, „poza tym, że takim językiem nie powinno się rozmawiać”. „Minister Sikorski dość niechętnie odpowiada na dosyć infantylne pytania” – ocenił. Według Halickiego jeżeli mówić o prawdziwych aferach, to są one gdzie indziej i dotyczą np. Amber Gold, czy SKOK-ów.

Treść nagrania krytykowali za to Marek Suski z PiS oraz szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

„Jak znamy Schetynę, a ma taki pseudonim +zniszczę cię+, więc sądzę, że to niszczenie nastąpi, w partii miłości krew się leje, zardzewiałe noże wbija się w plecy. Te taśmy ujawniają, jak kształtowana była polityka za PO (…). Te taśmy pokazują rzeczywiście mechanizmy rządów PO, która zajmowała się swoimi brudnymi interesami, kryciem rozliczeń, a nie zajmowała się Polakami” – ocenił Marek Suski.

Według niego nowe nagrania pokazują, że za rządów PO „państwo było traktowane jako łup, a stanowiska obsadzane były dla potrzeb wewnętrznej wojny partyjnej i wewnętrznych rozgrywek, a nie ze względu na interes państwa”.

Z kolei Krzysztof Szczerski zarzucił Radosławowi Sikorskiemu hipokryzję. Przypomniał, że bronił on kandydatury Schetyny na szefa MSZ, po tym jak sam przestał pełnić tę funkcję.

Odnosząc się do ujawnionych wypowiedzi ówczesnego szefa Orlenu, Szczerski ocenił, że „teraz wiemy dlaczego te spółki przynosiły straty w czasach poprzednich rządów, a dziś przynoszą zyski”.

„Jeśli prezes PKN Orlen zajmuje się dyskutowaniem o tym, jak obalić Donalda (Tuska – PAP), albo czy Grzegorz, albo poseł Halicki jest lepszy, a nie zajmuje się spółką, to takie były efekty pracy tych spółek” – powiedział.

Halicki ripostował Szczerskiemu, że obecne zyski Orlenu są konsekwencją „drenowania kieszeni kierowców”.

Zbigniew Gryglas z Nowoczesnej uważa z kolei, że to smutne, że Polacy dowiadują się jak wygląda „kuchnia polityczna”. Zwrócił uwagę, że każda partia polityczna ma swoje grzechy, zarówno ta, która rządziła, jak i ta która robi to obecnie. Polityk „N” zgodził się jednak z oceną Schetyny dokonaną, przez Sikorskiego i Krawca, że obecny szef PO to człowiek „drugiego planu”.

Z kolei przedstawiciele Kukiz’15 oraz PSL zaapelowali o upublicznienie wszystkich taśm.

„Chciałbym, żeby wszystkie taśmy nagrane w Sowie i Przyjaciołach ujrzały światło dzienne. Brak publikacji tych taśm jest jak brak publikacji wszelkich materiałów SB, istnieje ogromne ryzyko szantażowania osób nagranych tymi materiałami” – zaznaczył Jakub Kulesza (Kukiz’15).

Zgodził się z nim ludowiec Mirosław Maliszewski. Dodał, że nagrana rozmowa, co do treści „w dużej mierze kompromituje polską politykę”. Skrytykował też używany na nagraniach język.

Zwrócił jednak uwagę, że rywalizacja w partiach politycznych jest rzeczą naturalną. Jego zdaniem powinna się ona jednak odbywać przy użyciu „innego języka, innych metod, niewbijania noża, tylko rywalizacji pozytywnej”.

PAP/MoRo

„SOWA I PRZYJACIELE” kolejna odsłona/ Sikorski o Schetynie: ma styl lwowskiego żulika; nie nadaje się na premiera

Portal tvp.info ujawnił kolejne nagrania. „Żulik bez poglądów” tak ówczesny szef MSZ Radosław Sikorski mówi ówczesnemu prezesowi Orlenu Jackowi Krawcowi o aktualnym szefie PO Grzegorzu Schetynie.

[related id=33718]Portal tvp.info ujawnił w niedzielę nowe nagrania z restauracji „Sowa i przyjaciele” z końca lutego 2014 roku. Na taśmach znalazła się rozmowa ówczesnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego z ówczesnym prezesem Orlenu Jackiem Krawcem. Politycy nazywają szefa PO Grzegorza Schetynę „żulikiem bez poglądów”.

Portal przytoczył cytaty z rozmów Sikorskiego i Krawca. „To jest na nasz rachunek?” – pyta Radosław Sikorski. „Sprawy wagi państwowej, to też firma państwowa płaci” – odpowiada mu Jacek Krawiec.

Jak podaje portal tvp.info, spotkanie ministra spraw zagranicznych w rządzie Donalda Tuska i prezesa Orlenu odbywa się w słynnej restauracji pod koniec lutego 2014 r. Sikorski i Krawiec zastanawiają się jakie są szanse Platformy Obywatelskiej na dalsze utrzymanie władzy, ale też omawiają wewnętrzne sprawy partyjne – konflikt między Grzegorzem Schetyną i Donaldem Tuskiem.

„Grzesiu, boczkiem, boczkiem, a jak przychodzi co do czego, to tchórzy.(…) Na miejscu Grzesia bym zagrał, że kandyduję. Grzesiu by dostał – moim zdaniem – do 40 procent, 35, 40 i to by mu dało immunitet na bycie ofiarą czystki, bo wtedy, wiesz, rywalowi nie wypada… i czekasz, aż się Donald wypierd***. Jak przegra wybory, no to wtedy wbijasz nóż w plecy, nie?” – zastanawia się Radosław Sikorski.

Jak pisze portal, w pewnym momencie szef dyplomacji dochodzi do wniosku, że polityczne „delfiny mają w Polsce krótkie życie” i śmieje się z aury „wielkiej frakcji Schetyny”, o której czyta w gazetach. „A tam trzech kur***” – mówi Krawiec.

Według tvp.info, oprócz Schetyny, mają na myśli Rafała Grupińskiego i Andrzeja Halickiego, o których mowa później. Radosław Sikorski mówi o obecnym liderze PO, że „ma knajacki styl lwowskiego żulika”. Według niego Schetyna nie nadaje się na premiera, a Sikorski „nie potrafi sobie przypomnieć czegokolwiek, co kiedykolwiek” ówczesny szef komisji spraw zagranicznych powiedział.

Zdaniem ówczesnego szefa MSZ nie wiadomo jakie Schetyna ma poglądy na jakikolwiek temat i jest raczej typem „szefa kancelarii”, jak zauważa Krawiec.

„Znaczy to jest zawsze pływanie, takie wybieranie jakiegoś stanowiska po środku. (…) Zero kreatywności. Każdy z nas powinien sobie zdawać sprawę do czego nadaje, a do czego się nie nadaje. Idealny numer dwa. (…) Taki knajacki styl trochę. To jest za mało na premiera. On nie czaruje ludzi. Donald ma ten czar, ma ten teflon, ma ten koci zmysł, ma te antenki czułe społecznie. Grzegorz niczego z tego nie ma” – mówi Sikorski. Zdaniem prezesa Orlenu Schetyna „nie ma umiejętności przemawiania”, ale niestety w pewnym momencie uwierzył w siebie, a „jak się uwierzy, ciężko jest sobie dać wytłumaczyć”.

„Nie miał kto wytłumaczyć… To też jest kwestia jakości ludzi, których masz koło ciebie. Halicki (…), ten Grupiński… Grupiński jest niegłupi, ale Halicki no to jest mój sąsiad, mieszka wieś obok. To jest, ku**a, debil no” – tak o pośle PO mówi Jacek Krawiec.

[related id=33702]”Bycie następcą Geremka (chodzi o pełnienie funkcji szefa sejmowej komisji ds. zagranicznych) właśnie daje ci szansę pokazania: a właśnie, że nie. Ja potrafię skomentować expose, ja potrafię się spotkać z moimi odpowiednikami z innych krajów, ja mam swoje zdanie którego ambasadora akceptuję, którego nie. On zrobił nic z tych rzeczy. W ogóle nie zaistniał w tej funkcji. (…) Ma to w du**e. (…) Tak naprawdę chodziło tylko o ten gabinet” – mówi szef MSZ w rządzie Donalda Tuska.

Sikorski uważa, że objęcie przez Schetynę stanowiska szefa sejmowej komisji tak naprawdę „było motywowane tylko tym, że ma osobne biuro w osobnym budynku”.

W rozmowie Sikorskiego z Krawcem – podaje portal – przewija się temat zbliżających się wyborów w Polsce. Nastroje są stosunkowo optymistyczne. „Jak masz za dużo złodziei czy jakiś innych ch***w, no to wtedy masz problem” – zauważa Sikorski. „My naprawdę, (…) jesteśmy w tej chwili przezroczyści, jak spojrzysz na standardy europejskie” – dodaje ówczesny prezes Orlenu.

W trakcie rozmowy – informuje portal – politycy odnoszą się do sprawy Sławomira Nowaka i niezgodnych z prawdą oświadczeń majątkowych. „Fatalnie to rozegrał” – mówi Sikorski. „Najgorzej jak mógł. Te wpisy na Twitterze, coś tam… raz że mu ktoś kupił, że żona… Tego nie rozumiem, dlaczego on tego nie wpisał? – zastanawia się Krawiec.

Radosław Sikorski wyjaśnia: „Musiał być jakoś bardzo mocno zmotywowany, żeby tego nie wpisać. Wiesz, jego historia się nie trzyma kupy w żadnym aspekcie. Jak żona chce ci kupić zegarek, to idzie i ci kupuje zegarek. A nie bierze gotówkę od biznesmena, który ci kupuje zegarek. Czyli kto ci kupił zegarek? Tak naprawdę biznesmen ci kupił zegarek. I dlatego była taka mocna motywacja, żeby tego nie wpisać”. Jak pisze tvp.info, prezes Orlenu w pewnym momencie poczuwa się do winy za drogi zakup ministra transportu w rządzie Donalda Tuska.

„Trochę się czuję w tej sprawie winny, bo, (…) mało kto wie, że jemu się spodobał ten zegarek(…) Tak, to jest złoty zegarek, na który go nie było stać. Sobie kupił taki sam, tylko że ze stali. (…) On nie wpisał identycznego zegarka, jeżeli chodzi o design, tylko że zamiast złota, ze stali. (…)” – opowiada Jacek Krawiec.

Jak podaje portal, Sikorski prosi, by Krawiec pokazał mu zegarek i chwali, że „ładny”. „To ile ty dałeś?” – pyta. „Były specjalne ceny na te zegarki. Mam takiego tam znajomego, więc dałem za niego z 10 tysięcy euro” – odpowiada Krawiec. „To jak za darmo” – mówi Sikorski.

O restauracji „Sowa & Przyjaciele” stało się głośno w związku ze sprawą nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę, szefa CBA Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób; prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97.

Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. We wrześniu 2015 r. do sądu trafił akt oskarżenia ws. trzech osób: biznesmena Marka F. dwóch kelnerów Konrada Lassoty i Łukasza N. oraz współpracownika F. Krzysztofa R. W grudniu 2016 r. F. został skazany nieprawomocnie na 2,5 roku więzienia bez zawieszenia, kelner Konrad L. i Krzysztof R. na 10 miesięcy w zawieszeniu i grzywny. Sąd odstąpił od ukarania drugiego z kelnerów, który pomagał śledczym. N. zeznawał, że to Marek F. za pieniądze zlecał nagrywanie rozmów.

PAP/MoRo

Kukiz’15: To nasze wewnętrzne sprawy. PO, PSL i Nowoczesna chcą dialogu z KE w sprawie reformy sądownictwa

Kukiz’15 ocenia, że doszło do próby wykorzystywania zagranicznych instytucji w polskich sporach. PO, PSL i Nowoczesna oczekują dialogu z Komisją i „poprawienia” ustawy lub wycofania się z tych zmian.

[related id=”31654″] Kukiz’15: „Reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce to sprawa bardzo ważna, ale jest to kwestia całkowicie związana z naszymi wewnętrznymi sprawami” – ocenił rzecznik klubu Kukiz’15 Jakub Kulesza. Powiedział, że aby państwo członkowskie zostało ukarane, konieczna jest jednomyślność wśród państw członkowskich UE; przypomniał, że premier Węgier Viktor Orban zapowiadał, że jego kraj nie zgodzi się na próby karania Polski. „Całe szczęście od tej strony jesteśmy bezpieczni i próby wykorzystywania zagranicznych instytucji w polskich sporach są nieskuteczne” – dodał Kulesza.

Inaczej do sprawy odnosi się poseł PO Borys Budka, który powiedział PAP, że nie jest zaskoczony decyzją Komisji Europejskiej. Według niego „nie ma kraju w UE, w którym prokurator generalny, będący politykiem, mógłby bez żadnej kontroli obsadzać wszystkie stanowiska prezesów, wiceprezesów sądów”. „Jeżeli nie powstrzymamy PiS-u przed tymi zapędami – żebyśmy wrócili do modelu sądownictwa z czasów PRL-u – to może się okazać, że Polska straci członkostwo w UE, bo żaden demokratyczny kraj nie będzie chciał być we wspólnocie z krajem, w którym politycy rządzą sądownictwem, a prezesi sądów podporządkowani są w sposób bezwzględny prokuratorowi generalnemu” – argumentował.

Jak dodał, wierzy, że prezydent przejmie inicjatywę co do dialogu polskiej strony z KE i doprowadzi do tego, że „polski rząd zamiast konfrontować nasz kraj z Europą jednak będzie chciał dialogu i rządzący wycofają się z tych zmian”. „Zdecydowana większość Polaków chce pozostania w UE i działania polskiego rządu w tym zakresie są sprzeczne z interesem Polski i z oczekiwaniami zdecydowanej większości obywateli” – uważa poseł PO.

W ocenie szefowej klubu Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer, Komisja Europejska dostrzegła w ustawie o ustroju sądów powszechnych zagrożenie dla praworządności. Dodała, że należałoby w niej zmienić między innymi „kwestie związane z wiekiem emerytalnym, jak i wpływania prokuratora generalnego na wybór prezesów i wiceprezesów sądów”. „To wszystko budzi szereg obaw” – mówiła.

Wyraziła nadzieję, że po decyzji KE ze strony polskich władz będzie chęć poprawienia wadliwej – jej zdaniem – ustawy, bo w przeciwnym razie na Polskę mogą zostać nałożone sankcje finansowe. „Nikt z nas tego nie chce, ale zdajemy sobie sprawę, że cierpliwość Komisji się kończy, że wszyscy możemy zapłacić za działania partii rządzącej” – podkreśliła Lubnauer. Według niej „jeżeli KE nie zareagowałaby teraz, to musiałaby się liczyć z tym, że jej kolejne zalecenia też nie będą respektowane”.

Według rzecznika PSL Jakuba Stefaniaka decyzja KE „potwierdza dotychczasowe negatywne oceny ekspertów dotyczące całego pakietu ustaw”, a PiS „ponosi odpowiedzialność za całą sytuację”. Teraz – zaznaczył polityk ludowców – wiele zależy od tego, jak będzie wyglądał „dalszy dialog polskiego rządu z KE”. „Mamy nadzieję, że PiS przedłoży ostatecznie interes Polski nad interes partyjny i zacznie rozmawiać z Unią, a nie kąsać, jak do tej pory. Tu dużą rolę ma MSZ, by załagodzić sytuację” – podkreślił Jakub Stefaniak.

PAP/MoRo