Sellin: Jesteśmy gwarantem wolności artystycznej. Kultura nie jest monopolem środowisk lewicowych

Jarosław Sellin o polityce kulturalnej rządów Dobrej Zmiany, expose Mateusza Morawieckiego, różnicy jakościowej między PO a Lewicą i o wyborach prezydenckich.

Ostatnie czterolecie to była najbardziej ambitna polityka kulturalna trzydziestolecia.

Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego mówi o rozwoju instytucji kulturalnych za rządów Zjednoczonej Prawicy. Wskazuje, że przeznaczają oni o jedną trzecią więcej na kulturę od swych poprzedników, równając pod tym względem do średniej europejskiej. Otwierane i rozwijane są kolejne muzea: Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, Muzeum Westerplatte, Muzeum Czartoryskich, Muzem Wsypiańskiego, Muzeum Sztuki Użytkowej.

Jarosław Sellin dobrze ocenia exposé Mateusza Morawieckiego, które jak stwierdza, trwało półtorej godziny, czyli nie tak długo. Uważa w związku z tym za bezzasadne zarzuty opozycji, że zabrakło tego lub tamtego. Uważa, iż wszystkie istotne kwestie zostały w nim poruszone i to szczegółowo. Odnosi się także do postawy opozycji.

Koalicja Obywatelska tak jak przez ostatnie cztery lata: totalniactwo opozycyjne, złośliwości, buczenie, rechotanie w czasie expose i całej debaty. […] Styl lewicy był inny: spokojny merytoryczny, odnoszący się do faktów. Nie taki zacietrzewiony i naburmuszony jak Platformy Obywatelskiej.

Stwierdza, że choć „Adrian Zandberg reprezentuje silnie lewicowe przekonania, żeby nie powiedzieć lewackie” to „przynajmniej poglądy ma, w przeciwieństwie do Platformy Obywatelskiej”.

Nasz gość komentuje start w prawyborach Koalicji Obywatelskiej Jacka Jaśkowiaka. Prezydent Poznania znany jest ze swojego lewicowego światopoglądu. Starcie kandydata z ramienia PiS z takim kandydatem jak Jaśkowiak zapewne będzie walką na podłożu poglądowym. Niemniej jednak Sellin sądzi, że rywalizacja z każdym kandydatem na prezydenta z Koalicji Obywatelskiej będzie musiała być prowadzona na wspomnianym gruncie:

Moim zdaniem to PO ewidentnie idzie na lewo. Nie tylko Lewica jest na lewo, ale także PO.

Następnie podejmuje temat działań rządu odnoszących się do gałęzi kulturalnej. Jednym z pomysłów jest obniżenie VAT na książki. Rozwiązanie takie miałoby być lepsze niż proponowane przez środowisko księgarzy ustalenie ceny minimalnej na książkowe premiery. Rozwiązanie takie bowiem „sprawdziło się we Francji, ale w innych krajach, rozwiązania takie przyniosły efekt odwrotny, że małe księgarnie znikały jeszcze szybciej”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Prof. Szeremietiew: Myślenie, że Polska nie obroni się bez sojuszników jest błędne. Także PiS popełnia ten błąd

Prof. Romuald Szeremietiew o polskiej polityce obronnej, jej słabościach i ignorowaniu jego uwag przez kolejne rządy oraz sytuacji wewnątrz Zjednoczonej Prawicy i możliwości odzyskania Senatu.

Profesor Romuald Szeremietiew mówi o swoich nadziejach w związku z drugą kadencją rządu Mateusza Morawieckiego. Chwali rozwój gospodarczy Polski za rządów Zjednoczonej Prawicy i jej politykę społeczną. Krytycznie z kolei recenzuje politykę obronną Polski. Punktuje brak strategii obronności państwa, czego konsekwencją jest zmienność pomysłów kolejnych szefów MON.

W naszym myśleniu o bezpieczeństwie narodowym popełniamy od 1921 r. ten sam błąd, myśląc, że nie będziemy w stanie obronić się bez sojusznika, a skoro tak konstruujemy nasz model, to nic dziwnego, że staramy się tego sojusznika przyhołubić. Liczymy na wzajemność, że on nam pomoże, kiedy będziemy w biedzie.

Były minister krytykuje opieranie bezpieczeństwa przede wszystkim na pomocy sojuszników, jak, jego zdaniem, czyni również Zjednoczona Prawica. Stwierdza, że jego uwagi dotyczące braków, jeśli chodzi o polskie bezpieczeństwo narodowe, są ignorowane przez kolejne rządy. Przypomina, że kiedy minister Tomasz Siemoniak zwrócił się do niego o współpracę w budowaniu obrony terytorialnej, zostało to zablokowane przez ówczesnego zwierzchnika sił zbrojnych, prezydenta Bronisława Komorowskiego. Kiedy po zmianie koalicji rządzącej ministrem obrony narodowej został Antoni Macierewicz, nie był on chętny do współpracy z naszym gościem, choć współpracowali razem w przeszłości. Obecnie  profesor nauk o wojskowości jest członkiem Porozumienia Jarosława Gowina, z którego ramienia organizował konferencje w sejmie poświęcone obronności Polski. Nie spotkały się one zainteresowaniem ze strony MON.

Romuald Szeremietiew komentuje również wyznaczenie Antoniego Macierewicza na marszałka-seniora. Przywołuje jego zasługi dla opozycji niepodległościowej. Zwraca uwagę, że także cztery lata temu obrady sejmu otwierał zasłużony opozycjonista- śp. Kornel Morawiecki. Ma nadzieję, że obecny marszałek-senior wygłosi równie piękną mowę, co jego poprzednik. Rozmówca Łukasza Jankowskiego sceptycznie odnosi się do medialnych doniesień o konfliktach między uczestnikami koalicji Zjednoczonej Prawicy.  Na pytanie o Senat, stwierdza, że jego utrata nie będzie przeszkodą w rządach oraz że nie nie jest ona wcale pewna. Opozycja nie stanowi bowiem zwartego bloku w Senacie, takiego jak Zjednoczona Prawica.

Jego [Piotra Zychowicza -przyp. red.] książka o Żołnierzach Niezłomnych została bardzo pozytywnie zrecenzowana w „Gazecie Wyborczej”.

Profesor Szeremietiew komentuje zagadnienia polityki historycznej, krytykuje działania samorządowców PO prowadzące do „rekomunizacji”. Publicystę historycznego Piotra Zychowicza nazywa z kolei „skandalistą” i „szkodnikiem”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.M./A.P.

Berkowicz: Chcemy powtórzenia wyborów we wszystkich okręgach. Powód: kłamstwa TVP wobec Konfederacji

Konrad Berkowicz o kłamstwach TVP, procesowaniu się Konfederacji ze stacją i wniosku o unieważnienie wyborów, a także czym PiS się zajął a czym nie w czasie ostatniej kadencji.

Konrad Berkowicz komentuje spór sądowy między Konfederacją a telewizją publiczną. Konfederacja złożyła w środę do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa TVP Jacka Kurskiego ws. niewykonania orzeczeń sądowych przez TVP.

TVP trzykrotnie kłamała w czasie kampanii nt. naszych szans wyborach, nie pokazywali naszego słupka.

Telewizja publiczna pierwszy wyrok sądu nakazujący jej publikację przeprosin wykonała wadliwie, dodając do niego bezprawnie swój komentarz, a drugiego w ogóle nie wykonała.

Domagamy się znowu sprostowania i przeprosin, następnie wpłacenia kwoty na cele społeczne. Będziemy rozważać o ile tutaj można mówić o stratach finansowych.

Partia analizuje też możliwość uzyskania odszkodowania na drodze postępowania cywilnego. W związku z tym, że niewykonanie wyroku mogło wpłynąć na jej wynik wyborczy, złożyła protest wyborczy w tej sprawie, żądając, jak mówi Berkowicz, powtórzenia wyborów w całym kraju. [Robert Winnicki mówił, że chodzi jedynie o wybrane okręgi, w których kandydaci Konfederacji prawie uzyskali mandat. Także Janusz Korwin-Mikke odnosił się do powtórzenia wyborów w wybranych okręgach, nie we wszystkich- przyp.red.]

Chcemy powtórzenia wyborów we wszystkich okręgach. Jesteśmy pryncypialni. Gdyby TVP opublikowało wyrok sądu to wiele więcej osób by na nas zagłosowało.

Berkowicz stwierdza, że przez TVP Konfederacja nie wprowadziła do sejmu wystarczającej liczby posłów do utworzenia klubu poselskiego. Podkreśla, że  jego formacji „było radykalnie mniej niż innych komitetów”.

Poseł elekt Konfederacji stwierdza, że jest przeciwnikiem obecnie rządzących, ale „nie wynosiłby problemów za granice” naszego kraju, szukając wsparcia poza Polską i nie naśladowałby w tym Grzegorza Schetyny. Dodaje, że w pewnym sensie z sympatią patrzy na wejście Lewicy do Sejmu, gdyż pokazuje to, że spór polityczny między lewicą a prawicą staje się ideowy.

Myślę, że podział na PiS i PO już się wyczerpuje i idzie prawica ideowa i lewica ideowa.

Zwraca uwagę na duże poparcie dla Konfederacji i Lewicy wśród najmłodszej grupy wyborców (większe, jak  podkreśla, dla Konfederacji).  Dodaje, że PiS wbrew temu, czego się po nim spodziewał, nie zajął się w ogóle sprawami światopoglądowymi lub rozliczaniem afer, tylko skupił się na gospodarce, gdzie „wprowadza kolejne obciążenia dla przedsiębiorców”. Berkowicz odnosi się również do znaczenia katastrofy smoleńskiej.

To jest ciekawe, że po czterech latach PiS, do tej pory nic z tym nie zrobiono, co więcej ten temat nie jest podnoszony. […] Wydawało się, że rząd PiS będzie walczył o to na śmierć i życia.

Podkreśla on, że „10 kwietnia to jest tragedia”, w której „zginęło dużo ludzi ważnych”. Zastanawia go przy tym brak działań PiS-u w tej sprawie, którą za rządów PO-PSL, tak głośno podnosił.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Semka: W Sejmie będzie panować zasada „wszyscy tłuczą PiS”. Dolegliwym tłuczkiem będzie Konfederacja

Jak Donald Tusk przyczynił się do klęski swej dawnej partii? Jaką rolę odgrywać będzie w Sejmie Konfederacja i co oznacza dla Lewicy jej wynik wyborczy? Odpowiada Piotr Semka.

49 to już jest bardzo solidny nokaut, jeśli wziąć pod uwagę wynik platformy 26 proc. To jest zbudowanie elektoratu, który jest większościowy.

Piotr Semka ocenia wyniki wyborczy. Zauważa, że PiS-owi udało się zbudować własny blok, podczas, gdy opozycja się podzieliła. Dziennikarz jest ciekawy jak w IX kadencji Sejmu i Senatu PiS ustosunkuje się do Konfederacji. Domniemywa, że będzie patrzyło na ugrupowanie prawicowe w sposób wrogi.

To będzie ciekawy parlament. Będzie to wyglądało tak, że wszyscy będą tłuc lidera. Głównym tłuczkiem będzie Konfederacja.

Zauważa, jak ważne jest dla partii, by przekroczyła próg wyborczy. Dla PSL jego nieprzekroczenie oznaczałoby polityczną agonię. Dziennikarz, komentując wynik Lewicy, stwierdza, że została ona ukarana za swoją pychę. Zapowiadała ona ustami swych przedstawicieli rewolucję obyczajową w Polsce.

Lewica będzie szalała, choć ten wynik to jest zimny prysznic dla lewicy, która przyjęła ton naturalnych zdobywców świata.

Na razie liderzy Lewicy wynik wyborczy swej koalicji przedstawiają jako sukces. Semka odnosi się do wysokiego poparcia wśród młodych zarówno Lewicy, jak i Konfederacji. Ta ostatnia „lubi patrzeć na młodych ludzi jak na swoją armię, którą będzie smagać PiS, w razie jak uznają, że jest za mało radykalny”.

Korwin-Mikke jest jak zatruty cukierek. Daje energię, ale nie na dłuższą metę wykańcza, bo jest obciążeniem.

Dodaje, że problemem tej formacji jest Janusz Korwin-Mikke, który należy do liderów, którzy jak Leszek Moczulski, jednocześnie przyciągają ludzi do swych partii, jak stanowią dla nich obciążenie.

Piotr Apel odnosi się do podziałów wśród opozycji, stwierdzając, że to dobrze, iż się podzieliła, gdyż wobec różnic światopoglądowych daje to większy wybór wyborcom.

Jedyny problem to Platforma Obywatelska, która chciała być anty-Pisem i doprowadziła do sytuacji, w której jest mdła, nie wiadomo, jakie ma poglądy.

Semka dodaje, że niski wynik wyborczy Platformy stanowi zagrożenie dla pozycji Grzegorza Schetyny jako lidera formacji. Wina za porażkę PO spoczywa zdaniem dziennikarza po części na Donaldzie Tusku, który przez kilka miesięcy łudził je perspektywą swego powrotu do polskiej polityki, by 4 czerwca pokazać, że nie zamierza tego robić. Obecnie Tusk woli ubiegać się o stanowisko szefa Europejskiej Partii Ludowej, gdzie ma szanse, biorąc pod uwagę, że „zapadła decyzja CDU, że go poprą”. Przez to politycy Platformy „w sierpniu wyciągnęli Małgorzatę Kidawę-Błońską, na miesiąc przed wyborami”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Marcin Makowski: Grzegorz Schetyna jest ojcem zjednoczenia Lewicy, która może stać się nową Platformą Obywatelską

– Lewica znalazła model, który dawał zwycięstwo w innych państwach europejskich […] Myślę, że to dobrze dla demokracji, przynajmniej będzie debata o coś – dodaje Marcin Makowski.


Marcin Makowski podsumowuje kończącą się właśnie kampanię wyborczą. Jego zdaniem jej najważniejszym punktem był moment, w którym Grzegorz Schetyna stał się ojcem zjednoczenia Polskiej Lewicy:

Po wyborach do europarlamentu, SLD w wewnętrznym tajnym głosowaniu proporcją 80% za chciało dołączyć do Koalicji Obywatelskiej […] Jednak wewnętrzna złość za to, iż SLD wzięło zbyt wiele mandatów w wyborach Europarlamentarnych w Platformie wsprawiła, iż nie doszło do taskiego sojuszu. Przez to że nie doszło, siłą rzeczy na lewicy […] musiano znaleźć jakieś spoiwo i to się udało.

Jak dodaje, w przypadku przegranych wyborów przez PO, może ulec ono dekompozycji, co sprawi, że to właśnie lewica stanie się nową platformą:

Lewica musi być takim PiSem, jednak z innym wektorem aksjologicznym. […] Lewica znalazła model, który dawał zwycięstwo w innych państwach europejskich […] Myślę, że to dobrze dla demokracji, przynajmniej będzie debata o coś, a nie tylko postdemokratyczna dyskusja o tym, czy PiS jest dobry, czy PiS jest zły.

Marcin Makowski negatywnie ocenia kampanię prowadzoną przez Platformę Obywatelską, którą jak zauważa, najlepiej określiło ostatnie wystąpienie Lecha Wałęsy:

Wystąpienie Lecha Wałęsy ewidentnie rozwaliło tę kampanię. Kontrowersyjne słowa o zdradzie Kornela Morawieckiego stały się powodem do tego, aby wszyscy politycy Koalicji rytualnie tłumaczyli się z jego słów.

Gość „Poranka WNET” wspomina także aferę związaną z taśmami Sławomira Neumana i politykami z Tczewa:

Tczew tam zaczął funkcjonować w takim ujęciu, że Platforma gardzi mniejszymi ośrodkami i w ogóle, że polityka to jakaś inżynieria, a nie służba. Sławomir Neumann błysnął również na finiszu kampanii cytatem o możliwej koalicji z konfederacją, z którego to politycy Platformy musieli się później wycofywać.

Wracając do Konfederacji, Marcin Makowski ocenia finisz jej kampanii jako fantastyczny. Jak zauważa, Konfederacja była szalenie niewygodna, „Wiadomości” cenzurowały sondaże z jej udziałem, za co musiały przepraszać, a następnie ponownie przepraszać za formę przeprosin:

To wyglądało dosyć karykaturalnie. Z drugiej strony mamy „Fakty” TVN, które widzą w Konfederacji bardzo rozsądnych, ciekawych, bardzo rzeczowych ludzi. Preprezentują ich jak każdą partię polityczną, a nie jako antysemitów, jakichś oszołomów, a wcześniej tak się zdarzało.

A.M.K.

Korwin-Mikke o koalicji z diabłem, sojuszu z Rosją, 500+, Okrągłym Stole, bonie oświatowym i testamencie Kiszczaka

– Posłuchamy, kto zrealizuje najwięcej naszych obietnic. […] Możemy iść z samym diabłem, jeżeli zgodziłby się na to, co chcemy – tak Korwin-Mikke podsumowuje możliwości koalicyjne Konfederacji.


Janusz Korwin-Mikke, prezes Partii KORWiN, jeden z liderów Konfederacji, mówi o zbliżających się niedzielnych wyborach. Jak zaznacza, są to najważniejsze wybory od 30 lat:

Zobaczymy, czy utrwali się układ okrągłego stołu, czyli będą tylko cztery partie […] czy też wejdzie Konfereracja, która chce obalenia układu okrągłego stołu, czego chciał Kornel Morawiecki i wielu innych opozycjonistów.

Zapytany przez Łukasza Jankowskiego o to, czy po wygranej PiS-u nie będzie już następnych wolnych wyborów oraz nawiązując do słów Mai Ostaszewskiej, która ostatnio stwierdziła, iż „gdy wygra PiS, odetną nam internet”, prezes KORWiN odpowiada:

Aż tak źle to nie będzie […] Póki żyje Jarosław Kaczyński, to mordować nas nie będą.

Janusz Korwin-Mikke mówi o czterech ostatnich lat rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jedyną rzeczą, którą partia rządząca zrobiła w sposób należyty to obniżenie wieku emerytalnego. Mówi także o programie 500+, który dla niego z punktu ekonomicznego oznacza realnie 700- ze względu na utrzymanie biurokratycznej machiny:

Jesteśmy przeciwko tego typu transferom pieniędzy, z całą pewnością więcej do tego dopłacamy, niż zyskujemy. Rząd nie ma prawa zabierać Kowalskiemu, by dać Wiśniewskiemu.

Zamiast rozdawnictwa, Janusz Korwin-Mikke proponuje obniżenie podatków, w tym dochodowego, co nazywa programem 1000+:

Nie będziemy zabierać i odbierać, bo zabieranie i odbieranie kosztuje […] To źle, kiedy państwo ma więcej pieniędzy. Te pieniądze powinny być w naszych kieszeniach. Urzędnik nie powinien decydować, na co je wydać.

Pytany o bon oświatowy, jeden z pomysłów Konfederacji, lider Konfederacji mówi, iż każdy rodzic dostanie więcej na edukację dziecka, niż aktualnie kosztuje go utrzymanie państwowych szkół:

Chodzi o to, aby ludzie sami płacili, a nie aby budżet płacił. Jak budżet płaci, oni wydają nasze pieniądze, a niestety cudze pieniądze wydaje się bardzo łatwo.

Jak przypomina Łukasz Jankowski, Sławomir Neumann z PO ogłosił ostatnio, iż mógłby stworzyć rząd nawet z Konfederacją. Janusz Korwin-Mikke nie odrzuca możliwości stworzenia takiego rządu, jak zaznacza, kiedy Konfederacja stanie się języczkiem u wagi, mogłaby wprowadzić w życie jak najwięcej swoich pomysłów:

Posłuchamy, kto zrealizuje najwięcej naszych obietnic. […] Możemy iść z samym diabłem, jeżeli zgodziłby się na to, co chcemy.

Janusz Korwin-Mikke, powołując się na słowa śp. Kornela Morawieckiego, na arenie międzynarodowej trzeba rozpatrywać wszystkie możliwości. Mówi o tym w kontekście potencjalnego sojuszu z Rosją. Zauważa, iż szykuje się atak na to państwo:

Samoloty F-35 to są samoloty szturmowe, a nie do obrony czegokolwiek. […] Gdybym był sztabowcem, to przygotowałbym plan wojny i z Niemcami i Czechami i Słowacją, gdyż trzeba być przygotowanym na wszystko. […] Od tego jest sztab, aby rozpatrywał wszystkie możliwości.

Wracając do nadchodzących wyborów, gość „Poranka WNET” zaznacza, iż to właśnie Konfederacja jest jedyną prawdziwą siłą opozycyjną w Polsce:

Jesteśmy jedyną opozycją w tym kraju. Cała reszta wykonuje testament generała Kiszczaka, który nakazał ludziom, aby podzielić się na partię. PiS również wykonuje te rozkazy. Przypominam że śp. Lech Kaczyński był w Magdalence i to wszystko podpisywał.

K.T. / A.M.K.

Zieliński: Grzegorz Schetyna przeszedł na pozycje postkomunistyczne w sposób ewidentny

Jarosław Zieliński o tym, kogo naprawdę dotyczy ustawa dezubekizacyjna i czemu Grzegorz Schetyna chce ją skasować.

Ja nie mam wątpliwości, że Grzegorz Schetyna i jego koalicja przywróciłaby te przywileje funkcjonariuszom Służb Bezpieczeństwa i innych formacji, które zasłużyły się w sposób totalitarnemu, niesuwerennemu państwu.

Jarosław Zieliński komentuje słowa Grzegorza Schetyny z konwencji w Warszawie, gdzie stwierdził, że po wygranych przez Platoformę wyborach będzie dążył do przywrócenia stanu sprzed tzw. ustawy dezubekizacyjnej. Jest to kolejna taka deklaracja lidera PO, po tej złożonej w styczniu 2018 r.

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji przypomina sytuację z grudnia 2016 r., kiedy miała miejsce „próba puczu” przez „uniemożliwienie głosowania w sali plenarnej sejmu tej właśnie ustawy”. Stwierdza, że Grzegorz Schetyna, dawny działacz opozycji antykomunistycznej, „przeszedł na pozycje postkomunistyczne w sposób ewidentny”. Najpierw „wprowadził Millera i Cimoszewicza na salony europejskie”, a teraz licząc na zdobycie głosów, jest „gotów przywrócić emerytury esbeków”. Zieliński sądzi, że mimo działań lidera PO dawni funkcjonariusze SB i tak zagłosują raczej na SLD.

Gość „Kuriera w samo południe” stwierdza, że Schetyna przeszedł na pozycje tych, z którymi niegdyś walczył. Widać to w najbardziej widoczny sposób w tym, jak były członek „Solidarność Walczącej” „przyjmuje z aprobatą słowa Wałęsy o śp. Kornelu Morawieckim, bohaterze, jako o zdrajcy”.

Zieliński odnosi się do wyroków sądów wydanych w sprawie ustawy dezubekizacyjnej. Trzy wyroki wydane przez dwójkę sędziów określa jako kuriozalne.

[Sędziowie] kwestionują w uzasadnieniach ustawę dezubekizacyjną. Twierdzą, że jest niezgodna z konstytucją i ustawodawstwem unijnym. Stwierdzają, że nawet gdyby były zgodne z polską konstytucją, to w Polsce prawo unijne ma prymat nad konstytucją.

Słowa o prymacie prawa unijnego nad Konstytucja RP uważa za skandaliczne, zwracając przy tym uwagę na uzurpację przez sędziów uprawnień Trybunału Konstytucyjnego i instytucji unijnych, które takiej niezgodności nie zauważyły.

Zieliński podkreśla, że wbrew temu, co można często usłyszeć, ustawa nie dotyczy policji ani Milicji Obywatelskiej, tylko „tych funkcjonariuszy, którzy pracowali na rzecz totalitarnego państwa w służbach specjalnych PRL-u”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

Sakiewicz: Chcemy przywrócić obywatelskość, aby każdy każdego informował i nakłaniał do głosowania

Tomasz Sakiewicz mówi o bezpłatnym dodatku wyborczym „Gazety Polskiej”, który będzie można otrzymać w środę, czwartek oraz piątek. Mają być tam zawarte informację na temat wyborów parlamentarnych.

 

 

Dodatek wyborczy „Gazety Polskiej” został wydrukowany w dwóch milionach egzemplarzy. Mają być tam zawarte m.in. informacje, dlaczego wybory parlamentarne, które odbędą się 13 października, są tak ważne dla naszego kraju. Dodatki rozdawane są na ulicach, dlatego że żaden system kiosków nie jest w stanie rozprowadzić w Polsce takiej ilości gazet. Ponadto w dodatku dziennikarze będą porównywali rządy PiS do ośmiu lat władzy PO-PSL.

Chcemy przywrócić obywatelskość, aby każdy każdego informował i nakłaniał do głosowania. Chcemy również pokazać, jaki jest skutek wygłosu, gdyż będzie on nieco inny niż w poprzednich wyborach, kiedy to Prawo i Sprawiedliwość miało niebywałe szczęście i 37% wystarczyło do przejęcia władzy, dzisiaj prawdopodobnie ten próg jest większy – mówi gość „Poranka WNET”.

Ponadto w dodatku dziennikarze będą porównywali rządy PiS do ośmiu lat władzy PO-PSL. Będą w nim zawarte porównania sytuacji gospodarczej sprzed ośmiu lat. Jak twierdzi rozmówca: Jeżeli Konfederacja i PSL przekroczą prób to możliwe, że zwiększy się szansa na rządy Platformy Obywatelskiej. Według Sakiewicza stawka tych wyborów jest wysoka, gdyż wybierzemy bądź Polskę rozwijającą się i z szerokimi perspektywami, bądź oligarchiczną.

Prezes Kaczyński zagrzewa do głosowania. Polska plus czy minus jest stawką tych wyborów. Te dwie wizje Polski, w których jedna jest dla zdecydowanej większości ludzi, a druga dla oligarchii , przedstawia Jarosław Kaczyński. PiS mówi również o wolności, gdyż po stronie opozycji rosną różne tendencje związane z ograniczeniem wolności osobistych i narzucania własnych poglądów – podkreśla Tomasz Sakiewicz.

M.N.

Prof. Paruch: Taśmy Neumanna przypominają Polakom, jak naprawdę wygląda Platforma Obywatelska

Prof. Waldemar Paruch o taśmach Neumanna, mobilizacji wyborców PiS, tym, co oznaczałoby wejście Konfederacji do Sejmu RP i działalności Centrum Analiz Strategicznych.

Prof. Waldemar Paruch dotyka zagadnienia wpływu prasy oraz taśm Neumanna na wyniki wyborów.

To przypomina Polakom, jak naprawdę wygląda Platforma Obywatelska.

Zwraca uwagę na podobieństwo do taśm nagranych w lokalu „Sowa i przyjaciele”, jest tam „to samo słownictwo, ta sama ocena członków własnego obozu politycznego”. Zwraca uwagę, co politycy PO mówią o swoich ówczesnych koalicjantach z PSL, w kontekście „oszustów z powiatu tczewskiego”. Taśmy pokazują „jaką rolę sądy odgrywają w rywalizacji politycznej w Polsce”. Sędziowie są wybierani nie według kompetencji, ale według klucza politycznego.

Następnie nasz gość mówi o topniejącej grupie wyborców niezdecydowanych. PiS obecnie mobilizuje wyborców. Nasz gość stwierdza, iż partia rządząca zachęca już wszystkich obywateli, aby zagłosowali na nią w niedzielę. Niezależnie od segmentu, w którym znajduje się dany wyborca. Albowiem PiS jest partią typu catch-all (złap wszystkich). Zdaniem prof. Parucha wejście Konfederacji Wolność i Niepodległość spowodowałoby chaos w polskim parlamencie.

Wejście Konfederacji do sejmu oznaczałoby, że alternatywny wobec PiS rząd tworzyłyby cztery partie: ministrem jest pan Krzysztof Bosak i pani Sylwia Spurek. Jak taki rząd miałby wyglądać?

Szef Centrum Analiz Strategicznych stwierdza, że „odziedziczyliśmy państwo, które tamta strona określała jako teoretyczne”. W związku, z czym jest dużo do zrobienia, zanim stanie się ono „państwem faktycznym”. Mówi, że przewiduje się wzmocnienie roli CAZ:

Bardzo ważną rolę będą odgrywały komitety Rady Ministrów. Będzie wzmocniona rola prezesa Rady Ministrów, a Centrum Analiz Strategicznych jest ciałem bezwzględnie związanym z funkcjonowaniem Prezesa Rady Ministrów.

Stwierdza, że w działalności Centrum chodzi o „podniesienie efektywności działania państwa”. Odpowiadając na pytanie o przebieg reformy sądownictwa, stwierdza, że wobec oporu środowisk prawniczych w kraju oraz nacisków odchodzącej Komisji Europejskiej, „te zadania są realizowane po grudzie, ale niemniej konsekwentnie do przodu”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Karnowski: Ze sztabu PiS płyną nieoficjalne informacje o pojawieniu się trzeciej kategorii wyborcy

– Typowałbym 45-46%, może więcej, dla PiS. Powiedziałbym, że Platforma też nieco więcej dostanie, gdyż jest partią, do której ludzie już trochę wstydzą się przyznawać — dodaje Jacek Karnowski.

Jacek Karnowski zastanawia się, jak będą wyglądać ostatnie cztery dni kampanii wyborczej. Nie spodziewa się on żadnych większych zmian, jeśli chodzi o preferencje wyborców:

Jest taka opinia, że wyborcy właściwie zdecydowali i przepływy pomiędzy elektoratami są żadne czy minimalne. Może Lewica trochę zyskuje trochę kosztem Platformy albo odwrotnie. Teraz jedyna gra jaka się toczy to ta o mobilizację własnych elektoratów i demobilizacje elektoratów przeciwnika.

Kontynuując wypowiedź, twierdzi on, iż metoda PiS-u, polegająca na trzymaniu się planu, założeń taktycznych i nieulegania prowokacjom, okazuje się niezwykle skuteczna. Jak dodaje, wyniki sondażowe ze względu na ok 8% nadal niezdecydowanych wyborców, prawdopodobnie lekko wyższe przy niektórych partiach:

Typowałbym 45-46%, może więcej, dla PiS. Powiedziałbym, że Platforma też nieco więcej dostanie, gdyż jest partią, do której ludzie już trochę wstydzą się przyznawać, więc może dobić do 30%. Lewica 12-13% […] Mało głosów może się zmarnować, gdyż jest mały wybór, nie będzie takiego rozproszenia tych głosów. […] Myślę że wszystkie komitety mogą przekroczyć próg.

Jak zaznacza, w przypadku Konfederacji, gdyby dostała się do sejmu, może liczyć co najwyżej na kilku posłów, ze względu na jej stosunkowo rozproszony elektorat:

Przy metodzie, którą mamy, dużo bardziej płaca się mieć skoncentrowany elektorat.

Jacek Karnowski zdradza również nieoficjalne informacje, które wypłynęły od sztabowców Prawa i Sprawiedliwości, które mówią o tym, iż pojawiła się trzecia kategoria wyborców:

Są wyborcy tradycyjni, narodowi, chrześcijańscy, dla których kwestie kulturowe są ważne. Są wyborcy socjalni, do których przemówiły programy społeczne. Są też tacy, którzy chcieliby, aby było tak, jak jest. Są niechętni rewolucji i spodziewający się niespójnego bloku opozycji.

Jak zaznacza gość „Poranka WNET”, w jego mniemaniu od 40 lat nie było w Polsce poczucia tego, iż sprawy idą w dobrą stronę i pojawiają się perspektywy dla społeczeństwa:

To, co zaproponowało Prawo i Sprawiedliwość jeszcze się nie wyczerpało, a zyskało.

A.M.K.