Spotkanie Duda-Erdoğan. Repetowicz: na tej wizycie zyskuje tylko Turcja

Korespondent wojenny o spotkaniu prezydenta Andrzeja Dudy z Recepem Erdoğanem , konsekwencjach zwrócenia się ku Turcji oraz o tym, dlaczego jest to błąd.


Witold Repetowicz odniósł się do ostatniej wizyty Andrzeja Dudy w Turcji, gdzie polski prezydent spotkał się ze swoim  Recepem Tayyipem Erdoğanem. Ekspert krytycznie ocenia to spotkanie i jego przebieg. Jego zdaniem na takim kroku ze strony Polski zyskuje tylko Turcja.

Na pewno jest  to sukcesem dla Turcji, bo znajduje się w coraz większej izolacji międzynarodowej, (…) traktuje tę wizytę jako koło ratunkowe.

Repetowicz zwrócił także uwagę, że zwrócenie się ku Turcji odbiera Polsce wiarygodność w upominaniu się o prawa człowieka.

Nasze możliwości poruszania kwestii praw człowieka, kwestii takich jak porwanie Romana Protasiewicza, stają się kłopotliwe, bo sami zacieśniamy relacje z dyktatorem, który więzi największą liczbę dziennikarzy.

Polska i Turcja podpisały m.in. porozumienie o bezpiecznej turystyce, umowę o wzajemnej ochronie informacji niejawnych w dziedzinie przemysłu obronnego oraz umowę w sprawie zakupów tureckich dronów. Repetowicz krytykuje próby stworzenia polsko-tureckiego sojuszu.

Próba tworzenia wizji, że Turcja stanie się nowym filarem bezpieczeństwa Polski wobec Rosji, jest wizją poronioną.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

Mistewicz o wizycie Macrona w Polsce: Jest szansa na reset lub zamrożenie relacji polsko-francuskich

Eryk Mistewicz o tym jak złe są relacje między Paryżem a Warszawą, czemu obie strony się nie szanują i jak wizyta Macrona może ten stan utrzymać lub zmienić.

Będę uważnie przyglądał się tej wizycie. Jako zadeklarowany frankofil będę chciał, aby podczas tej wizyty – opartej na maksymalnym szacunku – dokonał się resetu w relacjach polsko-francuskich […] Trzymam kciuki za reset Polska-Francja.

Eryk Mistewicz o najgorszych relacjach polsko-francuskich od lat 40. XX wieku w związku z oficjalną wizytą Emmanuela Macrona w Warszawie. Prezydent Francji do Polski przybywa w poniedziałek. Czy spotkanie polskich władz z Macronem ociepli bilateralne stosunki dwóch państw?

To wszystko zależy od szacunku.

Gość „Poranka WNET” dodaje, że owego szacunku nie ma zarówno ze strony polskiej, jak i ze strony francuskiej. Nad Sekwaną „nie ma szacunku wobec Polaków i ich wyborów demokratycznych”. W Polsce także nie ma zrozumienia dla Francji i jej charakteru. Tymczasem moglibyśmy współpracować z Francją w zakresie energetyki i obronności.

Chciałbym żeby nie było w mediach publicznych ataków na Francję i Francuzów. Przypominanie już 64. tygodnia protestu żółtych kamizelek niczemu nie służy.

We wtorek Macron spotka się ze studentami na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.  Ekspert ds. Public Relations przypomina wizytę francuskiego prezydenta w Grecji, kiedy to w mowie do greckich studentów powiedział coś, co zbulwersowało Greków. Obawia się, że prezydent Francji może potraktować Polaków podczas przemówienia jako cesarz, który ma za zadanie uspokoić „zbuntowany lud z prowincji”. Jeśli tak by się stało, to całkiem prawdopodobne, że będzie to przyczynkiem do zamrożenia stosunków obu państw.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Irena Lasota: Bardzo dobrze, że polski rząd poskromił Donalda Trumpa, ale Polska nie wyszła z buszu

Wypowiedzi doradców prezydenta Dudy wyglądają, jakby naprawdę wierzyli, że Stany Zjednoczone są krajem autorytarnym, a to jest demokracja – mówiła Irena Lasota w Poranku WNET.

Zdaniem byłej prezes Instytutu na rzecz Demokracji w Europie Wschodniej polskie władze odniosły sukces, gdy dwa lata temu rozkochały w naszej ojczyźnie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jednak to Demokraci kontrolują budżet i mają większość w Izbie Reprezentantów.

– Należy pamiętać, że Polska nie wyszła dopiero z buszu. Polska jest dużym krajem, o czym wiemy, ale też szanowanym w Ameryce. Była szanowana nawet w okresie komunizmu i właśnie Amerykanie pamiętają i o Solidarności, i o różnych buntach, które były w Polsce, i nie należy zakładać, że wszystko co teraz Ameryka robi dla Polski to dlatego, że odkryła że jest taki kraj


Samo podpisanie umowy przez prezydentów Andrzeja Dudę i Donalda Trumpa było rzeczą spodziewaną, ale dobrze, że wreszcie mamy konkretne porozumienie. W kontekście baz NATO, publicystka zwraca uwagę, że kwestia przeniesienia części żołnierzy amerykańskich do Polski, wymaga stworzenia infrastruktury prawdopodobnie porównywalnej do Niemieckiej, a to może potrwać kilka lat. Również temat wiz nie jest jeszcze przesądzony. Musimy poczekać do 30 września – wtedy zostanie podana oficjalna deklaracja, czy USA odrzuciło mniej niż 3 proc. polskich wniosków. Następnie sprawa musi przejść przez kolejne urzędy.

[related id=86052]- Optymiści zakładają, że to może potrwać dwa trzy miesiące. Pesymiści mówią, że to może być dopiero w styczniu lub lutym – mówi rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej, podkreślając, iż sprawa może zostać spowolniona również przez ewentualny konflikt kongresu z prezydentem, na temat niezwiązany z Polską, jakim jest budżet.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy

WJB

Prof. Szeremietiew: Pomnik należy się Olszewskiemu. Pamiętam jak Mazowiecki potępił bp Kaczmarka

Były minister obrony narodowej komentował również znaczenie szczytu bliskowschodniego oraz wspomniał rząd śp. Jana Olszewskiego oraz swoje odwołanie z funkcji wiceministra.

Raytheon: w tym miesiącu oferta offsetu na zestawy Patriot

Do końca miesiąca zostanie przygotowana oferta offsetowa towarzysząca ofercie na zestawy obrony powietrznej Patriot – zapowiedzieli we wtorek w Kielcach przedstawiciele korporacji Raytheon.

John Baird, wiceprezes ds. zintegrowanych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na Polskę Raytheon Defense Systems podkreślił, że jeszcze w tym miesiącu zostanie przygotowany pakiet dotyczący transferu technologii

Zgodnie z porozumieniem zawartym w lipcu br. kontrakt na zestawy Patriot ma zostać podzielony na dwie fazy. Baird zapowiedział, że także offset ma zostać podzielony na dwie części; trwają prace nad listami intencyjnymi, część z nich została już uzgodniona i podpisana.

„Jesteśmy gotowi dokonać największego transferu, na jaki pozwoli amerykańskie prawo” – zapewnił. Za podstawowy cel offsetu Baird uznał tworzenie w Polsce samowystarczalności w utrzymaniu systemu. Podkreślił, że Raytheon zamierza przekazać nie tylko technologie, ale i zdolności, które pozwolą polskiemu przemysłowi z tych technologii korzystać. Offset ma objąć także wiedzę, jak zarządzać dużymi programami zbrojeniowymi, która, jak powiedział, będzie przydatna Polskiej Grupie Zbrojeniowej w innych przedsięwzięciach.

Przedstawiciele Raytheona zwracali uwagę na korzyści, jakie daje wybór konfiguracji zestawów Patriot uzupełnionych niskokosztowym pociskiem SkyCeptor, opracowywanym wspólnie przez USA i Izrael: Umożliwia ona znacznie większy transfer technologii niż w przypadku samych USA, gdzie ograniczenia są ostrzejsze.

Do technologii, których transferu nie może zaoferować, Raytheon zaliczył algorytmy, kody źródłowe, głowicę naprowadzającą i wieloimpulsowe silniki rakietowe zwiększające prędkość pocisku tuż przed uderzeniem w cel.

Baird poinformował, że Raytheon jako offsetodawca wystąpi także w imieniu koncernu Northrop Grumman, dostawcy zażądanego przez Polskę systemu zarządzania polem walki, trwają natomiast rozmowy z firmą Lockheeed Martin, producentem głównych pocisków zestawów Patriot.

Zgodnie z memorandum podpisanym na początku lipca rząd USA zgadza się na sprzedaż Polsce baterii obrony powietrznej Patriot w najnowocześniejszej konfiguracji, jakiej mają używać wojska lądowe Stanów Zjednoczonych.

Dodał, że chodzi o zintegrowanie baterii z sieciocentrycznym systemem zarządzania polem walki IBCS i nowym dookólnym radarem opartym na technologii azotku galu (dotychczas zestawy Patriot są wyposażone w radar sektorowy, o ograniczonym polu widzenia).

Memorandum intencji dotyczące zamiarów Departamentu Obrony USA w sprawie systemu Patriot dla Polski przewiduje, że w pierwszej fazie wojska lądowe USA przedstawią Polsce ofertę dotyczącej czterech jednostek ogniowych (tj. dwóch baterii z 12 wyrzutniami) uzbrojonych w pociski Lockheed Martin PAC-3 MSE i wyposażonych w IBCS. Zestawy mają być wyposażone w obecnie dostępny sektorowy radar, a USA „nie są w stanie dostarczyć bieżących radarów w celu wypożyczenia lub późniejszego odkupu”. Dostawy mają się rozpocząć w roku 2022, osiągnięcie zdolności operacyjnej przewidziano na rok 2023.

Umowa dotycząca pierwszej fazy miałaby zostać zawarta do końca bieżącego roku.

W kolejnej fazie USA mają kontynuować integrację pocisków SkyCeptor, nowego radaru i polskich sensorów. Oferta w tej fazie ma zostać przedstawiona pod koniec roku 2018

Modernizacja obrony powietrznej to jeden z priorytetów wieloletniego planu rozwoju sił zbrojnych. System ma być mobilny i umożliwić obronę wybranych obszarów – ważnych obiektów, zgrupowań wojsk i kontyngentów za granicą. Wisła – system średniego zasięgu zdolny zwalczać rakiety balistyczne – to jedna z części planowanego systemu obrony powietrznej kraju

O wyborze zestawów Patriot do rozmów między rządami Polski i USA koalicja PO-PSL zdecydowała w kwietniu 2015 r., poinformował o nim prezydent Bronisław Komorowski

We wrześniu ub. roku Macierewicz poinformował o decyzji wystosowania zapytania ofertowego. Przedstawiciele firmy Raytheon – producenta systemu Patriot – zapewnili, że rząd USA zgadza się na włączenie w polski system będącego w opracowaniu pocisku SkyCeptor – zmodyfikowanego pocisku Stunner, opracowanego w kooperacji izraelsko-amerykańskiej, mającego być tańszym uzupełnieniem dla pocisków GEM-T oraz PAC-3 i PAC-3MSE.

W marcu br. wystosowano zmodyfikowane zapytanie ofertowe, szef MON poinformował, że system wprowadzony w ramach programu Wisła ma kosztować nie więcej niż 30 mld zł.

PAP/MoRo

Jens Stoltenberg zapewnia, że USA mimo braku jasnej deklaracji akceptują treść art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego

Według sekretarza generalnego NATO, prezydent Donald Trump swoimi czynami potwierdza swoje przywiązanie do NATO, co oznacza też przywiązanie do idei kolektywnej obrony w ramach Paktu.

Przywódcy państw Sojuszu Północnoatlantyckiego po raz pierwszy spotkali się na czwartkowym miniszczycie NATO w Brukseli z nowym prezydentem USA Donaldem Trumpem. Amerykański przywódca przed objęciem stanowiska krytykował państwa, które nie przeznaczają na obronność 2 proc. PKB, podając nawet w wątpliwość ich obronę przez USA.

Dlatego też podczas szczytu oczekiwano jego publicznej deklaracji o przywiązaniu Stanów Zjednoczonych do stanowiącego podstawę Sojuszu art 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Ta jednak nie padła podczas jedynego wystąpienia amerykańskiego prezydenta w czasie odsłonięcia przez niego pomnika upamiętniającego ofiary zamachów z 11 września 2001 r. oraz art. 5 Traktatu.

Monument wykonany został z poskręcanego elementu stalowej konstrukcji nowojorskiego wieżowca, który runął po ataku terrorystycznym z 11 września 2001 r. Ma przypominać, że Sojusz po tych wydarzeniach po raz pierwszy skorzystał z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Mówi on o tym, że zbrojna napaść na jedną ze stron będzie uznana za napaść przeciwko wszystkim i dlatego każda z nich udzieli one pomocy stronie napadniętej, podejmując „niezwłocznie (…) działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego”.

[related id=”16711″]

Sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg na konferencji prasowej po spotkaniu liderów Sojuszu starał się bagatelizować sprawę braku deklaracji Donalda Trumpa odnośnie do art 5 Traktatu. Twierdził, że amerykański prezydent w rozmowach z nim deklarował przywiązanie do NATO, a to samo przez się oznacza przywiązanie do art 5. Według PAP, ze słów Stoltenberga wynika jednak, że prezydent Trump nawet podczas zamkniętej sesji nie wygłosił w tej sprawie jasnej deklaracji.

Według Jensa Stoltenberga prezydent Donald Trump uroczyście odsłaniając pomnik poświęcony 11 września i art. 5, dał silny sygnał. Mocno potwierdził tym przywiązanie Stanów Zjednoczonych do NATO, do zbiorowego bezpieczeństwa, kolektywnej obrony i gwarancji bezpieczeństwa. „Zrobił to również podczas spotkań ze mną w Waszyngtonie, gdy spotkaliśmy się przed kilkoma tygodniami” – oświadczył Stoltenberg.

Przekonywał, że ważniejsze od słów są czyny, a administracja Donalda Trumpa zaproponowała w tym tygodniu wzrost wydatków na obecność militarną USA w Europie o 40 proc. „Sądzę, że to najmocniejszy z możliwych znaków przywiązania do NATO” – powiedział sekretarz generalny Sojuszu.

[related id=”19923″ side=”left”]

Zgodnie z zapowiedziami, szczyt zajął się kwestią podziału obciążeń między sojuszników, w tym wydatków obronnych państw wchodzących do NATO. Donald Trump, który mówił o tej sprawie jeszcze podczas kampanii wyborczej, wypomniał stojącym tuż obok niego w czasie publicznej uroczystości odsłonięcia pomnika przywódcom, że nie przeznaczają 2 proc. PKB na cele obronne.

„Dwadzieścia trzy z dwudziestu ośmiu krajów członkowskich ciągle nie płacą tego, co powinny, na obronę. To nie fair wobec podatników w Stanach Zjednoczonych. Wiele z tych krajów jest winnych ogromne sumy pieniędzy za ubiegłe lata” – oświadczył amerykański przywódca.

Jens Stoltenberg uważa, że Trump wyszedł z jasnym przesłaniem, iż wszyscy sojusznicy muszą wywiązać się z zobowiązań, które podjęli w sprawie zwiększenia wydatków na obronność. Dodał przy tym, że NATO wykonuje swoją pracę. „Wciąż mamy długą drogę do przebycia, jeszcze wiele do zrobienia, ale jest bardzo ważne, że po latach spadku wydatków na obronę w Europie i Kanadzie, nastąpił przełom w 2015 r. Zatrzymaliśmy cięcia, a w 2016 r. mieliśmy znaczący wzrost”.

Państwa NATO zgodziły się podczas szczytu na tworzenie corocznych planów dotyczących tego, jak będą dochodzić do celu 2 proc. PKB w wydatkach na obronność. „Plany krajowe będą pokrywały trzy główne obszary – wydatki, możliwości obronne oraz wkład w misje” – tłumaczył. Pierwszy zestaw raportów ma być gotowy do końca grudnia. Ministrowie obrony mają je przejrzeć do lutego.

[related id=”20911″]

Szefowie państw i rządów krajów sojuszniczych rozmawiali też o stosunku do Rosji. Jens Stoltenberg powiedział, przywódcy potwierdzili dwutorowe podejście – silną obronę w połączeniu z dialogiem. „NATO to sojusz obronny, NATO nie dąży do konfrontacji z Rosją”.

Wypomniał przy tym Moskwie, że wykorzystuje siły wojskowe, by zmieniać przebieg granic w Europie. Zwrócił w tym kontekście uwagę na agresję Rosji na Ukrainę i nielegalną aneksję Krymu. „NATO musiało zareagować. Nikt nie myślał o przemieszczaniu oddziałów bojowych do krajów bałtyckich i Polski przed aneksją Krymu przez Rosję”.

Sekretarz generalny Sojuszu zaznaczył, że NATO ma zamiar kontynuować silne partnerstwo z Ukrainą, dostarczając wsparcia politycznego temu krajowi.

Szefowie państw i rządów krajów NATO potwierdzili przystąpienie Sojuszu do międzynarodowej koalicji przeciw tzw. Państwu Islamskiemu (IS). Uzgodnili też plan działań, aby zwiększyć wysiłki w walce z terroryzmem. NATO będzie kontynuować szkolenie sił irackich i afgańskich, zwiększy wsparcie systemu rozpoznania AWACS dla koalicji przeciw IS. NATO nie zamierza jednak angażować się w działania bojowe.

Dodał, że wszyscy sojusznicy zgodzili się co do konieczności utrzymania misji szkolącej afgańskie siły bezpieczeństwa, w tym współpracy z afgańskimi siłami specjalnymi. Niektóre kraje zapowiedziały zwiększenie swojego zaangażowania. Konkretne liczby mają być podane jeszcze w tym roku.

NATO zamierza intensywniej wykorzystywać samoloty systemu rozpoznania i ostrzegania AWACS, zwiększając liczbę godzin w powietrzu i uzupełnianie paliwa podczas lotu. Sojusz ma utworzyć nową komórkę do wymiany informacji na temat siatek terrorystycznych, w tym tzw. zagranicznych bojowników, czyli mieszkańców krajów zachodnich, którzy przyłączyli się do dżihadystów.

Na przyłączenie NATO do liczącej 68 krajów koalicji przeciwko IS nalegały od ponad roku Stany Zjednoczone, które nią dowodzą. Choć wszystkie kraje członkowskie Sojuszu indywidualnie należą do koalicji, zaangażowaniu się NATO jako instytucji niechętna była część sojuszników, z Francją, Włochami i Niemcami na czele. Kraje te obawiały się konfrontacji NATO z Rosją w Syrii i wzbudzenia niechęci krajów arabskich wobec Sojuszu.

PAP/JN

Szczyt NATO/ Andrzej Duda: Poinformowałem szefa NATO Stoltenberga o zwiększeniu wydatków obronnych z polskiego budżetu

Plany Polski zakładają do 2030 r. wzrost środków na bezpieczeństwo i obronę do 2,5 procent PKB. Obecnie tylko USA i 4 kraje NATO, w tym Polska, generują na ten cel przynajmniej 2 procent swego PKB.

Rozmowa o podziale obciążeń między sojusznikami, w tym o wydatkach na obronność, ma być jednym z głównych tematów podczas czwartkowego spotkania szefów państw i rządów Continue reading

Polityka obronna Unii Europejskiej sprowadza się, jak dotąd, głównie do nieustannego dyskutowania różnych koncepcji

Ciągle mówi się o tym, że może trzeba by się w końcu stać jakąś potęgą. Jednak, na chwilę obecną, z krajów NATO największą armię w Europie ma Turcja – w Poranku Wnet powiedział Jan Bogatko.


W środę w Komisji Europejskiej debatowano o nowej polityce obronnej. Podobne dyskusje toczy się w UE tak długo, jak istnieje „nowa polityka obronna”, pozostająca jak dotąd w sferze koncepcji niewypełnionych życiem – mówił korespondent Radia Wnet w Niemczech. [related id=”20675″]

Zdaniem Jana Bogatki faktycznym przedmiotem zainteresowania urzędników w Brukseli jest nie poziom bezpieczeństwa krajów UE, a raczej stan przemysłu zbrojeniowego krajów kierujących wspólnotą, przede wszystkim Niemiec i Francji. W tym kontekście należy rozumieć słowa komisarz Mogherini o „europejskich obywatelach oczekujących zacieśnienia współpracy w dziedzinie obronności”.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego przywołał najważniejsze dane: – Przyjrzyjmy się wydatkom. Unia jako całość pod względem wydatków na obronność zajmuje drugie, za USA, miejsce na świecie. Wydając połowę tego, co Amerykanie, kraje UE osiągają jedynie 15 proc. ich zbrojeń. Oto świadectwo, jak drogi jest niemiecki i francuski przemysł zbrojeniowy.

– Czy Unia Europejska się obudzi? Czy kiedyś będzie zdolna do samodzielnej obrony? Tego nie wiadomo – melancholijnie konstatował korespondent Radia Wnet.

aa

Niedzielne zaprzysiężenie żołnierzy to historyczna chwila – po raz pierwszy budujemy siły terytorialne w czasie pokoju

Gościem Łukasza Jankowskiego w Popołudniu Radia Wnet była posłanka Anna Maria Siarkowska. Głównym tematem rozmowy było niedzielne zaprzysiężenie czterystu żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

Anna Maria Siarkowska powiedziała, że tworzenie sił terytorialnych  jest bardzo ważne dla polskiej armii oraz dla całej Polski. Jak zaznaczyła poseł, dla zagwarantowania skuteczności operacji obronnych konieczne jest, aby Polskie siły zbrojne składały się z wojsk operacyjnych, które już posiadamy, oraz wojsk terytorialnych, które dopiero się tworzą.

Poseł Siarkowska dodała, że obserwowała szczegółowo proces budowy Wojsk Obrony Terytorialnej i jest pod dużym wrażeniem pracy, jaka została w to włożona. Tematem zajęli się wysoko wykwalifikowani specjaliści, którzy bardzo dobrze rozumieją specyfikę działań wojska.  Szkolenie jest zbudowane w taki sposób, że będzie odpowiadało potrzebom, którym musi sprostać tego typu formacja.

Posłanka zaznaczyła również, że ma pewne uwagi co do działań MON, m.in. taką, że obecnie powstają tylko wojska obrony terytorialnej, a powinnyone zostać uzupełnione o struktury niemilitarne: samorządy, organizacje pozarządowe czy organizacje proobronne.

Rozmówczyni Popołudniowej Audycji Wnet ustosunkowała się również do zarzutów opozycji, dotyczących tego, że budowa Wojsk Obrony Terytorialnej odbędzie się kosztem wojsk zawodowych. Powiedziała, że obrona terytorialna i wojska operacyjne są jak prawa i lewa ręka u człowieka – potrzebujemy obu i z żadnej nie chcemy rezygnować. Tak samo siły zbrojne potrzebują obu komponentów. Budując obronę terytorialną, musimy wykorzystywać część zasobów z wojsk operacyjnych. Posłanka uznała, że tego typu argumenty są szkodliwe i nie mają oparcia w rzeczywistości.

Anna Maria Siarkowska stwierdziła również, że brakuje kampanii informacyjno-promocyjnej ze strony MON. Taka promocja powinna być skierowane do konkretnych grup społecznych, tak by ich członkowie zainteresowali się Wojskami Obrony Terytorialnej.

Na zakończenie rozmowy Anna Maria Siarkowska skomentowała spór wokół wojskowych śmigłowców Caracal.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

 

Szef BBN Paweł Soloch o szczycie NATO: Głównym tematem będą wydatki, więź Europy z USA oraz walka z terroryzmem

Wśród obecnych w Brukseli przywódców będą obecni nowi prezydenci USA i Francji. Zaplanowane jest też spotkanie prezydenta Dudy z Emmanuelem Macronem na temat „resetu” relacji polsko-francuskich.

Jak dodał szef BBN, prezydent Andrzej Duda podkreśli gotowość Polski do działań antyterrorystycznych, konkrety dotyczące sposobu zaangażowania się Polski pojawią się w ciągu roku, w trakcie przygotowań do szczytu NATO i prac nad sojuszniczą strategią walki z terroryzmem.

Paweł Soloch zwrócił uwagę, że choć spotkanie będzie miało charakter roboczy i nie jest to kolejny szczyt NATO, to po raz pierwszy wśród przywódców państw sojuszu będą nowi prezydenci USA i Francji.

[related id=”18996″]

Według szefa BBN w rozmowach będzie obecna kwestia wypełniania postanowień ubiegłorocznego szczytu w Warszawie.

Soloch ocenił, że pod tym względem „dynamika jest zachowana, natomiast chodzi o to, żeby wysuniętej obecności sił sojuszniczych towarzyszyło wzmocnienie zdolności NATO do odstraszania i do obrony, przy jednoczesnym przeprowadzeniu reformy dowództw sojuszniczych”. Szef BBN podkreślił znaczenie zwiększania zdolności NATO do odstraszania i obrony terytorium.

„Nas najbardziej interesuje zaangażowanie NATO i państw sojuszniczych w bezpieczeństwo flanki wschodniej, pan prezydent będzie też chciał podkreślić gotowość Polski do ponoszenia większych kosztów związanych z bezpieczeństwem” – powiedział Soloch przypominając, że podjęto działania legislacyjne, by stopniowo zwiększać nakłady na obronność z co najmniej 2 proc. do minimum 2,5 proc. PKB. W ocenie Solocha przykład Polski może wesprzeć presję, jaką USA wywierają na europejskich sojuszników, by ci zwiększyli wydatki obronne.

W planie jest także spotkanie Dudy z nowym prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, w trakcie którego ma zostać poruszone zagadnienie „resetu” relacji polsko-francuskich i kwestie bezpieczeństwa.

PAP/JN