Francuzi są wściekli na dotychczasową politykę i oczekują zmiany. Szanse na wygraną mają skrajni kandydaci

Eryk Mistewicz komentował ostatni etap kampanii wyborczej przed I turą wyborów prezydenckich we Francji. Mówił o ich możliwym przebiegu oraz o nastrojach politycznych panujących na ulicach Paryża.

Gościem Poranka Wnet był Eryk Mistewicz –  prezes Instytutu Nowych Mediów. Mówił o tym, że te wybory we Francji diametralnie różnią się od poprzednich:

Są zupełnie nieprzewidywalne- pojawiają się elementy, które są nagłe i  bardzo trudne dla analityków i sztabowców. Część rzeczy była do przewidzenia- np. zamach terrorystyczny na kandydata Francoisa Fillona. Pozostały ostatnie dni kampanii- atmosfera jest więc bardzo gorąca.

Eryk Mistewicz powiedział, że we Francji wyczuwalna jest ogromna potrzeba zmiany. Obecność takich problemów jak rosnące bezrobocie czy problem z imigrantami sprawiły, że wśród kandydatów znalazły się tak skrajne postacie:

[related id=”13919″]

– Francuzi mają wybór pomiędzy skrajną prawicą  Marine Le Pen lub skrajną lewicą Jean-Luc Mélenchonem. Wyborcy umiarkowani mają alternatywę pod postacią katolika Francoisa Fillona – jednak środowiska lewicowe ostro krytykuje go za otaczanie się osobami z grona pro life i obiecywanie im miejsca w rządzie. Ostatnim kandydatem jest wymysł aparatu politycznego – człowiek  znikąd-  reprezentant odpowiednika polskiej platformy obywatelskiej oraz psl – Emmanuel Macron.

To właśnie Macron jest w czołówce we wszystkich sondażach, jednak te we Francji często się mylą podkreślił. Centrysta Emmanuel Macron ma również największe poparcie mediów:

W momencie, kiedy był zamach na Francoisa Fillona- we wszystkich gazetach francuskich w otoczeniu antyterrorystów pojawił się właśnie Emmanuel Macron- tak jakby to on miał być ich celem. – powiedział Eryk Mistewicz.

W tych wyborach dużą rolę odegrają media społecznościowe- to tam tak naprawdę je się wygrywa.  Jeżeli mówilibyśmy o dynamice w internecie to wygrywa Marine Le Pen oraz Mélenchone. Wybór przeciętnych francuzów, z dala od mediów oraz mainstreamu -ogranicza się albo do skrajnej prawicy albo skrajnej lewicy.

Eryk Mistewicz skomentował nastroje panujące we Francji przed wyborami:

[related id=”9249″]

Na Paryskich ulicach wyczuwalna jest  agresja w stosunku do polityków oraz pretensja w stosunku do poprzedniego prezydenta. Problemy związane z imigracją narastają, tak samo problemy z opodatkowaniem małych oraz średnich przedsiębiorstw, które są horrendalnie wysokie i zmuszają Francuzów do przenoszenia swoich biznesów do Maroka czy na Węgry.

Na zakończenie rozmowy Eryk Mistewicz podkreślił, że nigdy jeszcze nie było jeszcze tak, że do drugiej tury wyborów mógłby nie przejść kandydat umiarkowany.

Jeżeli przejdzie Marine Le Pen oraz  Mélenchon to będzie to tragedia dla wschodniej europy. 

Strona wspomniana w rozmowie:

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/francjawybiera/

JN

 

 

Francja: Można będzie oddać głos przez pełnomocnika, ale mieszkający za granicą nie będą mogli głosować przez Internet

Przed pierwszą turą wyborów prezydenckich we Francji, którą zaplanowano na niedzielę, władze próbują zapobiec ewentualnej niskiej frekwencji i na wszelkie sposoby zachęcają obywateli do głosowania.

Dla 11 kandydatów, w tym faworytów sondaży, centrysty Emmanuela Macrona i kandydatki skrajnej prawicy, Marine Le Pen, rywalizacja wkracza już na ostatnią prostą. Mobilizację obserwuje się wśród służb administracyjnych oraz policji.

Pierwsza tura wyborów odbędzie się w najbliższą niedzielę. Lokale wyborcze będą otwarte w godz. 8-19, a w dużych miastach o godzinę dłużej.

[related id=”13919″]

Jednak aż jeden na trzech obywateli Francji deklaruje, że nie weźmie udziału w głosowaniu, dlatego władze starają się zminimalizować efekt ewentualnej niskiej frekwencji i zachęcają w mediach do korzystania z innych form głosowania.

Osoby, które w dniu wyborów nie będą mogły pójść do lokalu wyborczego, będą mogły oddać głos przez pełnomocnika. Praktyka ta jest ściśle regulowana przez ordynację wyborczą i pozwala na reprezentowanie przez innego wyborcę z tej samej gminy (miasta), a decyzję o tym można podjąć aż do ostatniego dnia przed wyborami.

W tym celu wystarczy udać się do komisariatu policji, siedziby żandarmerii lub sądu rejonowego i zarejestrować swoje dane oraz dane pełnomocnika. Osoby niepełnosprawne mogą skorzystać z pomocy policjantów lub żandarmów, którzy przyjdą do nich do domu po wniosek.

[related id=”12631″]

Głosowanie za pośrednictwem pełnomocnika praktykowane jest od 1975 roku. W roku 2012 roku z prawa tego skorzystało 1,5 miliona obywateli, czyli 5 proc. elektoratu.

W tegorocznych wyborach Francuzi przebywający poza granicami kraju nie będą mogli głosować przez Internet. Decyzję taką podjął w marcu minister spraw zagranicznych Jean-Marc Ayrault, obawiając się zagrożenia atakami cybernetycznymi.

Według dziennika „Le Monde”, nie było to związane z konkretnym zagrożeniem lub sygnałami, że jakaś organizacja lub państwo zamierzają zakłócić głosowanie lub wpłynąć na jego wynik. Wpływ na to miał natomiast kontekst polityczny, działania niektórych grup powiązanych z państwami i przebieg kampanii przed wyborami prezydenckimi w USA. Władze uznały, że system wykorzystywany w 2012 roku podczas głosowania przez Internet nie jest wystarczająco bezpieczny.

Taką decyzję szefa MSZ skrytykował m.in. kandydat centroprawicy François Fillon, nazywając ją „zaprzeczeniem demokracji” i „marnotrawstwem publicznych pieniędzy”.

Ponad 1,7 mln Francuzów mieszkających za granicą zarówno w niedzielę, jak i podczas drugiej tury, 7 maja, będzie oczywiście mogło głosować w ambasadach lub konsulatach. Francja posiada drugą co do wielkości sieć dyplomatyczną na świecie.

Jako byłe mocarstwo kolonialne Francja wciąż ma terytoria zamorskie. Ze względu na różnicę czasu mieszkańcy wielu z nich głosują już w sobotę. Ta zasada obejmuje francuskie wyspy na Karaibach, Gujanę Francuską oraz Polinezję Francuską.

PAP/jn

Bernard Marqueritte: Francja jest bardzo osłabiona. Ostatnią szansą na odrodzenie Francji i całej Europy jest Polska

Gościem Poranka w Radiu Wnet był Bernard Margueritte, francuski dziennikarz i publicysta. Rozmawiał o faworytach wyborów prezydenckich we Francji oraz o panujących tam nastrojach politycznych.

Bernard Margueritte powiedział, że faworytem w wyborach jest Emmanuel Macron. Podkreślił, że ma on wszystkie cechy, które mogą pomóc mu wygrać wybory prezydenckie:

– W tej chwili jest mowa o tym, że wybory wygra Emmanuel Macron – wspaniały produkt marketingu politycznego. Ma poparcie establishmentu francuskiego, ale nie da się ukryć, że jest tylko dobrym produktem marketingowym –  człowiekiem bez większych zasad, bez żadnego programu wyborczego. Może przypominać polskiego Wałęsę, tylko takiego z wyższych sfer.

Gość Poranka Wnet jest przekonany, że Marine Le Pen mogłoby udać się wygrać, ale dopiero za pięć lat:

Kandydatka Frontu Narodowego jest zwolenniczką pewnej sprawiedliwości społecznej, przeciwniczką Unii Europejskiej i pewnie miałaby szansę wygrać, ale jeszcze nie udało się oddemonizować FN.

[related id=”13906″]

Francuski dziennikarz skomentował również obecne nastroje polityczne we Francji. Powiedział, że ludzie są już bardzo znużeni polityką: – Wpływ na to miało zachowanie obecnego prezydenta, który startował w wyborach jako kandydat lewicy, a po objęciu stanowiska zaczął uprawiać diametralnie inną politykę, czym zachwiał zaufanie wyborców. Między innymi dlatego tak wiele osób nie pójdzie na wybory we Francji.

Publicysta prognozuje, że w drugiej turze wyborów będzie konkurować Emmanuel Macron oraz Marine Le Pen i że z dużym prawdopodobieństwem to Macron wygra:

Wygrana Macrona nie wróży  Francji niczego dobrego, jest ona tak podzielona, że ktokolwiek wygra, to  będą bardzo duże konflikty wewnątrz państwa.

Bernard Marqueritte powiedział też, że Marine Le Pen zyskała wielu wyborców lewicy, którzy nie mieli do tej pory alternatywy:

– Teraz jest osłabiona tym faktem, że lewica się obudziła. Ona starała się korzystać z niechęci wobec Brukseli oraz polityki „zaciskania pasa” i preferowania wielkiego biznesu. Przyciągnęła tym do siebie bardzo wielu wyborców, którzy głosowaliby na lewicę, natomiast mają oni już teraz swojego kandydata.

Na zakończenie Bernard Marqueritte powiedział, że niestety nie ma we Francji polityka pokroju prezydenta Andrzeja Dudy, a odrodzenie Europy może przyjść tylko z Polski:

Widzę, że mój kraj jest w bardzo dużym osłabieniu duchowym i demokratycznym. Nie mają wizji polityki. Ostatnią szansą Europy oraz Francji jest Polska, która może dać nam odrodzenie.

JN

Francja: Według najnowszych sondaży Emmanuel Macron wygrałby wybory prezydenckie; Marine Le Pen byłaby druga

Jeśli Emmanuel Macron i Marine Le Pen awansują do drugiej tury, zaplanowanej na 7 maja, to na centrystę zagłosuje 64 proc., a na szefową Frontu Narodowego 36 proc. uczestników głosowania.

W drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji centrysta Emmanuel Macron zdecydowanie pokona szefową skrajnie prawicowego Frontu Narodowego (FN) Marine Le Pen – wynika z opublikowanych we wtorek rezultatów sondażu Opinionway.

[related id=”10902″]

Według tego samego badania Emmanuel Macron w najbliższą niedzielę wygra pierwszą turę wyborów, zdobywając 23-procentowe poparcie. Na drugim miejscu uplasuje się Le Pen z 22 proc. głosów, na trzecim kandydat centroprawicy Francois Fillon z 20 proc., a za nim przedstawiciel skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon, który zdobędzie 19 procent głosów.

Gdyby w drugiej turze rozegrała się walka między Marine Le Pen a Fillonem, szefowa FN również poniosłaby porażkę, uzyskując 42 procent głosów w porównaniu do 58-procentowego poparcia, jakie zdobyłby kandydat centroprawicy.

Z kolei w sondażu ośrodka Ifop-Fiducial, również opublikowanym we wtorek, w pierwszej rundzie wyborów trzecie miejsce zdobędzie nie Fillon, a Melenchon (19,5 proc.), a kandydat centroprawicy uplasuje się zaraz za nim (19 proc.).

„Paris Match” podkreśla, że na kilka dni przed pierwszą turą wyborów walka między kandydatami jest bardzo zacięta; pierwszego i czwartego kandydata dzieli różnica zaledwie czterech punktów procentowych. Według agencji Reutera około 30 proc. uprawnionych do głosowania Francuzów może nie pójść na wybory.

W drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji weźmie udział dwójka kandydatów z najlepszymi rezultatami z najbliższej niedzieli.

PAP/JN

Zbigniew Stefanik: Dynamika Frontu Narodowego wygasła. Marine Le Pen po I turze wyborów zajmie zapewne trzecie miejsce

– Trudno zrozumieć, dlaczego Marine Le Pen powraca do kwestii niewywołanej przez żadnego z polityków – odpowiedzialności za deportacje francuskich Żydów podczas wojny. W dodatku mija się z prawdą.

W popołudniowej audycji Radia Wnet politolog Zbigniew Stefanik skomentował głośne stwierdzenie liderki Frontu Narodowego, które wywołało we Francji skandal. Marine Le Pen oznajmiła bowiem, iż Francuzi nie ponoszą odpowiedzialności za deportacje Żydów do obozów zagłady w trakcie trwania drugiej wojny światowej.

Według historyków jednak Le Pen mija się z prawdą. Ponadto w 1995 roku prezydent Jacques Chirac przyznał, że w Francuzi kolaborujący z Niemcami podczas drugiej wojny światowej brali udział w łapankach Żydów: – Le Pen powiedziała, iż Francja nie ponosi odpowiedzialności za deportacje Żydów, albowiem rząd Vichy nie był rządem francuskim. Jej słowa wywołały potężne oburzenie – powiedział Stefanik.

Politolog stwierdził również, że wypowiedź Le Pen zaszkodzi nie tylko Frontowi Narodowemu, ale również możliwej kwalifikacji kandydatki do drugiej tury wyborów. Przypominamy, iż wybory prezydenckie we Francji odbędą się 23 kwietnia, a Marine La Pen należy do liderów wyścigu o najważniejszy urząd w kraju:

– Warto zauważyć, że dynamika Frontu Narodowego wygasła. Jeszcze dwa, trzy tygodnie temu było jasne, że Le Pen będzie brała udział w drugiej turze wyborów. W tym momencie staje się to nieprawdopodobne i zapewne po pierwszej turze wyborów zajmie trzecie bądź czwarte miejsce – oznajmił.

Ponadto Zbigniew Stefanik, zapytany o możliwego faworyta wyborów prezydenckich, stwierdził, że aktualnie nie jest w stanie przewidzieć wyników pierwszej tury: – Z ostatnich badań opinii społecznej wynika, że 40 proc. Francuzów nie wie jeszcze, na kogo zagłosuje w pierwszej turze. Natomiast 35 proc. obywateli Francji nie zamierza brać udziału w tych wyborach. Połowa wyborców Emmanuela Macrona jest zaś jeszcze niezdecydowana.

– Te trzy sondaże powodują, że trudno się domyślić, kto będzie startował w drugiej turze – podsumował gość Popołudnia Radia Wnet.

K.T.

Wybory prezydenckie we Francji: Kandydat skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon w sondażu wyprzedził François Fillona

Najświeższy sondaż podaje, że Jean-Luc Melenchon ma 18 proc. poparcia i tym samym wyprzedził faworyta kampanii, kandydata prawicy François Fillona, który ma 17 proc. Wybory już za dwa tygodnie.

Takie są rezultaty ogłoszonego w niedzielę sondażu przeprowadzonego przez Kantar Sofres OnePoint dla telewizji LCI i RTL oraz dziennika „Le Figaro”.

W porównaniu z marcem Melenchonowi przybyło 6 punktów procentowych poparcia. Fillon ma stabilne 17 procent. Duży wzrost poparcia dla Melenchona oznacza też, że pokonuje on z łatwością wspólnego kandydata lewicy Benoit Hamona, który ma poparcie zaledwie 9 procent ankietowanych.

Wyłoniony w prawyborach na prawicy François Fillon był faworytem kampanii wyborczej do czasu wybuchu skandalu z fikcyjnym zatrudnianiem członków rodziny za publiczne pieniądze. Przedstawiono mu w tej sprawie zarzuty.

W sondażu pierwsze miejsce zajmują wspólnie: przedstawiający się jako ponadpartyjny kandydat środka, były minister gospodarki w socjalistycznym rządzie, Emmanuel Macron, i liderka skrajnie prawicowego, antyimigranckiego i antyunijnego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Oboje mają po 24 procent, co w przypadku obojga oznacza spadek o 2 punkty procentowe w porównaniu z poprzednim sondażem.

[related id=”12038″]

Jest zupełnie możliwe, że tych czworo kandydatów zbierze w okolicach 20 proc. Zważywszy na niewielkie różnice pomiędzy nimi, wszystko jest możliwe w dniu głosowania – komentuje „Le Figaro” na stronach internetowych, podkreślając, że do wyborów zostały już tylko dwa tygodnie.

W drugiej turze – wynika z sondażu – Macron zwyciężyłby z Marine Le Pen stosunkiem 61 do 39 procent. Gdyby do drugiej tury dostał się Melenchon, pokonałby Le Pen ją w stosunku 57 do 43. Z kolei François Fillon wygrałby z kandydatką Frontu Narodowego stosunkiem głosów 55 do 45.

Przewidywana frekwencja w wyborach ma wynieść ok. 72 procent. W poprzednich wyborach prezydenckich w 2012 roku do urn poszło 80 procent wyborców.

Pierwsza tura francuskich wyborów prezydenckich odbędzie się 23 kwietnia, a druga – 7 maja.

PAP/jn

Francja, wybory: 35 procent francuskich rolników zapowiada, że w nadchodzących wyborach będzie głosować na Marine Le Pen

Ostatnie sondaże pokazują, że na francuskiej wsi przywódczyni Frontu Narodowego jest numerem jeden pośród kandydatów w wyborach prezydenckich. Rolnicy i ich rodziny stanowią osiem procent elektoratu.

Wieś francuska tradycyjnie głosuje na klasyczną prawicę parlamentarną. Tym razem jednak „afery” wokół osoby jej kandydata, François Fillona, spowodowały wahnięcia, z których korzysta przede wszystkim kandydatka skrajnej prawicy.

Część rolników pozostaje przy kandydacie republikanów, ale bardzo wielu zapowiada, że nie pójdzie do urn. To nowość, gdyż rolnicy, zrzeszeni w swych silnych organizacjach, dotychczas bardzo rzadko wstrzymywali się od udziału w wyborach.

Wśród tych, którzy zamierzają głosować, najwięcej skłania się ku kandydatce FN, lecz i oni przyznają, że mogą zmienić zdanie. Ta tendencja jest jeszcze silniejsza wśród mniej licznych zwolenników „kandydata postępu”, czyli odrzucającego podział na prawicę i lewicę Emmanuela Macrona.

[related id=”10859″]

Rolnicy mogą stanowić nawet 8 procent elektoratu:

Właściciele gospodarstw wiejskich to we Francji niewiele ponad pół miliona osób. Jeśli dodać do nich członków rodzin, robotników rolnych, innych pracowników wiejskich i emerytów, to liczba ta wzrasta do 3 milionów, co stanowi 8 proc. elektoratu.

Niektórzy statystycy doliczają do tego pracowników przemysłu rolno-spożywczego, co prowadzi do konstatacji, że z rolnictwem jest związanych aż 18 proc. wyborców.

Jak mówi zwolennik tej tezy, socjolog wsi François Purseigle, „wyborów prezydenckich nie wygrywa się głosami rolników, ale głosami rolników można je przegrać”.

Według politologa z IRIS (paryski Instytut Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych), Eddy’ego Fougiera, „kadencja François Hollande’a to dla francuskich rolników łańcuch klęsk i niepowodzeń”.

W lutym podczas paryskiego Salonu Rolnego, odwiedzanego przez wszystkich polityków, doszło do indywidualnych i zbiorowych manifestacji. „Toniemy” – głosiły transparenty demonstrantów.

Kryzys finansowy w rolnictwie 

Według danych instytucji ubezpieczeń socjalnych dla rolników (MSA, Mutualité sociale agricole) 30 proc. z nich – prawie dwa razy więcej niż w r. 2015 – zadeklarowało w zeszłym roku dochody poniżej 354 euro miesięcznie.

Nie ma oficjalnych liczb, lecz samobójstwa spowodowane kryzysową sytuacją gospodarstw w r. 2016 rolnicy szacują na „kilkaset”. MSA, próbując im zapobiec, uruchomiło numer SOS, pod który ubezpieczeni mogą telefonować w chwili załamania. W zeszłym roku zatelefonowano pod ten numer prawie 2700 razy (1200 w r. 2015).

[related id=”10902″]

Brak dobrych alternatyw 

W ramach Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2014-2020 francuskiemu rolnictwu UE przyznała 50 miliardów euro. Nie zadowala to jednak rolników, którzy państwowej agencji zarządzającej pomocą zarzucają mnożenie biurokratycznych przeszkód. Ponadto właściciele małych i średnich gospodarstw uważają, że pod wpływem większościowego związku rolników (FNSA, Fédération Nationale des Syndicats d’Exploitants Agricoles) polityka rolna skierowana jest na przemysł rolno-spożywczy i – jak to sformułował jeden z uczestników lutowych manifestacji – „pozostawia ich na pastwę losu”.

Z powodu cen niższych niż koszty własne, do czego dochodzi opieszałość biurokratyczna instytucji, wielu rolników nie jest w stanie utrzymać swych gospodarstw.

Socjolog Pierre Bitoun, autor „Sacrifice des paysans” („Ofiara chłopów”) twierdzi, że -„rządy mogą tu działać tylko bardzo pośrednio. Starają się zamortyzować wstrząs produktywizmu, ale nie są w stanie zmienić struktur. Rolnicy czują się porzuceni. Niektórzy głosować będą na Front Narodowy, bo chcą wymieść polityków dotychczasowych partii rządzących. FN nie spełni jednak ich oczekiwań”. Socjolog zauważa, że Marine Le Pen, jeśli dojdzie do władzy, „zamierza zamknąć granice, lecz nie proponuje alternatywnego systemu produkcji”.

PAP/jn

Stefanik: Ostania debata potwierdza coraz mocniejszą pozycję Jean-Luca Mélanchona we francuskiej kampanii prezydenckiej

Jednym z haseł Mélanchona jest umorzenie wszystkich długów państwa. Jak zamierza do tego przekonać instytucje państwowe, nie wiadomo – w Południu Wnet mówił ze Strasburga politolog Zbigniew Stefanik.

Francuzi odpowiadający na pytania sondażowe uważają, że to właśnie Mélanchon najlepiej rozumie ich problemy. W debacie dobrze wypadł też Francois Fillon. Wydaje się, że Emmanuel Macron i Marine le Pen są w odwrocie – oceniał politolog. [related id=”10902″]

We wtorek we francuskiej telewizji odbyła się debata druga i ostatnia debata, tym razem wszystkich. kandydatów na urząd prezydenta Francji.

Faworyt sondaży – których wiarygodność coraz częściej jest podawana w wątpliwość –  Emmanuel Macron, oznajmił, że skrajnie prawicowe, hermetyczne poglądy Marine Le Pen są niebezpieczne. Z kolei kandydat prawicy, Francois Fillon, oświadczył, że Francja potrzebuje Europy w obliczu silnych Stanów Zjednoczonych i Chin.

Szefowa Frontu Narodowego obiecała, że przywróci kontrole na francuskich granicach oraz wyprowadzi Francję ze strefy euro, a nawet przeprowadzi referendum dotyczące członkostwa Francji w Unii Europejskiej. Wypowiadając się obok dziesięciu innych kandydatów na prezydenta w drugiej z trzech debat telewizyjnych przed pierwszą turą wyborów 23 kwietnia, Marine Le Pen zapewniła, że jej prezydentura poprawi życie zwykłych francuskich obywateli.

Emmanuel Macron oskarżył kandydatkę o kłamstwo, mówiąc że nacjonalizm to wojna: – Mówi pani te same kłamstwa, które słyszeliśmy od pani ojca przez 40 lat – podkreślił, nawiązując do byłego szefa Frontu Narodowego, ojca Marine Le Pen – Jean-Marie Le Pena.

Liderka Frontu Narodowego została również zaatakowana przez Francois Fillona: – Nie powinna pani udawać kogoś nowego, kiedy mówi pani jak skamielina, która ma co najmniej 50 lat.

Jak zauważył w środę portal BBC News, Le Pen w debacie była jednocześnie krytykowana za swój stosunek do członkostwa Francji w Unii Europejskiej, ale też i za to, że jest za mało twarda w stosunku do UE. Nacjonalista, niemal nieznany założyciel Unii Ludowej i Republikańskiej, Francois Asselineau, oświadczył, że on jest jedynym prawdziwym kandydatem do Frexitu i obiecał uruchomić artykuł 50 traktatu lizbońskiego, czyli proces wychodzenia Francji z UE, natychmiast, gdy tylko wygra wybory.

BBC News stwierdziło, że podczas debaty tak naprawdę tylko Francois Fillon i Emmanuel Macron bronili – mniej lub bardziej – swych poglądów popierających obecność Francji w Unii Europejskiej. – Wszyscy inni, od Marine Le Pen przez gaullistę i przeciwnika Unii Europejskiej, Nicolasa Dupont-Aignana, po skrajnie lewicowego kandydata Jean-Luca Melenchona, chcą totalnej zmiany zasad w Europie i zmiany reguł gospodarczych.

Lewicowi kandydaci przerywali Marine Le Pen, gdy wypowiadała się na temat bezpieczeństwa, stwierdzając między innymi, że Francja stała się uniwersytetem dla dżihadystów.

Większość sondaży prognozuje, że 7 maja w drugiej turze wyborów spotkają się Marine Le Pen i Emmanuel Macron. Aczkolwiek – jak wskazuje BBC – wtorkowa debata dała 63-letniemu Francoisowi Fillonowi możliwość zmniejszenia różnicy do liderów wyścigu o urząd prezydencki. Był on faworytem wyborów do czasu wybuchu skandalu dotyczącego fikcyjnego zatrudniania przez niego członków rodziny za publiczne pieniądze, w której został formalnie oskarżony.

PAP/jn

Marine Le Pen na wiecu w Lille: UE umrze i zastąpi ją Europa Narodów – ostre słowa kandydatki na prezydenta Francji

Jednym ze sztandarowych postulatów kandydatki prawicowego Frontu Narodowego jest odrzucenie euro, które jej zdaniem osłabiło francuską gospodarkę. Jednak większość Francuzów nie chce powrotu franka.

– Unia Europejska umrze, bo ludzie już jej nie chcą. Zamienimy (ją) na inną Europę. Idea europejska, której zaszkodzili federaliści, odrodzi się w postaci Europy ludzi i narodów – mówiła Marine Le Pen podczas wiecu wyborczego. Uczestnicy spotkania przyjęli jej słowa oklaskami.

W opublikowanym wcześniej w niedzielę wywiadzie dla dziennika „Le Parisien” Le Pen zapewniała wyborców, że deklarowane przez jej ugrupowanie wycofanie Francji ze strefy euro odbyłoby się w uporządkowany sposób, a także, że jako prezydent kraju dążyłaby ona do „dobrze przygotowanych” negocjacji z pozostałymi krajami UE na tematy takie, jak wyjście Francji ze strefy Schengen.

– Wprowadzenie euro doprowadziło do bardzo znaczących podwyżek cen i bardzo dużego spadku siły nabywczej. To także poważna bariera w tworzeniu miejsc pracy, bo spowodowało to utratę konkurencyjności przez francuską gospodarkę – przekonywała Le Pen w wywiadzie.

Wyjście Francji ze strefy euro, jeden ze sztandarowych postulatów FN i symbol antyestablishmentowego charakteru tej partii, może okazać się też przeszkodą w wyścigu FN po władzę, bo – jak pokazują liczne sondaże – zdecydowana większość Francuzów nie chce powrotu franka. Badanie Ifop opublikowane ostatnio na łamach dziennika „Le Figaro” wskazało, że choć pomysł powrotu do narodowej waluty popiera większość wyborców samego FN, to sprzeciwia mu się aż 72 proc. Francuzów w ogóle.

[related id=”8760″]

Chcąc uspokoić ich obawy, Le Pen od miesięcy powtarza, że jeśli zostanie wybrana na prezydenta, nie doprowadzi do nagłego wyjścia Francji ze strefy euro, lecz przeprowadzi w tej sprawie referendum po półrocznych negocjacjach z resztą UE w sprawach takich, jak wyjście ze strefy Schengen czy przekształcenie UE w grupę krajów połączonych ze sobą na zasadzie luźnej współpracy.

W wywiadzie dla „Le Parisien” szefowa FN sprecyzowała, że rozmowy o euro rozpoczęłyby się po wrześniowych wyborach parlamentarnych w Niemczech. – Trzeba to zrobić w sposób racjonalny i dobrze przygotowany. Nie chcę chaosu. W ramach harmonogramu negocjacyjnego, jaki chcę realizować, euro byłoby ostatnim krokiem, bo przed przystąpieniem do rozmów (w tej sprawie) chcę zaczekać na wynik wyborów w Niemczech – powiedziała.

Wybory prezydenckie we Francji odbędą się na przełomie kwietnia i maja. Według sondaży Le Pen dostałaby się do drugiej, rozstrzygającej tury głosowania 7 maja.

 

PAP/jn

– Nie ma powodów do wrogich relacji Francji z Moskwą – powiedziała Marine Le Pen po spotkaniu z rosyjskimi deputowanymi

Kandydatka na prezydenta oceniła w piątek w Moskwie, że „wrogi” stosunek władz Francji do Rosji nie jest uzasadniony. Dodała, że będzie zabiegać o anulowanie sankcji zabraniających Rosji wjazdu do UE.

Nie widzę powodów, które usprawiedliwiałyby obecny wrogi stosunek władz francuskich do Federacji Rosyjskiej – powiedziała Le Pen na posiedzeniu komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej – niższej izby parlamentu Rosji. Podkreśliła, że zawsze uważała, iż Rosja i Francja powinny podtrzymywać i rozwijać łączące je od dawna relacje w różnych sferach – kultury, handlu, energetyki.

Na posiedzeniu komisji Le Pen zaznaczyła, że od początku kryzysu ukraińskiego nie zmieniła swojego stanowiska na jego temat.

– Byłam jednym z niewielu polityków we Francji, którzy bronili własnego punktu widzenia w tej sprawie, zbieżnego z rosyjskim. Zawsze podkreślałam rolę UE w rozwoju i pogłębianiu się tego konfliktu – oświadczyła.

Szefowa skrajnie prawicowego Frontu Narodowego spotkała się w piątek z szefem Dumy Wiaczesławem Wołodinem. Le Pen skrytykowała sankcje, na mocy których UE objęła przedstawicieli Rosji – w tym niektórych deputowanych – zakazem wjazdu. – Uważam, że zakazywanie parlamentarzystom kontaktowania się ze sobą, współpracowania, jest deptaniem praw demokratycznych – oświadczyła francuska polityk. – Zawsze opowiadałam się za anulowaniem sankcji, które uważam za nieskuteczne – podkreśliła.

Kandydatka na prezydenta Francji zapewniła, że nie zmienia swojego stanowiska w kwestii stosunków z Rosją i ma nadzieję, że pozostanie mu wierna „za dwa miesiące”, tj. po wyborach.

Zawsze byłam zwolenniczką stosunków z Rosją, podtrzymywania ich na najwyższym szczeblu – zaznaczyła. Jako „główny punkt agendy” wskazała współpracę w walce z terroryzmem.

Wołodin wyraził nadzieję, że po wyborach we Francji wznowione zostaną „pełnowartościowe kontakty” pomiędzy niższymi izbami parlamentów obu krajów. Wyraził nadzieję na wsparcie Le Pen w tej sprawie.

Marine Le Pen w przeszłości wielokrotnie spotykała się w Moskwie z deputowanymi Rosji, składając wizyty w ramach współpracy parlamentów. Rosyjska agencja TASS cytuje wcześniejsze wypowiedzi szefowej Frontu Narodowego w sprawie konfliktu na Ukrainie, w których oceniała ona, że w kraju tym toczy się „wojna domowa”, a rząd w Kijowie, który „doszedł nielegalnie do władzy”, dopuszcza się zbrodni wobec ludności cywilnej na wschodzie kraju. W wypowiedziach przytoczonych przez TASS Le Pen zapewniała także, że na Ukrainie „nie ma żadnych wojsk rosyjskich”.

Ostatnie badania opinii publicznej we Francji wskazują, że Marine Le Pen i niezależny centrysta Emmanuel Macron będą prowadzić w pierwszej turze wyborów 23 kwietnia oraz z łatwością przejdą do drugiej, decydującej rundy głosowania 7 maja.

PAP/jn