Matuszak: Pole do porozumienia między Ukrainą a Rosją w zasadzie nie istnieje

Sławomir Matuszak o nowym ukraińskim rządzie, powodzie odwołania starego, o tym, czym zdążył zszokować opinię publiczną nowy premier i szansach na porozumienie ukraińsko-rosyjskie.

Sławomir Matuszak komentuje powołanie nowego rządu na Ukrainie. Stary został odwołany, ponieważ cześć ministrów nie była efektywna. Sposób doboru nowego premiera i ministrów nowego rządu objawia brak strategii w polityce Wołodomyra Zełenskiego:

Widać, że część jest z łapanki.

Hasłem obozu rządzącego na Ukrainie jest bowiem stawianie na ludzi młodych i nie mających wcześniejszego doświadczenia politycznego. Pozytywnym tego skutkiem jest brak afer korupcyjnych odwołanego rządu. Odbiło się to jednak na jego kompetencjach. [related id=99638 side=right]Nowym premierem został Denys Szmyhal, wicepremier w poprzednim rządzie,  a wcześniej gubernator obwodu iwano-frankiwskiego. Przed wejściem do polityki „przez dwa lata pracował jako dosyć wysoki menadżer” w firmie należącej do Rinata Achmetowa. Szmyhal twierdzi, że samego oligarchę widział tylko w telewizji, co zdaniem naszego gościa, może być prawdą. Talenty menadżerskie mógł w Szmyhalu dostrzec Wołodymyr Zełenski. Nowy szef ukraińskiego rządu zdążył zasłynąć swoją zapowiedzią powrotu Ukrainy do dostarczania wody na Krym. Ten ostatni był bowiem, jak przypomina nasz gość, zaopatrywany w wodę z Dniepru, co przerwała rosyjska agresja.

Dla rolnictwa i przemysłu jest to ogromny problem.

Szmyhal w atmosferze skandalu wycofał się ze swojej wypowiedzi po kilku godzinach. Specjalista z Ośrodka Studiów Wschodnich stwierdza, że wznowienie dostaw wody na okupowany przez Rosję półwysep jest jednym z warunków jakie ona stawia. Stwierdza, że między Rosja a Ukrainą „pole do porozumienia w zasadzie nie istnieje”. Ta pierwsza bowiem chciałaby by ta druga zaprzestała integracji z Zachodem de facto powracając z powrotem w orbitę wpływów Kremla. Matuszak zauważa, że „Ukraina od 2015 r. nie kupuje bezpośrednio z Rosji gazu”, zaś Federacja Rosyjska i Unia Europejska zainteresowane są tranzytem rosyjskiego gazu przez Ukrainę na Zachód.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Mykoła Dawidiuk, Serhij Kostynskyj, Marek Sierant – Program Wschodni z 7 marca 2020 r.

W Programie Wschodnim: O dymisji premiera Ukrainy, sukcesach dotyczących ukraińskich mediów publicznych oraz uczczeniu ofiar katyńskich w Charkowie.

Goście Programu Wschodniego:

Mykoła Dawidiuk – politolog, Forum Nowych Politycznych Liderów;

Serhij Kostynskyj – politolog, b.członek Rady Narodowej Ukrainy ds Telewizji i Radia;

Marek Sierant – publicysta, producent filmowy.


Prowadzący: Paweł Bobołowicz

Realizator: Franciszek Żyła


Marek Sierant mówi o uczczeniu ofiar katyńskich w Charkowie przez prezydenta Andrzeja Dudę. Porusza również temat dymisji premiera Ukrainy – Ołeksija Honczaruka.

Katyń ma pewne symboliczne znaczenie, gdyż właśnie tam po raz pierwszy odkryto zbrodnie. Polskie społeczeństwo przyzwyczaiło się, że jedzie do miejsca, które jest bardziej kojarzone w mediach. Warto podkreślić, że na terenie Ukrainy również jest wiele mogił, które wymagają naszej opieki. W Rosji natomiast kłamstwo goni kłamstwo – zaznacza gość „Programu Wschodniego”.

9 maja to dzień zwycięstwa, ale w 1920 roku. Polska nie powinna świętować 9 maja 1945, chociaż w naszym kraju też nie brakuje takich, którzy chcą świętować razem z Rosją. „Jest to jednak akcja PR, w której wykorzystywane są osoby, niemające nic wspólnego z wojną. Nie podoba mi się cała idea świętowania w Moskwie” – dodaje.

Poruszając temat wyboru nowego premiera na Ukrainie, Marek Sierant twierdzi, że prezydent powinien reprezentować kraj oraz zajmować się jego niepodległością i niezależnością. Powinien mieć dobry zespół doradczy. Kwestia relacji informacyjnej polityki ukraińskiego rządu jest słaba.

Zełenski uznał, że trzeba zbudować przeciwwagę wobec wpływów Ihora Kołomojskiego i dogadać się z Rinatem Achmetowem, drugim najpotężniejszym ukraińskim oligarchą. Z punktu widzenia Zełenskiego nowy rząd jest zbawieniem. Prezydent Ukrainy nie wie, że spada mu poparcie polityczne. Ostatecznie stwierdził, że jego rząd zrobił więcej niż jego poprzednicy. Nowym premierem Ukrainy został w środę Denys Szmyhal. Pochodzący ze Lwowa, biegle mówiący po polsku i angielsku 44-latek w przeszłości pracował w biznesie i sprawował różne funkcje państwowe, m.in. stał na czele władz obwodowych, był wicepremierem i ministrem.

Wybór Szmyhala to układ, w którym wzięło udział kilku najbogatszych polityków. Ukraińska polityka jest bardzo ciekawa. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie – mówi.

Mykoła Dawidiuk komentuje wybór nowego premiera Ukrainy.

Na początku Szmyhal pracował w sektorze korporacyjnym, a następnie zaczął pracę w administracji państwowej. Panuje przekonanie, że był on przygotowany do takich wysokich posad, dlatego też jego pierwszym stanowiskiem było stanowisko gubernatora. Następnie został na kilka tygodni wicepremierem, później premierem – opowiada.

Jak dodaje: Rząd wygląda na uwsteczniony, ponieważ przypadkowy dobór kadry zmusza do myślenia, na ile efektywnie jest ona w stanie pracować. Oprócz Ihora Kołomojskiego – ulubionego oligarchy Zełenskiego znalazł się jeszcze jeden – Achmetow. Nie ulega wątpliwości, że największy wpływ na rząd ma osobiście Zełenski. Nie rozumie on jednak wszystkich niuansów i wydarzeń w kraju. Prezydent Ukrainy próbuje poprawić swoją pozycję. Jego postępowanie to typowe myślenie aktora, osoby, która przyzwyczaiła się otrzymać oklaski na scenie. Takie samo jego działanie można zauważyć na scenie politycznej.

Serhij Kostynskyj mówi o sukcesach dotyczących ukraińskich mediów publicznych.

Przywróciliśmy język ukraiński do telewizji i radia. Nasze działania sprzyjały rozwojowi ukraińskiego kina i produkcji muzycznej. W tym roku na Eurowizji zobaczą państwo zespół, który jest owocem wprowadzenia ukraińskich piosenek do radia. Wpieraliśmy niekomercyjne, ale społeczne media. Ograniczyliśmy również nadawanie 86 rosyjskich stacji telewizyjnych i tym samym ograniczyliśmy wpływ rosyjski na ukraińskie media. Przestrzeń ukraińska została oczyszczona – twierdzi Kostynskyj.

Jak zaznacza: Zabrakło nam czasu, aby nasza strategia wywarła potężny wpływ na rynek. Założyliśmy podstawy nowego budynku ukraińskiego rynku medialnego. Wierzę, że wcześniej czy później pomysł się zrealizuje.

Rozmówca nawiązuje również do wątku Krymu. Poziom niekompetencji władzy jest bardzo wysoki, a dowodem na to jest sprawa dostarczania wody do Krymu. Decyzje taktyczne są podawane jako decyzje strategiczne. „Nowa władza próbuje dogadać się z Federacją Rosyjską. Każda osoba, która zna, Rosję wie, że Rosjanie będą trzymać Krym i pozostaną na Donbasie. Nie zgodzą się na żadne ustępstwa. Nasze zdaniem dostawa wody na Krym nie polepszy sytuacji zwykłych mieszkańców” – mówi.


Posłuchaj całego „Programu Wschodniego” już teraz!


 

Bobołowicz: Nieuznawane władze okupowanego Krymu stwierdziły, że nie ma co liczyć na dostawy wody z Ukrainy

Paweł Bobołowicz o burzy medialnej wokół słów premiera Ukrainy, który stwierdził, że zacznie dostarczać wodę Krym, dotychczasowym stanowisku Ukrainy w tej sprawie i komentarzu samych władz Krymu.

Dopiero co powołany premier Szmyhal w politycznym talk-show wywołał burzę medialną, gdyż zapowiedział, że Ukraina będzie dostarczać wodę na okupowany Krym.

Paweł Bobołowicz komentuje kontrowersje jakie na Ukrainie wywołały słowa jej szefa rządu. Podważył on swoją wypowiedzią dotychczasowe stanowisko władz ukraińskich, twierdzących, że wody na Krym nie będą dostarczać, gdyż ludność cywilna ma jej wystarczająco dużo, a brakuje jej dla rosyjskich sił okupacyjnych. W obliczu krytyki Denys Szmyhal zaczął się wycofywać ze swoich słów, stwierdzając, iż trzeba robić wszystko by zapewnić wodę ludności cywilnej na Krymie, ale nie da się rozdzielić dostarczanej wody na tą dla cywilów i tą dla żołnierzy. Dostarczaniu wody na okupowany przez Rosjan Krym sprzeciwiają się środowiska Tatarów krymskich., które wskazują, że zgodnie z prawem międzynarodowym obowiązek ten spoczywa na okupancie. Co więcej by dostarczać wodę na Krym Ukraina musiałaby podpisać stosowną umowę ze stroną rosyjską de facto uznając aneksję Krymu. Co więcej, jak zauważa korespondent, w możliwość  dostarczania wody na Krym z Ukrainy nie wierzą obecne jego władze.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Giedz: Turcy popierają, finansują i szkolą dżihadystów. Erdoğan kilkakrotnie zdradził Sojusz dogadując się z Rosją

Dr Maria Giedz o sytuacji w Idlib, współpracy i konflikcie turecko-rosyjskim, roli Amerykanów w regionie oraz o tym w czym od Erdoğana jest lepszy Asad i jak ten pierwszy zdradził NATO.

Świat pozwala Turcji na robienie tego, czego chce.

Dr Maria Giedz przybliża sytuację w syryjskiej prowincji Idlib, gdzie mieszkają 2 mln ludzi. Jest ona bardzo napięta za sprawą Turcji, która, jak podkreśla, bezprawnie na te tereny wkroczyła. Idlib stanowi obecnie „ostatni bastion dżihadystów”, których resztka dzięki interwencji tureckiej się tam przeniosła.  Ekspertka podkreśla, że:

Turcja popiera dżihadystów.

Turcy, choć nie chcą się przyznać „popierają, wspierają, finansują, szkolą” islamistów. Przykładem tego ma być likwidacja przez Amerykanów samozwańczego kalifa Abu Bakra al-Baghdadiego w pobliżu granicy z Turcją, która twierdzi, że nie wiedziała o jego obecności. Dr Giedz o likwidacji szefa ISIS mówi, że „Amerykanie zrobili to po cichu przed Turkami, wiedząc, że Turcy nie podadzą siedziby Baghdadiego”.

Z Afrin wyrzucono prawie wszystkich Kurdów.

Zwraca uwagę na tragiczne położenie mieszkańców okupowanych przez Turcję obszarów Syrii. Kurdowie uciekają z nich na tereny kontrolowane przez syryjski rząd „Turcy nie pozwalają im w ogóle żyć, a Asad wykorzystuje ich, ale pozwala im jakoś funkcjonować”.

Zbliżenie rosyjsko-tureckie zaczęło się, gdy na Bliski Wschód zaczęli wkraczać Amerykanie.

Stany Zjednoczone zapewniały w regionie względny spokój. Rozmówczyni Jaśminy Nowak zwraca uwagę, że kilka dni po deklaracji prezydenta Donalda Trumpa wycofania się z wojsk amerykańskich z Syrii, do kraju tego wkroczyły siły tureckie. Te ostatnie i siły rosyjskie dotąd się omijały, ale, jak zauważa dr Giedz, Turcja postanowiłą zwiększyć liczebność swoich sił, które utrzymują 12 posterunków w Idlib, co nie spodobało się Rosji. Jednocześnie „Syria staje się potencjalnie bardzo zamożnym krajem”, gdyż odkryto w niej „olbrzymie złoża ropy naftowej”. Turcja ma trochę własnych złóż w pobliżu miasta Batman.

Erdoğan kilkakrotnie zdradził Sojusz […] zaczyna współpracować z Rosją.

Ekspertka zauważa, że Turcja pozostając w NATO rozwija współpracę z Rosją, co nazywa zdradą.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

 

 

Paweł Bobołowicz: Organizacja obchodów katyńskich w Rosji uczyni nas zakładnikiem Kremla

6 lat temu doszło maskary masakry na kijowskim Majdanie. Krymskotatatarska telewizja ATR chyli się ku upadkowi. Główne uroczystości 80. rocznicy zbrodni katyńskiej powinny odbyć się na Ukrainie.

 

 

Paweł Bobołowicz mówi o rocznicy tragicznych wydarzeń na Euromajdanie 20 lutego 2014 r. Na ulicach Kijowa miały wtedy krwawe walki Berkutu z opozycjonistami. Dzisiaj analitycy ukraińscy są przekonani, że na Kremlu zapadła wtedy ostateczna decyzja o aneksji Krymu.

Nasz korespondent mówi o problemach telewizji krymskich Tatarów ATR. Kanał ten może przestać funkcjonować. Jest on już teraz zadłużony, a grozi mu utrata finansowania ze strony Kijowa. Władze ukraińskie chcą bowiem przeprowadzania przetargów na materiały z będącego pod rosyjską władzą Krymu.

W ubiegłym roku wsparcie rządu ukraińskiego nie dotarło do telewizji na czas, co uniemożliwiło stacji wykorzystanie tych środków. W tym roku dotacja nie została  wypłacona. Na dodatek, każda osoba współpracująca z ATR jest podejrzliwie traktowana przez okupacyjne władze rosyjskie.

Jak dodaje Paweł Bobołowicz, z telewizji ATR musiano zwolnić połowę pracowników. Dziennikarze stacji apelują o pomoc instytucji międzynarodowych. Likwidacja ATR spowoduje, że przestanie istnieć jedyne obiektywne źródło informcji na temat tego, co dzieje się na Półwyspie Krymskim.

Korespondent Radia WNET mówi także o sprawie obchodów 80. rocznicy zbrodni katyńskiej. Niektórzy twierdzą, że nie powinno się w tym roku jechać na teren Federacji Rosyjskiej w związku z jej fałszywą polityką historyczną. Wobec tego są pomysły, aby ofiary zbrodni upamiętnić w innym miejscu. Jednym z pomysłów jest upamiętnić hekatombę na Ukrainie, gdyż rozmowy z władzami Ukrainy byłyby prostsze aniżeli z Rosji. Zdaniem Bobołowicza polska delegacja nie powinna jechać do Katynia. Jest przekonany, iż obchody na Ukrainie byłoby dobrym pomysłem.

W tym momencie nie można rozmawiać z Kremlem na ten temat, bo ryzykuje się w ten sposób zostanie rosyjskim zakładnikiem. Wiara, że w obecnej atmosferze da się zorganizować godne obchody rocznicy zbrodni katyńskiej na terenie Federacji Rosyjskiej jest naiwnością.

Innego zdania jest m.in. Agnieszka Romaszewska. Jej zdaniem rezygnacja z obchodów w Katyniu byłaby przejawem strachu przed Moskwą. W ocenie Pawła Bobołowicza, w Katyniu powinny odbyć się uroczystości z udziałem polskiego przedstawiciela o randze nie wyższej niż ambasador:

Rosja wciąż gra tragedią smoleńską. Nie powinniśmy dawać Rosji kolejnej możliwości do manipulowania polską opinią publiczną.

Paweł Bobołowicz ubolewa nad faktem, że Polacy nie potrafią mówić jednym głosem o katastrofie smoleńskiej. Liczy na to, że katyńskie obchody staną się szansą do pokazania różnorodności polskiego społeczeństwa okresu międzywojennego i silnej odpowiedzi na historyczne manipulacje Kremla.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.W.K.

Bobołowicz: Krymskotatarska telewizja ATR może przestać funkcjonować. To rzetelne źródło informacji z okupowanego Krymu

Paweł Bobołowicz i Ajder Mużdabajew o mediach ukraińskich na Krymie, ukraińskim rynku medialnym, o komunikacji prezydenta Zełenskiego z dziennikarzami i sprawie jego wizyty w Omanie.

To jedyny kanał Tatarów krymskich na świecie. ATR nadawał na Krymie, ale po aneksji Krymu kanał został deportowany i musiał się przenieść do Kijowa.

Ajder Mużdabajew mówi o problemach telewizji ATR, której jest wicedyrektorem. Kanał ten może przestać funkcjonować. Jest on już teraz zadłużony, a grozi mu utrata finansowania ze strony Kijowa. Władze ukraińskie chcą bowiem przeprowadzania przetargów na materiały z będącego pod rosyjską władzą Krymu, co jak stwierdza Paweł Bobołowicz,  jest niemożliwe. Korespondent dodaje, że sam jest widzem telewizji ATR:

To rzetelne źródło informacji z okupowanego Krymu. […] Co najmniej 10 osób, które współpracowały z ATR-em znalazło się w więzieniu właśnie za to.

Mużdabajew przypomina, że w sprawie krymskotatarskiego medium wypowiedział się Parlament Europejski, który uznał, że Ukraina ma obowiązek wspierać tą dedykowaną rdzennej ludności półwyspu telewizję. Jednak nie tylko Tatarzy mają utrudniony dostęp do ukraińskich mediów. W związku z kwestiami technicznymi:

29 innych ukraińskich kanałów przestało działać na Krymie. Ci mieszkańcy, którzy chcieliby mieć ukraińskie kanały na Krymie mają z tym problemy.

Bobołowicz mówi o rynku medialnym u naszych południowo-wschodnich sąsiadów. Zauważa, że po Majdanie władzom ukraińskim nie udało się wzmocnić na tyle mediów publicznych, by osiągnęły dominację nad prywatnymi, posiadanymi przez oligarchów.

Ukraiński rynek medialny różni się od polskiego. Media są podzielone i skoncentrowane wokół grup oligarchicznych […] dość łatwo przypisać je do nazwisk oligarchów.

Jednym z tych mediów jest Media Holding, którego właścicielem jest Ihor Kołomojski. Należąca do oligarchy telewizja jest najchętniej wybieraną przez prezydenta Zełenskiego, kiedy już w telewizji występuje. Nie zdarza się to bardzo często, gdyż ukraiński prezydent preferuje komunikowanie się ze swymi rodakami za pośrednictwem zamieszczanych w mediach społecznościowych filmików. Jak zwraca uwagę nasz korespondent, utrzymane są one w konwencji wypracowanej jeszcze w kampanii wyborczej, która w Polsce zostałaby uznana za niepasującą do aktualnej głowy państwa.

Wicedyrektor ATR kontynuuje wątek poruszony przez dziennikarza, w „Poranku WNET”, czyli kontrowersje wokół wizyty prezydenta Zełenskiego w Omanie. Media ukraińskie spekulują, że mogło dojść tam do spotkania Zełenskiego z Nikołajem Patruszewem, sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Prezydenckie biuro zaprzeczyło temu.

Biuro Prezydenta kieruje sprawę do sądu przeciw Radiu Swoboda […] będzie próbować udowodnić, że do spotkania nie doszło.

Wiadomo, że samolot którym wrócił do swego kraju Zełenski przyleciał z Moskwy, ale czy był tam ważny rosyjski polityk już nie.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Prof. Szeremietiew: USA straciły zdolność do prowadzenia dużych wojen. Targowiczanie uważali się za patriotów [VIDEO]

Czy chiński koronawirus może być bronią biologiczną? Co łączy polską opozycję z Targowicą? Na czym polega różnica interesów Moskwy i Ankary? Odpowiada prof. Romuald Szeremietiew .

Prezydent Turcji odwiedził Kijów i wypowiedział się bardzo negatywnie na temat zajęcia Krymu przez Rosję.

Prof. Romuald Szeremietiew o sytuacji na Bliskim Wschodzie, gdzie ujawniła się rozbieżność interesów między Turcją a Rosją. Zauważa, że Turcja skonfliktowana z reżimem Baszszara al- Asada i popierająca go Rosja rozbieżne interesy miały już wcześniej, ale porozumiały się mimo nich. Porównuje to do paktu Ribbentrop-Mołotow, kiedy to III Rzesza i Związek Sowiecki miały na dłuższą metę sprzeczne interesy, ale w danej chwili zbieżne. Odnosi się też do konfliktu amerykańsko-irańskiego, który został jego zdaniem zamrożony.

Stany Zjednoczone są w bardzo delikatnym momencie. Czas jakiś temu straciły zdolność do prowadzenia dużych konfliktów militarnych.

Jak stwierdza rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej ,„stronom konfliktu nie zależy by nakręcać całą sprawę”. Zauważa, że Stany Zjednoczone nie są przygotowane do toczenia dużej wojny. Po upadku ZSRR skupiły się one na walce z terroryzmem do czego umiejętność ta nie była potrzebna. Teraz prezydent Trump odbudowuje tą zdolność. Gość „Poranka WNET” komentuje także chęć współpracy Francji z Polską w sprawie Libii i Sahelu, gdzie Francuzi walczą tam z islamskimi bojownikami.

Niemcy i Francja ogłosiły, że taki czołg będą budować, Polska oświadczyła, że chętnie by w tym brała udział.

Mówi też o chęci Polski włączenia się do francusko-niemieckiego projektu budowy europejskiego czołgu. Zauważa, że jest to powrót do tego, co nasz kraj proponował już wcześniej.

Wszystko może być. […]  zobaczyliśmy jak Rosja używa różnych środków zatruwających jako element działalności wywiadowczo-dywersyjnej […] Przed wojną Japończycy przygotowywali zestaw środków biologicznych, które miały wywoływać różnego rodzaju choroby u przeciwnika.

Były minister obrony narodowej odnosi się do koncepcji sugerujących używanie koronawirusa jako broni biologicznej. Prof. Szeremietiew nie odrzuca koncepcji, wedle których wirus z Wuhan „wymknął się” z laboratorium jako chińska broń, bądź został rozsiany w celach militarnych. Ponadto odnosi się do swojego tekstu, w którym porównał opozycję do konfederacji targowickiej. Zauważa, że:

Targowiczanie wcale nie uważali się za zdrajców. Uważali się za patriotów chcących ratować ustrój demokratyczny, jaki był w Rzeczypospolitej.

Obawia się, że szukanie przez opozycję wsparcia w instytucjach Unii Europejskich może mieć negatywne dla kraju konsekwencje, tak jak odwołanie się konfederatów targowickich do carycy Katarzyny.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Jakub Wiech o funduszu transformacji energetycznej UE: Chętnych do podziału tego finansowego tortu jest sporo

Na czym ma polegać system rekompensat cen energii? Czy kwota przeznaczona przez UE na wspieranie transformacji energetycznej jest wystarczająca? Jak interpretować politykę energetyczną Niemiec?

 

 

Zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24.pl Jakub Wiech mówi o podwyżkach cen energii oraz o zapowiadanych przez wicepremiera Jacka Sasina rządowych rekompensatach. Rekompensaty te będą przeznaczone dla tych odbiorców, którzy mieszczą się w pierwszym progu podatkowym ( wynosi on 7127 zł brutto miesięcznie):

Jest to pochodna nowej sytuacji na rynku energii oraz realizacja wcześniejszych słów ministra Sasina, które wskazywały, że rząd może wprowadzić rekompensaty w pewnym zakresie.

Jak wskazuje Jakub Wiech, nie ma w tym roku mowy o sztucznym zamrażaniu cen prądu, na które zdecydował się rząd w roku ubiegłym.  Koszty rekompensat podwyżek cen energii w roku 2020 są na razie trudne do oszacowania.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego ocenia, że wzrost cen energii nie wpłynie na rentowność spółek energetycznych, ponieważ znacznie większe znaczenie dla ich płynności finansowej będzie miało zwiększenie opłat za pozwolenia do emisji CO2, cena węgla oraz koszty operacyjne związane z utrzymaniem parku jednostek wytwórczych.

Ekspert ocenia, że wdrożenie Nowego Zielonego Ładu w Unii Europejskiej spowoduje, że polski sektor energetyczny, oparty na surowcach niemile widzianych przez UE będzie musiał mocno walczyć o swoją rentowność.  Informuje, że zgodnie z zapowiedziami Komisji Europejskiej przeznaczy około 100 mld euro na  fundusz sprawiedliwej transformacji energetycznej przeznaczony dla państw, których gospodarka opiera się w największym stopniu na węglu. Polski rząd ocenia koszty ograniczenia wykorzystania węgla do roku 2040 na 400 mld zł, czyli na równowartość funduszu.  Z tego wynika, że kwota wygospodarowana przez KE niemal na pewno okaże się nie wystarczająca, ponieważ, jak mówi Jakub Wiech:

Chętnych do podziału tego finansowego tortu jest sporo.

Gość „Poranka WNET” wśród państw najbardziej zainteresowanych funduszem wymienia Niemcy, Czechy i Grecję:

Pytanie, jaki strumień środków popłynie z tego tytułu do Polski.

Redaktor Wiech komentuje również niedawną wizytę kanclerz Niemiec Angeli Merkel na Kremlu:

Postępowanie Niemiec zwłaszcza w  zakresie energii jest lekcją dla każdego, kto chce dobrze odnaleźć się w polityce. Z tego co robi i co mówi Angela Merkel można nauczyć się dwójmyślenia.

Jak wskazuje rozmówca Łukasza Jankowskiego, Niemcy krytykują amerykańskie sankcje na Rosję, podczas gdy same obłożyły Federację Rosyjską restrykcjami w  związku aneksją Krymu. „Wierutną bzdurą” nazywa twierdzenia kanclerz Merkel, że gazociąg Nord Stream 2 przyczyni się do dywersyfikacji energetycznej UE. Rola Rosji dzięki temu projektowi będzie jeszcze większa niż do tej pory.  Będzie on opłacalny głownie dla Niemiec, które będą miały szansę zarobić na tranzycie rosyjskiego gazu.

Na koniec rozmowy, Jakub Wiech komentuje decyzję Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który postanowił wycofać się z dalszego wspierania inwestycji gazowych. Ocenia ją jako bardzo niekorzystną dla państw wychodzących energetyki węglowej. Republiki Federalnej Niemiec dotknie ona w niewielkim stopniu.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Bobołowicz: Mamy ekipę rządzącą, która potrafi reagować na to, co dzieje się w Moskwie

Paweł Bobołowicz o tym, jak Putin wbił szpilę między rodziny ukraińskich bohaterów, jak polscy politycy potrafili i potrafią sprzeciwić się agresywnej polityce Rosji i o zbrodniach sowieckich w II wś.

Mamy ekipę rządzącą, która potrafi reagować na to, co dzieje się w Moskwie. […] Borys Jelcyn nie próbował prowadzić agresywnej polityki wobec Polski.

Paweł Bobołowicz mówi o polskiej polityce wobec Rosji. Zauważa, że w latach 90. była ona łatwiejsza, ponieważ Rosja była słabsza i nie próbowała prowadzić agresywnej polityki wobec Polski. Zmiana zaczęła się wraz z dojściem Władimira Putina do władzy.

Lech Kaczyński był pierwszym politykiem, który jasno potrafił postawić granicę.

Nasz korespondent przypomina zorganizowany przez polskiego prezydenta wyjazd głów państw do będącej pod atakiem Rosji Gruzji. Tym samym „absolutnie pokrzyżował plany” Putina. Za to obecny prezydent zapisał się zdecydowaną wypowiedzią po agresji rosyjskiej na Krym, w której stwierdził, że „Polska uznaje nie prawo siły, tylko siłę prawa”.

Putin na samym początku urzędowania powiedział, że Krym nigdy nie był ukraiński, tylko rosyjski.

Bobołowicz stwierdza, że Krym został zajęty nie ze względu na swe historyczne związki z Rosją, tylko przez swe strategiczne położenie, istotne ze względu na przesył energii.

My nigdy nie pociągnęliśmy do odpowiedzialności Sowietów za II wś. […] Sowieci do czerwca 1941 r. byli sojusznikami Hitlera.

Dziennikarz stwierdza, że Polska powinna dostać od Sowietów wynagrodzenie materialne za liczne krzywdy jakich od nich doznała, które też przypomina. Dodaje, iż Związek Sowiecki jest współodpowiedzialny za Holocaust, gdyż Hitler od jesieni 1939 do czerwca 1941 r. dzięki pokojowi ze Stalinem miał bowiem czas żeby wdrożyć rozwiązania, które umożliwiły przeprowadzenie Zagłady. Nasz korespondent mówi również o manewrze Putina, który podzielił patriotyczne ukraińskie rodziny.

Wypuszczenie berkutowców zamyka prowadzenie dalej śledztw.

Ponad 70 obywateli Ukrainy wróciło do kraju z rosyjskiej niewoli, ale w zamian za wydanie członków Berkutu, sądzonych za zbrodnie popełnione w czasie rewolucji na Majdanie. W ten sposób rodziny ludzi uwięzionych przez Rosjan znów ujrzą swoich bliskich, ale kosztem rodzin Niebiańskich Sotni, którzy przez wydanie berkutowców nie poznają prawdy na temat zabitych na Majdanie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Paweł Bobołowicz: Rosja nie rezygnuje z manifestowania swojej zwierzchności nad Ukrainą

Paweł Bobołowicz mówi o tym, jak wyglądają święta w Donbasie, o negocjacjach ukraińsko-rosyjskich w sprawie wymiany jeńcow oraz o wypłacie przez Rosję zaległych opłat za tranzyt gazu.

 

 

Korespondent Radia WNET na Ukrainie Paweł Bobołowicz mówi o swoim świątecznym pobycie na południu Francji. Ocenia, że religijny aspekt świąt nie został jeszcze całkowicie we Francji wyparty przez komercję. Opowiada również o świętowaniu Bożego Narodzenia na Ukrainie. Mieszkańcy tego kraju mogą wybrać, czy chcą świętować 25 grudnia, czy 7 stycznia. Prawosławna Cerkiew Ukrainy rozważa rezygnację z obchodzenia Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego. Ma to między innymi związek coraz silniejszymi powiązaniami Ukrainy z Polską.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego wspomina Wigilię Bożego Narodzenia w 2014 r., którą spędził w strefie przyfrontowej w Donbasie. Mówi, że pierwszą rzeczą, którą ujrzał tamtego poranka była przewrócona choinka z porozbijanymi bombkami. Dookoła były kratery po bombach i domy z powybijanymi szybami.

Gość „Poranka WNET” przytacza oficjalne dane ukraińskiego rządu, według których agresja rosyjska w Donbasie kosztowała w tym roku życie 110 żołnierzy ukraińskich; od początku konfliktu zginęło 13 tys. osób, 30 tys. zostało rannych, a 1,5 mln ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Z nieco bardziej pozytywnych informacji, istnieje szansa na rosyjsko-ukraińskie porozumienie w sprawie wymiany jeńców:

Wśród tych, którzy mogą wrócić do domu, są ukraińscy żołnierze, którzy trafili do niewoli w 2014 r., i od tamtej pory nie ma z nimi kontaktu.

Nie ma informacji odnośnie liczby jeńców, którzy mieliby zostać poddani wymianie.

Paweł Bobołowicz mówi o otwarciu rosyjskiej linii kolejowej łączącej Krym z Federacją Rosyjską przez Most Kerczeński:

Rosja nie rezygnuje z manifestowania swojej zwierzchności nad Ukrainą. Próbuje pokazać swoją siłę.

Ukraińcy nie ustają w przypominaniu, że te tereny są terytorium ukraińskim. Na naruszanie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy zareagowała również Unia Europejska. Zwróciła uwagę na fakt, że działania Rosji utrudniają Ukrainie dostęp do portów na Morzu Azowskim.

Korespondent Radia WNET komentuje rosyjsko-ukraiński kompromis w kwestii tranzytu gazu. Podkreśla znaczenie tego porozumienia dla Niemiec w obliczu spodziewanych opóźnień w budowie Nord Stream 2. Paweł Bobołowicz wspomina również że Rosja zgodziła się zapłacić 3 mld dolarów zaległych opłat za tranzyt gazu. Rosjanie zapewniają, że zaległości zostaną uregulowane do końca roku.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.