Choć to sędzia namawiał dziennikarza do walki z rządem, nie sędzia, lecz dziennikarz został ukarany grzywną! 3 tys. złotych dziennikarz musi zapłacić za opisanie upolitycznionego sędziego.
Trzy lata temu Wojciech Biedroń przygotował prowokację, w której sędzia Wojciech Łączewski, autor m.in. wyroków na min. Mariusza Kamińskiego, za pośrednictwem Twittera nawiązał prywatną korespondencję z – jak był przekonany – Tomaszem Lisem, i namawiał go do przyjęcia nowej strategii w politycznej walce z rządem.
We wtorek (12 lutego) sąd skazał Wojciech Biedronia na podstawie art. 212 Kodeksu karnego, czyli za zniesławienie, na grzywnę. Wyrok jest prawomocny, choć – jak uważa dziennikarz tygodnika „Sieci” – niesprawiedliwy. W Poranku Radia WNET wyjaśnia, dlaczego tak sądzi.
Po trzech latach okazuje się, że jedyną osobą skazaną jestem ja sam. Przez ostatnie trzy lata rzeczywiście opisywałem tę historię, docierałem do nowych informacji i będę robić to nadal. Uważam, że sędzia Łączewski jest człowiekiem, który mija się z prawdą (…) Co ciekawe, w ciągu trwającego przewodu sądowego sądy potwierdzały tezy zawarte w moich artykułach – mówi.
Sąd przyznał rację ustaleniom Wojciecha Biedronia, że sędzia Wojciech Łączewski odpowiada za korespondencje na Twitterze i naprawdę chciał się spotkać z red. Tomaszem Lisem. Podstawą do wydania wyroku skazującego było użycie przez dziennikarza określenia, że przeciwko sędziemu Łączewskiemu toczy się postępowanie dyscyplinarne. Tymczasem to nie było postępowanie dyscyplinarne, a… postępowanie wyjaśniające.
Jak zauważa Wojciech Biedroń, trzeba pamiętać, że był to proces przeciwko niezwykle wpływowemu i popularnemu sędziemu, który cieszył się wielką popularnością wśród części środowiska sędziowskiego toczącego walkę z dzisiejszym rządem:
Kiedy sprawa się rozpoczynała, sędzia Łączewski zgłosił takich świadków, od których wtedy zależała niejedna kariera sędziowska. Byli wśród nich członkowie KRS-u, prezesi ważnych polskich sądów. Miałem poczucie, że od początku do końca nie miałem najmniejszych szans. Sąd traktował mnie w sposób obrzydliwy. Zachowanie sędziów pierwszej i drugiej instancji było ohydne. Ma się nieodparte wrażenie, że to są procesy polityczne.
Teraz Biedroń zastanawia się nad odwołaniem do Trybunału Konstytucyjnego. – Jest to jedna z koncepcji, którą rozważamy. Trzeba w końcu pochować ten komunistyczny relikt, jakim jest artykuł 212 – mówi.
Rzecznik Prezydenta podkreślił, że kwestia wyroku Naczelnego Sądu Najwyższego nie dotyczy bezpośrednio prezydenta, tylko procesu wyłaniania nowych sędziów, realizowanego przez Krajową Radę Sądownictwa
W środę Naczelny Sąd Administracyjny zawiesił wybór sędziego do izby karnej Sądu Najwyższego, uchylając stosowaną decyzję KRS. Zdaniem komentatorów wyrok NSA może doprowadzić do spowolnienia reformy Sądu Najwyższego, wynikającego z wprowadzenia prezydenckiej ustawy. Zdaniem ministra Spychalskiego wyrok nie wpływa bezpośrednio na prace pałacu prezydenckiego: Trwa procedura w KRS, która przesłała uchwały do kancelarii prezydenta w momencie, kiedy staną się one prawomocne. Kiedy uchwała wpłynie do kancelarii, to podejmiemy decyzję co dalej robić. W momencie, kiedy uchwały Krajowej Rady się uprawomocnią, Pan Prezydent będzie decydował co dalej w tej sprawie.
Rzecznik prezydenta podkreśli, że waga skierowania przez Komisję Europejską skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest przeceniana: Stroną postępowania w NSA jest KRS i to ona przekaże informację czy uchwała się uprawomocniła, ale ta sprawa dotyczy tylko jednej uchwały, więc nie przesadzajmy. Jeśli chodzi o TSUE, to wokół tej sprawy jest wiele przesady, jak w przypadki mówienia o jakich karach. Spokojnie czekamy na rozstrzygnięcie w TSUE, którego stroną jest polski rząd. Dzisiaj stan prawny jest jasny i czytelny. Realizujemy to, do czego prawo nas zobowiązuje.
Minister Spychalski wskazał na kwestię militarnego wzmocnienia Polski i wzmocnienia sojuszu transatlantyckiego, jako najważniejszego pola działalności prezydenta Andrzeja Dudy: Najbardziej fundamentalne dla naszego kraju są kwestię związane z bezpieczeństwem. Stąd ta olbrzymia praca Pana Prezydenta realizowana od początku sprawowania urzędu. W ostatnim okresie mieliśmy dwie wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA i spotkania z prezydentem USA. Od momentu, kiedy prezydent Duda objął urząd, rozpoczęły się prace nad tarczą rotacyjną, pojawiła się rotacyjna obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Teraz pojęliśmy olbrzymi wysiłek, żeby w Rzeczpospolitej pojawiła się stała baza wojsk amerykańskich. To jest fundament aktywności prezydenta.
Prezydent Duda z premierem Netanjahu rozmawiali przede wszystkim o kwestiach związanych z bezpieczeństwem. Dużo rozmawiali o sytuacji na Bliskim Wschodzie, ale również o współpracy na polu wymiany studenckiej czy kulturalnej, to były bardzo szerokie rozmowy – podkreślił Błażej Spychalski, rzecznik prezydenta.
Przewodniczący Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka podkreślił, że to władze klubu dokonały wskazania kandydatur, a sejmowa komisja tylko ja uszeregowała na liście przedłożonej Sejmowi.
We wtorek Sejm dokonał wyboru sędziów członków Krajowej Rady Sądownictwa, których udało się wybrać większością 3/5 głosów. Dziewięć kandydatur wskazał klub PiS, a sześć posłowie z klubu Kukiz’15. Pozostałe partie obecne w Sejmie nie skorzystały z prawa wskazania kandydatur oraz nie wzięły udziału w głosowaniu.
Za ustaloną w poniedziałek przez sejmową komisję sprawiedliwości i praw człowieka listą 15 kandydatów na członków KRS, głosowało 267 posłów, nikt nie głosował przeciw dwóch posłów wstrzymało się od głosu. Kluby: PO Nowoczesna i PSL-UED nie wzięły udziału w głosowaniu.
Po głosowaniach w Sejmie Minister Ziobro na konferencji prasowej podkreślił, że dzięki zmianom w KRS: – udało się w polskim Sejmie przywrócić, w całym znaczeniu tego słowa, zasadę trójpodziału władzy (…) Tak naprawę jedynym elementem mającym legitymację demokratyczną i wpływ zarazem na funkcjonowanie sądownictwa były decyzje pana prezydenta. Poza tym, całe sądownictwo, jeżeli chodzi o nabór do sądownictwa, awanse w sądownictwie, cały proces związany z postępowaniami dyscyplinarnymi, usuwaniem z sądownictwa były poza sferą kontrolną demokratycznej władzy. To się właśnie zmieniło-podkreślił.
Wątpliwości budziło utajnienie list poparcia z nazwiskami sędziów i obywateli, którzy popierali konkretnych kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. W wywiadzie dla Telewizji Polskiej minister sprawiedliwości stwierdził, że nazwiska sędziów podpisanych pod wnioskiem powinny być jawne. Zdaniem Stanisława Piotrowicz w obecnej sytuacji ujawnieni nazwisk mogłoby uruchomić falę ataków na sędziów, ze strony opozycji: Ujawnienie nazwisk byłoby przedmiotem szykanowania sędziów. Przy nastawieniu opozycji i przedstawicieli KRS, że ci, którzy zgodzą się kandydować lub poprą kandydatów, zostaną pozbawieni zawodu.
Przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka wskazał, że możemy się jeszcze w tej kadencji spodziewać kolejnych ustaw reformujących system sądownictwa w wymiarze sądów powszechnych. Stanisław Piotrowicz nie zaprzeczył, że możliwe jest wprowadzenie instytucji sędziów pokoju.
Polityk Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, że nieujawnienie nazwisk sędziów, którzy podpisały się pod kandydaturami, jest potrzebne, aby uchronić te osoby przed zemstą opozycji.
We wtorek Sejm dokonał wyboru sędziów członków Krajowej Rady Sądownictwa, których udało się wybrać większością 3/5 głosów.
Przedstawiciele opozycji podkreślali, że wybór odbył się z wadą prawną, a na komisji nie było debaty nad zgłoszonymi kandydaturami. Na zarzuty opozycji odpowiadał przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz: Komisja nie miała za zadanie opiniować kandydatów, tylko ustalić listę, to jest zasadnicza różnica.
Opozycja nie podnosiła faktu, że dotychczas KRS była zdominowana przez sędziów z najwyższych szczebli sadownictwa. Dopiero niedawno po raz pierwszy pojawił się jeden z przedstawiciel sądów rejonowych. A jeżeli opozycja podnosi, że kandydatów było za mało, to czy nie powinna zadbać o to, aby było ich więcej? Natomiast opozycja groziła i straszyła, żeby się nikt nie zgłaszał – podkreślił poseł Piotrowicz.
Poseł PiS odniósł się do wątpliwości w kwestii braku reprezentatywności kandydatów do KRS, którzy są w większości sędziami sądów rejonowych: Nie mamy wpływu, że w zgłoszeniach pojawią się kandydaci, ze wszystkich sądów, zwłaszcza kiedy Sąd Najwyższy wzywał do bojkotu procedury.
Zdaniem posła Piotrowicz Sejm nie powinien podać do wiadomości posłów nazwisk sędziów popierających konkretnych kandydatów: Ujawnienie nazwisk byłoby przedmiotem szykanowania sędziów. Przy nastawieniu opozycji i przedstawicieli KRS, że ci, którzy zgodzą się kandydować lub poprą kandydatów, zostaną pozbawieni zawodu.
Jedna z przyjętych przez sejm kandydatek, za dwa lata będzie musiała przejść na emeryturę, ponieważ skończy 70 lat i w myśl ustawy nie będzie mogła się już ubiegać o odroczenie przejścia w stan spoczynku. W myśl interpretacji zapisów Konstytucji, dokonanego przez Biuro Analiz Sejmowych, cała rada powinna być wybierana łącznie i jeżeli jeden z członków zakończy kadencję, to wówczas cała rada powinna zostać powołana ponownie. Stanisław Piotrowicz nie zaprzeczył, że uwagi opozycji są trafne: Zobaczymy, co się stanie za dwa lata. Wiele w tym czasie może się zmieć. Podejmujemy działania dziś. Warto przypomnieć, że ta kandydatka miała poparcie ponad pięciu tysięcy obywateli oraz ponad 50 sędziów. To też nie jest bez znaczenia, za wyborem tej kandydatury.
Prof. Krystyna Pawłowicz była gościem Witolda Gadowskiego. Skomentowała atmosferę w klubie PiS oraz reakcję opozycji na ostatnie zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa.
Gość Radia Wnet skomentowała międzynarodowe zamieszanie polityczne wokół konfliktu na linii Polska- Izrael:
„Każde nasze wystąpienie na ten temat jest źle interpretowane. Izrael histeryzuje, dlatego staramy się unikać niepotrzebnych wypowiedzi publicznych. Głos powinny zabierać osoby do tego upoważnione”.
Zdaniem prof. Pawłowicz, Żydzi są bardzo przewrażliwieni w tematach związanych z II wojną światową i nie pozwalają powiedzieć niczego, co odbiega od ich punktu widzenia.
„Każdą formę wypowiedzi odbierają jako antysemityzm. Ten temat to cienki lód i lepiej niech po tym lodzie chodzą osoby, które gruntownie znają temat, aby nie zaogniać sytuacji”- podkreśliła poseł PiS.
Krystyna Pawłowicz skomentowała również sytuację w Krajowej Radzie Sądownictwa.
Nowelizacja ustawy o KRS, która weszła w życie w styczniu b.r., zakłada, że to sejm będzie mógł wybierać sędziów – członków KRS na czteroletnią kadencję. Dotychczas wybierały ich środowiska sędziowskie. Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka ustaliła wczoraj listę 15 sędziów-kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. PiS wskazało dziewięciu kandydatów, a sześciu klub Kukiz’15.
Wczorajsze głosowanie wywołało wiele negatywnych reakcji ze strony środowisk przeciwnych reformom w KRS-ie. Krajowa Rada Sądownictwa nie uznaje wybranych sędziów.
„Ostatnie działania KRS pokazały bardzo jaskrawe łamanie konstytucji, a nawet łamanie prawa. Jak można popierać akcje ludzi, którzy zastraszają i terroryzują swoich kolegów za to, że ci biorą udział w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości? Te wszystkie działania są karalne i sędziowie nie zdają sobie sprawy, jak bardzo pogorszyli swoją pozycję w opinii publicznej”- podkreśliła prof. Pawłowicz.
Zdaniem gościa Radia WNET, to wszystko pokazuje, jak sędziowie KRS się zaplątali. „Czują się bezkarni i nie uznają Trybunału Konstytucyjnego, to jest anarchia, ale walka o wymiar sprawiedliwości dopiero się rozpoczęła” – podkreśliła.
Nikt nie miał wątpliwości, że prezydenckie projekty ustaw o SN i KRS, to nie były te same ustawy, z którymi mieliśmy do czynienia w lipcu – podkreślił prezydent w środę na briefingu prasowym.
W dniu kiedy Komisja Europejska postanowiła o wdrożeniu wobec polki postępowania o kontroli praworządności w ramach procedury zawartej w art. 7 traktatu o UE, zarzucając rządowi upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości, prezydent postanowił podpisać dwie ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, których kształt jest wyrazem kompromisu pomiędzy prezydentem a Prawem i Sprawiedliwością.
Zdaniem Andrzeja Dudy przyjęte rozwiązania w żadnym wypadku nie ingerują w niezależność wymiaru sprawiedliwości – Z niesmakiem słucham gromkich głosów o tym, że zostaje wprowadzony niesprawiedliwy system. Proszę sprawdzić w ilu krajach egzekutywa ma wpływ na wybór sędziów. Nie widzę żadnego problemu w tym, że takie rozwiązania są przyjęte. Możliwość wskazania kandydatów będą miały wszystkie ugrupowania w parlamencie. Uważam, że to wprowadza niezwykle demokratyczne rozwiązania – podkreślił prezydent
W wystąpieniu prezydent podkreślił społeczną wagę przyjętych ustaw – Uważam, że te rozwiązania sprawią, że ludzie wreszcie odzyskają wiarę w sądownictwo. Sędziowie nie są nadzwyczajną kastą. Są sługami polskiego społeczeństwa i państwa. Takiego poczucia służby oczekuję od sędziów. Wszyscy mamy służyć polskiemu państwu i obywatelom naszego kraju. Mamy dbać o to, żeby Polacy żyli w godnych warunkach i z poczuciem sprawiedliwości
Powstają dwie nowe Izby Sądu Najwyższego: Izba Dyscyplinarna oraz Izba rozpatrująca tzw. Skargę nadzwyczajną – zaznaczył prezydent Andrzej Duda, mówiąc o zapisach ustawy o Sądzie Najwyższym.
Senator w Poranku WNET skrytykował falandyzację prawa, na której opiera się dotychczasowa działalność KRS, a także brak apolityczności wielu sędziów. Zapraszamy do obejrzenia rozmowy z Poranka WNET.
Co pozostaje sporne między rządem a prezydentem w sprawie reformy sądownictwa? O tym oraz o kolejnej wizycie Komisji Weneckiej w Polsce w Radiu WNET mówił szef sejmowej komisji sprawiedliwości.
Mam nadzieję, że KRRiT wreszcie zrobi coś dobrego dla polskiego nadawcy – powiedziała prof. Pawłowicz. W rozmowie także o „wielkim znaku zapytania”, jakim jest polityka prezydenta po wetach.
– Dzień rozpoczynałam od słuchania Radia WNET i jestem po prostu zdumiona. Mamy przecież naszą Krajowa Radę Radiofonii i Telewizji, która miała doprowadzić do pluralizacji rynku medialnego, a w zasadzie konserwuje, betonuje dotychczasowy układ, w którym są stacje podejrzewane o nadawanie za ruskie czy niemieckie pieniądze – powiedziała prof. Krystyna Pawłowicz, poseł PiS, członek Krajowej Rady Sądownictwa. Nie może zrozumieć, dlaczego do tej pory wnet.fm, radio, które swoją rzetelnością, a także pozytywnym podejściem spełnia potrzeby polskich słuchaczy, nie ma swojej częstotliwości. Letnie audycje nadawane z Polski, które „nie epatowały agresją i były na poziomie”, szczególnie były dla niej ważne. Zdaniem profesor korespondenci Radia WNET z całego świata przekazywali wiele ciekawych informacji, których nigdzie indziej nie można było znaleźć.
– Dziwię się, że posłowie nie ruszyli się w tej sprawie. Mam nadzieję, że ci, którzy tu przychodzili i się lansowali, pomogą – powiedziała poseł Pawłowicz, której zdaniem kooperacja Radia WNET z Radiem Warszawa pozytywnie wpływała na to drugie i bardzo je ubogacała. Zwróciła uwagę, że aktualnie w tej stacji nadawany jest program „zbliżony nawet w tytule”. – Jeśli jest coś dobrego, to nie powinno się tego niszczyć. Mam nadzieję, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wreszcie będzie mogła zrobić coś dobrego dla polskiego nadawcy.
– Po wetach prezydenta otworzył się pewien nowy rozdział, który można nazwać jednym wielkim znakiem zapytania – oceniła prof. Pawłowicz. – Pan prezydent z tego, co widzę, bardziej utożsamia się z opozycją, bo realizuje propozycje panów Kukiza i Rzymkowskiego, członka Krajowej Rady Sądownictwa, i im daje pierwszeństwo.
Jej zdaniem propozycje prezydenckie okraszone są kilkoma paciorkami obliczonymi na „zadowolenie” Kukiz’15. Natomiast propozycje włączenia czynnika społecznego do izby dyscyplinarnej sędziów oceniła jako „raczej bezsensowne”, bowiem w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów najczęściej chodzi o bardzo subtelne naruszenia prawa i „aby je wyłapać, naprawdę dobrze trzeba to prawo znać”. Uważa, że jeśli nie mieliby tego robić inni sędziowie, to koniecznością jest wprowadzenie ławników, którzy również byliby prawnikami.
– Zgoda 3/5 posłów na wybór członka KRS jest nierealna do uzyskania – podkreśliła Krystyna Pawłowicz. – Jeśli to ma być ponadpartyjny wybór, to jest to antydemokratyczne, bo przecież ponadpartyjnie to możemy się umawiać na etapie tworzenia koalicji.(…) To jest umniejszanie znaczenia partii, która zdobyła przewagę w wyborach.
– Dlaczego członków Trybunału Konstytucyjnego wybieramy zwykłą większością głosów, a członków KRS, którzy tylko typują kandydatów, mamy wybierać większością 3/5 głosów? – pyta się prof. Pawłowicz. – W dodatku jeśli nie doszłoby do konsensusu, to prezydent sam miałby dokonać wyboru. Przecież to jest sprzeczne z konstytucją.
– Prezydent daje takie przeszkody proceduralne, abyśmy nie mogli dokonać tej reformy – oceniła rozmówczyni Poranka. Zwróciła uwagę, że prezydent popierał projekt głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości. – Wielokrotnie sam podczas swoich wystąpień wyborczych mówił przecież, że „musimy tego dokonać, bo inaczej państwo nie będzie mogło funkcjonować i reformy żadnej nie przeprowadzimy”.
– Prezydent przejmując drobne kompetencje, tworzy de facto system prezydencki – powiedziała poseł. – Prezydent nie jest rządem i póki co mamy konstytucyjny system gabinetowo-prezydencki mieszany. (…) Prezydent przejmuje więcej kompetencji niż na to pozwala konstytucja, a w sprawach wymiaru sprawiedliwości po prostu pozakonstytucyjnie przejął kompetencje – bo tworzy koncepcje i zastrzega dla siebie uprawnienia personalne.
[related id=40202]Jej zdaniem „prędzej czy później reforma wymiaru sprawiedliwości będzie dokończona w Polsce”, mimo że „pan prezydent chyba już przestał nas lubić”.
Przypomniała, że głównym zadaniem KRS jest dbanie o przestrzeganie niezawisłości sędziowskiej; złożony jest z 25 osób, w tym 15 sędziów wyłanianych przez środowiska sędziowskie i 10 osób, wśród których jest pierwszy prezes SN, NSA, minister sprawiedliwości, czterech posłów i dwóch senatorów.
– Pan Budka, ten, który mówił, że w przeszłości bronili nas ci z SB, prawie w ogóle nie pojawia się na zebraniach KRS – podkreśliła Krystyna Pawłowicz.
Zdaniem gościa Poranka Wnet propozycje prezydenta dotyczące reformy wymiaru sprawiedliwości dają głowie państwa większe uprawnienia niż projekty PiS dawały ministrowi sprawiedliwości.
Stanisław Piotrowicz, który gościł w Poranku WNET u Krzysztofa Skowrońskiego, powiedział, że decyzja prezydenta o zawetowaniu ustaw autorstwa Prawa i Sprawiedliwości o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa była ciosem dla koalicji i opierała się na błędnej ocenie istoty zachowania opozycji. – Poczułem wielki smutek z tego względu, że ta ciężka praca, przeprowadzana w bardzo trudnych warunkach, została zaprzepaszczona. Bo było jasne, że opozycji nie chodzi o żadne rozważanie kwestii prawnych, tylko o awanturę. O to, aby było tak, jak było – zaznaczył przewodniczący Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Kancelaria Prezydenta oraz sam Andrzej Duda będą musieli zmierzyć się z takimi atakami opozycji, jakie spadły na posłów koalicji. Teraz pan prezydent mógł się przekonać, że opozycja nie chce żadnych rozmów. To – jak stwierdził poseł PiS – pokazał fakt, że część opozycji totalnej nie przyszła na spotkanie z prezydentem, podczas gdy na zaproszenia z ambasad obcych państw jej przedstawiciele reagują błyskawicznie.
Przewodniczący Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka krytycznie odniósł się do propozycji prezydenta wyboru sędziów na członków RKS. – Wątpliwości budzi sposób rozwiązania ewentualnego klinczu w Sejmie. Prezydent w dalszym ciągu opowiada się za tym, ażeby Sejm wybierał sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa większością 3/5 głosów. My już wcześniej mówiliśmy, że taki konsensus będzie trudny do osiągnięcia. Teraz prezydent po spotkaniu z klubami opozycyjnymi zdał sobie sprawę, że o porozumienie w Sejmie będzie ciężko i zaczął szukać innej możliwości wyboru, tak aby nie doszło do paraliżu działania KRS.
– Nie do końca rozumiem, jak ma funkcjonować mechanizm „jeden poseł – jeden głos”. Widać, że prezydent jest zainteresowany pluralizmem w KRS. A nawet gdyby Sejm wybrał członków sędziów KRS zwykłą większością głosów, to pluralizm, na którym tak mocno zależy panu prezydentowi, zostałby zachowany, ponieważ i tak są tam przedstawiciele Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, prezydenta oraz wszystkich klubów parlamentarnych – powiedział Stanisław Piotrowicz.
Jego zdaniem nigdy nie było zagrożenia dla zdominowania przez obecną większość parlamentarną składu KRS. Gdyby ustawy uchwalone przez Sejm w lipcu weszły w życie, to obecna większość dysponowałaby tylko przewagą jednego głosu. A i to nie jest pewne, bo sędziowie będący członkami KRS, tak samo jak w Trybunale Konstytucyjnym, są niezależni.
– Rola KRS jest niezmiernie istotna, bo przedstawia kandydatów na sędziów na wszystkich szczeblach wymiaru sprawiedliwości. Gdy prezydent odmówił zaprzysiężenia tylko dziesięciu sędziów nominowanych przez KRS, to podniosła się wrzawa, że to przekroczenie uprawnień przez głowę państwa – podkreślił poseł PiS, dodając, że KRS jest zdominowana przez sędziów z sądów wyższych instancji. – KRS ma największą władzę z tego typu ciał w Unii Europejskiej. W tej chwili na 17 sędziów jest tylko jeden przedstawiciel sędziów rejonowych, których jest przecież najwięcej z 10 tysięcy sędziów.
Stanisław Piotrowicz wskazał też zasadnicze różnice w podejściu do wymiany kadr w Sądzie Najwyższym między rządem i Prawem i Sprawiedliwością a Pałacem Prezydenckim. – Z panem prezydentem różnimy się w zakresie wymiany kadr w Sądzie Najwyższym. My chcemy większych ruchów kadrowych niż to proponuje pan prezydent. Teraz prezydent proponuje, żeby tylko on miał prawo zachowywania na stanowisku sędziów Sądu Najwyższego po osiągnięciu przez nich wieku 65 lat, bez opinii KRS i wpływu ministra sprawiedliwości.
Projekty prezydenta będą mogły prowadzić do ograniczenia wymiany kadr w wymiarze sądownictwa – podsumował gość Poranka WNET.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy części piątej Poranka WNET.