We Włoszech będzie można pójść do księgarni, ale nie do kościoła. Ks. Jochemczyk: Widać tu działanie masońskiego rządu

Ks. Tomasz Jochemczyk o świętach wielkanocnych we Włoszech, przerywaniu mszy św. przez służby porządkowe, otwieraniu sklepów i mandatach dla księży.


Ks. Tomasz Jochemczyk mówi, że kościoły w Italii są wciąż nie są otwarte dla wiernych. Co więcej, pójść do kościoła można, jak mówi, tylko jeśli jest on po drodze do apteki, lekarza czy sklepu. Na dodatek zgodnie z przepisami drzwi główne muszą być zamknięte w czasie odprawiania nabożeństw. Ci, którzy nie przestrzegają tego prawa, muszą płacić mandaty.

Bp Frascati odprawiał mszę Niedzieli Palmowej przy otwartych drzwiach. Policjanci poczekali aż biskup skończy mszę i wtedy wystawili mandat.

W jednej z rzymskich parafii służby mundurowe nawet nie poczekały na koniec nabożeństwa, ale przerwały mszę świętą, co jak podkreśla nasz gość nie zdarzało się nawet w czasie wojny. Kościoły są chronione umowami konkordatowymi, a przerywanie mszy  to praktyka, której unikały nawet władze komunistycznej Polski.

Pod płaszczykiem koronawirusa, jest bardziej lub mniej ukryte prześladowanie Kościoła. […] Rząd działa na szkodę dla ludzi  i Kościoła.

Sklepy we Włoszech powoli są otwierane. Od dzisiaj można zrobić zakupy w papierniczym, księgarni, kiosku czy sklepie ze sprzętem elektronicznym. Kościoły nadal jednak będą zamknięte.

Widać, jakie jest tu działanie masońskiego włoskiego rządu.

Duchowny krytykuje również polskie regulacje ograniczające liczbę wiernych w kościele do pięciu osób. Podkreśla, że powinna zostać wzięta pod uwagę wielkość danego kościoła.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!
K.T./A.P.

Nasze wybory i życiowe priorytety zostaną przeorientowane / Piotr Czauderna, „Wielkopolski Kurier WNET” nr 70/2020

Nie wiemy jeszcze, jak mocno przeorana zostanie ludzka świadomość i postrzeganie świata, stosunki społeczne i ekonomiczne. świat, w którym się niedługo znajdziemy, nie będzie już taki sam.

Piotr Czauderna

Czas zarazy

„Zarazy są w istocie sprawą zwyczajną, ale z trudem się w nie wierzy, kiedy się na nas walą. Na świecie było tyle dżum, co wojen. Mimo to dżumy i wojny zastają ludzi zawsze tak samo zaskoczonych”.
Albert Camus, „Dżuma”

Nie zdajemy jeszcze sobie dziś sprawy z dalekosiężnych konsekwencji nadejścia epidemii koronawirusa, zwanego prawidłowo SARS-CoV-2, bo w rzeczywistości koronawirusów jest wiele. Nie wiemy jeszcze, jak mocno przeorana zostanie ludzka świadomość i postrzeganie świata, stosunki społeczne i ekonomiczne.

Może niektórzy z nas już to przeczuwają, że świat, w którym się znajdziemy za kilka – kilkanaście miesięcy, bo tyle potrwa pewnie epidemia, nie będzie już taki sam.

Epidemia pokazała, że choć wydaje nam się, iż jesteśmy panami świata i panami własnego losu, to przecież niewiele potrzeba, by tym poczuciem zachwiać. Wystarczył jeden mały wirus, by zaburzyć porządek światowy. To przypomina, jak ograniczony jest człowiek wobec wyroków Opatrzności. Jak napisał ks. Ryszard Winiarski „wirus zmieni wszystko, a przecież wirus, by przeżyć, wymaga nieporównanie mniej niż ludzie. Wystarcza mu wydychane przez nas powietrze, katar i kaszel. Wirus nie ma ludzkich doznań, zwłaszcza naszych lęków. Straty finansowe i bankructwa, które są nieuchronne i których skala będzie nieporównywalna z żadną klęską w historii, dla wielu okażą się nie do zniesienia”. Zachwiane zostało bowiem nasze poczucie bezpieczeństwa. Okazało się, że jeżeli gwałtownie przyrasta liczba zachorowań, to najlepsze nawet systemy opieki zdrowotnej sobie z tym nie radzą. Widać to we Włoszech, gdzie zaczyna brakować respiratorów i łóżek do intensywnej terapii. Tam naprawdę trzeba podejmować drastyczne decyzje – kogo intensywnie leczyć, a kogo nie.

By temu zaradzić, polityków czekają bardzo trudne i z pewnością niepopularne decyzje. Właśnie teraz okaże się, kto jest prawdziwym mężem stanu i przywódcą na trudne czasy, a kto jedynie medialną wydmuszką. Trwale zmieni to sposób, w jaki ludzie patrzą na władze publiczne. Konkurs piękności i medialności, który obserwowaliśmy w ostatnich latach, odejdzie w przeszłość. Pojawią się przywódcy z krwi i kości, którzy będą mieli odwagę otwarcie ogłosić, jak niegdyś Winston Churchill: „Obiecuję Wam jedynie krew, pot i łzy”.

Przeorientowane zostaną z pewnością nasze życiowe wybory i priorytety. Świat, który pławił się w rozpasanej konsumpcji i demokracji hedonizmu, pędząc za zaspokojeniem najbardziej ekstrawaganckich ludzkich zachcianek i pomysłów, świat oparty na nieograniczonej niczym ludzkiej wolności, wolności od wszelkich ograniczeń, nawet tych, zdawałoby się, najbardziej nieusuwalnych, bo biologicznych, zdaje się odchodzić w przeszłość. Przyzwyczailiśmy się do tego, iż nowoczesny świat ma na celu ciągły wzrost gospodarczy wspierany fundamentami wolnego rynku. Nie istnieje on jednak bez masowej, nieprzerwanej konsumpcji, którą napędza z kolei ciągłe dążenie do wzrostu poziomu życia, prowadzące do demokratyzacji hedonizmu, jak to świetnie określił Dariusz Gawin. Wygodne czasy, w których dotąd żyliśmy, nie były dobrą szkołą dla ludzkich charakterów, bo nadto kochaliśmy samych siebie. Obywatelskie cnoty i republikańskie przymioty, zdolność do samokontroli i powściągania własnych pożądań i emocji, a także samoograniczania się na rzecz służenia wyższym wartościom zostały zastąpione nieokiełznaną żądzą samorealizacji i wybujałemu indywidualizmowi oraz chęcią kreacji siebie wciąż od nowa – w świecie, w którym nie ma żadnych stałych wartości i elementów. Żyliśmy w poczuciu własnej samowystarczalności, zagłuszyliśmy w sobie świadomość wielkiej tajemnicy życia, nie zadawaliśmy kluczowych, egzystencjalnych pytań. Nie zastanawialiśmy się nad własną nietrwałością i przemijalnością. Pozbyliśmy się egzystencjalnego lęku i poczucia ciągłego obcowania ze śmiercią, która jest przecież nieusuwalnym elementem ludzkiego życia. Przypomniała nam o tym boleśnie obecna epidemia. Postawiła nam na nowo wprost przed oczami ból, cierpienie, chorobę i śmierć, a dla wierzących – Sąd Boży, niebo albo piekło, a więc rzeczy ostateczne.

Jeden z hiszpańskich lekarzy walczących z epidemią, który sam zachorował, napisał do mnie ostatnio: „Solidarność jest słowem, którego należy teraz używać. Wy w Polsce wiecie to bardzo dobrze”. A przecież i myśmy o tym w ostatnich dekadach zapomnieli.

Dopiero teraz, w sytuacji kryzysu i zagrożenia, najważniejsze okazały się więzy rodzinne, międzypokoleniowe, przyjacielskie czy narodowe. Unia Europejska wobec epidemii zdaje się być całkowicie bezradna i zadziwiająco bierna. Okazuje się, że władza i rzeczywiste instrumenty przeciwdziałania temu niezwykłemu wrogowi są jedynie w rękach państw narodowych, podczas gdy postępująca gwałtownie w ostatniej dekadzie hiperglobalizacja była w rzeczywistości nie do pogodzenia nie tylko z istnieniem suwerennych państw narodowych i z państwową niezależnością, ale także z samą demokracją. Nie chcieliśmy tego widzieć. Nie można się dalej okłamywać: hiperglobalizacja, z którą mamy dziś do czynienia, oraz niezależne państwa narodowe i demokracja pozostają we wzajemnej sprzeczności. Wskazywał na to wybitny amerykański ekonomista z Harvardu, Dani Rodrik. Jeśli chcemy obronić demokrację, musimy oprzeć się pokusom globalizacji i przyjąć jej bardziej powierzchowny model. Dlatego trzeba zacząć myśleć o przeprojektowaniu liberalnego kapitalizmu, aby stał się bardziej inkluzywny i sprawiedliwy. Konieczne jest wytworzenie nowych mechanizmów poszerzających krąg beneficjentów zmian technologiczno-gospodarczych i promujących solidaryzm społeczny w miejsce wolnej konkurencji i niczym nieograniczonej przewagi silniejszych nad słabszymi.

A to wszystko sprawił jeden mały wirus, choć może niektórzy powiedzą, że to Bóg postanowił przywołać świat i ludzi do porządku, i zesłać na nich opamiętanie. Kiedyś, jeszcze w XIX, a pewnie i na początku XX wieku, postrzegano by obecne zdarzenia jako karę Bożą. Dziś to nawet nikomu nie przychodzi do głowy, mimo wielu apokaliptycznych wizji i objawień maryjnych w ostatnich 100 latach.

Jak to możliwe, że tego nie przewidzieliśmy? Jak to możliwe, że prawie nikt szansy pojawienia się globalnej epidemii nie brał pod uwagę? No może nie do końca. W 2015 roku Bill Gates w swoim miniwykładzie dla organizacji pożytku publicznego TED powiedział: „Jeśli cokolwiek zabije ponad 10 milionów ludzi w kilku następnych dekadach, będzie to najpewniej wysoce zakaźny wirus, a nie wojna. […] Nie jesteśmy gotowi na taką epidemię”.

Wszystkich gnębi pytanie: czy z tej wielkiej epidemii wyjdziemy? Jak przewiduje ks. Winiarski:

„Wirus zniknie, ale strach prawdopodobnie pozostanie. Czy potrafimy żyć z takim niewypałem w pamięci? Czy nastąpi powrót oddalonych i lawina nawróceń, czy też proces zwątpienia i apostazji będzie się tylko pogłębiał?”

A może odpowiedzią na to pytanie jest kolejny cytat z Dżumy Alberta Camusa: „Jedyny sposób, żeby ludzie byli razem, to zesłać im dżumę. […] Świat bez miłości jest martwym światem i zawsze przychodzi godzina, kiedy człowiek zmęczony błaga o twarz jakiejś istoty i o serce olśnione miłością”.

Prof. dr hab. Piotr Czauderna jest koordynatorem Sekcji Ochrony Zdrowia Narodowej Rady Rozwoju. Był pierwszym przewodniczącym Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Gdańsku.

Artykuł Piotra Czauderny pt. „Czas zarazy” znajduje się na s. 1 i 2 kwietniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.

 


Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Piotra Czauderny pt. „Czas zarazy” na s. 1 kwietniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Cieszę się, że Polska kontynuuje politykę L. Kaczyńskiego – wiceminister Wasyl Bodnar w Programie Wschodnim

O Świętach Wielkanocnych w czasie epidemii i wojny, 80. rocznicy zbrodni katyńskiej oraz 10. rocznicy tragedii smoleńskiej – goście Pawła Bobołowicza w Programie Wschodnim z Kijowa

Goście Programu Wschodniego:

Ksiądz dk. dr Jacek Jan Pawłowicz – Duszpasterz Polaków przy parafii konkatedralnej pw. św. Aleksandra w Kijowie;

Wasyl Bodnar – wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy;

Eliza Dzwonkiewicz – Konsul Generalny RP w Kijowie;

Ojciec Serhij Dmitriejew – kapelan wojskowy, szef Eleos Ukraine, zwierzchnik służby medycznej Prawosławnej Cerkwi Ukrainy.

W Programie wykorzystano materiały: Wojciecha Jankowskiego, Adriana Kowarzyka, Eugeniusza Sało (Kurier Galicyjski) oraz Piotra Bobołowicza.


Prowadzący: Paweł Bobołowicz

Realizator: Franciszek Żyła


Raport o koronawirusie w krajach obszaru postsowieckiego. 

Na Ukrainie  odnotowano 2511 zachorowań na koronawirusa, zmarły 73 osoby, a 79 osób wyzdrowiało.

W Rosji zakażeń odnotowano 11917. 94 osoby zmarły. Po ponownym otwarciu granic władze Rosji planują wdrożyć śledzenie lokalizacji wszystkich zagranicznych turystów w związku z prewencją epidemiczną. Wygląda to na próbę wprowadzenia bardzo głęboko ingerujących w wolności obywatelskie przepisów pod przykrywką działania prozdrowotnego.

W Gruzji odnotowano 234 zakażeń koronawirusa. 3 osoby umarły. Prezydent Gruzji Salome Zurabishvili ogłosiła, że nie weźmie udziału we Mszy wielkanocnej

Na Białorusi odnotowano 1981 przypadków koronawirusa. Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa ogłosił, że UE przekaże Białorusi 60 milionów euro. Pieniądze przeznaczone będą na zakup środków medycznych, a także na łagodzenie skutków kryzysu ekonomicznego.


Ksiądz dk. dr Jacek Jan Pawłowicz opowiada o zadaniach duszpasterzy w parafii konkatedralnej pw. św. Aleksandra w Kijowie.

Wypełniamy swoje obowiązki tak, jak było to czynione wcześniej. Zachowujemy wszystkie przepisy dotyczące koronawirusa. Wszystko odbywa się normalnie. Mamy jednak więcej pracy. Kościół otwierany jest codziennie i każdy może wejść i się pomodlić. We Mszach świętych pierwszeństwo mają jednak ci, którzy zamówili wcześniej intencje – mówi gość „Programu Wschodniego”.

Jak dodaje: W Wielką Sobotę nie będzie możliwość święcenia pokarmów. W tym roku cofniemy się do czasów pierwszych wieków chrześcijaństwa. Ojciec bądź inna godna osoba poświęci pokarmy w domu. 

Powinniśmy życzyć sobie przede wszystkim radości. Życzę, aby jak najszybciej spełniły się słowa św. Pawła. Chrystus zmartwychwstając dał pokój i nadzieję. Życzę, aby ludzka życzliwość, wzajemny szacunek pozostały w nas na każdy czas – mówi ks. Jacek Jan Pawłowicz.

Ojciec Serhij Dmitriejew mówi o wojnie w czasach zarazy.

Żołnierze na wojnie żyją w zamkniętej społeczności, zamkniętej także dla mediów i informacji. Dla nich to trochę inny świat. W miejscu, gdzie jest zlokalizowana nasza brygada, to rejon Zołotego, Popasnej, gdzie jest punkt przepustkowy. Pierwszego dnia, jak tylko przyjechałem był jeden ranny, strzelali snajperzy, ciągłe walki, ostrzały moździerzowe. Sytuacja bardzo niebezpieczna. Drugiego dnia w polu podpalili słomę. Rosyjscy bojownicy podeszli na odległość 200 metrów do naszej pozycji, ponieważ gdy płonie ogień w polu, to przez termowizor nie widać człowieka. Dla żołnierzy największym niebezpieczeństwem jest wróg. Stale walczą, stale strzelają. Do kwarantanny w tamtym momencie odnosili się z humorem. Niestety w sytuacji z koronawirusem, sytuacją polityczną w kraju, środki masowej informacji są na tyle przeciążone nową informacją, wciąż nowymi wiadomościami, że informacje z frontu odchodzą na drugi plan – opowiada ojciec Serhij Dmitriejew.

Jak zaznacza: Tak, jak wcześniej, tak i teraz będziemy świętować Paschę. Będą maksymalnie ograniczone kontakty kapłana z wojskowymi. Modlitwę zawsze można odmówić z odległości 3 metrów, nie będzie ściskania rąk. Komunia będzie ograniczona a komunikant będzie przekazywany w opakowaniu na ręce dla tych, którzy będą chcieli przystąpić do komunii. W pewnym sensie wojskowi maja nawet więcej szczęścia, jeśli chodzi o możliwość spotkania z kapłanem niż inni. Wojskowi mogą liczyć na uwagę i kontakt z kapelanami.

Chcę życzyć żebyśmy się nie zamykali. Ludzkość przeżywała wiele epidemii, kataklizmów, finansowych kryzysów. Ludzkość wyżyje. We wszystkich kryzysach potrafimy się łączyć, wymyślać sposoby wzajemnej pomocy. Niech ci, którzy dzisiaj pozostają w domu, znajdą możliwość rozwoju, niech przeczytają książkę, napiszą list do przyjaciół, będą więcej z rodziną, pomedytują. Mimo wszystko to jest dla nas dobry czas próby – podkreśla.

Wasyl Bodnar mówi o prawdzie zbrodni katyńskiej.

„Był to straszny dzień. Wróciliśmy wszyscy do pracy i staraliśmy się pomóc w komunikacji. Pamiętam wszystkie pogrzeby. Widziałem jaką solidarnością i szacunkiem polskie społeczeństwo przyjęło tą wiadomość. Gdyby Lech Kaczyński nie zginął w katastrofie wierzę, że Ukraina dostawałaby duże wsparcie od Polski. Cieszę się, że Polska kontynuuje politykę Lecha Kaczyńskiego” – opowiada.

Polska i Ukraina mają wspólny interes w przeciwdziałaniu fałszywej narracji politycznej. Musimy nagłaśniać te wydarzenia, aby już nigdy się nie powtórzyły – podkreśla Wasyl Bodnar.

Eliza Dzwonkiewicz mówi o uczczeniu rocznicy 10. rocznicy zbrodni smoleńskiej.

Było dla nas oczywiste, że musimy uczcić 10. rocznicę zbrodni smoleńskiej. Czujemy niedosyt, gdyż nie znamy całej prawdy związanej z wydarzeniem katastrofy. Dla Polaków świat na chwilę się zatrzymał. Jest to jedno z najsilniejszych przeżyć polskiego narodu. Jestem pewna, że wielu z nas pamięta o ludziach, którzy wtedy zginęli – mówi Eliza Dzwonkiewicz.

Jak dodaje: Każdy z nas musi nauczyć się funkcjonować w tej rzeczywistości. Mimo tego, że jest inaczej życzę pokonania trudności.  

Adrian Kowarzyk mówi o chaosie informacyjnym trwającym tuż po katastrofie smoleńskiej.

Propaganda mówiła o tym, że samolot cztery razy pochodził do lądowania i za czwartym razem piloci podjęli próbę podejścia, żeby się zniżać, a wcześniej krążyli nad lotniskiem. Tymczasem podjął on próbę tylko raz. Wiele innych informacji można wysłuchać w całej audycji Programu Wschodniego.


Posłuchaj całego „Programu Wschodniego” już teraz!


 

Walentynowicz: Rana związana z katastrofą smoleńską się nie zabliźniła. Wspomnienia są wciąż żywe

Wnuk śp. Anny Walentynowicz mówi o tym, jak tragedia smoleńska wpływa na jego dzisiejsze życie. Wypowiada się również na temat przyczyn katastrofy sprzed 10 lat i restrykcji dot. kultu religijnego.

 

Piotr Walentynowicz mówi, że wspomnienia katastrofy smoleńskiej towarzyszą mu przez cały czas. Relacjonuje, że w Gdańsku miały miejsce skromne uroczystości ku czci śp. Anny Walentynowicz. Gość „Popołudnia WNET” apeluje do rządu o przemyślenie zasadności restrykcji dotyczących udziału w celebracjach kościelnych.

Duchowa wartość uczestnictwa w liturgii jest dla wielu ludzi bardzo ważna.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego wypowiada się w kwestii przyczyn tragedii smoleńskiej. Skłania się ku tezie o wybuchu na pokładzie rządowego Tu-154M:

Wszystko wskazuje na to, że to nie była katastrofa, tylko zaplanowane działanie.

Piotr Walentynowicz odnosi się do ataków związanych z katastrofą smoleńską. Mówi, że dodawały mu sił do walki o pamięć i prawdę o narodowej tragedii. Zwraca także uwagę, że odebrał przez ostatnie 10 lat również wiele sygnałów wsparcia. Ubolewa nad faktem niepociągnięcia do odpowiedzialności osób winnych zaniedbań, które doprowadziły do katastrofy smoleńskiej.  Krytykuje również środowiska związane z Platformą Obywatelską za sianie nienawiści wobec rodzin ofiar, zwłaszcza tych kojarzonych z Prawem i Sprawiedliwością.

Z całą pewnością, że katastrofa smoleńska nie miała takiego przebiegu, jak mówił raport Millera i MAK. Nadal oczekuję na podanie szczegółowych przyczyn tej tragedii.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

O kogo dba WHO, która kompromituje się niekompetencją i rozgłasza narrację Pekinu podczas obecnego kryzysu wirusowego?

Cyniczne wysiłki, jakie podejmuje WHO i jej dyrektor generalny T.A. Ghebreyesus, by zadowolić chińskie przywództwo komunistyczne, rodzą dziś poważne pytania dotyczące upolitycznienia tej instytucji.

Peter Zhang

Na przestrzeni lat WHO zdążyła się już dorobić niechlubnej historii porażek w radzeniu sobie ze śmiertelnymi epidemiami. (…) Jednak tym razem porażka WHO nie polega tylko na jej niekompetencji, lecz także na niewyrafinowanych próbach rozgłaszania narracji Pekinu podczas obecnego kryzysu wirusowego. Na całym świecie pojawiły się krytyczne opinie pod adresem tej organizacji, która na początku stycznia powtarzała za Pekinem, że wirusa można bagatelizować. Widząc dowody na drakońską kontrolę Pekinu nad informacjami o wirusie, w tym grożenie informatorom ze środowiska medycznego aresztowaniami, eksperci ds. zdrowia na całym świecie byli przerażeni tym, że szef WHO chwali Pekin za „uczynienie nas bezpieczniejszymi” i że ogłosił globalne zagrożenie dla zdrowia publicznego dopiero kilka dni po zablokowaniu Wuhan – epicentrum epidemii koronawirusa – 23 stycznia. Do tego czasu śmiertelnie groźny wirus zdążył już dotrzeć do Ameryki Północnej i Europy.

WHO, bojąc się, że urazi Pekin, kluczyła przez kilka dni, zanim w końcu nazwała wirusa z Wuhan „covid-19”. Powolne działanie WHO w kwestii ostrzeżenia reszty świata przed tą śmiertelną chorobą doprowadziło do publicznych protestów przeciwko Ghebreyesusowi, szefowi WHO. W ciągu kilku dni ponad 456 000 osób złożyło podpisy pod petycją na Change.org, wzywając go do rezygnacji ze stanowiska.

Według informacji na stronie internetowej WHO, Chiny zajmują 16. miejsce na liście 20 jej najlepszych sponsorów, pozostając daleko w tyle za Stanami Zjednoczonymi, które nawet po propozycji administracji Trumpa o zredukowaniu funduszu na WHO o 65 mln nadal są głównym darczyńcą. Jednak wpływ Pekinu na WHO jest widoczny i rzutuje na wiele kluczowych obszarów jej działalności. Jednym z niepokojących działań WHO jest zwodnicze zarządzanie informacjami na temat wirusa Wuhan na stronie internetowej. Przykładowo na anglojęzycznej stronie internetowej WHO początkowo podano: „Następujące środki NIE SĄ skuteczne w walce z covid-2019 i mogą być szkodliwe: Palenie. Przyjmowanie tradycyjnych leków ziołowych. Noszenie wielu maseczek. Samowolne przyjmowanie leków takich jak antybiotyki”. Ostrzeżenie, by nie stosować tradycyjnych preparatów ziołowych jako leków, zamieszczono na francuskiej, arabskiej i rosyjskiej wersji strony, nie ma go jednak na chińskiej. Teraz ostrzeżenie w języku angielskim również zostało usunięte. Światowa Organizacja Zdrowia najwyraźniej bierze pod uwagę prowadzone w Chinach przez władze kampanie medialne promujące tradycyjne, chińskie ziołolecznictwo w celu zwalczania wirusa z Wuhan. Dalsze potajemne manipulowanie informacjami lub możliwe dezinformowanie na temat pandemii jest deprymujące, nieetyczne i nieodpowiedzialne, szczególnie wobec zainfekowanych pacjentów i odważnych lekarzy działających na pierwszej linii frontu na całym świecie.

Kiedy dr Bruce Aylward, zastępca dyrektora generalnego WHO, stwierdził, że należy naśladować sposób, w jaki Chiny radzą sobie z wirusem z Wuhan, z pewnością przeoczył, chyba że świadomie popierał, system społeczeństwa orwellowskiego, w którym brakuje praworządności, przestrzegania praw człowieka, przejrzystości i wolności prasy.

Kiedy Aylward powiedział dziennikarzom: „Gdybym miał covid-19, chciałbym być leczony w Chinach”, chińscy internauci natychmiast zarzucili mu brak rozsądku i ignorowanie przerażających realiów chińskich ośrodków kwarantanny. Jeden z internautów zaproponował nawet naiwnemu Kanadyjczykowi, aby od razu został rezydentem Wuhan.

(…) Nieodpowiedzialnością ze strony WHO, globalnych mediów i rządów na całym świecie jest korzystanie z danych i statystyk Pekinu bez opatrzenia ich komentarzami, wziąwszy pod uwagę historię fałszowania statystyk przez Chiny podczas SARS i ponownie teraz, podczas epidemii wirusa z Wuhan. Zachodnie media, rządy i WHO wydają się podawać dane Pekinu i powoływać się na nie bez zastanowienia. Światowa Organizacja Zdrowia wydaje się koncentrować na zaspokajaniu potrzeb przywódców komunistycznych z Pekinu, zamiast na dobrobycie 1,3 mld Chińczyków oraz 23,7 mln ludzi na Tajwanie.

Cały artykuł Petera Zhanga pt. „O kogo dba WHO?” znajduje się na s. 12 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.

 


Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Petera Zhanga pt. „O kogo dba WHO?” na s. 12 kwietniowego „Kuriera WNET”, nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Ziemkiewicz: Chaos wokół wyborów jest winą Kwaśniewskiego i jego konstytucyjnego bubla

Na świecie dzieją się ważne rzeczy, a polscy politycy kłócą się jak dzieci w piaskownicy – mówi pisarz i publicysta Rafał Ziemkiewicz.


Rafał Ziemkiewicz przedstawia prognozę sytuacji na rynku medialnym po kryzysie związanym z pandemią koronawirusa. Przewiduje, że media przeniosą się w bardzo dużym zakresie do Internetu. Jak o

Tak naprawdę to jeszcze nie wiemy co się dzieje, ponieważ dane o sprzedaży zawsze przychodziły z pewnym opóźnieniem.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej zwraca uwagę, że wyświetlenia filmów na portalu Youtube nie umożliwiają uzyskiwania takich dochodów jak reklamy

Zdaniem publicysty w wyniku pandemii dojdzie do deglobalizacji i dalszego ciągu budowy ładu dwubiegunowego na świecie, gdzie rywalizować będą ze sobą USA i Chiny, przy postępującym słabnięciu Rosji.

 Proces globalizacji jest w tej chwili odwrócony. Widać jak w tle tej epidemii walczą Stany Zjednoczone z Chinami. Chiny walczą o wyrobienie sobie nowego miejsca na świecie i chyba nie będzie dało się już ich powstrzymać.

Rafał Ziemkiewicz dodaje, że:

 Dla nas bardzo ważne jest to że najprawdopodobniej się rozpadnie strefa euro , a co za tym i Unia Europejska. Oczywiście się do tego nie przyzna i będzie istnieć jako fasada.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej surowo ocenia postawę polskiej klasy politycznej w obliczu pandemii i zbliżającego się kryzysu:

Na świecie dzieją się ważne rzeczy, a tutaj siedzą skłóceni jak w piaskownicy ludzie.

Poruszony zostaje również temat wyborów prezydenckich. Za pat w tej kwestii Rafał Ziemkiewicz obwinia twórców obowiązującej konstytucji, z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim na czele. Publicysta ocenia, że przeprowadzenie głosowania korespondencyjnego w maju również jest praktycznie niemożliwe.

Polska konstytucja, którą opozycja uczyniła fetyszem, jest kompletnym bublem. Wychodzi to przy każdej kryzysowej sytuacji.  Wybory korespondencyjne byłyby bardzo trudne, a na dodatek wątpliwe prawnie.

Gość „Popołudnia WNET” mówi również o jutrzejszej 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Stwierdza, że żaden rząd nie potrafił wskazać ani pociągnąć do odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za tę tragedię.

PiS również nie zrobił nic w kwestii wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Myślę że zabrakło woli politycznej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Telegraf WNET nawet w czasie światowej epidemii jest na bieżąco i podaje wiadomości ze wszech stron i dziedzin

Liderzy partii podający się od lat za bojowników o wolność i demokrację w Polsce zażądali od rządzącego PiS wprowadzenia stanu wyjątkowego oraz nieprzeprowadzania najbliższych wyborów prezydenckich.

Maciej Drzazga

  • Nastał czas narodowej kwarantanny i kwarantanny narodów.
  • Zamknięto dostęp do Grobu Pańskiego, Watykan oraz najważniejsze meczety, w tym w Mekce i Jerozolimie.
  • Brak smogu odsłonił mieszkańcom Krakowa widok na Tatry.
  • Piątym absolwentem III LO w Gdańsku, który stał się prezesem TVP po 1989 roku, okazał się Maciej Łopiński.
  • Odeszli spośród nas: mistrz homiletyki ks. Piotr Pawlukiewicz oraz maestro Krzysztof Penderecki – buntownik, który rzucił wyzwanie klasykom muzyki, aby następnie do nich dołączyć, i to jeszcze za życia.
  • W pokerowym arbitrażu Gazprom przegrał do PGNIG 1,5 mld USD.
  • Korzystając z braku turystów, do Wenecji powróciły delfiny.
  • Ogłoszenie, że „Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał” stało się już tylko kwestią dni.

Zapraszamy do przeczytania całego „Telegrafu” Macieja Drzazgi na s. 2 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.

 


Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

„Telegraf” Macieja Drzazgi na s. 2 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Wojciech Cejrowski: Porównując statystyki z Europy i USA, wychodzi że Stany Zjednoczone dobrze sobie radzą z epidemią

Jeżeli wróg wykupuje nasze zasoby, w tym momencie kapitalizmowi należy postawić tamę – mówi gospodarz „Studia Dziki Zachód”, apelując o zerwanie współpracy gospodarczej z Państwem Środka.

https://www.mixcloud.com/mediawnet/studio-dziki-zachód-06042020-r/

 

Wojciech Cejrowski mówi, że kwestia tego, czy Chiny wypuściły koronawirusa celowo, czy przez przypadek, nie ma żadnego znaczenia. Istotne jest to, że wykorzystują zaistniałą sytuację do zapewnienia sobie prymatu gospodarczego na świecie. Jak odnotowuje gospodarz „Studia Dziki Zachód”, nawet politycy Partii Demokratycznej podejmują współpracę z prezydentem Trumpem w celu zwalczenia pandemii. Zdaniem podróżnika, władze Chińskiej Republiki Ludowej cały czas okłamują świat jeżeli chodzi o skalę epidemii w Państwie Środka.  Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego przypomina, że chińskie władze zaczęły informować o złej sytuacji epidemiologicznej w kraju miesiąc po potwierdzeniu pierwszych przypadków w Wuhan.

Wojciech Cejrowski zwraca uwagę, że prezydent Donald Trump zawiesił połączenia lotnicze między USA i Chinami już 31 stycznia. Polska zrobiła to znacznie później. Zdaniem gospodarza „Studia Dziki Zachód” Stany Zjednoczone powoli zaczynają wychodzić z najgłębszego kryzysu epidemiologicznego, a władze mają opracowany.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego punktuje słabość Unii Europejskiej, którą widać w całej rozciągłości. Nie rozumie, dlaczego UE nawet teraz zajmuje się sprawą państw, które nie chciały przyjmować uchodźców. Podróżnik apeluje o ostateczne zerwanie współpracy gospodarczej z Chińską Republiką Ludową i nie uleganie złudzeniom, że komunistyczny reżim może się „ucywilizować”

Chiny nadal mają krwawy reżim i tanią siłą roboczą. […] Jeżeli wróg wykupuje nasze zasoby, w tym momencie kapitalizmowi należy postawić tamę.

Wojciech Cejrowski mówi o związkach, jakie łączą kandydatów Partii Demokratycznej z chińskim biznesem. Krytykuje postawę szefa Światowej Organizacji Zdrowia, który swoją postawą od początku aktualnego kryzysu sprzyja Chinom.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” zwraca uwagę, że zarówno w USA jak i w Polsce, najbardziej poszkodowane przez kryzys będą małe i średnie przedsiębiorstwa, stanowiące fundament gospodarki. Podkreśla, że supermarkety „pożerają” obecnie małe, osiedlowe sklepy. Jak mówi Wojciech Cejrowski, bardzo ważne jest zwolnienie najbardziej zagrożonych upadkiem przedsiębiorstw z płacenia podatków.

Wojciech Cejrowski negatywnie ocenia politykę izolacji społecznej prowadzoną przez polski rząd. Jego zdaniem, kwarantanna dla wszystkich ma sens jedynie wtedy, kiedy jest krótka. Przestrzega, że jej przedłużanie doprowadzi do całkowitego upadku gospodarki, a także będzie miało negatywny wpływ na zdrowie:

Ludzi trzeba wypuścić do lasu, by się rozproszyli, oraz żeby nie tracili odporności.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego krytykuje zakaz wychodzenia dla osób niepełnoletnich. Ocenia, że wyjście z domu nastolatka wiąże się ze znacznie mniejszym ryzykiem niż w przypadku np. jego będącej w średnim wieku mamy.

Jak dalej mówi Wojciech Cejrowski negatywne sygnały na temat sytuacji w USA są nieprawdziwe. Służbie zdrowia daleko do zapaści. Zdaniem podróżnika kolportowanie takich wieści służy do maskowania klęski europejskich przywódców:

Jeżeli porównamy statystyki z Europy i USA, wychodzi że Stany Zjednoczone dobrze sobie radzą z epidemią. Unia Europejska leży i kwiczy.

Jak mówi podróżnik, europejska polityka spłaszczania krzywej zachorowań jest skazana na porażkę. Ocenia, że restrykcje dotyczące wstępu do lasów nie są potrzebne, ponieważ ludzie są rozsądni i umieją sami zadbać o swoje bezpieczeństwo. Gospodarz „Studia Dziki Zachód” sugeruje, że władze państw europejskich, wzorem USA powinny zachęcać społeczeństwo do walki. Krytykuje również zapędy niektórych państw do drastycznego poszerzenia kontroli nad społeczeństwem.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

A.W.K.

Nie mówić głośno o głupich pomysłach, bo rząd usłyszy i zrealizuje! To ostrzeżenie z czasów PRL jest ciągle aktualne

Nie będę więc niczego wymyślał, a ograniczę się do przedstawienia kilku zdarzeń z ostatniego czasu. Zdarzeń, jakie jeszcze niedawno uznano by za niemożliwe a dziś to, niestety, rzeczywistość.

Zbigniew Kopczyński

Dla szukających w Polsce przejawów nazizmu dobra wiadomość: znalazł się w Polsce hitlerowiec. Gorszą wiadomością jest, że jest nim Niemiec, zapewne szukający w Polsce schronienia. Tak przynajmniej przedstawiał się nagrany przez panią Płażyńską jej szef, zapewniający jednocześnie o tym, że nie miałby jakiegokolwiek problemu z rozstrzelaniem polskich podludzi. Za tę wypowiedź został skazany na niezbyt wygórowaną grzywnę, co jest karą symboliczną w porównaniu z grożącą mu, gdyby sądzony był w swojej ojczyźnie. Za jego nagrywanie natomiast skazana została pani Płażyńska. Może to nieco dziwić, jednak prawdziwy odlot niezależny sąd wykonał, uzasadniając wyrok tym, że potajemnie nagrywając swojego szefa, pani Płażyńska uniemożliwiła stworzenie z nim wspólnoty. Sąd chciałby budować wspólnotę z hitlerowcami. Nieźle. (…)

W czasie epidemii wielu doznaje przemiany duchowej. W sieci krążą świadectwa tych, którzy, zetknąwszy się z piekłem na ziemi, odnaleźli Boga. Najbardziej zaskoczyły mnie słowa chińskiego prezydenta. Xi Jinping nazwał koronawirusa diabłem i zapowiedział zwycięstwo w walce z nim. Ani konfucjanizm, ani, tym bardziej, marksizm nie znają pojęcia diabła ani w ogóle osobowego zła. Czyżby więc wypowiedź chińskiego przywódcy była efektem postępującej chrystianizacji Chin, a może nawet jego osobistego nawrócenia? W każdym razie wybuch epidemii skłonił chińskich komunistów do uznania istnienia szatana. Zawsze coś.

Jedni nawracają się, a inni tracą wiarę. To najpewniej spotkało opiekunów sanktuarium w Lourdes, którzy zamknęli to miejsce dla pielgrzymów w obawie przed koronawirusem. To tak, jakby zamknąć szpital w obawie przed chorymi.

Źródło w Lourdes słynie z wielu uzdrowień, niewytłumaczalnych z medycznego punktu widzenia, co opisane jest w obszernej dokumentacji medycznej. Jeśli zarządzający nim utracili wiarę w jego cudowność, powinni sanktuarium zlikwidować, a sami poszukać sobie innego zajęcia. Raczej świeckiego. (…)

W Polsce pierwsza prezes Sądu Najwyższego zwołała zebranie tych sędziów tegoż sądu, których lubi, by podjęli uchwałę w sprawie tych, których nie zaprosiła i nie lubi. Zebrani uchwalili – co za niespodzianka! – że też pozostałych nie lubią, a w ogóle to nie są oni sędziami, choć Konstytucja wyraźnie mówi, że sędzią zostaje się wskutek mianowania przez prezydenta, a nie uchwały kolegów. Proszę – mówi pani prezes, wymachując uchwałą – miałam rację, nie zapraszając ich. Skąd jednak wiedziała wcześniej, kogo zaprosić, a kogo nie? Znała już wtedy treść uchwały? Coś to lekko nielogiczne.

Logika nie jest jednak tym, co zaprząta uwagę pierwszej prezes. Nie interesują jej również orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, bo uznała go za niekonstytucyjny, ustanawiając się tym samym jedynym i najwyższym interpretatorem Konstytucji. Ba, istnieją pewne przesłanki, by twierdzić, że ona sama jest Konstytucją. Więc już nie tylko prezes Gersdorf mówi to, co Konstytucja, lecz to Konstytucja mówi to, co prezes Gersdorf. (…)

Pewna niemiecka rodzina, mieszkająca głównie w Paryżu, postanowiła więc trudny czas przeczekać w swoim domu w Meklemburgii. Niestety, władze tego landu nakazały jej powrót do Paryża. I można by to zrozumieć, gdyby nie to, że podobnej prośby o powrót do domu nie skierowano do rzeszy imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki. Co więcej, ciągle przybywają nowe ich partie.

Cały artykuł Zbigniewa Kopczyńskiego pt. „To nie jest prima aprilis” znajduje się na s. 2 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.

 


Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Zbigniewa Kopczyńskiego pt. „To nie jest prima aprilis” na s. 2 kwietniowego „Kuriera WNET”, nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Ks. prof. Oko: Trzeba brać pod uwagę powierzchnię kościoła. Przy 500 miejscach siedzących zajęte jest co setne miejsce

Ks. prof. Dariusz Oko o znaczeniu świąt wielkanocnych w obliczu epidemii, absurdalności ograniczeń odnośnie mszy św., potrzebie mobilizacji duchowej i o tym, czemu potrzebujemy Jezusa.

 

Wszystkie telewizje zajmują się tym tematem, jakby to był największy problem na Ziemi.

Ks. prof. Dariusz Oko zwraca uwagę, że wirus „szczególnie atakuje słabsze ogranizmy”, skracając ludzkie życie o kilka-kilkanaście lat. Duchowny mówi, że ważniejsza jest perspektywa życia wiecznego aniżeli kilku lat życia w doczesnym świecie. Podkreśla, że należy cały czas akcentować perspektywę życia wiecznego:

Najważniejsze jest zbawienie ludzi […] To, co Jezus powie, gdy nas zobaczy po naszej śmierci.

Obostrzenie, wedle którego w kościele może przebywać tylko pięć osób jest dla niego czymś absurdalnym. Albowiem ten nakaz zaprzecza logicznemu podejściu do innych obostrzeń (w komunikacji miejskiej należy zajmować co drugie siedzenie). Tymczasem różnica w powierzchni kościołów nie jest w ogóle brana pod uwagę. Pięć osób powinno być więc zarówno w 30-osobowej kapliczce, jak i w tysiącosobowej katedrze. Ks. prof. Oko boi się, że w czasie epidemii ludzie odzwyczają się z od Kościoła i po zarazie mogą już nie przychodzić na msze.

Człowieku jest lekarstwo na grzech. Bóg w postaci Jezusa daje to lekarstwo. Tylko musimy je przyjąć […] Wybierzmy Jezusa; wybierzmy szpital duchowy.

Zachęca do moblizacji duchowej zauważając, że „chrześcijanie na Zachodzie to małe grupy skupione wokół Jezusa”, a „część żyje jak Judasze”. Zwraca uwagę, że problemem jest część Kościoła hierarchicznego, która dla utrzymania statusu materialnego zapomina o zasadach moralnych.

Jedyny grzech, jaki został to niepłacenie składek na Kościół. […] Żadnych wymagań, tylko niech dają dolary. To jest anty-Ewangelia.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.