Artur Dziambor, Cezary Kazimierczak, Piotr Naimski, Janusz Kowalski – Popołudnie WNET – 19.06.2020 r.

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Łukasz Jankowski.

Goście Popołudnia WNET:

Janusz Kowalski – wiceminister aktywów państwowych, członek sztabu wyborczego Andrzeja Dudy;

Piotr Naimski – sekretarz stanu w KPRM;

Cezary Kazimierczak – prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców;

Alaksiej Dzikawicki – Zastępca dyrektora Biełsatu;

Artur Dziambor – członek i współtwórca sztabu wyborczego Krzysztofa Bosaka.


Prowadząca: Łukasz Jankowski

Wydawca: Jan Gromnicki

Realizator: Marcin Głos


Janusz Kowalski mówi o utracie miejsc pracy przez Polaków. Wspomina również przebieg debaty prezydenckiej.

Miliony Polaków martwi się o swoje miejsca pracy oraz o lepsze jutro. Skoro jest on kandydatem KO powinien mówić prawdę. Rządzona przez niego Warszawa jest na ostatnim miejscu w składaniu pożyczek w ramach Tarczy Antykryzysowej – mówi gość „Popołudnia WNET”.

Jak dodaje: Rafał Trzaskowski nie wie, jak wygląda procedura wyborcza. Jest on załamany przegraną w telewizyjnej debacie prezydenckiej. Poparcie Trzaskowskiego będzie spadało względem Andrzeja Dudy. Rafał Trzaskowski nie jest człowiekiem ambitnym i nie chce, aby realizowano wielkie projekty.

Wszyscy Polacy widzą, że Duda jest jedynym kandydatem, który rozmawia z milionami Polaków, odwiedzając polskie powiaty i miejscowości. W przeciwieństwie do Platformy Obywatelskiej prowadzimy bardzo jasną i aktywną politykę. Chcemy przede wszystkim chronić miejsca pracy. Jesteśmy oceniani jako najlepsze państwo w UE, które radzi sobie ze skutkami koronawirusa – zaznacza.

Dr Piotr Naimski / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Piotr Naimski mówi o wizycie prezydenta Andrzeja Dudy, która odbędzie się w Waszyngtonie. Spotkanie odbędzie się 24 czerwca.

Zostałem poproszony o pomoc w przygotowania do wizyty. Dialog polsko-amerykański trwa już dość długo, a kwestie energetyczne są ważne w relacji obu państw – twierdzi Piotr Naimski.

Rozmówca podkreśla, że jest to ważny punkt, który wpisuje się w dobre stosunki polsko-amerykańskie. Spotkanie obu prezydentów będzie bardzo ważne. Wizyta jest momentem, który przybliży współpracę obydwu krajów.

Zużycie gazu w Polsce rośnie i będzie rosnąć. W Polskich gazoportach będzie można przyjąć gaz ze Stanów Zjednoczonych. Mamy sytuację, w której inwestorzy są w coraz trudniejszej sytuacji. Im bardziej problematyczna jest inwestycja rosyjsko-niemiecka tym lepiej dla naszej polityki – zaznacza.

Cezary Kazimierczak / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Cezary Kazimierczak podsumowuje walkę rządu z pandemią koronawirusa.

Recesja jest dość płytka, a bezrobocie wzrosło nieznacznie. Wynika to z dwóch czynników; kwestii polskich przedsiębiorców oraz biznesu bez kapitału. Dwa elementy pokazują, że żyjemy w dwóch różnych państwach – opowiada gość „Popołudnia WNET”.

W dniu dzisiejszym polska gospodarka jest „zdrowym lasem”, niektóre z branż zostały jednak dotknięte z największą siłą. Rozmówca podkreśla, że podatnicy powinni wesprzeć branżę gastronomiczną. „Jest to nasza wielka wartość społeczna i kulturalna” – mówi.

Jak zaznacza: Jestem konsekwentnym zwolennikiem podatku przychodowego. Jest on lepszym podatkiem od tego, który teraz istnieje. W Polsce nie posiadamy kapitału. Myślę, że po 15 lipca rząd wykorzysta swoje 3 kolejne lata.

Jeżeli chodzi o relacje pracownik-pracodawca, gość „Popołudnia WNET” twierdzi, że Kodeks pracy trzeba napisać od początku, gdyż ten nie pasuje do naszej rzeczywistości.

Alaksiej Dzikawicki mówi o atmosferze panującej na Białorusi w związku z wyborami prezydenckimi w tym kraju.

Sytuacja na Białorusi jest bardzo napięta i niespotykana. W ostatniej dekadzie nic takiego się nie wydarzyło. Ludzie protestują w całym kraju, w tej chwili odbywa się protest m.in. w Mińsku. Władza działa tak, jak działała zawsze. Odbywają się masowe zatrzymania, a dwóch kluczowych kandydatów znajduje się w areszcie. Mamy do czynienia z falą represji.

Przyznam, że nigdy nie zetknąłem się z takim poziomem niezadowolenia, złości i agresji wobec władzy. Wszędzie słychać o niezadowoleniu. Ludzie stoją w długich kolejkach, aby podpisywać kandydatury niezależnych kandydatów – mówi gość „Popołudnia WNET”.

Walczymy o najlepszy wynik dla Krzysztofa Bosaka. Kandydat Konfederacji robi wielką kampanię. Rozważania na temat II tury są niedopuszczalne – mówi Artur Dziambor.

Jak dodaje: Rafał Trzaskowski zyskuje tym, że wystartował jako ostatni i wprowadza efekt świeżości. Mam nadzieję, że odbędzie się jeszcze jedna debata.

Dr Kędzierski: Jesteśmy u progu zmiany polityki konkurencji w UE. Będą powstawać wielkie europejskie koncerny

Dr Marcin Kędzierski porównuje rozwiązania antykryzysowe państw UE. Stwierdza, że rezultaty tych działań będzie można ocenić najwcześniej za rok. Prognozuje wzrost nierówności społecznych w Europie.

 

Dr Marcin Kędzierski stwierdza, że ocena antykryzysowych działań rządów będzie możliwa najwcześniej za rok.

Kryzys najmocniej uderzył w kwietniu, pełne dane o bezrobociu za ten miesiąc pojawią się dopiero w sierpniu. Aktualne szacunki są obarczone dużym ryzykiem błędu. Stopę rozwoju gospodarczego za I kwartał poznamy w lipcu.

Ekspert przywołuje dane Komisji Europejskiej, zgodnie z którymi Polska jest jednym z trzech krajów Unii Europejskiej, które przeznaczyły najwięcej pieniędzy na pomoc dla przedsiębiorców.

Najbardziej hojne były rządy w Berlinie i Kopenhadze. Większość państw UE odnotuje pod koniec roku zadłużenie powyżej 80% PKB.

Gość Radia WNET mówi o „rewolucji” w niemieckiej polityce gospodarczej. Zgoda na bardzo duży fundusz antykryzysowy ma wynikać z tego, że młodsza część klasy politycznej w Niemczech silnie identyfikuje się z poglądami etatystycznymi.  Jak zwraca uwagę dr Kędzierski, niedawno wprowadzona w Polsce instytucja „postojowego” w Niemczech funkcjonowała już wcześniej.

Niemiecki rynek pracy jest bardziej ustrukturyzowany. W Polsce musiano generować nowe rozwiązania, dlatego tarcza ruszyła z opóźnieniem.

Jak przestrzega ekspert:

Mamy sygnały, że pracodawcy uelastyczniają zatrudnienie. Wypchnięcie pracowników na umowy cywilno-prawne może zniechęcić ich do rozwoju.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego zwraca uwagę, że Unia Europejska de facto zawiesiła obowiązujące do tej pory zasady dotyczące pomocy publicznej.

Jesteśmy u progu zmiany polityki konkurencji w UE. Rezygnacja z inwestycji w Azji będzie sprzyjać budowaniu europejskich koncernów. Mogą zostać wprowadzone ograniczenia w swobodnym przepływie usług.

Dr Marcin Kędzierski zaznacza, że w okresie pokryzysowym w Europie mogą się pogłębić nierówności społeczne. Prognozuje, że w najbliższym czasie oparcie pomocy unijnej dla państw o kryterium praworządności jest coraz bardziej realne.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Minister zdrowia rekomenduje wybory korespondencyjne w niektórych gminach. Ponowny lockdown to nie jest dobry pomysł

Minister zdrowia Łukasz Szumowski zarekomenduje wybory korespondencyjne w tych, kilku, gminach w Polsce gdzie wskaźniki opisujące epidemię są najbardziej alarmujące. Wyklucza jednak kolejny lockdown.

Minister wyjaśnia, że chodzi tylko kilka gmin, które „mają wysokie wskaźniki”. Niemniej w tych gminach będzie rekomendował PKW przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych. Co trzeba podkreślić, tylko tam miałyby się odbyć wybory wyłącznie korespondencyjne.

Ostateczną decyzję i rekomendację będę przekazywał dzisiaj w godzinach popołudniowych do PKW, bazując na ilości zapadalności, czyli ilości nowych zakażeń na ilość osób, które są aktywnie chore oraz na ilości osób, które są objęte kwarantanną i izolacją.

To Państwowa Komisja Wyborcza zadecyduje ostatecznie, czy przychylić się do rekomendacji ministra, czy nie. Łukasz Szumowski widzi zagrożenie w stosunku Polaków do epidemii.

Niepokoi mnie, że Polacy jakby zapomnieli, że epidemia była i jest. Wydaje się, że większość osób już uważa, że to jest coś, co minęło i nie trzeba się przejmować. To jest groźne. Jeśli tak będzie, to ludzie zaczną się zarażać wzajemnie. Będziemy mieli znowu wybuch epidemii. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Czy grozi nam ponowny  lock-down? Perspektywy tej nasz gość nie uważa przy tym za realną, gdyż

Nawet z punktu widzenia zdrowotnego nie jest to dobry pomysł, ludzie umieraliby na inne choroby niż Covid-19. W związku z tym, musimy starać się doprowadzić do takiej sytuacji, w której nie będzie powodu do zamknięcia.

Gość „Poranka WNET” dementuje doniesienia o wysokiej liczbie chorych niezdiagnozowanych czy ludziach, którzy przeszli koronawirus bezobjawowo. Według ministra badania wskazują na co innego.

Okazuje się, że jeżeli badamy w sposób przesiewowy ludzi, którzy jadą do sanatoriów, na ponad dwa tysiące pacjentów mamy ośmiu zakażonych. Jeżeli robimy badania serologiczne to okazuje się, że od dwóch do półtora procenta badanych w ogóle zetknęło się z wirusem, to są wyniki bez odjęcia wyników fałszywie dodatnich! W związku z tym wydaje się, że w Polsce nie mamy aż tak dużej liczby osób bezobjawowo chorujących.

Jeżeli Polacy nie uodparniają się naturalnie, to ratunkiem mogłaby być szczepionka.

Uważam, że szczepionka powinna być dostępna w pierwszej kolejności dla grup ryzyka, czyli dla osób starszych, z wielochorobowością, osób z immunosupresją, pacjentów onkologicznych. Potem osoby z pozostałych grup; docelowo uważam, że szczepionka powinna być dostępna dla wszystkich.

Minister mówi, że na dzień dzisiejszy nie da się powiedzieć, czy szczepionka będzie obowiązkowa czy nie. Nie wiemy, jak przejdzie testy bezpieczeństwa. Wiadomo jednak, że im więcej osób uda się zaszczepić tym lepiej.

W interesie całej Polski jest, aby maksymalna liczba osób została zaszczepiona, żeby wygasić transmisję wirusa.

Filister Korporacji Akademickiej Arkonia odnosi się także do artykułu Gazety Wyborczej na temat korporantów Arkonii w spółkach Skarbu Państwa:

Ciekawe że dziennikarze śledczy odkryli Arkonię, która działa od ponad 100 lat, więc dosyć mają wolne tempo pracy.

[related id=85650 side=right] Całej rozmowy wysłuchaj już teraz!

F.G./A.P.

W Polsce może być już milion osób zakażonych koronawirusem. Ad vocem wypowiedzi prof. Włodzimierza Guta

Aktualne dane pokazują, że prawdopodobieństwo zgonu osób bez dodatkowych komplikacji zdrowotnych jest niewielkie, kształtujące się na poziomie 0,1-0,3% i porównywalne ze zwykłą grypą

 

W rozmowie z Wirtualną Polską wirusolog prof. Włodzimierz Gut stwierdził, że „jeżeli dojdziemy do 38 tys. zakażeń koronawirusem w skali kraju, powrót do obostrzeń będzie koniecznością”. Dodał, że w tej sytuacji niezbędne może okazać się „przymusowe zamykanie ludzi w izolatoriach”.

Trudno tej wypowiedzi nie skomentować jako próbę zastraszenia. Pytanie w jakim celu? Bowiem wirusolog powinien wiedzieć, że koronawirus zaraża nas najczęściej bezobjawowo i możemy teraz w Polsce mieć już nawet milion osób zarażonych.

Aby dokładnie sprawdzić, ile jest dzisiaj w kraju osób zarażonych koronawirusem trzeba dokonać badań statystycznych podobnych jakie dokonali naukowcy z UJ przy współpracy z firmą Diagnostyka. Przeprowadzili oni w Krakowie badania obecności u osób zdrowych przeciwciał IgG specyficznych dla koronawirusa SARS-CoV-2.

Wyniki pokazały, że około 2% z całej populacji było zarażonych nie odczuwając żadnych objawów choroby. Biorąc pod uwagę, że populacja Krakowa wynosi 779 tys. osób, daje nam to 15 tys. zarażonych w jednym mieście.

Dokładne badania na obecność przeciwciał przeprowadzono na terenie całej Hiszpanii, gdzie osób zarażonych koronawirusem jest już około 5%, w tym około 10-15 % w Madrycie. Daje nam to liczbę około 2,5 miliona zarażonych koronawirusem Hiszpanów, a więc prawie dziesięciokrotnie większą niż 290 tysięcy jaką podają oficjalne statystyki. Podobny wynik 10-15% w skali całego kraju uzyskano w Wielkiej Brytanii, co przy populacji 66 milionów daje nam około 6-9 milionów zarażeń.

W Polsce mamy oficjalnie ponad trzydzieści tysięcy przypadków choroby. Zakładając, że osoby bez objawów stanowią u nas faktycznie 2-5% ogółu ludności, bowiem od czasu badań w Krakowie minęło kilka tygodni, osób zarażonych w naszym kraju może być już ponad milion.

Dlaczego więc nie podaje się do powszechnej wiadomości, że odsetek zarażonych bez objawów w Polsce i innych krajach jest znacznie większy niż dotychczas sądzono? Zbadanie stanu faktycznego i dokonanie w całym kraju statystycznych badań przesiewowych powinno być główną troską Ministerstwa Zdrowia. Pozwoliłoby to bowiem monitorować rozprzestrzenienie wirusa w poszczególnych regionach Polski oraz pokazałoby, jaka jest skala rozwoju epidemii i jakie faktycznie związane są z nią niebezpieczeństwa. Badania mogły by jednocześnie udowodnić, że koronawirus nie jest bardziej groźny niż zwykła grypa i nie ma, żadnych racjonalnych podstaw dla paraliżu życia społecznego, teraz czy w przyszłości.

Chociaż koronawirus SARS-CoV-2 jest niewątpliwie zaraźliwy i wiele osób może zostać zarażonych, aktualne dane pokazują, że prawdopodobieństwo zgonu osób bez dodatkowych komplikacji zdrowotnych jest niewielkie, kształtujące się na poziomie 0,1-0,3% i porównywalne ze zwykłą grypą.

Wiadomo już, że koronawirus jest groźny przede wszystkim dla osób starszych, chorych już na inne choroby i innych osób mających słaby układ odpornościowy. Dlatego wcześniejsze hasło „Zostań w domu” i obecne nawoływanie do zamykania ludzi w „izolatoriach” są pomyłką. Przebywanie w zamkniętych pomieszczeniach i brak ruchu na świeżym powietrzu osłabiają naszą odporność, a społeczna izolacja powoduje wielkie koszty społeczne i nie pozwala nam wyrobić odporności stadnej.

Jak można się o tym przekonać na podstawie statystyk choroby, dzieci i ludzie młodzi faktycznie nie chorują na COVID-19. Z niewielkimi wyjątkami osób, które są chore na cukrzycę i inne choroby obniżających odporność, zarażeni przechodzą to bezobjawowo. Dlatego powinniśmy wrócić do pełnej normalności.

Szkoły powinny być otwarte, firmy i usługi powinny działać normalnie, działać powinny instytucje kultury, a jedynie powinniśmy chronić osoby starsze i chore, szczególnie te, które przebywają w szpitalach i domach opieki.

Zdaniem wielu naukowców, aby poradzić sobie z problemem koronawirusa całe społeczeństwo musi przejść przez proces nabywania odporności „stada”, a więc dojść do sytuacji, w której znaczna liczba osób będzie zarażonych, z tym, że zdecydowana większość tego nawet nie odczuje.

O ile wcześniej zakładano, że dla wytworzenia tych zbiorowych mechanizmów odpornościowych potrzeba aż 50-60% osób zarażonych, najnowsze badania pokazują, że uzyskać ją można już wtedy, kiedy zarażonych w danej populacji jest 7-25%.

Tymczasem, kiedy izolujemy się od innych, zamykamy ludzi w „izolatoriach” i ograniczamy kontakty międzyludzkie, nie możemy wytworzyć odporności stadnej. Takie działania są nieproduktywne. Mamy wówczas do czynienia z czymś co można określić jako „epidemią pełzającą”. Tkwimy w nienormalności dalej. Okres epidemii się przedłuża.

Prof. W. Julian Korab-Karpowicz

……………

Autor jest profesorem w Instytucie Politologii Uniwersytetu Opolskiego, autorem „Harmonii społecznej” i innych książek przetłumaczonych na kilka języków.

Refleksje po stu dniach od pojawienia się pierwszego przypadku potwierdzenia zakażenia koronawirusem w Polsce

To nie jest koniec wojny, którą wytoczył nam mikroskopijny wirus. Wirusolodzy twierdzą, że wirus nie zniknie z dnia na dzień, nawet po wynalezieniu szczepionki, że musimy nauczyć się z nim żyć.

Małgorzata Szewczyk

Gospodarka, przemysł, turystyka, edukacja i pozostałe dziedziny życia wracają do względnej normalności. Coraz głośniej padają pytania, co się zmieniło w świecie i w nas pod wpływem koronawirusa. A może warto zadać też inne pytanie:

Co w nas zostanie lub już zostało, po upływie tego koronawirusowego czasu, na dziś, ku przestrodze, rozwadze i tak na przyszłość? Jakie obrazy zapisały się w naszej pamięci?

Widok przejeżdżających przez prawie puste miasta karetek i ratowników ubranych w białe kombinezony, gogle, maseczki i rękawice; odgrodzone barierkami szpitale, ewakuowani pacjenci, namioty rozstawione przed placówkami medycznymi? Kolejki przed sklepami, wytyczone taśmami miejsca przed kasami sklepowymi, oznaczające przestrzenie, w których mogą przebywać klienci, dozowniki z płynami odkażającymi w marketach i instytucjach? Kasjerzy w przyłbicach, obowiązek noszenia maseczek i rękawiczek, targowiska, na których nie wolno dotykać warzyw ani owoców?

Konieczność kontynuowania nauki w szkołach i na studiach online, muzea, skanseny, galerie sztuki proponujące zwiedzanie swoich zbiorów przez internet, praca zdalna, limity pasażerów w środkach komunikacji? Przejazd samochodów policyjnych po ulicach i osiedlach z nagranym komunikatem-apelem o pozostanie w domach, czy wszechobecny #zostanwdomu? Obraz dzikich zwierząt swobodnie poruszających się po uliczkach, traktach, parkach, a nawet prywatnych ogródkach; owce kręcące się na dziecięcej karuzeli czy małpy pływające w prywatnym basenie?

Wielokrotnie pokazywane w mediach wymarłe miasta, które nigdy nie zasypiały: Nowy Jork, Wenecja, Rzym, Mediolan, Madryt…? Bez mieszkańców i turystów?

A może widok sióstr i braci zakonnych czy kleryków spieszących z posługą do domów pomocy społecznej, bo zabrakło personelu? Żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej rozdzielających paczki żywnościowe, dezynfekujących zakażone placówki pomocy społecznej, pomagających w transporcie pacjentów do innych szpitali?

Informacje zapisane odręcznie (co dziś już się zupełnie nie zdarza) na kartkach przyczepionych na tablicach wiszących na klatkach schodowych, z ofertą, że jeśli trzeba, to sąsiad z mieszkania XY chętnie zrobi zakupy potrzebującym, zalęknionym sąsiadom z tzw. grupy ryzyka?

Zamknięte kościoły podczas świąt Zmartwychwstania Pańskiego, Msze z limitem pięciorga wiernych w świątyni lub te śledzone za pomocą kanałów społecznościowych? A może te przeżywane na zewnątrz kościoła parafialnego, pragnienie choć kilku minut adoracji Najświętszego Sakramentu i ta gorąca, cicha prośba, by ksiądz wyspowiadał i udzielił Komunii św.? A może zapamiętamy wspólną modlitwę różańcową kapłanów i osób życia konsekrowanego i śpiewane, zapomniane już poza Gorzkimi żalami, suplikacje „Święty Boże”? Własną kwarantannę i strach o siebie i rodzinę? A może samą chorobę…?

Cały artykuł Małgorzaty Szewczyk pt. „Obrazy z pola bitwy” znajduje się na s. 2 czerwcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 72/2020.

 


  • Już od 2 lipca „Kurier WNET” na papierze w cenie 9 zł!
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć jedynie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Małgorzaty Szewczyk pt. „Obrazy z pola bitwy” na s. 4 czerwcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 72/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dr Sadowski: Pięcioprocentowy VAT na usługi hoteli, kin i lokali gastronomicznych byłby najlepszym bonem turystycznym

Zbyt dużo czasu tracimy dlatego, że rząd nie zna struktury polskiej gospodarki. Tego nie da się nadrobić dodrukowując pieniądze – mówi prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Dr Andrzej Sadowski analizuje skutki działania rządowych „tarcz antykryzysowych”. Ocenia, że niektóre z przyjętych rozwiązań miały charakter „prourzędniczy”, a nie „proprzedsiębiorczy”.

Część czasu kryzysu niestety rząd stracił, nie uwolnił przedsiębiorców od zbytecznej mitręgi biurokratycznej. Ona przy odmrażaniu znowu się pojawia, jak zmora.

Gość Radia WNET zwraca uwagę, że szybkie rozdysponowanie pomocy rządowej możliwe było tylko dzięki zaangażowaniu do tego zadania sektora prywatnego. Ekspert punktuje, że władza zbyt późno udzieliła pomocy mikroprzedsiębiorstwom, stanowiącym kluczowy obszar polskiej gospodarki. Zdaniem dr Sadowskiego stało się tak, gdyż nad rozwiązaniami antykryzysowi pracują oderwani od rzeczywistości urzędnicy.

Do rządzących zbyt późno trafia wiedza na temat struktury polskiej gospodarki.

Ekonomista pozytywnie ocenia rządowy plan zastosowania tzw. estońskiego CIT-u, jednak, jak dodaje, nie zmieni on wiele, jeżeli przedsiębiorcy będą nadal musieli ogromną ilość czasu poświęcać na wypełnianie dokumentacji podatkowej.

W Estonii na obsługę podatku przedsiębiorca poświęca 150 godzin. W Polsce jest to 250 godzin.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego postuluje, by dla mikroprzedsiębiorców wprowadzić system analogiczny do KRUS.  Za konieczne uważa zawieszenie reguły split paymentu. Dr Sadowski zwraca uwagę na problem związany z używaniem kas fiskalnych. Obecnie praktycznie nie ma możliwości dokonania obowiązkowego ich przeglądu, niedobór serwisantów skutkuje koniecznością czasowego zawieszenia działaności.

Każdy, kto chce ubiegać się o warunkową możliwość kontynuowania działalności bez kasy fiskalnej, musi złożyć wniosek. W ten sposób znowu tracimy czas. Nie da się go odzyskać nawet za dodrukowane pieniądze.

Dr Sadowski wskazuje alternatywę dla rządowych rozwiązań mających pomóc branży hotelarskiej:

Pięcioprocentowy VAT na usługi hoteli, kin i lokali gastronomicznych to byłby najlepszy bon turystyczny. Mogliby z niego korzystać nie tylko Polacy, ale i turyści zagraniczni, którzy w ostatnich latach chętnie odwiedzali nasz kraj.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

W Ekwadorze panuje kryzys ekonomiczny i polityczny. Nie można powiedzieć ludziom: »zostańcie w domu«, bo umrą z głodu

40% do 50% Ekwadorczyków pracuje nieformalnie. W dużej mierze są to drobni sprzedawcy uliczni – jedzenia, ubrań, owoców i warzyw, tak naprawdę wszystkiego – ale też pomoce domowe, kierowcy i inni.

Piotr Mateusz Bobołowicz

Pod koniec maja pandemia koronawirusa zaczęła wyhamowywać w Azji i Europie. Nowym epicentrum stała się Ameryka Łacińska. Wśród najbardziej dotkniętych krajów nie można nie wymienić Ekwadoru. Łączna liczba zakażonych w tym siedemnastomilionowym kraju pod koniec maja sięgnęła prawie czterdziestu tysięcy, a zmarło ponad trzy tysiące osób. Oficjalnie. Wiadomo jednak, że wielu ludzi nie zostało przed śmiercią zdiagnozowanych, a badań post-mortem nie było czasu wykonywać. W Ekwadorze praktycznie co trzeci test na SARS-CoV-2 daje wynik pozytywny. Dla porównania w Polsce jest to zaledwie niecałe 3% testów. Wiadomo więc, że pełna skala epidemii nie jest znana.

Kryzys epidemiczny ma jednak całkiem inne skutki, które mogą być odczuwalne jeszcze przez dłuższy czas. Bezpośrednio wywołał zapaść gospodarczą, ale stał się też iskrą, która rozpaliła uśpione niepokoje społeczne.

Warto przypomnieć, że od 3 do 14 października 2019 roku trwały w Ekwadorze masowe protesty przeciwko wprowadzanym przez prezydenta Lenina Morena reformom gospodarczym. (…)

Teraz jednak niezadowolenie społeczne wywołane długotrwałym zamknięciem – zarówno gospodarki, jak i ludzi w ich gospodarstwach domowych – i wielka skala zubożenia, związana ze specyficzną strukturą rynku pracy w Ekwadorze, owocują wzrostem napięcia i grożą poważnym kryzysem politycznym. Między 40% a 50% osób w Ekwadorze pracuje w sposób nieformalny. W dużej mierze są to drobni sprzedawcy uliczni – jedzenia, ubrań, owoców i warzyw, tak naprawdę wszystkiego – ale też pomoce domowe, kierowcy i inni. To właśnie te zawody najbardziej ucierpiały w momencie wprowadzenia w kraju stanu wyjątkowego i kwarantanny.

W niektórych częściach Ekwadoru do 1 czerwca obowiązywała godzina policyjna od godziny 14.00 do 5.00 rano. Obecnie w kantonach, w których obowiązuje „czerwone światło”, została ona skrócona – zaczyna się o 18.00. Przy takich ograniczeniach ludzie żyjący z dnia na dzień z doraźnego, niepewnego zarobku znaleźli się bez środków do życia. Ale nie tylko oni. Zakaz przemieszczania się między jednostkami administracyjnymi poważnie dotknął rolników, których duża część i tak żyje w biedzie. Ważną składową gospodarki Ekwadoru jest branża turystyczna – niektóre miejscowości, takie jak Otavalo, Baños de Agua Santa, Montañita czy Vilcabamba żyją przede wszystkim z turystyki – zarówno krajowej, jak i zagranicznej. (…)

Plan naprawczy przewiduje drastyczne cięcia. Państwo pozbywa się ośmiu przedsiębiorstw, które nie przynoszą zysku.

Na pierwszy ogień poszły linie lotnicze Tame. Dalej kolej, chociaż tu warto zaznaczyć, że kolej w Ekwadorze nie ma znaczenia w wymiarze transportowym – ani pasażerskim, ani towarowym. Pełni wyłącznie rolę turystyczną. Najbardziej może szokować, że ekwadorski rząd ogłosił zamknięcie państwowej poczty. (…)

Cięcia obejmą także inne ważne sektory budżetowe – edukację i służbę zdrowia (sic!). (…) Publiczny odbiór tych zapowiedzi jest jednak mocno negatywny. Niepokoją także zapowiedzi obcięcia finansowania sektora edukacji o 100 milionów dolarów.

Lokalnie ludzie już protestują na ulicach – mimo wciąż obowiązującej w kraju kwarantanny.

Konfederacja Rdzennych Ludów Ekwadoru CONAIE napisała w oświadczeniu, że wprowadzone ustawy – i ta o wsparciu humanitarnym, i druga, równie krytykowana, o uporządkowaniu finansów publicznych – nie są tak naprawdę odpowiedzią na kryzys, a kolejnym krokiem w kierunku neoliberalizmu, niezbędnym do utrzymania zysków „zacofanej prawicy”. Warto bowiem wiedzieć, że organizacjom indiańskim jest niezwykle po drodze z socjalistami, często tymi skrajnymi. CONAIE nazywa te ustawy „szkodliwym ciosem w klasę robotniczą”.

W czerwcu mija trzydzieści lat od pierwszego wielkiego zrywu rdzennej ludności Ekwadoru w XX wieku, o czym CONAIE przypomina na swoim profilu na Twitterze. Przypomina o przeszłości i o tym, że walka nadal trwa. Czy pod hasztagiem #LaLuchaVaPorqueVa, czyli „walka trwa, bo trwa”, wybuchnie w czerwcu kolejna fala protestów? (…)

Lenin Moreno – mimo imienia – jest najbardziej proamerykańskim prezydentem od lat.

W chwili obecnej trudno jednak przewidzieć, jaki rezultat przyniesie tym razem mieszanka gorącej latynoskiej krwi i indiańskiej determinacji Ekwadorczyków.

Cały artykuł Piotra M. Bobołowicza pt. „Czy Ekwadorowi grozi nowa fala protestów po pandemii?” znajduje się na s. 14 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 72/2020.

 


  • Już od 2 lipca „Kurier WNET” na papierze w cenie 9 zł!
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć jedynie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Piotra M. Bobołowicza pt. „Czy Ekwadorowi grozi nowa fala protestów po pandemii?” na s. 14 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 72/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Kosztowniak: Po raz pierwszy od 30 lat polski rząd tak mocno zareagował na sytuację kryzysową

Świat po koronakryzysie nie będzie już taki sam. W sensie społecznym i gospodarczym będziemy długo dochodzić do siebie – mówi zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

 

Poseł PiS Andrzej Kosztowniak mówi, że istotą działań antykryzysowych rządu jest szybkie reagowanie na dynamicznie zmierzającą się sytuację.

Czas jest niezmiernie ważny, a pomoc dla przedsiębiorców jest niezbędna.

Parlamentarzysta przypomina, że dzięki polityce rządu Zjednoczonej Prawicy w ostatnich latach przybyło bardzo dużo miejsc pracy:

Celem władzy jest to, by ilość miejsc pracy nadal przyrastała, byśmy wyszli z tego kryzysu jak najmocniejszy.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego dodaje, że w najbliższych latach konieczna będzie przebudowa całej globalnej gospodarki. Zapewnia, że trwają prace nad dalszym wzmocnienie „tarczy antykryzysowej”.

Po raz pierwszy od 30 lat polski rząd tak mocno zareagował na sytuację kryzysową. Będziemy dalej monitorować sytuację i reagować.

Polityk zapewnia, że recesja w Polsce będzie relatywnie łagodna, jednak głęboka zapaść w innych krajach również nad Wisłą będzie odczuwalna. Gość Radia WNET uwypukla rolę prezydenta Andrzeja Dudy w szybkim przystąpieniu do walki z kryzysem:

Bez osoby prezydenta Dudy i dojrzałości jego kancelarii na pewno tak szybkiej reakcji byśmy nie mieli.

Poseł Kosztowniak zapowiada, że państwo polskie będzie dążyć do wejścia krajowego kapitału w branże które do tej pory były uzależnione od rynków azjatyckich, chodzi zwłaszcza o przemysł farmaceutyczny.

W Europie sami powinniśmy zadbać o zabezpieczenie przed zagrożeniem epidemicznym.

Gość Radia WNET informuje, że w administracji rządowej trwają analizy nad sposobem złagodzenia obciążeń podatkowych dla przedsiębiorstw najbardziej dotkniętych zamknięciem gospodarki. Zwraca jednak uwagę, że np. sektor sprzedaży internetowej w ostatnich miesiącach bardzo się wzmocnił.

Musimy się przygotować na wsparcie tych sektorów gospodarki, które najwięcej straciły. I robimy to.

Jak kończy poseł Kosztowniak:

Świat po koronakryzysie nie będzie już taki sam. W sensie społecznym i gospodarczym będziemy długo dochodzić do siebie.  Ale elementem każdego kryzysu jet też to, że jednym zabiera, a drugim daje. Musimy w tym poszukać swojej szansy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Pernak: Niemcy są uzależnione od produkcji i eksportu swoich towarów. Odcięcie rynku brytyjskiego to poważny cios

Tomasz Pernak o wychodzeniu Zjednoczonego Królestwa z lock-downu i z Unii Europejskiej oraz o skutkach spodziewanego twardego brexitu.

22 czerwca otwarte zostaną wszystkie puby, a zaraz po tym może i kościoły

Tomasz Pernak mówi, iż w Wielkiej Brytanii likwidowane są obostrzenia związane z pandemią koronawirusa. Okazało się, że „istniejący na rynku od 60 lat lek zwalcza koronawirusa w 30% najsilniejszych przypadków”.  Wciąż natomiast jest obowiązek dla przybywających z zagranicy podania miejsca, gdzie będą mieszkać. Nie służy to jednak walce z koronawirusem, ale kontrolowaniu „rewolucjonistów. Brytyjczycy bowiem żyją obecnie walką z rasizmem, a na Wyspy przybywają ludzie z innych krajów (m.in. z Francji) by protestować. Publicysta  ocenia, że Brytyjczycy przetrwali dotychczasowe kryzysy dzięki pamięci o swym imperium. Jeśli ta zostanie odrzucona, to Zjednoczone Królestwo może się rozpaść. Ponadto Pernak opowiada o kondycji gospodarczej Wielkiej Brytanii po koronakryzysie.

Nie znam nikogo, kto w drastyczny sposób by stracił [na tym kryzysie- przyp. red.].

Suponuje, iż pod koniec lata brytyjska gospodarka się pogorszy. Problemem dla niej będzie także spodziewany twardy brexit. Trwają negocjacje na temat tego, jakie firmy zostaną na Wyspach, a jakie przeniosą się do Unii. Pernak sądzi, że po brexicie „wiele regulacji zostanie zniesionych” dzięki czemu „wiele biznesów zapowiada, że się tu przeniesie”. Wskazuje, iż

Niemcy są uzależnione od produkcji i eksportu swoich towarów. Odcięcie rynku brytyjskiego to dla nich poważny cios.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Korea. Północ potwierdza wysadzenie biura łącznikowego na granicy

Po zapowiedzianym zerwaniu kontaktów z Seulem Pjongjang wysadził biuro łącznikowe w mieście Kaesong przy granicy z Republiką Korei.

[related id=115638 side=right]O godz. 15 czasu miejscowego (8 polskiego) doszło do eksplozji na granicy 38. równoleżnika, w której zniszczone zostało biuro łącznikowe między Północą a Południem. Biuro łącznikowe w Kaesong powstało we wrześniu 2018 r. Stanowiło  ono symbol odprężenia we wzajemnych stosunkach między oboma państwami koreańskimi po pierwszym spotkaniu Kim Dzong Una z Donaldem Trumpem. Obecnie biuro padło ofiarą nowego napięcią w stosunkach między Pjongjangiem a Suelem, związanym według deklaracji Północy z balonami propagandowymi wysyłanymi z Południa na Północ przez uciekinierów z KRLD. Z Kaesong Republika Korei wycofała swoich przedstawicieli w styczniu br. w związku z epidemią koronawirusa.

Zniszczenie biura „złamało nadzieję wszystkich ludzi, którzy liczyli na rozwój wewnątrz-koreańskich relacji i trwały pokój na Półwyspie”, stwierdził cytowany przez Reuters, zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Republiki Korei,  Kim You-geun. Jak dodał:

Mówimy jasno, że Północ jest całkowicie odpowiedzialna za wszystkie konsekwencje, jakie może to wywołać.

A.P.