Zełenski i jego otoczenie są chętni by spotkać się z prezydentem Rosji

Paweł Bobołowicz o stenogramach z rozmów prezydentów USA i Ukrainy, możliwym spotkaniu Zełenskiego z Putinem, powrocie do formatu normandzkiego i sytuacji na wschodzie Ukrainy.

Paweł Bobołowicz porusza temat afery wokół Donalda Trumpa. Amerykański prezydent zapowiedział ujawnienie stenogramu ze swej pierwszej rozmowy z Wołodymirem Zełenskim.

W kwietniu Trump rozmawiał z Zełenskim, rozmowa rzekomo dotyczyła gratulacji z okazji wyboru na prezydenta. Nikt się nie spodziewał, że było w niej coś ważnego.

Dotąd przedmiotem uwagi, była druga rozmowa z 25 lipca, o której mówi się, że nie została w całości opublikowana. Swojego stenogramu nie z niej nie udostępniła strona ukraińska, twierdząc, że takowego nie ma. Jeśli jest jednak inaczej, tzn. że Ukraińcy mają asa w rękawie, którego mogą wykorzystać przeciwko Trumpowi. Ten ostatni zaprosił do Waszyngtonu swojego ukraińskiego odpowiednika.

Korespondent mówi także o wypowiedzi byłego prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa. Długoletnia głowa azjatyckiego państwa proponuje prezydentowi Ukrainy i Rosji spotkanie. Jak informuje Bobołowicz:

To, że taka propozycja ze strony Nazarbajewa padła i że takie spotkanie zostało zaproponowane podczas wizyty w Japonii potwierdził w rozmowie z BBC minister Spraw Zagranicznych Ukrainy Wadym Prystajko. Według Prystajki Zełenski potwierdził, że jest ono jest potrzebne, bo „bez spotkania nie można ruszyć procesu z miejsca”. Jednocześnie minister zwraca uwagę, że nie oznacza to, że miałoby ono zamienić dotychczasowy format miński.

Spotkania nie zostaną przeniesione do Kazachstanu, gdyż jest ona za daleko dla polityków z Francji i Niemiec. Także zapowiadane spotkanie obu prezydentów odbyłoby się nie w Kazachstanie, ale raczej w Paryżu lub Berlinie. Jako datę możliwego spotkania dwóch prezydentów ukraińskie media podają 24 lub 26 listopada, ale nie jest to pewna informacja. Od września bowiem mówi się o tej możliwości i wciąż media podają nowe terminy prawdopodobnego spotkania obu prezydentów. Natomiast spotkania w formacie normandzkim mogą być wznowione, gdyż jak powiedział Leonid Kuczma, zostały spełnione ku temu warunki:

Doszło do wycofania wojsk w Zołotym, Petriwskim, a jeszcze wcześniej ze Stanicy Ługańskiej.

Tymczasem jak podaje Bobołowicz, w ciągu ostatniej doby 15 razy tzw. separatyści ostrzelali ukraińskie pozycje”. Strzały rozległy się też w Zołotym, ale jak się podkreśla w oficjalnych komunikatach poza terenami, na których doszło do wycofania wojsk.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Właśnie się dowiedziałem, że zapadła decyzja o ściągnięciu 10 000 naszych rodaków z Kazachstanu. Lepiej późno niż wcale

Wielu naszych zesłańców zostało i marzyło o powrocie do kraju, ale na próżno. Wszystkie nasze rządy były wręcz wrogo nastawione do Polaków za granicą i robiły co mogły, żeby im uniemożliwić powrót.

Lech Jęczmyk

Wielu Polaków, nie mogąc się doczekać działań ze strony Państwa Polskiego (innych niż utrudnianie wyjazdu), podało się za Rosjan i wyjechało do Rosji. Spora grupa przeniosła się, żeby być jak najbliżej Polski, do enklawy Królewieckiej tuż przy naszej granicy. Tutaj, korzystając z małego ruchu przygranicznego, nawiązali kontakt z Polakami po naszej stronie i zaczęło się lokalne ożywienie gospodarcze, które władze polskie wkrótce zdusiły, żeby „zrobić na złość Rosji”.

Kilka lat temu gościłem chłopaka z Kazachstanu w ramach wymiany kościelnej. Od progu spytał mnie, gdzie mam komputer i jaki mam samochód. Musiałem go rozczarować. Później dowiedziałem się, że spędza w szkole dziesięć godzin dziennie, ma dwa przedmioty o rozszerzonym programie i zna kilka języków: polski (b. dobrze), kazachski, rosyjski i niemiecki. Co z takim zrobić, gdyby przyjechał do Polski, żeby go nie zdegradować? Ile mamy takich szkół?

Niemcy ściągnęli swoich z Kazachstanu i osadzili ich w blokach mieszkalnych, gdzie kontynuują radziecki styl życia, nie integrując się z resztą społeczeństwa. Są takimi przedwczesnymi emerytami, siedzą przy stolikach na podwórku i grają w szachy lub warcaby. Tymczasem Polska za Gomułki (to znaczy po 1956 roku) ściągnęła ze Związku Sowieckiego masę Polaków, którzy prawie od razu szli do szkół i na wyższe uczelnie, gdzie szybko zostawali włączeni w życie społeczeństwa.

Właśnie się dowiedziałem, że zapadła decyzja o ściągnięciu dziesięciu tysięcy naszych rodaków z Kazachstanu. Lepiej późno niż wcale, ale proszę gorąco naszych ważnych panów urzędników i panie urzędniczki, żeby nie robili tym ludziom krzywdy, żeby ich traktowali jak rekonwalescentów. I żeby Polacy tutejsi okazywali im serce. (…)

Cały artykuł Lecha Jęczmyka pt. „Kazachstan, mon amour” znajduje się na s. 2 sierpniowego „Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Lecha Jęczmyka pt. „Kazachstan, mon amour” na s. 2 sierpniowego „Kuriera Wnet” nr 38/2017, wnet.webbook.pl

Po wprowadzeniu przez USA sankcji na Rosję UE już wydaje oświadczenia, że może na nie odpowiedzieć (sic!)

Bez wątpienia Fundacja Otwarty Dialog ma potężne środki i zabiega o popularność, jednak przedstawianie jej jako organizatora rewolucji na Ukrainie jest po prostu nieprawdziwe.

[related id=”33554″] Na początku lipca br. Agencja Reutera poinformowała, że na Krym trafiły dwie turbiny niemieckiego Siemensa, które przyjechały do Rosji i miały zostać wykorzystane w elektrowni w Sewastopolu, a w ostateczności wylądowały na terytoriach okupowanych, to jest na Krymie.

Reuters ujawnił nawet ich symbole, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, bo Siemens nie za bardzo chciał się przyznać do dostarczenia tam turbin, bowiem oznaczałoby to, że złamał unijne sankcje nałożone na Rosję za aneksję Krymu. Po kilku dniach okazało się, że trafiły tam kolejne dwie turbiny Siemensa, co też potwierdzili Niemcy. Firma ostatecznie zainicjowała przeprowadzenie dochodzenia i skierowała sprawę do rosyjskiego sądu arbitrażowego w Moskwie. Zapowiedziała również, że zablokuje możliwość dostaw sprzętu na okupowany Krym i będzie się domagała zwrotu sprzętu już tam dostarczonego. Co ciekawe, pozwy Siemens skierował do trzech rosyjskich firm, wśród których jedna jest określana jako wspólne przedsiębiorstwo Siemensa i firmy rosyjskiej, jednak wcześniej Siemens stwierdził, że nic nie wie na ten temat.

Wczoraj Siemens poinformował, że w wyniku całej tej operacji stracił ok. 100-200 mln euro, i podkreślił, że kontrakt przewidywał dostarczenie turbin na terytorium Federacji Rosyjskiej do elektrowni na półwyspie Tamań. Swoją drogą elektrownia ta miała dostarczać prąd na tereny okupowanego Krymu. Siemens twierdzi, że pozbędzie się udziałów w rosyjskiej spółce, a także wstrzyma wszelkie dostawy sprzętu.

Przypomniał, że zaledwie dwa dni temu nowe sankcje na Rosję podpisał Donald Trump, a szef Komisji Europejskiej już zaznaczył, że Unia może na nie odpowiedzieć, jeśli naruszą one interesy firm europejskich. Przypomniał, że Rosja nie jest w Unii Europejskiej, ale jak widać na przykładzie sprzedaży turbin, są w Unii firmy zainteresowane interesami z Rosją.

[related id=”33261″]Gospodarz programu „Poranek Wnet” Wojciech Jankowski zapytał naszego korespondenta z Ukrainy, który dziś wyjątkowo nadawał z Krakowa, o kwestie związane z Fundacją Otwarty Dialog.

– Znamy Fundację Otwarty Dialog, bo obserwowaliśmy jej działalność na kijowskim Majdanie – powiedział Paweł Bobołowicz, przypominając, że pierwszy tekst dotyczący kontrowersji wokół fundacji pojawił się w 2014 roku w tygodniku „Wprost”, który informował, że fundacja może być instytucją lobbującą na rzecz Muchtara Abliazowa, przeciwnika prezydenta Kazachstanu Nazarbajewa. Abliazow uznawany był za najbogatszego Kazacha i przed ucieczką w 2011 roku do Wielkiej Brytanii był ministrem energetyki i handlu. W Kazachstanie jest oskarżony o kierowanie grupą przestępczą, sprzeniewierzenie około 6 mld dolarów i pranie brudnych pieniędzy.
Prócz Kazachstanu zarzurty postawiły Abliazowowi również władze Rosji i Ukrainy. Biznesmen został zatrzymany dopiero we Francji, która jednak odmówiła wydaniu go Rosji, w której został skazany na 20 lat pozbawienia wolności i utratę mienia.

W 2014 roku „Wprost” mówił o powiązaniach Abliazowa z Fundacją Otwarty Dialog, której prezes miał szczególne wpływy na niektórych polskich polityków przez finansowanie ich wyjazdów i właśnie działalność lobbystyczną. Po tej publikacji tygodnik był zmuszony do zawarcia z fundacją ugody, do której doszło w 2016 roku.  W toku postępowania ustalono, że część materiałów wykorzystanych do publikacji to była notatka operacyjna rosyjskich i ukraińskich służb specjalnych zajmujących się tą sprawą za czasów byłego prezydenta Wiktora Janukowycza.

– Nie ulega żadnych wątpliwości, że fundacja dysponuje potężnymi środkami i zabiega o popularność, ale przedstawianie jej jako organizatora rewolucji na Ukrainie, jest po prostu nieprawdziwe – powiedział Paweł Bobołowicz. Przypomniał, że na Majdanie była ona jedną z setek, a może tysięcy organizacji, które tam działały, miała tylko jeden namiot i siedzibę w wynajętym mieszkaniu.

– To byli ludzie, którzy nie uczestniczyli w środowiskach decyzyjnych ani nie byli też wśród rewolucjonistów na Majdanie – podkreślił korespondent.

– Nieuczciwe jest porównywanie ukraińskiego Majdanu do legalnych protestów, które odbywały się w Polsce – argumentował. – Nie mają one takiego charakteru, jaki miał Majdan na Ukrainie, i są obrazą pamięci tych, którzy na Majdanie zginęli.

[related id=”33425″] Paweł Bobołowicz przyznał, że Otwarty Dialog na Ukrainie jest zaangażowany w wiele przedsięwzięć, a niektóre z nich są bardzo kontrowersyjne. Ta opinia dotyczy m.in. zaangażowania w ukraińską lustrację czy obronę Nadii Sawczenko, co też skończyło się „małym skandalem, bo Otwarty Dialog twierdził, że opłacał adwokata Sawczenko, a jej główny adwokat Mark Fejgin temu zaprzeczał”. Korespondent przypomniał, że Otwarty Dialog nie jest ukraińską fundacją, mimo że w jej strukturach są obywatele Ukrainy. Jednak fundacja jest zarejestrowana w Polsce, więc jako taka jest fundacją polską.

MoRo

Cała relacja Pawła Bobołowicza w części trzeciej Poranka Wnet

Polska piosenka wśród stepów. Halina Frąckowiak opowiada o koncercie z okazji Dnia Polaków w Kazachstanie [VIDEO]

Obok Haliny Frąckowiak wystąpili Kasia Cerekwicka, Łukasz Zagrobelny, Marek Piekarczyk i Małgorzata Szarek oraz zespół instrumentalny przygotowany przez Grzegorza Urbana, autora aranżacji piosenek.

– Było bardzo gorąco i sucho, wiatr stepowy przedostawał się do gardła. Jednak wynagradzali to ludzie. Wspaniali Polacy czekający na każdy kontakt z ojczyzną, ale też Kazachowie, bardzo serdeczni i otwarci. Bardzo skromni i pokorni. Spotkało nas tam dużo miłego – mówiła piosenkarka.

– Jako ciekawostkę powiem, że ulubiony utworem Kazachów jest nasza „Szła dzieweczka do laseczka, którą postrzegają oni jako własny utwór. Śpiewaliśmy razem i po polsku i po kazachsku – mówiła Halina Frąckowiak.

W rozmowie uczestniczył także Piotr Szarek, menadżer piosenkarki, który odpowiadał za stronę organizacyjną koncertu w Astanie. – Było to bardzo skomplikowane przedsięwzięcie. Była bariera językowa, nie znaliśmy ważnych parametrów logistycznych. Udało się jednak i jesteśmy już w trakcie organizowania kolejnego koncertu – mówił Piotr Szarek.

W Astanie odbywa się w tym roku wystawa światowa EXPO. Swoje pawilony przygotowało 116 państw, a ekspozycje prezentowane są na 25 hektarach. Według planów, Expo 2017 odbywające się między 10 czerwca a 10 września ma odwiedzić 5 milionów osób. – Polski pawilon został pięknie przygotowany. Z dumą oglądałam przygotowane przez nasz kraj propozycje – powiedziała Halina Frąckowiak.

 

aa

 

Obejrzyj wywiad z Haliną Frąckowiak na kanale YouTube Radia Wnet.

Targi EXPO: Kazachowie mają swój „plan Morawieckiego”, aktywizują mniejsze przedsiębiorstwa i szukają nisz biznesowych

Gościem „Programu Wschodniego” był Michał Karnowski – dziennikarz tygodnika „W Sieci”. Głównym tematem rozmowy była Międzynarodowa Wystawa EXPO 2017, która odbywa się w Astanie, stolicy Kazachstanu.

Gość „Programu Wschodniego” powiedział, że wątek polski w Kazachstanie jest znacząco obecny. Jedną z imprez towarzyszących wystawie światowej EXPO 2017 są dziś obchody Dnia Polaków w Kazachstanie:

– W Astana Ballet – teatrze baletowym w Astanie odbyły się koncerty polskich zespołów. Było to niezapomniane przeżycie, a Polacy mieszkający w Kazachstanie uznali ten dzień za jeden z najpiękniejszych w ich życiu.

Wystawa EXPO organizowana jest cyklicznie, prezentuje dorobek kulturowy, naukowy i techniczny narodów świata.

W Astanie największe wrażenie robi pawilon kazachski, który jest złożony z kilku pięter: – Można tam zobaczyć wszystko – łącznie z kosmicznymi skafandrami. W Astanie wszystko jest przejaskrawione i czasem to czuć.  Miasto ciągle się rozbudowuje, w sposób niewyobrażalny dla Polaków.

Michał Karnowski powiedział, że odnosi wrażenie, że Kazachowie mają swój „plan Morawieckiego” – Kazachstan ma zasoby naturalne i jest bogaty, jednak jest słabiej rozwinięty gospodarczo od Polski. Teraz w związku ze spadkiem cen zamierza bardzo mocno zaktywizować przedsiębiorczość. Obecnie jest 25% mniejszego biznesu, ale przewiduje się, że za dekadę  lub dwie będzie już nawet 50%.

Pojawił się temat współpracy gospodarczej z Polską. Ma ona realne szanse rozwoju, ponieważ już dziś Polska jest ważnym partnerem gospodarczym Kazachstanu – 440 mln. dolarów eksportu do Kazachstanu, a gdyby nie kryzys gospodarczy w związku ze spadkiem cen surowców, byłoby dużo więcej.[related id=”23969″]

Podczas paneli na forum ekonomicznym w Kazachstanie dało się zauważyć, że obecne są tam podobne problemy, jak w Polsce – gdzie szukać nisz biznesowych, jak wspomagać gospodarkę oraz innowacyjność.

Kazachstan nie korzysta z funduszy unijnych, ale ma tzw. fundusze państwowe. – Jest to taka sama formuła pomocy, jak w Polsce: pisane są wnioski i szuka się pieniędzy na rozwój i inwestycje.

Gość „Programu Wschodniego” został zapytany o to, czy w związku z tym, że Kazachstan to kraj położony na terenie starego i nowego jedwabnego szlaku, wyczuwalne są tam napięcia geopolityczne:

– Obecnie tego nie czuć. EXPO jest takim momentem, kiedy poszukuje się wspólnoty. Kazachstan chce pokazać się jako kraj dynamiczny. Mocno wyczuwa się obecność Chin, w telewizji znajdziemy chińskie kanały. Wszyscy mówią po rosyjsku, ale coraz więcej mówi się też o tzw. kazachizacji.

Prezydent Nursułtan  Nazarbajew mocno postawił na tożsamość narodową. Coraz częściej słyszy się o „kazachizacji” służb państwowych, administracji. Jest to robione nieagresywnie, ale bardzo wyraźnie zaczyna to być zauważalne.

Michał Karnowski powiedział, że europejskie pawilony są w przeważającej większości „cudaczne”, bardzo wystylizowane, z artystycznymi instalacjami.

Spośród innych wyróżnia się pawilon amerykański, ponieważ jest nieprzekombinowany, a bardzo wiele można tam zobaczyć: – Wchodzi się do klimatyzowanej sali i ogląda się przepiękne widowisko multimedialne – wszystko „kręci się” wokół energii.

Polski pawilon również prezentuje się bardzo dobrze: – Myślą przewodnią jest klarowna opowieść osnuta wokół węgla wydobywanego z ziemi. Występuje również  ważny wątek lasu i zalesiania.

Pawilony na wystawie EXPO to przemyślane wizytówki, nie oddające w pełni charakteru narodowego, jednak zawsze mówią coś ważnego na temat danego państwa.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

„Pomysłowi ludzie, inteligentna energia” – to hasło Polaków na Międzynarodowej Wystawie EXPO 2017 w Kazachstanie

„Technologie”, „Las”, „Regiony” – to niektóre strefy Pawilonu Polskiego, które pokazują Polskę jako atrakcyjnego partnera w zakresie energetyki – mówi komisarz polskiej ekspozycji Andrzej Stefański.

W pawilonie odwiedzanym przez gości z całego świata Polska przedstawia technologie związane z energetyką.

Tematem międzynarodowej ekspozycji, która rozpoczęła się 10 czerwca i potrwa do 10 września br., jest „Energia przyszłości”. To m.in. dostępność i rozwój „zielonej energii”, dlatego też Polska przedstawia na niej nie tylko czyste technologie węglowe, ale również bogactwo przyrodnicze polskich lasów.

„Przyjechaliśmy do Astany pod hasłem »Poland – creative people, smart energy«, czyli pomysłowi ludzie i inteligentna energia. Na pierwszym miejscu naszej obecności tutaj są cele gospodarcze, dlatego pokazujemy Polskę jako atrakcyjnego partnera w zakresie energetyki. Chcemy również zacieśnić nasze więzy gospodarcze z Kazachstanem i z całym regionem Azji Centralnej” – powiedział PAP komisarz generalny Sekcji Polskiej EXPO Astana 2017 Andrzej Stefański.

Dodał, że polski udział w wystawie ma przyczynić się do zwiększenia wymiany handlowej pomiędzy Polską a Kazachstanem, zwłaszcza eksportu tych polskich produktów, które pozwolą na rozwój kazachskiej gospodarki.

Ekspozycja w Pawilonie Polskim składa się z pięciu stref: „Wejścia”, „Technologii”, „Lasu”, „Odpoczynku” oraz „Regionów”. Np. w strefie „Technologii” zwiedzający mogą zapoznać się z polskimi czystymi technologiami węglowymi dotyczącymi m.in. zgazowywania węgla, tzw. błękitnego węgla oraz spalania biomasy. Goście strefy mogą też obejrzeć widowisko multimedialne, które przedstawia węgiel jako element cyklu przepływu energii w przyrodzie.

„W Polsce głównym paliwem energetycznym jest węgiel i czy nam się to podoba, czy nie, to jeszcze długo tym źródłem energii pozostanie. Oczywiście Polska zmniejsza uzależnienie od węgla, ale naiwnością byłoby twierdzenie, że z dnia na dzień jesteśmy w stanie zastąpić energetykę węglową jakąś inną energetyką, która może okazać się droższa, a jej wpływ na środowisko niekoniecznie będzie neutralny” – zaznaczył Stefański.[related id=”24207″]

W związku z tematem czystej energii Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), która jest głównym organizatorem polskiego uczestnictwa na wystawie w Astanie, zwraca uwagę na rolę współpracy naukowej. Chodzi o wytwarzanie nowoczesnych technologii wydobywczych, a także innowacyjnych maszyn i urządzeń górniczych. „Promocja polskiej nauki jest jednym z istotnych elementów naszej obecności na EXPO. Przykładem może być seminarium Lasów Państwowych, podczas którego będziemy prezentować technologie związane z zalesianiem. Ta tematyka cieszy się dużym zainteresowaniem naszych gospodarzy” – zwróciła uwagę Monika Dyląg-Sajór z PARP, która pełni funkcję wicekomisarza polskiej sekcji w Astanie.

Dodała, że z tego powodu dużą popularnością Pawilonu Polskiego cieszy się jego największa strefa – „Las”. W nowoczesny, multimedialny sposób prezentuje ona piękno i bogactwo przyrodnicze polskich lasów oraz ich rolę w pochłanianiu dwutlenku węgla. W tej części ekspozycji znajduje się m.in. ścianka z elementami interaktywnymi. Naciskając przyciski, zwiedzający mogą posłuchać głosów leśnych zwierząt, co dla Kazachów, których krajobraz tworzą głównie stepy, jest atrakcją. W każdej części pawilonu słychać śpiew ptaków; w tle rozbrzmiewa również kompozycja Fryderyka Chopina.

Dodatkowo PARP zapowiada, że 6 lipca będzie Polskim Dniem Lasu na EXPO w Astanie. Planowana jest wówczas akcja sadzenia polskich drzew, m.in. jabłoni, dębów i lip przez komisarzy krajów – uczestników ekspozycji. Przedsięwzięcie to organizowane z Ministerstwem Środowiska i Lasami Państwowymi odbędzie się na terenie pobliskiego Ogrodu Botanicznego w Astanie.

Ze strefy „Las” goście pawilonu przechodzą do strefy „Regiony”, która promuje polskie województwa, ukazując ich potencjał gospodarczy i dorobek kulturalny.

W Pawilonie Polskim można też przyjrzeć się efektom rewitalizacji terenów poprzemysłowych na terenie Polski, które obecnie służą rekreacji lub turystyce. Prezentacja rewitalizacji jest szczególnie ważna w kontekście promocji kandydatury Polski do organizacji EXPO w 2022 r. w Łodzi. Miasto symbolizuje specjalne stoisko z restauracją o wystroju inspirowanym wnętrzem XIX-wiecznej wilii fabrykanckiej, a także bar będący repliką pubu Łódź Kaliska. Wątek promocji Łodzi jest włączony do wszystkich polskich inicjatyw podejmowanych na Expo 2017.

„Polska nie jest obecna tylko w naszym pawilonie. Obok nas znajduje się Pawilon Dobrych Praktyk Energetycznych, gdzie prezentowane są 23 wiodące projekty energetyczne z 13 krajów. Skąd one tam się wzięły? Było międzynarodowe jury, które spośród setek nadesłanych projektów wybrało te, które uznało za najciekawsze w sensie technologicznym. I możemy być dumni, że wśród tych 13 krajów znalazła się Polska, która zaprezentowała projekt Politechniki Warszawskiej – system SILO dotyczący optymalizacji procesu spalania w kotłach energetycznych, w których spala się węgiel” – dodał Stefański.

PAP/LK