Prof. Waldemar Paruch komentuje politykę Stanów Zjednoczonych oraz Unii Europejskiej wobec Rosji, oraz wizytę wicepremiera Włoch Matteo Salviniego w Polsce.
Wicepremier Włoch Matteo Salvini, lider prawicowej partii Liga, przyjechał wczoraj do Warszawy na zaproszenie szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego. Odbył on wczoraj rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim, która wywołała w polskich mediach sporą dyskusję.
Prof. Paruch zauważa, że jest to pierwsza tego typu oficjalna wizyta i została ona bardzo pozytywnie odebrana w obu państwach. Jak zauważa gość Poranka WNET za wcześnie natomiast, aby mówić o rodzącym się sojuszu pomiędzy PiS a partią Salviniego.
Wczorajsze wizyta wicepremiera Włoch nie była cały czas utrzymana w bezkonfliktowym klimacie. Osią niezgody pomiędzy PiS, a wicepremierem Włoch okazała się być ocena współczesnej polityki Rosji. Matteo Salvini wyraził się na jej temat bardzo pozytywnie, natomiast nasz obóz rządzący wręcz przeciwnie.
– Partia rządząca jest chyba najbardziej negatywnie nastawionych rządem na arenie międzynarodowej do dzisiejszej polityki Rosji – zaznacza gość Poranka WNET. I dodaje: – Nigdy nie jest jednak tak, że miedzy państwami udaje się znaleźć stuprocentowe zbieżności. Należy pamiętać, że stosunki międzynarodowe zawsze są oparte na poszukiwanie wspólnych płaszczyzn, przede wszystkim z uwzględnieniem własnych interesów. Stosunki wobec Rosji raczej dzielą Unię Europejską a aniżeli ją łączą. Kluczem polityki wobec Rosji będzie polityka USA.
Prof. Paruch dementuje również plotki, jakoby polski, jak i włoski rząd zawiązywali sojusz, mający na celu zniszczyć Unię Europejską, o czym przekonują lewicowo-liberalni politycy i media:
PiS nie stwarza żadnego sojuszu, aby rozbić UE. To wykreowane przez opozycję kłamstwa. PiS jest klasyczną partią realistyczną. Należy pamiętać, że była to pierwsza ważna partia w Polsce, która powiedziała, ze miejsce polski jest nie tylko w NATO ale również w strukturach Unii Europejskiej.
Jak dodaje gość Radia Wnet, PiS oraz Ruch Pięciu Gwiazd sceptycznie spoglądają na działania obecnych instytucji unijnych, co w jego opinii jest objawem zdrowego realizmu politycznego. Ponadto gość Poranka WNET odnosi się do protestu tzw. ekologów-celebrytów przeciwko masowemu odstrzałowi dzików.
Piotr Kowalczuk, publicysta „Do Rzeczy” odsłania słuchaczom WNET kulisy włoskiej polityki. Opowiada też, czego się spodziewać po wizycie Salviniego w Warszawie.
– Nie można przeceniać znaczenia wicepremiera Salviniego, gdyż jest liderem najpopularniejszej partii politycznej we Włoszech, która przeszła z drugiej ligi na salony właśnie pod jego przewodnictwem – mówi Piotr Kowalczuk, korespondent WNET oraz goŝĉ Poranka WNET. – Wcześniej Liga Północna była nastawiona niechętnie wobec „roszczeniowych” południowców, dopiero Salvini stonował ten przekaz, postawił na zjednoczenie Włochów, wyrzucił człon „Północna” z nazwy partii, zmienił też obiekt krytyki na politykę imigrancką i finansową Unii Europejskiej, co zapewniło sukces wyborczy. Na razie Salvini jest jedynie wicepremierem, ale obecny szef rządu, Giuseppe Conte, to bezpartyjny prawnik, więc zastąpienie go nie będzie problemem.
Jak dodaje Kowalczuk, partie tworzące rządową koalicję, Ruch Pięciu Gwiazd i Liga Północna, są nastawione bardzo antyestablishmentowo – przy czym Ruch jest bardziej lewicowy – co oznacza, że mają przeciwko sobie większość mediów. Co jednak nie przeszkadza koalicyjnemu rządowi cieszyć się poparciem 60 proc. wśród Włochów. Redaktor dla formalności dodaje, że niechętne Salviniemu gazety często publikują obelżywe karykatury Jarosława Kaczyńskiego. Media były też bardzo niechętnie nastawione do spotkania dwóch polityków, „co oznacza, że boją się tego spotkania, a to znaczy, że musi być ono bardzo ważne” dodaje na koniec nasz gość.
Więcej w Poranku WNET. Wysłuchaj naszej rozmowy już teraz!
– Mamy dużą dywersję ideologiczną wewnątrz kraju, która działa przeciw rządzącym. Ustawa medialna rozwiązałaby ten problem – mówi Jan Martini, publicysta Wielkopolskiego Kuriera Wnet.
Jan Martini, autor artykułów dla Wielkopolskiego Kuriera Wnet, porównał politykę wewnętrzną Polski i Węgier. Wskazał, że często Victora Orbana ukazuje się jako lepszego męża stanu i sprawniejszego polityka niż Jarosław Kaczyński. Uważa, że taka ocena wynika w dużej mierze z większej popularności węgierskiego premiera w swoim kraju oraz z faktu, że Węgry są mniejszym państwem niż Polska, znajdującym się nieco na uboczu Europy. Przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu i partii rządzącej działa również duża dywersja ideologiczna w kraju.
„W dalszym ciągu trudno powiedzieć, że mamy jakiś pełny zakres suwerenności. Chociaż wydawałoby się, że tak, ale ulegamy tylu naciskom zewnętrznym i nie ulega kwestii, że operuje u nas paru wielkich graczy, którzy na pewno się stąd nie wycofają, mają tu swoje lobby, swoje agentury”.
Publicysta jest zdania, że Prawo i Sprawiedliwość może zyskać na popularności po przyjęciu ustawy kładącej kres decentralizacji mediów w Polsce. Wskazał również, że prezes partii z całą pewnością czerpie lekcje z sytuacji wewnętrznej na Węgrzech, czego przykładem jest tamtejszy sprzeciw sądów wobec porządkowania przez Victora Obrana mediów.
Jan Martini uznał zarzuty o wpływy rosyjskie na Węgrzech za absurdalne. W podobny sposób odniósł się do opinii, że obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości jest najbardziej proizraelskim rządem III RP. Potwierdził również olbrzymie wpływy George’a Sorosa na sytuację w całym świecie.
Wicemarszałek Sejmu z Klubu Kukiz’15 podkreślił, że poprze w głosowaniu pomysł prezesa PiS o obniżeniu uposażeń dla posłów i senatorów, ale liczy również na opodatkowanie diet poselskich.
W rozmowie z Radiem Wnet Stanisław Tyszka podkreślił, że dzisiejsza decyzja Jarosława Kaczyńskiego jest spełnieniem postulatów ruchu Kukiz’15: To jest realizacja postulatów Kukiz’15, które podnosimy od dwóch lat. Mówiliśmy o głębokiej niesprawiedliwości, że posłowie mają dziesięciokrotnie większą kwotę wolną od podatku niż zwykli Polacy.
Wicemarszałek Sejmu wskazał, że wcześniej partia rządząca próbowała wprowadzać podwyżki dla polityków, co spotkało się ze skutecznym sprzeciwem opozycji: Mówiliśmy o projekcie podwyżek dla ministrów posłów i senatorów o pięć tysięcy złotych, że to jest program Koryto plus. Dzięki Pawłowi Kukizowi rząd się wtedy cofnął. Oddałem premię, którą mi przyznał marszałek Sejmu, i w tym roku nagród już nie było. Teraz Jarosław Kaczyński mówi Pawłem Kukizem i to nas bardzo cieszy.
Będzie bunt w Prawie i Sprawiedliwości. W obecnym systemie partiokratycznym posłowie głosują na rozkaz. Co to są za przedstawiciele narodu? To są tylko mierni i bierni wykonawcy decyzji szefów partii – podkreślił w rozmowie z Radiem Wnet Stanisław Tyszka.
Zdaniem polityka Kukiz’15 należy przeprowadzić gruntowną reformę wynagrodzeń polityków, polegającą na powiązaniu pensji dla posłów i senatorów z zarobkami Polaków: Trzeba porozmawiać o zbudowaniu siatki wynagrodzeń w Rzeczpospolitej, w której prezydent będzie zarabiał najwięcej, a wszyscy pozostali urzędnicy z prezesami spółek skarbu państwa odpowiednio mniej.
Zgadzamy się na wynagrodzenie posłów, ale liczymy na uchwalenie naszego projektu, który zakłada opodatkowanie diet poselskich – podkreślił Stanisław Tyszka.
Może się okazać, że w całym Prawie i Sprawiedliwości, podobnie jak w Sodomie, znajdziemy tylko jednego sprawiedliwego, w osobie Jarosława Kaczyńskiego. A cała reszta kręci na boku swoje prywatne lody.
Jan Kowalski
Po niespodziewanie szerokiej, ale jednak pozytywnie przyjętej przez „rynki” rekonstrukcji rządu, w maszynie dobrej zmiany dał się słyszeć wyraźny zgrzyt. Za sprawą pisowskiego senatora Koguta, którego głowa właśnie miała trafić pod topór sprawiedliwości ludowej. O dziwo, nie trafiła. A przynajmniej zyskała odroczenie, bo z 60 senatorów Prawa i Sprawiedliwości (nie licząc Koguta) tylko połowa posłuchała stanowczego głosu prezesa Kaczyńskiego i głosowała za aresztowaniem Senatora. (…)
Po pierwsze, okazało się, że Polską nie da się rządzić jednoosobowo, na rozkaz, jak chciałby tego Jarosław Kaczyński. Porażkę tego wojskowo-rewolucyjnego myślenia obserwowaliśmy już w starciu z prezydentem Dudą.
Po drugie, okazało się również, że Prawu i Sprawiedliwości nie udało się zebrać 10 000 fachowych i uczciwych ideowców – według planu Prezesa, jeszcze z początku lat dwutysięcznych, potrzebnych do uzdrowienia naszego państwa. (…)
Głosy dochodzące z różnych regionów kraju zdają się potwierdzać aktywność Senatora jako pewnego rodzaju normę środowiskową.
Za mało myślimy o Biblii, tej księdze wszelkiej mądrości. Bo przecież może się okazać, że w całym Prawie i Sprawiedliwości, podobnie jak w Sodomie, znajdziemy tylko jednego sprawiedliwego, w osobie Jarosława Kaczyńskiego. A cała reszta kręci na boku swoje prywatne lody.
Przecież, pomyślcie tylko, mając takie możliwości, nie chcielibyście ukręcić niczego dla siebie? (…) Tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, należy zastosować zupełnie inną formułę niż indywidualna uczciwość.
Mam nadzieję, że do podobnej konkluzji, po wielu latach trudnych doświadczeń, dojdzie również obóz Dobrej Zmiany z jej wodzem, Jarosławem Kaczyńskim, na czele.
Cały artykuł Jana Kowalskiego pt. „Pierwsza Porażka Obozu Dobrej Zmiany” znajduje się na s. 4 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Artykuł Jana Kowalskiego pt. „Pierwsza Porażka Obozu Dobrej Zmiany” na s. 4 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl
Rex Tillerson spotka się w Warszawie z szefem PiS – powiedział w Poranku WNET doradca marszałka sejmu profesor Waldemar Paruch.
Prof. Paruch w Poranku Wnet zapowiedział, że w ramach ostatnich ustaleń z administracją Donalda Trumpa, dojdzie do spotkania Jarosława Kaczyńskiego z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem, podczas jego wizyty w Warszawie:
– Ta wizyta jest bardzo istotna. Pojawią się rozmowy o sojuszu północnoatlantyckim, o zabezpieczeniu całego regionu w kontekście polityki zagranicznej Rosji, w czym Polska odgrywa dużą rolę. Rozmowy o Trójmorzu, oraz o polskiej strategii w kontekście Państw Bałtyckich oraz o zakupie broni militarnej. Najprawdopodobniej Rex Tillerson spotka się również z Jarosławem Kaczyńskim.
Prof. Paruch skomentował również politykę zagraniczną wobec Unii Europejskiej ministra Jacka Czaputowicza:
– W polityce zagranicznej pojawi się zmiana akcentów oraz taktyki i uelastycznienie kontaktów. Nie będzie zmiany strategii, która została zdefiniowana w 2015 r. Teraz potrzebny jest poważny dialog na linii Polska- UE i aktywność Jacka Czaputowicza jest tu bardzo potrzebna.
Czy Witold Waszczykowski podniósł Polskę z kolan, a Mateusz Morawiecki skutecznie zwalcza neokolonializm gospodarczy? W Poranku WNET redaktor naczelny Nowej Konfederacji zrecenzował rząd PiS.
Aleksander Wierzejski rozmawiał dziś z Bartłomiejem Radziejewskim, politologiem, redaktorem naczelnym Nowej Konfederacji. Głównym tematem była ocena dokonań rządu w kontekście zapowiedzi jego rekonstrukcji.
Bartłomiej Radziejewski uważa, że rekonstrukcja rządu to dobry pomysł. „Gabinet ma ileś wyraźnie słabych punktów personalnych, które ciągną go w dół”. Wysokie notowania rządu są jednak przesłanką, żeby nic nie zmieniać.
Gość Poranka przywołał badania opinii publicznej, według których Antoni Macierewicz jest obciążeniem wizerunkowym PiS-u nawet wewnątrz jego elektoratu. „Średnio jednak sobie wyobrażam jego wyjście z rządu”. Krytyczna ocena ministra obrony narodowej nie oznacza obrony patologii, które miały w wojsku miejsce za poprzedniej władzy. Antoni Macierewicz, zdaniem redaktora naczelnego Nowej Konfederacji, stosuje bardzo radykalną retorykę, miejscami niepoważną. Na przykład mówi o dronach dla wojska, po czym odcina polskie firmy prywatne od zamówień.
Jasnymi punktami w rządzie są dla Bartłomieja Radziejewskiego Beata Szydło i Elżbieta Rafalska. Pani premier udało się „ozdobić wizerunek” PiS-u – jest on dzięki niej łagodniejszy, ale i zdecydowany. Z kolei minister rodziny, pracy i opieki społecznej osiągnęła sukces, sprawnie wprowadzając program 500 plus z całą otoczką informatyczną. [related id=43520]
Nisko politolog ocenia Witolda Waszczykowskiego, który jest jego zdaniem gorszym ministrem niż Antoni Macierewicz. Niestałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nie jest sukcesem, gdyż raz na jakiś czas trafia się to każdemu państwu. Ma oczywiście sukcesy, jak doprowadzenie do wizyty Donalda Trumpa w Warszawie, ale generalnie prowadzi politykę zdumiewającą. „Miało być wstawanie z kolan, a jest podporządkowanie polityki zagranicznej potrzebom wyborczym”.
Dowodem na to jest sprawa reparacji wojennych od Niemiec. Przez miesiąc o tym mówiliśmy i nic nie osiągnęliśmy, a jedynie pogorszyliśmy nasze stosunki z zachodnim sąsiadem. Te stosunki i tak nie były dobre. Rząd wybrał politykę „dystansu i sceptycyzmu” wobec Niemiec. Mają one przyczyny obiektywne, jak zaproszenie przez Angelę Merkel imigrantów do Europy. Są też powody subiektywne – takim jest właśnie kwestia reparacji. Nikt rządu nie zmuszał, żeby ten temat podejmować.
Bartłomiej Radziejewski pyta o bilans takiej polityki. Jej skutkiem jest to, że mamy złe stosunki z Niemcami, z instytucjami Unii Europejskiej i z Francją. Zaznaczył przy tym, że dobre stosunki są nie celem samym w sobie, ale narzędziem do osiągania konkretnych celów, na przykład uzyskania korzystnej wysokości środków strukturalnych dla Polski.
Aleksander Wierzejski stwierdził, że kraje zachodnie prowadzą wobec Polski neokolonialną politykę gospodarczą, czego przykładem jest kupienie przez Francję Telekomunikacji Polskiej oraz sprzedawanie przez zachodnie koncerny w Europie Wschodniej produktów gorszej jakości niż u siebie. Na to Bartłomiej Radziejewski odparł pytaniem, czy redaktor sam by nie kupił Telekomunikacji Polskiej, gdyby mu ją oferowano w dobrej cenie, i przypomniał, że o neokolonializmie gospodarczym pisał już w 2013 roku, „zanim to było modne”.
Rząd, według gościa Poranka, stawiając słuszną diagnozę na temat neokolonializmu gospodarczego, wyciąga dość absurdalne wnioski – dąży do autarkii, a potępia zagraniczny kapitał. Ten, owszem, transferuje zyski z Polski, ale przyniósł wysokie standardy organizacyjne i miejsca pracy. „Nie widzę , żeby rząd zrobił coś dla dekolonizacji gospodarczej Polski ponad to, co było już robione”. Już wcześniej stawiano na wzrost roli państwa w gospodarce. Zaczęło się to już za SLD, które faktycznie wstrzymało prywatyzację. „Poziom agresji i ostentacji, z jaką rząd ogłasza zmiany w gospodarce jest mocno nieadekwatny do realiów”.
[related id=43482 side=left]Jak w takim razie oceniać Mateusza Morawieckiego, wicepremiera odpowiedzialnego za gospodarkę i finanse państwa? Bartłomiej Radziejewski ma do niego ambiwalentny stosunek. Docenia pogromienie mafii wyłudzających podatek VAT i zwiększenie ściągalności podatków. Jednak słynny Plan Morawieckiego jest w jego opinii niewykonalny. Po pierwsze rząd nie posiada instrumentów wykonawczych, co jest spowodowane niewydolnością instytucjonalną państwa. Po drugie nie ma takich pieniędzy, jakie są w tym planie zapisane.
Mateusz Morawiecki mówi też o walce z „resortowością”. Jednak sam Jarosław Kaczyński powiedział, że Polska była, jest i będzie resortowa. Faktycznie owa resortowość się pogłębia. Rolą lidera (w domyśle Jarosława Kaczyńskiego) jest to przełamać. Możliwe są też działania instytucjonalne. Te obecnie są ograniczone, bo za czasów pierwszego rządu PiS zlikwidowane zostało Rządowe Centrum Studiów Strategicznych, które było „oczami i uszami rządu”. Niemożność pokonania „resortowości” pogłębia też sytuacja polityczna w obozie rządzącym – wycofany na Nowogrodzką naczelnik, słaby premier i silni ministrowie – jak to opisał Bartłomiej Radziejewski. Uważa, że Mateusz Morawiecki nie radzi sobie z tą sytuacją i dlatego ucieka w propagandę sukcesu.
Na koniec Bartłomiej Radziejewski opowiedział o planowanych zmianach w Nowej Konfederacji, która ma już nie być tylko redakcją. Ma odpowiedzieć na istniejący jego zdaniem problem z opisem rzeczywistości wynikającym z „barbarzyństwa specjalizacji”.
JS
Rozmowy można posłuchać w pierwszej części piątkowego Poranka WNET.
To są słowa, które są próbą wykręcania się Niemców od tego, co jest aktem sprawiedliwości – tak prezes PiS Kaczyński skomentował wypowiedź szefa MSZ Niemiec dot. polskich roszczeń reparacyjnych.
-Przed nami pewnie długa walka, mam nadzieję, że zwycięska – podkreślił Jarosław Kaczyński. W sobotę niemiecki tygodnik „Der Spiegel” poinformował, że minister spraw zagranicznych Niemiec Sigmar Gabriel odrzucił polskie roszczenia reparacyjne za zniszczenia dokonane przez Niemcy w Polsce w czasie drugiej wojny światowej.
„Roszczenia reparacyjne byłyby próbą pogorszenia bliskich i dobrych relacji, jakie przez lata rozwinęły się między Niemcami a Polską” – powiedział Gabriel cytowany przez „Spiegla”.
Kaczyńskiego ocenił w poniedziałek w rozmowie z dziennikarzami, że słowa Gabriela „są próbą wykręcania się Niemców od tego, co jest aktem sprawiedliwości”.
„Jeżeli dojdzie do wypłacenia tych reparacji, to będzie to po prostu akt sprawiedliwości” – dodał prezes PiS. Według Kaczyńskiego „Niemcy nie chcą płacić”. „Przed nami pewnie długa walka, mam nadzieję, że zwycięska” – podkreślił prezes PiS.
Według Gabriela niemiecki rząd powinien obecnie, jego zdaniem, „zachować spokój”. Polityk SPD zaznaczył, że relacje między Polską a Republiką Federalną nigdy nie były lepsze, a ludzie sobie bliżsi, niż teraz. „Chcemy, aby tak było nadal” – powiedział Gabriel.
Podczas lipcowej konwencji Zjednoczonej Prawicy szef PiS Jarosław Kaczyński wyraził opinię, że Polska nigdy nie otrzymała odszkodowania za gigantyczne straty wojenne, których „tak naprawdę nie odrobiliśmy do dziś”.
Zgodnie z ekspertyzą Biura Analiz Sejmowych w sprawie reparacji wojennych, zasadne jest twierdzenie, że Polsce przysługują od Niemiec roszczenia odszkodowawcze.
Natomiast z opublikowanej wcześniej opinii zespołu naukowców Bundestagu wynika, że polskie roszczenia reparacyjne są bezzasadne.
Szef MSZ Witold Waszczykowski odnosząc się w rozmowie z PAP do reparacji od Niemiec, ocenił, że „kiedy będziemy mieli jasność, co do kwestii prawnej, strat ludzkich, gospodarczych, to trzeba będzie te elementy osadzić w pewnym kontekście bieżącej polityki międzynarodowej, bilateralnej polityki polsko-niemieckiej i to wymaga decyzji daleko wykraczającej poza MSZ”.
Jak podkreślił, „potrzeba więcej analiz, ponieważ różne decyzje były podejmowane w różnych sytuacjach, np. te z 1953 r. Mieliśmy wtedy do czynienia z zupełnie inną Polską, pytanie, czy suwerenną, czy decyzje były też suwerennie podejmowane w NRD, czy też w obu przypadkach nie podjęto ich pod wpływem dominacji w tej części Europy Związku Sowieckiego”.
Według ministra spraw zagranicznych „to są liczne wątpliwości, które mogą prowadzić do pytania, czy taka decyzja w ogóle została podjęta, czy ma jakąś wartość w prawie międzynarodowym”.
Rozmowa prezydenta Andrzeja Dudy z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim dotyczyła projektów ustaw sądowniczych. Prezydent zadeklarował, że jest zwolennikiem prawdziwej reformy wymiaru sprawiedliwości.
[related id=37477]-Prezydent Andrzej Duda zadeklarował w rozmowie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, że jest zwolennikiem prawdziwej reformy wymiaru sprawiedliwości i liczy, że jego projekty ws. SN i KRS będą poparte w Sejmie – powiedział rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński.
Według Łapińskiego, prezydent zapewnił, że obie ustawy będą zgodne z konstytucją i „nie będą zawierać tych poprzednich błędów, które wskazał w swoich wetach”.
„Rozmawiano na tematy najważniejsze dla Polski” – poinformował Łapiński w rozmowie z dziennikarzami. „To była dobra rozmowa i dobra atmosfera” – dodał.
„Prezydentowi zależy na uchwaleniu tych ustaw” – dodał. Rozmowy prezydenta w tej sprawie zapowiedziane na przyszły tydzień uzasadnił tym, „by pozyskać jak najszersze poparcie dla tych ustaw w parlamencie”.
Rzecznik prezydenta nie chciał mówić o szczegółach zapisów projektów. Spytany, czy prezydent przedstawił je prezesowi PiS, Łapiński odpowiedział, że nie. Według niego, „deadline” na przedstawienie tych projektów to 24 września. „Do tego czasu na pewno te ustawy zostaną zakończone” – oświadczył Łapiński.
Podkreślił, że „co do innych spraw, nie został upoważniony do ich przekazywania”.
Kanceleria Prezydenta RP zamieściła też po spotkaniu na Twitterze dwa wpisy: „Rozmowa Prezydenta RP z Prezesem @pisorgpl dotyczyła najważniejszych dla państwa spraw i odbyła się w dobrej atmosferze”; „Podczas spotkania @AndrzejDuda i Jarosław Kaczyński wymienili opinie nt. sytuacji w kraju. Poruszyli m.in. kwestię reformy wymiaru sprawied.”.
Rozmowa prezydenta Dudy z prezesem PiS dotyczyła projektów ustaw sądowniczych; przebiegała w bardzo dobrej atmosferze – mówiła z kolei PAP rzeczniczka PiS Beata Mazurek. „Rozmowa dotyczyła ustaw sądowniczych, których propozycje ma złożyć pan prezydent, i ustalenia drogi aby te ustawy zostały uchwalone i naprawiały polskie sądownictwo” – dodała.
Spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim trwało w piątek prawie 2,5 godziny. Lider PiS opuścił Belweder ok. godz. 20.20; kilka minut później do podstawionego samochodu wsiadł prezydent.
Wcześniej w piątek w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie odbyło się spotkanie kierownictwa partii, z udziałem Jarosława Kaczyńskiego, premier Beaty Szydło, wicepremier Mateusza Morawieckiego, marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, a także wicemarszałków Sejmu: Ryszard Terleckiego oraz Joachima Brudzińskiego.
Prezydent pod koniec lipca ogłosił decyzje o zawetowaniu ustawy o Sądzie Najwyższym oraz nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Jak mówił, kierował się poczuciem odpowiedzialności za polskie państwo. Zapowiedział też przygotowanie własnych projektów, które następnie przedstawi Sejmowi. Jak powiedział w czwartek prezydencki minister Andrzej Dera projekty są kończone.
Rozmowy podczas spotkania Jarosława Kaczyńskiego ze środowiskami żydowskimi w Polsce dotyczyły m.in. relacji polsko-żydowskich, także w kontekście artykułu „Washington Post”.
„Washington Post” zamieścił na swoim portalu 10 sierpnia depeszę Associated Press zatytułowaną „Żydzi proszą przywódcę Polski o potępienie narastającego antysemityzmu”, w której poinformowano o liście przedstawicieli społeczności żydowskiej w Polsce skierowanym do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. W liście tym – jak zaznaczyło AP – wzywają Jarosława Kaczyńskiego, „by potępił, jak mówią, narastający antysemityzm, z powodu którego obawiają się o swoją przyszłość w tym kraju”.
W środowym spotkaniu z prezesem PiS uczestniczyli szef Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce Artur Hofman, naczelny rabin Krakowa Eliezer Gurary oraz rabin domu modlitwy Chabad Lubawicz w Warszawie Szalom Ber Stambler oraz były doradca Donalda Trumpa, a także założyciel i prezes żydowskiej fundacji From the Depths zajmującej się relacjami Polaków i Żydów Jonny Daniels.
Jonny Daniels w rozmowie z PAP poinformował, że spotkanie odbyło się na zaproszenie prezesa PiS i trwało około 1,5 godziny.
„To było nieprawdopodobnie miłe spotkanie, pełne wzajemnego zrozumienia, w trakcie którego rozmawialiśmy o historii Żydów, a także o przyszłości Żydów w Polsce” – powiedział.
Jak podkreślił, uczestnicy spotkania byli pod wrażeniem „głębokiego zrozumienia” historii, zwyczajów i religii żydowskiej prezesa PiS.
„Rozmawialiśmy o bardzo wielu kwestiach – od odbudowywania obecności i kultury Żydów w Polsce po poczucie bezpieczeństwa Żydów tutaj. To było doskonałe spotkanie” – podsumował.
AP odnotowała, że list niektórych przedstawicieli społeczności żydowskiej w Polsce to „rzadki wyraz obaw” i został napisany prawie dwa lata po zwycięstwie wyborczym PiS, które określiła jako „głęboko konserwatywną, nacjonalistyczną i antymigrancką partię wspieranaą przez niektóre grupy o antysemickich poglądach”.
„Jesteśmy przerażeni najnowszymi wydarzeniami i obawiamy się o nasze bezpieczeństwo, jako że sytuacja w naszym kraju staje się coraz bardziej niebezpieczna” – cytuje AP fragment listu napisanego, jak informuje, przez przewodniczącego Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP Lesława Piszewskiego i szefową Zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie Annę Chipczyńską.
Chipczyńska powiedziała AP, że społeczność żydowska dotąd nie otrzymała odpowiedzi na list.
Według AP w liście wskazano na „narastanie postaw antysemickich w ostatnich miesiącach”, czemu towarzyszy „agresywna mowa nienawiści i nacechowane przemocą zachowanie skierowane przeciwko naszej społeczności” i zwrócono się do prezesa Kaczyńskiego o zdecydowane potępienie antysemityzmu.
AP omawia także wymienione w liście przykłady wypowiedzi uznanych za antysemickie, po czym pisze, że „niektórzy polscy obserwatorzy mówią, iż ten klimat przywołuje nastroje panujące w kraju w 1968 roku, kiedy reżim komunistyczny rozpętał antysemicką kampanię przeciwko Żydom, której kulminacją było wydalenie tysięcy (Żydów) z kraju”.
„Nie chcemy powrotu do 1968 roku” – napisano w liście.