Prof. Adam Wielomski, Grzegorz Jastrzębski, Sławomir Budzik [Chicago] – Poranek WNET w Dniu Konstytucji – 3 maja 2019 r.

Poranka WNET można słuchać od 7:07 do 9:00 (wtorek i piątek) / 10:00 (poniedziałek, środa, czwartek) na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Dziś do 11:00. Zaprasza T. Wybranowski.

Goście Poranka WNET:

prof. Adam Wielomski – politolog, historyk idei, profesor nauk społecznych;

Sławomir Budzik – Polak mieszkający w USA, dziennikarz Radia WNWI 1080 am;

Alex Sławiński – korespondent Radia WNET z Londynu;

Grzegorz Jastrzębski – lider ogólnopolskiego ruchu #StopACTA2;

Piotr Stawarski – dyrygent, artysta chóru Filharmonii Narodowej;

Leszek Cichoński – polski gitarzysta i wokalista bluesowy, kompozytor i aranżer;

Jan Bogatko – korespondent i publicysta Radia WNET z Niemiec;

Bogdan Feręc – szef portalu polskojęzycznego w Republice Irlandii Polska – IE.com;

Marcin Chlebicki – polski przedsiębiorca w Republice Irlandii, piekarnia „MMM Family Bakery”;

Jakub Grabiasz – ekspert sportowy Studio 37 Radio WNET Irlandia;

Sławomir Cichy – aktor – statysta i kaskader z serialu „Gra o Tron”;

Wojciech Piotr Kwiatek – redaktor „Kuriera kulturalnego Radia WNET”.


Prowadzący: Tomasz Wybranowski

Wydawca: Tomasz Wybranowski

Współwydawca: Jakub Grabiasz

Współpraca redakcyjna: Tomasz Szustek

Wydawca techniczny: Konrad Tomaszewski

Realizacja: Tomasz Wybranowski (Dublin)

Realizator: Paweł Chodyna (Warszawa)

Produkcja: Studio 37 – Radio WNET Dublin


 

Część pierwsza:

J. Matejko. Konstytucja 3 Maja / Fot. domena publiczna, Wikipedia Commons

Pierwszym gościem świątecznego Poranka WNET był Sławomir Budzik, który z perspektywy Chicago opowiadał o obchodach Święta Narodowego Trzeciego Maja w tym największym skupisku Polek i Polaków pod niebem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. 

W Chicago właśnie, jednym z największych amerykańskich miast, już jutro odbędzie się wielka parada pod tradycyjnym hasłem:  Polish Constitution Day Parade – May 3 Parade Chicago.

Sławomir „Sławek“ Budzik jest radiowiec od zawsze. To uzdolniony producent radiowo-telewizyjny, filmowiec, montażysta i konferansjer. Z wykształcenia politolog a z zamiłowania fotograf, podróżnik i wolontariusz, związany z Rzeszowem i Chicago.

Sławomir Budzik, dziennikarz Radia DEON w Chicago. Fot. arch. prywatne.

Od 1994 r. związany był z katolickim Radiem Via w Rzeszowie. Później jako student współpracował ze studenckim radiem Centrum w Lublinie, Radiem Plus oraz telewizją TVP Polonia.

Od 1999 roku był współpracownikiem leszczyńskiego wydawnictwa AWAPRESS. Publikował również w „Tygodniku Żużlowym“, „Świecie Żużla“ i „Żużlowcu“ a także dzienniku „Super Nowości i gazecie codziennej „Nowiny“.

W latach 2002-10 operator i montażysta programu telewizyjnego „Oblicza Ameryki“ emitowanego w telewizji Polsat 2 International. Od lutego 2006 r. do czerwca 20014 roku prowadził bardzo popularny w Chicago program informacyjno-publicystyczny „Po Pierwszej – Świat, Ludzie, Wydarzenia“ emitowany w stacji WPNA 1490 AM.

Od czerwca 2014 r. Sławomir Budzik zmienił stację radiową z WPNA 1490 na WNWI 1080am.

128. Parada Konstytucji 3 Maja w Chicago odbędzie się w sobotę (4 maja) w centrum Chicago. Tegoroczne hasło parady brzmi: „W jedności siła, a siła to my – Polonia”.

 

Podczas chicagowskiej parady z okazji Dnia Polskiej Konstytucji. Fot. arch. S. Budzik / Radio DEON.

W ten sposób, jak donoszą organizatorzy, „uczcimy pamięć tego historycznego dokumentu – pierwszej demokratycznej konstytucji w Europie i drugiej na świecie, po konstytucji Stanów Zjednoczonych”.

Komitet Parady serdecznie zaprasza i zachęca wszystkie polonijne organizacje, stowarzyszenia, kluby, polskie szkoły, biznesy oraz osoby indywidualne, do udziału w tym patriotycznym wydarzeniu, szczególnie ważnym w życiu Polonii w USA.

W Poranku WNET wyemitowana została specjalna sonda uliczna przeprowadzona w Stanach Zjednoczonych na temat stosunku Polonii i Polaków w USA do święta uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Nasi rodacy mieszkający na amerykańskiej ziemi opowiadali o tym, dlaczego jest to dla nich tak ważny dzień.


Alex Sławiński opowiada o obchodach Święta Narodowego Trzeciego Maja w Londynie. W tym roku pod niebem Anglii będzie mniej parad z okazji tego święta, ale za to więcej spotkań o charakterze historycznym.

Szef londyńskiego studia Radia WNET przedstawił słuchaczom te miejsca, w których Polonia może świętować. Opowiedział także o działaniach polskich instytucji rządowych na Wyspach Brytyjskich w czasie patriotycznych uroczystości.

 

 

Część druga:

ACTA. Fot. Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0 PL)

Grzegorz Jastrzębski o proteście przeciwko dyrektywie ACTA2. W tej sprawie są dwa przepisy budzące szczególne kontrowersyjne i wprowadzone w złej wierze – artykuł 11 i artykuł 13. Dlaczego?

Artykuł 11 zobowiązuje małe portale, blogi, serwisy agregujące treści jak „Wykop” czy „300polityka” do płacenia za linki – udostępnienie części artykułu z odesłaniem na stronę źródłową.

Art. 13 jest niebezpieczny również z powodu przeniesienia odpowiedzialności właściciela portalu za treść opublikowaną przez jego użytkownika. W teorii przepis mógłby dotyczyć jedynie portali rozpowszechniających treści piracki. Jednak łatwo ten przepis przenieść nawet na komentarze, które musiałyby być cenzurowane prewencyjnie – jeszcze przed opublikowaniem danego komentarza.

Gość Poranka WNET Grzegorz Jastrzębski sądzi, że beneficjentami tej dyrektywy nie będą twórcy, a organizacje zarządzające prawami autorskimi czy wielkie wydawnictwa. Twierdzi nawet, że ACTA2 prowadzi do cenzury niewygodnych treści dla rządzących czy wielkich grup interesu.

Ogólnopolski ruch #StopACTA2 zwraca się więc do Komisji Europejskiej z prośbą, aby utworzyć nową dyrektywę, na mocy której obecna dyrektywa zostanie zniesiona: „Mamy rok na to, aby zebrać milion podpisów [wówczas KE musi podejmuje decyzję w sprawie dalszych działań odnośnie Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej – red.]. Jest to jak najbardziej do zrobienia”.


Prof. UKSW Adam Wielomski. Fot. arch. prywatne.

 

Prof. Adam Wielomski wyraża kontrowersyjne zdanie dotyczące uchwalenia konstytucji 3 maja. Jak twierdzi nie była ona pierwszą w Europie, ponieważ wówczas „każdy kraj posiadał ustrój, czyli „konstytucję” w rozumieniu XVIII-wiecznym”.

Ponadto, jak kontynułował prof. Adam Wielomski, w polskiej tradycji  każdą „ustawę uchwaloną przez Sejm i prolongowaną przez króla” nazywano konstytucją. Nowością aktu prawnego z 3 maja 1791 r. jest to, iż opisuje on cały ustrój polityczny.

Jednak patrząc na ów ustawę zasadniczą z tego punktu widzenia, możemy uznać ją za… drugą polską konstytucję. Pierwszą były prawa kardynalne, czyli ustawy przeforsowane w latach 1767–1768 w Warszawie podczas sejmu zwanego repninowskim.

 

 

„Konstytucja 3 maja była zamachem stanu, zamachem parlamentarnym. Wielu posłów pojechało wówczas na Wielkanoc do domu. Opozycji wobec tego w większości w parlamencie nie było. Dowiedzieli się więc o uchwaleniu konstytucji przez przypadek, po czasie. Wobec tego nie była ona uchwalona w sposób prawowity i legalny (…) Poza tym nie był to nowoczesny akt prawny” – mówi prof. Adam Wielomski w rozmowie z Tomaszem Wybranowskim.

Skąd taka postawa krytyczna profesora Wielomskiego? Profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego jest przekonany, że nie należy mitologizować Konstytucji 3 Maja na modłę przekazów historyków XIX-wiecznych, ale przedstawiać ją w sposób realistyczny i w zgodzie z faktami historycznymi, nawet jeżeli są one niepopularne.


Część trzecia:

Leszek Cichoński. Fot. Henryk Kotowski (CC BY-SA 4.0) via Wikimedia Commons

Leszek Cichoński barwnie i z przejęciem opowiadał o tegorocznym wydarzeniu muzycznym „Thanks Jimi Festival”, który odbywa się co roku, 1 maja na Rynku we Wrocławiu.

Wielka Gitarowa Orkiestra w tym czasie i w rekordowej obsadzie muzyków – gitarzystów gra przebój Jimiego Hendrixa, legendarnego amerykańskiego gitarzysty, „Hey Joe”.

W 2012 roku zagrało współnie 7 273 muzyków. Wówczas był to oficjalny Światowy Rekord Guinnesa zatwierdzony przez komisję WGR w Londynie. Wynik został pobity w roku ubiegłym, a 1 maja 2019 r. udało się go jeszcze przebić o dwunastu gitarzystów.

7 423!!! Dokładnie tyle gitar zagrało kultowy przebój „Hey Joe”, ale – po raz pierwszy jak donosi Leszek Cichoński – z polskim tekstem, który jest „bardziej pozytywny w przekazie”

 


Jan Bogatko/ Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

 

Jan Bogatko o obchodach Święta Narodowego Trzeciego Maja za Odrą oraz o najgłośniejszych przekazach medialnych niemieckich mediów. Jednym z nich jest radość dziennikarzy na słowa Annegret Kramp-Karrenbauer. Szefowa CDU poparła budowę rurociągu Nord Stream 2 i wyraziła zrozumienie dla obaw krajów przeciwnych temu przedsięwzięciu.

Nasz korespondent mieszkający w niemieckiej części Zgorzelca, czyli Görlitz, ocenia także szanse na zwycięstwo partii politycznych w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się pod koniec maja. Ugrupowania głównego nurtu obawiają się dobrego wyniku AfD.

 

Część czwarta:

Piotr Stawarski. Fot. arch. Piotra Stawarskiego.

Piotr Stawarski, dyrygent, artysta chóru Filharmonii Narodowej, opowiadał o swojej muzycznej karierze i dzisiejszym święcie Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.

Piotr Stawarski jest absolwentem Salezjańskiej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej w Lutomiersku w klasie organów prof. Agnieszki Wrocławskiej oraz Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie śpiewu solowego prof. Dariusza Niemirowicza. Studia muzyczne ukończył na kierunku Muzyka Kościelna, w klasie organów prof. Jerzego Dziubińskiego. Studiował również kompozycję u prof. Pawła Łukaszewskiego oraz prof. Stanisława Moryto.

Jako organista występował w roli solisty i akompaniatora na licznych koncertach w kraju i za granicą. Przez kilka lat prowadził chór w Szkole Muzycznej I Stopnia w Konstancinie-Jeziornie.

Na Konkursie Kompozytorskim im. Tadeusza Ochlewskiego jego kompozycja na chór dziecięcy została rekomendowana do wydania w PWM.

W 2013 roku rozpoczął pracę w Filharmonii Narodowej jako artysta chóru. Od 2014 roku jest dyrygentem i współzałożycielem Konstancińskiego Chóru Kameralnego, z którym regularnie koncertuje.


Wojciech Piotr Kwiatek opowiada o filmie pt. „Wywiad z Bogiem” w reżyserii Perry Lang. Jest to dramat produkcji amerykańskiej. Opis ze strony Filmweb.pl:

„Dziennikarz po powrocie z Afganistanu boryka się z PTSD i rozpadem małżeństwa. Powoli zatraca się w wywiadzie z mężczyzną, który twierdzi iż jest Bogiem”.


Kolejny gość Tomasza Wybranowskiego – Marcin Chlebicki prowadzi wraz z dwoma braćmi piekarnię „MMM Family Bakery”, która jest jedną z najpopularniejszych w Irlandii. Firma powstała 13 lat temu.

Marcin Chlebicki, współwłaściciel piekarni MMM Family Bakery w Castlebar, hranstwo Mayo (Irlandia). Fot. arch. MMM Family Bakery

Gość świątecznego Poranka WNET, który jest współwłaścicielem wspomnianej firmy w pięknym irlandzkim miasteczku Castlebar, w hrabstwie Mayo, opowiadał o początkach biznesu, który datuje się na rok 2006.

MMM Family Bakery zatrudnia obecnie ponad sto osób i wypieka ok. 35 tys. bochenków chleba tygodniowo. Wypieki trafiają do sklepów i hurtowni w całej Republice Irlandii i Ulsterze. Jako ciekawostkę można podać fakt, że z okazji tegorocznego Tłustego Czwartku cukiernicy MMM Family Bakery wypiekli ponad 65 tys. pachnących polskich pączków.

Jeden z trzech najsłynniejszych piekarzy w Republice Irlandii mówił w Poranku WNET o tym, dlaczego należy kultywować szkolnictwo zawodowe kolejnym rocznikom młodych Polaków i Europejczyków. Jak twierdzi, starsze pokolenie musi przekazywać wiedzę młodym o sztuce wypieku chleba i produkcji innych wyrobów rzemieślniczych. W przeciwnym razie wszystko wykonywać będą bezduszne maszyny, które nie mają w sobie „ani serca, ani nuty wirtuozerii”:

 

Trzeba to robić, żeby ta sztuka nie zginęła. Teraz młodzież chce pracować przy komputerach lub jako marketingowcy. Myślę, że za dwadzieścia, najdalej trzydzieści lat sztuka rzemieślnicza po prostu umrze. – powiedział Marcin Chlebicki.

Ówczesny premier rządu Republiki Irlandii Enda Kenny i bracia Chlebiccy. Fot. arch. MMM Family Bakery

Pierwszą zasadą biznesu braci Chlewickich – The Breadski Brothers jest dbałość o znakomitą jakość chleba za sprawa pracowitości i ogrom wkładanego serca w wypieki.

Ta jakość przełożyła się na liczbę klientów, która imponuje nawet wyspiarskim potentatom. Jednym z nich nawet był nawał premier Republiki Irlandii, o czym zaświadcza powyższe zdjęcie!


Część piąta:

Sławomir Cichy na planie „Gry o Tron”. Fot. arch. prywatne.

Sławomir Cichy opowiada o swojej karierze filmowej. Obecnie jest statystą i kaskaderem w amerykańskim serialu fantasy „Gra o Tron”. Opowiada o kulisach powstawania tej superprodukcji. Wyjawia, jak powstają wielkie sceny batalistyczne, do których potrzeba jest czasem nawet 100 koni!

Sławomir Cichy z Tomaszem Wybranowskim zaprosił także na licytację podczas której będzie można bić się o unikatowe zdjęcie z planu „Gry o Tron” i kamień, który spoczywał pod stopami aktorów i statystów podczas jednej z pamiętnych bitew zrealizowane w serialu – „Bitwy Bękartów”.

Sławomit Cichy zapyatany o to, na czym polega fenomen serialu „Gra o Tron” i co sprawia, że od lat rozpala wyobraźnie widzów czekających na kolejne odcinki, odpowiedział:

„Dla mnie, osoby, która miała możliwość patrzenia na całą produkcję od kuchni, to sam ogrom tego przedsięwzięcia. […] Pierwszy sezon nie był tak popularny, nie wiem, czy ktokolwiek pamięta, że serial miał się skończyć właśnie na pierwszym sezonie. Myślę, że ludziom spodobał się cały rozmach i ogrom wykreowanego świata. […] Myslę że cały scenariusz, drobne sceny, bitwy, dialogi i polityczne akcenty, to wszystko złozyło się do tego, że stał się tak popularnym serialem telewizyjnym”.


Fot. arch. Studio 37.

Tomasz Szustek w „Wyspiarskim Przeglądzie Prasy” opowiadał o Dniu Poezji w Irlandii, który przypada na dzień 3 maja oraz organizacji Nowa IRA, która wzięła na siebie odpowiedzialność za śmierć dziennikarki Lyry McKee w Derry /Londonderry.

Belfast, stolica Irlandii Północnej, zapełnił się (jak donoszą irlandzkie media i te z Republiki Irlandii, i te z Ulsteru) plakatami domowej roboty oraz napisami na murach, że „konfidenci będą zastrzeleni”.

W tej sprawie nie ma jeszcze oficjalnego stanowiska Nowej IRA. Nie wykluczone jednak, że to być może nieokrzesani młodzi chcieli podszyć się pod czarną legendę „starej IRA”.

 


Część szósta:

Bogdan Feręc, szef portalu Polska-IE.com podzielił się ze słuchaczami swoimi refleksjami o Polsce i Polkach w uroczystym dniu rocznicy uchwalenia Kostytucji 3 Maja.

 


Jakub Grabiasz. Fot. arch. Studio 37 Dublin.

Jakub Grabiasz przedstawia ostatnią kolejkę Ligi Mistrzów UEFA, podczas której odbyły się pierwsze mecze półfinałowe.

Ajax Amsterdam wygrał z Tottenhamem 1:0, zaś FC Barcelona szczęśliwie pokonała Liverpool 3:0. Wynik znacznie lepszy niż gra Barcelony – powiedział Tomasz Wybranowski.

Teraz czekamy na spotkania rewanżowe. Pierwszy z nich odbędzie się 7 maja. Wówczas znów piłkarze Liverpoolu staną na przeciwko sportowcom z Katalonii przy Anfield Road. Drugi ze szlagierowych półfinałów rozegrany zostanie dzień później.

Ekspert sportowy Studia 37 Radio WNET Irlandia opowiadał także o wydarzeniach z irlandzkiego świata wyścigów konnych i niespodziewanej a ogłoszonej już emerytury sportowej „dżokeja nad dżokejami” Ruby’ego Walsha. W sportowym bloku „Studia Dublin” zadebiutowała kolejna dyscyplina sportu – golf. Kuba Grabiasz opowiadał o kolejnej edycji Dubai Duty Free Irish Open. 


Co łączy polskie obchody Dnia 3 Maja z irlandzką konstytucją? O tym opowiadał Tomasz Szustek w „Kalendarium Studia Dublin”. Jak się okazuje 3 maja to nie tylko ważna data dla Polaków, ale również dla Irlandczyków.

3 maja 1933 w parlamencie irlandzkim została uchwalona ustawa, która usunęła z konstytucji słowa przysięgi „na wierność królowi Zjednoczonego Królestwa”. Tomasz Szustek przypomniał, że przysięga ta została włączona do konstytucji Free Irish State, czyli Wolnego Państwa Irlandzkiego.

Włączenie tej przysięgi do brzmienia irlandzkiej ustawy zasadniczej było pokłosiem traktatu między władzami w Londynie a rządem Irlandii, podpisanego w 1921 roku.

 

 


Posłuchaj całego Poranka WNET!


 

Szkoła w Berlinie nie przyjęła uczennicy, bo jest córką polityka AfD. Agresja marksizmu kulturowego wchodzi w nową fazę

Co przeciętny Niemiec, pożeracz gazet czy konsument radia lub telewizji na zachód od Odry rozumie pod pojęciem „prawica”? Otóż prawica to nazizm, czasem zwany po stalinowsku faszyzmem.

Jan Bogatko

Szkoła, która wywołała medialną burzę, o której pisały wszystkie mniej lub bardziej poważne niemieckie gazety (lewicowe, bo innych już nie ma; ‘gleichschalten’ to niemieckie słowo, ‘zglajchszaltować’ to germanizm tak obcy polskiej tradycji kulturowej, że nie mamy własnego odpowiednika, ‘urawniłowka’ to z kolei rusycyzm, więc tutejsze media piszą czy mówią na jedno kopyto); a zatem rzeczona szkoła mieści się w (byłej) stolicy Rzeszy, aczkolwiek nie brak i takich, którzy i dziś mówią tu Reichshauptstadt czyli stolica Rzeszy, w dzielnicy Treptow, ponad ćwierć miliona mieszkańców. (…)

Berlin, Treptow, Freie Waldorfschule Berlin-Südost, ulica Bruno Burgel Weg 9. Jedna z wielu szkół prowadzonych według antropozoficznych kanonów twórcy tych pedagogicznych placówek, Rudolfa Steinera. Jedni uważają te szkoły za ideał nowoczesnej oświaty, inni za przybytki sekty. Znam zarówno najzagorzalszych zwolenników tej pedagogiki, jak i jej przeciwników. Najwidoczniej rodzice dziewczynki, której to szkoła zatrzasnęła drzwi przez nosem, należeli do tej pierwszej grupy. Musieli być zachwyceni, skoro oddali swe dziecko najpierw do przedszkola Waldorf, afiliowanego przy owej szkole w Treptow, a teraz swą 6-letnią córeczkę chcieli powierzyć dalszej opiece nauczycieli Freie Waldorfschule Berlin-Südost. Okazało się jednak, że rodzice ci nie zdali egzaminu wstępnego do tej jakże postępowej placówki edukacyjnej.

Kierownik szkoły, Peter Lange, opowiadał w mediach, kiedy sprawa stała się głośna, że uczniowie i rodzice łącznie stanowią kolektyw szkolny, mający przetrwać dwanaście czy trzynaście lat. Dlatego przeprowadzono z posłem AfD do berlińskiego parlamentu miasta-landu oraz z jego małżonką, jako rodzicami przyszłej uczennicy, dłuższą rozmowę z udziałem grona pedagogicznego „na temat ogólnych kwestii politycznych, między innymi o ich postawie wobec jednopłciowych małżeństw”. Egzamin z sumienia wypadł dla kandydatów niepomyślnie.

Niemieckie „liberalne” media usprawiedliwiają decyzję szkoły tym, że jest to w końcu prywatna placówka oświatowa (lecz o państwowym cenzusie) i ma ona prawo kierować się własnymi zasadami. Niby pięknie. Ale w Niemczech obowiązuje ustawa o równym traktowaniu, zatem można sobie wyobrazić, że jakiś organ kontrolny mógłby, powołując się na ten akt prawny, oszczędzić dziecku stresu. Teoretycznie tak, mogę tylko powiedzieć. Teoretycznie, bowiem berliński wydział oświaty przyznał w sporze o równe traktowanie rację Freie Waldorfschule Berlin-Südost, ulica Bruno Burgel Weg 9. Urzędnicy tegoż, najwidoczniej inspirowani ideologią rewolucji ʼ68, doszli do wniosku, że odrzucenie sześcioletniej dziewczynki za poglądy rodziców było zgodne z prawem! Że nie naruszono przepisów antydyskryminacyjnych ani – uwaga – Ustawy o Równouprawnieniu (AGG). I na tym polega właściwy skandal w Berlinie. Waldorfschule na zewnątrz podkreśla, jakimi to demokratycznymi zasadami kieruje się w swej pracy. Otóż miano zgoła urządzić wiec dla rodziców pod hasłem „Co zrobimy, jak do szkoły zgłasza się dziecko polityka AfD”.

Postępowa jest szkoła Freie Waldorfschule Berlin-Südost, ulica Bruno Burgel Weg 9. Kolektyw tam decyduje.

Spróbujmy sobie przez chwilę wyobrazić sytuację: co działoby się w Niemczech, gdyby na przykład do katolickiej szkoły (a jest tu takich wiele) nie przyjęto dziecka ateisty. Albo muzułmanina. Media huczałyby aż do skutku, czyli usunięcia dyrektora lub zamknięcia wstecznej placówki oświatowej.

Znam te szkoły z autopsji, bo moje córki chodziły do takich w Bonn. Chrześcijańska tolerancja to nie sekciarska segregacja. Ani śladu apartheidu. Żadnych kolektywów, lecz profesjonalne zarządzanie. Walny udział rodziców. Oświata bez ideologii. Ale przecież o to nie chodzi orędownikom rewolucyjnej pedagogiki. Ona wyprodukować ma Nowego Człowieka. Nie udał się Człowiek Sowiecki, to może się uda Człowiek Europejski. A te wszystkie ustawy o równouprawnieniu służą roszczeniowym postawom New Religion, właśnie w celu jego wykorzenienia. Demokracja? Już była. A czy kiedyś znów będzie? Nie wiem. O przyszłych pokoleniach decyduje szkoła. To, co pokazał Berlin, napawa mnie lękiem.

Cały felieton Jana Bogatki pt. „Liberalny zamordyzm” – jak co miesiąc, na stronie 3 „Wolna Europa” „Kuriera WNET”, nr kwietniowy 58/2019, gumroad.com.

 


Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na wnet.fm.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia  na gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Felieton Jana Bogatki pt. „Liberalny zamordyzm” na s. 3 „Wolna Europa” kwietniowego „Kuriera WNET”, nr 58/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

„Wolność (słowa) kocham i rozumiem”. Dwudniowa debata w SDP w Warszawie przy pełnej sali i międzynarodowej obsadzie

Temat debaty tym, którzy zawsze (lub prawie zawsze) mieli u siebie wolność słowa (albo im się tak wydawało), mógł się wydawać niezupełnie atrakcyjny, ale dla nas był atrakcyjny niezwykle!

Jan Bogatko

Sprawa jest poważniejsza, niż wygląda na pobieżny rzut oka. Widać ją, lecz na razie jej nie nazwano, nie opisano, nie zdefiniowano. Ale wiadomo, że jest i na to czeka! Inaczej nie mówilibyśmy przecież – jak pierwszego dnia debaty, o destrukcji języka, manipulacji i dezinformacji czy tematach tabu (nieco inny charakter miał temat Status mediów w krajach inicjatywy Trójmorza, aczkolwiek i tu wskazano na tak zwane rankingi wolności na użytek władzy). Drugiego dnia paneliści wzięli na tapetę modną mowę nienawiści i postawili pytanie: Dlaczego ludzie nie ufają mediom? Oraz: O czym dziennikarze mówić powinni. A zatem, o jaką poważniejszą iż na to wygląda sprawę tu chodzi? Destrukcja języka nie wzięła się z niczego. Nie jest to żadna autodestrukcja, lecz świadomy zabieg, mający uniemożliwić komunikację między ludźmi. Z tym, że język MA służyć komunikacji, zgadzają się wszyscy. Jeśli jest on zniekształcony, komunikacja po prostu nie dochodzi do skutku. Można dodać – w najkorzystniejszym przypadku. A jeśli język ulega celowej destrukcji, to skutki okazują się opłakane DLA PRZECIWNIKA. Kiedy zdamy sobie z tego sprawę, dostrzeżemy, że uczestniczymy w wojnie. Niewypowiedzianej przez agresora!

Nie istnieje bowiem żadna konwencja genewska, która regulowałaby zasady jej prowadzenia. Zwycięzca nie bierze w tej wojnie jeńców. Nie oszczędza nikogo (nawet i siebie, jeśli tylko sam uwierzy we własny przekaz!).

To destrukcja języka umożliwiła dopiero manipulację i prowadzenie medialnej dezinformacji (fake news) na skalę przemysłową. Jednym z gatunków broni, używanej w tej niewypowiedzianej wojnie, a raczej napaści tzw. marksizmu kulturowego (co za eufemizm!) na demokrację (bezprzymiotnikową, czyli jedyną w istocie formę demokracji – wszystkie inne to fałszywe marki), jest tak zwana ‘mowa nienawiści’. Te głowice nuklearne wystrzeliwuje liberalna demokracja, czytaj: antydemokracja, czytaj demokracja socjalistyczna, czytaj neostalinizm – w kierunku wroga, nie uznającego ich wartości liberalnych, czytaj antywartości, czytaj destrukcji cywilizacji, mając nadzieję na zwycięstwo przez zaskoczenie, jak swego czasu Hitler i Stalin, że wymienię najważniejszych dowódców w walce o pokój na starym kontynencie.

Czy demokracji uda się obrona przed agresorem? Na to pytanie odpowiem wymijająco stwierdzeniem, że wierzę w to, że neomarksowski przeciwnik poniesie sromotną klęskę, mimo wznoszenia mu pomników w nieprzeoranej praktyką wynikającą z jego teorii zachodniej, czyli liberalnej, czytaj: zniewolonej przez mniejszości – części Europy (notabene pomnik Marksa w Trewirze wzniosły narodowokomunistyczne Chiny, niedawno jeszcze piętnowane za niehumanitarny reżim). Lecz te czasy należą do przeszłości, a liberalni demokraci zapomnieli już przestrogę, że kapitaliści będą sprzedawać komunistom nawet stryczki do wieszania kapitalistów (to powiedział chyba Lenin, zupełnie niekrytykowany założyciel Gułag Industry). (…)

Zatrzymam się na chwilę przy ulubionym terminie stalinowców ‘mowa nienawiści’. Przestrzegam przed wprowadzaniem tego pojęcia do własnego słownictwa! To pułapka na myszy!

Stalinowcy, czyli liberalni demokraci, wymyślili je po tym, jak wywołali schamienie i skarlenie języka debaty w celu wprowadzenia tylnymi drzwiami cenzury jako kagańca na politycznych przeciwników. Dużo w toku warszawskiej międzynarodowej debaty dziennikarzy mówiono na ten temat. Uważam nawet, że za wiele – to znaczy, że przeciwnikom wolności słowa ten zabiegł się w pełni udał. My musimy (O czym dziennikarze mówić powinni) posługiwać się komunikacyjnym językiem w relacjach z tymi, do których chcemy się zwrócić. Ośmieszajmy ich, proszę, ale nie dajmy się sprowadzić do narzucanego przez nich, podłego stylu debaty.

Cały felieton Jana Bogatki pt. „W Warszawie, czyli na Zachodzie” – jak co miesiąc, na stronie 3 „Wolna Europa” „Kuriera WNET”, nr marcowy 57/2019, gumroad.com.

 


Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na wnet.fm.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia  na gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Felieton Jana Bogatki pt. „W Warszawie, czyli na Zachodzie” na s. 4 „Wolna Europa” marcowego „Kuriera WNET”, nr 57/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Wypowiedź polskiego ambasadora: „W Polsce panuje większy pluralizm w mediach niż w Niemczech” wywołała oburzenie Niemców

Wielkie niemieckie stacje telewizyjne ARD i ZDF zawsze krytykowane są jako telewizja państwowa. Naczelni redaktorzy czy dyrekcje studiów dbają o to, by nie emitować materiałów krytycznych wobec rządu.

Jan Bogatko

O tym, że w Polsce wolności mediów nie ma po tym, jak władzę przejęła (czy były wybory?) z rąk koalicji liberalnych demokratów i PSL prawicowo-nacjonalistyczna (jakim to przymiotnikiem niemieckie media ją opatrują) partia Prawo i Sprawiedliwość, Niemcy wiedzą ze swych jakże wolnych mediów. (…) Zgodnie z rankingiem [organizacji Reporterzy bez Granic] Polska zajmuje od względem wolności pracy miejsce 58 (na 181 państw!) i na mapie wolności mediów tej organizacji zaznaczona jest kolorem ciemnożółtym (jak Węgry czy Ukraina), a nie białym, jak oczywiście Niemcy, w których np. media publiczne są całkowicie pod kontrolą rządzących partii i dla inaczej myślących nie ma tam miejsca, co ilustruje sprawa Claudii Zimmermann z WDR. (…)

Wywołała ona burzę na łamach niemieckich mediów (w większości krytykujących dziennikarkę za jej swobodę wypowiedzi). (…)

Claudia Zimmermann odważyła się na rzecz niespotykaną. Mianowice zarzuciła ona była w jakiejś audycji radia holenderskiego, w samym epicentrum tak zwanego „kryzysu uchodźczego”, że media publiczne w Niemczech „dostały nakaz relacjonowania przebiegu wydarzeń zgodnie ze stanowiskiem rządu”.

WDR zareagowało z oburzeniem na słowa pani Zimmermann, zdementowało tę wypowiedź i… pozbyło się dziennikarki. Wydaje mi się, że dziś korzysta ona w większym stopniu z wolności słowa, niż w czasach pracy w WDR, który tę wolność ewidentne ograniczał. Udzielając wywiadów bardziej niszowym mediom, Zimmermann mówi, że „przede wszystkim wielkie stacje telewizyjne ARD i ZDF zawsze krytykowane są jako telewizja państwowa i moim zdaniem tak jest w istocie. Zbyt mało poświęca się krytycznej uwagi rządowi. Nie wynika to z tego, że dziennikarze nie są dobrzy. To system funkcjonuje z góry na dół. Naczelni redaktorzy czy dyrekcje studiów dbają o to, by nie emitować krytycznych materiałów”. (…)

Wolność słowa jest dobrem niezwykle cennym. O tym, że można słono zapłacić za korzystnie z tej wolności, przekonał się niemiecki bloger Michael Stürzenberger.

W 2017 roku sąd w Monachium skazał go na sześć miesięcy pozbawienia wolności za rzekome „rozpowszechnianie materiałów propagandowych organizacji antykonstytucyjnych”. Jakiej to zbrodni w państwie wolnych mediów dopuścił się Stürzenberger? A więc: jako ilustrację do swego materiału autor zamieścił zdjęcie bonzy NSDAP z hakenkreuzem na ramieniu. Tym samym – stwierdził prokurator – sprowokował on możliwość ożywienia antykonstytucyjnych dążeń w Niemczech. Problem polega na tym, że zdjęcie, jakie zamieścił, ilustrowało historyczny sojusz islamu z narodowym socjalizmem. Dokładnie to samo zrobiła monachijska lewacka SZ w artykule z 16 czerwca 2016 r., pt. Hakenkreuz i Półksiężyc. Prawo tego nie zabrania, ale co wolno… (…)

„Za mało pluralizmu? Polski ambasador krytykuje niemieckie media”. Deutschlandfunk w dwa tygodnie po frankfurckiej dyspucie zebrał się na odwagę i przełamał milczenie: „Polski ambasador krytykuje niemieckie media. W porównaniu z Niemcami, w Polsce panuje faktyczny pluralizm w mediach. Stawiając takie tezy, polski ambasador Andrzej Przyłębski wywołał oburzenie – także w polskich mediach i wśród medioznawców. Dlaczego akurat teraz ambasador pokazuje się z niedyplomatycznej strony? – pyta Deutschlandfunk, zamieszczając materiał Martina Sandera opatrzony zdjęciem ambasadora z podpisem: „Obok mediów niemieckich polski ambasador w Niemczech, Andrzej Przyłębski, krytykuje także prywatne polskie media”. (…)

Wielka szkoda, że Deutschlandfunk na tej pierwszej tezie Przyłębskiego kończy. Może jakiś czytelnik czy słuchacz miałby ochotę poznać dalsze? Dla wywołania większego oburzenia niemieckich ekspertów, którzy oczywiście na sprawach polskich znają się dużo lepiej niż ambasador (co do tego autor nie ma chyba wątpliwości) Sander cytuje Andrzeja Przyłębskiego:  – Państwo łatwo mogą sobie wyobrazić, na jakich argumentach opiera się moja krytyka mediów niemieckich: przede wszystkim materiały o moim kraju, o Polsce, jakich muszę być świadkiem od trzech lat, to znaczy od chwili zmiany rządu w moim kraju. W „FAZ”, w „Die Welt”, w „Die Zeit”, w „Tagesspiegel“, i tak dalej, i tak dalej.

Cały felieton Jana Bogatki pt. „Wolność, wolność ponad wszystko” – jak co miesiąc, na stronie 3 „Wolna Europa” „Kuriera WNET”, nr lutowy 56/2019, gumroad.com.

Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na wnet.fm.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia  na gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Felieton Jana Bogatki pt. „Wolność, wolność ponad wszystko” na s. 3 „Wolna Europa” lutowego „Kuriera WNET” nr 56/2019, gumroad.com.

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Bogatko: Niemcy krytycznie o Konferencji Bliskowschodniej. Ale uważają, że nie wywoła nowego podziału Europy

Niemieckie media zauważają, że Polska nie odstąpiła od umowy atomowej z Iranem, więc nie wyłamała się z europejskiej solidarności – mówi w Poranku WNET nasz niemiecki korespondent Jan Bogatko.

Jan Bogatko o krytycznych głosach niemieckich dziennikarzy dotyczących konferencji bliskowschodniej w Warszawie. Media zza Odry uważają, że spotkanie na szczycie, które odbywa się w środę i czwartek (13-14 lutego) w naszej stolicy jest podporządkowywaniem się Polski Izraelowi i Stanom Zjednoczonym. – Jest to przejawem zazdrości – uważa Bogatko.

– Niemieckie media zauważają, że Polska nie odstąpiła od umowy atomowej z Iranem, więc nie wyłamała się z europejskiej solidarności – mówi Jan Bogatko.

Niemieccy dziennikarze pytają także, czemu Amerykanie nie chcieli, by konferencja miała miejsca np. w Baden-Baden. „Die Welt” uważa, że Polska „gra o Fort Trump”, o stałą bazę amerykańską w Polsce. Jednak, jak uważają media, „nowego podziału Europy raczej nie będzie”. Bogatko uważa reakcje niemieckie na to wydarzenie za dość wstrzemięźliwe, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jaki jest zwyczajny ton tamtejszych mediów, gdy Polska próbuje prowadzić niezależną od Berlina politykę zagraniczną

Więcej w porannym wydaniu Radia WNET. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy!

mf

Bogatko: Niemcy wyczekują mesjasza pod postacią Roberta Biedronia. Wierzą, że jego nowa partia zbawi Polskę

Jan Bogatko przedstawia opinie niemieckich dziennikarzy dotyczące wystartowaniu partii Roberta Biedronia. A oceniają oni, że tworzący nową siłę polityk jest nadzieją na koniec wojny polsko-polskiej.

– Absolutna religijna ekstaza i uniesienie laickich mediów w Niemczech, komentujących fakt utworzenia nowej partii politycznej na lewym spectrum. Zachwyt jest obecny w niemal wszystkich niemieckich artykułach – komentuje Jan Bogatko.  Niemieckie gazety wymieniają postulaty partii Biedronia, w tym między innymi wyższe świadczenia socjalne, większa ochrona środowiska i zwierząt oraz mniejsza obecność kościoła katolickiego w życiu publicznym.

Media niemieckie wiążą wielkie nadzieje z nowo powstałą partią Wiosna, wiedzą, może ona umożliwić wejście Roberta Biedronia  do Parlamentu Europejskiego a w dalszej perspektywie może on nawet zostać prezydentem Polski. Cytują również popierających Biedronia Polaków: „Biedroń zakończy wreszcie wojnę polsko-polską, w której nasz kraj trwa od trzech lat, czyli od czasu rządów PiS”.

Zapraszam do wysłuchania całej korespondencji!

JN

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Upadek poprawnego politycznie dziennikarza, który posunął się za daleko, pisząc kłamstwa na temat Stanów Zjednoczonych

Redaktor uchodzącego za poważny lewicowego (bo nie ma w Niemczech innych) magazynu „Der Spiegel” poległ na polu medialnej ch(w)ały. Gdyby pisał bajki o Polsce, nadal zbierałby prestiżowe nagrody.

Jan Bogatko

Nigdy nie był osamotniony; jest produktem propagandy po rewolucji ’68. Produktem przykazania o „poprawności politycznej”, o służbie na rzecz „liberalnej demokracji” i obronie różnie definiowanych przez polityków lewicy „naszych wartości”. Takich dyspozycyjnych „ludzi pióra” można liczyć w Niemczech na pęczki. (…)

Gdyby Claas Relotius chciał pisać o „polskim nazizmie”, o faszystach maszerujących ulicami Warszawy 11 listopada! O „prawicowo-nacjonalistycznym” polskim rządzie, o polskim antysemityzmie, o urodzinach Führera w Wodzisławiu Śląskim, a nawet o polskich obozach zagłady – nie miałby potrzeby pisać do swej (byłej) redakcji, że jest chory i wymaga pomocy.

Ale Relotius, pewien przychylności swych lewackich przyjaciół, wziął się za dość śliski temat. Wymyślił (a sprzedał jako fakt!) makabryczną historię pewnej kobiety, podróżującej po Ameryce, by zgłaszać się do więzień w charakterze świadka egzekucji (w USA jeszcze nie zakazano kary śmierci dla zbrodniarzy). Był to dla Relotiusa i jego wyczekujących poprawnej prawdy czytelników doskonały temat, ukazujący z całą ostrością i bez osłony prawicowe, trumpowskie, republikańskie barbarzyństwo.

Jakie to wstrząsające! Dreszcz przeszywa wrażliwego, nie tylko niemieckiego czytelnika, zapoznającego się na łamach magazynu „Der Spiegel” czy przedruków w prasie lokalnej albo zagranicznej z trzymającym w napięciu do ostatniego zdania artykułem o pewnym Jemeńczyku, przez pomyłkę osadzonym przez armię amerykańską w obozie w Guantanamo Bay. Barbarzyńcy mieli przetrzymywać biedaka przez 14 lat w izolacji, torturując go puszczaniem na cały regulator piosenki Bruce’a Springsteena Born in USA. Sam czytałem o tym w pełnych oburzenia niemieckich gazetach. Straszne! Sęk w tym, że to wszystko lipa. Wyssane z palca. Jak i pierwsza wspomniana wyżej historia – wierutne kłamstwo. A przecież przy odrobinie dobrej woli można było zdemaskować tego „malowanego ptaka”. FAZ pisze, że – jak podaje „Columbia Journalism Review” – dział kontroli faktów w redakcji magazynu „Der Spiegel” jest największy na świecie i podobno lepszy od słynnego działu gazety „New Yorker”. Zatem nasuwa się nieładne podejrzenie, że nie tylko Relotius kłamał. Nikt nie skontaktował się z rzekomą turystką na egzekucje, nikt nie zajrzał do oficjalnej listy internowanych w Guantanamo.

Relotius pisał to, co jego czytelnicy chcieliby przeczytać, by artykuł potwierdził ich odczucia. Podobnie zachowują się w zasadzie korespondenci mediów niemieckich w Polsce. Piszą na „społeczne zamówienie”, jak określano dawniej „socjalistyczne dziennikarstwo”. Albo oddają głos jednej stronie politycznej sceny, oczywiście tej poprawnej. Fakty muszą się zgadzać z poglądami, nie na odwrót. (…) Ludzie mają uprzedzenia i jeśli media je potwierdzają, to są przekonani, że czytają prawdę.

Czy nie składano mi kondolencji w związku z likwidacją niezależnego wymiaru sprawiedliwości w Polsce? Tak, składano. W USA jest niewątpliwie mniej szmalcowników, aczkolwiek też ich nie brak.

Czy sprawa Relotiusa wywoła reakcję konsumentów niemieckich mediów? Może. Jestem tu bardzo ostrożny w ocenie. W gazecie „Handelsblatt” z sierpnia 2018 roku (a więc sprzed afery magazynu „Der Spiegel”) w artykule Hansa-Petera Siebenhara czytam: „spadek zaufania wobec mediów jest wynalazkiem populistów. Wiarygodność niemieckich mediów nawet wzrasta – zwłaszcza dzienników”.

Cały felieton Jana Bogatki pt. „Relotius nie jest sam – jak co miesiąc, na stronie 3 „Wolna Europa” „Kuriera WNET”, nr styczniowy 55/2019, gumroad.com.

Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na wnet.fm.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia  na gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Felieton Jana Bogatki pt. „Relotius nie jest sam” na s. 3 „Wolna Europa” styczniowego „Kuriera WNET”, nr 55/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Bogatko: Honecker zachowywał się jak komediant

Korespondent Radia WNET w Niemczech wspomina 13 grudnia 1981 r. z perspektywy mieszkańca Niemiec. Ostro krytykuje ówczesnego przywódcę NRD Ericha Honeckera za jego reakcję na stan wojenny w Polsce.

Nasz korespondent Jan Bogatko wspomina 13 grudnia 1981 r. z perspektywy mieszkańca Niemiec. Był wtedy dziennikarzem państwowego radia Deutschland Funk, a kiedy dowiedział się o wprowadzeniu stanu wojennego miał akurat nocny dyżur. Dziennikarze przestali dostawać jakiekolwiek informacje z Polski.

Usiłuję dodzwonić się do Warszawy, by dowiedzieć się co się dzieje… Telefon milczy… Tak dowiedziałem się, że wprowadzono stan wojenny

Ówczesny kanclerz RFN Helmut Schmidt bawił wtedy u przywódcy NRD, Ericha Honeckera. Honecker udał wtedy zaskoczenie i troskę o losy sąsiedniego kraju. Ze względu na taką postawę Bogatko nazywa wschodnioniemieckiego satrapę „komediantem”. Nie szczędzi też słów krytyki względem zachowawczej postawy kanclerza Schmidta. Przypomina, że niemieckie paczki, które przychodziły wtedy do ogarniętej stanem wojennym Polski nie były darem rządu, ale licznych organizacji pozarządowych.

Bogatko krytykuje również pokutujący w niemieckich mediach mit o tym, że stan wojenny zaskoczył Honeckera. Dzisiaj wiadomo już, że towarzysze byli ze sobą cały czas w kontakcie. Rozprawia się też z mitem, że Jaruzelski uratował nasz kraj przed sowiecką interwencją, wskazując na dokumenty, które potwierdzają, że to Sowieci, przytłoczeni Afganistanem, nie chcieli angażować się w kolejną zbrojną interwencję, i zdecydowanie odmówili współudziału w dławieniu Solidarności.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy!

mf

„Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie! Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie”. XIX Forum Polsko-Niemieckie

Na XIX Forum Polsko-Niemieckim wyraźnie doszły do głosu interesy narodowe i różnice w postrzeganiu bezpieczeństwa zbiorowego czy suwerenności państw członkowskich oraz Unii jako takiej.

Jan Bogatko

Wśród haseł, jakie padały na Forum w Berlinie na sesjach plenarnych i grupach roboczych („Za bezpieczeństwo wasze i nasze w Europie”, „Stwórzmy razem lepszy klimat!”, „Infrastruktura transportowa między Polską a Niemcami” oraz „Przyszłość integracji europejskiej”), niewątpliwie „Nord Stream 2” pojawiało się najczęściej. Na drugim miejscu: „Reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce”. Określają one największe różnice dzielące Polskę i Niemcy.

Plusem Forum była niewątpliwie komunikacja pozbawiona dyplomatycznej poprawności, aczkolwiek nie zabrakło i banałów, choćby w wystąpieniu prezydenta Niemiec, w rodzaju, że dawniej nie mógł jeździć „nach Wroclaw” czy „Krakau”, a teraz i owszem.

Pierwszego dnia uczestnicy XIX Forum Polsko-Niemieckiego zajęli się tematem „Nowe idee przewodnie dla Europy – polskie i niemieckie perspektywy dialogu”. Dyskusja w redakcji dziennika „DerTagesspiegel” ledwie się skończyła, a w foyer na uczestników czekała pachnąca farbą gazeta z komentarzem na stronie tytułowej: Polska i Niemcy – sąsiedzi oddalają się od siebie. Artykuł w zasadzie stanowił podsumowanie konferencji po jej rozpoczęciu, a na długo przed jej zakończeniem. Podziwiam tempo, sam bym się na to nie zdobył! To wymaga talentu, jakiego mi brak.

Teza artykułu? Euforię we wzajemnych relacjach zastąpiła frustracja. Z czyjej winy? „Za irytację” – utrzymuje komentator – „odpowiada głównie rządząca w Polsce narodowo-populistyczna partia PiS – z czym zgadza się przytłaczająca większość Europejczyków”. I tu następuje katalog rzekomych win polskich, znany z wystąpień totalnej opozycji, przede wszystkim „podkopywanie niezależności sądów” (bo nie w jej rękach) czy mediów publicznych (z tych samych powodów). To znana mantra. Poza tym PiS uprawia propagandę antyniemiecką i o „Europie” (Unii Europejskiej) wyraża się lekceważąco, czekając na uwiąd „projektu Europa”.

Na szczęście komentator i prominentny uczestnik Forum zauważa, że i Niemcy nie są bez winy. Przyznaje, że niemiecko-rosyjski gazociąg Nord Stream 2 zagraża polskim interesom i jest sprzeczny z europejską polityką energetyczną, nakazującą unikania zależności od dostawców.

Nie zauważa jednak, że protest Polski (i innych państw UE) wobec projektu to także wyraz troski o Niemcy i solidarności z tym krajem!

Dalej już gorzej. „Der Tagesspiegel” bierze na tapetę forsowany przez Berlin projekt wprowadzenia płac minimalnych i standardów socjalnych dla kierowców tirów i robotników budowlanych i oburza się na zarzut protekcjonizmu podnoszony w Europie Środkowej, nie dopatrującej się w tym troski o pracownika, lecz próby pozbycia się konkurencji. Być może byłoby inaczej, gdyby niemieckie firmy w Polsce płaciły swym pracownikom stawki zbliżone do tych u siebie…

„Stosunki polsko-niemieckie w 2018 – dokąd zmierzamy?” (…) W panelu poruszono wiele kwestii: reformę sądownictwa w Polsce, swobodę usług w UE, zagadnienia układu z Schengen (na ile Niemcy szanują dorobek traktatowy), migracji i pomocy na miejscu ze strony Polski, Nord Stream 2 pod kątem unijnej solidarności, statusu Polaków w Niemczech.

Cornelia Pieper, polityk FDP, aktualnie niemiecka konsul generalna w Gdańsku, mówiła o społeczeństwie obywatelskim, podkreślając, że Polska jest bezdyskusyjnie państwem demokratycznym. I zebrała oklaski za postulat zwiększenia finansowania polsko-niemieckiej wymiany młodzieżowej, na jaką przeznacza się połowę środków, rezerwowanych dla identycznego projektu wymiany z Francją. (…)

Zanim prezydenci, ich małżonki i zaproszeni goście udali się na koncert, pozwolono publiczności na zadawanie pytań. Wspomniany autor komentarza w „Der Tagesspiegel” zapytał, ilu z emerytowanych sędziów SN orzekało podczas stanu wojennego, a także – dlaczego w sobotę nie podano w Polskim Radiu informacji o orzeczeniu TSUE na temat SN. Prezydent odpowiedział, że media publiczne w Polsce są wolne i że on nie narzuca im polityki informacyjnej. Nie podobało się publiczności przypomnienie o fatalnej polityce informacyjnej w Niemczech w słynną noc sylwestrową.

Dwa bliskie, dwa odległe kraje.

Cały felieton Jana Bogatki pt. „19 razy Polska i Niemcy – jak co miesiąc, na stronie „Wolna Europa” „Kuriera WNET”, nr listopadowy 53/2018, s. 3.

 


Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na WNET.fm.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Dzięki prenumeracie na www.kurierwnet.pl otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu w cenie 4,5 zł.

Felieton Jana Bogatki pt. „19 razy Polska i Niemcy” na s. 3 „Wolna Europa” listopadowego „Kuriera WNET”, nr 53/2018

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Chmury nad kanclerką. Faworyt Angeli Merkel przegrał w wyborach na szefa klubu poselskiego. Czy to zmierzch Kaiserin?

Angela Merkel nawet nie robi dobrej miny do złej gry. „Nie ma tu co upiększać” – twierdzi żelazna dama niemieckiej polityki po wyborach na stanowisko szefa klubu poselskiego CDU/CSU.

Jan Bogatko

Volker Kauder, wierny sługa Angeli Merkel, odchodzi. Po 13 latach. „Mimo wszystko pragnę, by klub poselskie CDU/CSU w Bundestagu nadal odnosił sukcesy w swej pracy i dlatego ze wszech sił wspierać będę Ralpha Brinkhausa”. Nowy szef klubu poselskiego niegdyś chrześcijańsko-demokratycznej, a dziś lewicowo-liberalnej CDU/CSU, Ralph Brinkhaus (z CDU), zaraz po wyborze na to stanowisko zapewnił kanclerz Angelę Merkel o poparciu ze strony klubu. „Klub stoi za Angelą Merkel. Bez cienia wątpliwości” – powiedział Brinkhaus w środę w n-tv. Stwierdził, że to przesada, by żądać od kanclerz głosowania w kwestii votum zaufania. A pytanie o swego poprzednika zbył uwagą, że czasy się zmieniają. I potrzebna jest w pewnych sprawach bardziej krytyczna dyskusja. W jakich, nie powiedział, ale wydają one oczywiste: uchodźcy, imigranci i migracja. To trzy pierwsze z nich. CDU to już nie monolit, jakim była kiedyś. Zdaniem premiera rządu krajowego w Szlezwiku-Holsztynie, Daniela Guenthera, wygrana Brinkhausa jest wynikiem pewnego niezadowolenia, zwłaszcza okresie minionych tygodni. (…)

Po przegranej kandydata kanclerz, Volkera Kaudera, Mitsch przystąpił do ofensywy: „sensacyjne zwycięstwo Brinkhausa wykazuje, jak wielkie – nawet w spolegliwym klubie poselskim – panuje życzenie nowego początku zarówno co do treści, jak i pod względem personalnym u szczytu. Wynik jest oczywistym wyrazem woli zmiany kursu w polityce przewodniczącej partii i urzędującej kanclerz, zwłaszcza w polityce azylowej. Dzisiaj nieodwołalnie rozpoczął się zmierzch Merkel. (…)

Z dalszych rzędów w gmachu politycznego teatru w Berlinie dochodzi pohukiwanie: „skłócona banda, wywołująca chaos”: tak o CDU/CSU mówi współprzewodniczący (wraz z Katrin Göring-Eckardt) klubu poselskiego Zielonych, Anton Hofreiter. Jego zdaniem decyzja wyboru Brinkhausa i odwołania Kaudera ilustruje wiele nierozwiązanych konfliktów w partii kanclerz Merkel. Szef Wolnych Demokratów (FDP, niegdyś partii współrządzącej w Niemczech i uchodzącej za „języczek u wagi”), Christian Lindner, w wyborze Brinkhausa dostrzega na dłuższą metę znak zmierzchu wielkiej koalicji widząc w niej – podobnie, jak i Mitsch, wolę odnowy w klubie poselskim CDU/CSU. Oraz – oznakę erozji autorytetu kanclerz Angeli Merkel. O tym samym mówi współprzewodniczący klubu poselskiego Alternatywy dla Niemiec, AfD, aktualnie partii nr 2 w politycznych sondażach w Republice Federalnej, Alexander Gauland: kanclerz traci autorytet. Alice Weidel, współprzewodnicząca AfD, nie kryje radości: „u nas strzelają korki od szampana”. Zbliża się koniec ery kanclerz i szefowej CDU.

Cały felieton Jana Bogatki pt. „Chmury nad kanclerkąˮ – jak co miesiąc, na stronie „Wolna Europa” „Kuriera WNET”, nr październikowy 52/2018, s. 3, wnet.webbook.pl. Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na WNET.fm.

 


Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na WNET.fm.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Felieton Jana Bogatki pt. „Chmury nad kanclerkąˮ na stronie 3 „Wolna Europa” październikowego „Kuriera WNET”, nr 52/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego