Dobra zmiana nie dotarła do najmniejszych zakątków Polski / Jadwiga Chmielowska, „Śląski Kurier WNET” 42/2017

Społeczeństwo jest nadal podzielone. Często nieufność do rządu wynika nie z konkretnych przekonań, ale negatywnej oceny znanych im bezpośrednio polityków, czasem niskiego szczebla.

Jadwiga Chmielowska

Zima. Koniec roku skłania do podsumowań. Dobra zmiana nie dotarła, jak tego oczekiwało społeczeństwo, do najmniejszych zakątków Polski. W przyszłym roku czekają nas wybory samorządowe. Czy uda się namówić uczciwych, mądrych ludzi do kandydowania na radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów miast? Czy stare układy znowu zwyciężą? Czy lokalni baronowie namaszczą miernych, ale wiernych lizusów? Czy dziennikarze znajdą w sobie tyle odwagi, aby informować, a nie chodzić w zaprzęgu lokalnych sitw? Niezależna prasa lokalna nie jest lubiana przez władzę, więc dziennikarze, zastraszani przez wójtów i burmistrzów, ledwo mają środki na przetrwanie.

Totalna opozycja na szczęście traci poparcie, jednak brak merytorycznej opozycji sprawia, że dyskurs polityczny kuleje.

Społeczeństwo jest nadal podzielone. Często nieufność do rządu wynika nie z konkretnych przekonań, ale negatywnej oceny znanych im bezpośrednio polityków, czasem niskiego szczebla.

Niepokoi przedłużający się konflikt na linii BBN i MON. Cierpi na tym obronność kraju, a Polska kompromituje się w oczach sojuszników NATO. Czyżby decydenci nie zdawali sobie sprawy z tego, że słaba, podzielona Polska jest na rękę wrogom? Że za wschodnią granicą toczy się wojna? Że trwa wojna dezinformacyjna?

Ilość portali pracujących dla Rosji wzrasta. Kreml zatrudnia przeszło 45 tysięcy trolli, którzy na portalach społecznościowych i poważnych stronach internetowych w różnych językach usiłują skłócać narody i budować pozytywny wizerunek Rosji. Wielu daje się na to nabrać.

Musimy pamiętać, że niepodległość nie jest dana raz na zawsze. O sile i bezpieczeństwie państwa decyduje gospodarka i wojsko. O przetrwaniu narodu – jego morale. Uprawiana od niemal 30 lat pedagogika wstydu ma dezintegrować Polaków i wpędzać ich w kompleksy.

Polityczna poprawność stała się na zachodzie nową ideologią, która zamyka usta dziennikarzom, sprawia, że coraz trudniej jest im głosić prawdę. Społeczeństwa zaczynają widzieć oszustwa polityków, jednak brak dostępu do wiarygodnych informacji powoduje, że nie mogą podejmować racjonalnych decyzji i stają się łatwym łupem rosyjskiej propagandy.

Idea Trójmorza – rozbudowy związków ekonomicznych i sojuszy militarnych państw położonych między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym – rozwścieczyła nie tylko Rosję, ale i Niemcy, bo oznacza koniec ich dominacji w Europie. Współpraca narodów Międzymorza ustabilizuje Europę, a narodom da bogactwo i bezpieczeństwo.

Znajomość zarówno historii, jak i bieżących faktów jest nieodzowna, by w wolnych i niesfałszowanych wyborach dać mandaty ludziom godnym zaufania – nie opowiadaczom, ale tym, którzy coś w życiu osiągnęli i udowodnili, że potrafią działać rozumnie dla dobra wspólnego. Czy ktokolwiek o zdrowych zmysłach zatrudniłby w szpitalu chirurga (albo chciałby być przez takiego operowany) bez dyplomu lekarskiego, wierząc jedynie opowieściom o jego sukcesach? Dlaczego więc wierzymy marketingowym chwytom, promującym niezguły i pożytecznych idiotów na polityków? Czy zawsze zły pieniądz musi wypierać dobry?

Przy żłóbku Bożej Dzieciny módlmy się, by nie zmarnować talentów, które dał nam Bóg, abyśmy je pomnażali.

Oby Nowy Rok – 100 lat po odzyskaniu niepodległości – był przełomowy w zjednoczeniu Narodu, a Polacy, dumni ze swojej historii, mogli z ufnością patrzeć w przyszłość.

Artykuł wstępny redaktor naczelnej „Śląskiego Kuriera WNET” Jadwigi Chmielowskiej znajduje się na s. 1 grudniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny redaktor naczelnej „Śląskiego Kuriera WNET” Jadwigi Chmielowskiej na s. 1 grudniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Na Ukrainie są środowiska sympatyzujące z Polską, które są zainteresowane rozmową na tematy polityczne i historyczne

W Poranku WNET gościła Olena Semenyaka z ukraińskiej partii Korpus Narodowy. Powiedziała, co jej zdaniem źle wpływa na relacje polsko-ukraińskie i jaki stosunek do idei Intermarium ma jej środowisko.

 

Olena Semenyaka uczestniczyła w międzynarodowej konferencji Rozbite Imperium. W rozmowie brała też udział Jadwiga Chmielowska, redaktor naczelna „Śląskiego Kuriera WNET”, współorganizatorka tej konferencji.

W pierwszej części rozmowy Jadwiga Chmielowska opowiedziała o konferencji. Była ona podsumowaniem wcześniejszych konferencji Kijowie i Tbilisi. Tytuł „Rozbite Imperium” nawiązuje do lat 1917-21, kiedy wiele narodów po upadku caratu utworzyło niepodległe państwa. Na konferencji mówiono także o latach 1988-1991, kiedy większość narodów podbitych przez ZSRR odzyskała niepodległość. Nie wszystkie, bo – jak przypomniała Jadwiga Chmielowska – nie udało się to Czeczenom oraz Tatrom krymskim, których autonomiczna republika w ramach państwa ukraińskiego została niedawno anektowana przez Rosję. Tatarzy są obecnie w bardzo złym położeniu, są represjonowani, dostają duże wyroki, są deportowani do Turcji lub uniemożliwia im się powrót na Krym z Ukrainy.

Tematem konferencji były też dzisiejsze zagrożenia – co możemy zrobić, żeby tę niepodległość, którą udało się wywalczyć, wzmocnić, żeby była niezagrożona, a imperium rosyjskie nie scalało się. Na konferencji w Tbilisi byli między innymi Azerowie i Ormianie, w Kijowie również Tatarzy, a teraz w Warszawie Białorusini i Ukraińcy. Jadwiga Chmielowska posumowała konferencję, odwołując się do słów dra Jerzego Targalskiego, że imperium jest jak pasożyt, musi się rozszerzać, powodować konflikty.[related id=45715]

Następnie Aleksander Wierzejski zapytał Olenę Semenyaką, czy zna na Ukrainie takich ludzi, którzy uważają, że lepiej im się żyło za czasów Związku Sowieckiego i jak wielu ich jest. Odpowiedziała, że większość Ukraińców podziela opinię, że Ukraina nie jest w pełni niezależna i potrzeba chronić jej niezależność, a sytuacja ekonomiczna też nie jest dobra. Niepodległość państw postsowieckich określiła jako względną, gdyż gdyby Ukraina była prawdziwie niezależna, Krym nie zostałby anektowany ani nie trwałaby hybrydowa wojna z Rosją.

Jakie, w takim razie, środowiska na Ukrainie patrzą na stosunki z Polską tak, jak by tego chciała Jadwiga Chmielowska, w perspektywie dziesiątek, a nawet setek lat? Olena Semenyaka twierdzi, że na Ukrainie są środowiska zainteresowane rozmową na tematy polityczne i historyczne i które sympatyzują z Polską. Wypowiedziała się jednak jedynie w imieniu partii, którą reprezentuje, czyli Korpusu Narodowego. Partia ta popiera sojusz państw w ramach Intermarium. Jednak – jak twierdzi – coraz więcej środowisk na Ukrainie zaczyna mówić i rozważać potrzebę takiej współpracy.

Kto zdaniem Oleny Semenyakiej odpowiedzialny jest za pogorszenie stosunków z Polską na tle kwestii historycznych? Czy obiektywnie miała miejsce rzeź na Wołyniu, czy też jej nie było? Ukraińska polityk uważa, że problemy historyczne są jednym z elementów współczesnej dyskusji. Dzieli przy tym fakty na obiektywne i subiektywne, czyli powiązane z konkretnymi osobami. Rzeczą obiektywną jest to, co się stało na Wołyniu. Uważa, że musimy jednak mówić nie o zbrodni całego narodu ukraińskiego, ale o zbrodni konkretnych osób wydających rozkazy i zbrodni jednostek.

Twierdzi też, że poszczególni politycy ukraińscy i polscy chcą budować własne kariery polityczne, instrumentalnie wykorzystując to, co się wydarzyło 70 czy 100 lat temu, a nie patrząc w przyszłość. Ważnym czynnikiem pogarszającym stosunki polsko-ukraińskie jest też geopolityka, to, że Ukraina orientuje się na Unię Europejską i Niemcy, a czasem wręcz ignoruje Polskę jako członka UE z jej poglądami i celami politycznymi i kulturalnymi.

Niestety – zdaniem Oleny Semenyakiej – trzeba przyznać, że prezydent Poroszenko odrzuca propozycje bliższej współpracy z Polską, składane przez prezydenta Andrzeja Dudę. W takiej sytuacji zrozumiałe jest to, że stosunki między oboma krajami pogarszają się i różne kwestie są rozgrywane w doraźnych celach politycznych wewnątrz obu krajów.

JS

Cała rozmowa miała miejsce w części siódmej Poranka WNET 27 listopada 2017 r.

Polityka Piłsudskiego w stosunku do Kresów zachodnich. Polemika Jadwigi Chmielowskiej z Michałem Bąkowskim

Chodziła na Śląsku bujda, że Piłsudski nigdy nie przyjechał do Katowic, a są zdjęcia z jego wizyty, kiedy na rynku przed teatrem odznacza szczególnie zasłużonych w walkach o polskość Śląska.

Jadwiga Chmielowska

W październikowym numerze Kuriera WNET ukazał się tekst Michała Bąkowskiego „Cień Marszałka nęka nas do dziś”. Już sam początek zwrócił moją uwagę. Autor napisał: „Mieszkańcy dawnego zaboru pruskiego nie mają podstaw do sympatii w stosunku do Piłsudskiego”.

Red. Bąkowski powołuje się na relacje babci, Wielkopolanki, córki oficera Błękitnej Armii. Otóż babcia musiałaby urodzić się co najmniej w 1900 roku, by rozumnie relacjonować to, co działo się przed powstaniem wielkopolskim i podczas niego. Z racji wieku autora jest to niemożliwe. Istnieje więc pewność, że powtarzała jakieś obiegowe opinie środowisk endeckich nieprzychylnych Piłsudskiemu.

W zaborze pruskim nie było świadomości, czym jest Rosja, wiedziano natomiast, czym są Niemcy, stąd właśnie większe poparcie dla idei Narodowej Demokracji. Błękitna Armia przybyła do Polski już po powstaniu. Pierwszy transport przekroczył polską granicę w nocy z 19. na 20. kwietnia 1919 r., więc pradziadek sam też nie mógł być świadkiem powstania wielkopolskiego. Wyrażanie opinii nieopartych na faktach, tak modne w postmodernizmie, staje się „bełkotem posthistorii”.

Polska Organizacja Wojskowa (POW) zaboru pruskiego powstała 15 lutego 1918 roku w Poznaniu w celu walki o przyłączenie zaboru pruskiego do odzyskującej niepodległość Polski. Była to tajna struktura, początkowo oparta głównie na organizacjach harcerskich, wchodząca w skład POW ogólnopolskiej tajnej organizacji wojskowej, powstałej w sierpniu 1914 w Warszawie z inicjatywy Józefa Piłsudskiego, w wyniku połączenia działających w Królestwie Polskim grup konspiracyjnych Związku Walki Czynnej. Od października 1914 roku zaczęła używać oficjalnie nazwy POW. Jej szeregi zasilali dezerterzy i zdemobilizowani żołnierze z armii zaborczych. Przed powstaniami kupowano broń od zdemoralizowanych oddziałów niemieckich. Tak było na Śląsku i w Wielkopolsce. (…)

Działacze wielkopolskiej POW w drodze zamachu przejęli kontrolę nad poznańską radą robotniczo-żołnierską i utworzyli Tajny Sztab Wojskowy, który prowadził działania wywiadowcze, kupował i gromadził broń oraz werbował oficerów polskiego pochodzenia. Członkowie POW zaboru pruskiego stanowili kadrę sił powstańczych w Powstaniu Wielkopolskim.

Niestety, endeccy działacze Naczelnej Rady Ludowej i powstałego Komitetu Wykonawczego byli przeciwni powstaniu. Liczyli, że uda się pokojowo przejąć administrację na ziemiach polskich. Szczególnie wyróżnił się w blokowaniu powstania nie tylko w Wielkopolsce, ale i na Śląsku, Wojciech Korfanty. Wielkopolska na szczęście go nie słuchała, ale na Śląsku było gorzej. Tu udało mu się zablokować wybuch powstania w najkorzystniejszym momencie, czyli przed kwietniem 1919 roku. Później, nawet już po wydaniu rozkazów, jeszcze dwukrotnie wstrzymywał wybuch powstania. Szkodliwość takiego działania odczuli Ślązacy, zmuszeni walczyć trzykrotnie i ponosząc znacznie większe straty niż Wielkopolanie.

Red. Bąkowski pisze: „Piłsudski wykorzystał dorobek wielu ludzi, doprowadził do fatalnej obsady w poszczególnych resortach rządu (np. Becka). W czasach PRL był ikoną walki z Rosją i komunizmem, więc był atrakcyjny i nietykalny. Ale co tak naprawdę stworzył, co jest tylko jego? Hasła, które powtarzane są do dziś: „Bić kurwy i złodziei” i tym podobne”.

I znów się pan Bąkowski myli. Piłsudski cieszył się ogromnym autorytetem w II RP. Jego pogrzeb zgromadził tłumy. Wzdłuż torów, w czasie przejazdu lawety z trumną z Warszawy do Krakowa, stali ludzie, by oddać cześć Marszałkowi – Ojcu Niepodległości. Ale o tym, ta wydumana, mniemam, babcia pana Bąkowskiego, opowiedzieć zapomniała. A może autor chce być oryginalny?

Cały artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Polityka Piłsudskiego w stosunku do Kresów zachodnich. Polemika” można przeczytać na s. 6 i 7 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Polityka Piłsudskiego w stosunku do Kresów zachodnich. Polemika” na s. 6 i 7 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

W tym roku zmarło wiele osób walczących o Polskę / Jadwiga Chmielowska, artykuł wstępny, „Śląski Kurier WNET” 41/2017

Nasza teraźniejszość będzie niedługo historią dla kolejnych pokoleń. Zapamiętają nasze zaniedbania, głupotę, łatwowierność, ale i to, że mimo wszystko daliśmy świadectwo, że jesteśmy nadal Polakami.

Jadwiga Chmielowska

Nawiedzamy groby najbliższych krewnych, zapalamy znicze na mogiłach powstańców, żołnierzy, naszych nauczycieli i osób znanych, które tworzyły historię Polski i naszej lokalnej społeczności. Gdy nie możemy dotrzeć do grobów naszych przodków poza granicami Polski, zapalamy znicz pod krzyżem na cmentarzu. Pamiętamy o polskich oficerach z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa, pomordowanych przez Sowietów. Na mogiłach Powstańców Styczniowych, Śląskich, poległych partyzantów i Niezłomnych mordowanych przez NKWD i KBW do 1963 r. niech nie zabraknie kwiatów i światła. Wspominamy poległych pod Smoleńskiem i modlimy się za nich, by wreszcie ich ciała mogły spocząć we własnych grobach.

Z niepokojem idę alejkami, nie wiedząc, czy znajdę jeszcze grób. Nieopłacane znikają. Nawet zabytkowe nagrobki mogą ulec zniszczeniu, bo potrzebne są miejsca dla nowych zmarłych. Na cmentarzu prawosławnym w Sosnowcu leży bohater walk spod Monte Cassino, na ewangelickim – Waldemar Zillinger, autor zbioru zadań z fizyki, na którym uczyło się kilka pokoleń.

Powinniśmy być wdzięczni braciom Litwinom, że nie przekopali Rossy, choć niektóre grobowce się poprzewracały. Nikt o nich nie pamiętał… Marzy mi się inwentaryzacja przez harcerzy grobów, którym należy się szczególna ochrona. Naród odcięty od korzeni jak drzewo usycha.

W tym roku zmarło wiele osób związanych z walką o zrzucenie sowieckiego jarzma. Pochowaliśmy Maciej Ruszczyńskiego z Autonomicznego Wydziału Wschodniego Solidarności Walczącej. Zmarli koledzy z rzeszowskiej SW: Andrzej Rozwód – szef oddz. Tarnobrzeg, Waldemar Mikołowicz z Jarosławia, Ludwik Pełka z Ogólnopolskiego Komitetu Oporu Rolników. Odszedł też Edward Mizikowski z warszawskiego MRKS współpracującego z SW. Straciliśmy Bogusława Gruszczyńskiego z Radomia, delegata na I Zjazd Krajowy Solidarności, inwigilowanego nawet przez STASI. Dokumentował on najnowszą historię.

Zmarł w tym roku Zbigniew Lazarowicz – żołnierz AK i podziemia antykomunistycznego, syn Adama Lazarowicza ps. Klamra, członka IV Komendy WIN, zamordowanego na Rakowieckiej. Nie doczekał identyfikacji prochów swego ojca wrzuconego przez ubowców do wspólnego dołu na „Łączce”.

24 października pożegnano Ryszarda Kowalczyka, starszego z braci, którzy wysadzili w powietrze salę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Opolu, uniemożliwiając w ten sposób odznaczenie zasłużonych w rozprawieniu się z robotnikami Wybrzeża w 1970 r.

Polska zmienia oblicze. Jeszcze kilka lat temu były problemy z wmurowaniem tablicy pamiątkowej na gmachu opolskiego uniwersytetu, w który przekształciła się WSP. Ryszarda Kowalczyka pochowano z pełnymi honorami, była asysta wojskowa, list od prezydenta.

Nasza teraźniejszość będzie niedługo historią dla kolejnych pokoleń. Zapamiętają nasze zaniedbania, głupotę, łatwowierność, ale i to, że mimo wszystko daliśmy świadectwo, że jesteśmy nadal Polakami, kochamy wolność.

Może późno, ale w końcu zorientowaliśmy się, że nasza dobroduszność została wykorzystana, że nas oszukano. Potrafiliśmy jako naród wstać z kolan, okazaliśmy się mądrzejsi niż elity chcące nami kierować. Odbudowujemy naszą ojczyznę.

Nie wszędzie „dobra zmiana” dotarła, nie wszyscy są uczciwi i kompetentni. Z czasem hochsztaplerzy i Dyzmy odejdą w niepamięć lub pozostaną na wieki zdrajcami i oszustami. Wcześniej czy później odsieje się ziarno od plew. Sztafeta pokoleń trwa.

Artykuł wstępny redaktor naczelnej Jadwigi Chmielowskiej znajduje się na s. 1 listopadowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Jadwigi Chmielowskiej na s. 1 listopadowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 41/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Mackiewicz napisał: „Tylko prawda jest ciekawa”. W latach 80. całe niepokorne pokolenie uczyło się na Mackiewiczu

Tylko prawda? Niestety od lat pokutuje pogląd o rodowodzie komunistycznym, że jeśli fakty przeczą prawdzie, to tym gorzej dla faktów. Rozpleniła się ta zasada na cały świat, niewoląc człowieka.

Jadwiga Chmielowska

Józef Mackiewicz dowodził we wszystkich swoich publikacjach, że TYLKO PRAWDA JEST CIEKAWA. Jego książki nie tylko były objęte cenzurą w PRL, ale jako niewygodne dla najróżniejszych ideologii mających sterować umysłem człowieka, nie były i nie są powszechnie znane w świecie. (…)

W latach 1980. całe niepokorne pokolenie uczyło się na Mackiewiczu, jak dochodzić prawdy. To, że Mackiewicz ma absolutną rację, widzimy w otaczającym świecie. Obserwujemy też, jak inżynierowie dusz i umysłów ludzkich próbują przez zmiany w semantyce wprowadzać zamęt.

Nie wystarczy nazwać czarne – białym, aby kolor się zmienił. Właściwości czerni (pochłanianie fal światła) i bieli (odbijanie fal światła) pozostają niezmienione. Obecnie w wielu środowiskach forsowana jest postprawda. Jest to sytuacja, która przesiąkła do kultury politycznej wielu środowisk politykierskich. W postprawdzie fakty są mniej ważne w kształtowaniu opinii publicznej niż odwoływanie się do emocji i osobistych przekonań. Oczekuje się od manipulowanego środowiska, że będzie podejmowało decyzje najważniejsze dla swego życia w oparciu o fake newsy. Często zdarza się, że rozmówcy nie komunikują się, a jedynie artykułują słowa, które druga osoba, ich zdaniem, chce usłyszeć.

W czasach nadchodzącego zamętu inny Polak – światowej sławy filozof Alfred Tarski – zdefiniował prawdę jako cechę zdań tworzących zbiór zdań prawdziwych. Np. zdanie „Pada deszcz” – jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy pada deszcz.

Przeciwieństwem prawdy są: nieprawda, postprawda, niedorzeczność, bzdura, kłamstwo, fałsz. Kolejność wymieniania nie jest przypadkowa. Kłamstwo i fałsz są najbardziej wrogie prawdzie. Postprawda jest najbardziej niebezpieczna – ze względu na trudność jej wykrycia przez zmanipulowanego (gra na emocjach) człowieka.

Cały artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Tylko prawda” znajduje się na s. 3 październikowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Tylko prawda” na s. 3 październikowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

„Śląski Kurier WNET” 40/2017. Jadwiga Chmielowska: Niektórzy nie zauważyli, że wojna trwa od pewnego czasu

Od prawie 30 lat wmawia się nam, że patriotyzm to idiotyzm. Uprawiana jest propaganda wstydu. W szkołach i na uczelniach młodzież nie jest niestety wychowywana w duchu odpowiedzialności za państwo

Jadwiga Chmielowska

Największe straty we współczesnej formie wojny ponoszą kraje zachodnioeuropejskie. Metody i broń używana do prowadzenia wojen zmieniają się. Tak jak nie można porównać I i II wojny światowej, tak samo jest teraz. Niektórzy nie zauważyli nawet, że wojna trwa już od pewnego czasu.

Do realizacji marzenia Lenina panowania nad całą Europą, czyli powstania Eurazji od Atlantyku do Pacyfiku, musi nastąpić paraliż woli walki narodów przeznaczonych do ujarzmienia. Nie są to działania przeprowadzane rewolucyjnie, więc większość społeczeństw nie odczuwa skutków dezintegracji rodzin, upadku tradycyjnych wartości. Ostatnio jednak obserwujemy przyśpieszenie. Wielomilionowy napływ emigrantów ma zniszczyć państwa narodowe i zmęczyć społeczeństwa ciągłymi zamachami, napadami i gwałtami.

Tak się składa, że najlepszą sojuszniczką Putina stała się Merkel. To ona odpowiada za destabilizację Europy. Co gorsza, radykalne partie narodowe, jak francuski Front Narodowy czy Alternatywa dla Niemiec widzą w Rosji sojusznika w walce z nienormalnością, która ich otacza. Niektórzy byli przywódcy Niemiec są wprost na garnuszku Kremla, obejmując posady w Gazpromie.

Obywatele państw europejskich, choć widzą, co dzieje się dookoła, nie są w stanie zdiagnozować przyczyn. Cała machina propagandowa mediów jest nastawiona nie na informowanie i edukowanie obywateli, a na dezinformację, sianie zabobonów i uprzedzeń. Ba, nawet historia tworzona jest na nowo. Nie fakty się liczą, a bzdury upowszechniane masowo. Najgorsze jest to, że tak jak w komunizmie, słowa straciły pierwotne znaczenie. Fakty historyczne i postaci są skazane na zamilczenie, aby torować drogę kłamstwu i fałszywym autorytetom.

W ten właśnie sposób Polakom usiłuje się przypisać udział w eksterminacji Żydów. Ostatnio nawet niemiecka prasa zaczęła walczyć z panującym w Polsce nazizmem. Obłuda nikogo tam nie porusza. Teksty pisane są na zamówienie i publikowane w lewicowych mediach, a następnie masowo cytowane. Tradycyjne dziennikarstwo upadło. Nikt niczego nie sprawdza.

Nasila się w Polsce propaganda antyukraińska i prorosyjska. Aby była skuteczniejsza, po ukraińskiej stronie granicy gloryfikuje się UPA, nie bacząc na to, że część jej przywódców to zbrodniarze. Całkowicie zamilcza się natomiast Petlurę. Jeśli już mówi się o twórcach Ukraińskiej Republiki Ludowej, to wychwala się proniemieckiego Skoropackiego, którego ugodowa postawa pacyfikowała wolę walki zbrojnej Ukraińców o swoje państwo.

W III RP od prawie 30 lat społeczeństwu wmawia się, że patriotyzm to idiotyzm. Uprawiana jest wobec obywateli propaganda wstydu. W szkołach i na uczelniach młodzież nie jest niestety wychowywana w duchu odpowiedzialności za państwo, a poziom nauczania drastycznie spadł. Najlepsze kadry naukowe zasiliły uczelnie całego świata. Skostniałe układy sitw miernot hamują karierę młodych elit. Wśród młodych pracowników naukowych szerzy się cwaniactwo i bylejakość.

Państwo trzeba uzdrowić od podstaw. Mamy powtórkę z historii. Na łamach „Śląskiego Kuriera WNET” publikujemy historię naszych przodków, którzy próbowali ratować I Rzeczpospolitą. Tamte czasy bardzo przypominają teraźniejszość. Na Śląsku z naszych podatków finansowane są różne schlesierskie inicjatywy. To one otrzymują różne granty. Państwo nie reaguje. Nie dostają wsparcia inicjatywy propolskie.

Na naszych łamach poświęcamy dużo miejsca obronie obywatelskiej w toczącej się współcześnie wojnie gospodarczej i psychologicznej.

Artykuł wstępny redaktor naczelnej Jadwigi Chmielowskiej znajduje się na s. 1 październikowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Jadwigi Chmielowskiej na s. 1 październikowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Nasze społeczeństwo wyręcza rządzących. Tak było z przywróceniem Święta Niepodległości i pamięci o Żołnierzach Wyklętych

Ile jeszcze czasu musi upłynąć, by światu ponownie uzmysłowić, iż II wojnę światową wywołali Niemcy i to za ich sprawą ludzkość doświadczyła tylu nieszczęść osobowych i materialnych?

Jadwiga Chmielowska

Tuż po wojnie żyło pokolenie bezpośrednio nią dotknięte. Im nie potrzeba było tłumaczyć, co się wydarzyło. Niemcy uciekli w milczenie, a pod pręgierzem postawiono Hitlera i jego współwyznawców ideologicznych. (…)

Kiedy kraje środkowoeuropejskie takie jak Polska zmagały się z okupacją sowiecką, zastrzyk finansowy w postaci planu Marshalla stawiał na nogi gospodarkę niemiecką, co pozwoliło Niemcom dość szybko snuć plany dobrobytu bez obciążeń moralnych. Kompleks winy został przyćmiony sukcesami Volkswagena i Mercedesa, Simensa, Boscha, Deutsche Banku, Postu, Bahnu itd. – tak na marginesie, rozwijających się podczas wojny za sprawą pracujących w tychże fabrykach więźniów obozowych skazanych na zagładę.

A tak już to bywa, że mocarstwo finansowe jest na świecie postrzegane inaczej niż kraj biedny. Dano więc w latach 60. przyzwolenie na głosy „intelektualistów” o nieobarczaniu młodego pokolenia niemieckiego skutkami „faszyzmu czy hitleryzmu”. Cóż z tego, że dziadek mordował więźniów w obozach śmierci, a babcia administrowała kartoteką; przecież oni nie mieli wyjścia – podlegali rozkazom, i tyle. To nie Niemcy, ale jacyś „nazi” decydowali wówczas. Nikomu nie przeszkadzał kult wielkich Niemiec, wiszące w domach fotografie dziadka w mundurze SS czy organizowanie tu i ówdzie spotkań „kombatantów” lub „wypędzonych”. Do tego nagminne było stygmatyzowanie i poniżanie narodów Europy zamieszkujących jej wschodnie tereny. (…)

W Polsce paradoksalnie bywa tak, że społeczeństwo skutecznie wyręcza rządzących. Tak było z przywróceniem Święta Niepodległości, za sprawą Marszu Niepodległości 11 listopada organizowanego przez środowiska niepodległościowe młodych ludzi. Tak było z przywołaniem pamięci o Żołnierzach Wyklętych.

Tak jest również obecnie, w przypadku głośnej akcji społecznej przeciwko relatywizowaniu odpowiedzialności za II wojnę światową, np. za sprawą procesu wytoczonego przez byłego więźnia Auschwitz, czy objeżdżającej Niemcy i siedziby telewizji ZDF lawety z umieszczonym na niej symbolem Hitlera i obozu koncentracyjnego oraz tekstem, że obozy zagłady były niemieckie. (…)

Czy ciągle społeczeństwo musi wyręczać rządzących (…)?

Od dłuższego czasu twórcy filmowi zmagają się z decydentami, próbując przekonać ich o potrzebie realizacji filmowej antologii o niemieckich obozach zagłady, cyklu 25 filmów edukacyjnych, w kilku wersjach językowych, które mają być ogólnie dostępne, bez ograniczeń, dla każdego, a szczególnie dla szkół, ambasad itd.

Zrealizowano już dwa filmy (Koncentrationslager Flossenburg i Koncentrationslager Stutthof), głównie sfinansowane przez samych twórców, znanych dokumentalistów – reżyserem jest Leszek Ciechoński, a realizatorem zdjęć i producentem – Piotr Zarębski. Przy realizacji filmów aktywnie uczestniczą studenci szkoły medialnej, którzy tworzą swoje etiudy.

Mimo pozytywnych opinii, poparcia kombatantów i więźniów obozów, wielu ważnych patronów medialnych, projekt utknął w… zaciszach gabinetów urzędniczych, powodując wstrzymanie realizacji kolejnych filmów. Czy naprawdę nie można w Polsce zrobić czegoś normalnie? Czy tak ważne projekty muszą napotykać trudności przypominające niewydolny, miniony ustrój?

Cały artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Urzędnicy a racja stanu” znajduje się na s. 4 wrześniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Urzędnicy a racja stanu” na s. 4 wrześniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Rosja carska czy sowiecka, pozostaje Rosją. Wyhodowano kolejne rosyjskie monstrum. Grzech zaniechania się multiplikuje

Specnaz rosyjski walczy w Donbasie. Rosja wysyła pomoc humanitarną, czyli uzbrojenie. Czeka teraz spokojnie na całkowitą destabilizację państw UE. Terroryści islamscy mają je rzucić na kolana.

Jadwiga Chmielowska

Nieprzeprowadzenie dekomunizacji w krajach postsowieckich spowodowało, że skutki odczuwane są do dziś, po prawie 30 latach od przemian lat 89–90 XX wieku. Organizacje niepodległościowe chciały w latach 1990– 91 powołania trybunału do osądzenia komunizmu i jego zbrodni. Była nawet proponowana nazwa „Norymberga 2”. Najaktywniejsi byli w tym działaniu Estończycy. Mieli wtedy mocne wsparcie Litwinów (Liga Wolności Litwy) i Polaków (Solidarność Walcząca), ale też Łotyszy, Gruzinów i innych zniewolonych narodów.

Tymczasem rządzący sprawili, że z byłymi komunistami obchodzono się łagodnie jak ze zgniłym jajkiem. Zamiast je wyrzucić, pozwalano, by gniło dalej i roztaczało smród. W Polsce dopiero teraz weszła w życie ustawa o zmianie nazw ulic byłych komunistycznych zbrodniarzy. (…)

W komunizmie bolszewickim istniała toporna cenzura, w zachodnim komunizmie autocenzura poprawności politycznej. W jednym i drugim systemie komunistycznym zmieniano siatki pojęć na nieprzystające.

W krajach sowieckich, jak słyszeliśmy: ‘ludowa sprawiedliwość’ czy ‘ludowa demokracja’ – wszyscy wiedzieliśmy, o co chodzi. Byliśmy i jesteśmy zaszczepieni przed ideologicznym bakcylem. W wolnych społeczeństwach było to zupełnie nie do pomyślenia. Każdy bowiem wiedział, co to demokracja. Tak samo nie rozumiano, co to jest Związek Sowiecki i traktowano Rosję Sowiecką jako normalne państwo. Poważnie.

Dopiero Reagan właściwie ją zdiagnozował: „Imperium zła”. I było to faktycznie imperium zła. Obficie finansowało nie tylko komunistyczne partie na całym świecie, ale też wszelkiego rodzaju terrorystów. Nie tylko różne Czerwone Brygady czy gangi Baader-Meinhoff, ale też bojowników palestyńskich i arabskich terrorystów. W komunistycznej PRL przechodzili szkolenia i odpoczywali, a w broń zaopatrywała ich Czechosłowacja. Taka była specjalizacja „demoludów”.

Obywatele Związku Sowieckiego składali się na finansowanie światowego terroryzmu. Związek Sowiecki również nie został osądzony, tak jak Niemcy po 1945 roku. Zbrodnie komunistyczne dokonane na ludności cywilnej, chociaż dziesięciokrotnie większe niż nazistowskie, też nie zostały osądzone. Sprawcy nie trafili za kratki tak jak hitlerowcy. W III RP, choć katom z lat 1945–56 udowodniono winę, nikt nie trafił do więzienia. Dalej na Zachodzie bycie komunistą nie jest kompromitujące. (…)

Przypomnijmy raz jeszcze, kto wysyłał w świat terrorystów w latach 70. i 80. XX wieku, kto wysadzał bloki z własnymi obywatelami, kto dokonywał zamachów terrorystycznych i zrzucał winę na Czeczenów, kto później głosił potrzebę koalicji antyterrorystycznej i ogłupił Obamę? Teraz świat ma ulec islamofobii i pogrążyć się w wojnie religijnej. Gdziekolwiek się spojrzy, tam widać moskiewski ślad.

Moskale nie cofną się przed niczym, taka jest ich istota.

Cały artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Grzech zaniechania” znajduje się na s. 2 wrześniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Grzech zaniechania” na s. 2 wrześniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Mikołajek nadmorski, jak pisałam przed rokiem, zagrał na nosie wszystkim Dyzmom i cwaniakom – i rośnie sobie w najlepsze

Rok temu mikołajek został wyrwany z korzeniami i wywieziony w nieznanym kierunku. Władze próbowały zastraszyć społecznika. Wytoczono przeciwko niemu wielkie działa. Uruchomiono nawet prokuraturę.

Jadwiga Chmielowska

Rok temu, we wrześniowym numerze Śląskiego Kuriera WNET opublikowałam tekst pt. „Mikołajek a sprawa polska”.

W Białogórze, na zlecenie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Pomorski Park Krajobrazowy postanowił w końcu 2015 r. rozprawić się z mikołajkiem – chronioną, rzadko występującą rośliną wydmową. (…)

Roślinkę, za wiedzą i poparciem lokalnych władz samorządowych, posadził Ryszard Gordziej, właściciel pensjonatu „Mikołaj” i miłośnik mikołajka nadmorskiego. Jednak bezwiednie prawdopodobnie nadepnął na odcisk naukowcom, którzy załatwili duży grant na rozmnażanie mikołajka metodą in vitro, czyli przez klonowanie z łodyżki. Nie podobało się chyba to, że pan Gordziej uzyskał sadzonki z nasion.

Mikołajek został wyrwany z korzeniami i wywieziony w nieznanym kierunku. (…) Na sztucznej wydmie usypanej na Wyspie Sobieszewskiej mikołajek pojawił się w tym samym czasie, w którym zarządzono jego eksmisję z Białogóry.

Przypadek mikołajka obnaża głupotę ludzką i udowadnia, że prawo naturalne, przyroda zawsze ma wyższość nad stanowionym. Wystarczy myśleć i działać zdroworozsądkowo. Państwo, a więc jego funkcjonariusze, powinni służyć dobru wspólnemu. Nie mnożyć przeszkód, ale je usuwać.

Mikołajek nadmorski, tak jak przewidywałam rok temu – „zagrał na nosie wszystkim Dyzmom i cwaniakom – i rośnie sobie w najlepsze”. (…) Teraz nic mu już nie grozi. Wójt i sołtys stwierdzili, że obecne rośliny pojawiły się samoistnie. Chroni więc mikołajka prawo. To jego siedlisko, które sobie wybrał i obronił.

Cały artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Zwycięstwo mikołajka” znajduje się na s. 1 wrześniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jadwigi Chmielowskiej pt. „Zwycięstwo mikołajka” na s. 1. wrześniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

„Śląski Kurier WNET” 392017/ Jadwiga Chmielowska: W politykę siania dezinformacji wpisał się ostatnio Kornel Morawiecki

Kornel Morawiecki jest zwolennikiem obecności pomników wdzięczności armii sowieckiej w przestrzeni publicznej. Może takie poglądy wygłaszać prywatnie, ale nie w imieniu Solidarności Walczącej.

Jadwiga Chmielowska

Już czas zmienić Polskę. Najpierw jednak musimy zmienić myślenie polityków i obywateli o państwie i wrócić do znanego w I i II Rzeczpospolitej o państwie jako rzeczy wspólnej. Odpowiedzialność za nie teraz i w przyszłości ponosimy my – obywatele.

Nawet królowie nie mogli traktować Polski jako swojej własności. Artykuły henrykowskie z 1573 r. jasno określały ustrój państwa. Były pierwszą w świecie namiastką konstytucji. Dawały szlachcie przywilej wpływania na losy ojczyzny, a stan szlachecki był otwarty. Każdy – mieszczanin czy chłop, który wspierał ojczyznę w potrzebie (wojny), był nobilitowany.

Wolność wiąże się z odpowiedzialnością nie tylko w życiu prywatnym, ale też społecznym i państwowym. Niestety, nie wszyscy nasi dziadowie to rozumieli. A teraz?

Znowu stoimy w obliczu podziału społeczeństwa na dwa obozy. Przeciwnicy naprawy naszej ojczyzny celowo dezinformują. Jednak ten podział społeczeństwa jest sztuczny. W jednym i drugim obozie są patrioci.

Dodatkowo polityka kadrowa „dobrej zmiany”, prowadzona w myśl zasady „mierny, ale wierny”, prowadzi do pozbywania się wielu pożytecznych jednostek, które są eliminowane, bo mogą komuś niekompetentnemu zagrozić. Powiększa to liczebność grupy stojącej z boku. „Dobra zmiana” potrzebuje nie tyle jedności, co głębokiej dyskusji o naprawie Rzeczpospolitej.

Nowa konstytucja, z rozwiązaniami usprawniającymi nie tylko zarządzanie państwem, ale również gwarantująca wolność i pomyślność wszystkim obywatelom, pomoże scalić naród i zanegować fikcyjny, wykreowany przez zawodowych dezinformatorów podział. I sprawić, że ci, którzy działają z własnych, ambicjonalnych, finansowych pobudek i w interesie obcych państw, zostaną sami.

Niestety, w politykę siania dezinformacji wpisał się ostatnio Kornel Morawiecki, posługując się kłamstwami i nadinterpretując fakty. Nie tylko uważa on, że Polska powinna otworzyć się na emigrantów z Afryki (wystąpienie na zjeździe rocznicowym Solidarności Walczącej w czerwcu br.), ale również broni obecności pomników wdzięczności armii sowieckiej w przestrzeni publicznej (Różnica, „Gazeta Obywatelska” nr 147 z 17–30.08.17 r.) Swój tekst opatrzył znaczkiem „SW”.

Wcześniej sprzeciwiał się ekshumacjom ofiar katastrofy smoleńskiej i postulował wspólny grób. Wystąpił w ten sposób przeciwko kulturze chrześcijańskiej i tradycji polskiej, gdzie każdy zmarły otoczony jest czcią i ma prawo do godnego pochówku we własnym grobie.

Niezrozumiałe jest twierdzenie Kornela Morawieckiego, wygłoszone na konferencji o Białorusi, która na szczęście nie odbyła się, jak planowano, w Sali Kolumnowej Sejmu RP, a w bibliotece poza parlamentem. W swoim wystąpieniu powiedział, że Białorusini, Ukraińcy, Polacy i Rosjanie powinni żyć w jednym państwie. Czyżby aż tak bał się Rosji, że aby jej nie drażnić, chce oddać Polskę w niewolę?

Kornel Morawiecki, cytując Józefa Mackiewicza, często powtarza, że tylko prawda jest ciekawa. Tymczasem sam przekłamuje fakty, a nawet chce „wygumkować” z historii „Solidarności Walczącej” osoby o innych niż jego poglądach.

Prywatne poglądy Kornela Morawieckiego mnie nie interesują, jednak nie ma on najmniejszego prawa wypowiadać się w imieniu całej „SW” i opatrywać swoich tekstów naszym logo.

Ślązacy za wysadzanie pomników sowieckich odsiedzieli duże wyroki.

Artykuł wstępny Redaktor Naczelnej „Śląskiego Kuriera Wnet” Jadwigi Chmielowskiej na s. 1. wrześniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Redaktor Naczelnej „Śląskiego Kuriera Wnet” Jadwigi Chmielowskiej na s. 1. wrześniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl