Były minister MSZ Witold Waszczykowski skomentował oświadczenie wydane przez tzw. Konferencje Ambasadorów RP
Konferencja Ambasadorów RP gromadzenie byłych przedstawicieli dyplomacji, którzy zostali usunięci ze swoich urzędów, a obecnie skupiają się na ocenianiu polityki zagranicznej rządu PiS. W oświadczeniu znajduje się m.in. ostra krytyka dotycząca polityki zagranicznej prowadzonej przez obecnego ministra MSZ Jacka Czaputowicza.
Zdaniem byłego ministra MSZ słowa autorów oświadczenia świadczą o frustracji, ponieważ zostali oni wydaleni z państwowych stanowisk. Powodem zwolnień było nierealizowanie polityki zagranicznej PiS-u. Zdaniem deputowanego MSZ dokonało kluczowych zmian personalnych w polskich ambasadach.
„MSZ zostało zmienione w czasie mojej kadencji. W ciągu dwóch lat ze 100 ambasadorów wymieniłem około 70”.
Były minister MSZ opowiedział również o aktualnym sposobie rekrutacji nowych ambasadorów. Wybiera się ich przy współpracy z instytucjami dyplomatycznymi.
Witold Waszczykowski skomentował również zmiany na arenie międzynarodowej w kontekście umacniającej się pozycji Iranu w regionie:
„Iran bezsprzecznie zmierza do zdobycia broni nuklearnej. Obecnie posiadł już całą technologię produkcji broni (…) Z sukcesem prowadzi również program rakietowy”. Minister przypomniał, że USA w 2015 roku udało się doprowadzić do porozumienia z Iranem, które dotyczyło zamrożenia programu nuklearnego. Jednak wyszedł z tego porozumienia zwycięsko. Chociaż wstrzymał wówczas badania to zatrzymał całą technologię produkcji broni i rakiet. Obecnie Iran skorzystał z faktu, że sankcje zostały zniesione i zaczął prowadzić bardzo agresywną politykę w regionie. To spowodowało, że USA uznało to porozumienie za niewłaściwe i będzie chciało je renegocjować”.
Deputowany mówił również o żydowskim lobby w Stanach Zjednoczonych, które wpływa na politykę supermocarstwa na Bliskim Wschodzie. Ponadto Waszczykowski określił nasze stosunki z Izraelem oraz państwami arabskimi.
Na zakończenie rozmowy minister skomentował słowa Joachima Brudzińskiego. Szef MSWiA powiedział, że będzie namawiał premiera Mateusza Morawieckiego, aby Polska odstąpiła od porozumienia GCM (Global Compact for Migration – Globalne porozumienia na rzecz bezpiecznych, uregulowanych i legalnych migracji). Zdaniem Witolda Waszczykowskiego jest to dobra decyzja, ponieważ globalne migracje destabilizują sytuację w wielu krajach Europy. Pomoc natomiast imigrantom należy udzielać w ich państwach.
Ta klika zawsze planowała niszczenie poczucia jedności Bliskiego Wschodu i zastępowanie go formą dyktatury wojskowej, sponsorowanej i kierowanej przez zwolenników totalitarnego Nowego Porządku Świata.
Julian Rose
Izraelskie zbrodnie przeciwko ludzkości. Podział w sercu konfliktu izraelsko-palestyńskiego
Od dekad Palestyńczycy żyją na skraju zagłady. Ich ziemia była stopniowo zagarniana, aż pozostał zaledwie maleńki skrawek. Jest to historia, która nie przeminie tak po prostu, nawet dla tych, którzy znajdują się tysiące kilometrów dalej i próbują odwrócić oczy i uszy od wstydu, który spada na okrutnego ciemięzcę tego obecnie maleńkiego kawałka ziemi i znużonego ciągłą walką ludu.
W 1975 roku pracowałem w kibucu zwanym Rosh Hanikra w północnym Izraelu. Główny dochód przynosiła mu intensywna produkcja awokado. Żyło tam około czterystu ludzi. Eksperyment społeczny znany pod nazwą kibuców rozwinął się po drugiej wojnie światowej, kiedy tysiące Żydów z Europy, którzy ocaleli z pogromu Hitlera, przeniosły się do Izraela, aby tam odnaleźć swój nowy dom.
Kibuce rozwinęły się jako osady ziemskie, często zakładane na mało żyznych glebach, które stopniowo czyniono żyznymi. W kibucu Rosh Hanikra wszyscy jedliśmy wspólne posiłki w dużej jadalni i spaliśmy w małych domkach rozsianych pośrodku gospodarstwa. Nikt nie był właścicielem ziemi czy domów. Kibuc stanowił komunę, a ci, którzy byli częścią społeczności najdłużej, nabywali pewne przywileje.
Tak to funkcjonowało, a ja byłem wolontariuszem przez krótki okres. Moim celem było poznanie alternatywnych modeli osadnictwa ziemskiego pod kątem przyszłych działań w majątku ziemskim w Wielkiej Brytanii, który odziedziczyłem po śmierci mojego ojca kilka lat wcześniej.
Pewnego dnia opuściłem kibuc, aby odwiedzić mądrego starca w Tel Awiwie. W trakcie rozmowy na temat osadnictwa ziemskiego powiedział mi coś bardzo interesującego. Powiedział, że słowo „Izrael” w języku hebrajskim oznacza „pracować z Bogiem” i że to zostało zatajone przez ekstremistycznych, prawicowych syjonistów, którzy nalegają na to, że Izrael to nazwa kraju, który był Palestyną do 1918 roku, czyli do Deklaracji Balfoura, tworzącej „dwa państwa”, które – na papierze – pozostają rzeczywistością do dzisiaj.
Pomyślałem więc, że być może Izrael nigdy nie miał być „miejscem”, a raczej stylem życia – zaangażowaniem w „pracę z Bogiem”. Jeśli tak, co oznaczało to w świetle twierdzenia, że ten region geograficzny na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego jest „domem” żydowskich plemion?
Wyjaśnienia mądrego starca utkwiły mi w pamięci. Pokazywały całkowicie nowe rozumienie i być może również rozwiązanie pozornie nierozwiązywalnego kryzysu palestyńsko-izraelskiego. Jeśli córki i synowie narodu izraelskiego w samej definicji pomylili „materialne miejsce” z „misją duchową”, pomyłka ta może być bardzo znacząca. A gdyby się do niej przyznano, mogłaby zmienić bieg historii.
Trzy tygodnie temu przeczytałem nagłówek autorstwa dziennikarza Roberta Fiska, korespondenta zagranicznego „The Independent”: „Jak długo po masakrze w strefie Gazy będziemy udawać, że Palestyńczycy nie są ludźmi?”.
Fisk, należący do nielicznych w dzisiejszych czasach dziennikarzy, którzy przekazują prawdę, eksponuje horror masakry dokonanej na Palestyńczykach, którzy podeszli zbyt blisko zabezpieczeń na granicy pomiędzy Izraelem a strefą Gazy. Sześćdziesiąt mężczyzn i kobiet, i jedno dziecko zastrzeleni jednego tylko dnia. Dwa tysiące czterystu rannych. Żaden Izraelczyk nie ucierpiał. Palestyńska młodzież rzucała kamienie i puszczała płonące latawce przeciwko ostrej amunicji. Każda runda miała zabijać.
W czasie, gdy ta masakra rozgrywała się na granicy strefy Gazy, Jared Kushnev, zięć Donalda Trumpa, otwierał nową ambasadę amerykańską w Jerozolimie, otoczony przez świtę syjonistycznych propagandzistów. Głosicieli poglądu, że wydarzenie to było znakiem i zapowiedzią wielkiej apokalipsy i nadejścia Mesjasza. Czasu, kiedy Żydzi powrócą do swojego „domu”, a tych, którzy nie nawrócą się na syjonizm, czekać będą piekielne płomienie.
Ci, którzy zgromadzili się wewnątrz nowej ambasady USA w Jerozolimie, wierzą, że warto przelać każdą ilość krwi, aby Jerozolima została uznana za żydowską stolicę Izraela, a palestyńskie żądania tego samego w odniesieniu do ich państwa zostały całkowicie odrzucone.
„To wielki dzień dla pokoju” – powiedział Benjamin Netanjahu w czasie, gdy nieuzbrojeni Palestyńczycy byli zabijani przez wojsko izraelskie na granicy ze strefą Gazy. Donald Trump bez wątpienia podzielał ten pogląd, gdyż jak powszechnie wiadomo, wchodzi w buty Netanjahu w każdej sytuacji.
Mija już siedemdziesiąt lat, odkąd Palestyńczycy protestują przeciwko pozbawianiu ich własności przez tych, którzy nie przestrzegają ustaleń odnośnie do podziału ziemi z Deklaracji Balfoura, będącej kompromisowym aktem prawnym. Wielu Palestyńczyków uciekło przez granicę do Libanu w trakcie brutalnych pogromów, które miały miejsce w okresie przesiedleń po drugiej wojnie światowej. Inni dołączyli do Hamasu, który powstał, aby próbować chronić społeczności wiejskie przez niekończącym się rozgrabianiem ziemi przez izraelskich konserwatystów.
Pamiętam, jak w 1975 roku nad kibucem Rosh Hanikra przeleciał pocisk od strony granicy z Libanem. Nikt nie zwrócił na to większej uwagi, ponieważ wiedziano, że za jakiekolwiek szkody po stronie izraelskiej i tak odpłacano pięciokrotnie. Od samego początku to była jednostronna walka. Nic dziwnego, skoro, jak wiemy, senat USA zatwierdza poważne sumy, by wspierać działania militarne fanatyków „jednego Izraela”.
Po zakończeniu pracy w kibucu pojechałem do Jerozolimy, a następnie do Jordanii. Pamiętam, że z podróży tej wyniosłem odmienne wrażenia odnośnie do tych dwóch kultur. Izraelczycy, składający się głównie z przesiedlonych Europejczyków i Amerykanów, uosabiali cechy zachodnie i byli intelektualistami. Arabowie z Jordanii, rdzenni mieszkańcy Bliskiego Wschodu, byli otwarci, ciepli i naturalnie usposobieni do wyrażania emocji.
Miałem wrażenie, że obie kultury stanowią dwie części jednej całości. Obie przejawiają cechy, które zestawione razem, mogłyby uzupełniać się i stworzyć pozytywną równowagę. Myślę, że takie pozytywne rozwiązanie byłoby możliwe, gdyby konserwatywna frakcja syjonistów nie zdobyła dominującej pozycji kontroli w polityce izraelskiej od początków historii kraju.
Jesteśmy zmuszeni poczynić obserwację, że dynastie Rothschildów, Rockefellerów, Sorosów, z ich silnymi powiązaniami z Projektem dla Nowego Amerykańskiego Wieku, z Komisją Trójstronną i grupą Bilderberg utrzymują nieprzerwany wpływ na rozwój polityki Izraela. Wprowadzają z powodzeniem starą technikę opartą na zasadzie „dzielić i zwyciężać”, upewniając się, że wąska wizja konserwatystów jest niezmiennie reprezentowana na czołowych fotelach władzy.
To zapala cały Bliski Wschód, ponieważ ta klika zawsze miała w planie niszczenie poczucia jedności tego regionu i zastępowanie go jakąś formą dyktatury wojskowej, sponsorowanej i kierowanej przez zwolenników totalitarnego Nowego Porządku Świata, w którym „elita z krwi” pozostaje zawsze u steru. Jest to bezpośrednie przedłużenie III Rzeszy, wraz z jej głoszonymi otwarcie zamiarami ludobójstwa i eugeniki.
Położenie Izraela zapewnia mu ważny geopolityczny wpływ na międzynarodowe szlaki handlowe korzystające z Kanału Sueskiego, jak również sąsiadujących krajów posiadających bogactwa naturalne, a zwłaszcza ropę naftową. Utrzymywanie tego państwa jako przyczółka dla tych celów oraz powiązanych z nimi zachodnich interesów hegemonicznych odgrywa znaczącą rolę w wyborze przywódców izraelskich i tego, skąd pochodzi wsparcie finansowe dla tych przywódców.
Podczas gdy kryzys na Bliskim Wschodzie jest podkręcany przez takich niereformowalnych despotów, ludzie się budzą i zaczynają dostrzegać oszustwo. Dlatego właśnie próbuje się ukrócić jakąkolwiek krytykę sprawy syjonistów. Nagle stało się to tematem podchodzącym pod działania zbrojne, w związku z którym należy ukrócić nawet fundamentalne prawo do wolności słowa.
Widzieliśmy już brutalny atak na brytyjską Partię Pracy i jej przywódcę, Jeremiego Corbyna, który rzekomo żywił antysemickie sympatie. W rzeczywistości jednak dużo bardziej prawdopodobne jest to, że pewne jednostki głosiły po prostu te same prawdy, które ja próbuję przekazać w tym artykule. Inspiratorem tego ataku było Brytyjskie Stowarzyszenie Żydów i Przyjaciół Izraela.
Najbardziej zadziwiającym aspektem tego był list wysłany do Corbyna, pod którym podpisali się przywódcy tych organizacji, domagający się tego, aby podjął działania mające na celu usunięcie z partii rzekomo antysemickich wichrzycieli. Poinformowano Corbyna, że ma dostarczyć dowód na to, że w ciągu miesiąca podjął działania w związku z rzeczonym żądaniem i dopiero po zweryfikowaniu dowodów zapadnie decyzja o tym, czy umieścić partię na czarnej liście, czy nie.
Widzimy tutaj te same symptomy autorytarnego despotyzmu, jakie stoją za próbami zduszenia przez Netanjahu sprawy palestyńskiej i oporu, który Palestyńczycy tak dzielnie stawiają. Poza absurdalnym wyzwaniem dla brytyjskiej Partii Pracy, podżegacze wyrażają przekonanie o swej wyższości moralnej, która daje im prawo do tego, by dyktować warunki.
Celowa, prowokacyjna decyzja Donalda Trumpa o przeniesieniu ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy jest działaniem mającym na celu scementowanie ciągłego, prawicowego poparcia dla rządu Netanjahu i jego polityki wykorzeniania wszelkiej opozycji opowiadającej się przeciwko „jednemu państwu” izraelskiemu. Znaleźliśmy się więc w punkcie zapalnym konfliktu, który wciąga kraje sąsiadujące w ten kocioł.
Masakra w strefie Gazy popchnęła Narody Zjednoczone do międzynarodowego dochodzenia w sprawie przestępstw wojennych popełnionych przez oddziały izraelskie. Jedynymi krajami, które głosowały przeciwko temu, były Stany Zjednoczone i Australia.
Tyle tylko, że takie dochodzenia nigdy nie przynoszą definitywnych rozwiązań, ponieważ Narody Zjednoczone mają silne powiązania z globalnymi brokerami władzy i są raczej „przykrywką” służącą do tego, by czasowo zażegnywać konflikty, a nie autentycznym arbitrem sprawiedliwości.
Wyjechałem z kibucu Rosh Hanikra latem 1975 roku. Powróciłem do Anglii, aby wziąć udział w ważnej konferencji poświęconej ekologicznym metodom uprawy. Konferencję prowadziło stowarzyszenie Soil Association, na czele którego stała Eve Balfour – wnuczka lorda Arthura Balfoura, który stworzył deklarację, która w 1918 roku podzieliła Palestynę na dwie części. Mimo iż system dwóch państw przetrwał do dzisiaj, ustalenia naruszano ciągle poprzez ustanawianie izraelskich kolonii na ziemiach zabieranych Arabom, którzy posiadali je na własność i żyli na nich od pokoleń. Wydaje się, że ten rzekomo nierozwiązywalny konflikt opiera się wszelkim pozytywnym i pokojowym rozstrzygnięciom. Jednak takie sytuacje wymagają kreatywnych rozwiązań – i nawet jeśli trzeba kopać głęboko, żeby je znaleźć, należy podjąć wysiłek.
Czy może być tak, że słowa mądrego starca, którego spotkałem w Tel Awiwie w 1975 roku, są kluczem do poznania prawdy? Być może miał rację, a Izrael nie jest wcale miejscem geograficznym, ale dążeniem – starożytnym zaangażowaniem w „pracę z Bogiem”.
A jeśli ten Bóg jest tym samym bóstwem, które stworzyło olśniewający Wszechświat, Izrael jest rzeczywiście nazwą, którą mądrzy ludzie powinni czcić i respektować. Nazwą, która mogłaby być zwiastunem pokoju i pojednania zamiast wojny i podziału. Jest to głębokie przesłanie nie tylko dla Bliskiego Wschodu, ale dla mieszkańców całej Ziemi.
Pomedytujmy nad tym. Utrzymajmy te wnioski w naszych sercach i umysłach i tym samym odegrajmy naszą rolę w rozwiązaniu tego tragicznego konfliktu.
Julian Rose jest wczesnym pionierem rolnictwa ekologicznego, międzynarodowym aktywistą, pisarzem i przedsiębiorcą społecznym, prezesem Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi. Pod adresem www.renesans21.pl. można znaleźć więcej informacji o nim i zamówić jego książki: Zmieniając kurs na życie oraz W obronie życia.
Artykuł Juliana Rose’a pt. „Izraelskie zbrodnie przeciwko ludzkości. Podział w sercu konfliktu izraelsko-palestyńskiego” można przeczytać na s. 15 lipcowego „Kuriera WNET” nr 49/2018, wnet.webbook.pl.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Artykuł Juliana Rose’a pt. „Izraelskie zbrodnie przeciwko ludzkości. Podział w sercu konfliktu izraelsko-palestyńskiego” na s. 15 lipcowego „Kuriera WNET” nr 49/2018, wnet.webbook.pl
Przewodniczący specjalnego zespołu ds. dialogu z Izraelem podkreślił, że III Rzeczpospolita nie prowadziła prawdziwej polityki historycznej, tym samym osłabiając pozycję Polski.
Głównym tematem rozmowy z Bronisławem Wildsteinem była wspólna deklaracja premierów Polski i Izraela: We wspólnej deklaracji premierów znajduje się, podniesie pewnych spraw, które nigdy nie wybrzmiały w światowej przestrzeni publicznej. Po pierwsze, że polskie państwo podziemne i rząd na uchodźstwie robił wszystko, żeby ratować swoich obywateli pochodzenia żydowskiego. Zostało przypomniane, że liczni Polacy heroicznie ratujących swoich współobywateli żydowskiego pochodzenia.
Gość Poranka Wnet podkreślił, że istotnym impulsem do ataków na Polskę, są środowiska wrogie obecnemu rządowi: W sprawie dialogu historycznego mamy do czynienia z działaniami na polu minowych i do tego we wrogim otoczeniu, niestety wrogim również w naszych kraju, ponieważ mamy bardzo wrogie rządowi środowiska, które nie liczą się, jakie to będzie mało konsekwencje dla państwa polskiego. Tym środowiskom tylko chodzi o to, żeby powrócić do władzy, i w tym celu są gotowi biegać z donosami po kraju, dezinformując zagranicę o sytuacji w Polsce.
Gra o politykę historyczną, a to jest gra o wizerunek polski, który ma wpływ na aktualną pozycję polski w relacjach międzynarodowych. (…) To nie jest tylko kwestia polsko-żydowska tylko znacznie szersza, tylko kwestia niemiecko-polska i niemiecko-żydowska – podkreślił Bronisław Wildstein.
Gość Poranka Wnet wskazał na błędy w kreowaniu wizerunku Polski: Przez cała III RP robiliśmy fatalną politykę historyczną, już po upadku komunizmu, kiedy dominowała chęć odrzucenia własnej tożsamości. Polska w ogóle nie przedstawiała własnej opowieści o historii i o świecie, a bez własnej opowieści o świecie nie można mówić o samodzielnej polityce.
Jarosław Papis o ataku Iranu na Izrael. Izraelska armia opublikowała oświadczenie, w którym potwierdziła uruchomienie alarmu lotniczego na Wzgórzach Golan.
Wojsko wskazało, że doszło do ostrzału przeprowadzonego przez oddziały irańskie. Jarosław Papis powiedział, że każdy obserwator z niepokojem obserwuje to co się dzieje między Tel Avivem, Teheranem i Damaszkiem:
„Każdy mieszkaniec trzyma gorąco kciuki za postawę Izraela, za ataki wyprzedzające i myślę, że reakcje całego świata i jego sympatia, jest po stronie Izraela”
Krzysztof Skowroński zauważył, że ocena sytuacji na Bliskim Wschodzie na arenie międzynarodowej jest skomplikowana i nie wszystkie państwa wspierają decyzje Donalda Trumpa:
„Wielkie mocarstwa europejskie nie są tej samej myśli co prezydent Donald Trump. Emmanuel Macron na przykład wybiera się niebawem do Teheranu- to pierwsza wizyta tak wysoko postawionego polityka francuskiego od od 1979 roku.”- podkreślił Krzysztof Skowroński.
Zdaniem naszego gościa, Iran to jedno z ostatnich państw, które wyznaje zasadę: zniszczyć Izrael.
„Izrael nie może pozwolić sobie na taki dyskomfort. Po drugie na terenach Syrii, Iran zainstalował swoje wyrzutnie rakietowe, oraz swoje wojsko. Siły Iranu znajdują się w Iraku, w Jemenie, oraz w Libanie. To Asad wpuścił Iran do Syrii. Izrael zaatakował tylko te jednostki wojskowe, które bezpośrednio zagrażają jego bezpieczeństwu i myślę, że dobrze zrobił.- zaznaczył nasz gość.
Zdaniem posła Kukiz’15 szereg działań przedstawiających Polaków jako naród współodpowiedzialny za Holokaust i czerpiący z niego korzyści nie byłby możliwy gdyby nie postawa części polskich polityków.
Poseł Grzegorz Długi podkreślił, że Izraelowi od lat zależało na osłabieniu pozycji Teheranu: Donald Trump jednoznacznie poparł stanowisko Izraela w sprawie porozumienie z Iranem, który od początku był zainteresowany, aby w Iranie albo była władza przychylna Tel Avivowi, co jest raczej niemożliwe, albo powstał wewnętrzny spór i podział wewnętrzny, co by powodowało osłabienie Iranu.
To nie jest tak, że musimy każde działania USA wspierać w sposób konkretny i wyraźny. Powiem więcej Amerykanie nawet tego nie oczekują, nie słyszeliśmy żadnych sygnałów, że Amerykanie oczekują ze strony Polski jakiegoś działania – podkreślił poseł Grzegorz Długi.
Zdaniem posła Kukiz’15 nie ma przypadku w serii wydarzeń medialnych i politycznych pokazujących Polskę jako kraj gdzie szerzy się faszyzm i antysemityzm: Oczywiście to nie jest ciąg przypadków, ale nie nazwałbym tego też wojną przeciwko Polsce. Nazwałbym to normalnym elementem mocowania i polityki trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Niewyobrażalnym byłoby, aby prezydent [Donald Trump] nie podpisał tej ustawy, trzeba brać pod uwagę realia amerykańskie polityczne.
Oczywiście podjęto działania to powinny być działania spokojne dyplomatyczne zakulisowe, a nie jakieś walki medialne czy przekrzykiwanie się, bo po pierwsze w tym przekrzykiwaniu na pewno przegramy, a po drugie niewiele załatwimy – zaznaczył polityk.
Grzegorz Dług wskazał, że działania opozycji pomagają środowiskom żydowskim antypolską kompanię i starania o wynegocjowanie od Polski reparacji: To jest niestety odprysk naszej wewnętrznej polityki. Bo to podział wewnątrz polityczny w Polsce, który opozycja wyniosła na zewnątrz, po to aby zyskać jakiś tam poklask w niektórych w mediach, w tej chwili odbył się rykoszetem przeciwko nam jako całości narodu i całości państwa. Nie jest dla mnie tajemnicą, że te pogorszenie relacji ze środowiskami żydowskimi jest funkcją ostrej walki politycznej wewnątrz Polski.
Dzisiejszy dzień jest okazaniem wrażliwości i współczucia oraz pokazaniem, że nie odżegnujemy się od wspólnej historii. Poseł PiS podkreślił, że stosunki polsko-żydowskich ulegają poprawie.
Dzisiaj przypada 75. rocznica wybucha powstania w getcie warszawskim – największego zbrojnego zrywu Żydów podczas II wojny światowej, a zarazem pierwszego powstania miejskiego w okupowanej Europie. Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB) oraz Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW) 19 kwietnia 1943 roku rozpoczęli walkę z hitlerowcami prowadzącymi likwidację warszawskiej dzielnicy żydowskiej. Upamiętnienie 75. rocznicy wybuchu powstania w getcie jest hołdem dla bohaterów 1943 roku.
Jan Ardanowski podkreślił, że polsko-izraelska grupa parlamentarna, którą kieruje, będzie robiła wszystko, aby szukać kontaktu do budowania dobrych relacji z Izraelem: My jako grupa, która zrzesza kilkudziesięciu posłów interesujących się relacjami polsko-izraelskimi, bierzemy udział w wydarzeniach symbolicznych i ważnych dla Żydów, a niewątpliwie powstanie w getcie takim było. Dzisiaj w imieniu tej grupy będę pod Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie składał wieniec.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości stwierdził, że powinniśmy brać udział w rocznicy, bo jest to przypomnienie i uświadomienie, jak bardzo związane były ze sobą losy Polaków i Żydów w czasie II Wojny Światowej.
Dzisiaj o godzinie 12:00 dla upamiętnienia rocznicy wybuchy powstania w getcie w Warszawie zawyją syreny oraz zabiją dzwony kościelne: Będzie to okazanie wrażliwości i współczucia oraz pokazanie, że nie odżegnujemy się od wspólnej historii – oznajmił deputowany.
Jan Ardanowski wspomniał również o poprawiających się stosunkach polsko-izraelskich. Mówił, że rozwijają się one w miarę dobrze a współpraca gospodarcza miedzy Polską a Izraelem jest coraz lepsza: Możemy współpracować z Izraelem na wielu płaszczyznach związanych z innowacyjnością czy z rozwiązaniami dotyczącymi rolnictwa. Umiejętność bardzo precyzyjnego i oszczędnego gospodarowania wodą przez Izrael, jest tym, czego możemy się od nich uczyć. Jest to kraj handlarzy, kupców. My jesteśmy krajem nadwyżkowym, musimy starać się znaczną część żywności eksportować. Izraelscy przedsiębiorcy są dobrymi partnerami do dalszego reeksportowania towarów na kraje Afryki i Azji – podkreślił szef polsko-izraelskiej grupy parlamentarnej w Poranku WNET.
Antysemityzm w Polsce istnieje. Debata wokół Marca’68 („Obcy w domu”) w Muzeum Polin była zinstrumentalizowaniem antysemityzmu – powiedział członek zespołu ds. dialogu prawno-historycznego z Izraelem.
Wczoraj ok. 12 tys. uczestników Marszu Żywych na czele z prezydentami Polski Andrzejem Dudą oraz Izraela Reuvenem Rivlinem wyruszyło sprzed bramy obozowej z napisem „Arbeit macht frei” do środka Auschwitz II-Birkenau. Sygnałem do wymarszu był dźwięk szofaru, instrumentu liturgicznego z baraniego rogu.
Gość Poranka WNET Bronisław Wildstein podkreślił, że: Marsz żywych jest wstrząsającym wydarzeniem. Pokazuje on, że przemoc i zbrodnia nie triumfuje.
Mówił również o tym, żespotkanie ma również: Wymiar bardziej doraźny, bo polityczny, którym jest uspokajanie konfliktu między Polską a Izraelem.
Po gwałtownej fazie konfliktu mamy do czynienia ze stopniowym jego uspokajaniem. W wypowiedziach prezydenta Izraela były pojednawcze gesty wobec Polski i Polaków. To wszystko pokazuje, że sprawa się uspokaja i może ona posłużyć naszym relacjom – powiedział dziennikarz.
Bronisław Wildstein oznajmił, że obecne stosunki polsko-izraelskie mają daleki wydźwięk:
Telewizja izraelska pokazała materiał, w którym przedstawiony jest punkt widzenia Donalda Trumpa na temat wczorajszego wydarzenia; Amerykanie naciskają na swojego najważniejszego sojusznika na Bliskim Wschodzie, żeby poprawił kontakty z Polską, ponieważ jesteśmy ich ważnym partnerem.
Gość Poranka WNET podkreślił, że spotkanie miało charakter pojednawczy, a prezydent Izraela docenia wysiłki polskiej władzy w celu zażegnania sporu dyplomatycznego.
Mam nadzieję, że wraz ze stroną izraelską z czasem zaczniemy pracować nad naszą wspólną historią – z jej wszystkimi ciemnymi i jasnymi punktami. Historia jest niesłychanie ważna, bo tworzy naszą tożsamość. Nasza dobrze o nas świadczy – podkreślił Bronisław Wildstein.
Wspomniał także o największej antysemickiej kampanii w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN:
To, że POLIN pokazuje antysemicki cykl debat, to jego prawo. Jednak trzeba wspomnieć, że dał on się politycznie zinstrumentalizować, pokazuje to debata o Marcu’68 pt. „Obcy w domu”.
Bronisław Wildstein mówił o tym, że debata pokazała światu, jak w Muzeum Żydów mówi się o wydarzeniach z Marca’68.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie chcą z przyczyn formacyjnych, wejść w spór z państwem Izrael – a tylko w ramach konfliktu z politykami żydowskimi możemy bronić naszej polityki historycznej.
Wiceprezes Ruchu Narodowego na antenie Radia Wnet komentował zamieszanie medialne po wystąpieniu prezydenta Izraela w Polsce: Istnieje dziwna kontrowersja: czy w wystąpieniu prezydenta Izraela w Polsce padły słowa przypisujące państwu polskiemu odpowiedzialność za Holokaust ? Według strony polskiej oraz nagrań z wystąpienia nie słychać takich słów. Nawet prezydent Andrzej Duda zabrał głos i stwierdził, że takie słowa nie padły. Jednk są one relacjonowane przez dwie poważnie traktowane izraelskie gazety, czyli Times of Izrael oraz Haaretz. Mamy do czynienia albo z dezinformacją lub z jakąś dwoistością przekazu i wyciszeniem przykrego dla nas przekazu (…) Być może te wczorajsze publikacje były elementem sterowanej przez izraelski rząd dezinformacji.
Krzysztof Bosak wskazał na wyraźną nierówność w postawie obydwu głów państw: Prezydent Izraela, w czasie konferencji prasowej, był dość konsolacyjny, choć nigdy nie osiągnie ugodowości wystąpienia prezydenta Dudy. Jednak w czasie oficjalnego przemówienia prezydent Izraela był już mniej koncyliacyjny i wymienił Polaków wśród narodów, które mordowały Żydów. To jest sprzeczne z naszą polityką historyczną.
Jest po polskiej stronie olbrzymie zaniedbanie, również ze strony rządu, w kreowaniu przekazu międzynarodowego. Ponieważ my swoją narracje prezentujemy dla Polaków i po polsku. Natomiast prezentowanie historii polsko-żydowskiej oddaliśmy historykom anglojęzycznym, nieraz żydowskiego pochodzenia, którzy często mają antypolski resentyment – podkreślił Krzysztof Bosak.
Gość Poranka Wnet wskazał na braki komunikacyjne w polskiej polityce historycznej: Presja informacyjna w języku angielskim wywierana na Polskę jest ogromna, a polska narracja w tej debacie jest prawie w ogólnie nieobecna. Nie ma w internecie dobrych publikacji po angielsku o polskiej historii. Strony, które powstały w ramach sporu o ustawę o IPN, mają bardzo małe zasoby.
Zdaniem Krzysztofa Boska, ustawa o IPN, mimo że nie pozbawiona zalet, od początku nie miała szans na realizację: Chętnie chciałbym usłyszeć od autorów ustawy o IPN, jak oni chcieli realizować zapisy o ściganiu pisania nieprawdy poza granicami Polski. Ciekawy jestem, jak wytłumaczyłby to minister Patryk Jaki. Ta ustawa na świecie nie jest nazwana ustawą o IPN, tylko prawem o holokauście, bo tak ją nazywała żydowska machina narracyjna.
Pytany o historię ruchu narodowego, Krzysztof Bosak przyznał, że w międzywojennej Polsce istniało zjawisko poważnego antagonizmu polsko-żydowskiego. Podkreślił jednak, że przedwojenny antysemityzm w Polsce był na znacznie niższym poziomie niż w Europie zachodniej.
Nie mamy powodu, żeby jakkolwiek wybielać swoją historię, o co nas podejrzewają Żydzi. Tak mamy przeszłość znacznie lepszą niż chyba wszystkie inne narody europejskie. Nie mamy się czego wstydzić.
Jest między Polską a Izraelem fundamentalna kontrowersja. Żydzi widzą nas jako współsprawców Holokaustu, a my się nie możemy zgodzić na taką kwalifikację. Wszyscy, którzy redukują konflikt między Polską a Izraelem do detali prawnych albo historycznych i uważają, że jeżeli zrobi się jeszcze kilka wystaw o polskich szmalcownikach, to uda się osiągnąć porozumienie, są w błędzie. To jest błędna kalkulacja. Szukanie pojednania nie może się odbyć za cenę polskiej racji stanu – podkreślił Krzysztof Bosak.
Zdaniem wiceprezesa Ruchu Narodowego podkreślanie historii Polaków ratujących Żydów, nie jest kontrargumentem dla propagandy kreowanej przez środowiska żydowskie: Narracja w Izraelu idzie w kierunku, że byli sprawiedliwi, ale jako wyjątki na tle antysemickiej masy polskiej, która entuzjastycznie patrzyła na holokaust, a często w nim pomagała. Bez otwartego wejścia w polemikę z politykami izraelskimi, nie uda się obronić polskiej narracji.
Były minister obrony narodowej odniósł się do zmian w armii, podkreślając, że lista awansowanych generałów nie różniła się od propozycji przedstawianych przez MON przed rekonstrukcją rządu.
Od komentarzy jesteście państwo. Ja nie zajmuję się komentarzami – stwierdził Antoni Macierewicz w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim, pytany o wczorajszą decyzję w sprawie gen. Kraszewskiego. – Nie było żadnego sporu między mną a BBN albo Pałacem Prezydenckim. To nieporozumienie. Ja się z nikim nie spierałem – mówił gość Poranka Wnet.
Pytany o nominacje generalskie, stwierdził „że się doczekał” – Znowu nie ma komentarza. Lista [awansowanych generałów] nie uległa zasadniczej zmianie – dodał były szef MON.
Od początku tego kryzysu podkreśliłem, że ta spawa oczerniania Polski jako kraju antysemickiego służy głównie Rosji do oddziaływania na Polskę, tak aby skonfliktować nas ze Stanami Zjednoczonymi i wyeliminowania współdziałania Warszawy i Waszyngtonu na rzecz bezpieczeństwa.
Tematem rozmowy była również nowelizacja Ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej: Wskazałem na to, że ta ustawa ma także swoje słabości i chcę tutaj jasno powiedzieć, że budzić może u wielu ludzi taki niepokój fakt, że są tam wymienione różne możliwe negatywne interpretacje polskiej historii, którym będziemy przeciwdziałali, ale musi budzić niepokój, że nie ma tam, wśród różnych działań, które miały charakter ludobójczy, które są negowane, wymienionych działań komunistów rosyjskich, którzy ludobójstwo wobec narodu polskiego popełnili, np. w Katyniu – stwierdził Antoni Macierewicz w Poranku Wnet, pytany, czy jednym z kosztów nowelizacji ustawy o IPN nie będzie popsucie strategicznych stosunków Polski z USA.
– Chcę podkreślić, że uważam, że ta ustawa jest absolutnie potrzebna i powinna jak najszybciej być realizowana. Ona jest po prostu dla Polski bardzo ważna i mam nadzieję, że będziemy umieli tak poprowadzić tę sprawę, że będzie skutecznie, bez tworzenia niepotrzebnych napięć realizowana obronie dobrego imienia Polski – dodał były szef MON. Jak dodał, bardzo zastanawia go pominięcie ludobójstwa sowiecko-rosyjskiego na Polakach i źle się stało.
W Poranku Wnet Antoni Macierewicz podkreślił, że polityka międzynarodowa prezydenta Rosji skończyła się dla Kremla katastrofą: Prezent Putin utracił wpływ na Ukrainę i próbuję teraz odzyskać ten wpływ poprzez łamanie wszelkich norm międzynarodowych, a tym samym spienił wszystkie czarne sny przywódców sowieckich, w których wojska NATO stacjonują u granic Rosji (…) Putin doprowadził do sytuacji, że wszystkie siły pokojowe jednoczą się przeciwko imperialnej polityce Rosji.
Redaktor Michalkiewicz wskazał na dyskretne zachowania polskich mediów wobec próby opodatkowania katolickich kościołów, które znajdują się na terytorium Jerozolimy.
Stanisław Michalkiewicz, odnosząc się do kryzysu dyplomatycznego, wskazał na niepokojące działania Knesetu wymierzone w Kościół katolicki: Władze Izraela pracują nad ustawą, która zmierza do opodatkowania kościołów katolickich i zakłada, że jeżeli ten podatek nie zostanie zapłacony, to świątynie będą konfiskowane na rzecz państwa. Ta ustawa została zgłoszona zaraz po tym, jak Donald Trump zapowiedział przeniesienie ambasady USA w Izraelu do Jerozolimy. Były obawy, że jeżeli Izrael przejmie pełną kontrolę nad Jerozolimą, to dostęp do katolickich świątyń będzie utrudniony i to się teraz dzieje.
To jest bardzo ciekawa sytuacja, to, że w naszych mediach, taka dyskrecja na ten temat panuje, świadczy o tym, że podlizujemy się, jak tylko możemy – podkreślił Stanisław Michalkiewicz.
Tematem rozmowy był również Jonny Daniels, osoba prowadząca polsko-izraelski dialog, m.in. organizator wizyt członków Knesetu w Polsce: Pan Daniels, to jest współczesny przykład kariery Nikodema Dyzmy. A on się cieszy wyjątkową sympatią naszych umiłowanych przywódców. Przed głęboką rekonstrukcją rządów na szabasowej kolacji u pana Danielsa to zaproszeni zostali Mateusz Morawiecki, wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak oraz wicemarszałek senatu Adam Bielan, ale nie było tam premier Beaty Szydło, co wskazywałoby, że jej czas się kończy, a zaczyna się czas pana Mateusza Morawieckiego. Wszystko się sprawdziło i naczelnik naszego państwa zarządził zgodnie z tymi preferencjami.
Ja myślę, że pomysł Jonnyego Danielsa, aby obóz koncentracyjny Auschwitz został przekazany na pod nadzór międzynarodowej fundacji, zostanie rozszerzony na całą Polskę – skomentował Stanisław Michalkiewicz w rozmowie z Witoldem Gadowskim.