Tajemnicze nowelizacja budżetu na rok 2016 ma uratować przez licytacją Stocznię Marynarki Wojennej

Pieniądze wyasygnowane w ramach nowelizacji budżetu na rok 2016 zostaną przeznaczone na wykup kolekcji Czartoryskich oraz na ratowania wojskowej Stoczni Marynarki Wojennej – dowiedziało się Radio Wnet

 

Na początku tygodnia w Sejmie pojawił się rządowy projekt nowelizacji budżetu na rok 2016, nad którym miała obradować Komisja Finansów Publicznych. Projekt zakłada zmiany w rezerwach na zakup dzieł sztuki oraz dla Agencji Rezerw Materiałowych.

 

Zmiany w budżecie mają umożliwić zakup przez skarb państwa dział sztuki w tym kolekcji należącej do Fundacji Czartoryskich, w której zbiorach znajduję się jedyny obraz pędzla Leonarda da Vinci „Dama z łasiczką”, czemu nie zaprzecza ministerstwo kultury.

 

Tajemnicą do tej pory pozostawał cel zwiększenia środków dla Agencji Rezerw Materiałowych. Jak nieoficjalne dowiedziało się Radio Wnet, sprawa pozostaje tajna ponieważ dotyczy kwestii bezpieczeństwa państwa Środki mają posłużyć na ratowania Stoczni Marynarki Wojennej, której grozi likwidacja.

 

ŁAJ

Ustawa hazardowa dzieli rząd Beaty Szydło. Gowin i Morawiecki za liberalizacją polityki rządu wobec bukmacherów

Dopiero co w poniedziałek 12 grudnia sejmowa Komisji Finansów Publicznych przyjęła sprawozdanie o rządowym projekcie ustawy hazardowej, a już wicepremier Jarosław Gowin zapowiedział jej nowelizację

Przygotujemy nową ustawę hazardową, która zliberalizuje zakłady bukmacherskie oraz grę w pokera – powiedział 12 grudnia w Sygnałach Dnia wicepremier, minister nauki i szkolnictwa Jarosław Gowin, podważając zapisy przedstawione przez rząd, które 8 grudnia uzyskały notyfikacje Komisji Europejskiej.

Przyjęty przez komisję projekt zmienia zapisy dotychczasowej ustawy, uchwalonej jeszcze w pierwszej kadencji rządów koalicji PO-PSL w cieniu afery hazardowej. Nowelizacja wprowadzała monopol państwa na tzw. jednorękich bandytów i grach przez Internet

Nowe przepisy zgłoszone przez Ministerstwo Finansów, jeszcze za urzędowania Pawła Szałamachy, mają na celu ograniczenia szarej strefy w grach hazardowych. Ustawa zaostrzają przepisy funkcjonowania automatami do gier, które zostaną objęte państwowym monopolem oraz zostanie wprowadzony limit liczby automatów w każdym powiecie w proporcji jeden automat na każde rozpoczęte 1000 mieszkańców powiatu.

Hazard w internecie

Kontrowersje, nie tylko strony społecznej ale również części rządu wzbudziły przepisy organizujące gry hazardowe w Internecie.

Projekt zakłada utworzenie odrębnego rejestru domen, oferujących gry hazardowe niezgodnie z ustawą. Rejestr będzie prowadzonego przez Ministerstwo Finansów, a przedsiębiorcy telekomunikacyjni zobowiązani są do blokowania stron wskazanych przez ministerstwo.

Wątpliwości budzi szeroka definicja gier losowych dokonywanych przez sieć losową zawarta w ustawie, która zakłada, że „grami losowymi są gry, w tym urządzane przez sieć Internet, o wygrane pieniężne lub rzeczowe, których wynik w szczególności zależy od przypadku”. Projekt zakłada urządzanie gier hazardowych Urządzanie gier hazardowych przez sieć Internet, jest objęte monopolem państwa.

Tak szerokie zakreślenie definicji hazardu w sieci wzbudziło niepokój posłów opozycji, którzy podkreślali w czasie prac nad ustawą, że pod nadzór ministerstwa modą dostać się strony nie prowadzące działalności hazardowej, ale również na przykład platform z grami komputerowymi rozgrywanymi w trybie on-line.

Część rządu z opozycją

Uwagi opozycji podziela również część gabinetu Beaty Szydło. Już na etapie prac sejmowej komisji poseł PiS Wojciech Murdzek, związany z Polską Razem Jarosława Gowina, złożył szereg poprawek, mających na celu liberalizację przyjętych założeń. Poprawki miały zliberalizować gry pieniężne w pokera oraz zakłady bukmacherskie.

Zdaniem posła opozycji pracującego nad ustawą hazardową, widać w pracach rządu dwugłos, z jednej strony wiceminister finansów Wiesław Janczyk, forsował przepisy mocniej regulujące przestrzeń gier hazardowych, a wicepremier Gowin, mimo że w 2009 roku głosował za restrykcyjnym projektem rządu Platformy Obywatelskiej, wpływa na liberalizację przepisów ustawy hazardowej.

W obawie przed cofnięciem notyfikacji ustawy przez Komisję Europejską, poseł Murdzek wycofał poprawi jako za daleko idące, jednocześnie zapowiedział, że będzie przygotowywana kolejne nowelizacja, dopiero co przygotowywanej ustawy.

Podjęliśmy z ministrem Morawieckim decyzję o tym, żeby już nie zmieniać tej ustawy, dlatego, że to by groziło tym, że cofnięta nam zostanie notyfikacja; na kolejne wiele miesięcy hazard pozostanie w szarej strefie, a Polacy tracić będą miesięcznie po 100, 200, 300 milionów złotych – zaznaczył w poniedziałek 12 grudnia w Polskim Radio Jarosław Gowin.

Jak podkreślił wicepremier, minister nauki legislacyjna ruletka nad przepisami o grach hazardowych jeszcze się nie zatrzymała. Przed politykami oraz organizatorami gier losowych kolejna runda zmagań nad kształtem ram prawnych hazardu.

ŁAJ

Szewczak: Wzrost gospodarczy nie maleje; on realnieje

– Wzrost gospodarczy rzędu 2,5 proc. to przyzwoity wzrost. Nie ma co dramatyzować. Wielu nam zazdrości takiego wzrostu gospodarczego – powiedział w wywiadzie dla Radia Wnet Janusz Szewczak, poseł PiS.

Wzrost Produktu Krajowego Brutto w Polsce w trzecim kwartale 2016 r. wyniósł 2,5 proc. Zdaniem posła PiS Janusza Szewczaka, jest to „przyzwoity” wynik zważywszy na „brak środków unijnych i brak inwestycji samorządowych”.

– Wzrost stopy rozwoju gospodarczego w państwach europejskich jest na poziomie od 0 do 2 proc.  We Włoszech jest na poziomie niewiele ponad 0,5 proc.; w Szwajcarii mamy praktycznie zerowy wzrost; w Niemczech za trzeci kwartał odnotowano 0,2 proc wzrostu PKB. Zatem nasze ok. 2,9-3 proc. to przyzwoity wzrost. Tutaj nie ma co dramatyzować. Wielu nam zazdrości takiego wzrostu gospodarczego. Natomiast chcielibyśmy odnotowywać wzrost na poziomie 6-7 proc. Ten dzisiejszy wzrost PKB w Polsce nie tyle maleje, (…) on realnieje – stwierdził.

Szewczak podkreślił, że wzrost gospodarczy za rządów Platformy Obywatelskiej spowodowany był niewłaściwym wydatkowaniem środków pieniężnych. Ponadto zaznaczył, że wskaźnik PKB jest przestarzały, a Prawu i Sprawiedliwości prędzej zależy na wzroście Produktu Narodowego Brutto: – Nie tyle maleje, a normalnieje, realnieje. Bardziej oddaje to, co sami robimy. Przypomnę, że połowę polskiego PKB tworzą dziś firmy zagraniczne, a one transferują swoje zyski za granicę. Nam chodziłoby o większy wzrost PNB, a nie PKB, który jest bardzo zafałszowanym wskaźnikiem – mówił.

Zdaniem deputowanego, receptą na wzrost PNB jest tworzenie nowych podmiotów gospodarczych oraz naprawienie nietrafnych inwestycji. Przykładem nieudanego projektu, jaki wskazał była budowa kopalni miedzi w Sierra Gorde w Chile.

 

K.T.

Doradca prezydenta: Firmy niszowe to szansa dla Polski

Zdaniem prezydenckiego doradcy dr Marka Dieti, Polska nie jest w stanie być konkurencyjna na głównych rynkach światowych. Rozwiązanie dostrzega w firmach niszowych.

 

Zdaniem prezydenckiego doradcy dr Marka Dieti, Polska nie jest w stanie być konkurencyjna na głównych rynkach światowych. Rozwiązanie dostrzega w firmach niszowych.

Dr Marek Dieti wskazał dwa problemy z jakimi boryka się polska innowacyjność. Jednym z nich jest brak polskich globalnych przedsiębiorstw: – Nie chodzi o brak kapitału, a o brak skali. Globalna firma może skalować innowację na całym świecie – tłumaczył.

Doradca prezydenta stwierdził, że dobrym rozwiązaniem na zaistniały problem jest inwestowanie środków finansowych w firmy trudniące się działalnością niszową. Zaprzeczył przy tym, aby to regionalni giganci mogli w stanie konkurować na globalnym rynku.

Orlen jest pewnym regionalnym graczem, ale ja bardziej myślę o firmach niszowych, które w swoich niszach rynkowych potrafią podbić świat i to one napędzają konkurencję.(…) Nie jesteśmy w stanie czasie jednego pokolenia czy dwóch stworzyć koncernów globalnych na tych głównych rynkach. Natomiast na dobrze wybranych niszach rynkowych możemy mieć dziesiątki dobrych firm i one mogą napędzać innowacyjność – stwierdził w wywiadzie dla Radia Wnet.

Drugim problemem nowatorskiej myśli polskich przedsiębiorstw według dr Dieti jest brak ryzyka na poziomie firm finansowanych przez Skarb Państwa. Wskazał przykład instytutów badawczych, które wraz z spółkami skarbu państwa nie są w stanie inwestować środków na niepewne projekty: – Dziś jest tak duży strach przez tym, że zostanie się skontrolowanym i będzie się oskarżanym o sprzeniewierzenie środków publicznych, że to paraliżuje współpracę [między przedsiębiorstwami finansowanymi przez państwo – red.], która jest jak najbardziej naturalna – powiedział.

Ponadto doradca prezydenta mówił również na temat ostatniego Kongresu 590, Konstytucji dla Biznesu i planu Morawieckiego. Zdaniem dr Dieti projekt wicepremiera będzie można ocenić za ok. dwadzieścia lat: To jest bardzo długoterminowa zmiana paradygmatu prowadzenia polityki gospodarczej – stwierdził w wywiadzie dla Radia Wnet.

 

K.T.