Marek Jurek: CETA to furtka, aby w zmienionych warunkach politycznych w USA przyjąć traktat TTiP

– CETA to dobre rozwiązanie tylko dla jednej strony – dla wielkich korporacji, które nie chcą mieć żadnych granic dla swojej działalności – powiedział Marek Jurek w Poranku Wnet.

 

Parlament Europejski przegłosował w środę zatwierdzenie unijno-kanadyjskiej umowy o wolnym handlu CETA. Za ratyfikacją opowiedziało się 408 z prawie 700 europosłów, którzy wzięli udział w głosowaniu. Debata przed głosowaniem stała się manifestacją przeciwko protekcjonizmowi i krytyką polityki handlowej prezydenta USA Donalda Trumpa.

[related id=3089]

Jak podkreślił były marszałek Sejmu, wielu posłów do parlamentu europejskiego z PiS głosowo wbrew własnym przekonaniom. – Niestety, czynniki polityczne w Warszawie w sprawie CETA opowiedziały się za „dobrą kontynuacją” wyborów Platformy, co wpłynęło na posłów z Prawa i Sprawiedliwości, którzy w większości głosowali za przyjęciem tej umowy.

– To jest bardzo zła decyzja, idąca wbrew założeniom Unii Europejskiej.  Jednocześnie mówi się o ochronie środowiska i dopuszcza handel żywnością zagrażającą zdrowiu ludności – podkreślił Marek Jurek.

 

ŁAJ

Parlament Europejski przyjął umowę CETA. Co to oznacza dla Polski pytaliśmy prof. Oręziak i ministra Kościńskiego

Dzisiaj Parlament Europejski po burzliwej debacie przyjął umowę CETA regulującą handel między UE a Kanadą. Umowa zakłada liberalizację zasad handlu i przepływu usług między partnerami

W czasie debaty pojawiły się skrajnie odmienne głosy, a jedynymi grupami, które w debacie opowiadały się za przyjęciem umowy CETA były centrowa frakcja chadeków oraz centro-prawicowa Frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów -w tej frakcji pojawiały się jednak poważne wątpliwości. Wyrażali je także eurodeputowani PiS, mimo że polski rząd opowiada się na przyjęcie CETA. Za głosowali również europejscy liberałowie.

Głęboko podzielona  była frakcja postępowych socjalistów – druga największa grupa w Parlamencie Europejskim. Znaczna część socjalistów jest zdania, że jest to umowa działająca na rzecz wielkich korporacji, kosztem bezpieczeństwa społeczeństwa oraz ochrony klimatu.

Przeciwko głosowali europosłowie lewicy i Zielonych, komuniści oraz przedstawiciele prawicy związanej z Frontem Narodowych Marine Le Pen oraz UKIP-em Nigel Farage

CETA to doskonale wynegocjowana umowa, stanowiąca odpowiedź na postępującą globalizację. Arbitraż międzynarodowy pozostaje cały czas sprawą otwartą – podkreśliła przedstawiciel chadeków w czasie debaty nad przyjęciem CETA.

Kanada jest krajem bardzo do nas podobnym, jeśli nie z Kanadą, to z kim mamy zawierać porozumienia o wolnym handlu? Wiemy, że CETA nie jest idealna, obok pozytywnych, ma  również negatywne aspekty – mówił James Nicholson z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Posłowie do Parlamentu Europejskiego dużo uwagi poświęcili kontrowersyjnej kwestii arbitrażu w sporach między państwami a firmami –  Perspektywa zysku nie może przeważać  nad perspektywą społeczną. Mechanizm ISDS został odpowiednio zmodyfikowany, dlatego nie będzie możliwości, aby firmy zaskarżyły państwa przed trybunał – uspokajał jeden z przedstawicieli Socjalistów.

Umowa CETA ma charakter mieszany, który zakłada ratyfikację dokumentu również przez parlamenty narodowe. Jednak część handlowa może zostać przyjęta przez rządy w ramach Rady Europejskiej oraz w głosowaniu przed Parlamentem Europejskiej.

 

Polski rząd: CETA to szansa dla polskiego eksportu

Zdaniem przedstawicieli polskiego rządu, umowa CETA przyniesie naszej gospodarce głównie korzyści. Umowa ma sprzyjać dalszemu wzrostowi polskiego eksportu. Według wyliczeń i symulacji Ministerstwa Rozwoju wolumen polskiego eksportu w ciągu pierwszych pięciu lat może wynieść 446 miliardów USD, a najwięcej skorzystają producenci mebli, chemii gospodarczej oraz sektor przetwórstwa spożywczego.

Jak podkreśla przedstawiciel polskiego rządu, wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński, w wyniku przyjęcia umowy CETA usługodawcy z Polski uzyskają szansę na dostęp do kanadyjskiego rynku bez ewentualnych obostrzeń w przyszłości. Jednocześnie w umowie zagwarantowano obowiązek przestrzegania przez kanadyjskich inwestorów norm unijnych w zakresie usług zdrowotnych, edukacyjnych, społecznych i kulturalnych.

Przedstawiciele ministerstwa rozwoju dla Polski bardzo ważna jest możliwość dostępu do rynku zamówień publicznych. W wyniku CETA firmy unijne będą pierwszymi przedsiębiorstwami zagranicznymi, które uzyskają dostęp do usług transportowych.

 

Prof. Oręziak: Przyjęcie CETA wyklucza przełamanie barier ograniczających rozwój Polski

 

Entuzjazm dla umowy CETA z pewnością nie jest jednak powszechny. Zastrzeżenia podnoszone przez przeciwników są różnorodne: dotyczą zdrowia, autonomii politycznej państw, a nawet kwestii cywilizacyjnych; mają charakter globalny albo odnoszą się specyficznie do Polski. Szeroko ostrzega się przed zalewem tanią żywnością modyfikowaną genetycznie, jaką masowo produkuje się w Ameryce Północnej. Drobnemu rolnictwu działającemu w warunkach zbliżonych do naturalnych, trudno będzie wytrzymać konkurencję z koncernami produkującymi jedzenie w sposób przemysłowy. Europejczycy mogą być po pewnym czasie skazani na pełną chemikaliów żywność modyfikowaną genetycznie.

Również na płaszczyźnie czysto ekonomicznej, CETA budzi poważne obawy. Jak zaznaczyła Leokadia Oręziak, profesor SGH, w wywiadzie udzielonym Radiu Wnet – CETA służy zaspokojeniu interesów wielkich koncernów: – Mechanizmy uruchamiane za pomocą CETA polegają na skrajnym liberalizmie, skrajnym neoliberalizmie. W założeniu ma to służyć podmiotom prowadzącym handel przez Atlantyk, ale nie obywatelom. Beneficjentami CETA będą wielkie korporacje i ich interes jest zabezpieczony. Natomiast interes społeczny, interes publiczny, interes konsumenta pozostały niezabezpieczone.

Profesor Oręziak omówiła też negatywny wpływ, jaki przyjęcie umów o wolnym handlu wywrze na ekonomię Polski – szanse na to, że będzie można realizować politykę przemysłową, zawartą w Programie na Rzecz Odpowiedzialnego rozwoju, przy umowie CETA i TTiP są żadne. CETA bardzo zmniejszy możliwości rozwojowych, w tym możliwości prowadzenia polityki przemysłowej na której przecież chyba rządowi zależy bo ciągle to eksponuje, że chciałby odbudować przemysł. To z pewnością nie tą drogą, nie tylko nie odbuduje przemysłu, ale myślę że Polska może utrwalić swoją pozycję jako kraju o niskich kosztach siły roboczej – ostrzegała ekonomistka

 

Poseł PiS: Trzeba się spokojnie przyglądać działaniu umowy CETA.

O ocenę przyjętej przez Parlament Europejski umowy pytaliśmy posła PiS Jana Mosińskiego, który pracował nad umową CETA w Sejmie – Jeżeli patrzymy przez pryzmat interesu narodowego, to przypomnę, umowa jest umową mieszaną. Część handlowa, to jak wskazują obliczenia per saldo dla nas, to jest osiemset milionów dolarów zysku. Ona wchodzi w życie. Natomiast druga część umowy, o zakresie inwestycyjnym wymaga 2/3 głosów polskiego Sejmu. Spokojnie będziemy przyglądać się tej pierwszej części czyli obszarowi handlu.

Ufamy, że partnerzy będą przestrzegać norm, które obowiązują w Unii Europejskiej, a one są bardzo rygorystyczne jeśli chodzi o transfer artykułów żywnościowych – podkreślił w Południu Wnet Jan Mosiński, poseł PiS..

 

Piotr Apel: Głosowanie w PE ostatnią szansą na odrzucenie katastrofalnej umowy

Poseł Kukiz’15, Piotr Apel, z którym rozmawialiśmy pod koniec stycznia, nawoływał do sprzeciwu wobec CETA. Jej przyjęcie, argumentował, stanowić będzie krok na drodze emancypacji wielkich koncernów spod władzy państw partykularnych. Jak ostrzegał Piotr Apel, wszelkie zmiany w prawie lokalnym dotyczące handlu i obrotu żywnością będzie można oprotestować, a kontrowersje rozstrzygać ma Międzynarodowy Trybunał, co do którego niezależności można mieć obawy. Obniżeniu ulegną także wyśrubowane normy żywnościowe funkcjonujące w UE. Według naszego gościa, głosowanie które odbyło się 15 lutego w Parlamencie Europejskim było ostatnią realną szansą zatrzymania ratyfikacji CETA.

 

Piotr Wójcik: Polskie firmy nie są gotowe na starcie z międzynarodowymi korporacjami

Polskie firmy są małe i średnie, wciąż wymagają ochrony przed rozwiniętą konkurencją. CETA zamiast otworzyć nowe rynki dla naszych firm, może zwiększyć skalę konkurencji w Polsce – podkreślił Piotr Wójcik, dziennikarz ekonomicznych związany z kwartalnikiem Nowy Obywatel.

Zdaniem Piotra Wójcika przyjęta przez Parlament Europejski umowa może zaszkodzić polskiej sytuacji gospodarczej – Umowa CETA może mieć potencjalnie niekorzystne efekty dla polskiego gospodarki, ale jak będzie dokładnie to wyjdzie w praniu. Trzeba pamiętać, że z umów o wolnym handlu korzystają wielkie koncerny, które mają środki aby wchodzi na nowe rynku oraz toczyć kosztowne spory przed sądami inwestycyjnymi.

 

Wojciech Jakóbik: CETA ma istotny wymiar geopolityczny, bardzo korzystny dla Polski

Rozmawialiśmy również z Wojciechem Jakóbikiem redaktorem naczelnym portalu BizesAlert, który w umowie CETA widział istotny wymiar strategiczny – CETA ma również swoje znacznie geopolityczne, to jest wzmocnienie więzi transatlantyckich z Kanadą, która jest ważnym partnerem w ramach NATO. W interesie Polski, która potrzebuje wsparcia sojuszników w kontaktach z Rosją, z naszego punktu widzenia im więcej takich umów jak CETA tym lepiej.

Polskim firmom będzie łatwiej wejść na rynek kanadyjski, a spółkom zza oceany na rynek polski, bo zostanie zniesionych 99 procent ceł – podkreślił redaktor naczelny portalu BizesAlert.

 

ŁAJ/AA/JWB

Mateusz Morawiecki: Najważniejszym czynnikiem gospodarczym dla rządu jest wzrost wynagrodzeń Polaków

– Tempo rocznego wzrostu PKB o 3,1 proc. nie do końca nas satysfakcjonuje. Myślę, że jest szansa na osiągnięcie wzrostu w wysokości nawet powyżej 3,5 proc. – mówił wicepremier Morawiecki w TVPInfo.

 

Z wtorkowego flash szacunku GUS wynika, że PKB w IV kwartale 2016 r. wzrósł o 2,7 proc. rok do roku oraz wzrósł o 1,7 proc. kwartał do kwartału wobec skorygowanego wzrostu w III kwartale na poziomie 0,4 proc.

Mateusz Morawiecki wyraził nadzieję, że – w 2017 r. wpływy do budżetu z tytułu uszczelniania VAT będą o ok. 10 mld zł wyższe niż w roku poprzednim – podkreślił wicepremier.

Jak mówił, to odbieranie dochodów zorganizowanej przestępczości. – Mafie VAT-owskie zamieniły dresy na białe kołnierzyki i pławią się w luksusie (…) Działają w różnych branżach – powiedział. Dodał, że chodzi np. o mafię paliwową czy stalową. – Gdy wprowadzamy takie instrumenty, jak odwrócony VAT, przerzucają się na złoto, srebro, drewno mahoniowe, elektronikę użytkową, telefony komórkowe – podkreślił.

Rząd przyjął we wtorek Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Jej główny cel to wzrost zamożności Polaków. Zakłada ona m.in., że przeciętny dochód gospodarstw domowych do 2020 r. ma wzrosnąć do 76-80 proc. średniej UE, a do 2030 r. zbliżyć się do poziomu unijnej średniej.

W Strategii dużą wagę rząd przywiązuje też do wzrostu innowacyjności Polski, reindustrializacji, a także zrównoważonego rozwoju kraju, realizowanego z uwzględnieniem interesu mniejszych miast oraz wsi.

Do 2020 r. na realizację wszystkich celów rozwojowych Strategii ma być zaangażowanych ok. 1,5 bln zł po stronie sektora publicznego(krajowego i zagranicznego) oraz ponad 0,6 bln zł w ramach inwestycji prywatnych.

Pytany o przyjętą we wtorek przez rząd Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, powiedział, że jest ona dla polskich rodzin. – To nie jest tylko strategia dla polskich przedsiębiorców – mówił. Poinformował, że priorytetami Strategii są niskie bezrobocie, wysokie wynagrodzenia i bezpieczeństwo miejsc pracy.

Zapytany o źródła finansowania Strategii, Morawiecki wymienił środki unijne, w tym plan Junckera, budżetowe oraz zachęty dla inwestorów prywatnych. Wicepremier Mateusz Morawiecki zaznaczył, że pieniądze z VAT wspomogą m.in. rozwój, a także programy Rodzina plus, Mieszkanie plus.

 

ŁAJ/PAP

Komisja Europejska zwiększa prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski. Zdaniem KE w 2017 roku PKB urośnie o 3,2 procenta

Eksperci Komisji Europejskiej opublikowali również dane dla polskiego zadłużenia sektora publicznego i samorządowego, które w roku 2016 wyniosło 2,3 procenta, co było najniższym wynikiem od 2007 roku.

13 lutego Komisja Europejska opublikowała dane i prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego oraz deficytu finansów publicznych. KE pozytywnie oceniła perspektywy polskiej gospodarki, co wyraża się w obniżeniu prognozy deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych.

Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w roku 2016 wyniósł 2,3% PKB. To był najniższy wskaźnik od 2007 roku. Na lata 2017–18 KE prognozuje, że deficyt wzrośnie odpowiednio do 2,9 i 3,0% PKB. Komisja Europejska oczekuje, że w 2017 r. realne tempo wzrostu PKB w Polsce przyspieszy do 3,2% wobec 2,8% wzrostu zanotowanego w  2016 r. Wskaźniki podane przez KE są niższe od założeń zapisanych w ustawach budżetowych.

Pomimo niższego od zakładanego wskaźnika wzrostu PKB udało się utrzymać wysokie zakładane wpływy z podatków, co przy niższych od planowanych wydatkach wpłynęło na niższy od zakładanego deficyt. Jednocześnie polski deficyt, zadaniem ekspertów Komisji, w następnych latach zbliży się do progu 3% PKB, powyżej którego Polska może zostać objęta procedurą podwyższonego deficytu.

W raporcie Komisji Europejskiej możemy przeczytać, że głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego w Polsce będzie konsumpcja prywatna, czemu ma sprzyjać oczekiwana kontynuacja poprawy sytuacji na rynku pracy, w tym dalszy spadek stopy bezrobocia w Polsce.

Przewidywania KE, pomimo ostrożnych prognoz wzrostu i dochodów podatkowych, wskazują, że deficyt pozostanie na bezpiecznym poziomie – twierdzi Leszek Skiba, wiceminister finansów.

ŁAJ

Sektor bankowy wygrywa w Sejmie walkę o kredyty frankowe. Największe szanse na uchwalenie ma projekt prezydencki

8 lutego rozpoczęła pracę podkomisja do spraw rozpatrzenia trzech projektów ustaw mających na celu rozwiązanie problemu kredytów denominowanych do walut obcych tzw. kredytów frankowych.

 

Pod obrady specjalnej podkomisji trafiły dwa projekty zgłoszone przez środowiska opozycyjne. Pierwsze rozwiązanie zostało zgłoszone przez posłów PO, i jest powieleniem projektu jeszcze z poprzedniej kadencji Sejmu. Drugim jest projekt zgłoszony przez klub Kukiz’15, który reprezentuje założenia zgłoszone przez środowiska zrzeszające frankowiczów.

Trzecim z procedowanych projektów, jest ustawa prezydenta, która sprowadza się do wprowadzenia mechanizmu zwrotu nienależnie naliczonych spreadów, czyli ustalanych przez banki różnic kursowych między złotówką a kursem waluty do której kredyt był indeksowany. Projekt prezydencki ma za sobą burzliwą historię. Pierwotne zapisany mówiące o przewalutowaniu kredytów po „kursie sprawiedliwym” wyrażonym przez specjalny algorytm, został skrytykowany przez sektor bankowy i Komisję Nadzoru Finansowego. Komisja wyliczyła, że koszty takiego założenie mogą iść w dziesiątki miliardów złotych, a tym samym być zagrożeniem dla stabilności całości sektora bankowego.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że obawy KNF-u podzielił Narodowy Bank Polski, pod kierownictwem prezesa Glapińskiego, który włączył się w proces tworzenia projektu prezydenckiego. W wyniku prac nad nowym rozwiązaniem wypracowany został obecny projekt prezydencki, który spotkał się ze zdecydowaną krytyką strony społecznej, ale z przychylnym spojrzeniem sektora bankowego.

Jednocześnie Komitet Stabilności Finansowej, pod przewodnictwem prof. Adama Glapińskiego, krytycznie wypowiedział się o wszystkich trzech projektach w opinii przedstawionej komisji.

Ustawa zgłoszona przez klub Kukiz’15, jak podkreśliła poseł wnioskodawca Andrzej Maciejewski, ustawa nie zakłada żadnych umorzeń należności, tylko restrukturyzacji kredytów denominowanych do walut obcych. Jak zaznaczył poseł wnioskodawca ustawa Kukiz’15 wraca do zasady, że wszystkie strony umowy muszą respektować polskie prawo, ale dyrektywy unijne.

Poseł Maciejewski podkreślił, że nie ma mowy o żadnych kredytach walutowych a tym samym ich przewalutowaniu, bo nie da się przewalutować złotówek na złotówki. Jednocześnie parlamentarzysta wskazał, że wyliczenia przedstawiane przez sektor bankowy przy realizacji projektu Kukiz’15, są nieprawdziwe i nie ma zagrożenia dla sektora bankowego.

Projekt prezydencji prezentował minister Paweł Mucha, podkreślając, że przedłożona ustawa jest pierwszym krokiem zrobionym przez państwo w celu uzdrowienia sytuacja na rynku kredytów. Według projektu banki będą zobowiązane do zwrotu nienależnie naliczonych świadczeń tzw. spreadów, od kredytów denominowany lub indeksowanych do walut obcych. Jak pokreślił minister prezydencki, projekt nie zamyka drogi sądowej dla kredytobiorców oraz do przewalutowania na obecnych warunkach.

Założone w projekcie jest, że uczciwy spread nie może odbiegać o 0,5 od kursu kupna/sprzedaży waluty, określanego przez NBP. W projekcie prezydencki jest zapis o stosowaniu nadzoru nad wprowadzanymi założeniem przez KNF, który będzie mógł nakładać kary na banki, blokujące oddawanie nienależnie naliczonych świadczeń.

 

Na pytania o legalność naliczania spreadu, prezydencki minister wskazał, że za legalny uznaje jego sprawiedliwy wymiar, a nie same stosowanie tego typu mechanizmów przez banki. Jak podkreślił minister prezydenta, przyjęcie ustawy jest realnym zmniejszeniem obciążeń dla osób posiadających kredyt frankowy.

 

Piotr Nowak, z ministerstwa Finansów, wskazał, że za najlepszy projekt uznał projekt prezydencki. Wskazał również, że zgadza się ze stanowiskiem KNF, który podkreślił, że powszechne przewalutowanie, może grozić krajowemu systemowi finansowymi. Jak podkreślił z trzech projektów, akceptowanych do dalszych prac jest tylko projekt prezydencki, a reszta piwna zostać odrzucona.

 

Zdaniem Rzecznika Finansowego, jedna ustawa nie jest wstanie rozwiązać całościowego problemu kredytów frankowych. Jednoczenie musi być zachowana równość wobec prawa wszystkich kredytobiorców, podkreślił przedstawiciel Rzecznika Finansowego.

 

Jacek Bartkiewicz wiceprezes Narodowego Banku Polskiego ze strony NBP, wskazał, że z analiz wynika, że gospodarstwa domowe spłacające kredyty denominowane, są w lepszej sytuacji niż te mające kredyty złotówkowe. Komitet wystosował 9 rekomendacji dla sektora finansowego m.in. mówią, o procesie dobrowolnej restrukturyzacji na życzenie klientów. Do tego wnioskowany jest system dobrych praktyk przy prowadzeniu restrukturyzacji kredytów frankowych.

 

Prezes Bartkiewicz również wskazał, że projekt prezydencki jest najlepszym do wyjścia z całej sytuacji. Zdaniem wiceprezesa NBP proces legislacyjny trwający w sejmie wstrzymuje banki przed wyprowadzania nowy rozwiązań w negocjacjach z klientami, tym samym apelował o szybkie prace nad ustawą. Stanowisko NBP i Ministerstwa Finansów spotkał się z ostra krytyką środowiska fankowiczów obecnych na podkomisji. Przedstawiciele strony społecznej kwestionowali metodologię badań o stanie finansowym gospodarstw domowych spłacających kredyty frankowe.

Na podkomisji był również przedstawiciel Urzędu Ochrony Konsumenta i Konkurencji, z którego obserwacji obydwie strony spory frankowego okopały się na własnych pozycjach, czekając na nowe regulacje i nie szukają rozwiązać i indywidualnych rozmowach. Zdaniem wiceprezes UOKiK problem umów frankowych nie wynika z uwolnienia kursu franka, bo pierwsze pozwy zgłaszane przez grupę „Nabitych w M-Banku” rozpoczęły się jeszcze przed wzrostem kursu franka.

Z punku widzenia KNF najważniejsze jest aby zabezpieczyć sektor finansowy na przyszłość. Podkreślił również, że sytuacja gospodarstw domowych obciążonych kredytem frankowym jest dobra, większość kredytów spłacanych jest regularnie. Zdaniem KNF najlepszą drogą do rozwiązania problemu jest indywidualne zawieranie kompromisów między bankami a kredytobiorcami.

 

Jak podkreśliła mecenas Barbara Darlacz coraz częściej sądy zasądzają uznanie za nieważne umowy kredytów indeksowanych do walut obcych. Często uznając za nie zgodne z prawem, aby kapitał pożyczony przez bank rosła. Dlatego dla samych banków powinno być ważne, aby szybko przekształcić kredyty zawierające klauzule nie dozwolone przekształcić w kredyty złotowe.

 

Pierwsze posiedzenie specjalnej podkomisji pokazało, że część strony rządowej, a zwłaszcza NBP nie ma zamiaru zgodzić się na żadną głębszą restrukturyzacje kredytów frankowych. Jednocześnie propozycja prezydencja nie znajduje uznania środowisk frankowiczów, dla których jest to rozwiązanie nie dotyczące istoty problemu.

Z przedstawionych stanowisk wynika, że w toku prac podkomisji zostanie przyjęty projekt prezydencki, ewentualnie z niewielkimi poprawkami idącymi w stronę postulatów środowisk frankowiczów, ale bez zmiany istoty projektu; Tym bardziej nie należy się spodziewać przymusowej zamiany kredytów indeksowanych na zassany istniejące przy kredytach złotówkowych, czy zwrotu nieprawnie naliczonego kapitału kredytu.

 

ŁAJ

 

Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju: Rada Ministrów przyjmie plan Morawieckiego w przyszłym tygodniu

– W przyszłym tygodniu, na wtorkowym posiedzeniu rządu, Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju zostanie oficjalnie przyjęta – zapowiedział w Poranku Wnet Jerzy Kwieciński wiceminister rozwoju

 

Przyjęcie przez Radę Ministrów Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju miało odbyć się już w styczniu jednak na skutek wątpliwości premier, w kilku kwestiach merytorycznych oraz poprawkach płynących z ministerstw energii i środowiska, decyzję przełożona. Wpływ na zmianę daty przyjęcia SOR miała również wizyta kanclerz Angeli Merkel.

[related id=”2095″]

Szefowa rządu odpowiadając na pytanie, czy jest spór między resortami rozwoju a środowiska dotyczący wykorzystania energetyki jądrowej, wskazała, że Strategia nie została przyjęta na poprzednim posiedzeniu rządu, gdyż doszło do wielu dyskusji na temat poprawek, m.in. tej dotyczącej energii.

Z gościem Poranka Wnet rozmawialiśmy o założeniach Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju – Chcemy doprowadzić do reindustrializacji naszej gospodarki i silniejszy udział naszego przemysłu w gospodarce i w procesach innowacyjnych. Chcemy wspierać małe i średnie firma, tak aby wspierać ich kapitał, tak aby one wychodziły na zewnątrz.

 

To jest strategia średniookresowa, która obejmuje szczegółowo działania do roku 2020, ale część z tych działań ma zakres aż do roku 2030.  Naczelnym celem strategii jest wykorzystanie szans pro rozwojowych dla mieszkańców naszego kraju. Chcemy aby to Polacy zarabiali więcej, aby rozwój był bardziej zrównoważony – podkreślił Jerzy Kwieciński.

Z gościem Poranka Wnet rozmawialiśmy również o skali finansowania planu Morawieckiego – Na realizację strategii mobilizujemy około półtora biliona złotych, to są środki publiczne, zarówno krajowe jak i zagraniczne. Do tego chcemy jeszcze przyciągnąć około 600 miliardów środków prywatnych. To razem daje ponad dwa biliony złotych do roku 2020.

Zdaniem wiceministra rozwoju potrzebna jest budowa rodzimego kapitału poprzez reformę systemu emerytalnego – Nasz kraj potrzebuje kapitału. Polacy oszczędzają średnio dwa razy mniej niż mieszkańcy podobnych krajów. III filar emerytalny ma służyć zwiększaniu oszczędności i budowaniu polskiego kapitału.

Minister Kwieciński, który jest odpowiedzialny za absorpcje środków europejskich, przedstawiał proces wydawania pieniędzy unijnych z aktualnej perspektywy budżetowej – Już mamy podpisane umowy ponad 12 tysięcy na 120 miliardy złotych, czyli 25 procent wszystkich środków z rozpoczynającej się perspektywy finansowej. Na ostatnim spotkaniu przedstawiciele KE powiedzieli, że Polska jako jednany kraju realizował do tej pory plan absorpcji środków w UE.

 

ŁAJ/PAP

dr Cezary Mech: Diagnoza zawarta w planie Morawickiego, ale recepty zawarte w tym dokumencie są błędne.

Dzięki niżowi demograficznemu, jest szansa na zwiększenie zarobków, ale poprzez otwarcie się na tanią siłę roboczą ta szansa jest marnowana – powiedział w Poranku Wnet dr Cezary Mech.

Z byłym wiceministrem finansów rozmawialiśmy o realności założeń Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju – Jeśli chodzi o strategię rozwoju, to dobra jest proponowana diagnoza, gdzie napisano, ze jesteśmy zadłużeni za granicą, że przemysłu jest opanowany przez grupy zagraniczne.

Zdaniem dr Cezarego Mecha recepty strategii są powierzchowne – Plan polega na przemalowaniu wszystkiego co unijne na biało-czerwoną barwę, że wszytko już będzie polskie i patriotyczne. Do tego dochodzi polonizacja w bankach, teraz w energetyce, gdzie opłacamy wyprowadzenie się zagranicznego kapitału.

(…)

Powinny się rysować kluczowe trendy w pozytywnym aspekcie. Jeśli chcemy polonizować, to poszerzajmy nasz rynek. W sektorze bankowych, nie wykupujmy obecnych bankierów, tylko zwiększajmy za te pieniądze własną akcję kredytową – podkreślił dr Cezary Mech.

Zdaniem gościa Poranka Wnet najważniejszym zadaniem rządu Prawa i Sprawiedliwości powinno być zwiększenie zarobków Polaków – Głównym problem jest niska mediana zarobków, czterokrotnie niższa niż w Niemczech. Polacy mają możliwość łatwego wyjazdy na zachód. To co mogło by powstrzymać Polaków w kraju, to jest zdominowanie wynagrodzeń.

 

ŁAJ

Wiceminister finansów: Roczna skala fałszywych faktur VAT sięgała 30 miliardów złotych. To miało wpływ na wskaźniki PKB

– W tym roku zostanie przyjęty nowy program systemu emerytalnego, który wypracowywany jest przez wicepremiera Morawieckiego – zaznaczył w Poranku Wnet Wiesław Janczyk, wiceminister finansów

Gość Poranka Wnet odniósł się do wczorajszego wystąpienia premier Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego, który mówił o potrzebie zweryfikowania danych dotyczących skali wzrostu PKB w ostatnich latach:

– Wicepremier Morawiecki zauważył, że zaksięgowano eksport na 27-30 miliardów złotych, tylko po to aby wyłudzać podatki VAT, mimo że nie było żadnych realnych transakcji. To mogło wpłynąć na zawyżenie polskiego wskaźnika PKB. teraz praca przed GUS-em, aby poprawić statystyki – podkreślił Wiesław Janczyk.

Wiceminister finansów podkreślił znaczny wzrost przychodów z podatków w zeszłorocznym budżecie – W zeszłym roku mieliśmy wzrost podstawowych podatków na kwotę kilkunastu miliardów złotych. W obecnym roku zaplanowaliśmy kolejne wzrostu wpływów z podatków. (…) Trzeba jednocześnie pamiętać, że obniżyliśmy podatek CIT dla małych firma do 15 procent, co pozwoli na pozostanie w tych firmach około 1,5 miliarda złotych, Do tego doszła ulga inwestycyjna, na zakup nowych maszyn.

– Od wielu lat przepisy były coraz bardziej komplikowane, teraz trudno wrócić do stanu z 89 roku. Najpoważniejsze regulacje w ministerstwie finansów zostały podjęte. Teraz zostało polerowanie szczegółów – podkreślił Wiesław Janczyk, wiceminister finansów.

 

ŁAJ

 

Cezary Kaźmerczak: Możemy gospodarczo realnie konkurować z Niemcami. Musimy tylko uprościć system podatkowy

W opinii Cezarego Kaźmierczaka jest szansa, aby Polska mogła skutecznie konkurować gospodarczo z Niemcami. Antidotum na doścignięcie zachodniego sąsiada miałoby być uproszczenie systemu podatkowego.

– To w czym my możemy realnie konkurować z Niemcami i [dzięki temu – red.] możemy wygrać, to konkurencja prawno-instytucjonalna. To znaczy mieć bardzo proste prawo gospodarcze oraz bardzo dobry system podatkowy. Wtedy zaczniemy z nimi wygrywać, bo wtedy ich obywatele [czyli przedsiębiorcy z Europy Zachodniej – red,] zaczną do nas uciekać – powiedział Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w Poranku Wnet.

W opinii Kaźmierczaka, system prawno-instytucjonalny jest jedynym polem, na którym Polska może rywalizować z Niemcami. Powodem tego jest zacofanie naszego kraju pod względem kapitałowo-technologicznym. Wynika to z „pięćdziesięciu lat okupacji”. Pierw niemieckiej, potem zaś sowieckiej.

Jednakże prezes ZPIP negatywnie spogląda na obecny polski system podatkowy. Powiedział, że jego główną bolączką nie jest wysoka skala podatkowa, a nadmierną niejasność: – Nie chodzi o wysokość stawek, żeby było jasne, bo te stawki są do zaakceptowania i nie ma w tym większego problemu. Chodzi o skomplikowanie tego systemu. […] Myślę, że w Polsce, zarówno w strefie biznesu i wśród ludzi prywatnych, podatek do 20 proc. jest akceptowalny i nikt z nim nie dyskutuje — stwierdził.

Ponadto Cezary Kaźmierczak w wywiadzie dla Radia Wnet mówił o polityce demograficznej, która w jego przekonaniu jest błędna

prof. Orion-Jędrysek, wiceminister środowiska: Sprawa gazu łupkowego musimy zacząć od początku

W tej chwili w sprawie łupków jest totalny odwrót, że wszyscy inwestorzy się już wycofali. Zaczynamy sprawę od nowa – powiedział w Poranku Wnet prof. Orion-Jędrysek, wiceminister środowiska

Główny Geolog Kraju oraz wiceminister środowiska rozmawialiśmy o zmianach w prawie geologicznym, które mają zapobiec nielegalnej eksploatacji złóż. Projekt wczoraj był rozpatrywany na radzie ministrów i został skierowany do dalszych prac ponownie w ministerstwie.

– W proponowanych zmianach w prawie geologiczny w pierwszej kolejności chodzi o ukrócenie nielegalnej eksploatacji bursztynu. Bo wydobycie bursztynu to jest nasza duma narodowa. W Polsce legalnie jest wydobywany zaledwie kilka procent bursztynu – podkreśli gość Poranka Wnet.

(…)

– Zmiany w prawie geologicznym będą miały dwa zasadnicze elementy. Po pierwsze implementacje dyrektywy offshor, czyli poszukiwanie i eksploatacja węglowodorów na morzu oraz uproszenie dla inwestorów ale również penalizacja wydobycia bez koncesyjnego, która ma w Polsce olbrzymią skalę dochodzącą do 1/3 całości eksploatacji – podkreślił prof. Mariusz Orion-Jędrysek.

ŁAJ

ALiveSATA2-GLAN

ALiveSATA2-GLAN