Kreml: Prezydenci Rosji i USA rozmawiali dziś m.in. o konflikcie w Syrii. Zamierzają się spotkać podczas szczytu G20

Prezydent Putin w rozmowie telefonicznej z Donaldem Trumpem wezwał do powściągliwości i obniżenia poziomu napięcia sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Postanowiono dążyć do rozwiązań dyplomatycznych.

Przywódcy Rosji i USA rozmawiali o konflikcie w Syrii. Ustalili, że nastąpi „aktywizacja dialogu pomiędzy ministrami spraw zagranicznych, w celu poszukiwania wariantów pozwalających wzmocnić warunki przerwania działań bojowych, sprawić, by rozejm był trwały i możliwy do kontrolowania” – głosi komunikat Kremla.

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow i sekretarz stanu USA Rex Tillerson mają „informować przywódców o postępie osiągniętym w tym kierunku” – zapowiedziano w oświadczeniu.

[related id=”12726″]

Putin podczas rozmowy z Trumpem wezwał do powściągliwości i obniżenia obecnego poziomu napięcia na Półwyspie Koreańskim. „Porozumiano się w kwestii nawiązania współpracy zorientowanej na rozwiązania dyplomatyczne w ramach całościowego uregulowania problemu” – przekazał Kreml.

Biały Dom potwierdził ze swej strony, że Trump i Putin rozmawiali o współdziałaniu w celu zakończenia konfliktu w Syrii i uzgodnili, że „wszystkie strony muszą zrobić, co tylko mogą w celu zakończenia przemocy”. Temat współpracy przeciwko Państwu Islamskiemu (IS) w regionie Bliskiego Wschodu również pojawił się w rozmowie, którą strona amerykańska określiła jako „bardzo dobrą”. USA zapowiedziały także, że skierują swego wysłannika na rozmowy w sprawie Syrii, które odbędą się w stolicy Kazachstanu Astanie w środę i czwartek.

Jak podkreślił w komunikacie Kreml, prezydenci zgodzili się co do potrzeby dalszych kontaktów telefonicznych. Wtorkowa rozmowa była trzecią z kolei od czasu objęcia przez Donalda Trumpa urzędu prezydenta w styczniu. Zarazem była pierwszą od przeprowadzonych w kwietniu przez USA ostrzałów rakietowych bazy syryjskich sił rządowych Szajrat w prowincji Idlib. Rosja określiła te ostrzały jako akt agresji i naruszenie prawa międzynarodowego.

Prezydenci Rosji i USA dotąd jeszcze nie spotkali się osobiście. Szczyt G20 w Hamburgu odbędzie się w dniach 7-8 lipca.

PAP/JN

Stany Zjednoczone: Prezydent Donald Trump deklaruje gotowość spotkania się z Kim Dzong Unem, „gdyby to było stosowne”

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oświadczył w poniedziałek, że jest otwarty na spotkanie z północnokoreańskim przywódcą Kim Dzong Unem „w odpowiednich okolicznościach”.

Gdyby było dla mnie stosowne spotkać się z nim, zdecydowanie bym to zrobił, byłbym zaszczycony – powiedział Donald Trump w wywiadzie dla agencji Bloomberg. Dodał, że spotkałby się z Kimem „w odpowiednich okolicznościach”.

Sytuacja na Półwyspie Koreańskim jest wyjątkowo napięta z powodu sygnałów, że komunistyczna Korea Północna może przeprowadzić szóstą próbę nuklearną oraz z powodu ostrzeżeń amerykańskiej administracji, która nie wykluczyła użycia siły, by powstrzymać ambicje atomowe Pjongjangu.

[related id=”15888″]

Rząd Korei Płd. potwierdził w niedzielę, że na Morzu Japońskim trwają ćwiczenia południowokoreańskiej marynarki wojennej z siłami amerykańskimi. W tym dniu USA i Korea Południowa zakończyły inne, doroczne ćwiczenia wojskowe „Foal Eagle”.

W sobotę Donald Trump powiedział na wiecu w Pensylwanii, że Chiny wywierają presję na Koreę Północną, by powstrzymać ją przed dalszymi prowokacjami. Podkreślił, że Pekin pomaga Waszyngtonowi w próbach rozwiązania problemu północnokoreańskiego.

PAP/JN

Korea Północna przeprowadziła kolejny test rakiety balistycznej. Pocisk, jak poprzednio, eksplodował wkrótce po starcie

Pocisk nieustalonego jeszcze typu nie wyleciał poza obszar Korei Płn. Władze tego państwa zapowiadają budowę międzykontynentalnej rakiety balistycznej, która będzie w stanie dosięgnąć terytorium USA.

Korea Północna przeprowadziła w sobotę rano czasu miejscowego test rakiety balistycznej – poinformowała w Seulu agencja Yonhap, powołując się na południowokoreańską armię. Według wstępnych doniesień test zakończył się niepowodzeniem.

Dowództwo amerykańskich sił wojskowych na Pacyfiku (USPACOM) podało w oświadczeniu, że rakietę wystrzelono z regionu w pobliżu lotniska Pukchang na zachodzie kraju.

Jak podkreślił rzecznik USPACOM Dave Benham, pocisk nieustalonego jeszcze typu nie wyleciał poza terytorium Korei Północnej i nie stanowił zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych; eksplodował on kilka minut po starcie.

Cytowane przez agencję Associated Press źródło we władzach USA oceniło, że mógł to być pocisk średniego zasięgu typu KN-17.

Północnokoreański reżim przeprowadził test dzień po tym, jak sekretarz stanu USA Rex Tillerson, występując na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, ostrzegł, że brak reakcji na nuklearne i rakietowe ambicje Korei Północnej może spowodować „katastrofalne skutki”.

Z kolei prezydent USA Donald Trump w czwartkowym wywiadzie dla agencji Reutera zaznaczył, że rozwijanie przez Pjongjang programu nuklearnego i balistycznego może skutkować „bardzo, bardzo poważnym konfliktem”.

Administracja Trumpa deklarowała jak dotąd, że wobec Korei Północnej „wszystkie opcje są na stole”, łącznie z atakiem militarnym. Jednak oficjalne źródła w Waszyngtonie oceniają, że uprzedzający atak jest mało prawdopodobny. Strategia USA wobec Pjongjangu opiera się obecnie na wywieraniu nacisków na reżim przy współdziałaniu z Chinami, najważniejszym partnerem handlowym Korei Północnej.

Władze północnokoreańskie kontynuują program jądrowy i próby rakietowe, mimo zakazujących rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i międzynarodowych sankcji. Zapowiadają też budowę międzykontynentalnej rakiety balistycznej, która mogłaby dosięgnąć terytorium USA.

Sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych, James Mattis, przygotowuje nową strategię walki w Afganistanie

James Mattis złożył wizytę w Afganistanie w kilka dni po szturmie talibów na bazę wojskową Szahin pod Mazar-i-Szarif, w wyniku którego zginęło przynajmniej 160 żołnierzy afgańskich.

Minister obrony (sekretarz obrony) USA James Mattis zamierza wkrótce przedstawić prezydentowi Trumpowi nową strategię walki z talibami w prowadzonej od 2001 r. wojnie w Afganistanie. O tym poinformowały we wtorek amerykańskie media, powołując się na źródła w Pentagonie.

Przygotowaniu zmian w strategii służy niezapowiedziana wizyta Mattisa w Afganistanie. Tydzień wcześniej, jako najwyższy rangą przedstawiciel nowej administracji w Kabulu gościł doradca ds. bezpieczeństwa narodowego H.R. McMaster.

Podczas rozmowy z amerykańskimi oficerami w Kabulu minister Mattis nie wykluczył, że „wkrótce zarekomenduje” prezydentowi szereg zmian w strategii, w tym wzmocnienie kontyngentu sił amerykańskich stacjonujących w Afganistanie o kilka tysięcy żołnierzy. Obecnie w Afganistanie stacjonuje ok. 8,5 tys. żołnierzy amerykańskich. Wzmocnie tych sił o ok. 3 tys. w celu przełamania utrzymującej się „patowej sytuacji” w walkach z talibami postulował już w lutym bieżącego roku podczas wystąpienia w Kongresie generał John Nicholson, głównodowodzący wojsk amerykańskich i sił międzynarodowych w Afganistanie.[related id=”14597″]

Minister obrony Mattis i generał Nicholson podczas wspólnej konferencji prasowej nie wykluczyli, że talibowie korzystają z rosyjskiej pomocy finansowej i militarnej. „Wydaje się, że Rosjanie zdecydowali się na strategiczną konkurencję z nami w wielu regionach” – stwierdził szef resortu obrony cytowany na łamach wtorkowego wydania dziennika Washington Examiner. „Będziemy zmuszeni wykazać Rosji, że to co oni robią jest sprzeczne z międzynarodowym prawem i (stanowi naruszenie – PAP) suwerenności innych państw” – dodał.

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow w wypowiedzi dla rosyjskiej telewizji RT nazwał we wtorek zarzuty szefa Pentagonu „nieprofesjonalnymi oświadczeniami pozbawionymi jakichkolwiek podstaw”.

Źródło:PAP

lk

Wojciech Cejrowski krytycznie o programie „Mieszkanie Plus”: Mamy kupować chińskie produkty i żyć na darmowym osiedlu

Pisarz w Radiu Wnet w negatywny sposób odniósł się do rządowego programu ułatwiającego Polakom tańszy wynajem mieszkań, a realizację rządowego projektu reindustrializacji nazwał pozorną.

W kontekście podpisanego przez prezydenta USA w ubiegłym tygodniu we wtorek rozporządzenia – „Kupuj amerykańskie, zatrudnij Amerykanów!” – Wojciech Cejrowski skrytykował polskie władze za zbytnie zaangażowanie się w chińską inicjatywę „Pasa i Szlaku”, którego sztandarowym projektem jest Nowy Jedwabny Szlak. Jednocześnie negatywnie odniósł się do jednego z projektów rządu premier Beaty Szydło – „Mieszkanie Plus”.

[related id=”15159″]

Trump podpisał rozporządzenie o tym, że amerykańskie produkty mają być produkowane przez Amerykanów. […] Powiedział: „Nie kupujemy chińskich produktów, jeśli jest możliwość kupna amerykańskich”. […] Szydło natomiast chce, żebyśmy wszystko kupowali z Chin poprzez Jedwabny Szlak. Będziemy płacić Chińczykom, kupując ich towar, podczas gdy sami nie będziemy niczego produkowali, tylko leżeli na osiedlu zbudowanym za darmo – powiedział.

W opinii Wojciecha Cejrowskiego inwestycje w postaci budowy lokali na wynajem w ramach projektu „Mieszkanie Plus” są działaniami pozornymi. Na przykładzie współpracy pomiędzy ministerstwem rozwoju a ministerstwem obrony narodowej pisarz i podróżnik ukazał słabość rządowego programu.

Jeśli osoba kupuje produkt sama od siebie, to jest to działanie pozorne. Jeśli zainwestowaliśmy własne pieniądze, a nowy kapitał nie wpłynął do gospodarki państwa, to jest to kreatywną księgowością rządu. Podam przykład: jeżeli wojsko kupuje towar od rządu, to rząd nie zarobił nic. Bo w momencie, kiedy rząd zarobił coś w innym sektorze, to jednocześnie wydał te pieniądze na produkty przeznaczone dla wojska, czyli rachunek wychodzi zerowy. Z tego samego portfela wydali i do tego samego portfela włożyli kapitał – powiedział w Radiu Wnet.

K.T.

 

 

Posłuchaj również jednego z fragmentów całej rozmowy Wojciecha Cejrowskiego z Krzysztofem Skowrońskim w Radiu Wnet z 19 kwietnia 2017 roku na YouTube:

USA: Donald Trump chce się spotkać z papieżem Franciszkiem i wzywa Włochy do zwiększenia nakładów na wspólną obronę NATO

Okazją do spotkania Donalda Trumpa z Ojcem Świętym będzie szczyt przywódców G7 w Taorminie na Sycylii, który zaplanowano na 26 i 27 maja. Papież krytykował Trumpa podczas jego kampanii prezydenckiej.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podczas wspólnej konferencji prasowej z przebywającym z wizytą w Waszyngtonie premierem Włoch Paolo Gentilonim wyraził nadzieję, że uda mu się spotkać z papieżem Franciszkiem.

Wcześniej prezydent Stanów Zjednoczonych ma wziąć udział w szczycie państw członkowskich NATO w Brukseli. Będzie to jego pierwsza podróż zagraniczna od czasu zaprzysiężenia 20 stycznia bieżącego roku na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Kilka minut po zakończeniu wspólnej konferencji prasowej prezydenta Trumpa i premiera Włoch Paolo Gentiloniego rzecznik Białego Domu Sean Spicer wyjaśnił, że spotkanie Trumpa z papieżem Franciszkiem „nie zostało jeszcze sfinalizowane”.

Rzecznik Watykanu Greg Burke, cytowany w czwartek na portalu dwutygodnika „National Catholic Reporter”, poinformował, że do końca ubiegłego tygodnia Stolica Apostolska „nie otrzymała oficjalnej prośby o audiencję, jednak z pewnością powita z zadowoleniem taką prośbę”.

Zdaniem amerykańskich komentatorów, zapowiadanie przez Trumpa spotkania z papieżem, jeszcze zanim Watykan potwierdził, że do niego dojdzie, grozi Trumpowi zarzutami, że papież go zignorował, jeśli się ono nie odbędzie.

Podczas kampanii wyborczej papież Franciszek kilkakrotnie skrytykował Donalda Trumpa.

Kiedy w lutym ubiegłego roku podczas swojej kampanii wyborczej Donald Trump zapowiedział zbudowanie muru na granicy między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem, papież Franciszek, nie wymieniając Trumpa z nazwiska, ale niewątpliwie mając go na myśli, powiedział: „Człowiek, który myśli tylko o budowaniu murów, a nie mostów, nie jest dobrym chrześcijaninem”.

Trump, który jest protestantem (należy do Kościoła prezbiteriańskiego), odparł Papieżowi, że „jest dumnym chrześcijaninem” i określił jego wypowiedź jako „skandaliczną”.

Spotkanie Trumpa z Gentilonim swą serdeczną, „prawie rubaszną” – zdaniem mediów – atmosferą wyraźnie odbiegało od spotkań Trumpa z innymi przywódcami europejskimi, szczególnie od jego spotkania z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

Przed rozpoczęciem rozmów prezydent USA zadbał, aby ekipy telewizyjne utrwaliły energiczny uścisk dłoni obu przywódców.

Trump, który podczas kampanii popierał Brexit, a UE nazywał „wehikułem dla niemieckiej dominacji Europy”, tym razem pozytywnie wypowiadał się o Europie. Niektórzy komentatorzy przyjęli nawet tę zmianę tonu jako kolejną zmianę stanowiska przez „nieprzewidywalnego prezydenta”.

Prezydent Trump zaznaczył w czwartek, że stabilna Europa ma dla niego „duże znaczenie”.

„Silna Europa jest bardzo, bardzo ważna dla mnie jako prezydenta Stanów Zjednoczonych, a także, w moim zdecydowanym przekonaniu, dla Stanów Zjednoczonych. (…) Leży to we wspólnym interesie wszystkich” – powiedział.

Podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem Paolo Gentilonim prezydent Trump chwalił wkład, jaki Włochy wniosły do światowej kultury. Legendarnego włoskiego tenora Luciano Pavarottiego nazwał „swoim wielkim, wielkim przyjacielem”.

Prezydent Trump nie zapomniał jednak o tym, co stało się nieodłącznym elementem jego spotkań z przywódcami państw członkowskich NATO. Zaapelował do włoskiego premiera o zwiększenie nakładów na wspólną obronę NATO. Gentiloni odparł, że Włochy „złożyły zobowiązanie i z reguły szanują swoje zobowiązania”. Premier Włoch dodał jednak, że proces spełniania tego zobowiązania „będzie stopniowy, ponieważ Włochy mają pewne ograniczenia budżetowe”.

Gentiloni, zwracając uwagę na rzeszę uchodźców, jaką obarczony jest jego kraj, zaapelował o współpracę międzynarodową w celu rozwiązania tego problemu.

W odpowiedzi Trump wezwał władze w Rzymie do znalezienia takiego rozwiązania problemu uchodźców, które przewiduje ich powrót do swoich domów, aby „mogli pomóc w odbudowie swoich krajów”.

Amerykański prezydent wykluczył możliwość jakiegokolwiek zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Libii, skąd uchodźcy z całej Afryki rozpoczynają swój exodus do Włoch.

Nie widzę dla nas jakiejkolwiek roli w Libii – z przekonaniem stwierdził Trump w czwartek. – Mamy wystarczająco ról, mamy role wszędzie – dodał prezydent Stanów Zjednoczonych.

Źródło: PAP

lk

Krzysztof Szczerski: Brane są pod uwagę dwie daty spotkania prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa

Dwie naturalne daty spotkania prezydenta Polski Andrzeja Dudy z prezydentem USA Donaldem Trumpem to koniec maja podczas szczytu NATO w Brukseli lub początek lipca w Polsce podczas szczytu Trójmorza.

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski podkreślił, że szef MSZ Witold Waszczykowski podczas środowego spotkania w Waszyngtonie z sekretarzem stanu Rexem Tillersonem „mówił o dwóch naturalnych datach, które są już w kalendarzu wpisane jako potencjalne daty tej rozmowy” prezydentów Polski i USA.

Są to: „spotkanie NATO w Brukseli z końcem maja i wciąż aktualne, otwarte zaproszenie dla pana prezydenta Trumpa do odwiedzenia Polski na początku lipca jako gościa szczytu Trójmorza” – powiedział minister.

To są te dwie daty, o których będę także ja rozmawiał w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie. Natomiast czy do tego dojdą jeszcze inne możliwości, to będzie wynikało także z pewnej gotowości strony amerykańskiej, jeśli chodzi o te rozmowy. Te dwie daty są datami, które są już dzisiaj na stole i o nich możemy mówić jako o konkretnych propozycjach takiej rozmowy – dodał Szczerski.

Szef gabinetu prezydenta będzie przebywał w USA od 26 do 28 kwietnia. Z kolei w niedzielę do Stanów Zjednoczonych udaje się szef BBN Paweł Soloch. Soloch i Szczerski w Waszyngtonie mają spotkać się z doradcą prezydent USA ds. bezpieczeństwa narodowego, gen. Herbertem McMasterem, i z podsekretarzem stanu ds. politycznych w Departamencie Stanu, Thomasem Shannonem.

Jesteśmy na bardzo intensywnym etapie politycznych relacji polsko-amerykańskich – powiedział Szczerski. Podkreślił, że „one konkludują, podążają w ślad ważnego wydarzenia – powitania drugiej grupy żołnierzy amerykańskich, którzy przyjechali do Polski pod flagą natowską” i wizyty naczelnego dowódcy sił sojuszniczych w Europie, gen. Curtisa Scaparrottiego.

Zaznaczył, że strategia budowania relacji polsko-amerykańskich na ten rok jest realizowana zgodnie z przyjętym harmonogramem. – On oczywiście nas zbliża do momentu, gdy obaj prezydenci się spotkają i będą na ten temat rozmawiali. Na tym polega budowanie tej strategii, że na razie intensyfikujemy kontakty polityczne wszystkich wysłanników prezydenta w relacjach z Ameryką, by zbudować agendę, treść na rozmowy obu prezydentów – powiedział. – Kolejne spotkania nas do tego przybliżają. Mam nadzieję, że zrealizujemy te rozmowy w tym roku i będzie to rozmowa z treścią, agendą, substancją – dodał minister.

W lutym w Waszyngtonie Krzysztof Szczerski przekazał w imieniu prezydenta Andrzeja Dudy i prezydent Chorwacji Kolindy Grabar-Kitarović zaproszenie dla prezydenta Trumpa do złożenia wizyty w Polsce. Jak wówczas informowano, przywódcy Polski i Chorwacji chcieliby, aby wizyta prezydenta Trumpa odbyła się podczas zaplanowanego na lipiec we Wrocławiu Forum Państw Trójmorza. To wspólna inicjatywa prezydentów Polski i Chorwacji dotycząca współpracy krajów Europy Środkowo-Wschodniej w obszarach energetyki, transportu, cyfryzacji i gospodarki.

Minister Szczerski dodał, że w relacjach z USA Polska przechodzi od spraw bezpieczeństwa do spraw politycznych i gospodarczych.

Poinformował również, że w czwartek minister spraw zagranicznych zdał prezydentowi relację z rozmowy, którą odbył z Tillersonem. Jak dodał, w piątek w Pałacu Prezydenckim będzie gościć przewodniczący Izby Reprezentantów USA Paul Ryan wraz z delegacją.

Pan prezydent będzie rozmawiał ze spikerem Ryanem zarówno o wewnętrznej dynamice polityki amerykańskiej, pracach legislacyjnych, które dzieją się w Izbie Reprezentantów, ale także oczywiście o relacjach polsko-amerykańskich w wymiarze strategicznym, jakim są relacje bezpieczeństwa – powiedział.

Szczerski podkreślił, że w przyszłym tygodniu w Nowym Jorku będzie kontynuował „zbliżającą się do finału” kampanię na rzecz wsparcia kandydatury Polski na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. – Głosowanie w pierwszych dniach czerwca, więc teraz jest ostatnia już prosta, kiedy będziemy o te głosy zabiegać, bo to wciąż jest sprawa, o którą należy zabiegać nieustannie i mamy nadzieję, że wynik będzie pozytywny – dodał prezydencki minister.

Źródło: PAP

lk

Prof. Dziak: Korea Północna to jest wielka twierdza wojenna – uzbrojony naród, broń biologiczna, chemiczna i atomowa

Trafił swój na swego. Cechy, które mogły być dla Trumpa balastem – czyli niedoświadczenie w polityce oraz nieprzewidywalność – stały się jego atutami. Może uderzyć w najważniejsze ośrodki Korei Płn.

Na początku rozmowy profesor Waldemar Dziak, kierownik Zakładu Azji i Pacyfiku Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk stwierdził, że Kim Dzong Un, trzeci z wielkiej dynastii Kimów, jest jedynym, niepodważalnym władcą Korei Północnej. 

Prof. Dziak podkreślił jego autorytaryzm w rządach oraz agresywną politykę wobec konkurencji. Stwierdził, że obecnego władcę Korei  można porównać np.  ze Stalinem czy Mao Tse-tungiem.:

Kim Dzong Un likwiduje większość osób, co do których lojalności ma zastrzeżenia. Eliminuje politycznie i fizycznie każdego, kto staje mu na drodze, łącznie z generałami czy pułkownikami.

Powiedział również, że ciężko jednoznacznie nazwać ustrój polityczny w Korei: – Korea Północna nie jest modelowym przykładem kraju realnego socjalizmu, nie jest to też kolejny kraj komunistyczny, ponieważ nie da się go porównać z żadnym innym krajem komunistycznym z Europy Środkowo Wschodniej.

[related id=”13050″]

Władza w Korei Północnej od załamania się komunizmu w latach 90. z wielką konsekwencją odcina się od niego i eliminuje wszelkie związki z nim:

– Gdyby ktoś chciał pojechać do Pjonjangu i poczytać Marksa lub Engelsa, miałby ogromne problemy, ponieważ ta literatura jest tam zakazana. Od ’91 roku obserwujemy tam systematyczne odrywanie się od ideologi  marksistowskiej. 

Profesor powiedział, że obecny reżim w Korei Płn. sprawuje rządy nieprzerwanie od ponad 70 lat. Trwałość tej władzy zapewnia również dynastyczna władza, która przechodzi z ojca na syna.

Profesor Waldemar Dziak skomentował również obecną sytuację geopolityczną na linii Chiny-Ameryka-Korea Północna:

Trafił swój na swego. Cechy, które mogły być dla Donalda Trumpa balastem – czyli niedoświadczenie w polityce oraz nieprzewidywalność – stały się jego atutami. Ostatnie ataki w Syrii, bomby w Afganistanie – były to kroki, których się nie spodziewaliśmy. 

Profesor Waldemar Dziak podkreślił, że to właśnie Chiny mogą najwięcej zdziałać w rozmowach z Koreą Północną, ponieważ mają możliwość ogromnego oddziaływania na nią ekonomiczno-politycznego:

91% całej wymiany handlowej z Koreą Północną przypada na Chiny. Pjongjang w zasadzie utrzymuje kontakty ze światem głownie przez Pekin. Dziś trwają rozmowy na linii Pjongjang-Pekin. Chiny chcą rozwiązać ten problem na drodze dyplomatycznej. To nie jest łatwe zadanie, ponieważ Korea Północna to nie jest łatwy partner do rozmów.

Profesor Waldemar Dziak powiedział również, że dziś tak dużo mówi się o programie atomowo-rakietowym Korei Północnej, ponieważ ostatnie udane próby rakietowe udowodniły, że Korea poczyniła ogromne postępy w opanowaniu technologii nuklearnych i jest realnym zagrożeniem dla Ameryki.

W ciągu 2-3 lat nie tylko zminiaturyzuje ładunki jądrowe, ale wejdzie w posiadanie rakiet balistycznych dalekiego zasięgu, które mogą razić terytorium USA. Dlatego Ameryka nie może dopuścić do realizacji  tego programu.

Profesor Waldemar Dziak powiedział również, że Donald  Trump jest zdeterminowany i może rozpocząć precyzyjne uderzenia we wszystkie najważniejsze ośrodki atomowe oraz rakietowe w Korei Północnej.

[related id=”12899″]

 –  Dziś wszyscy stoją przed problemem, czy wywołać przy dużym ryzyku małą wojnę oraz czy Amerykanie będą musieli użyć broni nuklearnej. Korea Północna to nie jest Syria ani Iran – to jest wielka twierdza wojenna – cały uzbrojony naród, broń biologiczna, chemiczna oraz broń atomowa. Dziś zbliżyliśmy się do tej gorącej linii – ponieważ czas gra na korzyść Kim Dzong Una – jeżeli się nie cofnie, to będzie wojna.

Waldemar Dziak mówił również o sytuacji wewnątrz Korei Północnej. Podkreślił, że wiedza na ten temat jest bardzo mała, służby wywiadowcze nie mają żadnej agentury wewnątrz Korei i wszystko jest tam ściśle chronione.

Badanie rzeczywistości północnokoreańskiej przypomina badanie góry lodowej – badamy tylko wierzchołek, ale nie mamy pojęcia o tym, co dzieje się poniżej.  Kim Dzong Un  mocno trzyma wszystkie atrybuty władzy totalitarnej. Wojna na Półwyspie Koreańskim może skończyć się tylko jednym – totalnym zniszczeniem Korei Północnej, a następnie powstaniem w Azji Wschodniej silnego narodu, który bardzo szybko po zjednoczeniu mógłby stać się regionalną potęgą gospodarczą.

JN

 

Lasota: Sromotna klęska przy próbie reformy „Obamacare” prawdopodobnym powodem poczynań Trumpa w polityce zagranicznej

– Niestety jesteśmy w sytuacji, w której przywódcy USA i Korei Płn. stanęli oko w oko – oznajmiła w Poranku Wnet Irena Lasota, mówiąc o eskalacji wrogich stosunków pomiędzy USA a Koreą Północną.

Jak powiedziała w porannym programie Radia Wnet Irena Lasota, korespondentka z Waszyngtonu, stosunki pomiędzy USA a Koreą Północną ulegają zaostrzeniu. W jej opinii dziesięciodniowa wizyta wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a w Azji ma na celu wypracowanie odpowiedniej strategii wobec zagrożenia, jakim jest Korea Północna.

Niestety jesteśmy w sytuacji, w której dwóch przywódców (Donald Trump oraz Kim Dzong Un) stanęło ze sobą oko w oko. […] Mam nadzieję, że w polityce zagranicznej Stanów przeważą względy dyplomatyczne. Wizyta wiceprezydenta na Dalekim Wschodzie ma na celu wpłynięcie na Chiny, Japonię oraz Koreę Południową, aby te kraje wykonywały jak najbezpieczniejsze kroki w przypuszczalnej przyszłej prowokacji zrealizowanej przez Koreę Północną – powiedziała.

[related id=”13050″]

Irena Lasota stwierdziła również, że zainteresowanie prezydenta USA Donalda Trumpa polityką zagraniczną spowodowane jest niepowodzeniem przy próbie zniesienia systemu opieki medycznej, wprowadzonego przez byłego prezydenta Barracka Obamę: – Trump poniósł straszną klęskę przy wprowadzaniu reformy „Obamacare”. Był to jeden z jego głównych postulatów w kampanii wyborczej. Prawdopodobnie dlatego rzucił się do polityki zagranicznej, o której wiemy, że pół roku temu miał średnie pojęcie.

W kontekście ostatnich działań Donalda Trumpa na Bliskim Wschodzie (m.in. zbombardowania rządowego lotniska w Syrii), dziennikarka uważa, że poczynania prezydenta USA są jedynie doraźne, przez co polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych jest „bardzo mętna”. Powoduje to, że trudno określić przyszłe posunięcia Donalda Trumpa.

K.T.

Kierownictwo zadecyduje… Minister spraw zagranicznych Korei Północnej mówi o kolejnych próbach jądrowych

Przedstawiciel reżimu północnokoreańskiego zapowiada próby broni jądrowej i potępia „agresywne tweety” prezydenta USA. Natomiast Pekin ostrzega obie strony przed „historyczną odpowiedzialnością”.

Wiceminister spraw zagranicznych Korei Płn. powiedział w wywiadzie dla agencji AP, że  rząd w Pjongjangu nie zawaha się przed przeprowadzeniem próby jądrowej, jeżeli  „najwyższe kierownictwo kraju” uzna to za wskazane. Przedstawiciel Korei Północnej zapowiedział także , że kraj ten nie będzie czekać z założonymi rękami na prewencyjny atak USA.
Wiceminister Han Song Ryol oświadczył, że decyzja o szóstej próbie z bronią jądrową należy wyłącznie do władz Korei Płn., które nie zamierzają przejmować się zastrzeżeniami innych krajów. Wiceminister potępił „agresywne tweety” prezydenta USA Donalda Trumpa na temat Korei Płn., które „komplikują sytuację”.

[related id=”12533″]

Tymczasem przed eskalacją napięcia ostrzegają Chiny – szef MSZ w Pekinie Wang Yi powiedział dziś, że ktokolwiek wywołała konflikt na Półwyspie Koreańskim, będzie musiał ponieść „historyczną odpowiedzialność” i zapłaci „wysoką cenę”. Wang ostrzegł, że konflikt w związku z kryzysem wokół Korei Północnej „może wybuchnąć w każdym momencie” i „nikt nie wyjdzie z niego zwycięsko”. Dodał, iż „dialog jest jedyną drogą wyjścia z sytuacji”. Chiński polityk stwierdził też, że zwycięstwo nie musi przypaść temu, kto „używa najmocniejszych słów czy najbardziej pręży muskuły” – co było czytelnym nawiązaniem do kolejnych gróźb amerykańskiego prezydenta.

Amerykańskie media (m.in. NBC) powtarzają wiadomości o prawdopodobnym prewencyjnym uderzeniu na Koreę Północną. Obserwatorzy wskazują też na zbliżającą się uroczystą defiladę  w Pjongjangu z okazji przypadającej w sobotę 105. rocznicy urodzin Kim Ir Sena, założyciela komunistycznej Korei Płn. i dziadka obecnego przywódcy Kim Dzong Una. Dotychczas zdarzało się, że reżim przeprowadzał testy rakietowe oraz nuklearne z okazji ważnych rocznic.  

pap/ax