Premier Miedwiediew po nałożeniu dodatkowych sankcji na Rosję przez USA: Amerykański establishment ograł Trumpa

Po podpisaniu przez Trumpa ustawy o sankcjach wobec Rosji jej premier uznał, że „amerykański establishment ograł na czysto prezydenta, a ostatecznym celem tych działań jest odsunięcie go od władzy”.

„Amerykański establishment zdołał sprawić, że prezydent USA Donald Trump podpisał ustawę o zaostrzeniu sankcji przeciw Rosji, co świadczy o bezsilności obecnej administracji. Poza tym to zapewne dopiero pierwsze kroki na drodze do odsunięcia Trumpa od władzy” – taką opinię wyraził na Facebooku rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew.

Prezydent Donald Trump w środę podpisał ustawę, która wprowadza nowe sankcje wobec Rosji, Iranu oraz Korei Północnej. Trump zastrzegł, że ustawa jest „bardzo wadliwa”, uznał jednak jej walor polegający na zaaprobowaniu środków, które „ukarzą i ograniczą złe zachowanie zbójeckich reżimów w Teheranie i Pjongjangu”. Zaznaczył też, że popiera przesłanie, iż „USA nie będą tolerować ingerencji w nasze procedury demokratyczne”, a on stanie po stronie sojuszników Ameryki „przeciw rosyjskiej działalności wywrotowej”.

„Prezydent nie jest zachwycony nowymi sankcjami, lecz nie mógł nie podpisać ustawy” – podkreślił rosyjski premier. Ustawa przeszła miażdżącą większością głosów; ewentualne weto prezydenta zostałoby z łatwością przełamane.

Zdaniem premiera Rosji przez zaostrzenie sankcji Stany Zjednoczone w rzeczywistości wydały Rosji wojnę handlową. „Nasze nadzieje, że stosunki z nową administracją amerykańską się poprawią, spełzły na niczym” – podkreślił.

Jednocześnie Miedwiediew na swej stronie na Facebooku wyraził przekonanie, że Rosja zdoła się dalej rozwijać.

„Spokojnie będziemy kontynuować prace w rozwoju gospodarki i sfery socjalnej, będziemy się zajmować zastępowaniem importu, rozwiązywać najważniejsze zadania państwa, będziemy liczyć przede wszystkim na siebie” – oświadczył Miedwiediew.

„W ostatnich latach nauczyliśmy się to robić” – dodał.

Wcześniej do nowej amerykańskiej ustawy odniósł się Kreml. Jego rzecznik Dmitrij Pieskow powiedział, że podpisanie przez prezydenta Trumpa ustawy o sankcjach wobec Rosji „niczego nie zmienia” i że Moskwa już podjęła kroki będące reakcją na te restrykcje.

O możliwości różnych kontrposunięć w związku z nowymi amerykańskimi sankcjami wobec Moskwy poinformował w środę wieczorem rosyjski MSZ. Jego zdaniem nowe sankcje są oznaką krótkowzroczności i – jak napisano w komunikacie resortu spraw zagranicznych – „mogą naruszyć globalną stabilność, za którą właśnie Moskwa i Waszyngton ponoszą szczególną odpowiedzialność”.

PAP/MoRo

USA: Trump zwolnił nowego dyrektora ds. informacji Białego Domu, który popisał się w wywiadem pełnym wulgaryzmów

Prezydent USA Donald Trump zwolnił w poniedziałek nowego dyrektora ds. informacji Białego Domu Anthony’ego Scaramucciego. Media podają, że jego zwolnienia chciał nowy szef kancelarii John Kely.l

Według Białego Domu Scaramucci  sam zrezygnował z funkcji. Jako pierwszy o dymisji Scaramucciego i roli, jaką w tej sprawie odegrał Kelly, poinformował „New York Times”, powołując się na źródła w administracji.

Reuters zwraca uwagę, że Scaramucci został usunięty zaledwie kilka godzin po objęciu stanowiska przez nowego szefa kancelarii.

Po zaledwie 10 dniach pracy Scaramucci stracił stanowisko po wygłoszeniu wulgarnej i obraźliwej tyrady wymierzonej w wysokiej rangi członków administracji prezydenta.

Dziennik „The Hill” podaje, że rzeczniczka Białego Domu Sarah Huckabee Sanders starała się przedstawić dymisję Scaramucciego jako jego własną decyzję i napisała w oświadczeniu, że uznał on, „iż najlepszym rozwiązaniem jest dać szefowi kancelarii Johnowi Kelly’emu czystą kartę i szansę na zbudowanie własnego zespołu”.

Jednak błyskawiczne zwolnienie szefa komunikacji Białego Domu „jest postrzegane jako sygnał, że Kelly może mieć znacznie większą władzę na stanowisku szefa kancelarii, niż jego poprzednik Reince Priebus” – komentuje „The Hill”.

Pełen wulgaryzmów wywiad Anthony’ego Scaramucciego dla portalu tygodnika „The New Yorker” stał się medialnym przebojem. Od publikacji w czwartek do niedzieli wywiad przeczytało 4,4 mln internautów. Scaramucci w bardzo niecenzuralnych słowach powiedział, co myśli o Priebusie i głównym doradcy strategicznym Białego Domu Steve’ie Bannonie.

Wywiad ze Scaramuccim nie tylko stał się najczęściej czytanym w tym roku tekstem opublikowanym na portalu „New Yorkera”, ale też sprawił, że przeciętna dzienna liczba wykupywanych na niego subskrypcji w lipcu wzrosła o 92 proc.

Już po ogłoszeniu jego dymisji Biały Dom poinformował, że prezydent uznał komentarze Scaramucciego za niewłaściwe, a były dyrektor komunikacji nie obejmie innej funkcji w administracji.

Scaramucci miał oficjalnie objąć swe stanowisko dopiero 15 sierpnia, ale odkąd ogłoszono, że będzie nowym szefem komunikacji, prezentował stanowisko prezydenta w mediach i uczestniczył w spotkaniach w Białym Domu – podaje „The Hill”.

Zanim Scaramucci został zwolniony, jeden z bliskich współpracowników Trumpa powiedział, że najważniejszym wyzwaniem dla Kelly’ego będzie znalezienie sposobu na poradzenie sobie z szefem komunikacji Białego Domu – informuje dziennik.

Jeszcze w ubiegłym tygodniu ten sam dziennik napisał, że Scaramucci staje się najpotężniejszym doradcą w Białym Domu; przytoczył też opinię osoby z otoczenia prezydenta, że Trump „szanuje go ze względu na jego sukcesy życiowe”. Scaramucci posiada aktywa warte 85 mln dol., a jego pensja za ostatnie pół roku wyniosła 5 mln dol.

Scaramucci jest przedsiębiorcą, finansistą, wiceprezesem Banku Eksportu i Importu USA; po wyborczym zwycięstwie Trumpa wszedł do zespołu pracującego nad przejęciem rządów przez administrację prezydenta elekta.

Na początku 2017 roku Scaramucci sprzedał swoją globalną firmę inwestycyjną SkyBridge Capital, by dołączyć do administracji Trumpa.

PAP/MoRo

Macron: Francja i USA zgadzają się w sprawie „mapy drogowej” dla Syrii, czyli kwestii bezpieczeństwa po skończeniu wojny

Francja i Stany Zjednoczone porozumiały się w sprawie wspólnego opracowania „mapy drogowej”, która określi sytuację w Syrii po zakończeniu wojny – oświadczył prezydent Francji po spotkaniu z Trumpem.

Oba kraje w znacznym stopniu zgadzają się w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa i stabilności na Bliskim Wschodzie – dodał Macron.

Zaznaczył też, że dwugodzinne spotkanie z Trumpem dotyczyło m.in. najskuteczniejszych sposobów zwalczania „światowego zagrożenia ze strony wrogów, którzy próbują nas zdestabilizować”.

Macron przyznał ponadto, że zdecydowanie różni się od Trumpa w poglądach na temat paryskiego porozumienia klimatycznego.

Trump: „zobaczymy, co się stanie” w sprawie porozumienia klimatycznego 
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zasugerował w czwartek w Paryżu po spotkaniu z przywódcą Francji Emmanuelem Macronem, że być może rozważy jeszcze swoją decyzję o wycofaniu USA z paryskiego porozumienia klimatycznego – pisze Associated Press.

„Coś może się wydarzyć w związku z paryskim porozumieniem. Zobaczymy, co się stanie, ale będziemy o tym rozmawiać w najbliższym czasie. Jeśli do tego dojdzie, to świetnie, jeśli nie, to też dobrze” – powiedział Trump na wspólnej konferencji prasowej z francuskim prezydentem.

Trump mówił, że z Macronem rozmawiał też o pogłębionej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa w obliczu zagrożeń ze strony organizacji terrorystycznych i państw takich jak Korea Północna, Iran czy Syria. „Ze wzmożoną determinacją stajemy zjednoczeni wobec tych wrogów ludzkości, by pozbawić ich okupowanych terytoriów, źródeł finansowania, sieci i ideologicznego wsparcia” – podkreślił.

Amerykański przywódca bronił też swojego syna Donalda Trumpa Juniora. Z udostępnionych przez niego maili wynika, że w zeszłym roku przed wyborami prezydenckimi w USA spotkał się on z rosyjską prawniczką powiązaną z Kremlem, która chciała przekazać informacje kompromitujące Hillary Clinton, rywalkę Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 roku.

Prezydent USA ocenił w czwartek, że „większość ludzi [na miejscu jego syna – PAP] zgodziłaby się na to spotkanie”, i zapewnił, że „do niczego nie doszło”.

PAP/MoRo

Chciałem, żeby to o Polsce wiedział Donald Trump, co Donald Trump o Polsce nam powiedział

– Nie widzę żadnego innego powodu, aby odbywały się wizyty międzynarodowe, jak tylko robienie interesów. A czy to są interesy gospodarcze czy polityczne jest sprawą drugorzędną.

W Poranku WNET nadawanym ze Zgorzelca Krzysztof Skowroński rozmawiał także z Wojciechem Cejrowskim.

– Warszawa to brzydkie miasto, bo zostało wyburzone i nie ma starej substancji – uważa podróżnik. Jedyne, co się Trumpowi mogło podobać, to Pałac Kultury i Nauki imienia Józefa Stalina, który wpisuje się w estetykę wieżowca i jest zrobiony w dekoracjach, jakie były przez chwilę modne w USA. Uważa, że Warszawa to miasto dysharmonii, jeśli chodzi o estetykę. Zawdzięczamy to między innymi aktualnej „gospodyni”.

Wojciech Cejrowski nie miał jeszcze okazji w Radiu WNET skomentować wizyty Donalda Trumpa w Polsce. Przemówienie na pl. Krasińskich bardzo mu się podobało. Napisał na swoim Facebooku, że chciałby, aby któryś z polskich polityków wygłosił tak dobre, tak podnoszące na duchu i patriotyczne przemówienie, jak o obcym przecież kraju wygłosił Trump.

Dla podróżnika istotne było to, że jeśli nawet jednego słowa w tym przemówieniu osobiście nie napisał Trump, to przecież je przeczytał, a wcześniej musiał przygotować się do wystąpienia w Warszawie. „Czegoś z tego przemówienia dowiedział się o Polsce”, a był to – jak powiedział Wojciech Cejrowski – „dobrze napisany artykuł na temat Polski”.

– Chciałem, żeby to o Polsce wiedział Donald Trump, co Donald Trump o Polsce nam powiedział – stwierdził Cejrowski. [related id=28850]

Nawet Polacy mogli usłyszeć w przemówieniu amerykańskiego prezydenta coś, czego wcześniej nie wiedzieli o polskiej historii. Wojciech Cejrowski przyznał, że o kluczowej dla Powstania Warszawskiego obronie przejścia przez Aleje Jerozolimskie, dowiedział się dopiero z wystąpienia Trumpa. Teraz doczytuje sobie całą resztę na ten temat.

Podróżnik nie widzi też problemu w tym, że prezydenci załatwiają różne interesy podczas wizyt zagranicznych dla swych państw, „bo od tego są”. – Nie widzę żadnego innego powodu, aby odbywały się wizyty międzynarodowe, jak tylko robienie interesów. A czy to są interesy gospodarcze, czy polityczne, jest sprawą drugorzędną.

Zapraszamy do wysłuchania Poranka WNET, a w nim w ostatniej, piątej części, rozmowa z Wojciechem Cejrowskim.

MoRo

Zbigniew Stefanik/ Trump u Macrona: Cyberprzestępczość i walka z terroryzmem. Wizyta o charakterze polityczno-militarnym

Rozprawa z terroryzmem w cyberprzestrzeni jest to obecnie najbardziej kluczowa kwestia w walce z ISIS, tak więc można oczekiwać tutaj pewnych decyzji – przewiduje nasz korespondent we Francji.

Wizyta Donalda Trumpa w Paryżu będzie miała charakter bardzo oficjalny. Z jednej strony wiadomo, że nastąpią rozmowy między[related id=”29005″]urzędującym prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i Donaldem Trumpem, prezydentem USA. Przewiduje się, że głównym tematem rozmów będzie walka z terroryzmem w cyberprzestrzeni.

– Jest to obecnie najbardziej kluczowa kwestia w walce z ISIS, tak więc można oczekiwać pewnych decyzji – przewiduje Zbigniew Stefanik w swej korespondencji z Francji. Na jutrzejszy dzień przewidziana jest wspólna defilada wojsk francuskich i sił USA podczas tzw. Dnia Bastylii, który obchodzony jest rokrocznie 14 lipca. Ma ona w pewien sposób uczcić setną rocznicę przybycia wojsk amerykańskich, które wsparły wysiłek aliantów podczas I wojny światowej. [related id=”29011″]

– Będzie to wizyta o charakterze polityczno-militarnym, która ma łączyć przeszłość z teraźniejszością – ocenił Stefanik. Uważa, że Francuzi i Amerykanie mają wspólny interes, bowiem dążą do tego, aby pozostałe kraje NATO bardziej aktywnie włączyły się w wojnę z arabskim terroryzmem. Jego zdaniem sprawy, które ich dzielą, jak chociażby kwestie klimatyczne, zostaną odłożone na bok.

Zapraszamy do wysłuchania całej relacji Zbigniewa Stefanika z Francji w drugiej części Poranka WNET, nadawanego ze Zgorzelca.

MoRo

Przyszły szef FBI chce zachować niezależność od Trumpa: „Jestem lojalny wobec konstytucji, rządów prawa i misji FBI”

Christopher Wray wskazany przez Trumpa na szefa FBI zapewnił podczas przesłuchania w senackiej komisji wymiaru sprawiedliwości, że będzie działał w sposób bezstronny i niezależny, w tym od prezydenta.

Wray ocenił, że prowadzone w USA śledztwo w sprawie mieszania się Rosji w ubiegłoroczne wybory prezydenckie oraz kontaktów bliskiego otoczenia Trumpa z Rosjanami nie jest „polowaniem na czarownice” – jak nazywa je prezydent.  [related id=”23456″]

„Nie sądzę, by dyrektor Mueller brał udział w polowaniu na czarownice” – powiedział Wray, odnosząc się do byłego szefa FBI Roberta Muellera, który jest specjalnym prokuratorem badającym rosyjską ingerencję. Zapewnił, że popiera śledztwo Muellera i darzy go szacunkiem.

Oświadczył też, że „nie ma żadnego powodu, by nie ufać agencjom wywiadowczym” USA, które jednogłośnie potwierdziły, że Rosja próbowała ingerować w proces wyborczy zakończony 8 listopada 2016 roku zwycięstwem Trumpa, np. przeprowadzając ataki hakerskie na serwery Partii Demokratycznej i ujawniając maile.

Dodał, że stojąc na czele FBI, którą nazwał zbrojnym ramieniem wymiaru sprawiedliwości i gwarantem jego niezależności, nigdy nie zgodziłby się na złożenie obietnicy lojalności Białemu Domowi. Zaznaczył, że nikt z administracji Trumpa o to nie prosił.

„Nigdy nie pozwolę, by na pracę FBI wpływało coś innego niż fakty, prawo i poszukiwanie bezstronnej sprawiedliwości. Koniec i kropka – oświadczył Wray. – Jestem lojalny wobec konstytucji, rządów prawa i misji FBI”.

„Zobowiązuję się być liderem, na jakiego FBI zasługuje, i prowadzić biuro w sposób niezależny, tak by było ono źródłem dumy dla Amerykanów” – dodał ten były prokurator, który pracował w administracji prezydenta George’a W. Busha.

Jego przesłuchanie miało miejsce, podczas gdy w USA nasiliły się podejrzenia o sprzyjanie przez Rosję Trumpowi. Chodzi o opublikowanie przez najstarszego syna prezydenta, Donalda Trumpa Jr., e-maili, z których wynika, że w ub. roku spotkał się on w samym środku kampanii prezydenckiej z rosyjską prawniczką przedstawioną mu jako emisariuszka Kremla, która miała dostarczyć dowody pogrążające Hillary Clinton, kandydującą na prezydenta z ramienia Demokratów.

Poprzedni szef FBI, niespodziewanie zwolniony 9 maja przez Trumpa James Comey, nadzorował śledztwo w sprawie kontaktów ekipy Trumpa z Rosjanami.

Podczas przesłuchania Wray zapewniał, że nie został mianowany na stanowisko szefa FBI po to, by oszczędzić prezydentowi kłopotliwych dochodzeń.

„Jest tylko jeden właściwy sposób wykonywania tej pracy: w całkowitej niezależności, zgodnie z zasadami, jak należy, w poszanowaniu konstytucji, zgodnie z ustawami” – wyliczał Wray, podkreślając, że nie będzie ulegał jakimkolwiek naciskom partyjnym.

Zaznaczając swą niezależność od republikańskiego prezydenta, Wray powiedział nawet, że jest „wysoce nieprawdopodobne”, by się zgodził na spotkanie z Trumpem bez świadków.

W latach 2003-05 Wray odpowiadał za pion karny w resorcie sprawiedliwości USA, co oznacza, że jego nadzorowi podlegała m.in. policja federalna. Wówczas w tym ministerstwie pracował również Comey. Nominację Trumpa na szefa FBI Wray dostał 7 czerwca; wymaga ona zatwierdzenia przez Senat, co wydaje się przesądzone.

PAP/MoRo

„Dobre przyjęcie Trumpa w Polsce; ważna krytyka Rosji”. Brytyjskie media o wizycie prezydenta USA w Warszawie

Brytyjskie gazety zwracają uwagę na ostry ton wystąpienia prezydenta USA w Warszawie. Podkreślają krytykę Rosji i reakcję Polaków, którzy dobrze przyjęli jego słowa o potrzebie obrony wartości.

„The Times” zaznacza, że swoim przemówieniem „Trump chciał dokonać resetu relacji z Europą, podkreślając wspólne wartości i ostrzegając, że przyszłość Zachodu jest zagrożona”.

Jak dodaje gazeta, amerykański prezydent bezpośrednio poparł Artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego o kolektywnej obronie, „czego nie zrobił podczas pierwszej wizyty w Europie sześć tygodni temu, a także wezwał Moskwę do zaprzestania podsycania niepokojów”.

„Times” zwraca uwagę, że przekaz Trumpa o konieczności obrony wartości Zachodu został dobrze przyjęty w Polsce, gdzie „rząd promuje tradycyjne chrześcijańskie wartości i odrzucił wezwania Unii Europejskiej do przyjęcia muzułmańskich uchodźców”. Według „Timesa” wystąpienie Trumpa „było apelem, aby wciąż postrzegać (amerykańskiego prezydenta) jako lidera wolnego świata, (…) którego misją jest 'obrona naszej cywilizacji'”.

Dziennik podkreśla, że Trump – inaczej niż większość światowych przywódców, którzy zaczęli uznawać za lidera wolnego świata niemiecką kanclerz Angelę Merkel – przedkłada interes swojego narodu nad zasadę wolnego handlu, m.in. rezygnując z paryskiego porozumienia klimatycznego lub zachowując prawo do nakładania ceł.

Zdaniem „Timesa” podziały pomiędzy USA a resztą członków G20 „nie są pomocne”, a narastający kryzys wokół Korei Północnej, trwająca wojna na wschodzie Ukrainy oraz walka z islamskim ekstremizmem wymagają aktywnej roli amerykańskiego prezydenta.

„Zadaniem Merkel jest sprawienie, by G20 nie stała się G19 plus jeden” – ocenia dziennik, dodając, że „Trump jako lider jest znacznie bardziej zaangażowany w politykę zagraniczną, niż sugerowała jego retoryka w kampanii wyborczej, a jego krucjata przeciwko terroryzmowi nie dotyczy tylko ochrony Stanów Zjednoczonych, lecz także sojuszników”.

W podobnym tonie wizytę Trumpa w Polsce komentuje „The Telegraph”, który zwraca uwagę, że „mimo trudnych relacji z niemiecką kanclerz” prezydent USA powiedział, że stosunki między Europą a Stanami Zjednoczonymi są mocniejsze niż kiedykolwiek wcześniej i zdecydował się na „rzadką krytykę” prezydenta Rosji Władimira Putina, wskazując na „destabilizujące działania” Moskwy m.in. na Ukrainie.

Publicysta „Telegrapha” Fraser Nelson ocenia, że polityka izolacji Trumpa na G20 w Hamburgu nie przyniosłaby spodziewanych skutków, bo „wielu unijnych liderów przechodzi na stronę Trumpa, a europejska opinia publiczna jest zdecydowanie po jego stronie”.

„Różnica (między Trumpem a Unią Europejską) polega głównie na języku: UE mówi o swoim globalnym podejściu, jednocześnie będąc bezwstydnie protekcjonistyczną; Trump przechwala się protekcjonizmem, ale póki co, niewiele z niego wdraża w życie” – pisze Nelson.

„On może być zdumiewająco niedyplomatyczny, bezsensownie kłótliwy i regularnie obraźliwy – co niepotrzebnie szkodzi amerykańskiej reputacji – ale wygrał (wybory), bo jego poglądy są popularne i należą do głównego nurtu. Choć jego europejskim odpowiednikom może być ciężko to przyznać, dotyczy to obu stron Atlantyku” – dodał.

W komentarzu redakcyjnym „Telegraph” ocenia, że wystąpienie Trumpa w Warszawie było w kontekście międzynarodowym w stylu Ronalda Reagana i „wysłało w Polsce właściwy przekaz, (w czasach gdy) rewanżyzm Rosji niepokoi Europę Wschodnią”. „Z ulgą zobaczyliśmy Trumpa stojącego mocno w obronie zachodnich interesów” – dodają.

„Guardian” skupia się z kolei na tym, że w przemówieniu w Warszawie Trump oskarżył Rosję o działania mające na celu destabilizację Zachodu, choć do wizyty doszło zaledwie dzień przed jego piątkowym spotkaniem z prezydentem Putinem.

Gazeta zwraca uwagę, że amerykański prezydent „nie zrobił w Warszawie nic, by osłodzić atmosferę przed spotkaniem z Putinem”. Podkreśla także słowa Trumpa o wsparciu dla NATO i pierwszą publiczną deklarację poparcia Artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego o kolektywnej obronie państw członkowskich Sojuszu.

PAP/MoRo

 

 

 

„Właściwe”, „niesmaczne”, „wojownicze” – niemiecka prasa komentuje wystąpienie Trumpa na pl. Krasińskich w Warszawie

Wizyta Donalda Trumpa w Warszawie podzieliła niemieckich komentatorów. Dla jednych prezydent USA „dobrał właściwe słowa”, dla innych mowa była niesmaczna, jeszcze inni krytykują jej „wojowniczy” ton.

O „wyznaniu miłości Trumpa do kraju, który stanowi dla Europy problem” pisze serwis „Der Spiegel”. Decyzja o wyborze Warszawy na miejsce wystąpienia przed wizytą na szczycie G20 w Hamburgu nie jest przypadkiem, lecz „jednoznacznym gestem krytyki pod adresem Unii Europejskiej” – uznano.
Polska, zdaniem autorów materiału, jest obok Węgier krajem, w którym sceptycyzm wobec UE, podzielany także przez Trumpa, jest najsilniejszy. „Der Spiegel” zwraca uwagę, że Trump pochwalił Polskę jako kraj, który spełnia finansowe zobowiązania wobec NATO. Równocześnie prezydent wezwał inne kraje do zwiększenia wkładu w obronność.

Zdaniem „Spiegla” zgoda Waszyngtonu na zakup przez Polskę systemu Patriot jest „demonstracyjnym gestem” mającym wzmocnić zdolność Polski do obrony przed Rosją.

W Polsce, gdzie istnieje uzasadniony historycznymi doświadczeniami wielki lęk przed rosyjskim imperializmem, Trump „dobrał właściwe słowa”. „W dodatku jako gość narodowo-konserwatywnego eurosceptycznego polskiego rządu, (Trump) mógł się czuć jak wśród pokrewnych dusz” – pisze Richard Herzinger na łamach „Die Welt”.

Kierowane obecnie pod adresem Stanów Zjednoczonych zarzuty, że sprzedając Polsce rakiety Patriot i dostarczając jej gaz, chcą podzielić Europę, są – zdaniem komentatora – przejawem podwójnej moralności.

Jak zaznacza, „pęknięcie” (między Polską a Europą Zachodnią) jest skutkiem interesów energetycznych z Rosją zapoczątkowanych przez byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera i kontynuowanych przez obecną szefową niemieckiego rządu Angelę Merkel – „z pominięciem Europy Wschodniej”. Trudno się dziwić, że Polska bardziej liczy na „silne ramię Ameryki” niż na zachodnioeuropejskich sąsiadów – pisze Herzinger.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” uważa, że Trump wygłosił w Warszawie przemówienie „w stylu wojny kultur”. Rdzeniem jego przesłania nie było potwierdzenie zobowiązań sojuszniczych, lecz ostrzeżenie przed wewnętrznym zagrożeniem dla Zachodu, będącym następstwem zaniedbania tradycji i wartości – uważa Reinhard Veser.

Jego zdaniem w tej opinii „tkwi ziarenko prawdy”. Świadomość, że wolność i demokracja nie są oczywistością, lecz wartością, o którą trzeba stale walczyć, uległa w części zachodniej opinii publicznej zapomnieniu – twierdzi komentator. „Polska, która w XX wieku została spustoszona przez oba wielkie totalitaryzmy i w beznadziejnej sytuacji stawiała opór, jest dobrym miejscem, żeby przypomnieć o wartości woli wolności” – czytamy w FAZ.

„Porównywanie obecnej sytuacji Zachodu z polskimi powstańcami z 1944 roku, jak uczynił to Trump, jest jednak nie na miejscu, żeby nie powiedzieć niesmaczne” – ocenia Veser.

Jak tłumaczy, polscy powstańcy walczyli „z odwagą zwątpienia i perspektywą pewnej śmierci” przeciwko „mającym przewagę, pozbawionym skrupułów niemieckim okupantom”. „Nazywane Zachodem kraje Europy i Ameryki Północnej nie są przez nikogo okupowane, lecz są stosunkowo dobrze funkcjonującymi krajami, w których większość ludzi, pomimo ekonomicznych i socjalnych trudności i pomimo zagrożenia przez islamski terroryzm, żyje dobrze i pewnie” – uważa autor.

Veser przypomina, że Trump domagał się w Warszawie poszanowania dla „rodziny, wolności, kraju i Boga” i zaznacza, że te konserwatywne wartości mają w wolnym społeczeństwie swoje miejsce.

Prawdziwym zagrożeniem dla Zachodu są jednak – zdaniem publicysty – te siły, które „jak Trump i jego duchowi pobratymcy w polskim rządzie rozkoszują się fantazjami o upadku świata i reagują niepohamowaną agresją na wszystkich, którzy inaczej widzą świat”. Gwizdy, którymi zwolennicy polskiego rządu powitali Lecha Wałęsę, są tego „smutnym przejawem” – kończy swój komentarz Reinhold Veser na łamach FAZ.

„Trump wygłosił wojowniczą, ociekającą krwią mowę, naszpikowaną metaforami walki i przeżycia oraz licznymi wspomnieniami frontowymi z drugiej wojny światowej”

– pisze Anna Sauerbrey w „Tagesspieglu”. Jak zaznacza, było to związane z miejscem wystąpienia – Pomnikiem Powstania Warszawskiego, jednak jej zdaniem obraz świata przedstawiony przez prezydenta USA „nie musiał wypaść tak dramatycznie”.

W nowym porządku światowym „liczy się nie walka kultur między dobrem i złem, lecz gotowość do dialogu” – zauważa komentatorka. „Czy Trump zdoła się w Hamburgu tego nauczyć?” – pyta.

„Dla prawicowego rządu w Polsce wypad (Trumpa) do Polski w drodze na szczyt G20 był sukcesem. Rząd jest skłócony z Komisją Europejską i wieloma rządami w Europie Zachodniej. Wizyta Trumpa miała pokazać: nie jesteśmy osamotnieni” – piszą Daniel Broessler i Florian Hassel w „Sueddeutsche Zeitung”.

Zdaniem komentatorów, stratedzy w Waszyngtonie dążą do identycznego celu. Hasło Trumpa „America first” (Ameryka przede wszystkim) miało zostać uzupełnione: „Ameryka przede wszystkim, ale nie sama”.

Gazeta niemieckich kół gospodarczych „Handelsblatt” zarzuca Trumpowi, którego nazywa „osobą nienawidzącą UE”, „atak na jedność UE” i ostrzega, że jest to niebezpieczna gra. Trump chce za pomocą swojej strategii „America first” uczynić USA ponownie jedynym supermocarstwem. To szalenie niebezpieczna polityka w czasach, gdy wszystko się zmieniło – czytamy. Za równie niebezpieczne komentator uznał zmianę polityki wobec Moskwy. „Zmiana tonu wobec Rosji stanowi zagrożenie dla Niemiec i Europy” – czytamy w „Handelsblatt”.

PAP/MoRo

Zróżnicowane reakcje amerykańskich mediów na wizytę prezydenta USA w Warszawie. Komentarze do wizyty Trumpa w Polsce

Amerykańska prasa w różny sposób oceniła wizytę prezydenta USA w naszym kraju. Dla większości Trump przyjechał do swojego sojusznika, gdzie rządy sprawują tacy sami jak on „national populist”.

Telewizja Fox News oceniła wizytę Trumpa w Polsce jako wyraz „zaciekłej obrony zachodnich wartości” oraz obietnicę, że z takim sojusznikiem jak Polska „Zachód nigdy, przenigdy nie da się złamać”.

Polska została określona jako „geograficzne serce Europy”, które nigdy się nie poddaje; w ocenie Fox News, patrząc na Polaków, „widzi się duszę Europy”.

Stacja wspomniała też o tłumnym i entuzjastycznym przyjęciu Trumpa na placu Krasińskich.

Telewizja ABC sugeruje, że przemówienie Trumpa należy odczytywać „między wierszami” i dodaje, że po raz kolejny prezydent robi wszystko „po swojemu” i zamiast złożyć wizytę najpierw w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Francji, wybrał bardziej kontrowersyjnego sojusznika, jakim jest Polska.

Stacja twierdzi, iż Polska prowadzi rygorystyczną politykę w sprawie uchodźców z Syrii, co zostało pochwalone w czwartkowym przemówieniu Trumpa. Prezydent skrytykował w nim także rozrastającą się biurokrację po obu stronach Atlantyku, co ma być zawoalowaną krytyką polityki kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

ABC odnotowała także spotkanie Trumpa z przywódcami krajów Europy Środkowej i Wschodniej na szczycie Trójmorza. MaryAlice Parks z ABC News zastanawia się:

„Czy Trump aktywnie stara się zwiększyć dystans między USA a silnymi krajami Europy Zachodniej, by zmienić kierunek amerykańskiej polityki zagranicznej na Europę Wschodnią?”

Telewizja CBS ocenia, że najważniejszym przesłaniem wizyty Trumpa w Polsce jest wezwanie do jedności w obronie zachodniej cywilizacji oraz niespotykany nacisk na Rosję, by przestała wspierać wrogie reżimy. Słowa te uznano za najbardziej stanowczą dotychczas wypowiedź Trumpa wobec Kremla.

Margaret Brennan z CBS News oceniła, że słowa prezydenta USA zostaną zauważone przez prezydenta Rosji Władimira Putina, który – jak dodała – od pewnego czasu rozważa partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi w walce z ekstremizmem np. w Syrii. Brennan dodaje, że co prawda nazwisko Putina nie padło w przemówieniu Trumpa, jednak – w jej opinii – wystąpienie prezydenta USA miało raczej za cel przygotować grunt pod piątkowe rozmowy obu przywódców na szczycie G20 w Hamburgu.

CBS zauważyła także bardzo pozytywne przyjęcie Trumpa na placu Krasińskich przez Polaków, którzy wielokrotnie skandowali w trakcie przemówienia jego imię i nazwisko oraz nazwę jego kraju. Stacja zaznacza, że prezydent USA przedstawił Polskę jako wzór i symbol nadziei na to, że zachodnia cywilizacja przetrwa i będzie triumfować.

Telewizja CNN oceniła wizytę Trumpa jako udaną, ale równocześnie podkreśliła, że Trump musi zrobić więcej, by odnosić sukcesy za granicą. Zdaniem Juliana Zelizera, wykładowcy na Uniwersytecie Princeton oraz analityka politycznego tej stacji, przemówienie Trumpa było ogólnie dobre, jednak pozostawało w sprzeczności z „mniej rozsądnymi” aspektami wcześniejszej konferencji prasowej z Dudą. Zelizer ocenił, że konferencja ta była chaotyczna i poświęcona tematom takim jak fake news czy błędy poprzedniego prezydenta USA Baracka Obamy. Jak dodał, Trump musi być bardziej konsekwentny, jeśli chce być wiarygodny w Europie.

Przemówienie na placu Krasińskich było według CNN trochę lepsze i bardziej konsekwentne, a jego najważniejsze wątki to obrona wartości krajów zachodnich przed terroryzmem, art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego oraz krytyka Rosji i jej destabilizacyjnych działań wobec innych krajów.

CNN wskazała, że przemówienie i jego główna teza, iż mamy do czynienia z wojną cywilizacji między Zachodem a „radykalnym muzułmańskim terroryzmem” na pewno spotkają się ze stanowczą krytyką ekspertów, którzy uważają, że używanie takiej terminologii i przyjmowanie takich założeń nie jest właściwe.
CNN oceniła także, że Trump wybrał Polskę na początek swojej drugiej wizyty zagranicznej ze względu na prawicowy rząd w Warszawie oraz pewność, że zostanie entuzjastycznie przyjęty.

Zdaniem CNN wielu dziennikarzy mogło poczuć się niekomfortowo, gdy prezydent USA u boku lidera innego kraju wyrażał wrogie nastawienie do prasy i używał terminu 'fake news’; stacja ocenia też, że taki (wizerunkowy) sojusz z Polską może utrudnić mu budowanie silnych więzi z innymi państwami członkowskimi NATO, które obawiają się autorytaryzmu.

CNN oceniła, że tłumy w Warszawie wyraźnie cieszyły się z przybycia Trumpa, a młodzi ludzie wypowiadający się dla tej telewizji przyznawali, że „Polacy boją się Rosji” oraz „kochają USA”. Zasugerowano, że tłumy przybyłe, by powitać Trumpa, zostały zwiezione do Warszawy z odległych miejsc na polecenie polskiego rządu.

Stacja NBC podkreślała, że plac Krasińskich był wypełniony po brzegi, a głównym motywem przewodnim wizyty była historyczna „specjalna więź” obu krajów. Wskazano, że Polska została nazwana współczesnym liderem Europy.

Rozgłośnia NPR oceniła prezydencką wizytę pozytywnie. Zwrócono uwagę na krytyczne wypowiedzi Trumpa o Rosji mimo jego wcześniejszych deklaracji, że zależy mu na dobrych stosunkach z Moskwą. NPR ocenia, że przemówienie Trumpa zostało odebrane bardzo dobrze przez zgromadzonych na placu ludzi. Za jeden z najważniejszych momentów wystąpienia radio uznało deklarację prezydenta USA o respektowaniu art. 5 traktatu o NATO, której nie wygłosił podczas swojej pierwszej wizyty za granicą.

Portal „Washington Examiner” ocenił relacje między Trumpem a Dudą jako bardzo przyjazne. Zauważył, że obydwaj przywódcy przyznali, iż borykają się z prasą i z fake newsami. Podkreślono też, że ważne jest rozpoczęcie współpracy dotyczącej zakupu gazu LNG przez Polskę oraz że oczekuje się podpisania wkrótce długotrwałych umów, które dodatkowo pogłębią relacje na linii Waszyngton-Warszawa.

„WE” pisze, że w przeciwieństwie do krajów Europy Zachodniej Polska sprzeciwia się przyjmowaniu uchodźców, a prawicowy rząd w Warszawie uważa, że granice powinny być zamknięte i bezpieczne, co Trump pochwalił podczas wizyty. Według portalu fakt, że Trump odwiedził Polskę przed Niemcami, to wyraz symbolicznego poparcia działań Polski.

Dużo uwagi „WE” poświęcił podobieństwom między USA a Polską; wymienia m.in. wspólną kulturę i wartości, dążenie do niezależności i wolności, ale też potrzebę walki z biurokracją. Przemówienie Trumpa portal ocenił jako „bardzo filozoficzne (…) i nawiązujące do wspólnej przeszłości”.

„Washington Post” określił przemówienie Trumpa jako „mroczne i prowokujące” i „o zabarwieniu nacjonalistycznym”, a jako jego myśl przewodnią wskazał „fundamentalne pytanie”, czy „Zachód ma wystarczająco silną wolę by przetrwać i bronić swoich zasad” przed terroryzmem i ekstremizmem.

Według WP wizyta Trumpa w Polsce ma wymiar symboliczny, gdyż Warszawa jest strategicznym sojusznikiem Waszyngtonu w Europie Wschodniej oraz jako jeden z niewielu krajów NATO Polska wywiązuje się ze zobowiązań dotyczących wydatków na obronność. Gazeta wskazuje polski rząd jako naturalnego sojusznika prezydenta USA oraz ocenia, że PiS odwołuje się do tej samej retoryki co Trump, w tym w kwestii sprzeciwu wobec przyjmowania muzułmańskich uchodźców.

Dziennik przypomina, że polski rząd pozostaje w konflikcie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i większością przywódców krajów UE, krytykujących jego postępowanie wobec mediów oraz zasad demokracji. Zauważa, że obecny prezydent USA nie wspomniał o problemach polskiej demokracji, w przeciwieństwie do swojego poprzednika Baracka Obamy, który uczynił to rok wcześniej na szczycie NATO.

„New York Times” również ocenił przesłanie Trumpa jako „nacjonalistyczne” i zauważył, że przywódca USA często nawiązywał do historii Polski, ale nie odniósł się do działań rządu PiS, zamiast tego chwaląc go jako obrońcę wolności w walce z ekstremistami.

PAP/MoRo

Szef Kancelarii Prezydenta RP Krzysztof Szczerski: Walczymy o realne partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi

Prezydent swoją pracę wykonał w postaci tego „dużego otwarcia”. Teraz czas na realizację konkretów. Memorandum na system Patriot to pierwszy krok (…) za nim pójdą następne – powiedział gość WNET.FM

– Rozmowa prezydenta Trumpa z prezydentem Andrzejem Dudą trwała dłużej niż przewidywał to protokół – poinformował Krzysztof Szczerski, który ujawnił, że Donald Trump chciał poznać opinię Polski o wielu kwestiach, między innymi gospodarczych i bezpieczeństwa regionalnego. Prezydent USA był ciekaw, jakie zagrożenia dla współczesnego świata postrzega Warszawa jako główne. Sondował, w jakich sprawach Polska może okazać się jego sprzymierzeńcem.

– Wizyta Trumpa w Polsce to wydarzenie ogromnej wagi. Nie ulega wątpliwości, że miało ono duże znaczenie dla pozycji i prestiżu Polski na arenie międzynarodowej – powiedział szef kancelarii prezydenta. Jego zdaniem to niewątpliwy sukces prezydenta Andrzeja Dudy, że prezydent Stanów Zjednoczonych przyjechał na jego zaproszenie nie z powodu jakiejś rocznicy czy spotkania cyklicznego.[related id=”28225″]

Szczerski stwierdził, że teraz nad efektami wizyty Trumpa w Polsce muszą popracować rządy i administracje, bowiem to było dopiero otwarcie. Polska strona przekazała Trumpowi – na tym początkowym etapie kształtowania się zagranicznej polityki amerykańskiej – opcje i możliwości rozbudowania partnerstwa polsko-amerykańskiego.

– Przede wszystkim uczynienia go partnerstwem realnym – w zakresie energetyki, gospodarki, a przede wszystkim bezpieczeństwa, polityki międzynarodowej w naszym regionie, ale także w skali globalnej. Od przyszłego roku będziemy członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ razem ze Stanami Zjednoczonymi – powiedział minister Szczerski. Dla niego praca nad efektami warszawskiego szczytu będzie jeszcze trwała, bowiem dopiero teraz ruszy ona na niższym [related id=”28287″]szczeblu i zagospodaruje możliwości, które dała ta wizyta.

– Prezydent swoją pracę wykonał – w postaci tego „dużego otwarcia”; teraz czas na konkrety. Memorandum na system Patiot to pierwszy krok i został już postawiony. W najbliższych miesiącach pójdą za nim następne w postaci umów między spółkami – powiedział szef prezydenckiej kancelarii. Jego zdaniem efekty tej wizyty są w rękach rządu, spółek, które muszą sobie wynegocjować kontrakty. Jak podkreślił Szczerski, prezydent Duda uważa, że realizacja partnerstwa z USA musi być dokonana na „zasadzie obustronnej korzyści”.

– Udowodniliśmy, że Polska jest w stanie wysiłkiem dyplomacji zorganizować spotkanie 12 państw naszego regionu z prezydentem USA, bo mieliśmy taką wizję. To wzbudziło ogromny respekt na arenie międzynarodowej – powiedział Szczerski.

– Przesłanie Trumpa jest bardzo mocne, bo wyraźnie mówi, że chce on odbudować Zachód jako wspólnotę cywilizacji z jednej strony opartej na wolności i suwerenności narodów i ludzi, a z drugiej – na wartościach takich, jak rodzina, wiara, kultura i tradycja. To dokładnie taka sama wizja, jaką reprezentują dzisiaj polskie władze – powiedział prezydencki minister.

W takim świecie Polska ma bardzo istotną rolę do odegrania – jak uważa Krzysztof Szczerski. Twierdzi, że Trump chce odbudowy świata bezpiecznego i uporządkowanego jako alternatywy dla dzisiejszego chaosu i ciągłych niebezpieczeństw, postmodernizmu i świata bez Boga, gdzie liczy się tylko pieniądz, siła, brutalność i bezczelność.[related id=”28162″]

– Świat konserwatywnych wolności i wartości, które są dla Polski ważne, często był obśmiewany w prasie, w której pisano: „wy macie wartości, my mamy pieniądze” – zauważył Szczerski. Wyznał, że dla niego osobiście bardzo ważne było to, że udało się wprowadzić do spotkania par prezydenckich również element formalny, jakim było złożenie wieńców pod Pomnikiem Powstańców Warszawskich.

– To był formalny hołd oddany przez prezydentów amerykańskiego i polskiego powstańcom warszawskim, który pokazał uniwersalny charakter polskiej historii, co podkreślił jeszcze Trump w swoim wystąpieniu – powiedział Szczerski.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj