Wojciech Cejrowski i Krzysztof Skowroński rozmawiają o świętach Bożego Narodzenia, pisaniu przez Rosję historii na nowo i o gazociągu Nord Stream 2. Omawiają kluczowe zagadnienia polityki światowej.
Wojciech Cejrowski opowiada o świętach Bożego Narodzenia, które spędził w swoim domu w Arizonie. Zachowanie polskiego charakteru świąt w USA nie jest trudne, ponieważ w wielu sklepach można kupić polskie produkty. Gospodarz „Studia Dziki Zachód” ubolewa nad tym, że w USA zanika zwyczaj odprawiania pierwszej Mszy świętej w Dzień Bożego Narodzenia, tzw. pasterki, o północy. Coraz częściej ma ona miejsce wcześniej.
Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego komentuje słowa Władimira Putina o ambasadorze Józefie Lipskim. Zwraca uwagę, że w Niemczech nie uczy się historii II wojny światowej. Jak mówi podróżnik:
Historię piszą zwycięzcy. Pisze się ją na nowo zarówno w Rosji, jak i w Niemczech i Izraelu.
Wojciech Cejrowski nazywa „głupotą” milczenie prezydenta Andrzeja Dudy w tej kwestii:
Zostaliśmy zaatakowani najwyższymi ustami w Rosji, powinny odpowiedzieć najwyższe usta w Polsce
Poruszony zostaje również temat ekspansywnej polityki Rosji w kontekście prób wchłonięcia Białorusi.
Wojciech Cejrowski ocenia, że kanclerz Angela Merkel ( „służąca Putina”, jak mówi podróżnik) do końca kadencji będzie działać na rzecz dokończenia gazociągu Nord Stream 2. Twierdzi, że nie należy przeceniać znaczenia sankcji nałożonych przez USA:
Prezydent Trump nie jest wszechmogący.
Gospodarz „Studia Dziki Zachód” apeluje o wstrzymanie pozwolenia na budowę meczetu w Białymstoku. Przestrzega, że może stać się on miejscem radykalizacji muzułmanów. Mówi również o strzelaninie podczas nabożeństwa protestanckiego w Teksasie. Wskazuje, że fakt, iż część uczestników nabożeństwa posiadała broń, przyczynił się do zmniejszenia liczby ofiar.
Wojciech Cejrowski prognozuje, że rok 2020 będzie bardzo dobry dla gospodarki USA. Mówi również o dobrym wpływie brexitu na gospodarkę Wielkiej Brytanii.
Na koniec programu, rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi o konieczności wycofania się z polityki klimatycznej Unii Europejskiej oraz o toczącej się procedurze impeachmentu wobec Donalda Trumpa. Ocenia, że prawdopodobieństwo usnięcie prezydenta z urzędu jest bardzo małe.
Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiedział na oskarżenia przedstawicieli USA , którzy zarzucają Iranowi, że stoi za atakiem na amerykańską placówkę dyplomatyczną w Bagdadzie.
Iran poniesienie pełną odpowiedzialność stracone życiu lub poniesione szkody we wszelkich naszych placówkach. Zapłacą bardzo DUŻĄ CENĘ. To nie Ostrzeżenie, to Groźba.
Na słowa amerykańskiego przywódcy odpowiedział Abbas Mousavi, rzecznik irańskiego MSZ. Zaprzeczył on oskarżeniom dodając, jak podaje The Japan Times, że:
Zadziwiająca zuchwałość przedstawicieli USA jest tak wielka, że po zabiciu co najmniej 25 ludzi i naruszeniu suwerenności i integralności terytorialnej kraju, przypisują wystąpienia Irakijczyków przeciw swym okrutnym akcjom Islamskiej Republice Iranu.
Dr Cezary Mech o błędach popełnionych w czasie reformy Balcerowicza i ich dalekosiężnych skutkach, o słabości polskiej giełdy i naszych problemach demograficznych oraz konfliktach globalnych w 2019 r.
Dr Cezary Mech o wadach reformy gospodarczej Leszka Balcerowicza w związku z 30. rocznicą jej wprowadzenia:
Tylko bałagan, który wówczas panował w Polsce, uratował nas od kompletnej zapaści.
Podkreśla, że reforma Balcerowicza spowodowała ogromne straty dla naszego kraju. Już w 1994 r. napisał dwie analizy na ten temat, które nie straciły od tego czasu na aktualności. Jednym z błędów, do którego przyznał się po latach sam architekt reformy, było wprowadzenie popiwku. Podatek ten bowiem „dotykał wszystkie te podmioty, które byłyby najbardziej efektywne”. Zwolnione z niego były firmy zagraniczne, a także sprywatyzowane. Jako antykonstytucyjne i anty-prawne ekonomista ocenia zmienienie umów kredytowych, gdzie oprocentowanie zostało powiązane z inflacją.
Następnie mówi, dlaczego eksperci oceniają, że polska gospodarka w 2020 r. będzie w niespecjalnej kondycji, kiedy inne kraje mogą liczyć na prosperity. Przedstawia również wyzwania dla naszego państwa. Jednym z nich jest szybkie starzenie się społeczeństwa.
Tak naprawdę jesteśmy społeczeństwem 25-milionowym z 12-milionowym garbem starszych ludzi.
Dr Mech zauważa „mamy dzietność gorszą niż w Chinach, choć nie mieliśmy polityki jednego dziecka”. Podkreśla, że „musimy przyśpieszyć proces konwergencji”, jednak nie przez ściąganie imigrantów, tylko przez wzrost wynagrodzeń Polaków. Mówi także o sytuacji na świecie w zeszłym roku.
Cały rok związany był z dwoma konfliktami globalnymi: gospodarczym z Chinami i militarnym na Bliskim Wschodzie.
Oba te konflikty zostały odsunięte przez prezydenta Donalda Trumpa na czas po wyborach. 15 stycznia podpisana ma być umowa handlowa między USA a Chinami wyciszająca dotychczasowy konflikt gospodarczy. Nasz gość mówi także o słabości polskiej giełdy:
Co ma wspólnego nadchodzący rok z filmami Hitchcocka? Czemu Polska nie powinna wykluczać weta wobec polityki klimatycznej UE? Jak Trump zyskuje w sondażach mimo impeachmentu? Mówi Ryszard Czarnecki.
Ryszard Czarnecki opowiadania o wyzwaniach Polski w polityce europejskiej w 2020 r. Jak stwierdza, będzie jak u Hitchcocka:
Zacznie się od trzęsienia ziemi, a napięcie potem będzie rosnąć.
W styczniu bowiem Unię Europejską po raz pierwszy opuści jedno z tworzących ją państw. Wcześniej Wspólnoty Europejskie opuściła Grenlandia, która jest jednak autonomicznym terytorium zależnym od Danii, a nie osobnym państwem jak Zjednoczone Królestwo. Kolejne napięcia będą związane z budżetem Unii Europejskiej i polityką Zielonego Ładu.
Nasza ekipa będzie musiała bronić każdego miliona dla Polski. To będzie wielkie, naprawdę wielkie wyzwanie.
Przygotowywanie budżetu trwać będzie w czasie chorwackiej prezydencji w UE, ale jego podpisanie będzie miało miejsce już za prezydencji niemieckiej. Trwa także walka o wynegocjowanie znośnych warunków dla Polski jeśli chodzi o unijną politykę klimatyczną. Unia chce nam ofiarować na potrzebę transformacji energetycznej 5 mld euro, jednak jak mówi europoseł „nasi eksperci szacują, że potrzeba nam 40 lat więcej”niż krajom takim jak Niemcy.
Polska ma prawo weta, o czym mówienia unika premier Morawiecki, bo weto to broń atomowa.
Nasz gość podkreśla, że nie należy wykluczać możliwości zawetowanie przez Polskę postanowień nowego ładu klimatycznego, jeśli nie byłoby innego wyjścia.
Prezydent dr Andrzej Duda nie popełnia gaf będących udziałem poprzednika. […] Był w miejscowościach, jakich żaden prezydent nie odwiedzał.
Deputowany do Parlamentu Europejskiego ocenia także szanse Andrzeja Dudy na reelekcję na fotel prezydenta. Styl prezydentury obecnego prezydenta ocenia na bardzo dobry. Przy tym, jak stwierdza Czarnecki, przewidywania, iż obecny prezydent wygra w pierwszej turze są formułowane na wyrost. Zachęca wobec tego obywateli do pójścia do urn wyborczych na wiosnę. Zauważa, że w Stanach Zjednoczonych o reelekcje ubiegać się będzie Donald Trump, którego atakują te same środowiska co polskiego prezydenta i polski rząd. Ostatnio urzędujący prezydent zyskał na impeachmencie 6 pkt. proc. poparcia w sondażach.
Beneficjent zbiorowego samobójstwa ludzkości nie należy do naszego gatunku. Trzeba bronić zdrowego rozsądku, prawdy i połączenia prawdy z jej fundamentem, który leży w chrześcijaństwie, w Bogu.
Ludzkość dąży do samobójstwa
11 listopada prof. Andrzej Nowak został odznaczony przez prezydenta RP Andrzeja Dudę Orderem Orła Białego „w uznaniu zasług w upowszechnianiu wiedzy historycznej i propagowaniu wartości patriotycznych, za osiągnięcia w dziedzinie nauk humanistyczno-społecznych oraz popularyzowaniu polskiej myśli naukowej na świecie”. Z tej okazji, a także w związku z ukazaniem się w październiku kolejnego, 4 tomu Dziejów Polski autorstwa prof. Andrzeja Nowaka – Trudny złoty wiek – z Kawalerem Orderu rozmawia Krzysztof Skowroński.
Został Pan odznaczony najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego. Serdecznie gratulacje.
Życzliwość Radia WNET odczuwam od bardzo dawna, chyba od początku istnienia tego radia. Bardzo, bardzo dziękuję.
Jak się Pan czuł w momencie, kiedy Order Orła Białego znalazł się na Pana piersi?
Wzruszony – to chyba pierwsze uczucie. Drugie – zażenowany. Trzecie – zobowiązany.
To zobowiązanie wypełnia Pan w stu procentach. Czwarty tom „Dziejów Polski” już możemy czytać. Dużo trudu kosztowało jego zamknięcie?
To akurat była kwestia, nie chcę powiedzieć natchnienia, bo to bardzo górnolotnie zabrzmi, ale jakiejś dobrej chwili, że wpadłem na pomysł zamknięcia tych dziejów taką kulturalną klamrą – polonezem. Ale oczywiście, zanim mogłem zacząć pisać i kiedy pisałem, musiałem dużo czytać i to był wysiłek, ale zarazem ogromna przyjemność. Bo poznawanie tego okresu dziejów, kiedy tyle wspaniałych, niezwykłych rzeczy w Polsce się udało, było bardzo budujące.
To ten moment dziejów, kiedy Rzeczpospolita była w prawdziwym rozkwicie.
Rzeczywiście. Chociaż przeżywała – co sygnalizuję w podtytule tego tomu – „Trudny złoty wiek”. Przeżywała także trudne momenty związane z wielkimi przesunięciami, powiedziałbym, geopolitycznych płyt tektonicznych dookoła Rzeczpospolitej… Mam na myśli pojawienie się dwóch, największych chyba, potęg całego ówczesnego świata, czyli Imperium Osmańskiego Sulejmana Wspaniałego od południa, a od południowego zachodu – imperium Habsburgów, które urosło wtedy do rozmiarów sięgających od La Plata w Nowym Świecie, w Ameryce, do Brukseli, Holandii, Burgundii, Włoch i oczywiście Hiszpanii z Portugalią. To było wyzwanie, którego trzeci element stanowiło powstanie imperium moskiewskiego po podboju Nowogrodu. I o tym kontekście też oczywiście piszę, o błędach polskiej, a raczej jagiellońskiej polityki, które doprowadziły do tego, że Moskwa w ogóle powstała jako jednoczycielka całego obszaru wschodniej Słowiańszczyzny.
Ale przede wszystkim piszę o wspaniałych sukcesach naszej polityki wewnętrznej, kultury politycznej sejmiku, sejmu, wolności, debaty, sporu na słowa, a nie na miecze – jak w całej Europie, podzielonej wtedy, czyli w XVI wieku, przez reformację i wdającej się wojny domowe. U nas tego udało się uniknąć. U nas spór przebiegał na argumenty, wyrażane coraz dojrzalej, coraz piękniej, coraz bardziej fenomenalną polszczyzną, którą w tamtej epoce wieńczy język Jana Kochanowskiego.
Który z królów Polski jest Pana ulubionym władcą?
Chyba jednak wciąż Władysław Łokietek, Kazimierz Odnowiciel – ci z dynastii jeszcze piastowskiej. Ale niezwykle szanuję cały ciąg monarchów jagiellońskich, od samego Jagiełły, który należy do tych kilku moich najbardziej ulubionych, ze względu na swoją mądrość życiową, wielką zdolność budowania kompromisu. I tę samą zdolność posiadał w wielkim stopniu Zygmunt Stary, a jego syn – Zygmunt August – nauczył się tej sztuki budowania kompromisu i budowania dobrych rzeczy ze społeczeństwem, a nie przeciw społeczeństwu, wbrew temu, co w XX wieku mówił pewien Litwin: „nic z Polakami, coś można zrobić tylko dla Polaków”. Otóż… bez Polaków nie da się zrobić dla nich nic trwałego, jeżeli się nie próbuje budować z nimi. I coś takiego trwałego zbudował właśnie Zygmunt August w ostatnich dziesięciu latach panowania.
Nie wiem, czy Pan się zgodzi z twierdzeniem, że w każdym organizmie mieszka wirus, który w którymś momencie zapoczątkowuje rozkład. Kiedy ujawnił się on w I Rzeczpospolitej?
Nie jestem lekarzem i moja wiedza przyrodnicza jest niestety bardzo uboga, więc o wirusach nie chcę się wypowiadać. W tym tomie raczej przeciwstawiam się sugestiom, jakoby już w wieku XVI wszystko zostało zdecydowane – że Rzeczpospolita upadnie, że Polska wejdzie w fazę kryzysu i destrukcji, bo po prostu tak nie było. Tak nie działa historia, a w każdym razie wydaje mi się, że takie jej opisywanie jest bezsensowne. Jeśli za pięćset lat ktoś spróbuje opisać nasze działania z perspektywy sytuacji, jaka będzie za pięćset lat, to oczywiście wypaczy nasze motywacje, wypaczy naszą zdolność ogarnięcia racjonalnymi decyzjami horyzontu, w którym żyjemy. Na przykład kluczowy rozdział tego tomu dotyczy folwarku. Folwark był najlepszą inicjatywą ekonomiczną, jaką Polska mogła odpowiedzieć na wyzwania i koniunktury gospodarcze XVI wieku. I jak pokazuję, czas folwarku nie był czasem złym. Nie tylko dla szlachty, która budowała owe folwarki, ale także dla chłopów, którzy w ogromnej większości mieli się lepiej niż chłopi w Europie Zachodniej. To nie jest moim wymysłem, moim ideologicznym konceptem, ale rzetelnym sprawozdaniem z wyników badań dwóch największych historyków, którzy zajmowali się gospodarczo-społeczną historią XVI wieku w Polsce, czyli Andrzeja Wyczańskiego i Jerzego Topolskiego.
Przeskoczmy teraz na chwilę do 22 tomu „Dziejów Polski”, który kiedyś będzie napisany przez Pana Profesora, a może Pana następców, bo przecież nie jesteśmy ostatnim pokoleniem, które chodzi po tej ziemi.
Nie wiemy, co będzie za chwilę. Tym bardziej, co będzie za kilka pokoleń. Czy one będą… Da Bóg – będą. Bo jeśli mamy dzieci, wnuki, to oczywiście bardzo chcemy, żeby historia trwała.
Sądzę, że o to przede wszystkim chodzi w opowiadaniu historii – żebyśmy odnaleźli wdzięczność w sobie wobec pokoleń, które pozwoliły nam myśleć, pozwoliły nam żyć, oddychać pewną kulturą, językiem, tym, co dziedziczymy po nich.
I jednocześnie odnaleźli w sobie zobowiązanie wobec tych, którzy będą po nas. Jeśli żyjemy tylko chwilą bieżącą, odwracamy się od przeszłości, nie czujemy żadnego zobowiązania wobec tego, co było, uważamy, że przed nami było tylko jakieś polskie piekło… to nie chcemy, żeby to zło się przedłużało i właściwie usprawiedliwiamy w ten sposób życie tylko dla siebie, tylko tu i teraz, bez perspektywy następnych pokoleń. Taki właśnie jest skutek porzucenia historii, zerwania owego zobowiązania. Skutek, który kończy się kulturą narcyzmu, tak bym powiedział. To świetnie przedstawia książka amerykańskiego socjologa Christophera Lascha. Kultura narcystyczna to jest kultura końca XX i początku XXI wieku. Pamięć historyczna pomaga z nią walczyć.
Teraz poproszę, żeby stał się Pan źródłem dla przyszłych historyków i ocenił to, co się dzieje dziś w Rzeczpospolitej, w Europie i na świecie. Zacznijmy od znamiennego wyroku Sądu Najwyższego. Co powinno o nim zostać zapisane w tej historii za pięćdziesiąt lat?
Oczywiście nie wiem, jakie będą konsekwencje tego wyroku, który z dzisiejszej perspektywy niewątpliwie grozi absolutną anarchią prawną. To jest przykład – skoro użył Pan tego porównania – wirusa sobiepaństwa, jakoś wpisanego w naszą historię, może jeszcze nie tak silnie w wieku XVI, ale na pewno objawiającego się w wieku XVII. „Ja będę decydował o sobie, wbrew temu, co mówi system Rzeczpospolitej. Byle tylko moje było na wierzchu”. Prawda? Tego rodzaju postawa bardzo osłabia państwo.
Ale od razu dodam: nie tylko jedna strona jest winna. Jeżeli forsuje się kandydaturę pana posła Piotrowicza do Trybunału Konstytucyjnego, jeżeli wykonuje się tego rodzaju gesty, to daje się pretekst do uzasadnienia działań, które podważają budowanie, nazwijmy to, nowego kadrowo wymiaru sprawiedliwości. Bo to nie jest dobry symbol tej nowości.
Ale przyszły historyk musi zrozumieć… Dlaczego taki wyrok zapadł?
Myślę, że będzie mógł odkrywać jego znaczenie w perspektywie właśnie długoczasowej, takiej, w której szukamy owych wirusów czy korzeni. Owej sobiepańskiej, anarchicznej postawy w naszej głębszej historii. Ale może po prostu przeanalizować sytuację aktualną. Tego ostrego i szkodliwego w swoim natężeniu sporu wewnętrznego w Polsce, który nie pozwala nam robić właśnie tego, co potrafili Polacy w wieku XVI, też podzieleni – w dodatku przez sprawę najważniejszą, bo dotyczącą zbawienia – na nurt reformacyjny i kontrreformacyjny. Dzisiaj, nie mogąc się ze sobą porozumieć, niektórzy z nas, wbrew wyrokowi demokratycznemu, obywatelskiemu, który wskazuje na pewne oczywiste prerogatywy tej grupy, która osiągnęła zwycięstwo w wyborach – prerogatywy ustawodawcze – neguje całkowicie trójpodział władz.
Bo to właśnie robią dzisiaj sędziowie – negują trójpodział władz i arogują, przypisują sobie prawo wchodzenia w rolę ustawodawcy, przeczenia temu, co robi ustawodawca. To jest oczywiście fundamentalne naruszenie porządku trójpodziału władzy, jaki opisał mniej więcej dwieście siedemdziesiąt lat temu Monteskiusz.
Jeżeli uda się zatrzymać tę niszczącą ekspansję prawników w sferę demokracji, ekspansję, która przejawia się nie tylko w Polsce, ale jest częścią zjawiska ogarniającego i Stany Zjednoczone, i kraje Europy Zachodniej… jeśli uda się zatrzymać ten proces, to myślę, że kiedyś zostanie on opisany jako patologia.
Ostatni kontekst, w którym można ten problem analizować, to jest oczywiście dążenie do osłabienia, do destrukcji wewnętrznej państwa polskiego przez tych jego sąsiadów, którym zależy na tym, żeby Polska pozostała słaba, skłócona wewnętrznie. To zagadnienie też ma swoją długą historię. I być może w tej chwili piszemy jego – a raczej inni piszą – kolejny rozdział.
Powstaje kolejny rozdział Kresów I Rzeczpospolitej… i znów będzie napisany na Kremlu, bo najprawdopodobniej dojdzie do zjednoczenia Rosji i Białorusi. Jakie to będzie miało konsekwencje?
Oczywiście duże. Ale nie widzę w tym żadnej wielkiej niespodzianki ani wielkiej możliwości przeciwdziałania. Bo przecież faktycznie graniczymy z systemem obronnym, a raczej agresywnym, ofensywnym – militarnej struktury Rosji. Białoruś jest jej częścią nie od dziś ani nie od jutra nią będzie. Ale martwi mnie coś innego: zbliżające się kolejne obrady w tzw. formacie normandzkim, a więc z udziałem Francji i Niemiec jako głównych partnerów Rosji w dyskusji nad przyszłością Ukrainy. I tutaj wyraźnie się rysuje perspektywa appeasementu, przed którą pozwoliłem sobie ostrzegać kilka lat temu… a więc zaspokajania agresywnego, silniejszego mocarstwa przez państwa zachodnie kosztem słabszego państwa, które jest okrawane ze swojego terytorium.
To, o czym mówi ostatnio prezydent Macron z taką butą, charakterystyczną dla ludzi słabych, sugeruje wyraźnie, że prezydent Francji jest gotów na kompromis. Tak to nazywa, prawda? Z Rosją. Kosztem najpierw Ukrainy… Oczywiście chodzi o Donbas i o Krym… a potem całej Europy Wschodniej. Bo ta Europa Wschodnia powinna być zarządzana przez energicznego przywódcę Rosji, skoro nie daje się podporządkować, kierować właściwie, młodemu, energicznemu przywódcy z Paryża. I to mnie bardziej martwi, bo tylko we współpracy właśnie z partnerami z formatu normandzkiego, czyli zwłaszcza z Francją – Niemcy odgrywają taką fatalną rolę; w tej chwili akurat nieco mniej.
Ale z tymi partnerami Rosja może być dla nas niebezpieczna. Sama w sobie, jak długo jesteśmy w NATO, wydaje mi się, że niebezpieczna nie jest. Natomiast we współpracy z Macronem, we współpracy ewentualnie z niemieckimi kołami przemysłowymi, Rosja może być dla nas śmiertelnie niebezpieczna.
W Londynie miała miejsce manifestacja jedności NATO. Czy myśli Pan, że NATO po Londynie jest rzeczywiście bardziej zjednoczone i solidarne, czy może ta manifestacja była tylko dla publiczności?
Nie wiem, co działo się za kulisami. Ale patrząc z zewnątrz, wydaje mi się, że rzeczywiście udało się na tym szczycie osiągnąć coś dobrego dla Polski: skłonić bardzo ważnego, chociaż kłopotliwego i trudnego członka NATO, jakim jest Turcja, do ograniczenia protestu wobec wzmocnienia północno-wschodniej flanki naszego sojuszu, czyli tej, która nas interesuje, a która obejmuje kraje bałtyckie i Polskę jako szczególnie ważny w tym rejonie kraj. I tu zobowiązania wobec Polski najsilniejszego i oczywiście kluczowego kraju Paktu Północnoatlantyckiego, czyli Stanów Zjednoczonych, w tej chwili, w perspektywie kilku najbliższych lat wydają się całkowicie stabilne. I cieszmy się z tego. A perspektywa dłuższa? Co będzie za parę lat? Tego nikt nie wie. Wiadomo tylko, że jeśli świat będzie istniał w kształcie, w jakim znamy go obecnie, to na pewno główną jego osią będzie konflikt amerykańsko-chiński. Z tej perspektywy na pewno znaczenie naszej flanki będzie stopniowo spadało.
Powiedział Pan: „nikt nie wie”. Wiedzą eksperci. „Rzeczpospolita” zamieściła na pierwszej stronie artykuł o tym, ile będziemy zarabiać za lat pięćdziesiąt. Czyli ktoś ma głęboką wiedzę na temat tego, jaki jest los świata. Skaczemy trochę z tematu na temat, ale w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” prof. Krasnodębski powiedział, że w Europie pojawiają się postulaty wprowadzenia stanu wyjątkowego – chyba w związku z alarmem klimatycznym. Mówi się też o konieczności zmiany modelu rodziny. Normalności, o której mówi premier Morawiecki, trzeba bronić jak Okopów Świętej Trójcy. Czy Pan zgadza się z takim zdaniem?
Nie czytałem wywiadu, więc nie znam całego kontekstu tego zdania. Ale zgadzam się na pewno z opinią, że racjonalizm w działaniu ludzkim, po prostu zdrowy rozsądek jest zagrożony dzisiaj na bardzo wielu bardzo żywotnie nas obchodzących odcinkach. Ja wskażę jeden, może nie najważniejszy, ale jednak istotny – inwazję bełkotu ideologicznego i wypieranie elementarnego zdrowego rozsądku ze środowisk uniwersyteckich, z wydziałów humanistycznych. Ideologia gender i rozmaite agresywne formy kulturowego marksizmu zdominowały największe i najbardziej prestiżowe na rozmaitych listach rankingowych uniwersytety zachodnie i ten system przez reformę premiera Gowina staje się dla nas absolutnym wzorem, do którego musimy równać. No i będziemy równać – z fatalnymi skutkami.
A kwestie, które są wzmiankowane w przytoczonym przez Pana cytacie, czyli druga dzisiaj obok gender swoista religia, odbierająca całkowicie rozum, czyli ideologia, której „świętą niepokalaną” jest Greta Thunberg – ma w swoich, już jasno przedstawionych konsekwencjach, po prostu samobójstwo ludzkości. To jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, a nawet z instynktem zachowania naszego gatunku, jeśli by nas sprowadzić tylko do instynktu. Otóż prostą konsekwencją tej ideologii jest ogłoszenie, że człowiek powinien jak najprędzej zniknąć z planety Ziemia jako jej niszczyciel, jako ten, który tworzy ów straszliwy, węglowy ślad, zabójczy dla naszej planety. I stąd powtarzające się coraz częściej manifestacje kobiet, które ogłaszają, że nie będą mieć dzieci, nawet nie dlatego, że jest im to wygodne, bo to je jakoś upokarza czy narzuca im pewną rolę sprzeczną z ideologią gender, która pozwala tę rolę swobodnie wybierać… tylko dlatego, że chcą chronić matkę Ziemię przed kolejnymi ludźmi. Prawda? I dlatego dzieci mieć nie będą.
I tu wracamy do tego, o czym mówiliśmy wcześniej.
Jeśli odwracamy się od historii, od tradycji, od tego rozumu, który dziedziczymy przez niejako skumulowane doświadczenie pokoleń, i wybieramy tylko siebie, swój partykularny obłęd – bo o tym mówię, mając na myśli ideologię dzisiejszą klimatyzmu – to kończy się właśnie propozycją zbiorowego samobójstwa. Ludzkości.
Nie pojedynczego człowieka, nie nawet grupy społecznej, jak miały miejsce zbiorowe samobójstwa w sektach jeszcze dwadzieścia czy trzydzieści parę lat temu. Ale chodzi o całą ludzkość. I dlatego rzeczywiście trzeba bardzo, bardzo intensywnie bronić zdrowego rozsądku, prawdy i połączenia prawdy z jej fundamentem, który znajduje się w chrześcijaństwie, w Bogu.
Nieczęsto, a przynajmniej publicznie nie sięga Pan do spiskowych teorii dziejów. Ale czy istnieje beneficjent tej wielkiej manipulacji?
Beneficjentem zbiorowego samobójstwa całej ludzkości nie może być ktoś, kto należy do naszego gatunku.
Oczywiście ci, którzy zastanawiają się nad ideologią, o której przed chwilą mówiłem, nie traktują poważnie tej ostatecznej jej konsekwencji, tylko chcą budować na tym swoje korzyści. Na przykład ci, którzy próbują nas przekonać, że za pomocą sprowadzanych z Niemiec urządzeń dostarczających energię odnawialną, z wiatru na przykład, możemy wyrugować w ciągu pięciu czy dziesięciu lat nasze górnictwo węglowe, na pewno na tym zarobią. Prawda? Jakiś profit tutaj będzie. Ja rozumiem, że trzeba ograniczać emisję szkodliwych pyłów, ale próba forsowania tego w sposób przynoszący oczywistą korzyść tym, którzy mogą na tym zarobić, wydaje mi się prostym kluczem do odpowiedzi na pytanie, kto zyskuje na histerii klimatycznej w takim drobnym, konkretnym, wycinkowym miejscu, jakim jest na przykład Polska.
Powiedział Pan, co dzieje się na uniwersytetach zachodnich już od dawna, polskich – od niedawna, ale za to bardzo, bardzo konsekwentnie. Ta myśl, ta cała ideologia – czy to klimatyczna, czy gender – wyrosła z akademii greckiej. To jest konsekwencja myślenia. Dzień po dniu filozofowie w Europie myśleli, myśleli… aż doszli do takich konkluzji. Czy tak przebiegała ewolucja ludzkiej myśli, która doprowadziła do tej pasji samobójczej?
Nie, nie wydaje mi się. Tutaj oczywiście nie jest miejsce ani czas, żeby rozwodzić się nad tym fundamentalnym pytaniem. Każdego zainteresowanego refleksją mądrzejszą niż ta, którą ja jestem w stanie tutaj przedstawić, odsyłam do fenomenalnej książki – cienkiej, można ją przeczytać w półtorej godziny – Benedykta XVI Poznanie prawdy. Wykłady papieskie. Papież emeryt mówi w niej właśnie o drodze uniwersytetów, o drodze akademii od czasów greckich aż do dnia dzisiejszego i pokazuje, jak te rozmaite wyzwania czasu w ciągu ostatnich dwóch i pół tysiąca lat powodują swoiste falowanie, wzajemne zbliżanie i oddalanie się wiedzy i prawdy. Bo to nie jest to samo.
Wróćmy do prozy życia politycznego. Mieszka Pan w Krakowie. Z Krakowa też pochodzi pan Marian Banaś. Co Pan myśli o sprawie Mariana Banasia?
Nie przedstawiono do tej pory w sferze publicznej żadnego argumentu, który przekonałby mnie do tezy, że Marian Banaś powinien ustąpić ze swojego stanowiska. A zatem, albo są jakieś tajne wiadomości, które jednak, żeby przekonać demokratyczne społeczeństwo do tak wyraźnych nacisków na jego ustąpienie, powinny zostać ujawnione, albo nie ma tych tajnych wiadomości i w takim razie całkowitą rację ma Marian Banaś. Takie jest moje zdanie w tej sprawie.
Czyli jeżeli nie pojawią się konkretne argumenty na rzecz ustąpienia Mariana Banasia, to może on nadal być prezesem Najwyższej Izby Kontroli.
Tak. W tym drugim przypadku oczywiście pan Marian Banaś powinien zostać przeproszony, bo tego wymaga elementarna przyzwoitość w życiu publicznym. Natomiast jeśli popełnił jakieś wykroczenia czy przestępstwa, powinien zostać zdjęty ze stanowiska. Trzeciego wyjścia nie widzę. Trwanie takiego stanu jak obecnie wydaje mi się skrajnie szkodliwe i całkowicie nie rozumiem polityki Prawa i Sprawiedliwości w tej kwestii.
Czyli domagania się dymisji.
Bez podania argumentów. Te, które padły do tej pory, są – powiedziałbym – argumentami czwartorzędnego dziennikarstwa – przepraszam, nie chcę obrażać pierwszorzędnych dziennikarzy – dziennikarstwa prowokacyjnego, z jakiego słynie zresztą autor artykułu, który właśnie w tym celu go napisał. Przypomnę jego wcześniejsze prowokacje, które powinny go wykluczyć po prostu z zawodu dziennikarza.
Od jakiego zdania zaczyna się czwarty tom „Dziejów Polski”?
Jest to chyba cytat z przemówienia przed papieżem, sławiącego wielkość Rzeczpospolitej i wyrażającego jednocześnie jakby lekki kompleks, że nas na Zachodzie nie doceniają. Myślę, że powinniśmy ten kompleks w sobie zwalczać.
Szczególnie patrząc na to, co dzieje się we Francji – na protesty, strajki – na to wszystko, co jest nad Sekwaną i nie tylko nad Sekwaną.
Rzeczywiście to nieszczęście dla Europy, ten biedny, zakompleksiony prezydent Francji, nie dysponujący żadną siłą ani żadnymi podstawami do tego, żeby odgrywać rolę lidera, ale tak bardzo marzący o roli Napoleona. Na każdym kroku kompromituje go jego słabość wewnętrzna.
I to oczywiście nie jest dobre ani dla Francji, ani dla Europy, w tym dla Polski, że pojawił się tego rodzaju przywódca – przez bardzo małe „p”. W obliczu poważnych wyzwań, wobec których stoi jego własny kraj, usiłuje grać rolę Napoleona… nie wiem – V, VI, VII… W każdym razie numeracja tutaj jest odwrotnie proporcjonalna do znaczenia.
Skusił mnie Pan do kolejnego pytania. A jak Pan ocenia Donalda Trumpa?
Donald Trump rzuca wyzwanie najpotężniejszym siłom dzisiejszego świata. Wspominanym przez nas ideologiom, nie wspomnianej przez nas, ale obejmującej je obie technice niszczenia swobody myśli, nazywanej poprawnością polityczną. I potężnym lobby – powiedziałbym – całego świata, silniejszym od bardzo wielu rządów i państw. Chyba tylko prezydent Stanów Zjednoczonych może takie wyzwanie rzucić.
Trump robi to w sposób bardzo, powiedziałbym, brutalny, z wdziękiem słonia w składzie porcelany. Nierzadko trudno zaakceptować jego niewątpliwy narcyzm i jego język, ale skutki są takie, że poszerza się dzięki jego zachowaniu – takiemu właśnie, o jakim przed chwilą powiedziałem – przestrzeń wolności jeszcze istniejącej w życiu publicznym i w życiu międzynarodowym. To nie jest kolejna emanacja ideologii politycznej poprawności, która tak często zasiedla salony polityczne współczesnego świata. I z tego się cieszę, niezależnie od rozmaitych krytycznych uwag, jakie do wielu wystąpień prezydenta Trumpa można mieć i które ja w części podzielam.
Cieszę się, że jest taki prezydent, a nie prezydent, który jest kreacją „New York Timesa”, „Guardiana”, TVN-u czy jakiejś innej, nadającej dokładnie ten sam komunikat na całym świecie, stacji medialnej.
Myślę, że gdyby te słowa zacytowała w depeszy pani Mosbacher, prezydent Trump bardzo by się z tej recenzji ucieszył. Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję serdecznie.
Wywiad Krzysztofa Skowrońskiego z prof. Andrzejem Nowakiem pt. „Ludzkość dąży do samobójstwa” znajduje się na s. 1 i 5 grudniowego „Kuriera WNET” nr 66/2019, gumroad.com.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.
Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 16 stycznia 2020 roku!
Wywiad Krzysztofa Skowrońskiego z prof. Andrzejem Nowakiem pt. „Ludzkość dąży do samobójstwa” na s. 5 grudniowego „Kuriera WNET”, nr 66/2019, gumroad.com
Każdego roku u schyłku grudnia przychodzi czas podsumowań. Nie inaczej jest i w przypadku Studia 37. Bloomsday, XV. rocznica akcesji z UE i rozmowa z senatorem D. Norrisem to tylko część wspomnień.
Prowadzący: Tomasz Wybranowski
Współrowadzący: Tomasz Szustek (gościnnie)
Wydawca: Tomasz Wybranowski
Realizator: Dariusz Kąkol (Warszawa) i Tomasz Wybranowski (Dublin)
Jedną z dat, do których wracaliśmy w „Studiu Dublin” w 2019 roku, była 15. rocznica wejścia Polski do Unii Europejskiej. Nie każdy pamięta, że to właśnie w Dublinie w 2004 roku przyjmowano do UE nowe państwa, w tym i Polskę. Ówczesny premier Republiki Irlandii Bertie Ahern był jednym z pierwszych szefów rządów, który optował za otwarciem się na nowe kraje członkowskie Unii Europejskiej.
To również pod rządami Bertiego Aherna (lata 1997 – 2008), w pierwszej połowie 2004 roku Irlandia przewodniczyła Unii Europejskiej a sam Bertie sprawował funkcję przewodniczącego Rady Unii Europejskiej. Powtórzę, że wówczas też do struktur unijnych przyjęto dziesięć nowych krajów, w tym Polskę, umożliwiając jej obywatelom swobodę pracy i mieszkania w Republice Irlandii, Szwecji i Wielkiej Brytanii.
Dlatego przypomnieliśmy z Tomaszem Szustkiem przemówienie skierowane do krajów wchodzących do UE w 2004 r.
Myśląc o dacie 1 maja 2004 roku, w jednej ze swoich korespondencji Bogdan Feręc, szef portalu Polska-IE.com, stwierdził, że
Unia Europejska, wcześniej niż później, powróci do swych korzeni i zmieni swój kształt w najbliższych latach.
Nie podobało mu się bowiem, że dzisiejsza UE jest sterowana odgórnie przez polityków pewnych państw, a system w niej panujący jest niepotrzebnie skomplikowany. Redaktor naczelny największego polskojęzycznego portalu w Irlandii mówił także o wędrówkach Polaków „za chlebem i marzeniami” po 2004 r. i przedstawił wypowiedzi Irlandczyków na temat Polaków.
W podsumowaniu wydarzeń roku 2019, w „Studiu Dublin” powróciliśmy wspomnieniami do majowych świąt, w tym tego najważniejszego dla Polaków mieszkających poza granicami Ojczyzny.
Irlandzka Polonia miała powody do zadowolenia i dumy. Z okazji Dnia Flagi Polskiej Agnieszka Mądry, uczennica VI klasy Polskiej Szkoły w Galway im. Wisławy Szymborskiej, miała zaszczyt uczestniczyć w uroczystościach państwowych na placu Belwederskim w Warszawie.
Polska Szkoła w Galway im. Wisławy Szymborskiej w Dniu Flagi i Polonii otrzymała z rąk prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudy biało – czerwoną flagę. W ten sposób uhonorowano 10. rocznicę istnienia szkoły. Na fotografii wykonanej ręką samego Pana Prezydenta, oprócz niego. także pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda, obok niej uczennica szkoły Agnieszka Mądry, w głębi Zofia Kozłowska, a w centrum dyrektor szkoły i prezes Polskiej Macierzy Szkolnej w Irlandii Agnieszka Grochola i sekretarz organizacji Jolanta Oliwiak.
Towarzyszyła jej ówczesna prezes Polskiej Macierzy Szkolnej w Irlandii pani Agnieszka Grochola i Jolanta Oliwiak, sekretarz Macierzy. Delegacja Polskiej Szkoly w Galway otrzymala z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy flagę Polski podczas oficjalnych uroczystości państwowych w Belwederze. Na antenie Radia WNET rozmawiałem z Agnieszką Mądrą i jej mamą, panią Alicją.
Przed rokiem o tej porze wspominaliśmy nasze relacje z obchodów Dnia św. Patryka, patrona Irlandii. W tym roku wrcamy myślami do dnia16 czerwca, kiedy Radio WNET przez ponad siedemnaście godzin opowiadało o powieści, która wciąż rozpala zmysły i serca czytelników. Głównym bohaterem naszych dublińskich opowieści był James Joyce i jego „Ulisses”.
Goście podczas uroczystego śniadania w czasie Bloomsday 16 czerwca 2019. Centrum im. Jamesa Joyce’a to najgorętsze miejsce tego dnia pod niebem Dublina. Fot. Studio 37
Ważnym miejscem wszelkiej maści „Joyceologów” jest literackie serce Dublina – James Joyce Centre. Co roku w tym miejscu organizowane jest podczas Bloomsday specjalne śniadanie, będące powieściowym wspomnieniem nietypowych kulinarnych gustów Leopolada Blooma i jego żony Molly.
Bilety na to śniadanie wyprzedają się dość szybko i wielu fanów Ulissesa musi obejść się smakiem. W całym Dublinie nie brakuje na szczęście restauracji, które tego dnia serwują śniadanie inspirowane posiłkami, które spożywali bohaterowie powieści.
Centrum Jamesa Joyce’a mieści się przy 35 North Great George’s Street. Tomasz Szustek i Eryk Kozieł dotarli tam, kiedy właśnie zaczęła się pierwsza tura uroczystego śniadania. Miało ono, jak zwykle 16 czerwca 2019 roku, szczególną oprawę. Była muzyka, śpiewy i występy aktorów, którzy swoją grą przybliżyli scenki z Ulissesa.
Gość specjalnego wydania „Studia Dublin” dyrektor Jessica Pell-Yates nie ukrywa, że powodem do dumy ośrodka kultury, którym zarządza, są grupy czytelnicze: Goście podczas uroczystego śniadania w czasie Bloomsday 16 czerwca 2019. Centrum im. Jamesa Joyce’a to najgorętsze miejsce tego dnia pod niebem Dublina:
To, czym jeszcze możemy się pochwalić, to grupy czytelnicze. /…/ Po godzinie trzynastej czytane są na głos fragmenty Ulissesa, przez ludzi z różnymi akcentami lokalnego irlandzkiego angielskiego, ale też przez osoby z zagranicy. Jest to niezwykłe doświadczenie – usiąść razem i słuchać. (…) Mamy także wystawę mówiącą o życiu Joyce’a, o miejscach, w których pisał, bo przeprowadzał się bardzo często, kiedy mieszkał w Dublinie, ale także kiedy mieszkał za granicą. M.in. w Trieście i Paryżu ciągle zmieniał mieszkania i to również ma swoje odbicie w naszej ekspozycji. – mówiła Jessica Pell – Yates
W tym roku wydarzenia związane z „Bloomsday” obserwował dla słuchaczek i słuchaczy Radia WNET i „Studia Dublin” Tomasz Szustek (na fotografii), którego wspierał Eryk Kozieł. Gorące korespondencje już od godziny 9:30 (niedziela, 16 czerwca 2019) pojawiały się na antenie Radia WNET. Tego dnia nadaliśmy ze Studia 37 siedemnaście godzin programu (!!!).
Senator David Norris, admirator twórczości Jamesa Joyce’a. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
Gościem „Studia 37 – Bloomsday – Joyce – WNET” był David Norris, irlandzki działacz polityczny i literaturoznawca. W 1987 roku został wybrany do Senatu Republiki Irlandii. Naukowo związany z Trinity College Uniwersytetu Dublińskiego, gdzie wcześniej także studiował literaturę angielską i redagował uniwersyteckie pismo. Co roku bierze udział w Bloomsday.
David Norris to wieczny obrońca artyzmu i wielkości Jamesa Joyce’a. Zawsze twórcę „Ulissesa” bronił przed słowami krytyki, której nigdy nie brakowało. Wielu czytelników a jeszcze więcej krytyków uważało, że „Ulisses” jest „zbyt długi i straszliwie nudny i nadto w nim jałowych igraszek słownych”.
Jak twierdzi senator Norris, James Joyce wiedział, że
Stworzył powieść, wobec której nikt nie jest w stanie przejść obojętnie.
W maju i czerwcu 2019 roku, w programie „Studio Dublin” dużo miejsca poświęciliśmy z Tomaszem Szustkiem i Jakubem Grabiaszem pierwszej wizycie prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa w Republice Irlandii.
Mimo, że nie była to oficjalna wizyta, to pojawienie się głowy USA wzbudziło szereg emocji, nie tylko w kwestii zbliżającego się Brexitu i sympatii Donalda Trumpa dla tego projektu. Wizyta amerykańskiego prezydenta pobudziła przeciwników Donalda Trumpa. Odbyło się kilka małych demonstracji, między innymi w okolicy lotniska Shannon, gdzie Air Force 1 wylądował. – relacjonował Tomasz Szustek, nasz reporter.
Studio Dublin ze Studia 37, zawsze w piątki w Radiu WNET. Zdjęcie z manifestacji przeciwko wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Republice Irlandii. Fot. Tomasz Szustek
Największa demonstracja odbyła się w czwartek, 6 czerwca 2019 roku, w stołecznym Dublinie. Wedle danych szacunkowych Gardy – Irlandzkiej Policji, wzięło w niej udział ok. 4 000 osób. Nad głowami protestujących frunął mały sterowiec przypominający amerykańskiego prezydenta tyle, że w pozie małego rozkapryszonego dziecka odzianego tylko w pieluchę.
Prezydent Donald Trump i premier Republiki Irlandii Leo Varadkar. Fot. Twitter The White House (WhiteHouse).
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump już 5 czerwca 2019 wieczorem odwiedził hrabstwo Clare. Lotnisko Shannon oraz okolice miejscowości Doonbeg były najbardziej strzeżonym miejscem świata.
Tego dnia, w godzinach porannych i popołudniowych prezydent Trump wziął udział w obchodach 75. rocznicy lądowania wojsk aliantów w Normandii. W czwartek ok. 17:00 wrócił do Republiki Irlandii, a jego bazą stała się jego prywatna rezydencja gdzie został do piątku (7 czerwca).
Wbrew zapowiedziom przeciwników wizyty Donalda Trumpa, dojazd do wioski Doonbeg nie był utrudniony, zaś firmy i instytucje normalnie funkcjonowały w trakcie wizyty prezydenta USA. Natomiast „Trump International Golf Links and Hotel” był już zamknięty dla zwiedzających i gości od wtorku. – mówił w specjalnej relacji Jakub Grabiasz.
Irlandzkie media sporo miejsca poświęciły wizycie amerykańskiej głowy państwa. Zwrócono uwagę, że „prezydent Trump był bardzo wyważony w swoich wypowiedziach”. Jedynie podczas spotkania Donalda Trumpa z irlandzkim premierem Leo Varadkarem doszło do małego zgrzytu, kiedy to amerykański prezydent użył bardziej niż niezręcznej metafory.
Pytany o ryzyko powstania twardej granicy między Ulsterem a Republiką Irlandii przyrównał to sytuacji, jaka ma miejsce na granicy … amerykańsko – meksykańskiej.
„Tak to matki nam podały, Samy także z drugich miały, Że na dzień świętego Jana – Zawdży sobótka palana.” – Jan Kochanowski. Fot. Anna Hurkowska
Letnią porą (14 i 21 czerwca 2019 roku) o słowiańskiej nocy Kupały opowiadała Anna Hurkowska. Ta impreza oczarowała kolejny raz Irlandczyków. To widowisko pod niebem Limerick odbyło się już po raz piąty. Początków tego wydarzenia należy szukać w roku 2015:
20 czerwca 2015 roku, z inicjatywy choreografki tańca Ewy Kotuły i polskich słowiańskich piękności, w tym gronie i naszej rozmówczyni Anny Hurkowskiej, słowiańskie obrzędy, wierzenia i tańce ukazane zostały oczom Irlandczyków po raz pierwszy, nad rzeką Shannon. – mówiła Anna Hurkowska
W podsumowaniu „Suma roku 2019 Studia 37 Dublin” Anna Hurkowska opowiadała o przygotowaniach do imprezy. Radio WNET i Studio 37 były patronami medialnymi tego wydarzenia. Anna Hurkowska odkryła niezwykłą rzecz na przecięciu prastarych wierzeń Słowian i Celtów, właśnie w związku z dniem letniego przesilenia słonecznego, co ma swój wyraz w języku:
Interesującym łącznikiem Kupały z celtyckim językiem jest słowo Cúpla – oznaczające Couple czyli para. Mnóstwo dawnych tradycji związanych z tą nocą oscyluje wokół znalezienia tej drugiej połówki, nic więc dziwnego, że czasem nazywa się ją również słowiańskim dniem zakochanych.
Tegoroczną imprezę zwieńczyły pokazy ogni grupy Flow4Show, wspólny marsz ku rzece Shannon i symboliczne wrzucenie wianków do wody. Podczas V. edycji Kupala Night – Summer Solstice Night zadebiutował także Teatr Tańca Fantasmagoria w choreografii Ewy Kotuły i Aleksandry Styki.
Słowiańskie piękności pod niebem Irlandii. Fot. Anna Hurkowska.
W „Studiu Dublin” nie zapominamy o naszych duszpasterzach. Trzykrotnie na antenie Radia WNET gościł nasz eterowy duszpasterz ks. Krzysztof Sikora SVD. W jednym ze swiątecznych Poranków WNET, nadawanych z Republiki Irlandii, opowiadał Tomaszowi Wybranowskiemu o posłudze duszpasterskiej na zachodzie Irlandii, w archidiecezji Tuam.
s. Krzysztof SIKORA – SVD – proboszcz Parafii rzymsko – katolickiej w Roundstone (hrabstwo Galway, Irlandia).
Innym razem ks. Krzysztof Sikora SVD w Studiu Dublin opowiadał Tomaszowi Wybranowskiemu o posłudze duszpasterskiej na zachodzie Irlandii, w archidiecezji Tuam. Ks. Krzysztof przez osiem lat pełnił posługę w „irlandzkiej Częstochowie” – Sanktuarium Maryjnym w Knock.
Skrót SVD przy nazwisku kapłana wskazuje na członka Societatis Verbi Divini, czyli Zgromadzenia Słowa Bożego. Duchowni synowie Arnolda Janssena nazywani są potocznie werbistami, a ich dewizą jest zawołanie: „Niech żyje Trójjedyny Bóg w sercach naszych!”.
Werbiści niosą ludziom Słowo Boże już od 143 lat, starając się dotrzeć zwłaszcza tam, gdzie nie jest ono jeszcze znane. Dwóch spośród nich, beatyfikowanych w 1975 roku przez Pawła VI – bł. Arnolda Janssena, założyciela Zgromadzenia oraz bł. Józefa Freinademetza, pierwszego ojca werbistę w Chinach kanonizował Jan Paweł II.
Irlandzka redakcja Radia WNET – Studio 37 Dublin jest także blisko polskich ludzi czynu i biznesu. Jednym z gości programu w mijającym roku był pan Marcin Chlebicki, który prowadzi wraz z dwoma braćmi piekarnię „MMM Family Bakery”, która jest jedną z najpopularniejszych w Irlandii. Firma powstała 13 lat temu.
Marcin Chlebicki, współwłaściciel piekarni MMM Family Bakery w Castlebar, hranstwo Mayo (Irlandia). Fot. arch. MMM Family Bakery
MMM Family Bakery nasza polonijna biznesowa chluba zatrudnia obecnie ponad sto osób i wypieka ok. 35 tys. bochenków chleba tygodniowo. Wypieki trafiają do sklepów i hurtowni w całej Republice Irlandii i Ulsterze. Jako ciekawostkę można podać fakt, że z okazji Tłustego Czwartku w 2019 roku, cukiernicy MMM Family Bakery wypiekli ponad 65 tys. pachnących polskich pączków.
Jeden z trzech najsłynniejszych piekarzy w Republice Irlandii mówił w „Studiu Dublin” o tym, dlaczego należy kultywować szkolnictwo zawodowe kolejnym rocznikom młodych Polaków i Europejczyków.
Jak twierdzi, starsze pokolenie musi przekazywać wiedzę młodym o sztuce wypieku chleba i produkcji innych wyrobów rzemieślniczych. W przeciwnym razie wszystko wykonywać będą bezduszne maszyny, które nie mają w sobie „ani serca, ani nuty wirtuozerii”:
Trzeba to robić, żeby ta sztuka nie zginęła. Teraz młodzież chce pracować przy komputerach lub jako marketingowcy. Myślę, że za dwadzieścia, najdalej trzydzieści lat sztuka rzemieślnicza po prostu umrze. – powiedział Marcin Chlebicki.
Pierwszą zasadą biznesu braci Chlewickich – The Breadski Brothers jest dbałość o znakomitą jakość chleba za sprawa pracowitości i ogrom wkładanego serca w wypieki. Ta jakość przełożyła się na liczbę klientów, która imponuje nawet wyspiarskim potentatom. Jednym z nich nawet był nawał premier Republiki Irlandii, o czym zaświadcza poniższe zdjęcie!
Poprzedni premier rządu Republiki Irlandii Enda Kenny i bracia Chlebiccy. Fot. arch. MMM Family Bakery
Ś. P. profesor Jan Szyszko. Zdjęcie z 11 sierpnia 2019 roku, kiedy z ekipą Radia WNET Tomasz Wybranowski pojawił się w Tucznie. Fot. Adrian Kowarzyk.
Rok 2019 zabrał znakomitego naukowca, miłośnika przyrody i przyjaciela Radia WNET, profesora Jana Szyszko. Z jego odejściem ciężko mi się oswoić. W 2019 roku kilkukrotnie na antenie Radia WNET, także w „Studiu Dublin” rozmawiałem z panem profesorem.
W lipcu pytałem Go, czy możliwe jest uratowanie Puszczy Białowieskiej i przywrócenie jej do wcześniejszego stanu?
Są siły które chcą powstrzymać program naprawczy i zwalić winę na Polskę – odpowiedział mi wtedy profesor Jan Szyszko.
Profesor Jan Szyszko mówił o pięknie Puszczy Białowieskiej, którą określił mianem pięknego dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego polskiego leśnictwa i łowiectwa, pielęgnowanego przez miejscową ludność. Z żalem jednak zauważa, iż dobytek wypracowany przez poprzednie pokolenia zamieszkujące ten teren, został z premedytacją zniczony przez siły, które dzisiaj oskarżają Polskę o wytężone próby ratowania zagrożonego drzewostanu. Środowiska te twierdziły, iż:
Polski rząd wycina dla zysku ostatnią pierwotną puszczę Europy. Jest to swego rodzaju wielka arogancja i bezczelność.
W podsumowaniu roku medialnych działań „Studia 37 Dublin” przypominam tę rozmowę. Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie… [*] [*] [*]
Rok 2019 powoli dobiega końca. Studia 37 i programów, które emitujemy z Dublina (w sile ponad trzynastu godzin tygodniowo) nie byłoby, gdyby nie niezwykli ludzie, kochający radio. Chcę podziękować Katarzynie Sudak, Dorocie Andrzejewskiej, Kamili Turzyńskiej, Bogdanowi Feręcowi (za świeże spojrzenie na nasze polsko – irlandzkie losy na Wyspie i wsparcie poryalu Polska-IE.com, którego udziela Radiu WNET), Jakubowi Grabiaszowi, sportowemu ekspertowi i współwydawcy technicznemu, gdy mowa o nowych gościach pojawiających się na antenie, Piotrowi Słotwińskiemu, kronikarzowi Polonii z Cork, oraz Tomaszowi Szustkowi, który wzniósł ożywcze siły w nasze działania. To dzięki niemu mamy niezwykłą oprawę graficzną i fotograficzną Studia Dublin.
Gorące podziękowania także dla Alexa Sławińskiego, którego „Londyński WNETowy Zwiad” jest ważną częścią naszych opowieści o Wyspach i Wyspiarzach, także z polskimi paszportami.
Wielki ukłon dla braci realizatorów i techników Radia WNET, na czele z Karolem Smykiem, Pawłem „Dannym” Chodyną i Dariuszem Kąkolem. Bez Was nie byłoby nas w domach słuchaczy w Krakowie i Warszawie.
Dziękuję Wam kochani za obceność, wiarę w nasze radiowe posłannictwo i przyjaźń.
PJ Murphy i Tomasz Wybranowski, tuż przed Bllomsday wizyta w Sweny’s Chemist, przy Lincoln Place w Dublinie. Tam Leopold Bloom kupował mydełko dla Molly. Fot. Tomasz Szustek Studio 37
Hanna Shen komentuje negocjacje handlowe między USA i Chinami. Przestrzega przed lekceważeniem chińskiego zagrożenia.
Hanna Shen mówi o relacjach amerykańsko-chińskich. Oba państwa prowadzą negocjacje nad nową umową handlową. Odbywają się ostatnie, techniczne prace nad tekstem. Wypracowany został pewien kompromis. Władze ChRL oczekiwały całkowitego zniesienia ceł. Donald Trump zmniejszył o połówę cła na towary o wartości 125 mld dolarów i nie wprowadził nowych:
Obie strony przystopowały, konflikt jest w fazie rozejmu i pewnie w przyszłym roku w jakimś innym miesjcu wybuchnie.
Korespondentka Radia WNET wskazuje inne, poza handlem, punkty sporne między USA i Chinami. Mówi o kwestii Hongkongu; protesty w tej prowincji cieszą się poparciem prezydenta Trumpa.
Hanna Shen odnosi się do nowej książki gen. Roberta Spaldinga. Potwierdza jego tezę o ogromnym zagrożeniu ze strony Chin. Przestrzega przed lekceważaniem tego niebezpieczeństwa. Waskazuje na korelacjje między inwestycjami chińskimi a wzrostem korupcji w danym kraju. Poruszony zostaje również wątek wpływu Chińczyków na polityków amerykańskich.
Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego komentuje również tekst, który ukazał się wydawanym w Polsce dzienniku „Trybuna”. Autor, ambasador ChRL w Warszawie przekonuje w nim czytelników, że obozy koncentracyjne w Xinjiangu są tak naprawdę centrami szkoleń zawodowych.:
Mnie od razu przypomniały się scieżki zdrowia w stanie wojennym, to jest taka sama argumentacja.
W Mińsku odbyły się rozmowy między władzami ukraińskimi a prorosyjskimi separatystami. Nie przyniosły przełomu. Władimir Putin zgłasza roszczenia do kolejnych części państwa ukraińskiego.
.
Kijowski korespondent Radia WNET Paweł Bobołowicz komentuje nieudane rozmowy przedstawicieli ukraińskich władz z reprezentami samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. Negocjacje dotyczyły wymiany jeńców w formule „wszyscy za wszystkich”. Ukraińcy mają nadzieję, że sprawa zostanie uregulowana do końca roku.
Prezydent Putin stwierdził, żę działania wojsk sowieckich na terytorium Polski we wrześniu 1939 r,. była uzasadniona, ponieważ rząd Polski upadł i nie był w stanie kontrolować państwa. Przedstawił również tezę, że naród ukraiński w zasadzie nie isnieje, a tereny nadczarnomorskie należą się Rosjo. Paweł Bobołowicz zauważa, ze podobnie Putin mówił o Krymie już kilkanaście lat przed jego aneksją.
Putin powraca nie tylko do myśli sowieckiej, ale i do imperialnej myśli rosyjskiej. […] Ciężko stwierdzić , ze Putin rzeczywiście chce procesu pokojowego. Te wypowiedzi świadczą o tym, że ma całkiem inne pomysły, jeśli chodzi o tę część Europy. Przerażające, żę w tym kontekście pojawia sie też Polska.
Rozmówca Jaśminy Nowak odnosi się do pozytywnych wypowiedzi Władimira Putina o prezydencie USA Donaldzie Trumpie. Zgadza się z tezami, że Putin tak naprawdę chce Trumpowi zaszkodzić:
Putin jest mistrzem w stosowaniu figur retorycznych. Może grać na to, że Trump podejmie inną decyzję niż Kongres ws. sankcji. Celem Rosji putinowskiej jest doprowadzenie do sytuacji chaosu {..] Podgrzewanie emocji takim rzeczom służy.
Paweł Bobołowicz odnotowuje, że ukraińskie media poświęciły konferencji prezydenta Federacji Rosyjskiej bardzo dużo uwagi. Komentowały nie tylko wypowiedzi antyukraińskie, polskie wątki również nie uszły ich uwadze.
Gospodarz Dziki Zachód opowiada o swoich przeżyciach na urlopie w Meksyku. Komentuje wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Krytykuje politykę klimatyczną Unii Europejskiej.
Wojciech Cejrowski opowiada o swoim pobycie w Meksyku. Przysłuchiwał się rozmowom wypoczywających tam Rosjan. Dało się usłyszeć, że postrzegają oni Ukrainę i Białoruś niemal jak własność Moskwy.
Gospodarz „Studia Dziki Zachód” mówi o ogromnym zainteresowaniu, jakie wywołała wśród Meksykanów jego czapka z nazwiskiem prezydenta Donalda Trumpa.
Wojciech Cejrowski omawia amerykańskie echa wyborów parlamentarnych Wielkiej Brytanii. Amerykanie mówią o wielkim zwycięstwie Borisa Johnsona. Zwracają uwagę na zdobycie przez konserwatystów wielu okręgów, w których od lat zwyciężała Partia Pracy. Prezydent Trump zaprasza Brytyjczyków do podpisania nowej, lukratywnej umowy handlowej.
Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi o nadużyciach liturgicznych, jakie zaobserwował w meksykańskim kościele.
Przechodząc do tematów polskich, Wojciech Cejrowski punktuje kapitulację rządu wobec UE ws. Puszczy Białowieskiej.
Naród obali ich w taki sposób, w jaki obalił Partię Pracy w Wielkiej Brytanii.
Podróżnik twierdzi, że przyjęty niedawno Nowy Zielony Ład spowoduje katastrofę gospodarczą Unii Europejskiej.
Irena Lasota o impeachmencie Trumpa- głosowaniu w Izbie Reprezentantów i tym, co może zrobić Senat. Także o amerykańskich sankcjach na Nord Stream II i protestach Niemców przeciw nim.
Irena Lasota mówi o środowym zatwierdzeniu przez Izbę Reprezentantów USA dwóch artykułów impeachmentu Donalda Trumpa. Teraz o przyszłości prezydenta Stanów Zjednoczonych zadecyduje Senat. Niemniej jednak, jak mówi nasza korespondentka, większość w izbie wyższej stanowią Republikanie. Wobec tego jest niemal pewne, że impeachment odrzucą. W Kongresie głosowanie ws. impeachmentu przebiegło podług podziałów partyjnych: demokraci głosowali za, a republikanie przeciwko. Obecnie nic nie wskazuje, że w zdominowanym przez republikanów Senacie nie będzie podobnie. Część czołowych senatorów republikańskich z góry zapowiedziało, iż będzie głosowało przeciwko skazaniu prezydenta. Tymczasem, jak zauważa korespondentka, senatorowie przed impeachmentem, w którym pełnią rolę ławy przysięgłych, składają przysięgę bezstronnego rozpatrzenia sprawy. Pojawiają się w związku z tym wątpliwości czy republikanie mają prawo składać takie deklaracje.
Przy impeachmencie Nixona wydawało się, że będą glosować wg linii partyjnych. […] Nixon podał się do dymisji, bo przyszli do niego politycy republikańscy mówiąc, że albo poda się do dymisji albo będą głosować nad impeachmentem.
Nie wiadomo obecnie według jakich reguł będzie prowadzone postępowanie przed senatem, ani czy Donald Trump powoła własnych świadków. Mówi się o powołaniu na świadków Joe Bidena i jego syna, czemu sprzeciwiają się demokraci nie chcąc łączyć obu spraw.
Innym tematem, którego porusza Lasota to umożliwienie przez Senat USA nałożenia sankcji na firmy budujące gazociąg Nord Stream 2. Niemcy są oburzone.